AIESEC- moje miejsce

Maks story telling

“Na wstępie chciałbym krótko powiedzieć coś o sobie, ponieważ wiele osób może myśleć że AIESEC nie jest odpowiednim miejscem dla nich i zwyczajnie mogą tu nie pasować. Otóż jestem przeciętnie towarzyską osobą (w towarzystwie znajomych bawię się świetnie, ale niespecjalnie lubię poznawać nowych ludzi), ponadto jestem trochę leniwy, uznaję się za osobę mało kreatywną, która najchętniej oglądałabym filmy i grała w Counter Strike’a. Nie czuję się urodzonym liderem, który pracuje 24h na dobę, wie wszystko, jest uwielbiany przez ludzi i z każdym łatwo nawiązuje znajomości. Mimo tego znalazłem w AIESEC swoje miejsce. Chcesz dowiedzieć się więcej ? Zapraszam do lektury.

Przygodę z AIESEC zacząłem dość nietypowo. Pewnego dnia okazało się, że mam bardzo dużo wolnego czasu, który chciałby jakoś spożytkować. Zbiegło się to z rekrutacją do organizacji studenckiej AIESEC, o której dowiedziałem się z ogłoszenia na stronie uczelni. Szybko wypełniłem aplikację, oczywiście starannie ją podkolorowując i ubarwiając, dostałem maila zwrotnego i cisza. Koniec. Na dobre kilka tygodni zupełnie o tym zapomniałem i zająłem się swoimi sprawami.

To, co stało się później, można określić mianem „szybkiego ciągu wydarzeń”. Telefon, assessment center (zajcia grupowe bdce cz*ęści rekrutacji), rozmowa rekrutacyjna i telefon potwierdzajcy przyj*cie. Wszystko to działo się w ciągu kilku dni. Dostałem także zaproszenie na konferencj lokaln wszystkich członków AIESEC Katowice. Pomyślałem, że powinienem na nią pojechać, skoro zaakceptowali moją aplikację. Punktualnie o 5 rano (czy innej wczesnej godzinie, która budzi we mnie grozę) stawiłem się pod budynkiem F Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. Czułem typowe pomieszanie ekscytacji z lekkim strachem. Na pierwszy rzut oka nic tu do siebie nie pasowało. Ludzie wyglądający jakby każdy był z innej bajki, dla których nie było możliwie wyznaczenie wspólnego mianownika. W tym zgiełku indywidualności udało mi się wreszcie znaleźć cechę która była oczywista i wspólna dla wszystkich – uś*miech i otwarto*ść. Wsiedliśmy do autokaru i wyruszyliśmy do Ustronia, trzymani w ciągłej niepewności co do przebiegu konferencji oraz naszej działalności w AIESEC.

Na miejscu zostaliśmy powitani muzyką i jakimiś śmiesznymi tańcami. Sala była nasycona ogromną ilością pozytywnej energii. Ludzie wyglądali jakby wynaleźli jakiś nowy i nikomu innemu nieznany narkotyk, który sprawiał, że ciągle są zadowoleni. 3 dni konferencji, rozmw, sesji, warsztatw i imprez – sam stałem się takim człowiekiem. I wiecie co ? Wcale mi to nie przeszkadzało.

Po powrocie zaczęła się intensywna praca w zespołach. Trafiłem do projektu, który miał na celu sprowadzenie wolontariuszy zza granicy do Polski w wakacje. Poprzez starannie planowane wydarzenia komitetowe, poziom naszej motywacji nie spadał przez cały czas przygotowań oraz realizacji projektu . Udało nam się zaprosić 6 wolontariuszy, którzy przez 6 tygodni prowadzili zajęcia dla dzieci od 7 do 18 roku życia. Poznajemy takiego wolontariusza około 3 miesiące przed jego przyjazdem, na rozmowie przez Skype, potem robimy wszystko żeby mógł przyjechać i wreszcie przylatuje. Jest tutaj. Nie jest już tylko pikselami na monitorze albo linijkami tekstu na messengerze. Andy i Yvonne z Hong Kongu, Diana z Ukrainy, Li-Hsin z Tajwanu, Omar z Egiptu oraz Ina z Indonezji. Przez 6 tygodni spędziłem wiele wspaniałych chwil, poznajc kulturinnych kraj*w oraz niesamowitych ludzi, gotowych przelecieć pół świata, aby nieodpłatnie nauczać polskie dzieciaki o swojej kulturze i historii.

Maks z EPsami

AIESEC daje możliwość poznania niesamowitych ludzi, których zapamiętasz na całe życie. W dzień wyjazdu Iny, wolontariuszki z Indonezji, czekając z nią na jej autobus do Budapesztu (Ina miała zaplanowaną wycieczkę po Europie po zakończeniu projektu) podjąłem decyzję, że dołączę do niej. Było to chyba najbardziej impulsywna decyzja w moim *yciu. Przez niemal dwa tygodnie przeżyłem jedne z najwspanialszych dni mojego życia. Nie tylko przebywałem we wspaniałych miejscach, ale spędzałem czas ze wspaniałą osobą, z którą cały czas utrzymuję kontakt. Wspólnie zwiedziliśmy Budapeszt, Rzym, Wenecję, Lucernę, Paryż oraz Amsterdam, gdzie rozstawaliśmy się wśród łez i smutku. Dzięki tej przygodzie dowiedziałem się wiele o samym sobie, o kulturze Indonezji, religii. Wyobraźcie sobie Polaka zamawiającego pizzę z salami i duże piwo oraz Indonezyjkę wybierającą coś halal i wodę, oczywiście w hidżabie, siedzących przy jednym stole. Dla mnie komiczny obraz.

Maks

Nie powiem Wam że AIESEC sprawi że będziecie świetnymi liderami, od razu zrobi z Was osoby potrafiące pracować pod presją czasu czy mistrzów sprzedaży. Nie zapewni Wam także super wspomnień z wolontariuszami, które będą dla Was tak samo ważne jak dla mnie. AIESEC da Wam moliwoci i stworzy idealne środowisko do osiągnięcia tego wszystkiego. Da Wam narzędzia, dzięki którym będziecie mogli rozwinąć siebie i swoje otoczenie oraz pokaże jak ich używać. Jednak nic nie zrobi za Was. Jeżeli właśnie takiej organizacji studenckiej szukasz – myślę że możesz śmiało aplikować i spotkamy się na konferencji lokalnej w Ustroniu!

Maks, student International Business

Chcesz również poznać przyjaciół z całego świata?

Dołącz do nas: kato.aiesec.pl/rekrutacja