Wywiad z Moniką Korczyńską

Dlaczego dołączyła Pani do AIESEC?

Po zdanych egzaminach na studia starsza koleżanka poleciła mi, żebym wybrała się na wyjazd adaptacyjny, który był organizowany przez AIESEC. Pojechałam i muszę powiedzieć, że było to jedno z najciekawszych wydarzeń w moim życiu. Podczas wyjazdu poznałam specyfikę działalności organizacji, jednocześnie, zostałam oczarowana sposobem w jaki przekazywana była wiedza, ale była też niesamowita zabawa w gronie młodych i ambitnych ludzi. Obóz odbywał się w Pokrzywnej niedaleko Głuchołaz. Do dziś pamiętam charakterystyczne dla AIESEC cechy, które tak przyciągają ludzi m.in. międzynarodowość organizacji. Podczas trwania obozu pierwszy raz doświadczyłam w praktyce co to jest globalne myślenie, odpowiedzialność społeczna, przeżyłam niesamowite chwile podczas wspólnych imprez, do dziś pamiętam niektóre tańce, których układy były wykonywane jedocześnie przez wszystkich uczestników – wszystko charakterystyczne dla AIESEC i to mnie właśnie ujęło. Od pierwszych dni, kiedy przekroczyłam próg uczelni, już wiedziałam, że chce z tym stowarzyszeniem współpracować. Na początku nie były to skomplikowane zadania, ale z biegiem czasu nabywałam nowe umiejętności i współtworzyłam coraz trudniejsze projekty.

W jakich latach była Pani członkiem AIESEC i jaką funkcję pełniła Pani w organizacji?

Działałam w latach 1995- 2000. W 1997/98 sprawowałam funkcję Wice Prezydenta ds. Projektów. To było moje najwyższe stanowisko w komitecie lokalnym.

Jak działalność w AIESEC wpłynęła na Pani karierę i dalszą pracę?

Powiem szczerze, że miała bardzo duży wpływ. Z natury byłam osobą dosyć nieśmiałą. Dzięki pracy w organizacji, nabrałam pewności siebie i odwagi. Podczas wyjazdów lokalnych, krajowych, czy też międzynarodowych przeszłam przez wiele szkoleń, treningów interpersonalnych, w których kształtowane były przede wszystkim miękkie umiejętności jak np. public speaking. Można powiedzieć, że dość wcześniej zaczęła się moja kariera zawodowa, bo już na studiach. Moi koledzy wolny czas spędzali na akademickich imprezach, popołudnia mieli raczej spokojne, a ja większość wolnego czasu poświęcałam na samodoskonalenie, na uczestnictwo w szkoleniach, licznych wyjazdach na seminaria, kongresy międzynarodowe i inne projekty. Uczestniczyłam w wyjazdach do Niemiec, Danii czy Finlandii na projekty, organizowane przez AIESEC. Po każdym wyjeździe dostawałam niesamowitej energii do dalszej pracy. Podczas odbytych podróży wiele się nauczyłam, miałam okazję poznać wyjątkowych ludzi, zawiązywać nowe przyjaźnie. Była to szansa na poznanie  charakterystycznych dla danego regionu zwyczajów, potraw, a także doskonalenie języka. Takie doświadczenia, budują, uskrzydlają, dają motywację do działań. Tak wiele oferuje ta organizacja! Czerpałam pełnymi garściami to, co AIESEC mi dawał. Dzięki temu nabyłam umiejętności i doświadczenia zawodowego wcześniej niż moi koledzy i dzięki temu już na początku piątego roku studiów dziennych dostałam ofertę pracy na stanowisku w dziale finansowym spółki akcyjnej. Z osobami, które spotkałam podczas swoich pierwszych doświadczeń zawodowych współpracuję do dziś. Dzięki nabytym w organizacji umiejętnościom, ale również dzięki odrobinie szczęścia trafiłam na człowieka, który bardzo dużo mnie nauczył, już na początku mojej kariery zawodowej we mnie uwierzył, dostrzegł ogromny zapał i potencjał. Potencjał, który został osiągnięty dzięki AIESEC. Tak zaczęła się moja kariera zawodowa. Mogę powiedzieć dużymi literami, że jej przebieg zawdzięczam organizacji, gdzie nabrałam pewności siebie, umiejętności, doświadczeń, dzięki którym było mi łatwiej przejść przez rozmowę kwalifikacyjną – sprzedać siebie. Pamiętam jak w drugim roku mojej działalności odbywał się kongres światowy AIESEC w Warszawie, był to pierwszy kongres organizowany w Polsce. Podczas kongresu mogłam uścisnąć dłoń premierowi, prof. Balcerowiczowi i wielu innym wyśmienitym osobistościom! AIESEC otwiera wiele drzwi, umożliwia tak łatwy dostęp do znanych ludzi. Jedną z imprez towarzyszących kongresowi był Global Village. Dziewięćdziesiąt krajów reprezentowanych przez studentów z całego świata! To właśnie ta międzykulturowość robiła tak ogromne wrażenie. Podczas pracy w organizacji nabywa się umiejętności, które w późniejszym życiu zawodowym są bardzo cenne.

Czy dążenie do doskonałości, czyli jedna z wartości AIESEC spowodowała, że skończyła Pani tyle licznych kierunków podyplomowych?

Na pewno AIESEC miał duży wpływ na moją karierę naukową, jednakże moje własne podejście do kształcenia stawia na ciągłe samodoskonalenie. W obszarze finansów, którym się zajmuję, niezbędne jest ciągłe szkolenie. Aby zdobywać kolejne szczeble w karierze zawodowej nie można poprzestać na wiedzy, którą się zdobyło podczas studiów, należy ją ciągle poszerzać i zgłębiać. Ta chęć poszerzania wiedzy spowodowała, iż bardzo chętnie kończyłam kolejne studia podyplomowe w dziedzinie analizy finansowej, prawa podatkowego oraz rachunkowości i kontroli finansowej. Ukończyłam również studia doktoranckie w Instytucie Rachunkowości na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

Jakie są Pani najlepsze wspomnienia z AIESEC?

Latem 1998 roku miałam przyjemność uczestniczyć w programie wymiany międzykulturowej. Wyjechałam  na okres dwóch miesięcy do Gwatemali, położonej w Ameryce Środkowej. Nasza wyprawa liczyła pięciu uczestników, były to dwie osoby z Gdańska, jedna z Katowic i jedna z Nowego Sącza. Przekazywaliśmy członkom AIESEC Guatemala nasze umiejętności i wiedzę. Jednocześnie przygotowywaliśmy konferencję o polskiej drodze do demokracji, która była dużym wydarzeniem w życiu uczelni i odbyła się pod patronatem Konsula RP. Na konferencję zostały zaproszone władze uczelni oraz miasta. Sala kongresowa była w całości zapełniona, nasza piątka prowadziła prezentację, na koniec otrzymała ogromne brawa. Oprócz pracy na uczelni  bardzo dużo zwiedzaliśmy, każdą wolną chwile poświęcaliśmy na podróże. Gościli nas lokalni studenci, nie pozwalając nam odczuć, iż jesteśmy w obcym kraju, czuliśmy się jak u siebie w domu. Ten wyjazd na pewno bardzo dużo nas nauczył, w szczególności cierpliwości…. Charakterystyczny dla tego kraju brak pośpiechu niejednokrotnie doprowadzał nas do szału. Na pewno nauczyliśmy się tolerancji. Mogę śmiało powiedzieć, iż była to podróż mojego życia i doświadczenie, które miało bardzo duży wpływ na mój charakter. Podczas przygotowań do wyjazdu mogłam sprawdzić nabyte w AIESEC umiejętności zdobywania funduszy na projekt. Całość wyjazdu sfinansowałam samodzielnie z pomocą instytucji, którym zaoferowałam wymierne korzyści w postaci ich promocji i reklamy podczas wyjazdu. Do dzisiaj zachowałam koszulkę z wyjazdu z logiem sponsorów. Zdobywając fundusze na wyjazd wykazałam się ogromną determinacją w dążeniu do celu, której nauczyłam się w AIESEC. Pierwsze doświadczenia w tworzeniu biznes planu przedsięwzięcia oraz zdobywaniu funduszy zdobywałam przy organizacji „Dni Kariery”, następnie samodzielnie prowadziłam projekt „Najlepszy pracodawca w województwie dolnośląskim”.

Jakimi aspektami zajmował się AIESEC podczas Pani działalności, oprócz tych o które już Pani przywołała? 

W 1997 roku prowadzony był przez komitet lokalny projekt, który stanowił część większego przedsięwzięcia. Projekt był prowadzony na szeroką skalę,  sprowadzony został angielski dwupiętrowy autobus, który nazywał się „Eurobus”. Projekt miał miejsce przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Projekt był bardzo mocno promowany. Przyjechało wiele osób z całego świata!

O tym jak AIESEC wpłynął na rozwój osobisty już Pani dużo wspominała, ale może chce Pani jeszcze coś dodać?

W swojej karierze zawodowej wiele zawdzięczam pewnemu zbiegowi okoliczności – w odpowiednim momencie trafiłam na odpowiednią osobę. Jako studentka piątego roku w bardzo szybkim tempie wspinałam się po kolejnych szczeblach kariery zawodowej. Dzięki determinacji w dążeniu do celu i umiejętnościom zdobytym w AIESEC szybko awansowałam od specjalisty ds. finansowych, następnie kontrolera finansowego osiągając stanowisko dyrektora finansowego w spółce notowanej na warszawskiej GPW. Rozwijane i pielęgnowane cechy charakteru, którymi darzyliśmy się w AIESEC takie jak: wzajemny szacunek, przychylność, prawdomówność, lojalność, przyjaźń, uśmiech zaprocentowały w moim życiu. Niezależnie od tego w jakiej kulturze żyjemy, czy pochodzimy z takiego czy z innego kraju, czy jesteśmy biedniejsi czy bogatsi to musimy się wzajemnie szanować i tego właśnie uczy AIESEC. Dzięki organizacji uświadomiłam sobie wagę tych cech i kierując się nimi osiągam duże sukcesy i z powodzeniem realizuję swoje plany.

Może Pani powiedzieć kilka słów dla osób, które dopiero stoją przed decyzją dołączenia do AIESEC?

Chciałabym podkreślić, iż warto działać w takich stowarzyszeniach jak AIESEC. Uważam, że przedsięwzięcia, które mają miejsce poza życiem studenckim są bardzo istotne, udział w nich procentuje w przyszłości. Dzięki temu, że należymy do członków organizacji możemy z łatwością poznać władze uczelni, oraz zewnętrzne otoczenie sektora biznesu. Mamy możliwość zaprezentowania się, nawiązania kontaktów, doskonalenia siebie, nabywania doświadczenia zawodowego już na etapie studiowania. Jesteśmy krok przed naszymi rówieśnikami! Pewne zdarzenia mogą mieć wpływ na naszą karierę zawodowa i już na etapie studiów możemy trafić na sektor czy firmę, w której będziemy pracować przez długie lata. Podczas trwania nauki na uczelni można już określić kierunek, który podjęlibyśmy po jej zakończeniu. W trakcie nauki możemy poznać różne branże od strony praktycznej i zdecydować, z którą z nich chcemy wiązać przyszłość. Ponadto ważne są te wartości, o których już wspomniałam:  takie jak możliwość nawiązywania nowych, bardzo często międzynarodowych kontaktów, złamanie barier. Na pewno dzięki AIESEC, osoby które uczestniczyły w szkoleniach, wyjazdach, konferencjach krajowych i  międzynarodowych nabierają umiejętności, które w przyszłości będą ich przewagą konkurencyjną wśród innych studentów. Działalność w stowarzyszeniu umożliwia zdobywanie praktycznych doświadczeń, a efekty własnej pracy dają ogromną motywację do dalszych działań.

Dziękuje bardzo za rozmowę. 

Z Moniką Korczyńską rozmawiał Nicolas Sitko

Paula może więcej!

Dopiero od października tego roku studiuję na Uniwersytecie Ekonomicznym, wiec moja przygoda studencka się dopiero niedawno rozpoczęła. Pierwszy semestr spędziłam na wdrażaniu się w ‘nowy styl życia’ , lecz w drugim postanowiłam zrobić coś więcej. Długo zastanawiałam się nad złożeniem aplikacji do jakiejkolwiek organizacji . Dopiero w  ostatnich godzinach rekrutacji stwierdziłam, że spróbuje. Należę do osób, które stawiają sobie cele, próbują… nie chciałam później żałować, że czegoś nie zrobiłam jeżeli miałam ku temu okazję. Dlaczego akurat AIESEC? Odpowiedz jest bardzo prosta. Studiuję w języku angielskim, więc chciałam znaleźć coś co pozwoli mi doskonalić zdolności językowe , a jednocześnie da możliwość zdobycia nowej wiedzy i doświadczenia podczas uczestniczenia w różnych projektach. Obecnie pracuje nad projektem zajmujących się praktykami międzynarodowymi, a konkretniej szukaniem za granicą kandydatów, którzy mogą spełnić swoje marzenia pracując i ucząc się w polskich firmach. Projekt ten pozytywnie wpłynął na moje życie, ponieważ przeprowadzając rozmowy z potencjalnymi kandydatami poznaję wciąż nowych, wspaniałych ludzi. Wydawać by się mogło, że po zakończeniu procedury rekrutacyjnej wszystko się kończy. Jest jednak zupełnie inaczej! Z większością ludzi jestem w stałym kontakcie. Ludzie Ci są ze wszystkich stron świata i dzięki nim poznaję odmienne obyczaje, języki i wartości, którymi się kierują w zależności od kultury w jakiej żyją. Kto wie czy taka znajomość nie otworzy Ci perspektyw na przyszłość? Jeśli masz znajomych w różnych zakątkach globu to świat stoi przed Tobą otworem. Możesz podróżować i zwiedzać miejsca , o których byś dotychczas nie pomyślał, a odwiedzając je wiesz, ze jest ktoś kto może pokazać Ci życie z innej perspektywy niż wycieczka wykupiona w biurze podróży. AIESEC otworzył przede mną nowe możliwości i sprawił, że poznałam wiele, wspaniałych, utalentowanych i przepełnionych pozytywną energią ludzi, którzy każdego dnia zarażają uśmiechem i motywują do tego by zmieniać swoje życie, czerpiąc z niego jak najwięcej. Jeśli nie boisz się nowych wyzwań, szukasz siebie i chcesz wzbogacić się o nowe doświadczenia to nie czekaj. Aplikuj już dziś, bo warto 🙂

Aplikuj na ue.aiesec.pl/Aplikuj!

10 rzeczy, które musisz zobaczyć osobiście. Część 4

Kolejny punkt naszej podróżniczej listy jest może dość oczywisty, ale kto z nas chociaż raz nie marzył o wyprawie do Australii? Jedno z najodleglejszych, najbardziej fascynujących, a dla wielu – najpiękniejszych miejsc na ziemi, to z pewnością coś, co trzeba zobaczyć na własne oczy.

Szukając jednak widoku, bez którego wyprawa do Australii mogłaby zostać uznana za nieważną, przychodzą na myśl właśnie kangury. Fakt – zwierzęta te można zobaczyć praktycznie w każdym ZOO. Mimo to- widok tych majestatycznych zwierząt na wolności to coś, co z pewnością zapada w pamięć na całe życie. Największe z nich przewyższają większość ludzi i ważą do 90 kilogramów , a najszybsze potrafią osiągnąć prędkość do 60 km/h. Istnieje aż 47 odmian tych zwierząt, często bardzo różniących się od siebie wyglądem. Zgadzacie się z twierdzeniem, że to symbol Australii?

Do tej pory w cyklu „10 rzeczy, które trzeba zobaczyć na własne oczy” poruszaliśmy się po odległych, wschodnich obszarach. Za tydzień przeniesiemy się nieco bliżej Polski. Jakie są Wasze typy do piątej części zestawienia?

“Jestem liderem!” – Kasia Kalejta

Swoją przygodę w AIESEC rozpoczęłam w listopadzie 2014 roku. Mimo, że było to trochę ponad pół roku temu, dzień ten pamiętam bardzo dokładnie. Niedziela, godzina 17, wchodzę do sali, w której znajdowała się piątka równie zestresowanych osób jak ja. Szybkie zadanie grupowe, rozmowa i dwa dni później telefon: Tak! Dostałam się!

Już pierwszego dnia poczułam, że nie jest to typowa organizacja studencka. Pozytywna energia członków, ich wsparcie, oraz projekt, w którym zaczynałam, dały mi dużą motywację do działania i odwagę. Odwagę, by wyjść ze swojej strefy komfortu, by przestać tylko i wyłącznie marzyć, a zacząć te marzenia realizować oraz siłę, by zacząć walczyć o swoje marzenia.

W moim pierwszym projekcie odpowiedzialna byłam między innymi za kontakty z białostockimi przedsiębiorstwami. Brałam udział w negocjacjach biznesowych oraz rekrutowałam praktykantów z najodleglejszych zakątków świata. Co mi dał ten projekt? Na pewno pewność siebie, nauczyłam się pracy w grupie i poczułam się odpowiedzialna za innych. Wszystkie sytuacje kryzysowe, z którymi musieliśmy zmierzyć się w trakcie trwania projektu zjednoczyły nas, a ja zyskałam nowych przyjaciół na całe życie. Przestałam skupiać się tylko na sobie i na własnym rozwoju – przecież nic nie daje większej satysfakcji i energii do dalszej pracy niż moment, gdy widzisz jak ktoś rozwija się na Twoich oczach, a Ty wiesz, że to dzięki Tobie.

Wszystkie te zmiany, które we mnie zaszły, zmotywowały mnie, by wziąć odpowiedzialność za projekt, w którym zaczynałam. Obecnie jestem koordynatorem projektu incoming Global Talents, programu, który wspiera rozwój młodych talentów z całego świata. Kieruję pracą czwórki wspaniałych osób. Mimo, że stanowisko to obejmuję od dość niedawna, już nauczyłam się wiele, m.in. cierpliwości i indywidualnego podejścia do każdej osoby.

Nigdy nie żałowałam decyzji, którą podjęłam jesienią. To, czego jestem pewna w stu procentach to to, że na pewno nie jestem już to samą osobą, którą byłam, gdy pamiętnej niedzieli pierwszy raz przekraczałam próg biura organizacji. Dzisiaj jestem zdecydowana, bo wiem, czego chcę i dążę do tego. Chcę się dalej rozwijać i wiem jak organizacja mi w tym pomoże.

Jedyne, czym chciałabym się z Wami podzielić na koniec to hasłem, które już od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie. Już dziś mogę śmiało powiedzieć, że: JESTEM LIDEREM! i jestem z tego dumna.

Chcesz rozpocząć z Nami swoją przygodę? Nie wahaj się – aplikuj!

Dowiedz się więcej o programie Future Leaders i aplikuj wybierając Białystok z mapy na dole strony: http://bk.aiesec.pl/mozeszwiecej

Polka w Chinach

„O programie Global Volunteer dowiedziałam się z plakatu. Od dawna chciałam sprawdzić się jako wolontariusz, a dodatkowo wizja zwiedzenia kawałka świata spowodowała, że zdecydowałam się aplikować.

Początkowo, gdy zaczynałam szukać mojego pierwszego, wymarzonego wolontariatu nie brałam pod uwagę opcji wyjazdu do Chin zbyt poważnie. To przecież taaaaaaak daaaaaleko. Z czasem, przeglądając coraz to ciekawsze oferty, dedykowane właśnie wyjazdom do krainy smoka zmieniłam zdanie. Okazał się to wspaniały wybór, pełen niezapomnianych przeżyć, a wcześniejsze obawy przestały mieć znaczenie już po pierwszych dniach.

photo5

Wyjechałam do miasta Chongqing (środkowe Chiny), leżącego nad rzeką Jangcy i z pewnością jednego z najgorętszych miejsc w całych Chinach. Faktycznie temperatura oscylowała zazwyczaj w okolicach 40 st.C. Dopełnieniem diabelskich temperatur okazała się nieziemsko ostra kuchnia i eksplozja zadziwiających smaków. Bariera językowa (ni w ząb chińskiego) okazała się nie tak straszna jak się może wydawać. Podstawa to słowa-klucze, język migowy oraz słownik angielsko-chiński w telefonie. W większości restauracji funkcjonuje również system obrazkowy więc całkiem łatwo jest się dogadać.

Co do wolontariatu to podzielony był na dwie części – „Human Library” oraz „Dare To Dream”. Przez pierwsze 2 tygodnie moja praca jako wolontariusza polegała na prowadzeniu spotkań (głownie w bibliotekach, księgarniach i szkołach językowych) by dzielić się swoim doświadczeniem, kulturą kraju z którego pochodzę i przy okazji dać możliwość do rozmowy na pokrewne tematy. Spotkania były otwarte dla każdego. Celem było zainspirować młodych ludzi, a przy okazji potrenować angielski. Przez kolejne 2 tygodnie wolontariat odbywał się w okolicznej, bardzo biednej wiosce. Głównym naszym zadaniem była nauka języka angielskiego . Uczyliśmy dzieci w wieku od 8-15 lat. Oprócz tego prowadziliśmy wiele zabaw i warsztatów by również w pewien sposób zainspirować dzieciaki.

photo4

Po zakończeniu wolontariatu, resztę czasu, spędziłam podróżując po kraju wraz z jedną z wolontariuszek. Udało nam się zwiedzić miasto Xi’an, słynną Terakotową Armię, Pekin oraz Wielki Mur Chiński. Rada dla tych którzy myślą o wolontariacie w Chinach i również o późniejszym zwiedzaniu: czas wakacyjny to migracje wszystkich Chińczyków. Kupno biletu na pociąg (mowa tutaj o miejscu w wagonie sypialnym) jest dość trudne. Wyprzedane są zazwyczaj już w pierwszych dniach sprzedaży. Pomocne jest konto w chińskim banku – wtedy z łatwością można kupić bilety przez Internet.

W Chinach czas płynie w zawrotnym tempie. 40 dni minęło szybciej niż się tego spodziewałam i nieubłaganie nadszedł czas powrotu. Z nadzieją czekam na kolejny wyjazd z programu Global Volunteer w przyszłym roku. Polecam każdemu!”

Noemi Macura – Politechnika Śląska w Gliwicach

„…mamy tylko jedno życie, ale jeżeli przeżyjemy je dobrze, jedno nam wystarczy”

Jeszcze rok temu pracowałam jako marketingowiec w jednym z toruńskich start-upów. Praca w młodym dynamicznym zespole, stawiająca wyzwania, dobre warunki finansowe, czego można chcieć więcej? Mi jednak zapragnęła się zmiana! Czemu nie? Kiedy jak nie teraz? – pisze nam Magda, która wyjechała na profesjonalne płatne praktyki zagraniczne Global Talents do Rumunii, ale już się wybiera na kolejne praktyki.

10422908_957349304278653_3962124746119478360_n

Aplikowałam w ramach programu Global Talents na praktyki zagraniczne. Po miesiącach niezdecydowania gdzie jechać i wielu rozmowach, w końcu spontanicznie zdecydowałam się pojechać do Rumunii, a dokładnie do Iasi.

Zapytacie się czy się bałam? Czy miałam wątpliwości? TAK. Z drugiej strony nie chciałam , aby te pytania, czy inne wymówki zatrzymały mnie na drodze, która może spowodować, że moje życie będzie wyglądało zupełnie inaczej. Na szczęście rodzina i przyjaciele wspierali mnie w mojej decyzji i akceptowali fakt, że wyjadę na około 8 miesięcy. Tak zaczęła się moja rumuńska przygoda;)

Powinnam wspomnieć, że to już mój drugi raz w tym kraju, wcześniej byłam na wolontariacie Global Citizen w Timisoarze na zachodzie Rumunii, teraz mieszkam na wschodzie, przy granicy z Mołdawią, region zupełnie inny kulturowo i gospodarczo (pyszne wina ;p)

Wiele osób pytało: czemu Rumunia? Ja zawsze odpowiadam:  „a czemu nie?” Bardzo często kierujemy się tak zwanym „mainstreamem”, a czasami niestandardowy wybór jest wyborem lepszym, ciekawszym, a co więcej bogatszym dla nas samych:)

Obecnie pracuję w firmie ABplus Events odpowiadając za organizację eventów architektonicznych w Warszawie, pracuję z parterami biznesowymi, jak i mediowymi, negocjując umowy o wartości kilku tysięcy euro. Przy tym wszystkim budując sobie ogromną sieć networkingową z firmami w całej Europie. Praktyka, którą odbywam jest pełna wyzwań, a każdego dnia przyczyniam się do rozwoju firmy na rynku polskim. Teraz wiem, że to była dobra decyzja. Nie mogę nie wspomnieć niesamowitych ludzi, których poznałam i ciągle poznaje, przyjaźni, które nawiązałam to zostanie ze mną na zawsze.

Jedno z moich dewiz życiowych: „Zawsze rób to czego się boisz” i tym razem się sprawdza dostarczając mi niesamowitych doświadczeń i przeżyć.

Pozdrawiam Was serdecznie i zachęcam do wyjeżdżania na praktyki;)

Magda Bącela

Magda działała również w AIESEC. Co jej dał pobyt w organizacji? Zobacz TUTAJ

Jeśli i Ty chcesz wyjechać na praktyki zagraniczne Global Talents, jak Magda, aplikuj już dziś na: trn.aiesec.com.pl/globaltalents

DSC_0035

Czas pożegnań – najtrudniejszy moment…

Pamiętam dzień, kiedy po raz pierwszy postawiłam sobie za cel wyjazd na wolontariat zagraniczny. Zainspirowały mnie wówczas osoby, które przyjechały do Polski, aby prowadzić zajęcia o kulturze swoich krajów. Obserwując ich pracę, zdałam sobie wtedy sprawę, że ja też mogę zrobić coś podobnego: pojechać do innego kraju i dzieląc się swoją kulturą, wiedzą i doświadczeniem, pomagać innym, inspirować, poszerzać horyzonty. O marzeniu, które zrodziło się we mnie ponad dwa lata temu, za kilka dni będę mogła już mówić w czasie dokonanym.

SONY DSC

Zazwyczaj najmocniej pamiętamy to, co działo się na początku i na końcu. Ostatniego tygodnia w Anconie prędko nie zapomnę. Pełen był emocji związanych z czerpaniem ostatnich chwil we Włoszech, pożegnaniami, a jednocześnie coraz silniejszą tęsknotą za domem i bliskimi.

W czwartek zostaliśmy zaproszeni na obiad do domu jednego z AIESECerów, Gianluci. Jego rodzina przywitała nas tradycyjnymi włoskimi daniami, a przede wszystkim rodzinną atmosferą, którą udało się stworzyć pomimo barier językowych. Jeśli chodzi o kulinarne przyzwyczajenia Włochów, to nie będzie wielkim zaskoczeniem, kiedy powiem, że większość z nich prawie codziennie je makaron. Co więcej, makaron często jedzą na pierwsze danie, w przeciwieństwie do nas, rozpoczynających dwudaniowy obiad od zupy. Pizzę tradycyjna włoska rodzina zjada nawet podczas świąt Wielkanocnych. Na głównych ulicach pełno jest barów i kawiarni, do których Włosi wstępują kilka razy dziennie po małą filiżankę espresso, lub cappuccino pijąc ją do słodkiego śniadania, nigdy po południu. Będąc u rodziny Gianluci dowiedziałam się co w kwestiach kulinarnych Polska i Ancona mają wspólnego. W 1944r. miasto zostało wyzwolone przez żołnierzy II Korpusu Polskiego. Na ich cześć tradycyjne rogale, którymi wówczas zajadali się żołnierze nazwano „polacca”. Do dziś można je podobno spotkać w niektórych barach Ancony (mam zamiar to wkrótce sprawdzić!)

SONY DSC

Piątkowa noc rozpoczęła czas pożegnań i należała do tych, których warto było nie przesypiać. Wieczór rozpoczęliśmy od imprezy odbywającej się na terenie uczelni- Festa Abruzzese (na cześć pobliskiego regionu Abruzja. Plac przed uczelnią tętnił życiem przy dźwiękach folklorystycznego zespołu z Abruzji, a spora grupa osób do późna w nocy tańczyła tradycyjne tańce z tego regionu. Nad ranem odprowadziliśmy na pociąg Jessicę, dwie godziny później Angelinę. W niedzielę rano żegnaliśmy Alberto.

Czas pożegnań jest dla mnie zawsze najtrudniejszy. Mimo wcześniejszej świadomości, że taki moment  nadejdzie, ciężko jest się przygotować na pożegnanie osób, z którymi dzieliło się jedną z najwspanialszych przygód w życiu. W mieszkaniu, przez które przewinęło się wiele różnych narodowości, zostaliśmy teraz w trójkę- ja, Carsten i Chita. Pokój dzielony przez 1,5 miesiąca z Jessicą stał się nagle okropnie pusty. Pomimo tego, że do dzisiaj nie potrafię wypowiedzieć jej chińskiego imienia, połączyła nas wyjątkowa więź, którą odkryłyśmy po jakimś czasie trwania projektu.

SONY DSC

Na początku tygodnia przesłaliśmy profesorowi nasze raporty. 6 tygodni pracy, 7 studentów, 2 strategie procesu internacjonalizacji przygotowane dla firmy. Czas spędzony na wyszukiwaniu informacji, których brak nieraz doprowadzał do frustracji, spotkaniach, poszukiwaniu właściwego kierunku, a także pokonywaniu barier językowych oraz ciągłe zdobywanie doświadczenia zmierza ku końcowi. Teraz pozostały nam tylko przygotowania do środowej prezentacji przed firmą.

A co jeszcze w planach? W Anconie mam swoje ulubione miejsca, do których czasem wracam by obserwować zachody słońca. Ale na mojej liście rzeczy do zrobienia we Włoszech, nieskreślone zostało jeszcze oglądanie wschodu słońca nad morzem. Planujemy małą wycieczkę na południe i odpoczynek na plaży, a w ostatni dzień przed moim wyjazdem, będziemy świętować prawie dwa miesiące spędzone we Włoszech.

SONY DSC

Choć zebranie wszystkich przemyśleń i wyciągnięcie wniosków zostawiam sobie na czas po powrocie do domu, kiedy to nabiorę dystansu i innej perspektywy, co mogę powiedzieć już teraz, wolontariat był niesamowitym i niepowtarzalnym doświadczeniem, mającym ogromny wpływ na moje życie i tworzenie planów na przyszłość. Niesamowitą przygodą, tworzoną z wyjątkowymi ludźmi, pełną inspiracji czerpanej od osób z całego świata, a także dzieleniu się sobą z innymi, odkrywaniu siebie i pokonywaniu słabości.

Wolontariat zagraniczny jest doświadczeniem, którego zdecydowanie nie wolno przegapić 🙂

Napisz swoją własną historię: http://kato.aiesec.pl/GlobalCitizen 🙂

Projekty wolontariackie – International Kindergarten oraz Learn the World

Learntheworldlogo-01ik

W weekend rozpoczęły się dwa projekty społeczno-edukacyjne organizowane przez nasz odział lokalny. Do Warszawy na projekt przyjechało łącznie 14 wolontariuszy z całego świata. Gościmy u siebie osoby m. in. z: Indii, Macedonii, Sri Lanki, Singapuru czy Maroka. W weekend wolontariusze wzięli udział w wielu szkoleniach i warsztatach przygotowujących ich do pracy oraz spędzali wspólnie wolny czas. Mieli okazję wraz z członkami AIESEC lepić po raz pierwszy pierogi ruskie.

Uczestnicy projektu International Kindergarten przez 6 tygodni będą uczyć języka angielskiego dzieci z warszawskich przedszkoli oraz opowiadać im o swojej kulturze. Natomiast uczestnicy projektu Learn the World spędzą najbliższe tygodnie z dziećmi z podwarszawskich domów dziecka oraz świetlic środowiskowych.

Nie marnuj wakacji! Dołącz do AIESEC

Zastanawiasz się jak spędzić wakacje? Nie chcesz zmarnować kolejnych miesięcy wolnego? A może chciałbyś nawiązać nowe znajomości? Nic straconego! AIESEC Toruń ma dla Ciebie rozwiązanie!

Do 31 maja prowadzona jest rekrutacja letnia „Future Leaders” do naszej organizacji. Jeśli tylko nie wiesz co zrobić z wolnym czasem podczas lat, nie chcesz go zmarnować – zainwestuj go dołączając do naszej organizacji. Razem będziemy rozwijać swoje liderskie możliwości, poznamy wielu ciekawych ludzi z różnych zakątków świata oraz będziemy czerpać radość ze wspólnie spędzonych chwil.

Działaj z myślą o przyszłości! AIESEC daje wiele możliwości. Program „Future Leaders” to nic innego jak kreowanie nowych liderów w lokalnym środowisku. Skupiamy się przede wszystkim wokół 3 obszarów, w których możesz działać. Social Enterpreneur umożliwia rozwój z zakresu m.in. human resources oraz kształtuje wrażliwość społeczną. Marketing natomiast pozwala rozwijać się w obszarze marketingu i public relations. Z kolei Business Sales daje nam możliwość na zdobycie doświadczenia i rozwój profesjonalnego z zakresu sprzedaży.

Nie czekaj! Dołącz już dziś! Szczegóły oraz formularz aplikacyjny znajdziesz na: trn.aiesec.pl/futureleaders

Aby być z nami na bieżąco, zapraszamy również do polubienia i śledzenia nas na Facebooku – facebook.com/aiesec.torun.umk. AIESEC jest otwarty dla studentów wszystkich uczelni i kierunków studiów.

inez

“AIESEC wiąże się przede wszystkim ze wspomnieniami.” – Piotr Puka

AIESEC – po prawie 4 latach od wstąpienia do organizacji ta nazwa nadal powoduje u mnie dreszczyk emocji. W momencie, kiedy nie jestem już ściśle związany z organizacją (od początku marca przebywam w Rumunii na praktyce zawodowej z programem Global Talents), AIESEC wiąże się przede wszystkim ze wspomnieniami. Postaram się przybliżyć moje wspomnienia z ostatnich 4 lat mojego życia, co mam nadzieję skusi was do aplikacji do Oddziału Lokalnego : )

1. Ludzie

Dużą cześć ludzi, których poznałem w AIESEC z ręką na sercu mogę nazwać przyjaciółmi. Z jednymi pracowaliśmy razem przez rok lub nawet więcej, z innymi widzieliśmy się góra dwa razy przez kilka dni w roku. Jednak w każdym z tych przypadków, ludzie których poznałem w AIESEC są wyjątkowi – otwarci, życzliwi, zabawni. Zawsze znajdzie się ktoś, z kim będziesz miał wspólny temat, ktoś kto będzie gotowy przeżyć z Tobą przygodę. Będąc teraz w Rumunii nie mogę doczekać się przyjazdu do Polski i spotkania przy piwie ze znajomymi z AIESEC. A międzynarodowi przyjaciele? Majówkę spędzam w Belgradzie u członka AIESEC, którego poznałem podczas wyjazdu w Bośni. Świat jest mały : )

2. Umiejętności

Z perspektywy czasu widzę, ile nauczyłem się w AIESEC. Jedną z najważniejszych umiejętności jest zdolność do pracy w zespole. Aktualnie pracuję w międzynarodowej ekipie, z wieloma różnymi typami ludzi. Odnajduję się w tym bardzo dobrze, ponieważ całą swoją działalności w organizacji spędziłem pracując z innymi osobami. Bardzo przydatna jest też znajomość języka angielskiego.

3. Emocje

Najważniejszymi wspomnieniami są jednak wszystkie emocje, które odczuwałem podczas mojej działalności w AIESEC. Momenty radości przy odnoszeniu sukcesów, momenty smutku i bezradności przy porażkach. Sprawiło to, że wchodząc w dorosłe życie po ukończeniu studiów nie jestem zagubiony, przerażony tym, co mnie czeka. Organizacja sprawiła, że czuję się pewniej w wielu aspektach mojego życia.

Przygodę z AIESEC mogę polecić każdemu. Wiem, że decyzja o dołączeniu do organizacji na początku pierwszego roku studiów była bardzo dobra. Wierzę, że każdy, kto zaaplikuje do Oddziału Lokalnego w Białymstoku na pewno nie pożałuje tej decyzji : )

APLIKUJ: http://bk.aiesec.pl/mozeszwiecej