Historia Oli

AIESEC to miejsce, w którym odnalazłam ludzi podobnych do mnie.

Poznałam siebie, swoje możliwości i bardzo je rozwinęłam, a to wszystko w atmosferze radości, zabawy i mega motywacji. Zaczynałam w AIESEC Kraków, ale dzięki organizacji postanowiłam zmienić studia i pójść drogą własnych marzeń. Od października zaczęłam studia na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu i jednocześnie dołączyłam do działającego przy tej uczelni oddziału AIESEC.

To tutaj, pośród ludzi z całego świata zrozumiałam, że życie należy do nas, a stawanie się najlepszą wersją siebie to jedyny klucz do sukcesu.

ue.aiesec.pl/jakahistoriestworzysz

Rekin finansjery czy gwiazda podatków?

ey-polska-konkursy

Wystartowała rejestracja do dwóch konkursów organizowanych przez EY Polska.

Zdecyduj, kim zostaniesz tej jesieni – czy przyszłym rekinem biznesu w konkursie EY Financial Challenger, czy może przyszłą gwiazdą podatków na EYe on Tax.

Do wygrania atrakcyjne nagrody: oferty pracy lub praktyk w EY – bez procesu rekrutacji, nagrody pieniężne z puli 64 000 zł, szkolenia w EY Academy of Business, iPady oraz wiele innych.

Szczegóły dostępne na:

www.eyfc.pl

www.eyeontax.pl

oraz u Ambasadora EY na uczelni: pinski.patryk@gmail.com

Zapraszamy do rejestracji zespołów!

Przygoda życia może czekać za rogiem

8

 

Pierwszy raz swoją styczność z AIESEC miałem wtedy, gdy przypadkowo (a może i nie?) znalazłem się na auli w trakcie krótkiej prezentacji dwóch przedstawicielek organizacji. Powiedziały kilka zdań, zachęciły do aplikowania, rozdały ulotki… i postanowiłem przyjąć zaproszenie.

Rozmowę rekrutacyjną przeszedłem pomyślnie i zostałem przydzielony do zespołu sprzedażowego, co zresztą było moją preferencją. Okazało się, że nasz zespół tworzą świetni ludzie, z którymi dość szybko złapałem kontakt. Jak mi się pracowało? Na początku ciężko było mi się odnaleźć, ponieważ natłok informacji, które nowo przyjęci członkowie otrzymują podczas konferencji lokalnej jest trudny do przyswojenia. Na szczęście przychodzi to z czasem, zupełnie naturalnie, a najważniejsze rzeczy zawsze były nam podawane na bieżąco. Do moich obowiązków należało wykonywanie telefonów do firm oraz chodzenie na spotkania z zainteresowanymi przedsiębiorstwami. Praca ta stanowiła wyzwanie, gdyż do opanowania sztuki sprzedażowej potrzeba treningu, a podczas jej wykonywania liczy się każdy szczegół. Po pewnym czasie zacząłem jednak zwracać uwagę na schematyczność i powtarzalność zadań, które zwyczajnie zaczęły mi się nudzić. Wiedziałem, że stać mnie na więcej, dlatego postanowiłem zaaplikować na pozycję liderską.

I tutaj tak naprawdę zaczyna się najciekawsza część mojej przygody z AIESEC. Zostałem liderem projektu praktyk przychodzących. Przede mną postawiono wyzwanie, wymagające blisko miesiąca przygotowań, rozmów, przemyśleń, a i tak po rozpoczęciu projektu nie byłem na niego gotowy. Otrzymałem zespół, składający się z sześciu osób, wszystkie potrzebne narzędzia i zacząłem działać.

Powiedzieć, że to doświadczenie dało mi dużo, to jakby nie powiedzieć nic. Codziennie dowiadywałem się czegoś nowego i poszerzałem swoje kompetencje. Projekt nie był łatwy, dlatego dawał mi dużo miejsca na wykazanie się kreatywnością, np. przy rozwiązywaniu problemów operacyjnych. Do moich podstawowych zadań należało koordynowanie pracy zespołu, dbanie o rozwój ludzi, którzy ze mną współpracowali, działanie strategiczne w celu zwiększenia efektywności i produktywności członków zespołu, a także utrzymywanie kontaktu z firmami kooperującymi i nadzorowanie procesów rekrutacyjnych. Moje umiejętności liderskie urosły w zasadzie od zera, miałem również możliwość podszkolić się w zakresie sprzedaży. Projekty w AIESEC charakteryzuje bardzo wysoka płynność, a co zatem idzie lider musi pozostawać czujny, by móc reagować na wszelkie zmiany, zachodzące zarówno w środowisku biznesowym, jak i w jego zespole. Była to dla mnie prawdziwa próba charakteru  i cierpliwości – na efekty naszej pracy przyszło nam czekać bardzo długo, a droga, która nas do nich wiodła, była kręta i wyboista. Wiele razy znajdowałem się w sytuacji, która wydawała się być martwym punktem, jednak zawsze wtedy siadałem i analizowałem wszystkie możliwe rozwiązania, aż decydowałem się na najlepsze według mnie, które wdrażałem. Czułem, że oprócz projektu do wykonania ciąży na mnie odpowiedzialność za członków mojego zespołu, którym obiecałem naukę i możliwość samorealizacji. Był to czynnik, który najbardziej motywował mnie w trudnych sytuacjach.

Aktualnie mój projekt powoli się kończy. Owocem działań naszego zespołu są trzy praktykantki, które już od miesiąca odbywają praktyki w jednej ze śląskich firm, a także kolejni praktykanci, którzy przyjadą do nas w najbliższym czasie. Wspólnie skontaktowaliśmy kilkaset przedsiębiorstw i odbyliśmy około 20 spotkań. Sporo założeń projektu przebudowaliśmy praktycznie od nowa, sprawiając, że ta edycja była wyjątkowa. Część mojego zespołu postanowiła zaaplikować na wyższe pozycje i zostać w AIESEC dłużej.

Uważam, że osiągnęliśmy bardzo dużo jako zespół. Ja sam nauczyłem się wiele i postrzegam swoje doświadczenie liderskie jako jedno z najbardziej pozytywnych i pouczających w moim życiu. Z czystym sumieniem  mogę je polecić każdemu, kto tylko ma ochotę sprawdzić się w bojowych warunkach. To nic nie kosztuje, a satysfakcję mogę z góry zagwarantować. Warto rzucić sobie wyzwanie, bo tylko  przełamując swoje dotychczasowe bariery można się czegoś nauczyć.

Czy chciałbyś wpływać na lokalną społeczność, jak Damian?
Jeśli tak, nie czekaj dłużej, zaaplikuj!

kato.aiesec.pl/dolaczdonas

Historia Melanii

melania

Pierwszy projekt, pierwsze zmagania jako team members, pierwsze rozmowy…
Mogłabym tak dalej wymieniać, bo możliwości jakie dał i ciągle daje mi AIESEC są rozległe. Nie tylko ja ciągle się rozwijam, ale także wolontariusze, którzy przyjeżdżają do Polski aby realizować nasze projekty. Ale zacznijmy od początku 😉

 

Swoją przygodę z AIESEC zaczęłam wiosną. Od razu wiedziałam, że chcę spróbować swoich sił w tej organizacji żeby podszkolić trochę język angielski. Nie zdawałam sobie wtedy jeszcze sprawy, że to coś więcej. Jednak już podczas konferencji, podczas pierwszego spotkania z leaderem zespołu do którego dołączyłam zobaczyłam, że to jest coś więcej. Zostałam przydzielona do działki zajmującej się organizowaniem pracy w przedszkolach wolontariuszom z zagranicy. Mój projekt zajmował się sprowadzaniem wolontariuszy z zagranicy do Polski, żeby uczyli tolerancji, pokazali trochę swojej kultury i także mogli co nie co nauczyć dzieci angielskiego. Najlepsze jest uczucie kiedy już taka osoba przyjedzie do twojego kraju i na końcu projektu podziękuję Ci z całego serca za danie takiej szansy. Wtedy zdałam sobie sprawę jaką można mieć moc, ponieważ umożliwiłam osobie z drugiego końca świata przyjazd tuta i przejście pewnej transformacji. Przykładem może być dziewczyna z Chin, która od początku była bardzo zaradna, ale bardzo zamknięta, mimo że świetnie radziła sobie w pracy. W ostatni tydzień jej wolontariatu zaczęłam z nią codziennie wychodzić i wtedy powiedziała, że żałuję tego, że wcześniej nie integrowała się z nami. Mimo, iż od razu po wolontariacie wyjechała na podróż po Europie, mam z nią stały kontakt.  Wiem też, dzięki wolontariatowi w Polsce odnalazła swój cel w życiu. Chce po studiach dostać dobrą pracę, zarabiać, móc dalej zwiedzać i spróbować znowu swoich sił podczas wolontariatu. Muszę jeszcze podkreślić, że miała niecałe 19 lat! Może to nie wydawać się jakimś wielkim osiągnięciem, ale dla mnie takie jest! Poczułam się zmotywowana i po pewnych chwilach wahania zdecydowałam się, że moim kolejnym krokiem w organizacji będzie zostanie liderem zespołu.

 

Nie żałuję mojej decyzji dołączenia do AIESEC. Najlepsze jest to, że mogę mieć realny wpływ na otoczenie, ludzi, rozwijać się i po prostu poznawać świetne osoby. Jeszcze z pół roku temu nie mogłabym powiedzieć, że znam osoby z Algierii, Chin, Hong Kongu, Singapuru, Ekwadoru, Meksyku, USA, Kanady, Indii, Iranu, Pakistanu itd.., a dzisiaj już tak. Co następnie ? Być może sama wyjadę na wolontariat, praktyki gdzieś w odległych zakątkach świata? Kto wie.

http://ue.aiesec.pl/formularzz

 

Historia Beaty

cytat-beata

      O AIESEC dowiedziałam się od kolegi (obecnie byłego członka organizacji), który ze mną studiował na pierwszym roku roku. Wahałam się, czy wstąpić, gdyż w tym momencie byłam nieśmiałą osobą, by podjąć taki krok. Po paru latach zrozumiałam, że trzeba zrobić coś z moją osobą. Mój angielski był znikomy, gdyż skupiłam się na języku niemieckim, chcę pracować z ludźmi, nauczyć się od innych, jak również przekazać im to, co potrafię. Po rozmowie ze znajomym przewodniczącym AIESEC w Kielcach zgłosiłam swoją kandydaturę w marcu tego roku, mimo, że byłam na 5. roku (!!!). Zaproszono mnie na rozmowę i przyjęli mnie do oddziału. Dla świeżo przyjętych zorganizowano konferencję, która pozwoliła przybliżyć mi i innym przyjętym, czym zajmuje się organizacja. Poznałam wiele wspaniałych osób. Nie zapomnę, jak na koniec konferencji każdy uczestnik miał napisać ciepłe słowo o każdym z nas i wsadzić „liścik” w kopertę. Tę kopertę otwierało się dopiero po powrocie do domu. Szczególnie jeden liścik utkwił mi w pamięci: „Na AIESEC nigdy nie jest za późno”. Kopertę mam do dziś.

      Trafiłam do projektu KidSpeak, którego celem było sprowadzenie wolontariuszy z obcych krajów do świętokrzyskich szkół podstawowych. Dziękuję za wyrozumiałość i cierpliwość mojej koordynatorce, która musiała znosić moje niewielkie umiejętności języka angielskiego. Po miesiącu złożyłam aplikację na koordynatora obszaru ds. zasobów ludzkich. Przedstawiłam kilka argumentów i pomysłów na zmiany, które przekonały innych członków.

      Myślę, że każdy z Was czytając moją historię, zastanawia się: „Co osiągnęłam dzięki organizacji?”. Myślę, że dodała mi ona więcej wiary w siebie i moje możliwości. Otworzyłam się na nowe innowacyjne rozwiązania i pomysły, jak również stałam się bardziej tolerancyjna na inne kultury i ludzi, którzy pochodzą z różnych stron świata. Rozwinęłam umiejętności języka angielskiego, mimo moich oporów i obaw. Od kiedy zostałam koordynatorem nauczyłam się zarządzać własnym czasem, jak również umiejętności organizatorskich, przekazywania wiedzy innym członkom oddziału poprzez m.in. szkolenia. Osiągnęłam również umiejętności negocjatorskie, które przydają się mi w codziennym życiu. W jakimś stopniu dzięki organizacji pobudziłam swoją kreatywność.

Na koniec mojej opowieści chcę przekonać Was do wstąpienia do organizacji, gdyż:

  • poznacie wiele ciekawych ludzi z całego świata,
  • nauczycie się angielskiego, który jest niezbędny do komunikacji w dzisiejszym świecie,
  • możecie wnieść coś niepowtarzalnego, innowacyjnego, dając sobie nieograniczone możliwości kulturowe, językowe i inne,
  • nic nie tracicie przychodząc do nas, tylko zyskacie sympatię ludzi, jak również wiedzę i doświadczenie.

Nigdy nie jest za późno na AIESEC. Jaką stworzysz historię? Aplikuj na: kie.aiesec.pl/rekrutacja

Historia Moniki

cytat-dino

      Moja historia? Cóż.. Może zacznę od początku.
      Cześć. Mam na imię Monika. W całym moim dwudziestodwuletnim życiu podjęłam kilka decyzji, które wpłynęły na to, kim jestem. Jedną z nich było dołączenie do AIESEC. Zanim zdecydowałam się na podjęcie tego kroku, moje życie można było opisać jednym słowem – prokrastynacja. Nigdy nie zależało mi na rozwoju, ani tym bardziej na zaangażowaniu w życie społeczne. Dlatego moja decyzja, by dołączyć do AIESEC we wrześniu 2015 zaskoczyła nawet mnie. No cóż, przynajmniej wtedy, kiedy już jako członek zrozumiałam, czym zajmuje się ta organizacja. Aplikując, moje pojęcie o działalności ograniczało się do opieki nad wolontariuszami z zagranicy, którzy przyjeżdżali na projekty. Jakoś umknęło mi, że najpierw trzeba te projekty stworzyć, znaleźć placówki, które wezmą w nich udział, czy przeprowadzić rozmowy rekrutacyjne z wolontariuszami, by sprawdzić ich przygotowanie i to czy ich profil zgadza się z tym pożądanym w projekcie. Bardzo szybko zrozumiałam swój błąd i to, o ironio, właśnie w trakcie bycia “buddym”, czyli osobą, która opiekuje się wolontariuszem. Dołączyłam z powodu chęci poprawy i praktycznego wykorzystania języka angielskiego, a potem… hmm, najlepiej powiedzieć, że wpadłam po uszy.

      Zaczęło się od poznania wizji i wartości AIESEC – czegoś, co odróżnia tę organizację od wszystkich innych instytucji studenckich. Dołączyłam także do zespołu, gdzie moim głównym zadaniem było przeprowadzanie rozmów rekrutacyjnych do projektu. Dość szybko objęłam pozycję lokalnego koordynatora badania Pracodawca Roku, a zaraz potem, około 3 miesiące po dołączeniu zostałam wybrana do Zarządu AIESEC Kielce, gdzie mianowano mnie Wiceprzewodniczącą ds. Dostarczania Projektów Edukacyjnych i Wolontariackich.

      Przez ostatnie dwanaście miesięcy wiele zmieniło się we mnie i w moim życiu dzięki AIESEC. Z osoby leniwej i niezaangażowanej stałam się pewna siebie, swoich mocnych i słabych stron, wzrosła moja samoświadomość, a przede wszystkim odnalazłam w sobie pasję i chęć do działania. Teraz staram się by każdy w moim otoczeniu mógł przeżyć to samo.

      Czy to koniec mojej historii? Wręcz przeciwnie! W dniu 24 września zostałam wybrana na pozycję Przewodniczącej AIESEC Kielce, a moja kadencja rozpocznie się z dniem 1 lutego 2017. Dlatego zachęcam Was wszystkich do aplikacji! Razem stwórzmy historię!

Jaką historię stworzysz? Aplikuj na: kie.aiesec.pl/rekrutacja

Wiem, że dzięki AIESEC nie marnuję ani minuty!

Dlaczego dołączyłam do AIESEC? Ponieważ miałam wrażenie, że czegoś mi brakuje. Chodziłam na zajęcia, spotykałam się ze znajomymi, lecz nadal miałam dużo wolnego czasu, więc dlaczego nie wykorzystać go na robienie czegoś fajnego dla siebie i innych? Właśnie dlatego dokładnie rok temu zaaplikowałam do AIESEC.

Pierwszym projekt, który miałam okazję organizować to warsztaty językowe AIESEC University. Co było w nim niesamowite? Fakt, że dzięki pracy mojej i mojego zespołu do Krakowa przyjechało 7 niesamowitych osób z całego świata, aby uczyć młodych ludzi języków obcych. Gdy po pół roku pracy, poznałam te osoby i miałam okazję widzieć jak się rozwijają, pokonują swoje bariery i łamią stereotypy – czułam niesamowitą radość i chciałam robić jeszcze więcej!

Co dał mi AIESEC? Dzięki pracy w międzynarodowym środowisku poprawiłam swoje zdolności komunikacyjne i językowe. Miałam okazję poznać ludzi z wielu krajów, poznać ich kultury i nawiązać prawdziwe przyjaźnie. Dzięki AIESEC nauczyłam się, że nie można narzekać, a należy działać, bo tylko tak możemy zmienić otaczającą nas rzeczywistość.

Co zmieniło się w moim życiu? Na pewno stało się bardziej dynamiczne! Teraz już nie zastanawiam się co będę robić w wolnej chwili, a dodatkowo znacznie lepiej zarządzam swoim czasem, znajduję czas nawet na zajęcia dodatkowe i wiem, że nie marnuję ani minuty. Czuję, że każdego dnia uczę się nowych rzeczy, rozwijam swoje umiejętności miękkie i wiem, że dzięki AIESEC jestem o wiele lepiej przygotowana do wejścia na rynek pracy.

Obecnie wspieram działanie AIESEC poprzez zarządzanie finansami naszego oddziału, zadanie to pozwoliło mi poznać organizację z całkowicie innej perspektywy i poznać kolejną dziedzinę, które jeszcze kilka miesięcy temu mnie przerażała. To właśnie jedna z największych zalet AIESEC – możesz spróbować swoich sił w różnorodnych dziedzinach i dowiedzieć się co interesuje Cię najbardziej.

Czy zostanę w AIESEC na dłużej? Oczywiście, że tak! Studiuję, dlatego chcę wykorzystać ten okres jak najlepiej, bo przecież studia to najlepszy czas w życiu! Wiem, że właśnie tutaj mogę nauczyć się jeszcze bardzo wielu rzeczy, rozwinąć swoje umiejętności i poznać wiele niesamowitych osób!

AIESEC pozwolił mi stworzyć swoją własną historię, ty też masz taką szansę!


Jesteś studentem, chcesz kształtować środowisko lokalne i mieć wpływ na otaczający Cię świat?
Dowiedz się, dlaczego warto do nas dołączyć.

Dolacz

Historia Patrycji

6

 

Czwartek – skype z vice liderem, piątek – gala kończąca projekt International Kindergarten, weekend – wypad do Pragi w towarzystwie wolontariuszy, wtorek – spotkanie w sprawie rekrutacji do oddziału lokalnego, październik – pozyskiwanie placówek chętnych do wzięcia udziału w kolejnych edycjach projektów, grudzień – spotkanie z przyjaciółką z Grecji… Co dnia dopisuję nowe zadania i daty kolejnych spotkań. Chwile zarezerwowane na nudę w przeciągu najbliższych kilku miesięcy mogę policzyć na palcach jednej ręki, bo przecież zawsze znajdzie się coś do zrobienia. Przede mną jeszcze więcej wyzwań i jeszcze mniej snu. Ale wróćmy do początku.

Październik 2015. Zaczynam nowe studia – filologię angielską z hindi. Ludzie dziwią się, że wybrałam właśnie ten kierunek, bo po co w Europie uczyć się języka Indusów? Nie lepiej było wybrać niemiecki albo włoski?

Luty 2016. Zafascynowana Indiami rozpoczynam szukanie możliwości wyjazdu do tego kraju nad Gangesem i po kilku dniach trafiam na stronę AIESEC. Nie tylko znajduję tam oferty wolontariatu lub praktyk, ale również informacje o rekrutacji do samej organizacji. Kilka rozmów ze znajomymi później wysyłam więc swój formularz zgłoszeniowy.

Marzec. Trafiam do zespołu odpowiedzialnego za wysyłanie ludzi na zagraniczne praktyki. Zastanawiam się, co tak naprawdę zyskam dzięki temu doświadczeniu, lecz już po pierwszych kilku tygodniach odnotowuję pierwsze pozytywne zmiany. Przeprowadzenie rozmowy kwalifikacyjnej z kandydatem na wyjazd czy rozmowa w języku angielskim przestają być jakimkolwiek problemem. Do tego mnóstwo nowych znajomych i ciekawe wyzwania, wymagające wyjścia poza strefę komfortu.

Kwiecień. Nadal myślę o wyjeździe na wolontariat, choć wiem już, że w tym roku Indie nie są mi pisane. Jestem jednak uparta i skrupulatnie przeglądam oferty z Europy, kraj po kraju. Ostatecznie decyduję się aplikować na projekt International Kindergarten w Serbii i po kilku dniach mogę ekscytować się wizją wakacyjnego wyjazdu do Nowego Sadu.

Maj. Realizacja projektów KidSpeak i WordTalks oraz podjęcie kolejnego wyzwania – zostaję EP Buddym, czyli swoistym opiekunem dla dziewczyny z Brazylii. Dzięki tej znajomości nie tylko dowiaduję się czegoś nowego o jej ojczyźnie, ale przede wszystkim zyskuję wspaniałą przyjaciółkę.

13 lipca. W końcu nadszedł wyczekiwany dzień wyjazdu do Serbii. Ciągnę za sobą zdecydowanie zbyt ciężką walizkę i zastanawiam się, co mnie tam czeka. Czy będę w stanie zapanować nad przedszkolakami? Skąd będą pozostali wolontariusze i czy się z nimi dogadam? Gdy w końcu wysiadam na dworcu w Nowym Sadzie i wpadam w objęcia trójki aiesecerów czuję, że musi być dobrze.

29 sierpnia. I znowu jestem w tym samym miejscu, choć tym razem bogatsza o nowe doświadczenia, z głową pełną pomysłów, telefonem pękającym od nadmiaru selfików i świadomością, że od teraz mam przyjaciół w niemal każdym zakątku globu. Nie zamieniłabym tego  wyjazdu za żadne skarby świata. Kilka tygodni mieszkania w jednym domu w towarzystwie 12 ludzi z 9 różnych krajów, praca z niesamowitymi dzieciakami i mnóstwo szalonych wspomnień – to naprawdę potrafi zmienić perspektywę patrzenia na świat.

W końcu wrzesień. Za mną prowadzenie konferencji dla nowo przybyłych wolontariuszy, przede mną rola lidera pierwszej edycji projektu Show me your culture. Nowe wyzwania. Nowe znajomości. Nowsza wersja mnie. I kalendarz pękający od planów na najbliższe tygodnie.

Chciałbyś, jak Patrycja, stworzyć własną historię? 

Zaaplikuj! 

kato.aiesec.pl/dolaczdonas

Wyjdź światu na spotkanie!

 

gvEgzotyczna kuchnia, narodowe tańce, praktyczne rozmowy w obcym języku. Już 8 października zapraszamy na wydarzenie Global Village, które odbędzie się o godz. 16:00 w The Coffee Factory w Tarasach Zamkowych!

Marzysz o dalekich podróżach? A czy wiesz, że nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku? Dlatego już w tę sobotę wpadnij do Tarasów Zamkowych! Global Village to wydarzenie organizowane przez organizację studencką AIESEC, które pozwoli lepiej poznać takie kraje jak Jordania, Algieria, Gruzja czy Filipiny.

Wolontariusze z różnych zakątków świata zaprezentują tradycyjne stroje, muzykę, gry czy tańce. Doradzą Wam jak przygotować się w podróż do ich krajów. Lubisz próbować nowych smaków? Spróbuj kuchni hinduskiej lub armeńskiej już w sobotę!

Wydarzenie daje szansę, by dowiedzieć się, jak wygląda Polska oczami zagranicznych wolontariuszy, którzy od 6 tygodni realizują w Lublinie program wymiany. Odkryjesz, jakie jest ulubione polskie danie osoby z Australii czy Egiptu oraz jakie są stereotypy Polaków w Rosji czy Maroko.

„Global Village” to doskonała okazja, by wyjść światu na spotkanie i spędzić sobotnie popołudnie w międzynarodowym towarzystwie.

Spotkanie jest otwarte dla wszystkich zainteresowanych (wstęp wolny!). Zapraszamy!

KIEDY? 08/10/2016 godz. 16:00-19:00

GDZIE? The Coffee Factory, Tarasy Zamkowe (I piętro)

poster Global Village loga

M(o)aja historia AIESEC

3

 

5 lat studiów już za mną. Podjęłam w ich trakcie wiele decyzji, właściwych i tych niedorzecznych. Zapytaj mnie, jaka była najlepsza. Kurs angielskiego? Dobra. Erasmus w Irlandii? Także. Dołączenie do AIESEC? Najlepsza. To dzięki tej grupie pełnych energii, chętnych do działania ludzi, jestem dziś, kim jestem i pracuję, robiąc to, co jest moją pasją.

Kim jestem, jestem sobie

Zaczynając działalność w AIESEC w Katowicach, byłam tylko nieśmiałą dziewczyną, która niewiele wiedziała o świecie, komunikacji, różnorodności, ani o biznesie. Angielski? No way! Rozmowa z nieznajomą osobą? Uciekam w te pędy! Zrobiłam pierwszy krok w AIESEC, by wypełnić wolny czas między zajęciami. Wsiąknęłam na 3,5 roku, stając się świadomą siebie osobą, która wie, o jakie marzenia może zawalczyć, jeśli tylko zechce. Poznając sposób działania organizacji, dostrzegając wielki kawał pracy, który wykonują na co dzień młodzi, poznałam jednocześnie siebie. Znam swoje mocne strony i na nich kapitalizuję na rynku pracy. Realizując różnorodne projekty, odczułam na własnej skórze swoje ograniczenia, które mogłam przezwyciężyć jedynie w tak wyrozumiałym i wspierającym środowisku.

Jeśli chcesz iść szybko, idź sam. Jeśli chcesz iść daleko, idźmy razem

AIESEC ma wspólny mianownik z wspaniałymi, pełnymi pasji ludźmi. Jako członek zarządu organizacji w Katowicach, poznałam wiele fantastycznych osób, które do dzisiaj są moimi przyjaciółmi. Działając w zarządzie i współpracując z zespołami projektowymi, nauczyłam się działać pod presją czasu, prosić o pomoc, znosić trudne warunki pracy i korzystać z doświadczenia innych. Dzisiaj jądąc do każdego większego miasta w Polsce (i w wielu zagranicą) mam się z kim spotkać, u kogo przenocować, z kim spędzić czas. Chociaż od mojego doświadczenia minęło już kilka ładnych miesięcy, nadal wspieram działania organizacji swoją radą, wiedzą czy obecnością na lokalnych i narodowych wydarzeniach. Jak to mówią: Once AIESEC-er, always AIESEC-er! Ostatnio miałam przyjemność być moderatorem debaty dla przyszłego przewodniczącego Oddziału Lokalnego w Katowicach oraz uczestniczyć w Kongresie Światowym AIESEC. Łezka w oku się zakręciła… 🙂

Świat w zasięgu ręki

Będąc członkiem zarządu, odpowiadałam za program wymiany wychodzącej praktyk studenckich Global Talent. Zadaniem moim i dwóch zespołów, które koordynowałam, było dostarczenie najlepszego doświadczenia profesjonalnego polskim studentom w zagranicznych firmach. To nie lada wyzwanie, bo AIESEC działa w 126 krajach i terytoriach, a studenci i firmy mają wysokie oczekiwania wobec procesu rekrutacyjnego. Dzięki naszej pracy wiele osób spełniło swoje profesjonalne marzenia, pracując w wielu krajach na całym świecie m.in. w USA, Brazylii, Wietnamie czy europejskich Węgrach. My poznaliśmy wspaniałych ludzi, kooperując on-line i spotykając się na konferencjach narodowych. W AIESEC przekonałam się, że świat stoi otworem przed każdym.

Hard, hard, hard skills

W AIESEC można próbować wszystkiego. Organizacja wydarzeń, negocjacje, spotkania biznesowe, kontakty międzynarodowe, prowadzenie zespołu, umiejętności sprzedażowe… Pełno tego. To właśnie tutaj odkryłam swoją pasję do marketingu, w szczególności copywritingu. Tak bardzo byłam zaangażowana we współtworzenie bloga AIESEC Polska, że po pewnym czasie stałam się osobą odpowiedzialną za jego prowadzenie. Uwielbiam pisać, a wraz z moim zespołem stworzyliśmy -naście udanych wpisów. Blog prowadzony przez nas stał się kanałem generującym największą liczbę wejść na stronę internetową, a o to przecież chodzi każdemu marketerowi… 🙂 Dzisiaj pracuję w marketingu internetowym, tworząc treści dla wielu branż i ciesząc się, że to dzięki AIESEC odkryłam swój talent i pasję! 🙂

Nie byłabym sobą, gdybym powiedziała, że AIESEC to dla mnie “tylko” doświadczenie, wspaniali ludzie, różnorodność i wiedza. Dla mnie to niezniszczalna idea łącząca młodych ludzi, którzy chcą zrobić coś dobrego dla siebie i innych. To wartości, którymi kieruje się w codziennym życiu. Chociaż nie jestem już aktywnym członkiem organizacji, nadal działam społecznie, dlatego, że AIESEC pokazał mi, że jestem obywatelem świata, którego obowiązkiem jest dbanie o ludzi i środowisko wokół mnie. Ty też możesz się zmienić na lepsze, tak jak ja.

Jeśli chcesz zmienić się na lepsze, jak Maja, dołącz do nas!

kato.aiesec.pl/dolaczdonas

Maja Wiśniewska