Co to znaczy być doskonałym?

“If you don’t go foward – you go backwards” – tak brzmi popularne powiedzenie i trudno się z nim nie zgodzić. Dążenie do doskonałości sprawia, że ciągle się rozwijamy, odkrywamy siebie, świat, wykorzystujemy naszą kreatywność. Ponadto, nowe umiejętności możemy wykorzystać nie tylko w pracy, ale i w życiu prywatnym – w obu tych obszarach będziemy z czasem osiągać coraz lepsze rezultaty – no chyba, że wybierzemy bezczynność.

Podobno wystarczy 100 000 godzin, by stać się w czymś ekspertem. Prawda czy kolejna statystyka nie mająca wiele wspólnego z rzeczywistością? Można się na ten temat spierać, ale jedno jest pewne – systematyczna praca i jasno określony cel mogą zdziałać cuda.

Zmieniające się środowisko

Ciągły rozwój jest nieunikniony. W tak szybko zmieniającym się świecie nie można pozostawać w miejscu. Na chwilę obecną nie jesteśmy w stanie w 100 procentach powiedzieć, jakie zawody pozostaną, jakie zostaną wyparte przez nowe technologie, a które z nich dopiero się pojawią. Dlatego tak ważny jest ciągły rozwój, elastyczność, adaptacja do nowych warunków.

Na konkurencyjnym rynku pracy istotny jest zarówno rozwój umiejętności twardych, jak i miękkich. Jak myślisz, kogo wybiorą rekruterzy – osobę, która w CV ma wpisane tylko studia czy taką, która dodatkowo odbyła kilka praktyk zawodowych, działała w organizacji studenckiej i zna kilka języków obcych? Poza tym – jeśli będziemy ekspertami w swojej dziedzinie, codzienna praca będzie radością, możliwością do wykazania się i uzyskania uznania wśród innych, nie zaś ciągłym strachem przed nowymi, nieznanymi wyzwaniami.

Czerpanie z bogactwa innych dziedzin

Ciągle popularne jest przekonanie, że ktoś ma do czegoś talent. Jeśli zaś go nie posiada – cóż, jest stracony w danej dziedzinie. Tak samo jest z podziałem na ścisłowców oraz humanistów. To nieprawda. Często nasze preferencje wynikają z braku wiedzy na dany temat, a to tworzy strach przed odkrywaniem. Prawda jest taka, że każdy może rozwijać się w każdej dziedzinie (jeśli tylko chce) – sukces zależy wyłącznie od ciężkiej pracy i determinacji, talent zaś może tylko pomóc na początkowym etapie. Warto też dodać, że nowych rzeczy możemy nauczyć się w każdym wieku, a łączenie z pozoru zupełnie różnych dziedzin może dać bardzo ciekawe efekty, a co też ważne – wyróżnia spośród innych.

Doświadczenie uczy

_Nie trzeba lekceważyć drobnostek, bo od nich zależy doskonałość, która nie jest drobnostką. _Michał Anioł

Doskonałość można osiągać w wielu obszarach. Czasem nawet nie chodzi o to, by ją osiągnąć, a o samą drogę, jaką przechodzimy. Często też nie są to rzeczy wielkie – każdego dnia możemy wyjść poza utarte schematy. Zrobić drobnostkę, która będzie miała znaczenie. Jak mówią – „practise makes perfect” – nawet jeśli codziennie przećwiczymy coś przez kilka, kilkanaście minut, to zastanów się jaką różnicę robi to w skali miesiąca czy roku. Pomyśl – co było ostatnio nowe w twoim życiu? Jakaś drobna rzecz – może to powrót do domu inną drogą? Spróbowanie nowej potrawy? Pójście na koncert nieznanego zespołu? Nie bój się spróbować czegoś nowego – może dzięki temu odkryjesz nowe hobby? Może poznasz świetnych ludzi? Podobno to, co najlepsze zdarza się poza strefą komfortu.

Rutyna – dobra czy zła?

_Ten, kto nie ma poczucia doskonałości, zadowala się spokojną przeciętnością. _Paul Cézanne

Rutyna może być zarówno twoim największym sprzymierzeńcem, jak i najgorszym wrogiem. Dlaczego? Nasze nawyki są zwykle bardzo silne – według badań, potrzebujemy średnio ok. 3 tygodnie, żeby pozbyć się pewnego nawyku, bądź wyrobić sobie nowy. Co to oznacza? Jeśli chcesz się rozwijać – cóż, nie będzie łatwo, szczególnie przez pierwsze 3 tygodnie. Więc gdzie te plusy? Jeśli już uda ci się wytrwać przez pierwszy miesiąc i, przykładowo, wyrobić nawyk sprawdzania wiadomości tylko w ograniczonym zakresie, a resztę czasu przeznaczać na coś kreatywnego, to właśnie ten nowy nawyk będzie silniejszy – dzięki temu zyskasz cenny czas, który do tej pory traciłeś. Warto przejrzeć swoje nawyki pod kątem tych dobry i tych złych – często bezwiednie wpadamy w rutynę, wykonujemy ciągle te same czynności, nie rozwijamy się. To prowadzi do przeciętności. Chcesz być przeciętny?

Nie bój się porażki

Dążenie do doskonałości potrafi czasem pokazać, jak bardzo jesteśmy niedoskonali. Janusz Leon Wiśniewski

Myślisz, że coś nie jest dla ciebie? Nie dowiesz się, póki nie spróbujesz. Nie bój się też ewentualnych potknięć czy drobnych porażek – te zaliczył każdy, a, to, co odróżnia ludzi sukcesu od przegranych, to determinacja oraz świadomość podejmowanego ryzyka. Może po prostu używasz złej metody – pamiętaj, że to, co działa u innych, niekoniecznie musi zadziałać u ciebie. Powszechna jest też prokrastynacja, odkładamy dane zadanie dlatego, że czujemy pewną niechęć do niego – trzeba mieć świadomość, że mija ona w chwili, kiedy po prostu zaczniemy tę rzecz robić.

Boisz się, że coś pójdzie nie tak i będziesz chciał zupełnie zrezygnować? To też może cię wiele nauczyć. Następnym razem będziesz już wiedzieć, że dany typ zadań w ogóle cię nie kręci, będziesz też wiedzieć, co przeszkadza ci w osiąganiu danego celu. Najgorsza jest bezczynność.

Nie zapominaj o motywacji

Motywacja to podstawa. To ona napędza nas do działania. To szczególnie istotne u osób, które mają tendencję do słomianego zapału, odkładania swoich zadań na później, u osób, które marzą, ale nie działają. Jak sprawić, by ciągle mieć motywację? Jest wiele sposobów. Choćby wizualizacja celów, wypisanie korzyści, nagradzanie się, dobrze też znaleźć swoistego mentora, osobę, z której można brać przykład – patrząc na drogę, jaką dana osoba przeszła widzimy, jakie są poszczególne kroki, by osiągnąć dany cel. Jest to też naoczny przykład, że dany cel jest osiągalny. Warto znaleźć grupę osób, która ma podobne cele, ambicje – dzięki temu można czerpać korzyści z wzajemnej motywacji, podpatrywać innych w ich działaniach, korzystać z najlepszych rozwiązań czy otrzymywać pochwały za własne, większe lub mniejsze, sukcesy.

Sylwia Chrapek

Dlaczego kobieta może być dobrym liderem?

W obecnych czasach kobiety zyskują coraz większy udział w sprawowaniu funkcji kierowniczych. Choć to zupełnie niezgodne z popularnym stereotypem, sytuującym kobietę w roli żony lub matki zajmującej się domem, kierowniczka czy managerka raczej już nikogo nie dziwi. Żyjąc w dobie równouprawnienia, można dojść do błędnego wniosku, że sposoby zarządzania mężczyzn i kobiet w zasadzie się nie różnią – skoro i jedna i druga płeć daje sobie radę z kierowaniem podwładnymi, to zapewne stosują te same metody. W rzeczywistości jednak podejście do HR’u różni się znacząco w zależności od płci osoby sprawującej stanowisko. Istnieje nawet pojęcie tzw. „kobiecego stylu zarządzania”, który w dzisiejszych realiach biznesowych sprawdza się całkiem nieźle, kontrastując z tracącym na aktualności autorytarnym stylem, często stosowanym przez mężczyzn.

Na czym polega „zarządzanie po kobiecemu” i dlaczego panie mogą być dzięki niemu skutecznymi i uznanymi liderami? Odpowiedzi należy szukać w naturalnych cechach osobowości.

Kobiety z natury są bardziej empatyczne od panów, co skutkuje lepszym kontaktem z podwładnymi, a co za tym idzie – bardziej demokratycznym podejściem do kierowania ludźmi. Dążenie do kompromisu, branie pod uwagę zdanie reszty zespołu oraz współpraca to rzeczy których można spodziewać się po dobrej liderce. Generalnie płeć piękna lepiej radzi sobie z problemami wymagającymi korzystania z umiejętności miękkich, co pozwala na zbudowanie efektywniejszej relacji z osobami, którymi zarządza.

Wiąże się to z często dużym zaangażowaniem emocjonalnym kobiet w te relacje. W przeciwieństwie do mężczyzn, sfera uczuć odgrywa u nich istotną rolą nawet w stosunkach służbowych. Ma to swoje plusy i minusy – z jednej strony owocuje to lepszą atmosferą w zespole oraz zdecydowanie większym wzajemnym zaufaniem, ale też może stwarzać problemy w sytuacjach kryzysowych.

Zespoły „dowodzone” przez panie są również zazwyczaj bardziej elastyczne i otwarte na zmiany. Możliwość szybkiego dostosowania się do nowych warunków i innowacyjność są dzisiaj bardzo ważne. Przykład: zgodnie z popularnym powiedzeniem, że kto stoi, ten się cofa, tradycyjne, hierarchiczne struktury coraz częściej ustępują miejsca relacjom opartym na partnerstwie. Kobiety z natury chętniej wybiorą ten model zarządzania, aniżeli mężczyźni.

Jednak naturalne predyspozycje to nie wszystko. Nie każda kobieta jest typem lidera, tak samo jak nie każdy mężczyzna to urodzony przywódca. Co chyba oczywiste, opisany wyżej ,,kobiecy” sposób zarządzania nie jest charakterystyką wszystkich liderek – stworzylibyśmy przecież wtedy kolejny stereotyp. Naprawdę dobry lider powinien umieć połączyć oba rodzaje sztuki kierowania. Brak takiej umiejętności grozi popadnięciem w skrajność: zbytnia uczuciowość w pracy zawodowej psuje efektywność zespołu lub organizacji, zupełnie tak samo jak autorytarne, bezwzględne rządy wszechmocnego szefa.

Cała sztuka sprowadza się więc do odnalezienia równowagi. Dzisiejszy świat, choć niezwykle dynamiczny i sprawiający często wrażenie kompletnego chaosu, mimo wszystko bardzo potrzebuje stabilności.

Tomasz Rębilas

Ponadprzeciętny zespół – klucz do sukcesu Twojego projektu

Zespół to nie tylko grupa ludzi, którzy znajdują się w tym samym miejscu, o tej samej porze, pracując nad tym samym zadaniem. Zespół to kombinacja różnych wartości, punktów widzenia, pomysłów, cech, które razem tworzą całość dla osiągania wspólnych celów. Czym wyróżniają się ponadprzeciętne zespoły, które z łatwością zmieniają marzenia w cele, a cele w wyniki? Czego potrzeba, aby zbudować własną Drużynę Pierścienia, która mimo trudności oraz wyzwań zawsze osiąga postawiony sobie wcześniej cel? Nie istnieje idealna recepta, magiczne zaklęcie, które pozwoli stworzyć idealną kompozycję. Budowanie zespołu wymaga ewolucji, czasu, a nade wszystko osoby, która go poprowadzi w odpowiednim kierunku. Jednakże, istnieją wyróżniki zespołu idealnego, do którego każdy powinien dążyć.

1. Charyzmatyczny przywódca _If your actions inspire others to dream more, learn more, do more and become more, you are a leader. _John Quincy Adams****

Lider zawsze widzi światełko w tunelu, nadaje kierunek działaniom zespołu i przypomina o celu jego istnienia, jego obecność jest niezbędna przy tworzeniu idealnej ekipy. Dobry przywódca wyróżnia się umiejętnością aktywnego słuchania, jest pewny siebie i zna swoją rolę. Daje przykład każdemu członkowi swojego zespołu, ale także potrafi przyznać się do błędu i wyciągnąć z niego wnioski. Lider nie jest ideałem, ale wzorem do naśladowania, który odpowiada na potrzeby członków zespołu, pracuje na równi z nimi i dba o ich ciągły rozwój.

2. Wiara _One person with a belief is equal to ninety-nine who have only interests. _ John Stuart Mill****

Często zespół ma postwiony przed sobą cel, jednak nie wierzy w jego słuszność. Prędzej czy później, skutkuje to utratą zapału, niezbędnego w pokonywaniu codziennych wyzwań. Z wiary wynikają przekonania, słowa, czyny, które przekładają się na wartości członków i to, w jaki sposób osiągają swoje cele. Wyjątkowe zespoły tworzą wizję i sprawiają, że staje się ona rzeczywistością, nie rezygnują, ponieważ potrafią wyobrazić sobie rezultaty swoją pracy w przyszłości.

3. Współpraca _Alone we do so little. Together we can do so much. _Helen Keller

Lider sam nie jest w stanie osiągnąć tego, co osiąga pracując ze swoimi ludźmi. Bez znaczenia, ile ma wiedzy, doświadczenia, jak sprawnie i efektywnie pracuje – lider bez zespołu jest nikim. Pomiędzy członkami tej grupy musi powstać relacja oparta na pomocy, empatii i rozumieniu swoich potrzeb nawzajem. Zespół to zbiór różnych umiejętności i unikalnych cech, które w połączeniu z pomocną dłonią, tworzą efekt synergii, wartość dodaną niemożliwą do utworzenia podczas samodzielnej pracy.

4. Zaangażowanie *“When people are financially invested, they want a return. *When people are emotionally invested, they want to contribute.” Simon Sinek__

Nieustannie pełni energii, dzielący opinie i inicjatywni, wiecznie spragnieni odkrywania nowych możliwości, świadomi swojej obecności w projekcie – tacy są zaangażowani członkowie wybitnych zespołów. Aby jednak takimi byli, wymagana jest indywidualna praca lidera z członkami projektu, integracja, poczucie przynależności, ale i automotywacja członków. Klucz do zaangażowania gotowy.

5. Zaufanie I am a member of a team, and I rely on the team, I defer to it and sacrifice for it, because the team, not the individual, is the ultimate champion._ _Mia Hamm

Zbudowanie zaufania w zespole trwa miesiącami lub latami. Raz utracone, najczęściej prowadzi do frustracji, utraty wiary w cele, atak, niezrozumienie, a nawet rozpadu, dlatego zbudowanie ufności wśród członków jest kamieniem milowym w budowaniu idealnego zespołu. Dzięki niemu zacieśniają się relacje, umacniają się cele i bez wątpienia praca staje się przyjemniejsza. Zespół, którego praca opiera się na szacunku, otwartości i zaufaniu jest zmotywowany, zmobilizowany i gotowy do nowych wyzwań.

6. Zasady i jasna komunikacja If you obey all the roles, you miss all the fun. Katharine Hepburn

Podstawą działania każdego zespołu jest ustalenie szczegółowych oczekiwań i zasad, do których odnosić się oni będą w swoich codziennych działaniach. Bez tego, zespół szybko pogrąży się w chaosie i niezrozumieniu, a napięta atmosfera doprowadzi do frustracji i niezadowolenia. Zasady są niezbędne do zbudowania przywiązania do celów i efektywności. Przestrzegając ich i opierając pracę na wybranych wartościach, zespół ma kilkakrotnie zwiększone szanse na odniesienie sukcesu.

7. Cel _A dream is just a dream. A goal is a dream with a plan and a deadline. _Harvey Makay

Cele nadają życiu i pracy kierunek, mobilizują członków zespołu do podejmowania nowych wyzwań, strategicznego myślenia i dzięki nim zespół jest w stanie osiągać efekty w szybszym tempie, ponieważ dzięki nim pracę podzielić można na małe kroki i z każdym z nim przybliżać się do sukcesu. Wspaniałe zespoły zanim jeszcze zaczynają pracę, ustalają cele i na nich opierają swoje plany i działania.

Doradzanie w budowaniu idealnego zespołu przychodzi z łatwością, wymagana jest kombinacja kilku czynników i ot – ponadprzeciętna, zdolna osiągać wyniki grupa gotowa. W praktyce, budowanie zespołu to proces czasochłonny i wymaga zaangażowania wszystkich członków oraz lidera. Wymaga stopniowej ewolucji, starannej pielęgnacji i dbania o każde pojedyncze słowo. Przede wszystkim jednak zespół potrzebuje środowiska, w którym będzie mógł odkryć swój potencjał i go wykorzystać, potrzebuje lidera, który pokaże mu, w którym kierunku powinien zmierzać, komunikacji jako klucza do sukcesu, a także zaangażowania i wiary w słuszność swojej misji.

Do dzieła, budujmy zespoły, które będą osiągać dokładnie to, co sobie wymarzą!

Maja Wiśniewska

O ambicji, zacięciu i tworzeniu kilka słów…

Poznajcie Adama. Adam jest młodym, ciekawym świata bohaterem w swoim domu… A nie, czekajcie, to nie ta bajka. Zaczynając od nowa – Adam ma duże ambicje. I zawzięcie liderskie, dlatego postanowił postawić wszystko na jedną kartę i zostawić po sobie spuściznę na tym świecie. Tak powstał projekt SYP- Share Your Potential. Udało mi się dorwać kilka minut jego cennego czasu, żeby pomiędzy pieczeniem muffinów (tych z nutellą… niebo w gębie!) a milionem innych zajęć dowiedzieć się, jak to było naprawdę…

SYP jest realizacją idei AIESEC „peace and fulfillment of humankind potential” poprzez spotkania, na których każdy z nas będzie dosłownie mógł podzielić się swoim potencjałem. Myślisz, że nie masz w sobie nic, co mogłoby zainteresować innych ludzi? Błąd. Ale SYP pomoże Ci go naprawić. Możesz tylko słuchać, a możesz także mówić – wystarczy, że opowiesz o tym, co Cię kręci. Nawet jeśli miałaby to być hodowla jednorożców (przyjmę jednego!). Byle z sensem.

– Skąd zapał i inspiracja do stworzenia tak nietypowego projektu?

– Główną inspiracją były 5-minutowe wystąpienia na warsztatach trenerskich, w których brałem udział. Byłem pod wrażeniem tego, ile wiedzy można przekazać w ciągu tych kilku minut. Kolejnym impulsem było połączenie idei naszej organizacji i programu TED. Skoro myśl przewodnia AIESEC skupia się na ludzkim potencjale, to dlaczego się nim nie podzielić?

– Czyli każdy, kto ma trochę więcej oleju w głowie, może przyjść na spotkanie i o czymś opowiedzieć?

– Z otwartymi rękoma przywitamy każdego, kto chciałby posłuchać, rozwijać swoje umiejętności na różnych płaszczyznach czy sam zaprezentować siebie i swoje zainteresowania.

– W takim razie od kiedy ochotnicy mogą składać podania ze zdjęciem i listem motywacyjnym?

– Nasz zespół zaczął już przygotowania do wstępnych prób (żebyśmy sami dobrze się pokazali). Pierwsze spotkanie planujemy z pełną pompą w styczniu, ale chętnych zapraszamy już teraz – w końcu dobrze jest mieć jakieś siły w zanadrzu. Rekrutacji prowadzić nie będziemy, ostatecznie w kraju mamy demokrację, więc każdemu pozwolimy się wypowiedzieć. Nie trzeba należeć do AIESEC, żeby wziąć udział w naszych spotkaniach, wystarczy być studentem (lub tak wyglądać), także warto zabrać ze sobą znajomych i zobaczyć, z czym to się u nas je.

Także widzicie, że warto wybrać się na spotkanie Share Your Potential, zamiast siedzieć w domu z laptopem oglądając kolejny sezon serialu (no chyba, że na dworze jest -20 stopni, można się przykryć kocykiem i pić kakao… Ale i tak warto wyjść z domu). Może ktoś zaintryguje Cię swoją pasją? Może obudzi w Tobie potencjał? Może sam podzielisz się swoją opinią na jakiś temat? Oczywiście jeśli nie wiążę się to z polityką, bo prawdopodobnie ciężko byłoby wtedy o zgodę na sali. Może Adam w ramach wdzięczności nauczy Cię, jak piec te niesamowite muffiny z nutellą (magnes na dziewczyny, potwierdzam)? A może po prostu pomoże Ci to zastanowić się nad tym, ile ciekawych rzeczy można w swoim życiu zrobić.

I tak powstał Chocapic. Znaczy się, projekt.

Paulina Pierzyńska

unnamed klzzwxh:0010uyu2klzzwxh:0011

Bo tam trawa jest bardziej zielona

Bo tam trawa jest bardziej zielona...

Podobno tam, gdzie akurat nas nie ma jest lepiej. Trawa bardziej zielona, pensje wyższe, podatki niższe, ludzie bardziej uśmiechnięci. W takim razie jak to jest, że ludzie z tego tajemniczego ‘tam’ również podróżują i szukają swego miejsca na ziemi? Pewnie dla tego, że nie ma miejsca idealnego i dla każdego oznacza ono coś innego. Skoro tak jest, to czy warto się wysilać i go szukać? Oczywiście, ostatecznie może się okazać, że już od dawna w nim mieszkamy…

Stać się częścią społeczeństwa

Można bardzo wiele podróżować i nigdy tak naprawdę nie poznać obcej kultury. Bycie turystą tym różni się od bycia podróżnikiem, że w tym drugim przypadku staramy się jak najwięcej wchłonąć danej kultury, poznać społeczeństwo, historię, wniknąć w ten nowy, niezbadany świat. Tylko stając się częścią danej społeczności możemy ją poznać. Kiedy ludzie przestają traktować nas jak chwilowych gości, którym należy dogadzać, spełniać zachcianki, traktować w wyjątkowy sposób pozwalają nam posmakować swojej codzienności jej uroków i ciemnej strony. Jednak to co my uznamy za pozytywy czy negatywy, oni mogą odbierać wręcz na odwrót.

Miasto z autobusami, ale bez przystanków

Wyobraź sobie, że jesteś w jednym z największych miast w danym regionie, które ma ponad 800tys. mieszkańców kilka linii autobusowych i ani jednego przystanku autobusowego, ani biletów? Chaos, system zupełnie nie spełniający swojej roli, puste autobusy, które przynoszą jedynie straty. To zapewne pojawia się w głowie każdego, kto przyzwyczajony jest do polskiego (poznańskiego) systemu komunikacji miejskiej, który jakże zawodny i tak wydaje się przy takiej konkurencji super funkcjonalny. Jednak to wyobrażenie nie jest właściwe. W Padang, w największych mieście Południowej Sumatry, w Indonezji system ten świetnie się sprawdza. Bilety kupuje się u chłopaka w autobusie, który w czasie jazdy pobiera opłatę, a jego czujnemu oku nie umknie żaden pasażer na gapę. Przystanki nie są potrzebne. Żeby wsiąść należy zamachać (tak, jak w Europie robi się to w celu zatrzymania taksówki), gdy chcemy wysiąść wystarczy zaklaskać. Jeżeli ma się szczęście to można wysiąść dokładnie przed drzwiami własnego domu. Autobusy nie mają numerów, a kolory. Jeżdżą konkretnymi trasami, jednak nie są one nigdzie spisane, co dla początkującego podróżnika może się okazać bardzo kłopotliwe.

Własne zdanie… 

Czytając czyjeś relacje, wspomnienia z podróży można wyrobić sobie jakieś zdanie. Na przykład,  nigdy nie chcę mieszkać w Japonii bo… cokolwiek. Autor zawsze przedstawi swój punkt widzenia, zwróci uwagę na zupełnie inne rzeczy, które w kontekście naszych doświadczeń mogą się okazać zupełnie nieistotne. Żeby odkryć swoje miejsce na ziemi, docenić to co się ma, chociażby byłyby to   rozpisane przystanki komunikacji miejskiej, warto podjąć wyzwanie i zaryzykować podróż niewłaściwym autobusem.

Warto zaryzykować już TEJ ZIMY. Jeden z naszych programów Global Citizen (Międzynarodowy Program Wolontariatów) umożliwia Wam wyjazd m.in. do Egiptu, Indii, Brazylii, Kolumbii, Tunezji, Węgier, Rumunii i wielu innych krajów. Możesz spędzić wyjątkowo to Boże Narodzenia i Sylwestra. Już dziś zaloguj się i sprawdź oferty projektów wolontariackich na: http://bit.ly/AIESECGlobalCitizen

Zosia Sidorowicz

Nie otwieraj firmy

Czy musimy mieć działalność gospodarczą aby prowadzić startup? Współcześnie formalizacja naszego biznesu, która odbywa się poprzez rejestrację działalności gospodarczej w urzędzie miasta czy gminy jest jedną z ostatnich rzeczy jaką powinniśmy się przejmować, gdy w naszych głowach pojawia się pomysł na biznes. Mówi się, że w Polsce wciąż jest wiele barier związanych z otworzeniem własnej firmy. Sama rejestracja działalności nie przyniesie nam ani złotówki i nie zagwarantuje sukcesu w biznesie, a tylko narazi nas na pierwsze koszty. W taki sam sposób formalizacja naszego związku poprzez wzięcie ślubu nie zagwarantuje nam szczęścia w miłości, a tylko wydamy niepotrzebnie oszczędności naszego życia na przyjęcie weselne. Co zatem powinniśmy robić? Jak wygląda alternatywna ścieżka przedsiębiorczości bez rejestrowania działalności?

Gdy przychodzi moment olśnienia i wpadamy na pomysł stworzenia startupu, który zrewolucjonizuje świat, a z nas uczyni milionerów, powinniśmy w pierwszej kolejności wziąć 3 głębokie wdechy, a następnie zimny prysznic. Twój pomysł wcale nie jest jedyny i wyjątkowy, nie jesteś pierwszą osobą, która na ten pomysł wpadła, a obecnie na świecie prawdopodobnie 10 zespołów pracuje nad tym samym. Czy to oznacza, że nie powinniśmy tego pomysłu realizować? Wręcz przeciwnie! Musisz działać, jednak pamiętaj o jednym – nie możesz się zakochać. Twój pomysł jest wspaniały, cudowny, niepowtarzalny i możesz o nim myśleć godzinami. Nie daje Ci spać w nocy, a pierwszą rzeczą, o której myślisz gdy wstajesz rano jest właśnie on. Jest idealny. Warto było na niego czekać całe życie. Posłuchaj jednak rady wujka, który już widział wiele: „tego kwiatu jest pół światu”. Pomysł to tylko pomysł i na pierwszy rzut oka może wydawać się tym jedynym, jednak gdy poznasz go lepiej, może okazać się, że powiesz mu: „Jesteś taki sam jak wszyscy. Oszukałeś mnie”.

Taka sytuacja nie powinna sprawić, że zdecydujesz się na samotność do końca życia. Warto szukać innego pomysłu, który okaże się tym jedynym. Warto chodzić z pomysłami na randki, a nasze spotkania powinny być bardzo intensywne tak byśmy szybko dowiedzieli się czego tak naprawdę nasz ukochany jest wart. W ten sposób oszczędzimy sporo cennego czasu i pieniędzy.

By chodzić na randki nie potrzebujesz brać ślubu i tak samo nie potrzebujesz rejestrować działalności gospodarczej by pracować nad swoim pomysłem. Czego jednak potrzebujesz? Wiedzy i umiejętności na temat skutecznej weryfikacji pomysłu na rynku w efektywny sposób.

Gdy zaczynamy pracę musimy pamiętać, że to wszystko co znajduje się w naszej głowie to jedynie hipotezy. Gdy widzimy na ulicy piękną kobietę lub przystojnego mężczyznę, możemy sobie wyobrażać, że posiada ponadprzeciętny iloraz inteligencji, rozmowy sprawią, że zatrzyma się czas, a my odpłyniemy w wirze miłosnego uniesienia. Oczywistą sprawą jest, że po pierwszym spotkaniu czarodziejska mydlana bańka może po prostu prysnąć i z naszej miłości życia nici. Im szybciej umówimy się na randkę i przestaniemy żyć złudnymi wyobrażeniami, tym lepiej. Im szybciej zaczniemy weryfikować nasz ukochany pomysł, tym również oszczędzimy wiele czasu, nerwów i pieniędzy.

W przypadku pomysłu na biznes powinniśmy od pierwszych chwil wychodzić na rynek i weryfikować potrzeby naszych klientów, które faktycznie chcemy rozwiązać. Nie otwieramy firmy, ale weryfikujemy hipotezy. W jaki sposób? Musimy iść do naszego klienta i z nim porozmawiać. Tak, naprawdę musimy wstać z krzesła i wyjść z domu albo biura. Gdy zaczniemy rozmowę powinniśmy poprosić naszego potencjalnego klienta o wskazanie sytuacji, w której doświadczył ostatnio problemu, który próbujemy rozwiązać. Gdy opisze nam tę sytuację, powinniśmy dowiedzieć się w jaki sposób obecnie radzi sobie z tym problemem, czy problem jest uciążliwy i ile byłby w stanie zapłacić za rozwiązanie tego problemu.

Zamiast rozpoczynać pracę nad aplikacją mobilną, stroną internetową czy czymkolwiek innym co wymaga naszego czasu i pieniędzy, sprawdźmy na rynku czy nasza praca będzie miała sens. Jeśli przed wydaniem pierwszej złotówki na startup, odwiedzisz 200 dobrze dobranych potencjalnych klientów i 195 z nich powie nam, że w ogóle nie mają problemu, który chcemy rozwiązać, nie są zainteresowani naszym produktem i nie mają zamiaru płacić za rozwiązanie tego problemu… to świetnie! Udało ci się zaoszczędzić miesiące żmudnej pracy i tysiące złotych, które wydałbyś na budowę czegoś, czego nikt nie chce kupować. I uwierz mi, że tak wyglądają smutne historie rozwoju większości startupów. Brak kontaktu z klientem do momentu premiery rynkowej jest jednym z głównych czynników, które są odpowiedzialne za fakt, że 9/10 startupów upada.

Zarejestrowanie działalności gospodarczej i realizacja pomysłu na biznes, którego nikt nie będzie chciał kupować i który nie rozwiązuje żadnego konkretnego problemu może nas drogo kosztować. Taka decyzja o rejestracji firmy jest podobna do pochopnie podjętej decyzji o małżeństwie. Wskaźnik rozwodów w Belgii wynosi ponad 70%, co oznacza że ponad 70% nowo zawartych małżeństw kończy się rozwodem. Tak samo jak biorąc ślub nie planujemy rozwodu, tak samo w biznesie nie planujemy porażki. By uchronić się przed czarnym scenariuszem, naszą decyzję powinniśmy dobrze przemyśleć.

Czy muszę mieć działającą stronę lub aplikację aby wyjść do klienta? Czy muszę zainwestować jakiekolwiek środki w weryfikację pomysłu? Odpowiedź na te pytania jest krótka: nie musisz. Prowadzenie biznesu związane jest z zapotrzebowaniem na kapitał, jednak nie jest on niezbędny w pierwszej fazie realizacji pomysłu czyli rynkowej weryfikacji. Jeśli idziesz na randkę to nie organizujesz od razu wesela, prawda?

W sprawach sercowych lubimy się radzić naszych przyjaciół, a w sprawach biznesowych często jesteśmy zdani sami na siebie. Istnieje jednak możliwość by uzyskać wsparcie i wiedzę na temat skutecznego i efektywnego weryfikowania naszych pomysłów. Warsztaty Startup Academy, które cyklicznie realizowane są przez Instytut Kreowania Przedsiębiorczości dają uczestnikom okazję do zdobycia niezbędnej wiedzy z obszaru nowoczesnej przedsiębiorczości. Oczywiście uczestnictwo w warsztatach nikomu nie gwarantuje sukcesu w biznesie, jednak znacznie szanse na ten sukces zwiększa. Trenerzy dzielą się doświadczeniem zdobytym w pracy z ponad 1000 startupów, w trakcie ostatnich 7 lat swojej działalności w obszarze przedsiębiorczości. Uczestnicy w trakcie 20h warsztatów przechodzą drogę od generowania pomysłu na biznes, przez stworzenie skutecznego modelu biznesowego, aż do jego weryfikacji rynkowej. W Startup Academy wzięło udział ponad 120 osób, które wstąpiły na alternatywną ścieżkę przedsiębiorczości, bez rejestracji działalności gospodarczej czy spółki.

Nigdy nie będzie idealnego momentu do otworzenia własnej firmy. Z odpowiednią wiedzą i narzędziami możesz zacząć już dziś spełniać swoje marzenie o własnej firmie – nawet jeśli nie masz jeszcze pomysłu i kapitału.

www.startupacademy.pl

Damian Strzelczyk, Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości

Narodziny przywódcy

Istnieje powszechne przekonanie, że aby zostać „przywódcą” trzeba posiadać pewne wrodzone cechy. Oznaczałoby to tyle, że nie każdy jest predysponowany do bycia liderem w pewnych dziedzinach. Oznaczałoby to również, że dostęp do niektórych stanowisk, ale i również innych korzyści płynących z faktu „bycia przywódcą” jest elitarny i ściśle koncesjonowany. Cóż, to bzdura!

Na początek należy sobie zadać podstawowe pytanie: czym jest przywództwo? Przywództwo to nic innego jak umiejętność wykorzystywania dostępnych zasobów (materialnych i niematerialnych a także ludzkich) w celu wpływania na działalność członków określonej grupy. Pewnie wielu z was pomyślało w pierwszej chwili, że przywództwo jest synonimem słowa manipulacja. Otóż nic z tych rzeczy.

Przywództwo to inna nazwa na pewien model zarządzania zespołami ludzkimi. Model ten charakteryzuje się przedstawianiem współpracownikom coraz to nowszych, ciekawszych i coraz bardziej inspirujących wizji rozwoju, zarówno przedsiębiorstwa jak i samego siebie. Przywództwo to również umiejętność wzbudzania entuzjazmu i tworzenia poczucia zaufania i oddania względem ludzi, z którymi się pracuje. Przywództwo nie jest autonomiczne. Przywódca nie jest superjednostką. To czy lider jest liderem zależy tylko i wyłącznie od innych ludzi. Przewodzenie ma sens tylko wówczas, gdy podwładni zechcą współpracować i umożliwią przywódcy proces przewodzenia.

Tutaj należałoby wrócić do początku i zadać kolejne pytanie: czy każdy może zostać przywódcą? Odpowiedź brzmi: TAK! Skutecznym przywódcą jest osoba, która opanowała trudną sztukę komunikacji, to osoba, która zna wartość wypowiadanych słów i wszystkiego, co za nimi stoi oraz potrafi słuchać innych. Będąc nastawionym na innych, każdy jest w stanie zdobyć zaufanie. Gdy zwykła, ludzka empatia współegzystuje z determinacją i cierpliwością, wówczas wyłania nam się obraz osoby, którą śmiało można nazwać przywódcą.

Czy przywódca się nie myli? Jasne, że się myli. Jak każdy z nas, ludzie z cechami przywódczymi są tylko ludźmi i to naturalne, że popełniają błędy. Może nawet sporo błędów. To, co wyróżnia przywódców na tle innych w tej kwestii to niepoddawanie się po niepowodzeniach, umiejętność wyciągania wniosków, uczenia się i dostosowywania do aktualnej sytuacji. Przywódca nie oczekuje poklasku i aprobaty.

Activating leadership to jedna z sześciu podstawowych wartości, jakimi kieruje się AIESEC. Wierzymy, że każdy młody człowiek ma w sobie potencjał żeby stać się przywódcą swojego pokolenia. Wierzymy, że poprzez ciężką pracę, wzajemne inspirowanie się i wyznaczanie sobie coraz ambitniejszych celów możemy stawać się lepsi. Bierzemy pełną odpowiedzialność za naszą pracę, podpatrujemy siebie i motywujemy, staramy się w pełni wykorzystać potencjał przywódczy drzemiący w każdym człowieku bo wierzymy, że każdy z nas, młodych ludzi, jest liderem przyszłości, po prostu niektórzy jeszcze o tym nie wiedzą.

Piotr Trafalski

Konferencja okiem Newbie*, czyli dlaczego LCC* jest takie super?

W piątek rano na Dworcu Letnim siąpi zimny deszcz. Oczywiście nie zabrałam parasola ani kurtki przeciwdeszczowej, więc stoję i modlę się, żeby móc już usiąść w ciepłym autokarze. Dookoła kręci się spora liczba ludzi, część z nich już znam, część z nich to takie “świeżynki” jak ja, i pierwszy raz ich na oczy widzę.

**** page2

Kiedy już się usadowię w fotelu z zamiarem ucięcia sobie drzemki (kto wymyślił taką nieludzką godzinę na wyjazd?), do moich uszu docierają strzępki rozmów innych osobników podobnych do mnie. Nie powiem, zabawnie słucha się nerwowo rzucanych wątpliwości z serii „A co, jak nie trafię do tego zespołu, do którego chciałam/em?”. Proste: to trafisz do innego, który pozwoli Ci się tam samo rozwinąć, a może nawet bardziej.

Drogi Czytelniku, skoro już się zjawiłeś na tym blogu, to zapewne wiesz, czym są konferencje, projekty, samo AIESEC. Nie będę więc rozpisywała się o 14stogodzinnym dniu sesji (oczywiście z przerwami, kto by wytrzymał tyle bez kawy?), imprezach do białego rana czy ekipie budzącej, która wjeżdża do Twojego pokoju o 8 rano, żeby przerwać słodki sen i te nader ciekawe sny. Nie napiszę o zadaniach grupowych, Gali Alokacyjnej, szalonych roll callach i strzelaniu palcami, bo prawdopodobnie nic jeszcze o tych rzeczach nie wiesz, jeśli jesteś tu Nowy. Chyba, że jesteś Starą Wygą w tej Organizacji – wtedy wiesz, o czym mowa, więc tłumaczyć tego nie mówię. Ale chciałabym dzisiaj opowiedzieć Ci o rzeczy najważniejszej. O ludziach. I emocjach.

Wyobraź sobie, że tak jak ja miesiąc temu wysiadasz z tego ciepłego autokaru, masz wrażenie, że nikogo tu nie znasz, i czekasz na przydział pokoju. Może czujesz się nawet trochę zagubiony, ale jednak podjąłeś ten krok, żeby tu być. Zostawiasz swoje rzeczy, w delikatnej niepewności idziesz na salę, gdzie za chwilę zacznie się otwierająca sesja, i już po drodze słyszysz muzykę i hałas. Razem z innymi Świeżynkami i Nie-Świeżynkami wchodzisz do Sali, i nagle, BUCH! Nad Tobą stoją na krzesłach dwa rzędy ludzi, krzyczą coś do Ciebie, przybijają piątki kiedy obok nich przechodzisz. Uwierz mi, na razie na słowo, że można się poczuć jak gwiazda Hollywood wchodząca na rozdanie Oscarów (nie licząc Leonardo DiCaprio). W tym momencie zaczyna się zabawa z całym wachlarzem emocji, jaki może Cię spotkać na konferencji.

Na kolejnej sesji Twoim zadaniem jest rozmowa z przypadkową osobą. Nie oszukujmy się, większość osób ma problem ze swobodnym rozmawianiem z „obcymi”. Ale nagle okazuje się, że ten problem mija, kiedy zaczynacie mówić o sobie i słuchać o kimś, kogo widzisz pierwszy raz. Jedna, druga, trzecia osoba i jesteś już mistrzem takich rozmów. Brzmi rozwijająco, prawda? A to tylko Get 2 Know. Później, na kolejnych sesjach, prowadzący delikatnie zmuszają Twój mózg do pracy na pełnych obrotach. Pamiętasz te noce przed egzaminem, kiedy próbowałeś wpoić sobie setki niepotrzebnych informacji i miałeś wrażenie, że Twoja głowa nie jest w stanie ich pomieścić? Tutaj okazuje się, że możesz przyswoić miliony newsów. Dlaczego? Bo tego chcesz. Bo okazuje się, że ludzie którzy są tu z Tobą, myślą tak jak Ty. I dzielą się z Tobą swoją wiedzą, bo tego chcą. A Ty chcesz ich słuchać i tę wiedzę przyjmować. Zupełnie inaczej, prawda? Na samym końcu, nawet nie wiesz jak to się stało, że o 3 w nocy rozmawiasz z kimś o wykorzystywaniu zasobów mózgu, paraliżu sennym czy jednorożcach. Brzmi kosmicznie? Owszem.

Drogi Czytelniku, wiesz, co w tym wszystkim jest najważniejsze? Pozytywna energia, która krąży między ludźmi, którą oni przekazują Tobie, którą Ty możesz im dać. Optymizm, chęć do działania, docenianie, stanowią naprawdę niezłe paliwo do Twojego motorku napędowego. Jeśli po tym poście nadal mi nie wierzysz, jest tylko jeden sposób, abym mogła Cię przekonać – jedź na konferencję lokalną i sam zobacz, jak to wszystko współgra. I nie zdziw się, jeśli poczujesz tam tyle energii, ile potrzeba do zasilenia New York City!

*newbie – osoba przyjęta do organizacji, która dopiero rozpoczyna przygodę w AIESEC

*LCC – Local Committee Coneference, czyli konferencja lokalna

Paulina Pierzyńska


Też chcesz poczuć tą energię? Rekrutacja do naszego oddziału jest otwarta jeszcze tylko do 11 października! Nie zwlekaj!

DW page1

Dlaczego kochamy praktyki?

Bo czy na pewno je kochamy? Nie raz jest to zderzenie marzeń z rzeczywistością w postaci stereotypowego parzenia kawy i chodzenia na pocztę, czasami zdarzy się ambitna i rozwijająca praca okupiona nieprzespanymi nocami i siedzeniem w buirze po godzinach. A to wszystko zawyczaj za marną pensję lub nawet jej brak. A jednak, co raz więcej młodych ludzi aplikuje na praktyki, i to na coraz wcześniejszym etapie studenckiego życia. Czy na prawdę aż tak spieszy się nam do kariery naszych marzeń? A może to jednak presja otoczenia z którą ciężko nam się zmierzyć?

W dzisiejszych czasach nie ma chyba studenta uczącego się na polskiej uczelni ekonomicznej, który byłby w stu procentach zadowolony ze swoich naukowych poczynań. Większość z nas narzeka na fakt, że wykładowcy przekazują tylko wiedzę teoretyczną, niewystarczającą żeby odnaleźć się na rynku pracy. Czy zatem praktyki to jedyna możliwość, żeby nabyć praktyczne umiejętności jakich nie zapewniają nam studia? Na pewno jest to jedna z możliwości, bo jeżeli trafiamy do firmy, która widzi w nas kogoś więcej niż tylko chłopca na posyłki możemy być pewni, że rozwiniemy się dużo bardziej niż poprzez siedzenie w książkach. Pocieszające jest też zmieniające się nastawienie firm, które coraz bardziej doceniają potencjał i motywację młodych studentów, nawet jeżeli brakuje im doświadczenia. Nic więc dziwnego, że tak nas to tego ciągnie, bo czy jest coś lepszego niż poczucie spełnienia i satysfakcja z wykonywanej pracy? 🙂

Z drugiej strony, odbywanie różnorodnych praktyk i możliwość wpisania ich później w CV niewątpliwie pozwala nam spać spokojniej. W czasach, w których nie da się zapomnieć o wszechobecnym bezrobociu, rodzice zrzędzą że odetną Cię od funduszy a znajomi prześcigają się w szczurzym maratonie , nie ciężko o ciagły stres i zamartwianie się o przyszłość. Nabywanie coraz to nowszego doświadczenia zawodowego już teraz niewątpliwie może nam pomóc w przyszłości zdobyć pracę marzeń i wybić na tle innych. Przy okazji oswajamy się z kulturą pracy i mamy możliwość uczyć się od osób dużo bardziej doswiadczonych od nas. Same plusy, możnaby pomyśleć.

Ale czy nie za bardzo się z tym wszystkim śpieszymy? ‘Jeszcze się w życiu napracujesz‘ – taki komentarz słyszę często od kolegów starszych stażem i nie da się ukryć, że jest on dosyć prawdziwy. Prze dnami całe życie do przepracowania i ostatnie lata względnej beztroski – jak więc pogodzić te dwa aspekty i znaleźć odpowiednie rozwiązanie i na teraz i na przyszłość? Na pewno nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi, po prostu nie pozwólmy sobie zgubić naszego studenckiego ‚ja‘. W końcu mamy dostęp do wielu innych możliwości rozwoju, nie tylko w postaci praktyk, korzystajmy z tego!

Maria Świerblewska

7 powodów, dla których warto wyjechać na wolontariat

Za oknem szaro, buro i ponuro. Chwilami słońce próbuje przebić się przez chmury, aby za moment znów schować się za białą pierzynką na niebie. W powietrzu da się wyczuć, że beztroskie, letnie dni bezpowrotnie minęły. Jesienna chandra, a za nią zima, zbliżają się wielkimi krokami. Chciałoby się zrobić coś, aby letnią, radosną atmosferę zatrzymać na dłużej. A gdyby tak… wolontariat zagraniczny? Zimą!?

Brzmi egzotycznie? I o to chodzi!

1) Odnajdź lato w środku zimy

Każdy pamięta z lekcji geografii (lub przynajmniej powinien), że kiedy na półkuli północnej szaleje surowa i sroga zima, na południu królują wysokie temperatury i słoneczne dni, oferując nam wszystko, za czym tak bardzo tęsknimy zimową porą. Zima spędzona na pięknych plażach Brazylii lub Kolumbii, w międzynarodowym towarzystwie przyjaciół poznanych podczas wyjazdu na wolontariat? Chyba nikogo nie trzeba specjalnie przekonywać do tego pomysłu.

2) Wykorzystaj zimę w 100%

Jeśli lato nie jest twoją ulubioną porą roku, a pierwszy opad śniegu wywołuje uśmiech na twarzy, wyjazd na wolontariat może być okazją do niezapomnianych przeżyć. Boże Narodzenie w Budapeszcie czy wypad na narty w przerwie od pracy we Włoszech? Możliwości jest mnóstwo – dla każdego coś miłego!

3) Doświadcz Innego

Zima obfituje w wiele wydarzeń, które w różnych krajach obchodzone są odmiennie, np. Sylwester czy Karnawał. Nie sposób nie wspomnieć również o Świętach Bożego Narodzenia np. w Indiach. Wyjazd w tym właśnie okresie jest świetną okazją ku temu, aby poznać inne kultury, często zupełnie różne od naszej własnej. Wolontariat daje również wyjątkową możliwość wcielenia się w rolę „tubylców” na co najmniej 6 tygodni, w miejscu, do którego wyjedziesz. Często to również doświadczenia kultury w bezpośredni sposób poprzez zakwaterowanie u rodziny goszczącej. Taka podróż nie zawsze jest łatwa, lekka i przyjemna – często wiąże się z szokiem kulturowym, ale i on z czasem przemija, gdy zaaklimatyzujemy się w danym miejscu.

4) Sprawdź siebie

W życiu prawie każdego studenta przychodzi taki moment, w którym nie wie, co powinien robić dalej i jak będzie wyglądać jego przyszłość. Pierwszy stopień studiów – odhaczone, dalej – magisterka? A może praca lub praktyka? „W sumie ten kierunek studiów chyba nie do końca mi odpowiada, może by tak spróbować czegoś innego…”. Jakkolwiek banalnie to brzmi, wolontariat zagraniczny może okazać się dla ciebie „life-changing experience”, jeśli tylko pozwolisz aby tak się stało i będziesz otwarty na zmiany. Jeśli wciąż szukasz, spróbuj – nie masz nic do stracenia. W najgorszym wypadku, jeśli nie podejmiesz ostatecznej decyzji, przynajmniej wykluczysz niektóre opcje. Tak czy siak, bez wątpienia dostaniesz szansę, aby dowiedzieć się o sobie więcej.

5) Zdobądź doświadczenie

Jeśli należysz do grupy szczęśliwców, którzy nie poszukują powołania, ale szukają doświadczenia, wyjazd na zagraniczny wolontariat może być dla ciebie optymalnym rozwiązaniem. Podczas wyjazdu podszlifujesz umiejętność komunikacji w języku angielskim, a być może także i w innym (w zależności od tego, dokąd zdecydujesz się wyjechać) i umiejętności miękkie, takie jak praca w międzynarodowym zespole czy zarządzanie projektem. W obecnych czasach to tzw. „must have” na rynku pracy. Nie wspominając o tym, jak dobrze ten punkt wyglądać będzie w twoim CV! Jeśli jeszcze masz wątpliwości czy taki wyjazd faktycznie może okazać się przydatny w twojej dalszej karierze zawodowej, oto część wymogów na stanowisko sprzedaży w jednej z partnerskich firm AIESEC:

  • Must speak Polish fluently and idiomatically
  • Sales oriented and target driven
  • International experience (study/work)
  • Proactive and able to work independently
  • Fluency in English
    6) Nie zwlekaj!

Kiedyś trafiłam na artykuł zatytułowany “17 powodów, dla których praca może poczekać, ale podróż nie.” Z 17 wybrałam 3 ulubione:

  1. “Bo możesz zostać inżynierem, lekarzem, naukowcem, konsultantem też 365 dni później”.
  2. “Ponieważ Twoje serce naprawdę chce, żebyś to zrobił/-a. Rzuć się na głęboką wodę. Przetrwasz. A kiedy wynurzysz się z powrotem, okaże się, że pewne rzeczy się zmieniły. Na lepsze.”
  3. “Bo nigdy nie będzie lepszego czasu. Jesteś młody. Jesteś chciwy/-a. Dyktat życia nie jest w stanie Ciebie zatrzymać. Jeszcze.”
    Jeśli nie teraz, to kiedy? Pora zawsze jest odpowiednia, aby spełniać marzenia!

7) Wykorzystaj swoją szansę!

W tym roku Global Citizen oferuje zimowe wyjazdy do 10 krajów partnerskich: Rumunii, Rosji, Egiptu, Turcji, Indii, Grecji, Brazylii, Kolumbii, Portugalii i na Węgry. Co to oznacza dla ciebie, potencjalnego wolontariusza? Przede wszystkim to, że do tych konkretnych krajów będzie ci łatwiej wyjechać – dla polskich wolontariuszy przewidziane będą specjalne miejsca w projektach, co pozwoli na skrócenie czasu poszukiwań wolontariatu, ale też oczywiście nie wyklucza możliwości wyjazdu do innych krajów.

To tylko (lub aż, zależy, jak na to patrzeć) 7 powód, aby wyjechać. Jestem pewna, że do tej listy możesz dodać kolejne. Powody powodami, ale nie zapominajmy, że najważniejsza jest decyzja o wyjeździe. Nie ulega wątpliwości, że wolontariat jest intensywnym doświadczeniem, a skok na głęboką wodę (jak w szóstym punkcie) wymaga odwagi. Jako osoba, która w tym roku wyjechała na 7-tygodniowy wolontariat na Mauritius, życzę Ci odwagi w przełamywaniu swoich barier, konsekwentnego spełniania marzeń i podjęcia odpowiedniej dla Ciebie decyzji. Zima nie musi wiać w tym roku nudą!

Katarzyna Cieplińska