Pierwsze kroki w AIESEC

artyku__4

Formularz zgłoszeniowy, rozmowa rekrutacyjna, zadanie grupowe i w końcu – konferencja. Cztery etapy dołączenia do organizacji nie tylko przybliżają uczestnikom procesu naszą misję i sposób, w jaki ją realizujemy. Są wprowadzeniem do dynamicznego środowiska AIESEC oraz przygotowaniem do zadań, które stoją przed nowymi członkami organizacji.

Podczas konferencji poznasz lokalny zarząd, koordynatorów oraz osoby, z którymi będziesz przez najbliższe miesiące realizować jeden z projektów. To właśnie na tym kilkudniowym wyjeździe masz możliwość zintegrowania się ze swoim kilku- lub kilkunastoosobowym zespołem, porozmawiania o oczekiwaniach i umówienia się na pierwsze spotkanie po powrocie.

Podstawą działalności AIESEC są programy wymianowe, dlatego projekty, do których zostaniesz zrekrutowany będą dotyczyły organizacji wolontariatu lub praktyk zagranicznych na jeden z dwóch sposobów:

  • zaangażowanie w procesy informacyjno-rekrutacyjne Global Volunteer lub Global Talent – są to nasze propozycje dla młodych ludzi, którzy chcą zdobywać międzynarodowe doświadczenie i aktywnie pracować na rozwiązanie problemów świata;
  • tworzenie możliwości rozwoju dla studentów z zagranicy i – jednocześnie – Twojego miasta poprzez realizację projektów edukacyjnych dla placówek oświatowych, które pomagają dzieciom i młodzieży poznać świat i inne kultury, a także przełamać bariery językowe.
    W niektórych miastach otwieramy również pozycje dla nowych członków w zespołach organizujących Dni Kariery – jednych z największych w Polsce targów pracy praktyk i staży. Współtworząc je, wesprzesz studentów w początkach ich kariery zawodowej, a przedsiębiorców – w znalezieniu wartościowych pracowników.

Na konferencji dowiesz się nie tylko tego, czym będzie zajmował się Twój projekt, ale również poznasz swoją rolę w jego realizacji. Promocja, poszukiwanie partnerów, czy prowadzenie procesów rekrutacyjnych? Przez kolejne miesiące będziesz mógł sprawdzić się w którymś z tych segmentów. Podczas regularnych spotkań zespołu oraz szkoleń będziemy dostarczać Ci niezbędną wiedzę i dzielić się własnymi doświadczeniami, a także – niecierpliwie czekać na Twoje spostrzeżenia i pomysły! W międzyczasie z pewnością pojawią się kolejne możliwości, z których będziesz mógł skorzystać – organizacja konferencji, wydarzenia, praca w innym projekcie – lokalnym, narodowym lub międzynarodowym – od Ciebie będzie zależało, czy zechcesz spróbować czegoś więcej.

Już po kilku miesiącach możesz zostać koordynatorem projektu, podczas kolejnej konferencji dostać swój zespół i razem z nim realizować zaplanowane wcześniej zadania, dbając o rozwój jego członków.

Każdego dnia, korzystając z możliwości, jakie daje nam AIESEC, tworzymy historie pełne różnorodności i wyzwań. Jaka będzie Twoja?

Dołącz do AIESEC

Trwa rekrutacja

Jesteś studentem, chcesz kształtować środowisko lokalne i mieć wpływ na otaczający Cię świat?
Dowiedz się, dlaczego warto do nas dołączyć.

7 osób, które zainspirują Cię do zmian

untitled-design

 

Nelson Mandela

Nelson Mandela został głową państwa RPA w 1994 roku. To jeden z najsłynniejszych prezydentów świata, który nie zgadzał się z niesprawiedliwością świata i poświęcił swoje życie walce o lepsze jutro dla swoich rodaków. Mandela wiedział, że aby dokonywać zmian trzeba mieć jasno sprecyzowany cel, a bunt dla samego buntu nie ma sensu. Dlatego też w latach 60-tych XX. w. skupił się na poznawaniu kultury i języka białych mieszkańców RPA – to oni stworzyli apartheid i to z ich światopoglądem chciał walczyć, dlatego tak ważne było poznanie przeciwnika – jego kultury, historii, przekonań i wartości. Mandela został nagrodzony ponad 600 razy, otrzymał również pokojową Nagrodę Nobla. Jego historia pokazuje prawdziwość słów, które kiedyś wypowiedział: „nie znajdziesz pasji, zadowalając się małymi rzeczami, żyjąc poniżej tego, co naprawdę jesteś w stanie osiągnąć.”

 

Bono

Jeden z największych artystów naszych czasów. Otrzymał wiele nagród za swoją działalność artystyczną oraz charytatywną. Królowa Elżbieta II nadała mu tytuł szlachecki, a w 2005 nominowano go do Pokojowej Nagrody Nobla. Bono nie skupia się jedynie na karierze swojego zespołu U2, ale przede wszystkim jest aktywnym działaczem na rzecz ludzi potrzebujących – walki z AIDS, biedą i brakiem edukacji. W 1987 roku wraz ze swoją żoną Ali pojechał do Etiopii, gdzie przez miesiąc oboje pomagali w szpitalu na rzecz organizacji World Vision. W jednym z wywiadów powiedział „nie możemy naprawić całego zła, ale możemy znaleźć ludzi, którzy pomogą nam tego dokonać.”

 

Jakub Orłowski

Mieszkaniec Poznania, absolwent filologii węgierskiej, a obecnie student na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. W 2013 roku podjął decyzję, która wpłynęła na całe jego późniejsze życie – zdecydował się na udział w wolontariacie w obozie dla uchodźców na Węgrzech. Po powrocie poczuł, że jest coś, co chciałby przekazać światu, co jest warte tego, żeby o tym mówić i pisać. Stąd narodził się pomysł, który obecnie jest realizowany na światową skalę – „Power of exchange book”. Jakub zawsze chciał wydać książkę, było to jednak mgliste marzenie, na którego realizację nie miał pomysłu. Koncepcja narodziła się na wolontariacie – wydanie zbioru opowiadań o doświadczeniach uczestników wymian międzynarodowych. Obecnie Kuyba zbiera materiały do książki, w której ukażą się historie ludzi żyjących w Indiach, Chinach, Hiszpanii, Polsce i wiele innych. Tym, co napędza Jakuba do działania i nie poddawania się w realizacji celów jest cytat z utworu Paktofoniki: „Dla pewnego swego i chcącego – nic trudnego”.

 

Alvaro Jimenez

Alvaro pochodzi z Hiszpanii, a obecnie studiuje na Uniwersytecie w Granadzie. Właśnie ukończył studia na kierunku biznes i administracja, które jednak nie były nigdy jego pasją. Tym, w czym się spełniał i co sprawiało mu przyjemność, był już od dawna marketing. Alvaro nie zdecydował się na zmianę kierunku studiów, ponieważ chciał ukończyć to, co zaczął. Jednak postanowił poświęcić każdą wolną chwilę na rozwój swojego hobby. Realizował je na zdobywając wiedzę praktyczną, ucząc się obsługi programów graficznych, czytając profesjonalne artykuły branżowe. Jego poświęcenie (o ile o realizacji pasji można mówić jako o poświęceniu), przyniosło rezultaty. W 2014 roku Alvaro spędził wakacje w jednym z czterogwiazdkowych hotelów w Polsce, jako osoba odpowiedzialna za akcję promocyjną ośrodka. Niedawno Alvaro współpracował przy realizacji akcji marketingowej obejmującej ponad 120 krajów. Tym, co inspiruje Alvaro są słowa: „żeby być kreatywnym, musisz wyzbyć się strachu, że się mylisz”.

 

Ana Saldarriaga

Ana pochodzi z Kolumbii. Na uniwersytecie ukończyła kierunek zarządzanie projektami, zrobiła też podstawowy kurs robotyki. Mówi o sobie, że jest umysłem ścisłym i lubi, kiedy wszystko ma poukładane. Ana wiele razy doznawała porażek, ale nigdy się nie poddawała. Często podejmowała decyzje, które przerosłyby nawet wielu dorosłych z kilku letnim doświadczeniem. Przykładem może być zdobycie 9 narodowych partnerstw o wartości prawie 100 tys. euro, dzięki którym finansowano lekcje nauki języka angielskiego w Kolumbii. Ana tamten okres wspomina jako bardzo nerwowy – nie zrealizowanie ustalonych umów niosło za sobą poważne konsekwencje. Mimo to nigdy nie przestała wierzyć w swój zespół i razem udało im się zrealizować o wiele więcej, niż zakładali. Ana nie przestała jednak stawiać sobie kolejnych celów. Niedawno brała udział w spotkaniu Narodów Zjednoczonych, gdzie wygłosiła przemowę na temat obecnej sytuacji na świecie. W przeciągu kilku lat z osoby, która nie widziała różnicy pomiędzy wizą a paszportem, stała się liderem, którego opinia ma znacznie na arenie międzynarodowej.

 

Mick Jagger

Czy jest tu ktoś, kto nie zna The Rolling Stones? Współzałożycielem zespołu był właśnie Mick. Wywodził się z rodziny z średniej klasy, jego ojciec był nauczycielem. Jako młody chłopiec, Mick wolał poświęcać czas muzyce – zamiast nauce, ale mimo wszystko postanowił zacząć studia ekonomiczne. Nawet gdy jego kariera muzyczna zaczęła nabierać tępa, nikt nie spodziewał się, że stanie się tak sławny. Nie zapomniał jednak nigdy o pomaganiu innym i interesowaniu problemami świata. Ponieważ muzyka zawsze była całym jego życiem również przez nią postanowił pomagać innym – wydał kilka charytatywnych singli oraz zagrał nie jeden koncert, którego celem była pomoc potrzebującym. Jego działalność doceniła Królowa Elżbieta II, od której otrzymał tytuł szlachecki. W wywiadzie w 2010 roku, powiedział: „Wszyscy kiedyś umieramy. Trzeba wciąż iść naprzód i robić to, co się lubi, do samego końca.”

 

Bill Clinton

Był prezydentem Stanów Zjednoczonych w latach 1993-2001. Obecnie zajmuje 49 miejsce wśród najbogatszych polityków świata, chociaż urodził się w biednej rodzinie mieszkającej w małym miasteczku. Był świetnym uczniem zainteresowanym wydarzeniami dziejącymi się na świecie. Słynnego przemówienia Martina Luthera Kinga nauczył się na pamięć. Z biedy, w której żył wybił się dzięki dostaniu się na prestiżowy uniwersytet i stypendiom. W sumie ukończył trzy kierunki na trzech prestiżowych uczelniach. Pomimo tego, że jego prezydentura spotykała się z dużą krytyką, nie można zlekceważyć faktu, że w 1997 został wybrany na drugą kadencję. W jego biografii zacytowano jego słowa: „Myślę, że najważniejszą rzeczą, jakiej się dowiedziałem jest to, że zawsze można się nauczyć czegoś więcej.”

 

Ty?

Tak, tak właśnie TY! Pomyśl o swoim dotychczasowym życiu, planach i marzeniach. Ile razy zrealizowałeś coś, co wydawało się niemożliwe? Ile razy podjąłeś ryzyko, zrezygnowałeś z przyjemności dla realizacji wyższego celu? Wydaje Ci się, że napisaliśmy o jakichś super bohaterach? Prawda jest taka, że każdy z nas ma w sobie siłę i potencjał, które tylko czekają, by je wykorzystać.

 

Wiesz co łączy te 7 osób? Wrażliwość na otaczające ich problemy, chęć zmieniania lokalnego środowiska i nieustannego rozwoju. Jednak to nie wszystko, Każdy z nich był lub nadal jest członkiem AIESEC.

Każdy z nas może tworzyć niesamowite historie. Jaka będzie Twoja? Zdecyduj sam.

Zosia Sidorowicz

Dołącz do AIESEC

Trwa rekrutacja

Jesteś studentem, chcesz kształtować środowisko lokalne i mieć wpływ na otaczający Cię świat?
Dowiedz się, dlaczego warto do nas dołączyć.

 

 

Dlaczego warto wyjechać na chwilę do pracy zagranicę?

Zastanawialiście się kiedyś jakby to było mieszkać i pracować w innym kraju? Zapewne początkowo byłoby to ogromne wyzwanie. Nowe środowisko, nowi ludzie, zupełnie inna kultura i zwyczaje. Po przyjeździe każdemu z nas byłoby trudno się odnaleźć. Nie możemy jednak zapomnieć o najważniejszym – korzyściach.

pexels-photo

A więc dlaczego warto wyjechać na chwilę do pracy zagranicę? Oto nasze propozycje!

  • Języki! Praca za granicą to szansa na poprawienie znajomości języków obcych, a w szczególności angielskiego. Będą w obcojęzycznym kraju, nawet najbardziej oporny uczeń podszlifuje swoje umiejętności!
  • Nowi znajomi! Podróżując zawsze poznajemy nowych ludzi! Przyjaźnie i nowe znajomości można nawiązać także w miejscu pracy! Wyjeżdżając, poznasz mnóstwo osób, które podjęły podobną decyzję jak ty – znalazły w sobie odwagę i próbują swoich sił w całkowicie nowym środowisku. Pamiętaj, że każde spotkanie z nową osobą czegoś nas uczy, teraz pomyśl – jak wiele doświadczeń możesz zdobyć!
  • Zwiedzanie! Wyjeżdżając do pracy zagranicę na pewno uda Ci się wygospodarować trochę czasu wolnego. Będzie to świetna okazja żeby pozwiedzać! Pomyśl ile niezwykłych miejsc mógłbyś zobaczyć, ile innych kultur poznać, ile niesamowitwych chwil przeżyć.
  • Doświadczenie! Pracując w obcym kraju, w którym panują inne zasady i zwyczaje, każdego dnia kolekcjonujesz doświadczenie. Pomyśl jak wiele możesz się nauczyć i jak bardzo jesteś w stanie rozwinąć swoje umiejętności! Pamiętaj, że w dzisiejszym świecie pracodawcy bardzo doceniają jeśli potrafisz pracować z osobami z różnych zakątków świata, a różnice kulturowe nie są dla Ciebie zaskoczeniem czy przeszkodą lecz szansą na rozwój projektu.

To tylko kilka powodów dla których warto wyjechać do pracy za granicę! Każdy z nas jest odpowiedzialny za swoją przyszłość i karierę i tylko od nas zależy jak wiele osiągniemy. Czasami musisz zaryzykować i wyjść z własnej strefy komfortu, aby coś osiągnąć. Postaw na własny rozwój i nie bój się ryzykować!

Rozdarci między literami- czyli świat nakreślany przez generacje Y i Z

Czemu nie lubimy socjologii?

Podział na generacje XYZ, jak i inne dziedziny współczesnej socjologii budzi wiele kontrowersji, rodzi pytania, na które bardzo często nie uzyskujemy odpowiedzi. Ludzie nie ufają socjologom, ponieważ nauka ta obdziera z indywidualności, generalizuje i „wrzuca do jednego worka”, co jest chyba najczęstszym wymierzanym w nią zarzutem. No bo w końcu, jak można przypisywać ludziom konkretne cechy, skłonności, wady i zalety na podstawie daty urodzenia? To na pierwszy rzut oka niewybaczalne uproszczenie, które ujmuje zarówno jednostce, jak i ogółowi.

Jednak czy te oburzenie jest uzasadnione? Aby odpowiedzieć na to pytanie, spróbujmy odnieść się do twierdzenia, które słyszy się setki razy na lekcjach wos-u już w czasie gimnazjum. „Człowiek jest istotą społeczną”. Żyjemy w społeczeństwie, które zarazem tworzymy. Wnosimy do niego wartości (lub antywartości) i wynosimy światopogląd, który bardzo często jest „mixem” naszego indywidualizmu i ogólnych nastrojów panujących w społeczności, w której dane nam było się urodzić, czy wychować. Wspomniane nastroje zależne są od wielu czynników, przede wszystkim historycznych. Burzliwe wydarzenia, jak wojny, powstania, przełomy kulturowe i religijne odciskają piętno w świadomości młodych ludzi, stających się dziećmi swoich czasów. Ludzie ci tworzą subkultury, nurty artystyczne, polityczne, które najtrafniej odzwierciedlają ich postawę względem wszystkiego, co ich otacza. Zazwyczaj dodatkowo stają też w opozycji, do pokolenia swoich rodziców, tworzą światopogląd, który z kolei odrzucą ich własne dzieci. To taka sztafeta obyczajów.

Skoro ustaliliśmy, że socjologowie mają jednak trochę racji, a kulturę i obyczajowość porównaliśmy do sztafety, to może warto mimo wszystko wiedzieć, kto teraz „biegnie”, a kto „pozostał z tyłu”. Wbrew pozorom informacje na temat generacji są niezwykle istotne, także dla gospodarki. Wchodzące na rynek pokolenia zmieniają zasady, tendencje, reguły gry. Naukowcy opisują te zmiany, a badacze rynku w pocie czoła próbują wykorzystać, by jak najlepiej na nich zarobić.

X, Y, a może Z?

Odnieśmy się teraz do konkretów, zadając sobie pytanie, gdzie tak naprawdę w dziejach ludzkości się znajdujemy i jakie ma to przełożenie na gospodarkę i na nas samych. Jakimi konsumentami jesteśmy i dlaczego? Wielu z Was pewnie nie raz zastanawiało się, czy należy do pokolenia Y, czy może Z.  Ludzie urodzeni w okolicach roku 1996, nie tylko są dziećmi przełomu wieków, ale też przełomu wspomnianych pokoleń. Prawdopodobnie jesteśmy niezdefiniowanym stadium pośrednim, rozdartym gdzieś pomiędzy wartościami pokolenia Y i pokolenia Z. Co wynika z tej przynależności i co tak naprawdę oznaczają te krańcowe litery alfabetu?

Millenialsi

Pokolenie Y (Millenialsi) definiowane jest jako generacja ludzi urodzonych po roku 1977, natomiast przed rokiem 1996. Urodzeni w tym przedziale pamiętają atak z września 2001, pierwsze hasła wpisywane w Google oraz pierwsze filmiki na YouTube. Generacja ta jako pierwsza zaczęła używać internetu jako źródła komunikacji na skalę masową. Wszechobecny, nieograniczony dostęp do informacji sprawił, iż pokolenie  dominujące dzisiejszy rynek jest niezwykle wymagającą grupą konsumentów, od których preferencji zależy przyszłość wielu marek i firm, silnie zabiegających o ich względy. Według portalu Forbes.pl Millenialsi w Stanach Zjednoczonych wydają rocznie 1,3 bln dolarów, z czego dysponują swobodnie 430 mld dolarów na własne zachcianki. Za względami Millenialsów, o które toczy się walka na rynku, kryją się pokaźne sumy. „Y” to pokolenie, które jest znacznie bogatsze od poprzedników. Wynika to przede wszystkim z tego, że rodzice pokolenia Y byli generacją, która zdążyła się wzbogacić w umacniającym się systemie gospodarki rynkowej, a tym samym mogli zapewnić swym dzieciom bardziej dostatnie i pełne atrakcji dzieciństwo, jakiego sami niegdyś pragnęli.

Autentyczni przede wszystkim

Przedstawiciele Y są zarazem mniej praktyczni w swych wydatkach niż ich rodzice. Kupując dobra rzadziej myślą o jakości, a kierują się bardzo często lojalnością wobec marki, utożsamiają się z filozofią, stylem który dana marka prezentuje. Millenialsi są zarazem bardzo odporni na reklamę. Aktywność w mediach społecznościowych i łatwość zasięgania opinii na temat produktów sprawiają, że w swych wyborach często kierują się faktami, rzeczywistym stanem rzeczy, a nie tym prezentowanym w kampaniach reklamowych. Między innymi dlatego pokolenie to ceni sobie nad wyraz autentyczność. Ma to ogromne znaczenie dla strategii marketingowych firm. Odnieśmy się do marek butów, jak Converse lub Vans, które w reklamach pokazują swoje buty znoszone, rozdarte i wysłużone. Chcą pokazać funkcjonalność, autentyczność, za którą Millenialsi są skłonni płacić. Firmy produkujące telefony komórkowe pokazują urządzenia „w akcji”, a nie za szklaną gablotą, ponieważ dobrze wiedzą, że komórka to urządzenie, które niejednokrotnie uderza ekranem o asfalt przez nieudaną próbę zrobienia idealnego „snapa”, a nie obiekt o szczególnej wartości sentymentalnej. Millenialsi nie lubią sztuczności, jedynie autentyczność budzi w nich zaufanie.

Pokoleniu Y bardzo często zarzuca się egoizm połączony z bardzo silną samoświadomością. Millenialsi zorientowani są przede wszystkim na karierę, są kreatywnymi idealistami. W pracy cenią sobie przede wszystkim niezależność finansową, będącą dla nich priorytetem. Zależność millenialsów od rodziców bardzo często tłumaczona jest nadopiekuńczością w okresie dorastania, tłumaczy to protekcjonalne usposobienie i chęć stabilizacji, dominujące wśród przedstawicieli generacji Y.

Opisane tendencje w dużej mierze odnoszą się do urodzonych w latach 90. , a co za tym idzie wielu z nas może się z nimi utożsamić. Skąd w takim razie generacja Z?

„Zzetowani” technologią

Generacja Z to pokolenie młodych ludzi urodzonych po roku 1996. Od millenialsów odróżnia ich przede wszystkim to, że urodzili się w świecie już zdominowanym przez technologię i jest to jedyny świat, jaki znają. Od dziecka mają oni dostęp do internetu, który staje się ich podstawowym kanałem komunikacji. Według badania „GEN Z: Digital in their DNA”, JWT Intelligence, 2012, należący do pokolenia Z zadeklarowali, że porozumiewanie się w sposób cyfrowy jest dla nich bardziej komfortowe niż tradycyjny kontakt międzyludzki. Podczas gdy rodzice Millenialsów wykazywali tendencję do odgradzania swoich dzieci od niebezpieczeństw świata zewnętrznego, rodzice „Zzetowanych” chętniej przygotowują ich na zetknięcie z rzeczywistością i dorosłością, według badań chętniej podejmują oni rozmowy na drażliwe tematy, są liberalni, jednak w odpowiedzialny sposób. Częściej zostawiają dzieci same w domu, tłumacząc to pracą zawodową. Taki sposób wychowania może mieć w przyszłości bardzo duży wpływ na kształt gospodarki, dlatego generacji Z poświęca się szczególną uwagę już od początku jej aktywności na rynkach. Aż 93% przedstawicieli pokolenia Z ma wpływ na wydatki w gospodarstwach domowych, zgodnie z odpowiedziami ich rodziców. Jest to bardzo ważne, ponieważ od małego uczą się rozporządzać funduszami i wybierać te dobra i usługi, które najbardziej odpowiadają ich preferencjom.

Cyfrowi w życiu i pracy

Pokolenie Z cechuje się również dużą skłonnością do wykorzystywania nowych technologii, w tym mediów społecznościowych w celach praktycznych, ułatwiając tym samym codzienne obowiązki, czy czynności. Wśród Zzetowanych bardzo duży odsetek zamawia jedzenie przez aplikacje, większość zakupów dokonuje w internecie czy korzysta z bankowości mobilnej. Zzetowani cenią wygodę i niezawodność, jaką w większości przypadków gwarantuje im technologia. Firmy zabiegające o względy pokolenia Z, muszą pokazać nastolatkom niezbędną lojalność zanim oni się o nią upomną. Aby tego dokonać należy dać młodym ludziom zdecydować czego dokładnie potrzebują, a następnie dostarczyć im tego w sposób wygodny i estetyczny. Personalizacja dla Zzetowanych ma bardzo duże znaczenie, jest wyrazem indywidualności potrzeb. Zapewniając możliwość dostosowania produktu wedle własnych preferencji, marki budują relację z zupełnie nowym klientem na rynku, który w przyszłości będzie stanowić zdecydowaną większość ich zbytu.

W życiu zawodowym przedstawiciele pokolenia Z prezentują inne wartości niż Millenialsi. Stawiają przede wszystkim na pracę w wymarzonym zawodzie, a nie finansowe bezpieczeństwo, jak w przypadku pokolenia Y. Zzetowani są z reguły bardziej zdeterminowani niż Millenialsi, przywiązują wagę do innowacyjności, wierzą we własne umiejętności i na nich polegają. Są znacznie bardziej niezależni od swoich starszych kolegów, lepiej odnajdują się w kryzysowych sytuacjach, myśląc o rozwiązaniach, są mniej emocjonalni w swym postępowaniu.

Luksusowo, bez przepychu

Ponadto pokolenie Z wykazuje niechęć do nadmiernego przepychu. Mowa tutaj nie tyle o dobrach luksusowych, ale o dobrach ociekających luksusem, pozłacanych klamkach w hotelach i drogich diamentach. Zzetowani podobnie jak pokolenie Y ceni sobie funkcjonalność i wygodę, nie mają tendencji do chwalenia się swym majątkiem. W opozycji do tych cech można przytoczyć nadmierną aktywność pokolenia Z w mediach społecznościowych.  Psychologowie tłumaczą ją głównie chęcią bycia dostrzeżonym, jest to swego rodzaju rekompensata samotności w okresie dorastania powodowanej życiem zawodowym rodziców. Świat Zzetowanych, choć funkcjonalny, praktyczny i nowoczesny, jest podszyty samotnością i niedowartościowaniem.

Szklane życie w pikselach

Mimo zalet pokolenia zzetowanych, należy jednak wspomnieć o zjawiskach negatywnych. Wspomniany rozwój technologii i mediów społecznościowych sprawił, iż kontakty międzyludzkie uległy spłyceniu, żyjemy w epoce, w której kable do iPhone’ów są trwalsze niż więzi międzyludzkie.  Właśnie dlatego nastolatkowie chętniej obserwują na portalach życie osób, których nawet nie znają. Jest to jednostronna relacja, która jest z reguły łatwiejsza, bezpieczniejsza. Możliwe, że dlatego właśnie obserwujemy boom youtuberów, vlogerów, blogerów, czy osób, które po prostu zgromadziły dużo obserwatorów na Instagramie lub Snpachacie. Zzetowani często od własnych problemów uciekają w świat innych ludzi, czemu towarzyszy mieszanka uczuć z kategorii podziwu, zazdrości, czy nadmiernej gloryfikacji niektórych ludzi internetu.

Tak różni, tak podobni

Czy Y i Z leżą faktycznie tak daleko od siebie? Nie możemy tutaj bezwzględnie polegać na proponowanej klasyfikacji wiekowej. Przedstawiciel pokolenia Y urodzony w roku 1994 ma na pewno więcej wspólnego z Zzetowanym urodzonym w roku 1999 niż z rzekomym „rówieśnikiem” pokoleniowym urodzonym przed latami 90. Urodzeni na przełomie wieków na pewno dostrzegają w sobie cechy zarówno pokolenia Y, jak i Z. Jednak nie w tym rzecz.

Zzetowani i Millenialsi stanowią przyszłość tego świata oraz gospodarki, która już teraz dostosowuje się do nowych konsumentów. Świat się zmienia, zachowania, które niegdyś budziły niedowierzanie i niechęć naszych rodziców, stają się powszechne, akceptowane przez społeczeństwo. Nasi rodzice, dziadkowie stali w kolejkach po żywność, my stoimy w kolejkach po buty Kany’ego Westa, co w żadnym stopniu nie umniejsza naszemu pokoleniu, jednak ukazuje różnice kulturowe, wynikające z zupełnie innej sytuacji społeczno-historycznej. Teraz nasza kolej. Przejmujemy stery. Sztafeta rusza na nowo.

Kto grzmi w zespole?

Metody na trudnych współpracowników

Zostałeś liderem projektu, pojechałeś na konferencję, a tam poznałeś swój zespół. Minął miesiąc, pierwsze telefony już za wami, zrekrutowaliście kilku wolontariuszy, ale pojawiły się też pierwsze problemy i nieporozumienia. To ten moment, w którym przekonujesz się, że zarządzanie jest nie lada wyzwaniem.

Ludzi o trudnym charakterze można spotkać wszędzie – w pracy, na studiach, czy nawet w organizacji non-profit. Jeżeli taka osoba znalazła się w Twoim zespole, powinieneś od razu zacząć działać. Zignorowanie takiej sytuacji, jak i podjęcie niewłaściwych kroków celem jej naprawy, odbije się negatywnie nie tylko na samopoczuciu Twoim oraz reszty team’u, a także na efekcie końcowym waszej pracy.

Jako Project Manager w AIESEC jesteś odpowiedzialny za realizację projektu oraz rozwój podległych Ci osób. Twoi podopieczni, poza umiejętnościami praktycznymi, powinni zrozumieć, w jaki sposób postawa pojedynczego członka wpływa na resztę zespołu i czerpać radość ze wspólnej działalności.

Oznacza to, że musisz wydobyć z każdego to, co najlepsze. Niestety, może się zdarzyć tak, że pod Twoją opiekę trafi osoba, która nie będzie angażowała się w projekt, a nawet wprowadzi sceptyczną atmosferę w zespole. Masz prawo do tego, by podziękować jej za dalszą współpracę, jednak zanim podejmiesz tak radykalne zabiegi, spróbuj zmotywować felernego kandydata do zmiany podejścia.

Zwróć uwagę na indywidualne cechy charakteru osób, z którymi współpracujesz, ponieważ nie ma jednej uniwersalnej metody, która sprawdzi się przy każdym typie osobowości. Kluczem do rozwiązania problemu w tych okolicznościach, jest odpowiednia komunikacja i odnalezienie jego źródła. Poniżej zamieszczamy 3 najczęściej spotykanych, trudnych współpracowników. Sprawdź jak poradzić sobie z każdym z nich:

1. Obibok

Nie wywiązuje się ze swoich zadań lub znacznie spóźnia się z deadlinami. Jeżeli już coś zrobi, to zazwyczaj niedbale i odmawia wprowadzenia poprawek. Usprawiedliwia się brakiem czasu, nadmiarem obowiązków lub zobowiązaniami poza projektem.

  • Zastanów się, czy taka osoba dostała potrzebne jej do pracy szkolenia oraz materiały – może wstydzi się przyznać, że nie potrafi wykonać zadania?
  • Spadek motywacji – jeżeli masz podstawy podejrzewać, że w przeszłości niesprawiedliwie ją oceniłeś lub za mocno skrytykowałeś jej pracę, tym razem powiedz jakie widzisz w niej zalety, na pewno znajdziesz coś pozytywnego – przecież nie rekrutujemy osób bez potencjału.
  • Możliwe też, że rzeczywiście nie ma czasu. W takim wypadku przeprowadź poważną rozmowę i wspólnie ustalcie, czy ta osoba chce dalej uczestniczyć w projekcie. Jeżeli nie, pożegnajcie się w zgodzie.

2. Despota

Poważnie traktuje swoją pracę i zazwyczaj wywiązuje się z pracy, jednak nie pozwala Ci się kontrolować, a feedback zawsze traktuje jak krytykę. Wszystko widzi w czarnych barwach, uważa, że każdy pomysł jest niewykonalny. Często narzeka i krytykuje innych. Uważa, że jedynie jego zdanie jest słuszne i manipuluje zarówno Tobą jak i zespołem. Pozostali członkowie teamu czują się przy nim skrępowani, nie chcą się z nim integrować i czują się zniechęceni.

  • Bądź spokojny – przy wymianie zdań nie podnoś głosu, bo sprowokujesz go do zaostrzenia kłótni.
  • Nie argumentuj i nie komentuj – bądź stanowczy i naciskaj na wykonanie zadania. Na każdą Twoją odpowiedź on i tak będzie miał trzy inne. Powiedz co ma wykonać i zlekceważ jego napastliwe wypowiedzi.
  • Pozwól mu oddelegować zadania innym członkom zespołu – przydziel zadanie, za które będzie odpowiedzialny i jednocześnie, które będzie wymagało współpracy z innymi osobami w zespole. On uzna, że sprawuje nad czymś kontrolę i jednocześnie poczuje się doceniony przez pozostałych. Tym samym poprawi się jego nastawienie względem zespołu.
  • Szczera rozmowa – umów się na spotkanie indywidualne, jednak nie uprzedzaj, że chciałbyś porozmawiać na temat zachowania takiej osoby. Zaproponuj luźne spotkanie przy kawie, powiedz, że ciekawi Cię jego zdanie na jakiś temat związany z projektem (despota musi czuć się bezpiecznie). Kiedy będziesz miał pewność, że jest opanowany, zacznij rozmowę o jego nastawieniu.

3. Nadgorliwy

Robi dobre pierwsze wrażenie i pochłania całą Twoją uwagę. Zawsze podejmuje się dodatkowych inicjatyw, swoje zadania wypełnia przed czasem i często wyręcza inne osoby z ich obowiązków, również bez uprzedzenia. Cały czas mówi, zadaje zbędne pytania, po to, aby został zauważony. Pozostali czują się zestresowani, niedoceniani a czasem także niepotrzebni.

  • Agenda – planuj każde spotkanie, wyznacz ramy czasowe dla każdego z podpunktów i daj znać zespołowi ile czasu zaplanowałeś na pojedynczą kwestię. Unikniesz ciągnących się w nieskończoność spotkań oraz monologów. Nadgorliwiec Cię nie zdominuje, bo odczuje, że nie jest w centrum Twojego zainteresowania.
  • Zadawaj pytania konkretnym osobom – w ten sposób inni włączą się do dyskusji, a Nadgorliwiec skonfrontuje się z innymi osobami. Feedbackuj przy tym wypowiedzi i staraj się chwalić trafne spostrzeżenia pozostałych członków. Nadgorliwiec uspokoi się, kiedy zda sobie sprawę, że nie jest najważniejszą osobą w dyskusji. Rzymu przecież nie zbudowała jedna osoba 😉

Bez względu na to, czy Twoim celem jest zostanie menadżerem, nauczycielem, czy prezydentem, niejednokrotnie będziesz musiał współpracować z osobami o zupełnie innym temperamencie, czy charakterze. Tak jak w każdej innej dziedzinie, tak i w zarządzaniu do sukcesu u się małymi krokami, dlatego nie zniechęcaj się, jeżeli nie będziesz potrafił zapanować nad każdym członkiem. Komunikacja ze zróżnicowanym zespołem z początku jest trudna, jednak każde kolejne doświadczenie liderskie wzbogaca Cię o wiedzę jak radzić sobie z trudnymi ludźmi.

Jak wiedzieć więcej? Feedback.

Od małego świat przyzwyczaja nas do rywalizacji i sekretów. Często nie dzielimy się swoją wiedzą, w obawie przed tym, że ktoś może okazać się lepszy, a gdy już ktoś wypowiada w naszym kierunku słowa krytyki – bronimy się i podnosimy gardę. Jednak działalność w jednym zespole, w jednej organizacji, lub związek między ludzki nie jest grą w Pokera. Razem pracujemy na wspólny cel, który łatwiej jest osiągnąć, gdy znamy nawzajem swoje karty. Zgrabnie przedstawia to “Okno Johari”, czyli sposób przedstawienia percepcji własnej osoby i otaczającej rzeczywistości za pomocą czterech obszarów:

Johari

  • Arena – to, co wiesz zarówno Ty, jak i inni. Na bazie tego możemy budować wzajemne porozumienie.
  • Ślepa plamka – te aspekty, których nie zauważasz, ale wiedzą o nich inni. Jak je poznać? Dostając od innych wiadomości zwrotne.
  • Obszar ukryty – Twoje sekrety. Pozostali ludzie ich nie znają, z czego mogą wynikać nieporozumienia.
  • Obszar nieznany – czyli coś, czego (jeszcze) nikt nie wie.

Dla całej grupy korzystnym jest mieć jak najszerszą otwartą Arenę – wtedy znamy nawzajem swoje mocne strony i słabości, znamy poglądy innych i możemy podejmować świadome decyzje oparte o tę wiedzę. Dwa sposoby powiększenia tego obszaru to dzielenie się z innymi osobami swoimi informacjami, oraz słuchanie wiadomości zwrotnej (feedbacku). Dzisiaj będziemy mówić o tym, jak najlepiej dawać i otrzymywać feedback dla wspólnej korzyści.

Dawanie feedbacku

Wiele osób zna klasyczną wręcz technikę feedbacku “na kanapkę”: dodanie komplementu lub miłego akcentu przed i po brutalnej prawdzie, np. “Dobrze się czuję w Twoim zespole, ostatnie spotkanie było stratą czasu i nic nie zrobiliśmy, dobrze, że przynajmniej kawę dostaliśmy dobrą”.

Czasem jest to użyteczna technika aby “zamaskować” feedback, kiedy nie wiemy, jak druga osoba zareaguje. Nie jest jednak szczególnie wyrafinowana i stać nas na więcej! Aby dać na prawdę konstruktywny feedback, potrzeba trochę więcej precyzji i informacji.

BIO (od ang. Behavior Impression Opportunity) – uwzględniamy konkretne Zachowanie, to jakie powoduje w nas osobiste Odczucie, po czym wskazujemy Okazję do poprawy. Na przykład: “Kiedy prowadziłeś spotkanie zespołu i wciąż odbiegaliśmy od tematu, miałem wrażenie, że nie panujesz nad grupą i że tracimy bez sensu czas. Proponuję, żebyś następnym razem podał na początku plan spotkania i odkładał wszystkie dyskusje na koniec.”

Co tutaj się stało? Podaliśmy konkretną sytuację, w której zauważamy problem. Podaliśmy nasze osobiste odczucia, nie twierdząc, że mamy absolutną rację (może spotkanie nie było stratą czasu dla innych, ale dla mnie osobiście nie spełniło oczekiwań). Podaliśmy w końcu naszą propozycję, jak sobie z tym problemem poradzić. Odbiorca teraz może podjąć decyzję czy i jak zmienić sposób prowadzenia spotkań.

DESC (od ang. Description Effect Solution Consequences) – bardziej zaawansowany model, którym możemy jeszcze precyzyjniej doradzić komuś najlepsze rozwiązanie. Zaczynamy od Opisu sytuacji, podajemy Efekt, jaki ma ona na nas i innych osobach, doradzamy Rozwiązanie i mówimy, jakie mogą być Konsekwencje zastosowania lub niezastosowania feedbacku. Trzymając się przykładu ze spotkaniem: “Na ostatnim spotkaniu co chwila odbiegaliśmy od tematu i nie poruszyliśmy kilku istotnych spraw. Przez to nie dowiedziałem się wystarczająco dużo na temat szczegółów naszej strategii i nie czuję się gotowy na rozmowę z klientem. Następnym razem określmy dokładny plan spotkania i trzymajmy się niego, a Ty pilnuj porządku – pozwoli nam to lepiej wykorzystać ten czas. Przy aktualnym podejściu nasza komunikacja powoduje sporo nieporozumień.”

Nie jest łatwo dać taki feedback, ale korzyści dla obu stron są ogromne. Rozmawiamy o konkretach, wspólnym dobru zespołu, ale nie zapominając, że każdy z nas jest człowiekiem i może nie być niektórych rzeczy świadomym.

Otrzymywanie feedbacku

A więc przeprowadziłem swoje pierwsze spotkanie i chyba wyszło kiepsko, bo ludzie mówią, że stracili czas i że nie dowiedzieli się tego, czego potrzebowali. Cóż zrobić? Może powiem im zgodnie z prawdą, że pierwsze spotkanie chciałem zrobić luźne, integracyjne i że konkretny plan nie był przygotowany? Albo powiedzieć, że to ich wina, że nie pokierowali go we właściwą stronę? Albo…

Tak działa typowo nasz mózg, gdy słyszymy negatywny feedback. Włączają się mechanizmy obronne, staramy się znaleźć usprawiedliwienie, czujemy, że inni nas nie rozumieją. To są naturalne odruchy, ale warto się nauczyć nad nimi panować. W końcu feedback nie jest najprawdziwszą, nieomylną wersją rzeczywistości, o którą należy się kłócić. Feedback jest osobistym odczuciem pewnej osoby – oznacza, że ta osoba w tym momencie w taki sposób zrozumiała sytuację, miała swoje oczekiwania, a rzeczywistość okazała się inna. Feedback to prezent! To coś, co pozwala nam spojrzeć na sytuację przez dodatkową parę oczu po drugiej stronie.

Jak więc przyjąć feedback? To proste! Nie broń się, ani nie tłumacz. Dopytaj się o szczegóły, poproś o radę, jak można sytuację poprawić. Podziękuj ładnie za swój feedbackowy prezent. Możliwe, że następnym razem zastosujesz się do rad. Albo i nie. Ale przynajmniej teraz już wiesz, co sądzą inni.

Sztuka pisania CV

cv

Czy wiesz, że na 50 wysłanych CV kandydat otrzymuje około 3 zaproszeń na rozmowy kwalifikacyjne? Wynik może być lepszy. Niektórzy chodzą na rozmowy nawet 5 razy częściej. Można? Owszem! Czasem jedno zdanie może sprawić, że nasza aplikacja nie znajdzie się w koszu. Dzięki temu poradnikowi dowiesz się, jak napisać CV, które przybliży Cię do zdobycia wymarzonej pracy.

1. Masz chwilę. Sekretem nie jest osiem zapisanych drobnym druczkiem stron. To nic nie da. Niezbyt długie CV to odpowiednio opisane doświadczenie i umiejętności oraz dopasowanie swojej kandydatury do wzorca osoby, której poszukuje potencjalny pracodawca. Masz około 7 sekund, żeby zainteresować rekrutera swoją osobą. Jeśli w tym czasie nie przyciągniesz do siebie uwagi, twoje CV i świetlana przyszłość trafią do kosza. Tutaj jednak należy obalić mit: twój życiorys nie musi zmieścić się na jednej stronie A4. Naturalne jest, że długość CV wzrasta wraz z każdym kolejnym doświadczeniem.

2. Od czego zacząć? I co potem? Istnieje wiele różnych modeli krótkiego życiorysu. Najpopularniejszy i najbardziej przejrzysty jest następujący: dane osobowe i kontaktowe** – warto zrezygnować z wpisywania nagłówka dane osobowe i po prostu zacząć od swojego imienia i nazwiska. Dzięki temu będzie to lepiej widoczne, a co za tym idzie – zapamiętane. Imię zawsze wpisuj przed nazwiskiem, nigdy na odwrót. Takie są zasady przedstawiania się w języku polskim. Adres e-mail powinien mieć oficjalne brzmienie. “Buziaczek93” albo “truskaweczka15” nie sprawią, że pracodawca potraktuje nas poważnie. doświadczenie – dla rekrutera najbardziej istotne jest Twoje ostatnie stanowisko pracy, dlatego w CV stosuj zasadę achronologii (na początku umieszczaj najbardziej aktualne doświadczenia). Doświadczenie to nie tylko zatrudnienie w firmach. To także praktyki studenckie, wolontariat, staże, działalność w organizacjach pozarządowych, partiach, kołach naukowych, czy klubach sportowych. Wszystko to, co sprawia, że jesteśmy najlepszymi kandydatami na miejsce, o które się ubiegamy. wykształcenie** – tutaj także stosujemy zasadę achronologii. Nie wpisujemy do dokumentów aplikacyjnych, jaką szkołę podstawową czy gimnazjum skończyliśmy – to nie ma większego znaczenia. Skupiamy się na wykształceniu wyższym. Daty rozpoczęcia i zakończenia studiów powinny składać się z miesiąca i roku. Uwaga – nie mieszamy cyfr arabskich z rzymskimi. Podajemy też nazwę uczelni oraz kierunek i specjalność studiów. Można też umieścić informacje o ukończonej szkole średniej, zwłaszcza jeśli zdobyliśmy w niej kwalifikacje zawodowe. szkolenia i kursy – warto pochwalić się dodatkowymi aktywnościami. Wybieramy jednak te, które mają związek z pracą, o którą się staramy. Tu także piszemy, kto prowadził kurs lub szkolenie, jaki był temat i czas jego trwania. umiejętności** – to przede wszystkim miejsce na języki obce, którymi się posługujemy, prawo jazdy, obsługiwane programy komputerowe. Można pochwalić się np. negocjacjami sprzedażowymi lub organizacją czasu. Ważne, by nie pisać obsługiwanie pakietu Microsoft Office, gdy nie potrafimy korzystać ze wszystkich programów tego pakietu. Wystrzegamy się także wypisywania cech charakteru. Informacje typu jestem solidny i punktualny mogą znaleźć się w liście motywacyjnym. zainteresowanianie odpuszczaj tej części. Zaskocz rekrutera!** Wiadomo, że gdy jesteś dziennikarzem podróżniczym, to interesujesz się podróżami. Wyjdź poza szablon. Niestandardowa pasja sprawi, że osoba czytająca CV bardziej zapamięta to, że szydełkujesz, lubisz loty balonem, lub jesteś kobietą pasjonującą się motocrossem, niż to, że potrafisz wymienić 15 branżowych czasopism. Zainteresowania mają pokazać jak ciekawym jesteś człowiekiem. Trzeba jednak uważać, by nie były to informacje zbyt ogólne. Jeśli lubimy czytać, sprecyzujmy to np. literatura faktu, reportaż wojenny. Nie piszmy “sport”, lecz podajmy konkretną dyscyplinę. Muzyka? To za proste – lepiej brzmi “rock lat 80. w Polsce”.

3. Nie kłam. Prawda i precyzja ma znaczenie. Będąc fotografem w pewnej firmie od października 2015 do marca 2016, nie pisz, że pracowałeś tam w latach 2015 – 2016. Z tego wynika, że masz rok doświadczenia. Prawdą jest jednak, że to pięć miesięcy. Pracodawca i tak się o tym dowie, a dzięki precyzji, doceni Twoją szczerość.

4. Nie ufaj czcionce Times New Roman. Czcionka Times New Roman, rozmiar 12 to standard w pisaniu prac dyplomowych. Do CV lepiej nadadzą się Tahoma, Arial lub Verdana. Dlaczego? Po pierwsze -wszyscy piszą Timesem, a my chcemy się wyróżnić. Po drugie – w tej czcionce przerwy między literami są nieregularne, co obniża atrakcyjność naszego dokumentu. Używaj czarnego koloru czcionki. Jeśli chcesz się bardziej wyróżnić, pomyśl nad delikatną ramką wokół zdjęcia, które musi znaleźć się w CV. Możesz także zmienić tło. Oprócz białej, dopuszczalna jest kartka o kolorze kremowym lub w jasnym odcieniu szarości.

5. Zgódź się. Ostatnia lub tak naprawdę pierwsza decydująca rzecz o tym, czy nasze CV odpadnie na pierwszym etapie. Na samym dole musimy zawrzeć klauzulę: Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla potrzeb niezbędnych do realizacji procesu rekrutacji. Bez niej z pewnością nie dostaniemy zaproszenia na rozmowę kwalifikacyjną.

_ Izabela Gałach_

Dlaczego nie warto wstępować do AIESEC?

1 Wiedzę w AIESEC zdobywasz poprzez doświadczenie.

Tylko po co? Przecież „doświadczeniem” nie zaliczę sesji.

2 Twoje CV będzie się wyróżniać na tle CV innych absolwentów.

Tylko po co? Przecież po takich studiach bez problemu znajdę pracę.

3 Będziesz miał znajomych (a może nawet przyjaciół) w każdym zakątku świata.

Tylko po co? Przecież i tak nie stać mnie na te wszystkie podróże, więc nie będę ich odwiedzać.

4 W AIESEC nie tylko zaczniesz myśleć o swoich marzeniach, ale nareszcie zaczniesz je realizować.

Tylko po co? Przecież rzeczywistość i tak mnie w końcu dopadnie.

5 Możesz zmienić świat na lepsze.

Tylko po co? Przecież jedna osoba nie jest w stanie nic zrobić.

Hmm.. serio?

1 To prawda, że „doświadczeniem” nie zaliczysz sesji ale to „doświadczenie” sprawi, że łatwiej znajdziesz pracę.

2 Co roku studia kończy coraz większa liczba młodych, ambitnych ludzi, którzy tak samo jak Ty będą szukać pracy. Skorzystaj z szansy na wyróżnienie się! Niech pracodawcy mogą dostrzec Cię już teraz.

3 Prawdopodobnie nie odwiedzisz ich wszystkich, ale w dobie Internetu kontakt z ludźmi na drugim końcu świata nie jest trudny. Pomyśl jak łatwo możesz dzięki temu podszkolić swój angielski czy nauczyć się jakiegoś egzotycznego języka. Jak bardzo cenne może być także ich różne spojrzenie na otaczający nas świat?

4 Jeśli nie spróbujesz to na pewno rzeczywistość Cię dopadnie. AIESEC daje Ci narzędzia by spełniać swoje marzenia, ale to od Ciebie zależy czy z tego skorzystasz.

5 Jedna osoba nie zmieni całego świata, ale największa na świecie międzynarodowa organizacja jaką jest AIESEC ma już taką możliwość. Więc nie szukaj wymówek i stań się jej częścią!

Mimo to chcesz spróbować?

PRZYCISK

17 celów dla lepszego jutra

Jesteśmy dziećmi postępu technologicznego, żyjącymi w erze nieustannego rozwoju. Zmieniamy otaczający nas świat, przekształcamy go i dostosowujemy do naszych potrzeb. Konsumujemy, tworzymy, niszczymy, zużywamy- jest to nasz codzienny cykl, nie myślimy o konsekwencjach, długofalowych skutkach.

W ujęciu globalnym osiągnęliśmy poziom, w którym dalsza ekspansja gospodarcza, polityczna i  technologiczna staje się zagrożeniem dla świata, w którym funkcjonujemy na co dzień, świata, który przekażemy następnym pokoleniom.

Przeciwko tym tendencjom w XX w. rozwinęła się koncepcja zrównoważonego rozwoju (Sustainable Development), zakładająca takie gospodarowanie zasobami, które ogranicza negatywne skutki postępu cywilizacyjnego, zapewniając tym samym lepszą przyszłość naszej planecie. Jednak górnolotna idea spotkała się z trudnościami w jej zastosowaniu. Przełom dokonał się dopiero w 1992 r., gdy ONZ przyjęło program Agenda 21, który proponował praktyczne sposoby wdrażania idei zrównoważonego rozwoju w życie lokalne społeczeństw.

Wszystko pięknie, ale jak to się ma do AIESEC?

W 2015 r. podczas międzynarodowego kongresu ONZ zawiązała się oficjalna współpraca pomiędzy Organizacją Narodów Zjednoczonych, a organizacją AIESEC w imię realizacji celów z obszaru Sustainable Development przeznaczonych na lata 2015-2020.

Przedstawiciel ONZ – Ahmad Alhendawi podkreślił ważną rolę organizacji AIESEC, która poprzez kreowanie liderów, przyszłych przywódców świata ma pomóc we wdrażaniu wizji zrównoważonego rozwoju w ujęciu praktycznym. Wizje dialogu międzykulturowego, niesienia pokoju i tolerancji oraz upowszechnianie edukacji od zawsze łączyły te dwie organizacje, które teraz zjednoczyły się w imię walki o lepsze jutro.

W ramach współpracy z ONZ oddziały AIESEC zobowiązały się do wdrożenia w ujęciu lokalnym 17 celów zrównoważonego rozwoju (Sustainable Development Goals – SDG) – znajdziesz je tutaj.

Naszą organizację tworzą jej członkowie. To właśnie młodzi, ambitni ludzie oraz ich wkład w rozwój cywilizacyjny przesądzą o tym, czy cele ONZ na najbliższe lata zostaną osiągnięte.

Poprzez projekty jak Global Volunteer, czy Global Talent studenci mają realny wpływ na kształtowanie społeczności zarówno lokalnych, jak i tych biznesowych. Bardzo cenne jest w tym przypadku doświadczenie. To właśnie poznanie problemu w ujęciu praktycznym umożliwia znalezienia odpowiedniego rozwiązania. Dywagacje na temat zażegnania biedy, bezrobocia, czy zapewnienia dostępu do edukacji byłyby bezowocne, gdyby nie aspekt praktyczny, poznawczy na który nacisk kładzie się w AIESEC od początku jego działalności. Mimo że obszar działań organizacji nie uległ diametralnym zmianom od 60 lat, zmieniło się znacznie postrzeganie jej przez światowych przywódców. Jeszcze nigdy nie przykładano tak wielkiej wagi w ujęciu globalnym do kształtowania młodych liderów, dlatego właśnie działalność  organizacji takich jak AIESEC zyskuje na znaczeniu w dzisiejszych realiach, umacniając pozycję ONZ wśród kolejnych pokoleń, wdrażając jej koncepcje w życie i rekrutując młodych ludzi, którzy w przyszłości będą mieli swój udział w świadomym i zrównoważonym kreowaniu świata równowagi i dobrobytu.

_„Young people drive change, but they are not in the driver’s seat. I agree – and I call for giving them the „licence” to steer our future.”- _Sekretarz Generalny ONZ Ban Ki-moon

Realizacja Sustainable Development Goals jest działaniem długofalowym i skomplikowanym, ale dzięki zaangażowaniu wolontariuszy i praktykantów możemy oddziaływać na cały świat. Rozwijając lokalne społeczności, każdy z nas może stać się autorem lepszego jutra, niezależnie od skali, na którą działa.

Co Ty możesz zrobić dla koncepcji zrównoważonego rozwoju? Czytanie o wielkich ideach bardzo często przytłacza i daje wrażenie bezradności. Znajdujemy w miarę ciekawy artykuł, poświęcamy mu 10 minut życia, stwierdzamy, że treść nawet do nas przemawia, a następnie zapominamy, wracamy do rzeczywistości. Tak być nie musi. Jako młody, świadomy człowiek masz pełne prawo decydować o tym, w jakim świecie żyjesz, a nawet wpływać na jego dzisiejszy obraz. Jedyne, co musisz zrobić to wyjść naprzeciw możliwościom, które na Ciebie czekają.

Chcesz wpływać na otaczający Cię świat? Nic prostszego, wyjedź jeszcze w tym roku na wolontariat wraz z Global Volunteer, zaangażuj się w życie lokalnych społeczności w egzotycznych krajach na całym świecie! Interesują Cię bardziej płatne praktyki i doświadczenie zawodowe? Nie mogłeś lepiej trafić! Wraz z Global Talent poznasz realia pracy w rozwijających się przedsiębiorstwach i zdobędziesz cenną, praktyczną wiedzę.

Zrównoważony rozwój to coś więcej niż pusta teoria, to realne działanie realizowane w celu ochrony tego, co posiadamy, co współtworzymy, naszego świata. Przyjmijmy to wyzwanie dla siebie i dla przyszłych pokoleń.

Chcesz wyjechać na wolontariat Global Volunteer? Dowiedz się więcej tutaj.

Autor: Kacper Raszkiewicz

Źródła: http://www.un.org/youthenvoy/2015/12/aiesec-commitment-towards-the-global-goals-for-sustainable-development/

http://aiesec.org/why-aiesec-and-the-united-nations-are-working-together/

Dlaczego nigdy nie powinniśmy przestawać podróżować?

photo10

Kilka tygodni temu obudziłam się na wieść, że Bruksela ucierpiała z powodu masowego ataku terrorystycznego, w skutego którego zmarło 30 ludzi, a 200 osób zostało ciężko rannych. Poczułam przeszywający ból, smutek, byłam przerażona, ale jednak nie byłam w szoku. 

Nie zadziwiły mnie te straszne wiadomości, ponieważ przed kilkoma miesiącami światem zatrzęsły okropne ataki terrorystyczne w Paryżu, Bejrucie oraz w listopadzie w Bagdadzie. Po nich nastąpiły kolejne ataki na San Bernardino oraz Kalifornię w grudniu. Następnie styczniowy zamach samobójczy w Dżakarcie i kolejne, również śmiertelne, ataki w Nigerii, Jemenie, Turcji i na Wybrzeżu Kości Słoniowej w tym miesiącu.Świat stoi w ciągłym obliczu zamieszek i tragedii, a wspólnoty żyją w nieustannym uczuciu strachu. * Jeśli cokolwiek jest jasne, to to, że terroryści mogą zaatakować gdziekolwiek – na koncercie w Paryżu, firmowej uroczystości w Kalifornii, maratonie w Bostonie, dworcu w Madrycie, pogrzebie w Bagdadzie, przedmieściach Bejrutu, w Mombajskim hotelu, czy metrze w Londynie. Z każdym kolejnym atakiem terrorystycznym, o którym słyszymy, czujemy miażdżące poczucie straty oraz troskę o rodziny ofiar i ich ukochanych.

Czy powinniśmy zmienić wakacyjne plany?

Po smutku nadchodzą rozważania nad nami samymi i nad naszym bezpieczeństwem i zaczynamy wpadać w panikę. Na facebooku, na grupach podróżniczych, których również jestem częścią, wiadomości na temat planów oraz bezpieczeństwa podróży zalewają pasmo komunikacji. Ludzie gorączkowo wrzucają posty z zapytaniem o radę, co zrobić ze zbliżającymi się planami podróży w stronę Europy.   * Czy powinni zmienić cel podróży z Grecji i Francji na Włochy bądź Szwajcarię? Może powinni zrezygnować z Europy i zabukować lot do Ameryki Środkowej czy Australii? Może całkowicie powinni zrezygnować z podróży i przeczekać ten okres w domu. Ale czy nasz dom znajduje się w bezpiecznym miejscu? Niestety nie znam odpowiedzi na te pytania. Nie posiadam kwalifikacji, by móc radzić komukolwiek, które kraje są bezpieczne obecnie i na jak długo takimi pozostaną. Ale wiem jedno… Nie możemy pozwolić, aby strach dyktował nam cel naszych podróży! *** Jeśli weźmiemy pod uwagę każdą przemoc jaka kiedykolwiek miała miejsce na świecie, nigdy byśmy nie opuścili naszych sypialni. Świat jest niebezpieczny, to wiemy. Szerzona przemoc policji oraz masowe strzelaniny zdarzają się regularnie w USA, a jednak ludzie wciąż latają do San Francisco, czy wybierają się w drogę do Nowego Orleanu. Są turyści i mieszkańcy, którzy zostają okradzeni bądź obrabowani na całym świecie, ale ludzie wciąż spacerują wśród murów miasta Dubrovnik czy zwiedzają Koloseum w Rzymie.

Podróż mimo strachu

Odpowiedź jest prosta! Dla każdego niebezpieczeństwa i bezsensownej przemocy, które mają miejsce na całym globie, jest 10 razy tyle gościnności i uprzejmości ludzkiej. * Nieznajomi w każdym zakątku świata są gotowi, by podzielić się z nami swoimi domami oraz pokazać swoje miasta. Chętnie udzielą porad typu, gdzie serwowane jest najlepsze śniadanie w danym mieście albo gdzie są najlepsze widoki. Okazują gotowość do zaoferowania wskazówki zagubionemu turyście, do wyciągnięcia pomocnej dłoni w czasie kryzysu. Ci ludzie udowadniają swoimi uprzejmymi gestami i zachęcającymi słowami oraz dobrocią serca, że człowieczeństwo z natury jest dobre. Właśnie dlatego nie możemy przestać podróżować czy eksplorować świata Strach powodowany jest przez niewiedzę. Jesteśmy zobowiązani teraz, bardziej niż kiedykolwiek, by dogłębnie poznać świat, który nas otacza oraz by obalić rasistowskie, kulturalne i stereotypowe bariery, które nas dzielą. Dokonać tego możemy tylko i wyłącznie poprzez podróżowanie. Ale tak naprawdę zrozumieć inną kulturę możemy tylko posiadając ochotę do zagłębienia się w tym, zadawania pytań i cierpliwej obserwacji bez osądzania. Musimy pamiętać, aby zachować otwarty umysł, wolny od stereotypów. ** Podróż jest esencją w eliminacji nienawiści i strachu, które przesiąknęły naszą planetę.* Im więcej uczymy się o swoich wzajemnych położeniach i triumfach, tym lepiej możemy nauczyć się jak pomóc i umocnić jeden drugiego. Im bardziej poszukujemy zrozumienia zamiast obwiniać, tym większą rolę pełnimy w rozproszeniu strachu i zburzeniu murów oraz tworzeniu zamiast rozdzierania na części społeczeństw.

Czas na Ciebie  

Zacząć musimy od samych siebie. Wsiadaj więc w samolot, autobus bądź pociąg i wiedz, że żyjesz nie bez – ale pomimo – swego strachu i w miejscu gdzie zmierzasz, pojaw się z otwartym umysłem i także z ziarnem nadziei schowanym w tylnej kieszeni spodni. Aktywnie wyszukuj przykładów dobroci, empatii i miłości gdziekolwiek zmierzasz. Ty również posiadaj te cechy.  * Podejmuj praktyczne i świadome decyzje o kierunkach swych podróży. Ale ruszaj, pomimo wszystko. To może być to najważniejszy krok, jaki podejmiesz. Jeżeli chcesz przy okazji wyjazdu zmienić coś na lepsze – pomyśl o udziale w wolontariacie zagranicznym Global Citizen, na którym będziesz mógł połączyć wakacyjną podróż z rozwojem osobistym poprzez rozwiązywanie aktualnych problemów świata. Kliknij, aby dowiedzieć się więcej. *** Autor: Joanna Białkowska