Brazylia, Meksyk…

Chęć odkrywania świata i odrobina odwagi – tyle wystarczy, aby przeżyć niesamowitą przygodę. Przedstawiamy historię Kasi Bartosiak, która na wolontariat z Global Citizen zdecydowała się dwukrotnie.

Na początek…Brazylia!

Mieszkanie z obcą rodziną, podróż w odległy zakątek świata – to brzmiało jak prawdziwe wyzwanie i skutkowało pewnymi obawami. Wspominając swój wyjazd, Kasia szybko zapewnia mnie, że nie były one słuszne, choć z perspektywy czasu trudno jej uwierzyć, że z wszystkim sobie poradziła. Do przezwyciężenia miała nie tylko rozłąkę z najbliższymi, ale również barierę językową, czy też nieistniejące rozkłady autobusów – konieczne było opracowywanie całej „strategii” dotarcia do swojego celu. Podróżowanie to jednak nie tylko trudności do zwalczenia, ale przede wszystkim przyjemności – gorący, brazylijski klimat oraz piękne wybrzeże stały się codziennością. Kluczowym elementem każdego wolontariatu jest wywieranie wpływu na lokalne środowisko. Kasia prowadziła konwersacje z zakresu problemów globalnych w szkole językowej z dziećmi i dorosłymi. Pomagała innym jednocześnie zdobywając cenne doświadczenie.

903060_10201193877995657_610429549_o

Co dalej?

Po powrocie z Brazylii Kasia zapragnęła wrócić do Ameryki Łacińskiej – tym razem wybrała Meksyk. Jej zadaniem było prowadzenie zajęć z dziećmi z potrzebujących rodzin, do których w ciągu sześciu tygodni zdążyła bardzo się przywiązać. Bliską relację udało jej się zbudować również z meksykańską rodziną, u której zamieszkiwała. „Meksykańska mama” z myślą o gościu z drugiego końca świata przygotowywała nawet mniej ostrą wersję sosu – to po kilku tygodniach nie było już konieczne, przecież do wszystkiego da się przyzwyczaić! Kasia pokochała Meksyk dzięki ludziom, którzy są tam wyjątkowo życzliwi, rodzinni oraz przywiązani do tradycji. Po zakończeniu projektu przyszedł czas na jeszcze lepsze poznanie Meksyku – wizyta na Jukatanie, zwiedzanie Chiapas oraz Mexico City. Czy było niebezpiecznie? Kasia zapewnia, że to jedynie stereotyp, a Meksykanów nazywa najbardziej pomocnymi ludźmi na świecie.

10454499_10204490303644238_8729292403329264517_o

Z jakim bagażem wraca się z takich podróży?

Przede wszystkim z pewnością siebie – zapewnia Kasia – dałam radę w Meksyku, dam radę wszędzie! Nauczyła się również samodyscypliny i lepszej organizacji. Po pracy z meksykańskimi dziećmi zmieniła swoje podejście do życia – zaczęła bardziej je doceniać. Jednak dzięki programowi Global Citizen można zyskać o wiele więcej. Daje on możliwość poznania kultury „od poszewki”, bycia kimś więcej niż tylko turystą. Można odczuć, że jest się obywatelem świata, jednocześnie pomagając jakiejś jego części. Kasia nadal pozostaje w kontakcie z obiema rodzinami, które ją gościły – otrzymała zaproszenie na ślub „brazylijskiej siostry”, święta Bożego Narodzenia spędziła z meksykańską rodziną.

Więcej informacji o Global Citizen znajdziesz na stronie: pwr.aiesec.pl/GlobalCitizen

Targi KARIERA IT w Białymstoku!

Po raz pierwszy w Białymstoku odbędzie się jedno z najważniejszych wydarzeń branży – Targi Kariera IT adresowane do wszystkich specjalistów IT, ale także absolwentów i studentów ostatnich lat kierunków informatycznych – osób które poszukują nowych wyzwań na ścieżce swojej kariery zawodowej.

Kariera IT to wyjątkowe wydarzenie łączące w sobie branżowe targi pracy wraz z konferencją. Chcemy w jednym miejscu i czasie stworzyć spotkanie osób o podobnych zainteresowaniach i doświadczeniach, którzy wiedzą jak ważna jest inwestycja w swój własny rozwój, nie tylko zawodowy.

Zamiast biegać na rozmowy kwalifikacyjne zapewniamy możliwość bezpośredniego kontaktu z reprezentantami między innymi takich firm jak Capgemini, Accenture, SMT Software, Connectis i to w jednym miejscu i czasie! Będzie można omówić możliwości i warunki zatrudnienia, a także wziąć udział we wstępnej rekrutacji i zdobyć wymarzoną pracę.

Co więcej uczestnicy będą mogli wziąć udział w licznych prelekcjach i warsztatach największych ekspertów branży IT, m.in.:

• CQRS dla każdego – Maciej Aniserowicz

• Najpierw automatyzacja potem kod – Jakub Gutkowski

• AngularJS w praktyce – Dariusz Kalbarczyk

• Programowanie customer experience w zintegrowanym frameworku – Grzegorz Perkowski, Marek Korch

• Cvnarium ­ Iza Wojtaszek

• Certyfikowany warsztat “Praktyczne użycie chmury obliczeniowej – pierwsze 3 kroki” – Ryszard Dałkowski

• kolejne tematy już wkrótce…

Przygotowaliśmy dla uczestników szereg dodatkowych atrakcji:

• porady specjalistów z dziedziny kształtowania wizerunku i autoprezentacji

• możliwość spotkania z doradcą zawodowym

• pokazy atrakcji: druk 3D, roboty, kącik gier

• Konkursy z cennymi nagrodami (powerbank, vouchery na pizzę i zakupy w sklepie komputerowym, zaproszenia do Opery i kina, karnety na siłownię, książki, szkolenia online, upominki od Wystawców)

• poczęstunek (coffee&pizza break)

• materiały targowe

Zapraszamy serdecznie na naszą stronę, gdzie znajdują się szczegółowe informacje, a także można już teraz dokonać darmowej rejestracji:

http://careercon.pl/konferencja/kariera-it-bialystok-16-05-2015/

Zachęcamy również do śledzenia i zapisywania się na nasze wydarzenie na Facebooku:

https://www.facebook.com/events/1425483794424331/

Nie czekaj i już teraz zarezerwuj sobie miejsce na tym wydarzeniu! Liczba miejsc ograniczona.

Do trzech razy sztuka

Każdy z nas lubi niespodzianki. Nasza pojawiła się w czwartkowy poranek, kiedy to obudził mnie nieznany głos dobiegający z mieszkania. Chwilę później razem z Jessicą wyjrzałyśmy na zewnątrz. W pokoju, w którym wcześniej mieszkała Maggie, pojawiły się nowe walizki. Kiedy zdezorientowane próbowałyśmy przypomnieć sobie jakąś informację, która być może umknęła naszej uwadze, z łazienki wyszła uśmiechnięta, drobna dziewczyna. Nicoletta pochodzi z Grecji i przyjechała na praktykę w szkole językowej do pobliskiej miejscowości- Jesi. W związku z tym, że do rozpoczęcia pracy zostało jej parę dni, a mieszkanie nie było jeszcze gotowe, przez pewien czas zostanie u nas. Dzielenie mieszkania z osobami z tak wielu różnych narodowości jest tutaj jednym z najbardziej interesujących doświadczeń, gdzie przestrzeń 100 m2 staje się miejscem, które łączy wiele odrębnych kultur, tradycji i zwyczajów.

SONY DSC

Ostatni tydzień spędziłam intensywnie, starając się jak najlepiej pogodzić spotkania z grupami, pracą nad raportami oraz znaleźć czas na zwiedzanie, próbując przy tym nie zapominać o przygotowaniach do obrony pracy licencjackiej po zakończeniu projektu. Wszystko po to, aby zbliżającą się majówkę spędzić z czystym sumieniem i pustą głową na długo wyczekiwanej podróży po Włoszech.

Jedną z rzeczy, która zajmowałam się w ostatnich dniach było kontaktowanie polskich sklepów sprzedających włoską odzież, w celu zebrania informacji o preferencjach klientów i sprzedaży produktów. Zadanie z początku wydawało się łatwe, ale wraz z kolejnymi telefonami coraz ciężej było utrzymać entuzjazm. Wielu właścicieli nie dysponowało czasem, w sklepie nie było osoby uprawnionej lub nie każdy chciał udzielać informacji. Mimo to udało mi się poznać kilka opinii i wyciągnąć wnioski, które pomogą nam w dalszej realizacji projektu.

SONY DSC

25-ego kwietnia Włosi celebrują L’Anniversario della Liberazione d’Italia, zwane także Festa della Liberazione czyli Święto Wyzwolenia Włoch spod panowania faszystów. Ulice Ancony zakwitły zielono- biało- czerwonymi kolorami, pojawiło się wiele straganów, a obchodom towarzyszyły różne wydarzenia. W ten dzień wybraliśmy się całą grupą na małą wycieczkę, podążając śladami nieodkrytych części miasta. Tym razem celem naszej wyprawy była położona przy morzu ‘_Grota Azzurra’, _co znaczy ‘niebieska jaskinia’. Do tego miejsca próbowaliśmy dotrzeć już dwa razy wcześniej, niestety nie udało nam się znaleźć żadnej ścieżki, która mogłaby nas tam zaprowadzić. Po rozmowie ze znajomymi mieszkańcami miasta, dowiedzieliśmy się gdzie znajdziemy „ukrytą” drogę. Zgodnie z przysłowiem „do trzech razy sztuka”, wreszcie udało nam się zejść na piękną kamienistą plażę. Jaskinia, którą chcieliśmy zobaczyć okazała się być bardzo blisko, ale żeby do niej dotrzeć trzeba… przepłynąć! Niestety na takie przyjemności, ze względu na pogodę, musimy jeszcze trochę poczekać.

SONY DSC

W niedzielne popołudnie każdy z nas miał inne plany, dlatego ja zdecydowałam się na samotną wycieczkę po okolicznych miastach. Pierwszym przystankiem było Rimini. Do tej pory miasto było mi znane tylko ze względu na długie, piaszczyste plaże, które latem przyciągają wiele turystów. Wycieczkę zaczęłam od zwiedzenia historycznej części miasta. Tamtego dnia tętniło ono swoim życiem, ze względu na odbywający się maraton. Po godzinie zwiedzania zdecydowałam odpuścić sobie pobyt na plaży i wsiadłam do pociągu w kierunku Ancony, żeby z przesiadką w Pesaro wyruszyć do zapowiadającej się bardzo interesująco miejscowości o nazwie Urbino. To przepiękne renesansowe miasto, stanowiące miejsce urodzenia Rafaela Santi,  wpisane jest obecnie na listę UNESCO. Przyciąga nie tylko turystów, ale także wielu artystów, o czym sama przekonałam się spotykając wielu ludzi rysujących na ulicach otaczająca architekturę. W obrębie murów miasta znajduje się miedzy innymi Pałac Książęcy, będący obecnie siedzibą Narodowej Galerii w regionie Marche, neoklasycystyczna katedra, dom Rafalela Santi czy wiele małych renesansowych kościołów.

10489894_908466969211756_1493688026403486827_n

Długi majowy weekend spędzimy daleko poza Anconą, kierując się w stronę (mam nadzieję) słonecznej Toskanii. Szczegóły już za tydzień! 😉

Napisz swoją własną historię: http://kato.aiesec.pl/GlobalCitizen 🙂

10 rzeczy, które musisz zobaczyć osobiście. Część 1

Mówią, że świat jest mały. Że żyjemy w globalnej wiosce, gdzie nic już nie może nas zaskoczyć. Że wszystko, co tylko istnieje, jest na wyciągnięcie ręki. Albo kliknięcie myszki, w końcu mamy Internet. I mówiąc tak, w jakimś stopniu mają rację. Ale wielu ludziom umyka często jeden istotny szczegół – „zobaczyć” to nie to samo, co „zobaczyć na własne oczy”.

Istnieje na świecie wiele miejsc, rzeczy i sytuacji, których nie będziemy w stanie docenić w stu procentach, jeżeli nie zobaczymy, poznamy i doświadczymy ich osobiście. Dlatego właśnie postanowiliśmy stworzyć wspólnie z Wami listę 10 miejsc i rzeczy, które trzeba zobaczyć na własne oczy. Dzisiaj proponujemy jej pierwszy punkt – indyjskie autoriksze. Czekamy na Wasze typy z uzasadnieniem w komentarzach na Facebooku – stwórzmy listę, która może zainspiruje kogoś do zrobienia pierwszego kroku ku odkrywaniu świata. Bo jeżeli poznawać świat, to tylko osobiście!

Indyjskie autoriksze

Jedyny w swoim rodzaju, klimatyczny środek lokomocji, przypominający motocykl na trzech kółkach. To świetny sposób na poznanie indyjskich miast „od kuchni”. Dzięki temu niewielkiemu pojazdowi zwiedzanie miejsc takich jak Nowe Delhi może nabrać zupełnie innego wymiaru – a kierowcy takich „taksówek” to prawdziwa skarbnica informacji na temat swoich miast.

  1. Autoriksze w Indiach
  2. ?
  3. ?
  4. ?
  5. ?
  6. ?
  7. ?
  8. ?
  9. ?
  10. ?

Dlaczego młodych Polaków powinny obchodzić problemy społeczne i ekonomiczne na świecie? (I czy powinny … ?)

Podobno nieświadomość jest błogosławieństwem. Ignorancja jest łatwa, a zamknięcie się w swojej ciepłej, nienaruszanej strefie komfortu zaczynającej i kończącej się na „ja i wszystko co znam” mogłoby przecież wystarczyć mi do szczęścia. Nie dodawajmy sobie obowiązków, mamy przecież wystarczająco swoich problemów! Nie troszczmy się o innych, przecież ich nie znamy! Zajmijmy się raczej tym, co dzieje się na naszym własnym podwórku… Czy aby na pewno? Jaki wtedy zostawilibyśmy po sobie ślad jako młodzi Polacy? Historię tworzą ludzie, świadomie lub nie – to od naszego pokolenia zależy jak będzie funkcjonowała Polska za 20 lat, jakie perspektywy otworzą się przed młodymi ludźmi za kilka pokoleń i jak będziemy postrzegani w środowisku międzynarodowym jako Polacy.

Dlaczego więc nie chcemy być ignorantami, dlaczego chcemy tworzyć rzeczywistość, a nie na nią narzekać? Poniżej kilka powodów:

1. Bo jesteś świadomą jednostką społeczną i to właśnie odróżnia Cię od innych żyjących Matka natura dała nam wspaniałe dary – dar świadomości, odczuwania i umiejętność wpływania na siebie i innych. Doskonale wiesz, że świat to nie tylko Ty i Twoje potrzeby, nie żyjesz sam dla siebie! Dociekając prawdy, szukając informacji – stajesz się częścią całego świata.

2. Bo jesteś ambitny i chcesz mieć dostęp do rynku pracy na całym świecie Przecież chcesz mieć możliwość podjęcia pracy na międzynarodowych rynkach, w bezpiecznych miejscach, bez obawy o swoje życie i przyszłość! Interesuje Cię los nie tylko sąsiada za płotem, ale także bezpieczeństwo kraju, który może być w przyszłości Twoim miejscem pracy, a może nawet domem…

3. Bo chcesz mieć wybór co do miejsca tegorocznych wakacji Chcesz mieć pełen wybór opcji wakacyjnych, ale ograniczają Cię napływające z mediów informacje o konflikcie, terroryzmie, wojnie, niepokoju… Jeśli tylko zasięgniesz informacji na temat danych krajów, może okazać się, że to tylko pozór.

4. Bo jeden krok w stronę pomocy innym, może uratować czyjeś życie Jedna krótka rozmowa może zmienić perspektywę postrzegania świata i uświadomić innym, jak niewiele znaczą bariery kulturowe, językowe, a granice fizyczne świata przestają mieć znaczenie. Od świadomości, dociekania, szukania informacji zaczyna się pozytywna zmiana na świecie. Dlatego właśnie chcemy wiedzieć i obalić te wszystkie okropne stereotypy!

5. Bo sam nie jesteś w stanie zmienić rzeczywistości Gdyby wszyscy byli ignorantami, kto wierzyłby jeszcze w organizacje pożytku publicznego? ONZ? PAH? Musimy zrobić ten pierwszy krok, aby za naszym wkładem świat stawał się choć trochę lepszy. Od jednostki się zaczyna.

6. Bo masz znajomych za granicą i konflikty w każdym jednym kraju to zagrożenie dla bliskich Ci osób. Osoby z całego świata poznane w trakcie wakacji, wyjazdów studenckich, wymian międzynarodowych z łatwością stają się naszymi przyjaciółmi i w mgnieniu oka znikają stereotypy, różnice, a na wierzch wychodzą podobieństwa i bliskość pomiędzy ludźmi. A o przyjaciół się dba! Szczególnie tych w potrzebie.

7. Bo pomoc to naturalny odruch Wyrachowanie i obojętność nie pomogą w kreowaniu lepszej rzeczywistości. Pomagamy innym, ponieważ potrafimy współczuć i nie chcemy przechodzić obojętnie wobec krzywdy, choćby jej miejsce miało być oddalone o dziesiątki tysięcy kilometrów. Pomagamy, bo chcemy zmian na dobre. Skąd wiesz, kiedy nam będzie potrzebna pomoc?

8. Bo stereotyp o Polaku narzekającym na wszystko to tylko mit! „Nie ma pracy po studiach”, „Nie ma na kogo głosować, „Nie pójdę do pracy, bo słabo płacą”, „Brzydka pogoda” – z czym Ci się to kojarzy? Z powszechnie obowiązującym stereotypem Polaka narzekającego nawet na świecące słońce. Nie jest tak! My jesteśmy pokoleniem zmiany, działania, bierzemy sprawy w swoje ręce i za kilka lat już nikt nie napisze, że byliśmy straconym pokoleniem! Dlatego właśnie aktywnie chcemy działać, zaczynając właśnie od troski o problemy świata.

Najprościej byłoby powiedzieć „to nie moja sprawa”, „mam swoje problemy”, „nie obchodzi mnie to” – wolimy dusić się w swojej ciepłej, komfortowej strefie trzy na trzy nie wiedząc co się dzieje poza czubkiem mojego nosa, bo tak łatwiej.. Ale tego po prostu nie chcemy. Chcemy wiedzieć, szukamy informacji, przetwarzamy je i ich używamy, aby zmieniać rzeczywistość – najpierw wokół siebie, później w szerszej perspektywie. A Ciebie interesuje coś więcej niż czubek własnego nosa?

Maja Wiśniewska

Magda Tuszyńska

Magda – koordynatorka dwóch edycja Dni kariery, opowiada o swoim doświadczeniu.

Czego nauczyłaś się podczas projektu?

Dni Kariery to jedno z najbardziej wartościowych wydarzeń w moim życiu. Jestem przekonana, że podczas 10 miesięcy tworzenia tego projektu nauczyłam się więcej niż podczas 3 lat licencjatu na SGH. Zarządzanie 12 osobowym zespołem, współpraca z największymi korporacjami, czuwanie nad przebiegiem promocji i pilnowanie mnóstwa spraw związanych z logistyką – to trudne wyzwanie, wymaga perfekcyjnej organizacji czasu i mocnych nerwów by być w stanie nad wszystkim zapanować.

Dlaczego Dni Kariery są wyjątkowe?

Bo sukces tego projektu to zasługa setek osób – dziesiątki udostępnień wydarzenia, setki rozwieszonych plakatów, tysiące rozdanych ulotek oraz setka osób podczas dnia targowego biegająca w niebieskich koszulkach – ludzie, którzy ciężko pracują, by Dni Kariery targi, praktyk, pracy i staży odniosły sukces – dzięki temu, że są tworzone przez studentów dla studentów.

Powiedz coś ciekawego o sobie.

Hmmm… uwielbiam gotować 🙂

Praktyki same mnie znalazły

Zimni Finowie, gorące sauny i praca, która przyszła do niego… sama. Tomek Fenczyszyn to kolejna postać, która opowiedziała nam o swoim pobycie na zagranicznych płatnych praktykach pod szyldem Global Talents. Oto jego historia.

Kiedy i dlaczego postanowiłeś wyjechać na praktyki Global Talents?

– Wyjechałem po skończeniu inżynierki na kierunku automatyka i robotyka w Gdańsku. Postanowiłem, że wyjadę, bo trochę znudziły mi się studia, chciałem zobaczyć, jak to wygląda w praktyce, poza tym nie byłem pewien czy dobrą ścieżkę wybrałem, czy na pewno powinienem się w tym kierunku rozwijać. Chciałem trochę popracować i potem zdecydować, gdzie będę uczyć się dalej.

Jak więc znalazłeś się we Wrocławiu?

– To jest cała historia! Okazało się, że firma, w której pracowałem w Finlandii, planuje „ekspansję na Polskę”. Z założenia szukali praktykanta z naszego kraju, po to, żeby potem zatrudnić go tutaj w polskim biurze. Kiedy zaczynałem, w kwietniu zeszłego roku, były w nim tylko cztery osoby, jak przyjechałem w październiku po praktykach zespół liczył już jedenaście i na stałe zaproponowano mi współpracę.

Gdzie mieszkałeś w Finlandii?

– Miasto nazywało się Jyväskylä, 300 km na północ od Helsinek. Nie za duże, liczące około 100 tysięcy mieszkańców, głównie studentów. Ja byłem tam 4 miesiące, akurat w lecie, więc było trochę opustoszałe.

Czym kierowałeś się w wyborze praktyk?

– Wybór Finlandii to był przypadek. Miałem kilka pól, w których chciałem się sprawdzić. Albo w automatyce – związanej ze studiami, albo w informatyce, bo myślałem o przekwalifikowaniu się, dlatego, że rynek w tej dziedzinie jest dużo szerszy. Brałem też pod uwagę opcję nauczania języka angielskiego. Cokolwiek by się nie trafiło w tych kategoriach, to byłbym chętny. Dlatego bardziej patrzyłem na warunki, jakie proponują. Akurat w moim wypadku było tak, że praktyki znalazły mnie – to Finowie potrzebowali kogoś o tym profilu z Polski i odezwali się do mnie przedstawiciele AIESEC z Jyväskyli i zaproponowali, żebym przyjechał. Przeszedłem proces rekrutacji i udało się. Wcześniej nie podróżowałem i chciałem ruszyć gdzieś w Europę, gdziekolwiek. To był mój pierwszy wyjazd.

Finland 2014 082

Czy miałeś jakieś obawy?

– Wcześniej mieszkałem z rodzicami, więc to było takie „wyrwanie się” z domu, „na swoje”. Wszystko musiałem sam ogarniać. W końcu życie na własną rękę – trzeba było ugotować sobie obiad, zrobić wcześniej zakupy, bo w niedzielę wszystkie sklepy są zamknięte… Z drugiej strony o język się nie bałem, bo wiedziałem, że mój angielski jest całkiem dobry, a w Finlandii wszyscy go znają, więc nie będzie to problemem. Nie wiedziałem, czy zdołam kogoś poznać, bo Finowie są nieśmiali, ja też do mega śmiałych nie należałem. Nie byłem pewien, czy w razie problemów będę miał się do kogo zgłosić, dlatego wyjeżdżałem z Aiesec, bo wiedziałem jak ta organizacja działa i miałem ten komfort, że wiedziałem, że zawsze mam kogoś, kto przyjdzie mi z pomocą. Jednak żadnych sytuacji kryzysowych nie było. Ale pomogli mi, chociażby w znalezieniu mieszkania.

Na jakim stanowisku pracowałeś?

– Oficjalnie jako Junior Java Developer, ale okazało się, że pracowałem na trochę innej płaszczyźnie i zajmowałem się głównie rozwojem stron internetowych – Java EE, Java Script, HTML. Cały pierwszy miesiąc miałem szkolenia z obsługi specjalistycznego oprogramowania IBMu, których jako student nie miałbym okazji nigdzie przećwiczyć. Solidna nauka, a potem zadania.

Firma Descom, w której były moje praktyki, zajmuje się tworzeniem portali i sklepów internetowych, głównie dla dużych klientów. Jak byłem w Finlandii pracowałem dla SGroup, właściciela największej sieci hipermarketów, 150 tysięcy pracowników, robiliśmy im intranet – takiego powiedzmy wewnętrznego facebooka, narzędzie do komunikacji wewnętrznej.

Jak przyjęli cię koledzy z pracy? Jaka panowała tam atmosfera?

– Finowie to specyficzny naród, bardzo zamknięty w sobie. Informatycy to w ogóle raczej ciche osoby, nietowarzyskie, a jeszcze do tego fińscy informatycy to już skrajność! Na początku nie mogłem się przystosować, że Finowie nie podają sobie ręki na powitanie, robią to tylko, gdy kogoś poznają. Potem jest tylko „cześć-cześć” i na tym się kończy. Dla mnie było to niespotykane i szczerze mówiąc po tych 3-4 miesiącach zaczęło mi to doskwierać.

Nie była to supertowarzyska praca, raczej każdy siedział za swoim komputerem. Ale jeśli chodzi o menadżerów czy kadrową, która się mną zajmowała to jestem bardzo zadowolony. Wspierali mnie, mówili, żebym się nie przejmował, że czegoś nie umiem. Mieli świadomość, że jestem tylko praktykantem i mogę czegoś nie potrafić zrobić. Trochę inne podejście do pracy. Są takim narodem „żyj i daj żyć innym”, nie narzucają się, unikają kontaktu, ale mają duży szacunek dla pracy innych, i to widać. W całym społeczeństwie – ludzie np. nie denerwowali się, gdy przy dużej kolejce kasjerka w supermarkecie wychodziła do toalety, wszyscy spokojnie stali, nikt się nie denerwował. W mojej pracy też – „spokojnie, nic się nie śpiesz”.

Jak wyglądało tam twoje życie codzienne?

– Pracowałem na pełny etat, ale praca była zadaniowa. Godziny pracy były luźne, mogłem przyjść na 8 albo 11, nikt nie robił problemu. Ale jakieś ramy ogólne były, przeważnie od 9 do 17. Poza tym to było najcieplejsze lato w Finlandii od 50 lat, więc korzystałem z tego. Na terenie miasta były trzy jeziora. Trochę żyłem jak na wczasach. Po tygodniu pobytu kupiłem rower, robiłem wycieczki. Oczywiście nie zapominajmy o saunie fińskiej. To nie jest jakiś stereotyp, ludzie w małych łazienkach potrafią mieć saunę dla dwóch osób. Mieszkałem w miasteczku akademickim i tam rotacyjnie każdego dnia w innym akademiku była sauna otwarta. A to jest takie miejsce, gdzie Finowie są najbardziej rozmowni, gdzie najlepiej się dogadują. Więc jeśli poznać jakiś ludzi, to właśnie tam. Najwięcej przyjaźni zawiązałem z przedstawicielami fińskiego AIESEC, nadal utrzymuję z nimi kontakt.

Spędzałem też weekendy na południu Finlandii, byłem m.in. w Helsinkach, Lahti, Tampere. Niestety nie udało mi się dojechać do Laponii, bo kwestie transportu są dość skomplikowane – nie ma tam, czym dojechać. Ale byłem też w Parku Narodowym Torronsuo, jeśli chodzi o takie atrakcje naturalne.

A jakie zauważyłeś różnice między Polakami a Finami?

– Ich podejście – ciche i bardzo tolerancyjne – to jest największa różnica, a z czasem bardzo odczuwalna. Mają taką „profesjonalną grzeczność” w biznesie, stosunkach klient -sprzedawca. Są pomocni, otwarci, grzeczni. Nie ma pojęcia „niezręcznej ciszy”. Wkręciłem się w grono znajomych, którzy znali się dość długo i milczeli też dosyć długo, a nikomu to nie przeszkadzało. To taki standard – bardziej liczy się spędzanie z kimś czasu niż rozmowa. Ale to trzeba się przyzwyczaić.  A ten ich dystans widać nawet w infrastrukturze, gdzie domy są znacznie oddalone od siebie. Nawet w barach, stoliki są rozstawione w większej odległości niż u nas. Finowie są też bardzo wysportowani, sprawiają wrażenie bardzo zdrowych. I cieszą się jak dzieci każdą chwilą słońca, po tej ich długiej zimie. Dieta jest dość polska, ale jedzą więcej ryb. I czasem mają na obiad mięso renifera albo niedźwiedzia. Ogólnie było tam tak sielankowo i spokojnie.

Jakie korzyści daje wg ciebie wyjazd na praktyki Global Talents?

– Upewniłem się, że podjąłem odpowiednią ścieżkę studiów i jestem w stanie poradzić sobie w pracy nie tylko tutaj, ale i w zupełnie innym środowisku.  Zyskałem dużo pewności siebie, zobaczyłem, że gdzie mnie życie nie rzuci, będę w stanie sobie  poradzić. I to, że od razu dostałem propozycję dobrej pracy we wrocławskim oddziale, to zupełnie inna perspektywa. Teraz studiuję na innym kierunku, wyjazd sprawił, że skończę studia trochę później niż rówieśnicy, ale teraz zupełnie inaczej na to patrzę, bo wcześniej się tego obawiałem. Mam pracę, jak studia skończę teraz albo za rok – nie robi mi to różnicy. Poza tym poznałem fińskie podejście do studiowania, widać nacisk na bardziej wszechstronny rozwój. W firmie, w której pracowałem, magistrów można było zliczyć na placach jednej ręki. A pracowało tam 100 osób. Reszta to byli ludzie, którzy trafili na praktyki na pierwszym stopniu studiów, zostali i stwierdzili, że skoro mają pracę, nie jest im to już potrzebne. Odchodzi się od modelu „studia są najważniejsze”. Tam liczą się umiejętności. Studia są dobrze widziane, ale satysfakcja z pracy daje więcej.

Rozmawiała: Laura Piórek

Więcej o Global Talents: http://pwr.aiesec.pl/praktykazglobaltalents

Youth to Business Forum- Zapisy trwają!Youth to Business Forum

Szukasz sposobu na uzyskanie realnego wpływu na warunki swojej edukacji? A może chciałbyś spotkać się osobiście z przedstawicielami środowisk biznesowych? Chciałbyś porozmawiać twarzą w twarz ze swoim potencjalnym pracodawcą?

Świetnie trafiłeś! Już 29 kwietnia w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie odbędzie się Poland Youth to Business Forum – konferencja skupiająca studentów zainteresowanych rozwojem osobistym, ekspertów biznesowych i przedstawicieli oświaty.  W ramach wydarzenia odbędą się panel dyskusyjny, warsztaty i prelekcje, których celem będzie stworzenie miejsca dialogu trzech sektorów. Wymiana doświadczeń, oczekiwań oraz zrozumienie roli każdego sektora będą podstawą do polepszenia systemu edukacji, wzmocnienia pozycji młodych Polaków na rynku pracy oraz wpływu ich działań na rozwój sytuacji ekonomicznej w kraju.

Co możesz zyskać poprzez udział w Youth to Business Forum?

  • będziesz miał istotny wpływ na poprawę polskiego systemu edukacji,
  • wysłuchasz prelekcji profesjonalnego coach’a Michała Pasterskiego na temat samodzielnej edukacji,
  • poznasz perspektywę na system edukacji najmłodszego startupowca w Polsce- Krystiana Gontarka,
  • weźmiesz udział w wybranym warsztacie prowadzonym przez jedną z naszych firm partnerskich: KPMG, Lidl, Citi, Pracuj.pl, Harvard Business Review, Business Link.

Szkoda byłoby przegapić taką szansę, prawda? II tura zapisów trwa tylko do 25.04 na http://polandy2b.evenea.pl/. Wejdź i dowiedz się więcej na stronie: http://y2bpoland.pl/warszawa

Organizatorem wydarzenia jest AIESEC Uniwersytet Warszawski. Serdecznie zapraszamy!

cover_photo_2

Warsztaty językowe z nativami!

AIESEC Native School to 10-tygodniowy projekt skierowany do studentów i licealistów (ale nie tylko!) chcących szlifować swoje umiejętności językowe w multikulturowej, przyjemnej atmosferze. Jak sama nazwa wskazuje, lekcje prowadzone są przez native speakerów – w języku angielskim na zasadach konwersatorium.

11174859_572368626236530_6639099232393744843_n

Na naszych warsztatach nie ma miejsca na nudne przerabianie podręcznika strona po stronie. Nauczyciele z różnych stron świata dokładają wszelkich starań, by uczynić naukę niezwykłą przyjemnością. Urozmaicają studentom czas, wychodząc z nimi w ramach zajęć na spacer czy do kawiarni i sprawiają, że ci uczą się poprzez spędzanie razem czasu w przyjemny sposób – Native Tours.

Łatwo zatem wywnioskować, że w dość niskiej cenie zawiera się zarówno nauka języka, jak i eksploracja zupełnie obcej, fascynującej kultury. Nie może was także zabraknąć na Wieczorkach Kulturowych – gdzie przy kawie wasi nauczyciele będą opowiadać o swojej kulturze i o miejscach skąd pochodzą.

Stop z teorią! Czas na praktykę!

Zapisy: 13-30 kwietnia Warsztaty: 22 kwietnia – 30 czerwca Cena: Zajęcia grupowe – 340 zł za 8 tygodni (2x90min/tyg) Zajęcia indywidualne – 30 zł za godzinę lekcyjną!

Zapisz się na http://bit.ly/ZajeciaNative

Podróżowanie – inspiracja, mobilizacja, wyzwania!

„Wraz z poznawaniem środowiska i ludzi,  lepszą adaptacją do otoczenia, czas spędzony na wolontariacie zaczyna płynąć coraz szybciej. Od mojego przyjazdu minęły już prawie trzy tygodnie czyli, co zaskakujące dla mnie, powoli dobijam do połowy pobytu we Włoszech!

Piątkowe spotkanie z przedstawicielami firmy nakreśliło nam kierunki, w jakich powinniśmy podążać. Dowiedzieliśmy się więcej o produktach, wcześniejszych działaniach przedsiębiorstwa, poznaliśmy preferencje dotyczące rynków, na które chcą ekspandować. Całe spotkanie odbyło się w języku włoskim, co było dużym ułatwieniem zarówno dla aprzedstawicieli, jak i dla mojej grupy. W tym samym czasie ja starałam się wyłapać sens rozmowy, choć z moją nikłą znajomością włoskiego okazało się to sporym wyzwaniem. Na szczęście Ricardo, jeden z członków naszego zespołu, tłumaczył mi poruszane tematy, co pozwoliło mi również na zadawanie pytań. Na koniec oprowadzono nas po części firmy, gdzie produkowane są ubrania.

grupa 2

Jednym ze strategicznych planów przedsiębiorstwa okazało się otworzenie sklepu w Polsce, drugim rozpoczęcie sprzedaży w jednym z krajów Europy Zachodniej. W związku z faktem, iż w przypadku mojej firmy projekt realizują dwie grupy, podział obowiązków okazał się prosty, a moim zadaniem jest koordynowanie pracy obu zespołów. Współpraca z nimi, mimo moich początkowych obaw okazuje się bardzo przyjemna i przynosi coraz więcej satysfakcji. Z jednym z zespołów, pierwsze spotkanie w pełnym składzie udało się przeprowadzić dopiero po wizycie w siedzibie firmy. Wśród trzech chłopaków, dwoje z nich to Albańczycy, którzy przyjechali na studia do Włoch. Jak się okazuje młodzi ludzie z Albanii stanowią dość dużą grupę osób, decydujących się na podjęcie studiów w Anconie. Po spotkaniu miałam okazję poznać kilku z nich i zrozumiałam dlaczego tyle osób polecało mi podróż do Albanii. Ludzie są niezwykle otwarci, zabawni i bardzo towarzyscy. Wizyta w tym kraju znajduje się z pewnością na liście miejsc, które chciałabym zwiedzić w przyszłości.

SONY DSC

Podczas jednego popołudnia spędzonego na uczelni poprosiłam moich włoskich znajomych o polecenie miejsc w okolicy, które moglibyśmy zwiedzić w najbliższych dniach. Jednym z nich było Loreto, do którego postanowiliśmy się wybrać w poniedziałkowe popołudnie. Loreto to popularna destynacja wśród pielgrzymów, ze względu na znajdujące się w tym małym miasteczku sanktuarium. Po przyjeździe na miejsce w pobliżu murów otaczających kościół zauważyłam Polską flagę. Jak udało mi się wyczytać, podczas II wojny światowej sanktuarium zostało uratowane przed zniszczeniem właśnie przez polskich żołnierzy. Prawdopodobnie ze względu na dzień tygodnia, nie spotkaliśmy w Loreto wielu wycieczek, co pozwoliło nam swobodnie zwiedzić kościół i najbliższą okolicę.

SONY DSC

Ancona z pewnością nie jest miastem, które znajduje się na liście pierwszych dziesięciu, czy nawet dwudziestu miejsc, najczęściej odwiedzanych we Włoszech. Jednak w miarę upływu czasu, coraz bardziej polubiłam to miasto. I to nie tylko ze względu na ciekawe miejsca, których zdjęcia wcześniej widziałam w Internecie, ale przede wszystkim ze względu na takie, które wymagały czasu, żeby je odkryć. Podczas podróżowania uwielbiam poszukiwać nowe miejsca, szczególnie takie, które nie są zaznaczone w przewodnikach turystycznych. W ostatnim tygodniu oprócz wizyty w Loreto nie udało nam się wybrać na dalszą wycieczkę. Tym samym czas wolny spędziłam na odkrywaniu Ancony i miejsc, do których wcześniej nie udało mi się dotrzeć, a które niejednokrotnie urzekły mnie swoim pięknem.

SONY DSC

Wolontariat jest dla mnie również czasem odkrywania nie tylko nieznanym miejsc, ale także samej siebie w nowych warunkach. Codzienna praca i funkcjonowanie w różnych zespołach, przebywanie każdego dnia w międzynarodowym środowisku pozwalają mi lepiej spojrzeć na swoje mocne strony i słabości. Przebywając tutaj znajduję coraz więcej odpowiedzi na pytania dotyczące mojej osobowości, związane z tym jak szybko potrafię dopasować się do nowych warunków i odnaleźć w innym środowisku, jaką pozycję i postawę przyjmuję w grupie. Ta podróż również okazuje się być niezwykle fascynująca, pozwala na spojrzenie na siebie z innej perspektywy, tym samym mobilizuje do podjęcia nowych kroków w życiu przez wyznaczenie nowych celów i kierunków na przyszłość.”

SONY DSC

Widzimy się w następnym tygodniu – Paulina 🙂 

Napisz swoją własną historię: http://kato.aiesec.pl/GlobalCitizen 🙂