A Ty, jaką historię stworzysz?

1945 – nawet jeśli w szkole nie przepadałeś za historią i nie masz pamięci do liczb – z pewnością wiesz, co mam na myśli, kiedy piszę o tej dacie. II wojna światowa – oprócz trudnych do oszacowania strat materialnych i jeszcze trudniejszych – moralnych, sprawiła, że kolejne pokolenia mogły postrzegać inne narodowości w dwóch kategoriach: sojuszników lub wrogów. Był to kolejny globalny konflikt od 20 lat, przyszłość pokoju na świecie stała więc pod dużym znakiem zapytania. Wiedzieli o tym nie tylko liderzy Wielkiej Brytanii i USA, którzy w kwietniu zgromadzili 50 państw na pierwszej konferencji ONZ, ale również młodzi ludzie, zdecydowani dorastać w środowisku wolnym od powojennych stereotypów i ograniczeń.

vbn

Pod koniec 1948 roku w Sztokholmie studenci z Belgii, Danii, Szwecji, Holandii, Francji, Norwegii i Finlandii postanowili założyć organizację dla młodzieży, która pomoże zlikwidować różnice i przepaść kulturową pomiędzy osobami z różnych części świata, porónionych konfliktami. Mimo że granice państw były w tym okresie trudne do przekroczenia, ustalili, że najlepszym sposobem na zrealizowanie tego celu będzie umożliwienie faktycznego poznania i doświadczenia zarówno sąsiednich, jak i odległych kultur. W ten sposób AIESEC – z francuskiego Association Internationale des Étudiants en Sciences Économiques et Commerciales, czyli Międzynarodowe Stowarzyszenie Ekonomii i Biznesu – rozpoczął organizację międzynarodowych wymian.

Od tamtej pory umożliwiamy młodym ludziom poznawanie świata i rozwój w ramach dwóch programów: wolontariatu – Global Volunteer oraz praktyk – Global Talent. Naszą misją, do której dążymy niezmiennie od niemal 70 lat jest pokój i pełne wykorzystanie potencjału ludzkiego. Współpracując ze środowiskiem biznesowym, edukacyjnym i medialnym stwarzamy przetstrzeń do wymiany perspektyw, rozwoju siebie oraz społeczeństwa, które nas otacza.

45 lat temu Polska została członkiem AIESEC. Nasza historia rozpoczęła się od trzech studentów – założycieli, pierwszego Oddziału Lokalnego ­przy Szkole Głównej Handlowej w Warszawie oraz blisko 500 młodych osób, którym w pierwszych latach działalności pomogliśmy w zdobywaniu profesjonalnych, międzynarodowych doświadczeń w różnych zakątkach świata.

28896983364_dd10f27956_k

Dziś AIESEC to 70 000 studentów ze 122 krajów i ponad 50 partnerów, którzy wspierają nasze działania. W Polsce jesteśmy obecni w 15 największych ośrodkach akademickich gdzie – poprzez realizowane w zespołach projekty – umożliwiamy studentom dynamiczny rozwój osobisty i profesjonalny. Kształtujemy wśród nich cechę samoświadomości oraz chęć niesienia pomocy innym. Kreujemy przyszłych liderów, którzy w odpowiedzialny sposób wpłyną na swoje lokalne otoczenie. Rozbudzamy w młodych ludziach chęć poznawania świata oraz innych kultur. Kształcimy w nich poczucie odpowiedzialności za otaczające nas problemy społeczne i ekonomiczne.

Każdego roku w AIESEC rozpoczyna się historia tysięcy osób, które realizują nasze programy, wspierają je lub biorą w nich udział. Zastanawiałeś się kiedyś, jak to jest być częścią największej organizacji prowadzonej przez młodych ludzi i zdobywać wartościowe doświadczenie realizując projekty, które otwierają Twoje miasto na międzynarodowość? Dołącz do nas już dziś – dowiedz się więcej!

Nowy rok, nowy ja?

Bycie hostem poszerzyło moje horyzonty!

Kolejną historię o swojej przygodzie z Global Host opowiedziała nam Bernadetta Kralka. Czym jest bycie Hostem dla niej?

Jestem tym typem studentki, która dzieli mieszkanie nie tylko ze współlokatorami, ale i ze wszelkimi znajomymi, znajomymi znajomych a także przypadkowymi osobami w potrzebie. Tak się stało że natknęłam się  kilkukrotnie na ogłoszenie osób z AIESEC poszukujących hosta. Któregoś dnia odważyłam się i zaprosiłam do siebie obcokrajowca, mając w ofercie materac i śpiwór i niezbyt pełna lodówkę. Później już tak się zadziało, że w moim mieszkaniu w Krakowie i rodzinnym domu w Zakopanem gościły Meksykanki, Turkowie, Chińczycy, Tajki, Rosjanka, Albańczyk, Nigeryjka i Indonezyjki.

W młodych ludziach podróżujących samotnie na drugi koniec świata jest coś niesamowitego. Od każdego z nich czegoś się nauczyłam i dowiedziałam. Przekonałam się jak ostra może być tajska kuchnia,  jak silny może być zapach orientalnych perfum, jak wygląda muzułmańska modlitwa, jak bardzo Azjaci kochają social media, że muzyka rozrywkowa może mieć tysiące odsłon niekoniecznie miłych dla mojego ucha. Przede wszystkim jednak odkryłam, że w różnych zakątkach świata są osoby z którymi mogę się zaprzyjaźnić, a wieczory  z nimi spędzać zarówno na zabawie na mieście jak i na dyskusjach do późna na poważne tematy.

Trudnością jest wyjście ze schematu myślenia. W każdej sprawie: ubioru, sposobu jedzenia, sposobu spędzania wolnego czasu, preferencji kulinarnych. To co dla mnie jest oczywistością, czasem dla moich gości było zdumiewające lub wymagało wyjaśnienia.

Bariera językowa nie jest problemem. Wystarczy być otwartym i gotowym do używania komunikacji niewerbalnej lub google translate;)

Korzyści są ogromne: rozwój zdolności językowych, wymiana doświadczeń i poglądów, poznawanie kuchni i zwyczajów i wiele,  wiele innych rzeczy, które doceniamy czasem dopiero później. Korzystałam nie tylko ja ale i moje młodsze rodzeństwo, moi współlokatorzy i przyjaciele.

W moim wypadku przyjaźń i wdzięczność z tych przelotnych i krótkich znajomości z obcokrajowcami zaowocowała wyprawą do Azji: weekendem na Borneo z malezyjską rodziną, wypadem na południowe wybrzeże Tajlandii, zwiedzanie Bangkoku ze studentami i tygodniem w Kuala Lumpur w ekskluzywnym wieżowcu.

Ciężko mi powiedzieć czy lepiej być hostem czy hostowanym, bo obie role mogą być ekscytujące. Moim zdaniem trzeba spróbować obu rzeczy 🙂

Bycie hostem poszerzyło moje horyzonty, otworzyło mnie na obce kultury, sprowokowało do myślenia o sobie jako obywatelu świata. Podszkoliłam język i zdobyłam się na odwagę by samemu wyjechać na drugi koniec świata.

A czy Ty odważysz się podjąć wyzwanie Global Host?


Zastanawiasz się nad wzięciem udziału w programie Global Host? Chcesz poznać ludzi z całego świata?

Wypełnij aplikację na: kr.aiesec.pl/GlobalHost, spotkaj się z członkiem AIESEC i zdecyduj czy chcesz wziąć udział w programie!

“Wolontariat to także taka mała szkoła życia!”

Global Volunteer to nie tylko udział w projektach odpowiadających na problemy ekonomiczne, ekologiczne i kulturowe. To także niezapomniana przygoda i przyjemnie spędzony czas.

Dowodem na to jest historia Agaty, która marzy, by spakować plecak i wyjechać w roczną podróż dookoła świata. Zaczęła od wolontariatu na Sycylii, gdzie była animatorem…na plaży 🙂

Na początku chciałam pojechać na wolontariat na rok, zaraz po liceum, ale troszkę przestraszyłam się tak długiego okresu czasu i zdecydowałam się na wolontariat wakacyjny, ale jak najdłuższy.

Najtrudniej było załatwić wszystkie formalności. Kupno biletu, opłaty lotniskowe, ubezpieczenia – to jednak strasznie dużo pracy. Potem już tylko pakowanie walizek, co było akurat bardzo przyjemne.

Rodzice wiedzieli, że chcę jechać. Nawet ucieszyli się, że będzie to wolontariat tylko na wakacje, a nie na cały rok, bo tamten pomysł ich przestraszył. Znajomi znają mnie i wiedzą, że wszędzie mnie pełno, więc też nie byli zaskoczeni, ale widzieli same minusy tego pomysłu.

Ludziom chyba wydaje się, że wolontariat jest pracą niewolniczą. Myślą, że przez cały okres wyjazdu pracujemy non stop – nie ma czasu na poznawanie nowych ludzi, czy zwiedzanie. Nic bardziej mylnego!

Praca na wolontariacie była bardzo przyjemna. Troszkę jak ze „Słonecznego patrolu”. Aerobik na plaży, czy lekcje tańca nad basenem raczej nie były pracą, tylko przyjemnością. Oprócz tego, jeździliśmy na różne wycieczki np. na wulkan albo do Palermo.

Moja praca była nastawiona na spędzanie czasu z nastolatkami, z nimi ćwiczyłam jogę albo wspólnie tańczyliśmy, ale przed południem mieliśmy też zajęcia z osobami starszymi. Opowiadałam im o naszym kraju oraz polskiej kulturze, a także starałam się zachęcić do wspólnego ruchu poprzez taniec czy aerobik.

Poza tym, że przyjemnie spędziłam czas, doświadczyłam też tego, jak wolontariat bardzo poszerza horyzonty i uczy tolerancji, głównie na zachowania innych ludzi. To także taka mała szkoła życia. Jesteś gdzieś na dłuższy okres czasu i musisz sobie ze wszystkim radzić sam.

Ludziom, którzy jeszcze się wahają powiedziałabym – Nie zastanawiaj się zbyt długo nad tym, czy jechać, bo odpowiedź jest zawsze tylko jedna, czyli TAK! Poza tym na wolontariacie trzeba wykorzystywać maksymalnie każdą chwilę, bo 6 tygodni mija bardzo szybko!


Zainteresowała Cię historia Agaty? Chcesz tak jak ona wpłynąć na losy lokalnej społeczności, a przy tym spędzić czas na słonecznej Sycylii?

Wejdź na stronę Kr.aiesec.pl/GlobalVolunteer i dowiedz się więcej 🙂