Lidka i Klaudia – rekrutacja do AIESEC trwa!

Poznaj sprzedażowy team

male

Nasze ścieżki w AIESEC, niezależnie od siebie, toczą się niemal identycznie. Dołączyłyśmy do organizacji rok temu w październiku. Obydwie zaczynałyśmy w obszarze ER/logistyka w projektach społeczno-edukacyjnych zajmujących się organizacją wolontariatów dla studentów zza granicy.

I obydwie zakochałyśmy się w tym!

JEDNAK!

Zanim postanowiłyśmy iść w tym kierunku, po raz kolejny bez kontaktu ze sobą, zdecydowałyśmy się aplikować na pozycję koordynatora projektów, które znałyśmy najlepiej. I to był strzał w dziesiątkę! Wiadomo, bywało ciężko, ale jednak to nas nie zniechęciło do dalszych wyzwań. Przyjazd wolontariuszy i czas spędzony z nimi wynagradza miesiące intensywnej pracy. 😉

W kwietniu obie zaaplikowałyśmy na (co prawda różne) pozycje Koordynatora ds. Kontaktów z Partnerami. Więc, chcąc nie chcąc, zostałyśmy ‘skazane’ na kolejne pół roku współpracy. 😀 Teraz tworzymy sprzedażowy team!

Aplikujcie do AIESEC, nie zastanawiajcie się! Nigdy nie wiecie, co Was czeka i kogo na swojej drodze poznacie. A w tej organizacji macie ogromną szansę na znalezienie wspaniałych ludzi. 🙂

Więcej na temat rekrutacji: sgh.aiesec.pl/przeczytajwiecej.

Justyna Stróżyk

Justyna_x_copy

Mimo względnie krótkiego stażu w organizacji, mogę powiedzieć że mam milion cudownych chwil związanych z AIESEC i AIESECerami. Zaczęło się w lipcu od tego, iż zastanawiałam się co by zmienić w swoim życiu . Kolega zaproponował mi dołączenie do AIESEC, stwierdziłam czemu nie, wszystkiego w życiu trzeba spróbować, nawet czegoś, do czego niekoniecznie pasujemy. Zanim zdarzyłam się zastanowić czy naprawdę tego chce, byłam już ze zgraną paczką ludzi, a najlepsze jest to, że ja nie byłam z paczką, ale ja byłam w tej paczce. Sposób w jaki mnie przyjęli był zaskakujący. Zawsze wśród ludzi jest czarna owca, ewentualnie cale stado jest czarne i jedna biała owca. Tutaj jest inaczej, wszyscy są cudowni, ciepli i zgrani. Dla mnie najlepsi ale każdy z nich jest skrajnie inny.

Wiem, że wszyscy wiecie, iż AIESEC jako swoją myśl przewodnia ma „pokój i pełne wykorzystanie potencjału ludzkiego”. I to prawda. Ludzie, ludzie i jeszcze raz ludzie – tylko oni się liczą. Kocham to w AIESEC, po prostu wierzę, że świat należy do ludzi i wszystko co robią, nawet najmniejsze czyny i jednostki, mają jakiś wpływ na cały wszechświat. AIESEC daje takim małym istotom jak ja możliwość robienia czegoś  wielkiego.

Zagraniczni wolontariusze, o nich muszę wspomnieć, to kolejna grupa którą tylko da się kochać. Poznawać, przebywać, rozmawiać i spędzać czas z takimi ludźmi to chwile zaliczone do miliona cudownych chwil, natomiast spojrzenie na nich, jako jednostki chcące zmieniać świat – to jeszcze cudowniejsze.

AIESEC to również rozwój, niecały miesiąc w organizacji i pierwsze szkolenie. Intensywne dwa dni na konferencji, nigdy bym nie uwierzyła, że w tak krótkim czasie można tyle się nauczyć, poznać coś nowego, a zmęczenie i niemoc tutaj nie istnieje.

Mimo braku zdolności pisarskich i tego że zdaje sobie sprawę, że moja historia nie brzmi wcale atrakcyjnie. W sumie może w ogóle nie brzmi jak historia,  to i tak dla mnie jest najlepsza, bo pod każdym zdaniem w tym tekście mam obraz miliona różnych chwil.  Najlepsze w tym wszystkim jest to, że jestem w stu procentach pewna, że z AIESEC czeka mnie jeszcze wiele innych wrażeń, poznanych ludzi, wyjątkowych sytuacji i wiem na pewno, że nie da się wyróżnić jednego dobrego wspomnienia, ani jednej najlepszej chwili, bo wszystkie są tak samo warte uwagi. I wiem, że każdy tydzień pisze mi kolejną cudowna historię i mimo że nie potrafię jej pięknie opowiedzieć, każda jest cudowna i jest moja. Wszystko co tu przeżyłam i przeżyję, w tym świecie nikt mi tego nie zabierze i zawsze będzie dla mnie.

Dołącz do nas już teraz: kie.aiesec.pl/formularz

Więcej info tutaj: kie.aiesec.pl/organizacja

Kamil Strząbała

Kamil_S_22_copy

Było to pewnego pięknego dnia. Zaraz, wróć – był październik, więc pewnie lało. Nie pamiętam dokładnie, w końcu to było rok temu.

Do wstąpienia do AIESEC namówiła mnie znajoma z Lublina. Było to na zasadzie: “no, zapisałam się właśnie do organizacji studenckiej, wydaje się w miarę fajna. W Kielcach chyba też jest”. Była. Nie mając zielonego pojęcia co to za dziwny twór na studenckiej arenie, wypełniłem formularz. Następnego dnia, o nieludzkiej porze, o której większość studentów jeszcze śpi (no chyba, że mają sesję, ale nie mówimy o sytuacjach kryzysowych),  czyli grubo popołudniu, zadzwonił telefon. Jeszcze bardziej uśpiony niż obudzony, słuchałem zaproszenia na jakąś rozmowę kwalifikacyjną. Półprzytomny ucieszyłem się w duchu, że w końcu jakiś pracodawca odpowiedział na moje CV i z tej radości aż poszedłem spać dalej.

Oczywiście to nie był pracodawca, aż takie cuda się nie zdarzają. AIESEC wzywał! Razem ze mną do organizacji zaciągnąłem jeszcze dwie znajome. Tak na wszelki wypadek – jakby było beznadziejnie, to przynajmniej nie będę cierpiał w samotności. Poza tym potrzebowałem ludzkiego budzika, który siłą ściągnąłbym mnie z łóżka, kiedy sądny dzień miał nastać.

No i nastał. Spotkanie w biurze, które znajduje się w akademiku (dobry znak), przejście do pubu (jeszcze lepszy znak), gdzie miały odbyć się zadania grupowe i rozmowy kwalifikacyjne. Na miejscu musieliśmy… Ha! Przecież wam nie powiem! Żyjcie w niepewności, tak jak wszyscy musieliśmy.

Po rzeźni i pierwszej sesji tortur, zostaliśmy poinformowani, że odbędzie się 3 dniowa konferencja lokalna w ośrodku w Chęcinach.

3 dni.

Studenci.

Ośrodek.

No raczej, że jadę! Wtedy nietrudno było sobie wyobrazić jak to wszystko będzie wyglądać.

Ale wyobrażenia to jedno. Rzeczywistość okazała się nieco bardziej zaskakująca. Przede wszystkim – ci wszyscy dziwni ludzie, których nie znam, a którzy po 3 dniach stali się mi bliższsi (bez skojarzeń! No, chyba, że coś przeoczyłem. Co byłoby smutne. Ale nie mam pewności dla kogo), niż ludzie, których znałem nawet 4 dni! Niesamowite szkolenia i warsztaty, w których uczestniczyło się z przyjemnością, a które były przygotowane przez moich rówieśników, z którymi potem… Hmm… Powiedzmy, że to nie była standardowa relacja nauczyciel/uczeń, do której byłem przyzwyczajony. Dzikie tańce podczas przerw, które wyglądały dziwnie (bo były dziwne), ale przy których jakoś dziwnie dobrze się bawiłem (chwila na intymne zwierzenia: jeżelibyście obok tańczącego mnie postawili kawałek drewna – moglibyście nie zauważyć większej różnicy). Te wszystkie pozdzierane gardła od dziwnych okrzyków, w których nie rozumiałem średnio co każdego słowa (do czasu!). Natomiast w nocy… Oficjalne źródła podają, że wtedy był czas przeznaczony na sen i medytację. Nieoficjalnie jednak…

3 dni.

Studenci.

Ośrodek.

Nie będę kłamał – nie wyspałem się dobrze tej nocy. Ale to pewnie przez niewygodnie łóżko. Tak, to na pewno przez to…  Tak więc, jak trzeba było wstać na poranne zebranie o 9 rano, nie mogę powiedzieć, żebym był najbardziej żywą osobą, wyglądem i bystrością umysłu było mi bliżej do zombi. Ale AIESECerzy wiedzieli jak mnie obudzić (tak, miało to coś wspólnego z dziwnymi tańcami i zdzieraniem gardła). Tak więc z nowym zastrzykiem energii wkroczyłem w dzień 2, podczas którego poznałem tajniki autoprezentacji, dowiedziałem się jak udzielać informacji zwrotnej, żeby nie oberwać w łeb oraz poznałem projekty, jakie prowadzone są w AIESEC.

Były to głównie projekty społeczno – edukacyjne, polegające na sprowadzaniu wolontariuszy z zagranicy do szkół i przedszkoli, gdzie mieli prowadzić zajęcia z języka angielskiego oraz promować swoją kulturę. Był również projekt AIESEC Wigilia, którego zadaniem było zorganizowanie małej konferencji dla obecnych i byłych członków, gdzie mogli oni powspominać stare czasy, złożyć sobie życzenia i wspólnie się bawić. Wszystko brzmiało tak piękn… A, zaraz, były jeszcze TARGI. Największy i najtrudniejszy projekt w Oddziale, który wywoływał lęk prawie jak Lord Voldemort, zapewniał nieprzespane noce, wpędzał w depresję, a matki straszyły opowieściami o nich dzieci, gdy te były bardzo niegrzeczne.

Zgadnijcie, gdzie trafiłem?

Wtedy też poznałem Kubsona – koordynatorkę projektu, z którą od razu się zaprzyjaźniłem (nie miałem wyboru – była moją nową szefową), Piotrka L. – wielbiciela babcinych swetrów i suchych żartów oraz Szybkę – spokojną i poukładaną tancerkę. No i byłem też ja – niespełniony poeta, aktor, humanista, studiujący na politechnice.

Nie wiem kto nas dobierał – ale ten ktoś trafił idealnie. Wszystko układało się wspaniale, a przyszłość malowała się w jasnych barwach. Byłem pełen optymizmu (bardziej na zasadzie: myśl pozytywnie, będzie dobrze, będzie dobrze… ale jednak).

Nastał wieczór (bardzo późny) i rozpoczęliśmy warsztaty integracyjne. Był nawet konkurs taneczny (hura?). Pamiętam z niego, że zmiażdżyłem stopę mojej partnerce podczas przygotowań (no co – nawet drewno może zabić!). Bo nie ma to jak nową znajomość zacząć z przytupem!

Nadszedł dzień 3, ostatnie zajęcia i nieuchronny czas pożegnań. Było ciężko… Częściowo z powodu wczorajszych wieczornych warsztatów, ale nie tylko.

Czas spędzony z tymi wszystkimi ludźmi był jak podróż do innego świata. Dziwnego, niezrozumiałego, psychodelicznego świata, ale jednak pełnego pozytywnych emocji, niespotkanej dotąd energii i wspaniałych wspomnień na lata. Był to też czas zmian. Z pochmurnego, pesymistycznego, nienawidzęwszystkiego Kamila, zmieniłem się w pochmurnego, pesymistycznego, nienawidzęprawiewszystkiego Kamila.

Przyszłość wydawała się zdecydowanie ciekawsza i pewniejsza. Życie znów wydawało się warte przeżycia, morska bryza owiewała delikatnie moją twarz, a aniołowie śpiewali Odę do Radości. Przynajmniej tak to zapamiętałem, ale nie jestem znany z niezawodnej pamięci.

Po pożegnaniach udaliśmy się na busa powrotnego do Kielc (jak w sumie większość uczestników, tak więc nie mogę powiedzieć, że rozstaliśmy się na długo). Jednak to nie był koniec.

Były jeszcze TARGI.

A co w tych TARGACH było, co się tam działo i czy było tak strasznie (podpowiedź: było gorzej) i czy było warto (podpowiedź: ooo tak!), jak było na konferencji narodowej (podpowiedź: 4 dni, WIELU STUDENTÓW i ośrodek) oraz jak to było, gdy was w AIESEC jeszcze nie było, opowiem innym razem. Osobiście.

Dołącz do nas już teraz: kie.aiesec.pl/formularz

Więcej info tutaj: kie.aiesec.pl/organizacja

Możesz nauczyć się autoprezentacji i zdobyć umiejętności sprzedażowe!

alek Do AIESEC dołączyłem dzięki namowom mojej dziewczyny, która już ponad pół roku działa w organizacji. Sam czułem potrzebę zmiany czegoś w swoim życiu studenckim, ponieważ siedząc cały rok w książkach zaczynałem się na studiach po prostu nudzić. Bałem się jednak próbować godzić studia (studiuję medycynę) z sumienną pracą w organizacji w trakcie roku akademickiego, ale nadarzyła się okazja spróbować swoich sił w wakacje. I nie żałuję. Początki projektu, w którym pracuję czyli „3city Schools“ były trudne. Celem projektu jest zorganizowanie warsztatów edukacyjnych prowadzonych przez zagranicznych wolontariuszy na terenie całego Trójmiasta. Czemu piszę, że początki były trudne? Ponieważ wiadomo , że w okresie wakacyjnym szkoły pracują na tzw. „pół gwizdka“ i często nie było możliwe skontaktowanie się z osobą decyzyjną lub nie szkoły nie były w stanie podjąć decyzji, czy chcą wziąć udział w organizowanych przez nas warsztatach, ponieważ do początku roku szkolnego zostało jeszcze dużo czasu. Doszliśmy do wniosku, że musimy coś zmienić i ukierunkowaliśmy się na przedszkola oraz spotkania twarzą w twarz z dyrekcją. Skutki były natychmiastowe: do spółki z Anią, która pracuje ze mną w projekcie udało nam się zachęcić szkoły do zorganizowania warsztatów na ponad miesiąc i wtedy już mogliśmy przystąpić do szukania wolontariuszy chętnych przyjechać do Trójmiasta. Tu natrafiliśmy na kolejny problem: początek roku akademickiego, kiedy większość studentów z zagranicy, którzy mogliby być zainteresowani przyjazdem do nas zaczyna studia. Z pomocą całego oddziału promowaliśmy możliwość przyjazdu do Gdańska wszędzie gdzie mogliśmy. Powoli zaczęły napływać zgłoszenia z całego świata, a wizja realizacji projektu stawała się z dnia na dzień coraz bardziej realna. Czego nauczyłem się do tej pory? Przede wszystkim bardzo rozwinąłem swoje umiejętności sprzedażowe oraz negocjacyjne. A co najbardziej podobało mi się w projekcie? Parę dni temu przyjechała pierwsza wolontariuszka z Mołdawii i już wiem, że było warto długo na to pracować. Chcemy pokazywać i promować Polskę i całe województwo pomorskie z jak najlepszej strony, a dzieciom umożliwić coś, czego pewnie wielu z nas samých wcześniej nie doświadczyło – czyli kontakt z międzynarodowością oraz praktyczną naukę języka już od najmłodszych lat. Gdy widzi się efekty swojej pracy, aż chce się rozpocząć nowy projekt. Alek, 20 lat

Możesz w wieku 23 lat zostać CEO międzynarodowej firmy!

morawska Nazywam się Ewelina Morawska i w zeszłym roku ukończyłam studia licencjackie na Uniwersytecie Gdańskim. W czasie moich studiów angażowałam się w wiele projektów, praktyki oraz działalność w AIESEC. Miałam okazję być zarówno członkiem jak i liderem projektu, dzięki czemu nauczyłam się wiele o tym jak umiejętnie zorganizować swoją pracę i nauczyłam się jak pracować w zespole. W oddziale lokalnym przez rok byłam osobą odpowiedzialną za prowadzenie obszaru wymiany wychodzącej – tzn. za organizowanie praktyk oraz wolontariatów zagranicznych i wszystkie osoby biorące udział w programach Global Citizen i Global Talents.   Dziś moja przygoda z organizacją studencką dobiegła końca, ale umiejętności zdobyte wykorzystuję na codzień. W lipcu zaczęłam swoją pracę dla firmy Adecco Polska, gdzie sprawowałam pozycję CEO for 1 Month. Jest to unikatowy program, gdzie przez miesiąc można zarządzać całą spółką Adecco i fizycznie być odpowiedzialnym za los firmy 🙂 Był to niezwykle intensywny miesiąc, gdzie nauczyłam się wiele o pracy z ludźmi i odpowiedzialności jaką bierze na siebie lider.  Wkrótce zaczynam dalszą pracę dla Adecco i studia magisterskie. W pracy będę odpowiedzialna za budowanie strategii Employer Brandingowej firmy, w szczególności budowy relacji ze studentami. Może spotkamy się osobiście na UG 🙂 Studia rozpoczynam na kierunku Master in Management, gdyż wierzę że w tej dziedzinie jeszcze wiele do odkrycia przede mną!

Marcin Piechota – rekrutacja do AIESEC trwa!

Moja przygoda w AIESEC!

male

Moja przygoda z AIESEC rozpoczęła się rok temu wraz z pierwszym dniem pobytu w Kruklankach – małej miejscowości położonej w malowniczej scenerii Mazur. Jako jeszcze niedoświadczony w boju student postanowiłem, że pojadę na obóz integracyjny organizowany przez tę właśnie organizację. Podczas pięciu dni niesamowitej przygody poznałem większość tajemnic, które skrywa przed nami AIESEC. Te wszystkie możliwości samodoskonalenia się, poznawania innych kultur, wyjazdów szkoleniowych, prowadzenia pierwszych rozmów biznesowych zainspirowały mnie do tego, aby zostać członkiem jednej z największych organizacji na świecie.

Na początku trochę bałem się samego procesu rekrutacyjnego. Dlaczego? Wydawało mi się, że to wszystko jest nie do przejścia: aplikacja on-line, assesment center, a na dodatek jeszcze rozmowa kwalifikacyjna! Straszne, nie? Właśnie NIE! Przecież do odważnych świat należy! Przyjechałem do Warszawy po to, aby się rozwijać, a takie możliwości da mi AIESEC – pomyślałem. Następnie zaaplikowałem i udało się! Moim pierwszym projektem były Dni Kariery – jedne z największych targów pracy w Polsce. Nigdy nie zapomnę tego doświadczenia. Pierwsze kontakty z międzynarodowymi korporacjami, szkolenia sprzedażowe, cotygodniowe spotkania ze świetnymi ludźmi, którzy wiedzą co chcą w życiu osiągnąć, a co więcej samorealizacja i tonaż doświadczenia, które do dziś wykorzystuję. Zakończyłem swoją kadencję w projekcie i stanąłem przed trudnym wyborem. W której ścieżce, jakie proponuje AIESEC dalej się realizować? Ponownie business sales, marketing, a może social entrepreneur? Jedną z nich już poznałem, ale przecież wszystkiego w życiu trzeba spróbować! Bardzo dużo osób z którymi rozmawiałem doradzało mi marketing, twierdząc, że jest to ścieżka dla mnie idealna, że na pewno wykorzystam tam swój potencjał. Trudno było rozstać mi się z działem sprzedaży, ale przecież marketing też zawiera elementy pracy ze ścieżki wyżej wspomnianej. Zdecydowałem się w dalszym kroku na działanie w marketingu i nie żałuję swojego wyboru! Zacząłem współpracować z nowymi osobami i potwierdziło się to co wiedziałem od dawna. Po raz kolejny trafiłem na osoby, które nigdy nie odmówią mi pomocy, które kolejny raz profesjonalnie podchodzą do powierzonych im zadań.

To jest właśnie cudowne w AIESEC. Ludzie którzy tworzą tę organizację! To właśnie dzięki nim czuję, że jestem częścią wielkiej wspólnoty, która daje mi wzrost poczucia własnej wartości. Co więcej w AIESEC poznałem osoby, które zostały moimi przyjaciółmi i z którymi do dziś trzymam kontakt.

W tym miesiącu zaczynam swój kolejny projekt – Global Citizen Promo. Jest to międzynarodowy program wolontariatów dla studentów zainteresowanych odkrywaniem nowych kultur, a także dzieleniem się kulturą swojego kraju.

Czekam z niecierpliwością na Was! Kto wie? Może właśnie zaaplikujesz do ścieżki marketingu i razem zaczniemy współtworzyć ten genialny projekt? Może kiedyś staniesz się specjalistą do spraw marketingu? Może odkryjesz w sobie pasję, która w Tobie drzemie, ale nie miałeś do tej pory okazji jej oszlifować? Może to jest właśnie Twoje powołanie. Aplikuj już dziś! Nie zwlekaj!

Więcej na temat rekrutacji: sgh.aiesec.pl/przeczytajwiecej.

11 osób, które zainspirują Cię do ZMIAN!

Przygotowaliśmy dla Was listę 11 osób, które mogą stanowić inspirację do zmian. Lista i kolejność wymienionych osób są w pełni subiektywne, dlatego tylko „może” zainspirować. Możliwe, że znajdą się odporni na moc przedstawionych przez nas osób. Nim jednak zaczniecie czytać,  zastanówcie się, czy jesteście gotowi na ewentualne zmiany. Jeżeli nie boicie się podjąć wyzwania i czynić rzeczy niezwykle istotne – zapraszamy do lektury . Do odważnych świat należy!

Nelson Mandela

Trudno w takim zestawieniu nie wspomnieć o jednym z najsłynniejszych prezydentów w historii. Nelson Mandela został głową państwa RPA w 1994 roku. Był to wielki człowiek, który nie zgadzał się z niesprawiedliwością świata i poświęcił swoje życie walce o lepsze jutro dla swoich rodaków. Mandela wiedział, że aby dokonywać zmian trzeba wiedzieć, co tak naprawdę chce się osiągnąć, a bunt dla samego buntu nie ma sensu. Dlatego też w latach 60-tych XX. w. skupił się na poznawaniu kultury i języka białych mieszkańców RPA – to oni stworzyli apartheid i to z ich światopoglądem chciał walczyć, dlatego tak ważne było poznanie przeciwnika – jego kultury, historii, przekonań i wartości. Mandela został nagrodzony ponad 600 razy, otrzymał również pokojową Nagrodę Nobla, a w ostatnich latach życia udzielając wywiadu powiedział „Najbardziej żałuję tego, że nie zostałem mistrzem świata w boksie w wadze ciężkiej.”

Bono

Jeden z największych artystów naszych czasów. Otrzymał wiele nagród za swoją działalność artystyczną oraz charytatywną. Królowa Elżbieta II nadała mu tytuł szlachecki, a w 2005 nominowano go do Pokojowej Nagrody Nobla. Bono nie skupia się jedynie na karierze swojego zespołu U2, ale przede wszystkim jest aktywnym działaczem na rzecz ludzi potrzebujących – walki z AIDS, biedą i brakiem edukacji. W 1987 roku wraz ze swoją żoną Ali pojechał do Etiopii, gdzie przez miesiąc oboje pomagali w szpitalu na rzecz organizacji World Vision. W jednym z wywiadów powiedział „Nie możemy naprawić całego zła, ale możemy znaleźć ludzi, którzy pomogą nam tego dokonać.”

Jakub Orłowski

Mieszkaniec Poznania, absolwent filologii węgierskiej, a obecnie student na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Młody człowiek jak każdy inny? Otóż nie, Jakubem zdecydowanie można Cię zainspirować. W 2013 roku podjął on decyzję, która wpłynęła na całe jego późniejsze życie – zdecydował się na udział w wolontariacie w obozie dla uchodźców na Węgrzech. Po powrocie poczuł, że jest coś, co chciałby przekazać światu, co jest warte tego, żeby o tym mówić i pisać. Stąd narodził się pomysł, który obecnie jest realizowany na światową skalę – „Power of exchange book”.  Jakub zawsze chciał wydać książkę, było to jednak mgliste marzenie, na którego realizację nie miał pomysłu. Pomysł narodził się na wolontariacie – wydanie książki o doświadczeniach ludzi z wymian międzynarodowych, kontaktów z inną kulturą, innym światem. Obecnie zbierane są materiały do książki, w której ukażą się historie ludzi żyjących w Indiach, Chinach, Hiszpanii, Polsce i wiele innych. Tym, co napędza Jakuba do działania i nie poddawania się w realizacji celów jest cytat z piosenki Paktofoniki: „Dla pewnego swego i chcącego nic trudnego”.

Alvaro Jimenez

Alvaro pochodzi z Hiszpanii, a obecnie studiuje na Uniwersytecie w Granadzie. Właśnie ukończył studia na kierunku biznes i administracja. Jednak te studia nie były nigdy jego pasją. Tym, w czym się spełniał i co sprawiało mu przyjemność, był już od dawna marketing. Alvaro nie zdecydował się na zmianę kierunku studiów, ponieważ chciał ukończyć to, co zaczął. Dlatego też zdecydował się poświęcić każdą wolną chwilę na rozwój swojej pasji. Realizował ją  spędzając czas przed komputerem i zdobywając wiedzę praktyczną, ucząc się obsługi programów graficznych oraz czytając profesjonalne artykuły branżowe. Jego poświęcenie (o ile o realizacji pasji można mówić jak o poświęceniu), przyniosło rezultaty. W 2014 roku Alvaro spędził wakacje w jednym w czterogwiazdkowym hotelu w Polsce, gdzie odpowiedzialny był za akcję promocyjną ośrodka. W tym roku natomiast Alvaro współpracował przy realizacji akcji marketingowej obejmującej ponad 120 krajów. Tym, co inspiruje Alvaro są słowa: „Żeby być kreatywnym musisz wyzbyć się strachu, że się mylisz”.

Ana Saldarriaga

Ana pochodzi z Kolumbii. Na uniwersytecie ukończyła kierunek zarządzanie projektami, ale również zrobiła podstawowy kurs robotyki. O sobie zawsze mówi, że jest umysłem ścisłym i lubi, kiedy rzeczy są poukładane. Ana wiele razy doznawała porażek, ale nigdy się nie poddawała. Wiele razy podejmowała decyzje, które przerosłyby nawet wielu dorosłych z kilku letnim doświadczeniem. Przykładem może być zdobycie 9 narodowych partnerstw o wartości prawie 100 tys. euro, dzięki którym finansowano lekcje nauki języka angielskiego w Kolumbii. Ana tamten okres wspomina jako bardzo nerwowy, nie zrealizowanie  ustalonych umów mogłoby mieć wręcz tragiczne skutki. Mimo to, nigdy nie przestała wierzyć w swój zespół i razem udało im się zrealizować o wiele więcej, niż się początkowo spodziewali. Ana nie przestała jednak stawiać sobie celów. W tym miesiącu brała udział w spotkaniu Narodów  Zjednoczonych, gdzie wygłosiła przemowę  na temat obecnej sytuacji na świecie. W przeciągu kilku lat, z osoby, która nie widziała różnicy pomiędzy wizą a paszportem, stała się osobą, której opinia ma znacznie na arenie międzynarodowej.

Mick Jagger

Czy ktoś nie zna najsłynniejszego zespołu rockowego świata The Rolling Stones? Jego współzałożycielem był właśnie Mick. Wywodził się z rodziny z średniej klasy, jego ojciec był nauczycielem. Jako młody chłopiec, Mick wolał poświęcać czas muzyce zamiast nauce, ale mimo wszystko postanowił zacząć studia ekonomiczne. Gdy jego kariera muzyczna zaczęła nabierać tempa, nikt nie spodziewał się, że stanie się on aż tak sławny. Nie zapomniał jednak o pomaganiu innym i interesowaniu problemami świata.  Ponieważ muzyka zawsze była całym jego życiem również przez muzykę postanowił pomagać innym – wydał kilka charytatywnych singli oraz wziął udział w licznych koncertach charytatywnych koncertów.  Jego działalność doceniła Królowa Elżbieta II od której otrzymał tytuł szlachecki. W wywiadzie w 2010 roku, powiedział: „Wszyscy kiedyś umieramy. Trzeba wciąż iść naprzód i robić to, co się lubi, do samego końca.”

Bill Clinton

Był prezydentem Stanów Zjednoczonych w latach 1993-2001. Obecnie zajmuje 49 miejsce wśród najbogatszych polityków świata, chociaż urodził się w biednej rodzinie mieszkającej w małym miasteczku. Był świetnym uczniem zainteresowanym ówczesnym zdarzeniami. Przemówienia Martina Luthera Kinga nauczył się na pamięć. Z biedy, w której żył wybił się dzięki dostaniu się na prestiżowy uniwersytet i stypendiom. W sumie ukończył trzy kierunki, na trzech różnych prestiżowych uniwersytetach. Pomimo tego, że jego prezydentura spotykała się z dużą krytyką i wypłynęło wiele skandali, nie można zlekceważyć faktu, że w 1997 został wybrany na drugą kadencję. W jego biografii zacytowano go: „Myślę, że najważniejszą rzeczą jakiej się dowiedziałem jest to, że zawsze można się nauczyć czegoś więcej.”

Sisko Sinyolo

Sisko urodził się w Zimbabwe. Gdy został nauczycielem poświęcił się rozwojowi edukacji w swoim kraju. Dzięki swej działalności otrzymał możliwość wyjazdu z rodziną do Belgii. Edukacja w obu krajach jest na różnych poziomach, dlatego Sisko miał trudności w szkole. Chłopak jednak marzył jednak o  studiach na uniwersytecie, chociaż wymagało od niego uzyskania specjalistycznego certyfikatu. Niestety zarówno rodzina jak i nauczyciele nie dawali mu szans na sukces. Sisko się nie poddawał i poświęcał każdą chwilę na naukę, co zaowocowało tym, że zdał egzaminy z doskonałymi wynikami. Obecnie Sisko studiuje na uniwersytecie w Brukseli, jest też narodowym prezydentem organizacji studenckiej. Z chłopaka mieszkającego w biednym afrykańskim kraju,  który miał problemy w nauce, z imigranta, Sisko stał się nie tylko częścią integralną częścią społeczeństwa,  ale sam przewodzi jego części z dużymi sukcesami. W końcu „każdy dzień to nowy początek”.

Fhadilla Irwandy

Dilla pochodzi z Padang, największego miasta południowej Sumatry w Indonezji.  Najstarsza córka, ukochana starsza siostra i oczko w głowie rodziców. Czy można powiedzieć, że czegoś Dilli brakowało? Kochający rodzice, rodzeństwo, własny pokój w pięknie urządzonym domu, własny  samochód, wymarzone studia, grono bliskich znajomych. Dilla spełniała się na uczelni, studiując zarządzanie w języku angielskim. Sprawiało jej to ogromną przyjemność, otrzymywała nawet stypendium naukowe. Było jednak coś, co się Dilli nie udało. Chciała dołączyć do organizacji studenckiej, jednak nie przeszła rozmowy kwalifikacyjnej. Był to dla niej ogromny cios ponieważ ci, którzy rozmowę przeprowadzali, byli jej przyjaciółmi. Angażowała się w życie organizacji jak mogła nie będąc jej członkiem, a kiedy podjęła ryzyko, zawiodła. Dilla ciężko zniosła porażkę, jednak nie zrezygnowała z marzenia. Gdy nadarzyła się kolejna okazja, spróbowała ponownie i odniosła sukces., Był to dopiero początek. Dilla odbyła praktyki w Japonii, w jednej z renomowanych firm, następnie podjęła pracę w Indonezji, gdzie szybko zaczęła awansować. Zapraszano ją również na bankiety z przedstawicielami ambasad i przedstawicielami rządu. Czy Dilla żałuje tego, że wtedy nie osiągnęła sukcesu? Nie, ponieważ była to dla niej lekcja, że pomimo tego, że odnosi sukcesy zawsze musi być przygotowana na porażkę.

Przemysław Gacek

Ukończył Wydział Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego oraz jeden z programów Uniwersytetu Columbia. Realizacja ambicji i planów zawsze były dla niego ważne. Portal Pracuj.pl jest efektem m.in. jego pomysłów i zaangażowania. W 2000r. Przemysław został prezesem Grupy Pracuj, która jest właścicielem portali zajmujących się rekrutacją pracowników na terenie Polski i Ukrainy. Obecnie jego głównymi zadaniami są: rekrutacja menadżerów, współpraca z najważniejszymi klientami oraz wyznaczanie wizji organizacji i nadzór finansowy. Wydawać by się mogło, że przy tylu obowiązkach Przemysław musi się w pełni poświęcać pracy, jednak dla niego najważniejsza jest równowaga w życiu. W życiu jest  czas na pracę oraz na regularne uprawianie sportu, czas dla klientów oraz dla rodziny.

Ty?

Tak, tak właśnie TY! Pomyśl o swoim dotychczasowym życiu, planach i marzeniach. Ile razy zrealizowałeś coś, co wydawało się niemożliwe. Ile razy podjąłeś ryzyko, zrezygnowałeś z przyjemności dla realizacji wyższego celu? Wydaje Ci się, że napisaliśmy o jakichś super bohaterach, którzy mieli niesamowitą siłę do walki? Tak, zdecydowanie byli lub są niesamowicie silnymi ludźmi, ale my wierzymy, że każdy z nas ma w sobie siłę  i potencjał, które tylko czekają na wykorzystanie.

Wiesz co łączy te 11 osób? Wiara w siebie, nie poddawanie się, hart ducha, odbieranie  porażek jako lekcji, a nie niesprawiedliwych ciosów. Jednak to nie wszystko, oni wszyscy od Micka Jaggera przez Jakuba Orłowskiego, Nelsona Mandelę czy Dillę Irwandy – oni byli albo są nadal, członkami AIESEC.

Teraz Ty, możesz dołączyć do ich grona i może za kilka lat to o Tobie będą powstawały takie artykuły. Autorem tekstu jest: Zosia Sidorowicz