Połączmy siły, osiągnijmy cel

Jesteś fanem lokalnego profilu AIESEC w Twoim mieście? Zastanawiasz się co oznacza wiadomość, którą właśnie przeczytałeś na fanpage’u? Jeżeli się tu znalazłeś – to znaczy, że interesujesz się tym, co dzieje się w naszej organizacji. Poniżej możesz dowiedzieć się wszystkich szczegółów!

Skąd pomysł?

AIESEC w Polsce ma 15 oddziałów lokalnych, każdy z nich realizuje bardzo podobne projekty i każdy ma dokładnie taki sam cel. Dlaczego więc nie połączyć naszych sił? Dzięki jednemu, wspólnemu profilowi na facebook’u możemy pokazać, co robimy, większej liczbie osób i wpłynąć na otaczające nas środowisko w znacznie większym stopniu. Jeden fanpage pozwoli pokazać naszą spójność i zaangażowanie oraz umożliwi dalszy rozwój.

A co lokalnie?

Boisz się, że już nigdy nie dowiesz się, co dzieje się w AIESEC w Twoim mieście? Spokojnie! Zadbaliśmy także o to 🙂 Nadal zobaczysz jakie projekty realizuje wybrany oddział, a wydarzenia organizowane lokalnie także się odbędą i zostaniesz o nich poinformowany. Natomiast dzięki połączeniu zyskasz możliwość uczestniczenia nie tylko w akcjach lokalnych, a także będziesz na bieżąco z naszymi inicjatywami organizowanymi dla osób z całego kraju.

Więc co się zmienia?

Dla Ciebie jako obserwatora naszej strony – tylko nazwa. Wkrótce nie zobaczysz już nazwy swojego oddziału, lecz ‘AIESEC in Poland’. Nie musisz polubić nowego fanpage’a, nie musisz zmieniać nic w ustawieniach – wystarczy poczekać do końca procesu.

No właśnie, jak będzie wyglądał cały proces?

Wkrótce zaprzestaniemy publikacji postów na tym profilu. Następnie zmianie ulegnie nazwa profilu – więc prosimy, nie zdziw się jeśli pewnego dnia zobaczysz inną nazwę niż dotychczas – jest to tylko część procesu. A już na początku Maja automatycznie zostaniesz fanem profilu ‘AIESEC in Poland’ i rozpoczniesz razem z nami nowy etap AIESEC w Polsce!

Masz jakieś pytania? Chcesz abyśmy wyjaśnili Ci coś jeszcze? Napisz wiadomość na fanpage AIESEC in Poland – a my odpowiemy na wszystkie Twoje pytania 😉

Global Host – otwórz drzwi na świat!

Global Host – otwórz drzwi na świat! Jest to inicjatywa skierowana do osób nie bojących się nowych doświadczeń, chcących poszerzać swoje horyzonty i zdobywać nowe umiejętności językowe. Hostem można zostać na czas od jednego do kilku tygodni. Aby wziąć udział w programie należy dysponować miejscem do spania oraz wypełnić aplikację. Osoba goszcząca nie ponosi żadnych kosztów związanych z goszczeniem.

 

Jak  Global Host działa w praktyce? O swojej przygodzie z projektem opowiedziała Agata.
Jak to się stało, że Agata została Hostem i jakie są jej doświadczenia odnośnie tego, odpowie ten artykuł 😉

 

Do zawiązania kontaktu doszło przez innego członka AIESEC, który zapytał kto jest w stanie zapewnić nocleg wolontariuszowi.

Z podjęciem wyzwania czy zostać Hostem zawsze wiążą się pewne wątpliwości. Czy dogadam się z daną osobą? Czy będę miała wystarczająco czasu? Czy się polubimy? Czy okaże się w porządku? Najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie ma innego sposobu, aby się o tym przekonać, jak tylko faktycznie zostać hostem. Jeśli tylko przez czyjąś głowę przejdzie myśl, by to zrobić, należy zagłuszyć pytania pojawiające się w naszej głowie i po prostu zgłosić się poprzez odpowiedni formularz. To prostsze niż się wydaje, a daje dużo więcej satysfakcji, niż się spodziewamy.

Poprzez rozmowy i obserwację drugiej osoby można bardzo wiele dowiedzieć się o nim samym, o jego kraju i zwyczajach. Sprawia to masę radości, a osoby hostowane również są nas bardzo ciekawe, więc dochodzi do wymiany kulturowej, która naprawdę uzależnia. Przecież poznawanie innych krajów nie ruszając się z domu jest super. 

Bycie Hostem sprawie wiele radości i daje możliwość znalezienia nowych przyjaźni. Razem z goszczoną przeze mnie wolontariuszką,Veronicą, zagadałyśmy się, że aż zapomniałyśmy zrobić zdjęcia. Uczyłam ją trochę polskiego i gadałyśmy o bardzo wielu rzeczach, ale przeważyły filmy i seriale. Okazało się, że mamy niemal identyczny gust, więc jak można się domyślać, niewiele z tych dwóch nocy przespałyśmy. Spędziłyśmy razem mnóstwo czasu dlatego, że chciałyśmy, a nie, że musiałyśmy. Kontakt utrzymujemy do dziś i wiem, że jeśli kiedykolwiek pojadę do Australii, to nocleg (albo nocne pogaduchy) mam zapewnione. 

 



Zastanawiasz się nad wzięciem udziału w programie Global Host? Chcesz poznać ludzi z całego świata?

Wypełnij aplikację na: kr.aiesec.pl/GlobalHost, spotkaj się z członkiem AIESEC i zdecyduj czy chcesz wziąć udział w programie!

“Nie bój się nieznanego!”

Asia, studentka II roku zarządzania, spędziła 6 tygodni na wolontariacie, gdzie z ludźmi z różnych zakątków świata odkrywała uroki Gruzji. Przeczytajcie, co Asia chce powiedzieć na temat swojego wyjazdu!

 

Skąd wziął się u Ciebie pomysł na wyjazd?

Wszystko zaczęło się od tego, że poznałam Joannę Bobrowicz na lektoracie z włoskiego, która akurat miała na sobie bluzę AIESEC. Były to pierwsze zajęcia, więc nie znałam nikogo innego z grupy. Zakumplowałam się z Asią. Gdy trzeba było nauczyć się na kolokwium, spotkałyśmy się u niej w mieszkaniu, no i zamiast uczyć się, Asia opowiedziała mi o jej działalności w AIESEC i wolontariacie w Indiach. Byłam tak zachwycona i zainspirowana, że sama chciałam dołączyć do AIESEC Kraków i wyjechać na taki wolontariat.

Jakie trudności napotkałaś przed wyjazdem?

Moim problemem był fakt, że nie chciałam na swoim wolontariacie uczyć dzieci czy dorosłych angielskiego. A niestety większość wolontariatów właśnie to ma w swojej ofercie. Co więcej, moi rodzice byli trochę sceptyczni co do mojego pomysłu, a już na pewno nie chcieli słyszeć, że miałabym wyjechać do Indii czy innego azjatyckiego kraju.

Jak zareagowali Twoi znajomi i rodzina na wieść, że wyjeżdżasz?

Już w styczniu oznajmiłam rodzicom, że chciałabym wyjechać na wolontariat. Wiedziałam, że potrzebują czasu, aby przyzwyczaić się do tej możliwości. Oczywiście uspokoiłam ich, że jeśli nie znajdę niczego, co mnie zainteresuje, to nie pojadę w tym roku, ale w kolejnym. To ich uspokoiło.

Co do moich znajomych, to czasami wspominałam że chciałabym pojechać na taki wolontariat, opowiadałam o moich postępach itd. Większość z nich była w szoku i pytali: “Sama chcesz jechać do innego kraju?”. “Ale jak to jedziesz na 6 tygodni?”, “Nie boisz się?”

Dlaczego Twoim zdaniem młodzi ludzie powinni uczestniczyć w wymianach?

Taki wolontariat przede wszystkim poszerza horyzonty.

Poznaje się obce kultury, z bliska. Miałam przyjemność dzielić pokój z koleżanką z Bahrajnu. Bahrajn! Kto by pomyślał? No właśnie. To było niesamowite doświadczenie. Po nocach, gadałyśmy i wymieniałyśmy się wiedzą o naszych kulturach. Zmieniłam pogląd na Islam.

W Polsce panuje błędne przekonanie na temat muzułmanów, dowiedziałam się jak naprawdę to wszystko wygląda z pierwszej ręki! A nie to co nam udostępniają media itd. Nic podobnego. Na wolontariacie, nie spotkałam się z brakiem tolerancji.

Rozmawiałam z ludźmi, z różnych zakątków świata o problemach dzisiejszego świata, nietolerancji, stereotypach i po prostu o życiu. Od każdego można było dowiedzieć się czegoś pożytecznego. I wszyscy byliśmy dla siebie życzliwi. To było cudowne doświadczenie i każdemu tego życzę 🙂

Jak myślisz, dlaczego młodzi ludzie boją się wyjeżdżać na wymianę?

Większość jest przerażona faktem, że musieliby jechać na AŻ 6 tygodni. No cóż, jest to dość długi okres. Ale jak się już przyjedzie do tego kraju, w którym ma się odbyć wolontariat. Pierwszy tydzień bardzo się dłuży. Wszystko się poznaje, bo wszystko jest obce i nieznane. A potem ten czas bardzo szybko leci. Inni boją się jechać w nieznane, nie chcą wyjść ze swojej strefy komfortu. Cóż, niech stracą! Świat do odważnych należy.

Aha, jeszcze jedno. Młodzi ludzie są przekonani, że nie potrafią posługiwać się językiem angielskim na tyle dobrze, aby komunikować się. Bzdura!

Na wolontariat nie jeżdżą tylko orły językowe. Ludzie, których spotkałam w Gruzji byli na różnych poziomach języka angielskiego. Jedni mówili naprawdę super, płynnie,a niektórzy zacinali się na początku (tak jak ja), ale z czasem rozkręcali się 😉

Jak ludzie wyobrażają sobie pracę wolontariusza za granicą?

Myślę, że dość spora cześć jest przekonana, że praca wolontariusza może być wykańczająca i nie ma się z niej żadnego pożytku. Weźmy pod uwagę, że studenci głównie chcą wyjeżdżać w wakacje. A niektórzy nie wyobrażają sobie pracować w jakikolwiek sposób w wakacje.

Jak taka praca wygląda naprawdę?

To zależy na jaki wolontariat się zaaplikowało. Ja dostałam się do “Blogging around Georgia”. Moim zadaniem było podróżowanie po Gruzji i pisanie o niej bloga. W ten sposób miałam promować gruzińską turystykę. Owszem AIESEC w Tbilisi organizował wspólne wyjazdy do różnych miejsc, więc całą grupą ok. 20-osobową mogliśmy coś zwiedzić i przede wszystkich poznać się lepiej i spędzić wspólnie czas.

Jaką radę dałabyś osobie tuż przed wyjazdem na wymianę?

“Nie bój się nieznanego!”

 

Jeśli zainteresowała Cię historia Asi, koniecznie przeczytaj jej bloga, w którym dzieli się swoją przygodą w Gruzji: https://gloriousgeorgia.wordpress.com/


Zastanawiasz się nad wyjazdem na wolontariat Global Volunteer?

Wejdź na stronę Kr.aiesec.pl/GlobalVolunteer i dowiedz się więcej 🙂

 

International Christmas Time!

vv

W środę 14 grudnia spotkaliśmy się w Klubie Podróżników – Namaste w Katowicach na wydarzeniu International Christmas Time. Wydarzenie zostało zorganizowane na zakończenie projektu AIESEC University, dzięki któremu uczniowie oraz studenci ze Śląska mieli możliwość uczestnictwa w profesjonalnych warsztatach językowych z naszymi lektorami. Była to dla nas niesamowita okazja, żeby poznać zagranicznych praktykantów: Silvię (Włochy), Madison (Wenezuela) i Balazsa (Węgry) oraz ich zwyczaje świąteczne.

Pierwszą prezentację dotyczącą zwyczajów świątecznych przedstawiła Madison, która w Wenezueli skończyła filologię angielską oraz informatykę. Z AIESEC miała kontakt już w 2014 roku, kiedy po raz pierwszy wyjechała na wolontariat. Jej ojczyzna zwana jest również „Little Venice” i słynie z pięknych widoków, takich jak Angel Falls, znane wszystkim z bajki “Odlot”, czy Catatumbo Lightning Phenomenon (wyładowania atmosferyczne, pojawiające się 260 dni w roku i trwające przez 10 godzin). Z czego jeszcze słynie Wenezuela? Przede wszystkim jest to miejsce z największym zasobem ropy na świecie, a dziewczyny z tego kraju najczęściej zdobywają tytuły Miss w konkursach piękności.
Cały okres świąteczny i noworoczny jest spędzany w rodzinnym gronie. Ich tradycje świąteczne zaczynają się od Bebiembre. Jest to połączenie słów Beber (to drink) oraz Diciembre (December). Podobnie jak w Polsce, Święty Mikołaj odwiedza Wenezuelę 6 grudnia, a 24 grudnia ma miejsce Wigilia. W dniu Wigilii prezenty przynosi Jezusek i najczęściej otrzymuje się pieniądze. Ważnym aspektem świąt są również tradycje związane z jedzeniem. W Wenezueli najbardziej popularne są Hallaca, czyli mięso zawinięte w liście bananowca, sałatka warzywna z kurczakiem oraz ham bread, czyli chleb zapiekany z szynką. Zaraz po świętach Bożego Narodzenia, 28 grudnia, hucznie obchodzony jest Dzień Niepodległości.
Ciekawą tradycją noworoczną jest odliczanie do północy. Zwyczaj ten wygląda podobnie jak u nas, jednak Wenezuelczycy wierzą, że zjedzenie 12 winogron (każde co sekundę) przyniesie im szczęście w Nowym Roku.
Kolejnym ważnym świętem jest Trzech Króli, które – podobnie jak u nas – obchodzone jest 6 stycznia. Jednak w Wenezueli jest to kolejna okazja do wręczania sobie prezentów. Cały okres świąteczny kończy się 2 lutego kiedy – według tradycji – Jezus nauczył się chodzić.

Jako następna swoją prezentację na temat il Natale, czyli Bożego Narodzenia przedstawiła nam Silvia. Święta we Włoszech są bogate w tradycje religijne, wywodzące się z historii. Ważną postacią jest święty Franciszek z Asyżu, który jako pierwszy w dziejach stworzył bożonarodzeniową szopkę w Greccio (włoskie miasteczko). Do dnia dzisiejszego Włosi – rozpoczynając od 8 grudnia – budują takie szopki w swoich domach, przygotowują ozdoby świąteczne oraz ubierają świąteczne drzewko. Za sprawą Jana Pawła II od 1982 szopka bożonarodzeniowa pojawia się co roku na Placu Świętego Piotra obok choinki.
W okresie świąt, głównie na południu Włoch, po marketach i kościołach podróżuje Lo Zampognaro (dudziarz). Również na południu Włoch, w Salerno, od listopada do stycznia odbywa się festiwal świateł.
Silvia przyznała, że Włosi w czasie świąt jedzą więcej niż zazwyczaj. Nawet świąteczna kolacja dostała swoją nazwę ‘il cenone’, co oznacza “duża kolacja”. Jest bardzo obfita, bogata i zmienia się z pokolenia na pokolenie. Wszystkie dania wchodzące w skład kolacji świątecznej oparte są na rybie. Posiłek ten składa się z trzech dań, a najbardziej charakterystycznymi potrawami są tortellini z rosołem i osoloną rybą. Włosi mają również swoje tradycyjne potrawy na Sylwestra. Cotechino, czyli wieprzowina z soczewicą, to danie, które ma znaczenie symboliczne. Według Włochów to danie symbolizuje pieniądze, więc trzeba go zjeść możliwie jak najwięcej. Włosi mają również swoje tradycyjne wypieki., np. pandoto i panettone, czyli rodzaj naszego polskiego keksu oraz babki.
W czasie świątecznej kolacji Włosi do północy grają w La Tombola, czyli bingo. Kiedy wybije północ odpakowują prezenty i udają się na pasterkę.
W Nowy Rok, podobnie jak w Polsce, o północy puszczane są fajerwerki oraz sztuczne ognie, które rozświetlają niebo. Tradycją jest również wyrzucanie przez okno starych rzeczy, w nadziei na odpędzenie złych wspomnień z ubiegłego roku. Toast o północy wznoszony jest winem musującym Spumante. Aby mieć szczęście w nowym roku należy na sylwestra ubrać się w czerwoną bieliznę.
Cały okres świąteczny kończy się 6 stycznia świętem Epiphany. W wigilię tego święta Befana, czyli miła, starsza kobieta przynosi cukierki dzieciom, które były grzeczne, a tym niegrzecznym – węgiel kamienny.

Pokrótce swoje świąteczne obyczaje przedstawił nam również Balazs. Pochodzi on z Węgier i mieszka w Budapeszcie.
Tradycje związane z Bożym Narodzeniem nie odbiegają znacząco od naszych. Wszystko rozpoczyna się 6 grudnia, kiedy Święty Mikołaj w nocy przynosi grzecznym dzieciom drobne upominki. Następny w kalendarzu jest dzień Świętego Tomasza, przypadający na 21 grudnia. Wtedy to zaczynają się przygotowania do Świąt oraz do Wigilii, która jak u nas odbywa się 24 grudnia. Wtedy to Jezusek lub aniołek – w zależności od regionu – przynosi pod choinkę prezenty dla wszystkich. Okres świąteczny spędzany jest w rodzinnym gronie. Węgrzy zajmują się wtedy tworzeniem szopek bożonarodzeniowych oraz wspólnym kolędowaniem. Nie można też nie wspomnieć o pięknych jarmarkach, które od końca listopada do Świąt znajdują się na placu Vörösmart.

Całość wydarzenia zakończyła się podziękowaniami dla zespołu organizującego projekt AIESEC University w Katowicach (Marcin Szewczyk, Agnieszka Jaworska, Anna Bąk) oraz dla naszych wspaniałych praktykantów. Wyróżnione zostały również osoby, bez których projekt by się nie odbył (Greta Wikiera, Damian Domagała oraz Maciej Muras). Na zakończenie należy wspomnieć o Karolinie Zep, która podzieliła się z nami swoimi doświadczeniami z wolontariatu w Chinach. Jej historia na pewno wkrótce pojawi się na naszym blogu.

Życzymy Wam zdrowych, spokojnych, spędzonych w rodzinnym gronie Świąt Bożego Narodzenia oraz samych wspaniałych chwil w nadchodzącym Nowym Roku!

AIESEC Katowice UE

Jak dobrze wypaść na rozmowie rekrutacyjnej?

Dla wielu osób rozmowa kwalifikacyjna to najbardziej stresujący etap całej rekrutacji.  To właśnie ten moment, w którym stajesz po raz pierwszy twarzą w twarz z potencjalnym pracodawcą, a on prawdopodobnie podejmuje finalną decyzję o Twoim zatrudnieniu. Naturalne jest, że większości kandydatom towarzyszy stres, jednak zdenerwowanie nie powinno odebrać Ci szansy na sukces- w końcu zostałeś zaproszony na rozmowę kwalifikacyjną, a to znaczy, że przyszły pracodawca jest zainteresowany Twoją osobą. Teraz praktycznie wszystko jest już tylko w Twoich rękach!

 

Zapoznaj się z podstawowymi wskazówkami, które pozwolą ci przygotować się do rozmowy jak najlepiej i czuć się pewnie podczas rekrutacji!

 

 1. ZNAJOMOŚĆ FIRMY

Jeżeli nie wiesz, jaka jest działalność firmy, do której aplikujesz, automatycznie zmniejszasz swoje szanse na pozytywny wynik. Pytanie o miejsce, w którym chcesz pracować pojawi się niemal na pewno, dlatego warto poświęcić trochę czasu na zdobycie cennej wiedzy. Zbierz informacje na temat firmy i jej kultury, produktów, klientów, a także konkurencji – one pozwolą Ci lepiej zrozumieć potrzeby i cele firmy. Pamiętaj, że im większą wiedzę wykazujesz, tym większe prawdopodobieństwo na uzyskanie wymarzonej posady – pracodawcy są chętni do zatrudniania osób, które swoją postawą wyrażają zainteresowanie bieżącymi sprawami przedsiębiorstwa.

2. UBIÓR

Odpowiedni strój to klucz do sukcesu, bo, choć nie szata zdobi człowieka, to właśnie na podstawie wyglądu rekruter kreuje swoją pierwszą opinię na Twój temat. Dlatego przed rozmową kwalifikacyjną warto dokładnie przemyśleć, co powinieneś na siebie włożyć. Ubierz się w strój adekwatny do zasad kultury pracy w danym przedsiębiorstwie – dla większości pracodawców garnitur lub elegancka sukienka są najlepszym rozwiązaniem, jednak żeby mieć pewność, że nie popełnisz żadnej gafy, zapoznaj się dokładnie z profilem organizacji. Nie wszystkie firmy wymagają sztywnego dress code’u, ale nawet wtedy należy pamiętać, że schludność to podstawa każdego outfitu. Nie zapomnij też, że strój ma być wygodny! Ciągłe odgarnianie opadających włosów albo poprawianie podwijającej się spódnicy rozprasza osobę rekrutującą i w efekcie może działać na Twoją niekorzyść.

3. PUNKTUALNOŚĆ

Nigdy nie spóźniaj się na rozmowę kwalifikacyjną! Wyjdź z domu 15 minut wcześniej, aby w razie nagłej sytuacji mieć rezerwę czasową. Zastanów się, ile czasu zajmie Ci dojazd do umówionego miejsca, uwzględnij natężenie ruchu czy ewentualne remonty lub objazdy. Lepiej przyjechać na miejsce 10 minut wcześniej i bez stresu przygotować się do spotkania, niż rozpoczynać rozmowę poddenerwowany i spóźniony.

4. PRZYGOTOWANIE

Pamiętaj, aby na rozmowę zabrać ze sobą rzeczy, które mogą Ci się przydać. Warto mieć przy sobie zapasową kopię CV, referencje, notatnik i coś do pisania. Możesz również przygotować listę pytań, które chciałbyś zadać pracodawcy.

5. ZADAWANIE PYTAŃ

Zadawanie osobie rekrutującej pytań jest ważną częścią rozmowy kwalifikacyjnej. Wielu kandydatów zapomina o tym elemencie i tym samym traci szansę na zdobycie wartościowych informacji na temat firmy. Dobrym sposobem jest przygotowanie wspomnianej wyżej listy pytań, które zadasz w czasie rozmowy. Nie ograniczaj się jedynie do kwestii wynagrodzenia albo urlopu, nie sprawisz tym dobrego wrażenia na pracodawcy. Twoje pytania powinny wyrażać faktyczne zainteresowanie stanowiskiem, na które aplikujesz- pracodawcy cenią sobie zaangażowanie oraz profesjonalne podejście do pracy.

6. SAVOIR VIVRE

Podczas rozmowy rekrutacyjnej pracodawca zbiera o Tobie informacje- analizuje to co robisz, obserwuje, jak się zachowujesz, a także ocenia Twoją kulturę osobistą. Twoim zadaniem jest natomiast zaprezentowanie się z jak najlepszej strony w każdym aspekcie, dlatego też istotna jest znajomość podstawowych zasad savoir vivre’u obowiązujących podczas rozmowy o pracę.

Oto lista zachowań zalecanych, a także tych, których powinieneś się wystrzegać w czasie rozmowy kwalifikacyjnej:

  • Należy przedstawiać się w kolejności imię i nazwisko – nie na odwrót
  • Należy kłaść rzeczy na stole, a jeżeli rozmowa odbywa się przy biurku szefa, na swoich kolanach
  • Nie należy wyciągać ręki na powitanie jako pierwszy
  • Nie należy siadać, jeśli nie zostanie się o to poproszonym
  • Nie należy siedzieć z rozstawionymi nogami tudzież z nogą założoną na nogę
  • Nie należy rozpoczynać rozmowy jako pierwszy

7. ODPOWIEDZI NA PYTANIA

Będąc w stresie, kandydaci często nie zastanawiają się, czy rzeczywiście odpowiedzieli na zadane pytanie. Pomyśl dwa razy, czy dobrze zrozumiałeś rekrutera, a jeżeli masz wątpliwości, nie bój się poprosić o wyjaśnienie. Pamiętaj, aby odpowiadać pełnymi zdaniami i rozwijać swoje wypowiedzi- warto również poprzeć je przykładami z życia i odwoływać się do dotychczasowego doświadczenia. Staraj się udzielać wyczerpujących odpowiedzi, jednak nie przesadzaj – rozmowa kwalifikacyjna to w końcu dialog, nie monolog!

8. PRAWDOMÓWNOŚĆ

Kłamstwo na rozmowie rekrutacyjnej to powszechne zjawisko (według badań aż 53 na 100 kandydatów kłamie w CV lub na rozmowie kwalifikacyjnej). Wielu kandydatów „ulepsza” swoje umiejętności albo nawet referencje, ponieważ sądzi, że taka drobna forma pomocy pomoże im lepiej wypaść w oczach pracodawcy. W rzeczywistości jednak koloryzując własne doświadczenie nic nie zyskasz- większość faktów pracodawca jest w stanie z łatwością zweryfikować poprzez dokładne sprawdzanie referencji i pytania sprawdzające prawdziwość danych. Niedociągnięcia w aplikacji nie skreślą Cię automatycznie z listy kandydatów, natomiast kłamstwo, które wyjdzie na jaw, tak.

9. PEWNOŚĆ SIEBIE

Wiara w swoje umiejętności i poczucie własnej wartości są bardzo ważne podczas rozmowy o pracę. Przychodząc na spotkanie możesz czuć stres, jednak nie zapominaj, że Twoim zadaniem jest przekonanie pracodawcy do siebie! Swoją postawą udowodnij, że jesteś właściwą osobą na właściwym miejscu- pokaż rekruterowi, że wiesz, czego chcesz i że nadajesz się na swoje stanowisko, ale nie zachowuj się zbyt nonszalancko. Jeżeli masz dużą tremę, przed wejściem na rozmowę posłuchaj pozytywnej muzyki, porozmawiaj z bliskimi lub powtarzaj sobie w głowie, że jesteś najlepszym kandydatem na tę pozycję- w końcu udało Ci się pokonać setki innych aplikujących!

10. ENTUZJAZM

Ostatnia, ale na pewno nie mniej ważna wskazówka to pozytywne nastawienie. Rozpocznij spotkanie pewnym uściskiem dłoni i uśmiechem. Staraj się mówić czystym, wyraźnym głosem, utrzymuj z rekruterem kontakt wzrokowy i pamiętaj, że pozytywna energia zaraża ludzi. Pokaż pracodawcy, że zależy Ci na tej pracy i posada w jego firmie byłaby dla Ciebie przyjemnością!

 

Jak widzisz, rozmowa rekrutacyjna nie musi być przerażająca, wystarczy odpowiednie przygotowanie i dobre nastawienie! Pamiętaj o powyższych wskazówkach, a zdobycie upragnionej pracy nie powinno stanowić dla Ciebie problemu!

A nowo nabyte umiejętności możesz wykorzystać już w bliskiej przyszłości, aplikując na Global Talent (http://aiesec.pl/praktyki/)– projekt zagranicznych staży i praktyk umożliwiający podjęcie pracę w obszarach HR, marketingu, edukacji, finansów oraz IT w wybranych firmach na całym świecie!

 

 

Dziękujemy za wsparcie!

W październiku odbyła się konferencja lokalna dla nowych członków Naszego Oddziału. Nowo wybrane osoby miały okazję brać udział w szeregu sesji na temat zarządzania ludźmi i pracy w zespole, podstaw sprzedaży oraz tego, czym jest AIESEC i czym się zajmujemy. Konferencja ta nie miała by miejsca gdyby nie hojność i wsparcie m.in:

Bardzo dziękujemy za pomoc i zaufanie.

Dziękujemy również Hostelowi Augustów za miłe przyjęcie, ogromne wsparcie podczas konferencji i profesjonalne podejście. Polecamy to miejsce każdemu, kto chciałby odwiedzić Augustów i liczymy na to, że wkrótce również tam powrócimy.

“Jasne, że w podróżowaniu istotne są niesamowite widoki, ale dla mnie w tym wszystkim najważniejszy jest człowiek.”

Global Volunteer czyli zagraniczny wolontariat to niezapomniana przygoda. Najlepszym potwierdzeniem na to, są osoby, które same przeżyły sześć wyjątkowych tygodni w przeróżnych zakątkach świata. Bohaterką tej historii jest Karolina, która zdecydowała się na wyjazd z Global Volunteer do Gruzji, oto jej relacja, którą postanowiła się z nami podzielić.

Wpadłam na pomysł, że pojadę na program Global Volunteer, bo nie lubię nudzić się w życiu. W kwietniu skończyłam pracować nad projektami z innych organizacji i zastanawiałam się, co dalej. O organizacji AIESEC słyszałam już dużo wcześniej, kilkoro z moich znajomych wybrało się właśnie na wolontariat w ramach Global Volunteer i stwierdziłam, że najwyższy czas na mnie. Czemu nie? Gruzja była moim wielkim marzeniem od jakiegoś czasu, więc mogę powiedzieć, że AIESEC pomógł mi spełnić jedno z nich 😉

Początki rzeczywiście nie były łatwe, trzeba być naprawdę zdeterminowanym i walczyć do końca o wymarzony projekt. Od założenia konta na portalu Global Volunteer do wyników rekrutacji minęły ponad dwa miesiące, w międzyczasie aplikowałam na wiele innych projektów i miałam kilka rozmów rekrutacyjnych, ale teraz wiem, że warto było się trochę pomęczyć.

Reakcje moich bliskich były przeróżne – od zachwytu do kompletnego zdziwienia. Niektórzy byli pełni obaw, bo jak to dziewczyna może wybrać się samotnie w rejon Bliskiego Wschodu? Ale po cichu zaczęli przyzwyczajać się do myśli, że tak czy siak spakuję plecak i wyruszę w drogę. Mocno trzymali za mnie kciuki i kibicowali przez całe sześć tygodni.

Program Global Volunteer nie był moją pierwszą wymianą zagraniczną, ale rzeczywiście różnił się od dotychczasowych. Jasne, że w podróżowaniu istotne są niesamowite widoki i niezapomniane przeżycia, ale dla mnie w tym wszystkim najważniejszy jest człowiek. I właśnie to jest w tym najpiękniejsze, że mimo otaczającego nas świata, w którym co chwilę dowiadujemy się o kolejnym zamachu, działaniach wojennych, jesteśmy w stanie razem (katolik, prawosławny, muzułmanin, żyd) usiąść przy jednym stole i rozmawiać na temat pokoju na świecie. Poza tym podróże kształcą i to nie jest mit – sprawdziłam na sobie 😉 Z jednej strony wymiana zagraniczna to świetna okazja do spotkania ludzi z przeróżnych zakątków świata, poznania ich kultury, religii i światopoglądu, ale z drugiej strony każdy wyjazd uczy nas czegoś nowego o sobie samym. Co innego siedzieć wygodnie w fotelu mając ogrzewanie, wodę i jedzenie, a co innego wylądować w tzw. middle of nowhere, gdzie do najbliższej wioski mamy kilkanaście kilometrów, jeden samochód przejeżdża raz na pół dnia i powoli robi się ciemno i zimno. To właśnie w takich sytuacjach, niekiedy bardzo ekstremalnych, człowiek uczy się o sobie najwięcej.

Drugą sprawą jest międzynarodowe środowisko i mówienie 24/7 w “nie swoim” języku i to nie tylko o standardowych tematach jak np. “co u Ciebie”, “jakie masz plany na jutro”, ale też ucząc się przy tym słownictwa, o którym człowiek by nigdy nie śnił. Właśnie tego boimy się najbardziej – wydaje nam się, że nie znamy wystarczająco dużo słów w języku obcym, a przy tym robimy mnóstwo gramatycznych błędów, dlatego pewnie nikt nas nie zrozumie. I dobrze, róbmy te błędy – 1, 2, 7 raz, ale w końcu za 10 powiemy już poprawnie. Poza tym pamiętajmy, że większość z nas nie będzie mówić na wymianie w swoim języku ojczystym, dlatego dajmy sobie przestrzeń na bycie nieidealnym 🙂 Ja też najbardziej bałam się, że bariera językowa będzie dla mnie nie do przeskoczenia, bo nie mówiłam po angielsku ponad dwa lata, ale uwierzcie mi, te ograniczenia są tylko w naszej głowie.

Zazwyczaj najtrudniejsze w całym wyjeździe są przygotowania. I rzeczywiście tak było i u mnie, kiedy aplikowałam na kolejne projekty, a wakacje zbliżały się w szalonym tempie. Miałam już chwile zwątpienia i myślałam, że nic z tego nie wyjdzie. Ale cały czas trzeba pamiętać o celu – chcę wyjechać i chcę spełniać swoje marzenia. Kiedy przebrnęłam przez wszystkie formalności związane z przygotowaniami do projektu, spakowałam plecak i wsiadłam do samolotu, wtedy tak naprawdę poczułam, że żyję i że właśnie jadę na mój kraniec świata, który z pewnością będę wspominać do końca życia 🙂   

Słowa Karoliny motywują jak nic innego, do tego  aby samemu wyruszyć w przygodę życia. Może właśnie ta historia sprawi, że odważysz się zainwestować w siebie, bo tak jak mówi bohaterka opowiadania – nic tak nie kształci jak podróże, szczególnie te skierowane ku drugiemu człowiekowi!


Zaciekawiła Cię historia Karoliny? Zastanawiasz się nad wyjazdem na wolontariat Global Volunteer?

Wejdź na stronę Kr.aiesec.pl/GlobalVolunteer i dowiedz się więcej 🙂

Wolontariat w Chinach | Rozmowa z Gosią

gosia

Co było dla Ciebie motywacją do wyjazdu?

Zawsze lubiłam działać, próbować nowych możliwości, poznawać nowych ludzi, podróżować. Decyzja o samotnym wyjeździe małej blondynki na koniec świata brzmiała może dość ekstremalnie, ale chyba o to właśnie chodzi – jest ryzyko, jest zabawa!

Jak AIESEC pomógł Ci w przygotowaniach?

Od AIESEC otrzymałam dużo wsparcia – doskonale pamiętam moje pierwsze spotkanie z Różą i Piotrkiem, którzy z pasją opowiedzieli mi o tej ogromnej szansie. Prawdę mówiąc decyzja o wyjeździe zapadła właśnie wtedy.

Jak przywitała Cię miejscowa społeczność?

Zaraz po lądowaniu przekonałam się, że wylądowałam we właściwym miejscu – telefon automatycznie zablokował mi dostęp do wszelkich aplikacji, co upewniło mnie, że jestem już w Chinach. Nieco przerażona stanęłam z walizką i właśnie wtedy poznałam pierwszego obywatela Chin, który okazał się być taki, jak oni wszyscy – pomocny, ciepły, niezwykle przyjazny. Tacy też byli local volunteers, czy host family – rodzina, u której mieszkałam, bez której ten wyjazd nie byłby taki sam.

Czym zajmowałaś się w ramach projektu?

Projekt, w którym brałam udział polegał na pracy w szkole z dzieciakami. Opowiadaliśmy im o naszych krajach, kulturze, prowadziliśmy dla nich różne zajęcia, zabawy. Wiele z nich po raz pierwszy w życiu widziało obcokrajowców, przez co może na początku był między nami jakiś dystans, ale z czasem nie chcieliśmy nawet myśleć o tym, że to wszystko kiedyś się skończy. Do dziś mam przed oczami moment, kiedy jedna z uczennic przynosi mi prezent i mówi żebym otworzyła go jak już wyjadę, a w środku list z podziękowaniami dla najlepszej nauczycielki, co więcej – list ten był po polsku.

W jaki sposób wolontariat wpłynął na Ciebie i otoczenie, w którym działałaś?

Wyjazd był dla mnie niezapomnianym przeżyciem. Miałam okazję sprawdzić sama siebie, przejść jakąś próbę – chyba dałam radę! Ludzie, których miałam okazję tam spotkać na zawsze pozostaną gdzieś głęboko w moim sercu, bo to właśnie oni sprawili, że ten wyjazd był tak niesamowity. Ja mogłam poznać ich kulturę, oni zaś moją. Byliśmy dla siebie wzajemnie takimi nauczycielami życia- niesamowite doświadczenie! Myślę, że gdybym jeszcze raz stanęła przed decyzją o takim wyjeździe nie zastanawiałabym się ani chwili!

Ty też możesz wyjechać do Chin, już w te wakacje – sprawdź Global Volunteer

Strach, czyli nasz wielki wróg