Ponowne odwiedziny znanych miejsc

Jak wiecie z poprzedniej mojej relacji, choroba pokrzyżowała mi kilka planów, ale wracam już do formy! 😉 Praktycznie cały tydzień spędziłam w łóżku wracając do zdrowia i nadrabiając ogromne zaległości w oglądaniu filmów i seriali. Pozostali wolontariusze na bieżąco opowiadali mi co się dzieje w przedszkolach. Ten tydzień był tygodniem pakistańskim. Umar dumnie prezentował swój kraj i wymyślał coraz to nowsze aktywności dla dzieci, włączając w to oczywiście tradycyjnie muzyczne krzesełka oraz rysowanie.

11815677_10153539111906926_742340157_n

W weekend zdecydowałam się już nie siedzieć w pokoju. Pojechałam do miejscowości Prilep w odwiedziny. Prilep jest miastem na południu Macedonii, które słynie z produkcji tytoniu. Na ulicach mogłam zobaczyć wiele specjalnych konstrukcji, służących do suszenia liści tytoniu. Dużo rodzin w mieście utrzymuje się ze zbierania liści tytoniu, które następnie są sprzedawane do pobliskiej fabryki. Miałam okazję poznać również wolontariuszy tamtejszych projektów Global Citizen z Hiszpanii i Turcji.

Prilep

W niedzielę z samego rana wróciłam do Skopje aby już wczesnym przedpołudniem po raz kolejny jechać do Kanionu Matka. Tym razem udało nam się wejść na szczyt jednej z gór otaczających kanion. Tam urządziliśmy grilla, a niektórzy również wspinali się po tamtejszych skałkach. Po całym tygodniu siedzenia w domu śmiało mogę stwierdzić, że weekend był bardzo udany i czekam z niecierpliwością na powrót do dzieciaków!;)

Skopje1

10 rzeczy, które musisz zobaczyć osobiście. Część 5 – Kambodża

„Kambodża”, co pomyślisz, jeśli usłyszysz to słowo? U niektorych nie wywołuje żadnych skojarzeń, inni powiedzą „Ach, tak! Afryka”, inni je skojarzą z rewolucją Czerwonych Khmerow. O ile Kambodża nie leży w Afryce, ale w Azji południowo – wschodniej między Tajlandią a Wietnamem, to rewolucja czerwonych Khmerow faktycznie miała miejsce akurat w tym kraju. Warto jednak kojarzyć Kambodżę z czymś jeszcze – z Angkor Wat.

Angkor Wat jest największym na świecie kompleksem świątynnym, ktory zajmuje ponad 400 kilometrow kwadratowych. Część świątyń znajduje się w dżungli, gdzie zapuszczają się jedynie ci, ktorzy fascynują się architekturą. Innym wystarczy wycieczka po głownych zabytkach, ale i na nią należy przeznaczyć cały dzień. Opiekunowie całego kompleksu przygotowali się na rożne zainteresowania i priorytety swoich gości, dlatego też mamy do wyboru bilet dzienny, ktory ważny jest od godz. 17:00 dnia poprzedniego (daje możliwość zobaczenia zachodu słońca z terenu głownej świątyni), aż do zamknięcia obiektu dnia następnego. Dostępny jest rownież bilet 3 dniowy, ktory pozwala zwiedzić cały rozległy kompleks, a to tak jakby jeden dzień był gratis! Chcąc zwiedzić świątynie należy nie tylko kupić bilety, ale rownież pomyśleć o środku transportu. Najpopularniejsze są tuktuki, ktore bardzo przypominają indyjskie autoriksze, o ktorych był pierwszy artykuł serii, tradycyjne rowery dla tych, ktorzy nie boją się słońca i upału oraz rowery elektryczne, ktore pozwalają doświadczyć khmerskiego ruchu ulicznego, nie wymagają pedałowania i poruszają się z maksymalną prędkością 20km/h.

No dobrze, dostosowane bilety wstępu do potrzeb zwiedzającego, rożne środki transportu, ale tak naprawdę po co? Dlaczego Angkor Wat zajmuje piąte miejsce na naszej liście 10 miejsc, ktore koniecznie musisz odwiedzić osobiście? Powodow jest wiele…

Jedziesz asfaltową drogą przez las (tuktukiem, elektrycznym rowerem, albo rowerem pedałując z całych sił). W pewnym momencie dojeżdżasz do ogromnego jeziora, rzeki, fosy? Nie wiesz, ale po drugiej stronie zbiornika widzisz jakby zarośniętą lasem wyspę. Masz dwie opcje, wybierasz drogę w lewo wzdłuż „rzeki”. Gdy mijasz kolejny zakręt i stajesz oszołomiony, ponieważ Twoim oczom ukazuje się głowny cel Twojej podroży. Wznoszący się od wiekow nad kambodżańską puszczą Angkor Wat, ktorego głowne wieże odbijają się, jak już się orientujesz w fosie.

image

Wyobraź sobie miasto, zbudowane z kamieni bez użycia gwoździ, w ktorym mieszka milion ludzi, bo tylu właśnie mieszkańcow liczył Angkor w czasach swojej świetności. Będąc tam możesz przejść się jego uliczkami i poczuć się tak, jakbyś cofnął się w czasie o wieki, ponieważ głowna budowla zachowała się w bardzo dobrym stanie. Błądząc w świątynnych korytarzach co chwilę natykasz się na pięknie zachowane płaskorzeźby i posągi. Czy to możliwe, że powstały ludzką ręką, a są tak misternie wykonane? Niestety, zachowały się jedynie obiekty sakralne, wykonane z kamieni, ponieważ ludność cywilna mieszkała w drewnianych domach, ktore uległy presji czasu.

image klzzwxh:00023klzzwxh:0003

Świątynie stały się rownież tłem w filmie Tomb Raider i to właśnie tu znajduje się słynna świątynia ‘z drzewem’, na tle ktorej Angelina Jolie walczyła o życie. Jeżeli odpuścisz sobie sen i zdecydujesz się na podziwianie wschodu słońca, czy to z terenu głownej świątyni czy też ze wzgorza nieopodal, wtedy masz szansę poczuć się tak, jakby czas się zatrzymał. Znajdowałbyś się w środku dżungli, gdzie jesteś tylko ty i natura. Zachody słońca są już mniej kameralne gdyż przybywają na nie całe tłumy khmerskich rodzin, by urządzić sobie piknik w otoczeniu dzieła swoich przodkow.

image

image klzzwxh:00065klzzwxh:0007

Czas i tłumy turystow działają na niekorzyść Angkor Wat, a jest to jedno z miejsc, ktore musisz zobaczyć. Kompleks to nie tylko zbior świątyń i pięknych zabytkow, ktore trzeba zobaczyć, to miejsce, ktore przepełnione jest aurą zadumy, gdzie czas się zatrzymał. Trzeba je odwiedzić żeby to poczuć, wybrać się w podroż po świątyniach, ktora okaże się wyprawą w głąb siebie…

Autorem tekstu jest: Zofia Sidorowicz

Kaya Bartolik

Wolontariat w Indonezji

Od dawna marzyła mi się podróż do Azji, a projekt w Indonezji bardzo mi się spodobał, ze względu na jego różnorodność. Na długo pozostanie mi w pamięci widok szkoły w jednej z biednych dzielnic Semarag, świętowanie zakończenia ramadanu z moją host family, wschód słońca na tle zapierającego dech w piersiach wulkanu Bromo, próbowanie prażonych pasikoników, nurkowanie przy koralowcach na Bali, puszczanie lampionów na festiwalu kulturalnym w Dieng, zwiedzanie buddyjskiej świątyni Borobudur, oglądanie puppet show w Yogyakarcie, pływanie na pontonach w jaskinii, zwiedzenie plantacji egzotycznych owoców oraz lekcje polskiego i zmagania studentów ze zdaniem “Jola lojalna lojalna Jola” Ah bym zapomniała o najważniejszym! Jedzenie ryżu na śniadanie, obiad i kolacje…

I pomimo lotu 4 samolotami, utknięciu na 20 godzin w Jakarcie z przez pożar terminalu i zgubionej walizki, mogłabym ponownie spędzić 48 godzin w podróży, byleby dolecieć do Indonezji.

gc kaya

Najważniejsze cechy prawdziwego lidera

13979280043_da8704dab9_o

Prawdziwi liderzy wnoszą wiele różnych wartości do pracy, którą wykonują i zespołu, z którym pracują. Niektórzy sięgają po inspirującą wizję i pasję, aby przekazać swoją wiadomość. Inni natomiast zostają liderami ze względu na swoje ponadprzeciętne osiągnięcia, które przyciągają i zwracają uwagę innych. Jednak bez wiary czy zaufania, lider poniesie klęskę. Zainspiruj się kilkoma przykładami przywódców, które przedstawimy, bierz z nich przykład i zobacz w jaki sposób osiągnęli zaufanie innych.

Zapracuj na zaufanie poprzez wyniki

Dostarczanie wyników jest kluczowym sposobem na zdobycie zaufania i szacunku innych w organizacji. W rzeczywistości, niektórzy przywódcy zaczynali właśnie od wykonywania rozkazów i osiągania wyników. Rozważmy karierę wojskową Dwighta D. Eisenhowera. Wielu z nas zna Eisenhowera jako prezydenta USA lub jako Naczelnego Wodza w Europie podczas II wojny światowej. Jednak jego kariera wojskowa na początku nie szła zgodnie z planem. W czasie I wojny światowej chciał zostać przydzielony do jednostek na obszarze Europy. Stało się jednak inaczej, został przydzielony do szkolenia i rozwijania nowych żołnierzy USA, co było niezwykle ważne dla wojska. Eisenhower był tego całkowicie świadom, mimo, że wolałby być przydzielony do innego zadania.

Lekcja 1: Zdobądź zaufanie poprzez uzyskanie wyników za jakiekolwiek zadanie, które zostanie Ci powierzone. Ta rada jest bardzo ważna podczas ustalania wiarygodności w nowej roli lub w nowej organizacji.

Dotrzymuj obietnic

Czy jesteś świadom, czego ludzie oczekują od najwyższej klasy liderów? Według badań przeprowadzonych przez James’a M. Kouzes Z. i Barry’ego Posner, integralność i dotrzymywanie danego słowa jest najbardziej cenioną wartością wśród liderów. Budowanie reputacji poprzez dotrzymywanie obietnic zaczyna się od małych kroków. Możesz złożyć obietnicę, spełnić termin klienta i dotrzymać ją. Jeśli masz wątpliwości, co do tego, czy umiesz dotrzymać obietnicy, jasno informuj o tym fakcie z góry. Jeśli jesteś niezorganizowany, będziesz mieć trudności z zapamiętaniem wszystkich swoich zobowiązań.

Lekcja 2: Zdobyte zaufanie jako lider można łatwo utracić, nawet w ciągu jednego dnia. Jako lider nie można usprawiedliwiać się z powodu zapomnianych obietnic. Musisz nauczyć się działać produktywnie, lub pracować z kimś, kto pomoże Ci w bieżących sprawach.

Zadbaj o własny samorozwój, aby lepiej przewodzić innymi ludźmi

Arogancja bywa frustrująca i jest wspólną cechą wielu liderów w świecie biznesu. Działając tak, jakbyś był osobą wszechwiedzącą również utrudnia pracę Twoim ludziom. Zamiast tego, prawdziwi przywódcy szukają sposobów, aby pozostać pokornym i stale się rozwijać. Jako młody człowiek, George Washington miał wielkie wyzwania. Podczas jego młodzieńczych lat, ojciec zmarł w Waszyngtonie. Washington zaczął od rozwijania samego siebie, stał się studentem, dla którego dobra etykieta i budowanie wzajemnych relacji stały się podstawowymi wartościami. Było to silną podkładką do tworzenia więzi, nawiązywania znajomości, a w późniejszym już czasie bardzo pomogło mu w prowadzeniu i wspieraniu innych podczas trudnego czasu wojny o niepodległość.

Lekcja 3: Kształcenie i uczenie się poprzez całe życie nie jest tylko opcjonalne. Jako lider, to do Ciebie należy, aby być wzorem dla tych, których prowadzisz. Prawdziwi liderzy wykorzystują zasoby swojego czasu i energii, aby znajdować nowe pomysły. A dzięki bogatym zasobom edukacyjnym w Internetu, możesz te naukę zacząć już teraz.

Dokonując wyboru…

Masz czasem poczucie, że oczekujesz od swojego życia czegoś więcej niż masz? Chcesz coś zmienić, doświadczyć rzeczy wyjątkowych i niepowtarzalnych, ale nie do końca wiesz co by to mogło być… Osiągnąłeś już dużo, ale to dla Ciebie ciągle za mało? Studiujesz i bardzo lubisz swoje studia. Po ich ukończeniu nie powinieneś mieć problemu ze znalezieniem dobrej pracy. Wiesz też jak ważne jest doświadczenie dla przyszłych pracodawców, więc cały czas pracujesz, aby rozwijać swoje umiejętności. Masz zainteresowania, które pozwalają Ci miło spędzać wolne chwile oraz się rozwijać. Nie zapominasz również o życiu towarzyskim – dla przyjaciół i znajomych też zawsze znajdziesz czas. Mogłoby się więc wydawać, że nie musisz niczego zmieniać skoro wszystko tak dobrze się układa. Jednak cały czas nie opuszcza Cię poczucie, że wiele z tych rzeczy robisz, bo tak należy, bo ktoś oczekuje od Ciebie takiego, a nie innego postępowania. Poczucie, że może warto przełamać jakieś schematy i zrobić coś innego, może nawet trochę szalonego. Coś co pamiętałbyś do końca życia. Nie wiem co Ty zrobisz w takiej sytuacji, ale wiem jaką decyzję ja podjęłam. Za kilka miesięcy wybieram się na wolontariat zagraniczny. Kilka tygodni spędzę w zupełnie obcym kraju, w zupełnie nowej kulturze, z ludźmi, których nigdy wcześniej nie znałam. Zastanawiasz się na pewno czemu wybieram się aż za granicę, żeby być wolontariuszem? Przecież dokładnie to samo mogę robić w kraju, nie musiałabym wtedy nigdzie wyjeżdżać. Ale czy na pewno to byłoby to samo? Oprócz tego, że miałabym jeszcze mniej wolnego czasu i zapewne czerpała satysfakcję z takiej pracy, to jednak w moim otoczeniu niewiele by się zmieniło. Poznałabym może kilka nowych osób, komuś pomogła, ale cały czas czekałabym na jakąś zmianę. Jadąc za granicę mam pewność, że całe moje otoczenie zmieni się przynajmniej na kilka tygodni. Jestem pewna, że znajomości nawiązane podczas projektu przetrwają znacznie dłużej niż te nawiązane w kraju. Nawet jeśli nie, to trudniej będzie o nich zapomnieć. Miło jest mieć znajomego, który w dowolnym momencie przenocuje Cię na drugim końcu świata. Kto jak nie znajomy z innego kraju, a nawet kontynentu pomoże Ci lepiej zrozumieć jego kulturę i zwyczaje? Kto podpowie jakie miejsca, których nie ma w przewodnikach, warto zwiedzić i zobaczyć w jego mieście? Jaki kucharz, nawet najlepszy, odtworzy tradycyjne dania lepiej niż gospodyni domowa, u której mieszkasz? Skoro poznam wiele osób i zyskam nowe znajomości czy to znaczy, że przez te kilka tygodni będę się świetnie bawić i nic poza tym? Oczywiście, że nie. Zatem co właściwie będę robiła podczas takiego wolontariatu? Ja na pewno wybiorę projekt edukacyjny. Od zawsze uwielbiałam pracować z dziećmi, ponieważ dają dużo radości i satysfakcji. A w wielu miejscach na świecie potrzebna jest pomoc w ich edukacji, poprzez chociażby naukę języka angielskiego. To też będzie duże wyzwanie dla mnie. Mam zamiar uczyć angielskiego dzieci, które w ogóle nie znają tego języka, sama nie znając słowa w ich ojczystym języku. Będzie ciężko, ale za to ile będę miała satysfakcji, a jak wiele się dzięki temu nauczę… Już nie mogę się doczekać! Oczywiście to nie jest jedyna możliwość, ponieważ projekty organizowane przez AIESEC dotyczą przeróżnej tematyki. Możesz tworzyć warsztaty dla młodzieży, uczestniczyć w projektach marketingowych, związanych ze środowiskiem, zdrowym trybem życia czy pomagać w organizacji eventów. Na pewno znajdziesz coś odpowiedniego dla siebie. Zastanawiasz się pewnie gdzie mam zamiar jechać. Otóż jeszcze dokładnie nie wiem, ale zawsze marzyłam o podróży do Ameryki Południowej. Brazylia, Peru, może Kolumbia? A może zmienię zdanie i pojadę gdzieś do Azji? Albo zostanę w Europie? Mam jeszcze chwilę, żeby podjąć decyzję, ale każda z tych opcji brzmi bardzo kusząco. Skąd mam pewność, że będzie to takie niezapomniane doświadczenie? Gwarancji nikt Ci nie da. Jednak AIESEC dba o to, aby każde doświadczenie było wyjątkowe i wykorzystane maksymalnie. Można oczywiście znaleźć wiele relacji osób, które były i skorzystały z projektu. We wszystkich historiach, które ja znam jest zawsze wiele pozytywnych aspektów. Uczestnicy opowiadają o tym jak wiele się nauczyli, jak duże doświadczenie zyskali, jak szybko poprawili swoją znajomość języka angielskiego, jak wiele osób fantastycznych poznali i jak dużo pięknych miejsc wiedzieli. Jednak nie te relacje przekonały mnie ostatecznie do wzięcia udziału w wolontariacie. To kontakt z wolontariuszami, którzy za kilka tygodni przyjadą do Polski na jeden z projektów. Widzę jak bardzo są zaangażowani, jak bardzo podekscytowani już samymi przygotowaniami. Skoro tak dobrze jest przed samym przyjazdem to jak świetnie musi być kiedy jesteś już na miejscu? Ja się o tym przekonam już niedługo, a Ty?…

Autor: Patrycja Szczepańska

Węgierska przygoda

Magda Biedrawa, grafa

“Co ja najlepszego wyprawiam”- to pierwsze co pomyślałam, wysiadając na dworcu Keleti w Budapeszcie. Miasto zdawało się pulsować jak serce w rytm przejeżdżającego metra. I ten węgierski język… Kilka dni spędzonych w pięknym Budapeszcie dodało mi odwagi. Nie wiem czy znalazłam ją na placu bohaterów, czy gdzieś na jednym z potężnych mostów nad Dunajem. Naładowana energią i nieustannie podgrzewana węgierskim słońcem, wsiadłam w pociąg w kierunku północno-zachodnim, na spotkanie z przygodą. “Tatabanya” – zobaczyłam tabliczkę informującą o stacji, na której zatrzymał się pociąg. “No i jestem”- pomyślałam, czując podekscytowanie zmieszane z niepewnością. Jak tylko wysiadłam usłyszałam, że ktoś radośnie mnie woła, to była dyrektorka szkoły Eniko. Kobieta ciepło mnie przyjęła i odstawiła do mojego nowego domu. A był to niewielki, dwupiętrowy domek położony dosłownie dwa kroki od szkoły, w której miałam pracować. Moją host family okazała się babcia Illi. Illi okazała się niezwykle nowoczesną babcią, z wifi i kontem na facebooku. Niestety mówiła tylko po węgiersku. I w tym właśnie miejscu zaczyna się prawdziwe międzykulturowe doświadczenie. Do dzisiaj nie wiem jak, ale rozumiałyśmy się z babcią niemal idealnie. Język gestów, obrazków, symboli opanowałyśmy do perfekcji. To przy niej nauczyłam się wielu węgierskich zwrotów, ale nie to jest najważniejsze. Przede wszystkim Illi nauczyła mnie, że nie istnieją bariery, które mogłyby powstrzymać ludzi od poznania i polubienia się. Bo ani różnica wieku, ani językowa przepaść, nie przeszkodziły nam w tym, aby śmiać się i spędzać wspólnie czas. Nadszedł czas na pójście do szkoły i rozpoczęcie pracy. Nigdy chyba nie zapomnę swej pierwszej lekcji języka angielskiego. Nogi trzęsły mi się jak galaretka, a wlepione we mnie 20 par ciekawskich oczu powodowały dreszcze na plecach. Ale z lekcji na lekcję, z godziny na godzinę stres gdzieś znikał. Ustąpił miejsca radości i energii, którą odkryłam w sobie podczas pracy z dziećmi. Szkoła, do której przyjechałam to maleńka podstawówka na obrzeżach miasta. Było tam jedynie 8 klas, w każdym roczniku po jednej. Szkoła należała również do programu, w którym oferuje się zajęcia dodatkowe z języka słowackiego. Mogłam więc pomóc również w tych lekcjach. Doświadczenie jakie zdobyłam podczas pracy z dziećmi nie da się porównać z żadnym dotychczasowym. Stojąc pod interaktywną tablicą uświadomiłam sobie wiele rzeczy. Począwszy od tego, że praca nauczyciela to ogromne wyzwanie, a skończywszy na tym, że przez gry i zabawy też można wiele nauczyć. Ogromną satysfakcję sprawiało mi, gdy widziałam, że dzieci są zainteresowane tym, co dla nich przygotowałam. Nauczyłam się również wiele o sobie. Poznałam swoje mocne jak i słabsze strony. Dziś, już tydzień po powrocie z Węgier, mogę powiedzieć sobie “dziękuję”. Dziękuję, sobie samej, że znalazłam odwagę i siłę by zdecydować się na wyjazd za granicę. Wdzięczność z resztą czuję do wszystkich, którzy byli zaangażowani w mój wyjazd, bo przyznam, że ani przez chwilkę nie poczułam się samotna czy zagubiona. Świat, nagle stał się mniejszy i bardziej przyjazny, a Węgry, które zawsze uważałam, za niezbyt ciekawe, nagle stały się pod wieloma względami interesujące (Oj tak, Węgry są paprykowe- nawet rosół podany był z papryką). Muszę przyznać, że takie przygody są dnia mnie uzależniające…. gdzieś z tyłu głowy czuję, że rośnie w siłę myśl o kolejnym wyjeździe.

8 rzeczy, które ludzie sukcesu robią przed trzydziestką

kaboompics.com_White laptop, female hand, note, pen, phone, desk

Sukces nigdy nie przychodzi sam. Możemy marzyć i chcieć, ale to nie wystarczy. Potrzebne jest odpowiednie nastawienie, sposób myślenia, sporo determinacji, oraz co najważniejsze, ciężka praca.

Najlepszy czas na Twój rozwój zawodowy to właśnie teraz. Masz ponad dwadzieścia lat, jesteś w trakcie studiów lub właśnie je skończyłeś, wciąż jesteś pełen zapału i energii. Masz dużo czasu, który możesz poświęcić na eksperymentowanie, uczenie się na własnych błędach i gromadzenie tego wszystkiego w formie doświadczenia. Jak zacząć? Poznaj 8 krótki

1. Naucz się skutecznie radzić sobie z finansami

Bardzo często sukces mierzony jest w pieniądzach, a dokładniej w stabilności finansowej. To właśnie dlatego pierwsza praca jest tak istotna i nawet jeżeli pierwsza wypłata nie jest taka, jaką sobie wymarzyliśmy, musi wystarczyć. W ten sposób uczymy się jak być odpowiedzialnymi, jak wydawać pieniądze na rzeczy, które są nam potrzebne i ograniczać zachcianki. Im bardziej będziemy ćwiczyć tą samokontrolę, tym łatwiej będzie nam podejmować właściwe decyzje w przyszłości.

  2. Naucz się znosić porażki

Porażki są nieodłączną częścią naszego życia. Jednak prawdziwą klęską są tylko te niepowodzenia, które niczego nas nie uczą. Pamiętaj by z każdej z nich wyciągnąć jak najwięcej wniosków, by następnym razem zrobić to samo lepiej. Ponadto, jeśli wiesz, że twoje przedsięwzięcie jest niewypałem, lepiej wycofaj się wcześniej niż później. Możesz zachować swoje pieniądze, zaoszczędzić sobie wiele stresu i czasu, a kolejny projekt zacząć szybciej, mając już doświadczenie, które Ci pomoże. Nie ma wstydu ponoszeniu porażek, bo dzięki nim ostatecznie szybciej osiągniesz sukces.

3. Kwestionuj

Bunt mamy we krwi i pamiętajmy by z niego korzystać. Jeżeli jesteś przekonany, że coś jest nie tak albo masz lepszy pomysł jak coś wykonać, zabierz głos! Tylko osoby nie bojące się podjąć inicjatywy mogą odnieść sukces. Na kartach historii, to właśnie ludzie, którzy kwestionowali stan rzeczy, dokonywali przełomowych odkryć. Mikołaj Kopernik podjął odważny krok, kiedy zakwestionował teorię geocentryczną i zaproponował własną teorię, sprzeczną ze wszystkim w co ludzie dotychczas wierzyli. Daje on przykład, że strach nie może stać się przeszkodą na drodze do sukcesu.

4. Efektywnie organizuj swój dzień

Wszyscy ludzie sukcesu mają przynajmniej jedną rzecz, która ich łączy – napięty grafik. Jeżeli chcesz odnieść sukces w życiu, musisz wiedzieć jak skutecznie zaplanować swój dzień, by wyciągnąć z niego jak najwięcej. Istotą dobrej organizacji jest umiejętność ustalania priorytetów. Najtrudniejsze może być dla Ciebie przejście pomiędzy życiem studenckim pełnym imprez, a dorosłością. Kiedy spotkania towarzyskie schodzą na boczny tor, a wyższy priorytet zyskuje praca, skup się szczególnie mocno na organizacji swojego czasu.

5. Utrzymuj znajomości

Każdy człowiek jest inny, mamy inne spojrzenie na świat, inne poglądy, inne doświadczenia czy wiedzę. Często zdarzają się spięcia pomiędzy ludźmi, wynikające właśnie z różnych poglądów, i znajomości się rozchodzą. Pamiętaj jednak, że warto utrzymywać jest wszystkie znajomości, szczególnie z ludźmi różnymi od nas, ponieważ nigdy nie wiemy, kiedy możemy potrzebować ich pomocy czy porady.

6. Bądź uparty

Spełnionym ludziom nie obce jest pojęcie porażki, ale są także ekspertami w nie poddawaniu się po nich. Najczęstszą reakcją kiedy wszystko idzie nie po naszej myśli, jest zwątpienie. Jednak zamiast czuć się zawstydzonym swoją pomyłką, spójrz na swoją sytuację z każdej możliwej strony i zainspiruj się do podjęcia kolejnej próby. Nie przestawaj szukać lepszych, szybszych i skuteczniejszych metod na swoje działania. Wesprzyj się książkami, Internetem czy bardziej doświadczonymi ludźmi. Nie poddawaj się.

7. Pracuj nad swoimi słabymi stronami

Mając 20-30 lat, wiemy już mniej więcej jakimi ludźmi jesteśmy. Mamy pojęcie, co jest naszymi słabymi stronami i czego ludzie w nas nie lubią. Mimo, że nasi przyjaciele tolerują nasze niektóre słabości, nie powinno być to wymówką skłaniającą do nie pracowania nad sobą. Wszędzie dookoła słyszymy “Bądź sobą!”, “Nie przejmuj się opinią innych!”. Tak, ważne jest żeby akceptować siebie i swobodnie być sobą, jednak nie można w ten sposób blokować swojego rozwoju. Pracuj nad sobą, żeby być z siebie dumnym.

8. Naucz się adaptować

Zarabianie na robieniu tego, co kochasz to marzenie każdego. Jednakże, nie zawsze jest to możliwe, szczególnie na początku Twojej kariery i ważnym będzie, byś mógł dostosować się do każdej sytuacji. Nie chodzi o to, by porzucać swoje pasje, tylko by wiedzę z jednej działki, próbować zaadaptować do innych sytuacji. Na przykład, jeżeli studiowałeś psychologię, użyj swojej wiedzy i zostań wspaniałym koordynatorem projektu. Albo jeżeli jesteś ekspertem prawa i masz lekkie pióro, spróbuj napisać książkę opierającą się na procesie sądowym. Możliwości jest wiele, jeżeli tylko nie zamkniesz się na nie.

Rozmówki Kulinarne PizzaPortal.pl – cały świat na talerzu!

unnamed

Wakacje (zwłaszcza dla studentów) trwają w najlepsze! Jeśli macie w swoich planach wyjazd zagraniczny, warto zapoznać się bliżej z kulturą oraz językiem odwiedzanego kraju. Specjalnie na tę okazję przygotowaliśmy dla Was zestaw mini-słowników o tematyce kulinarnej, przydatnych w podróżach za granicą: w sklepie, w restauracji czy po prostu na co dzień. Obok Rozmówek, znajdziecie również zestaw komiksów, w których zobaczycie, jak może wyglądać Wasza wizyta w restauracji i z jakich zwrotów warto skorzystać.

1. Rozmówki w języku angielskim

Język Szekspira, mimo że niezmiernie popularny i coraz częściej używany również nad Wisłą, nadal skrywa w sobie tajemnice. Zobaczcie, co jedzą mieszkańcy Wielkiej Brytanii i poznajcie określenia, które mogą przydać się w restauracji.

2. Rozmówki w języku niemieckim

W ojczyźnie Volkswagena i Haribo czekają na Was wyśmienite (i przede wszystkim sycące) specjały kuchni niemieckiej! Ich zamówienie z pewnością ułatwią Wam Rozmówki Kulinarne polsko-niemieckie 🙂

3. Rozmówki w języku francuskim

Jeżeli wybieracie się na wycieczkę do kraju winem płynącym, aby zasmakować wyśmienitych francuskich serów w ich naturalnym entourage, zabierzcie ze sobą Rozmówki polsko-francuskie!

4. Rozmówki w języku hiszpańskim

Hola! ¿Qué tal? Bien, muy bien – w tym słonecznym kraju nietrudno o szampański humor! Koniecznie ściągnijcie Rozmówki Hiszpańskie i spróbujcie swoich sił w tym gorrrącym języku. 🙂 W przygotowaniu Rozmówek pomagali nam lektorzy z Empik School. Rozmówki dostępne są TUTAJ w wersji na smartfona oraz w wersji do druku. Życzymy udanych wakacji!

Zespół PizzaPortal.pl

Poradnik studenta pierwszego roku

poradnik-studenta-pierwszego-roku-grafika-1

Jak trudno odnaleźć się na pierwszym roku studiów, wie ten, kto to przeżył :). Chyba każdy, a przynajmniej większość z Was odczuwała lekką trwogę i pojawia się wiele retorycznych pytań: -Czy poradzę sobie na uczelni? -Ilu poznam ludzi? -Akademik, a może stancja? -Czy podołam finansowo? -Czy moje lokum będzie wystarczająco blisko uczelni by zaoszczędzić na bilecie? -Jak zaoszczędzić na bilecie miesięcznym? ….

Bardzo pomocny może okazać się Poradnik studenta pierwszego roku stworzony z myślą o Tobie (studencie pierwszego roku, ale i nie tylko), przez serwis http://kontostudenta.pl

Omówione są w nim wszystkie finansowe aspekty studiowania: od wydatków na zakwaterowanie, poprzez wyżywienie, komunikację miejską i opłaty uczelniane, skończywszy na tym, skąd wziąć pieniądze na samodzielne utrzymywanie się. W poradniku znajdziesz również listę organizacji studenckich, które pozwolą Ci zdobyć doświadczenie niezbędne do dobrego startu na rynku pracy – wśród nich jest oczywiście AIESEC.

Poradnik jest dostępny na wszystkie urządzenia (w tym tablety i smartfony) pod adresem: http://kontostudenta.pl/oszczednosci/poradnik-studenta-pierwszego-roku.html

Kuba Jakubowski

Wolontariat w Chinach

Leżę w pociągu jadącym do Chengdu, by nie słyszeć chrapania moich sąsiadów podgłaszam „What’s up” 4 Non Blondes i myślę. Pytanie w kółko powtarzane przez wokalistkę wydaje się być bardziej niż adekwatne. „What’s going on?”. Przemierzam właśnie środek Chin, kraju tak odległego zarówno kulturalnie jak i fizycznie jak tylko się da, popijając (mam nadzieję) zieloną herbatę i jedząc kolejną odmianę orzeszków ziemnych. Kuba, coś Ty sobie myślał?

Kilka miesięcy temu, kiedy ta podróż była niczym więcej niż odległym planem, byłem przekonany, że będzie to przygoda życia. W tej kwestii nic się nie zmieniło, ale pojawiające się problemy sprawiły, że zacząłem się obawiać. Był to typowy stres przed niewiadomą. A tych z kolei było bardzo dużo. Nie walczyłem z nim, gdyż jestem zdania, że jedynie idioci się nie boją.

Pamiętam moment gdy wylądowałem na lotnisku w Pekinie. Gdy okazało się, że moi znajomi nie mogą mnie odebrać, a służby na lotnisku potrafią po angielsku powiedzieć jedynie „Taxi”, poczułem że żyję. Stres ustąpił adrenalinie. Wydostanie się z lotniska, choć brzmi trywialnie, było moim pierwszym sukcesem w państwie środka.

Dalej było już tylko lepiej… Hahaha, dobre żarty. Bardzo mało rzeczy, mogę powiedzieć, że “szły zgodnie z planem”. Jednak o to właśnie chodzi w wyprawach. By chwycić życie za rogi. Pokonywać przeciwności, gdyż uniknięcie ich jest niemożliwe.

Chiny są pięknym krajem, zupełnie innym. Jeśli kiedykolwiek mieliście ochotę poczuć się jak celebryci, to zapewne jest miejsce dla Was. Ludzie robią zdjęcia z Wami, dla ochłody jedzą ogórki, nie mają Facebooka ani Googla, a ulubionym zajęciem starszych pań wieczorami jest uprawianie tai chi w parkach lub na ulicach, podczas gdy ich mężowie grają w karty lub majonga.

Co do osób, które spotkałem do tej pory. Są po prostu niesamowici. Zarówno ludzie, których poznałem podczas podróży w hostelach, osoby z wymiany, jak i nasi gospodarze. Wszyscy są otwarci i niezwykle przyjaźni. Oczywiście, każdy jest tylko człowiekiem i po 25 godzinach siedzenia na „hard seats” w pociągu wszyscy straciliby fason. No, ale zdolność powiedzenia „prostytutka” czy „debil” w 10 językach świata rekompensuje chwilowe kłótnie.

Piosenka przełączyła mi się, na „This Summer Gonna Hurt Like a Motherfu**er” Maroon V. Ale akurat tego Adam Levin nie musi mi mówić – to już wiem :D.

gc kuba