Jak dobrze wypaść na rozmowie rekrutacyjnej?

Dla wielu osób rozmowa kwalifikacyjna to najbardziej stresujący etap całej rekrutacji.  To właśnie ten moment, w którym stajesz po raz pierwszy twarzą w twarz z potencjalnym pracodawcą, a on prawdopodobnie podejmuje finalną decyzję o Twoim zatrudnieniu. Naturalne jest, że większości kandydatom towarzyszy stres, jednak zdenerwowanie nie powinno odebrać Ci szansy na sukces- w końcu zostałeś zaproszony na rozmowę kwalifikacyjną, a to znaczy, że przyszły pracodawca jest zainteresowany Twoją osobą. Teraz praktycznie wszystko jest już tylko w Twoich rękach!

 

Zapoznaj się z podstawowymi wskazówkami, które pozwolą ci przygotować się do rozmowy jak najlepiej i czuć się pewnie podczas rekrutacji!

 

 1. ZNAJOMOŚĆ FIRMY

Jeżeli nie wiesz, jaka jest działalność firmy, do której aplikujesz, automatycznie zmniejszasz swoje szanse na pozytywny wynik. Pytanie o miejsce, w którym chcesz pracować pojawi się niemal na pewno, dlatego warto poświęcić trochę czasu na zdobycie cennej wiedzy. Zbierz informacje na temat firmy i jej kultury, produktów, klientów, a także konkurencji – one pozwolą Ci lepiej zrozumieć potrzeby i cele firmy. Pamiętaj, że im większą wiedzę wykazujesz, tym większe prawdopodobieństwo na uzyskanie wymarzonej posady – pracodawcy są chętni do zatrudniania osób, które swoją postawą wyrażają zainteresowanie bieżącymi sprawami przedsiębiorstwa.

2. UBIÓR

Odpowiedni strój to klucz do sukcesu, bo, choć nie szata zdobi człowieka, to właśnie na podstawie wyglądu rekruter kreuje swoją pierwszą opinię na Twój temat. Dlatego przed rozmową kwalifikacyjną warto dokładnie przemyśleć, co powinieneś na siebie włożyć. Ubierz się w strój adekwatny do zasad kultury pracy w danym przedsiębiorstwie – dla większości pracodawców garnitur lub elegancka sukienka są najlepszym rozwiązaniem, jednak żeby mieć pewność, że nie popełnisz żadnej gafy, zapoznaj się dokładnie z profilem organizacji. Nie wszystkie firmy wymagają sztywnego dress code’u, ale nawet wtedy należy pamiętać, że schludność to podstawa każdego outfitu. Nie zapomnij też, że strój ma być wygodny! Ciągłe odgarnianie opadających włosów albo poprawianie podwijającej się spódnicy rozprasza osobę rekrutującą i w efekcie może działać na Twoją niekorzyść.

3. PUNKTUALNOŚĆ

Nigdy nie spóźniaj się na rozmowę kwalifikacyjną! Wyjdź z domu 15 minut wcześniej, aby w razie nagłej sytuacji mieć rezerwę czasową. Zastanów się, ile czasu zajmie Ci dojazd do umówionego miejsca, uwzględnij natężenie ruchu czy ewentualne remonty lub objazdy. Lepiej przyjechać na miejsce 10 minut wcześniej i bez stresu przygotować się do spotkania, niż rozpoczynać rozmowę poddenerwowany i spóźniony.

4. PRZYGOTOWANIE

Pamiętaj, aby na rozmowę zabrać ze sobą rzeczy, które mogą Ci się przydać. Warto mieć przy sobie zapasową kopię CV, referencje, notatnik i coś do pisania. Możesz również przygotować listę pytań, które chciałbyś zadać pracodawcy.

5. ZADAWANIE PYTAŃ

Zadawanie osobie rekrutującej pytań jest ważną częścią rozmowy kwalifikacyjnej. Wielu kandydatów zapomina o tym elemencie i tym samym traci szansę na zdobycie wartościowych informacji na temat firmy. Dobrym sposobem jest przygotowanie wspomnianej wyżej listy pytań, które zadasz w czasie rozmowy. Nie ograniczaj się jedynie do kwestii wynagrodzenia albo urlopu, nie sprawisz tym dobrego wrażenia na pracodawcy. Twoje pytania powinny wyrażać faktyczne zainteresowanie stanowiskiem, na które aplikujesz- pracodawcy cenią sobie zaangażowanie oraz profesjonalne podejście do pracy.

6. SAVOIR VIVRE

Podczas rozmowy rekrutacyjnej pracodawca zbiera o Tobie informacje- analizuje to co robisz, obserwuje, jak się zachowujesz, a także ocenia Twoją kulturę osobistą. Twoim zadaniem jest natomiast zaprezentowanie się z jak najlepszej strony w każdym aspekcie, dlatego też istotna jest znajomość podstawowych zasad savoir vivre’u obowiązujących podczas rozmowy o pracę.

Oto lista zachowań zalecanych, a także tych, których powinieneś się wystrzegać w czasie rozmowy kwalifikacyjnej:

  • Należy przedstawiać się w kolejności imię i nazwisko – nie na odwrót
  • Należy kłaść rzeczy na stole, a jeżeli rozmowa odbywa się przy biurku szefa, na swoich kolanach
  • Nie należy wyciągać ręki na powitanie jako pierwszy
  • Nie należy siadać, jeśli nie zostanie się o to poproszonym
  • Nie należy siedzieć z rozstawionymi nogami tudzież z nogą założoną na nogę
  • Nie należy rozpoczynać rozmowy jako pierwszy

7. ODPOWIEDZI NA PYTANIA

Będąc w stresie, kandydaci często nie zastanawiają się, czy rzeczywiście odpowiedzieli na zadane pytanie. Pomyśl dwa razy, czy dobrze zrozumiałeś rekrutera, a jeżeli masz wątpliwości, nie bój się poprosić o wyjaśnienie. Pamiętaj, aby odpowiadać pełnymi zdaniami i rozwijać swoje wypowiedzi- warto również poprzeć je przykładami z życia i odwoływać się do dotychczasowego doświadczenia. Staraj się udzielać wyczerpujących odpowiedzi, jednak nie przesadzaj – rozmowa kwalifikacyjna to w końcu dialog, nie monolog!

8. PRAWDOMÓWNOŚĆ

Kłamstwo na rozmowie rekrutacyjnej to powszechne zjawisko (według badań aż 53 na 100 kandydatów kłamie w CV lub na rozmowie kwalifikacyjnej). Wielu kandydatów „ulepsza” swoje umiejętności albo nawet referencje, ponieważ sądzi, że taka drobna forma pomocy pomoże im lepiej wypaść w oczach pracodawcy. W rzeczywistości jednak koloryzując własne doświadczenie nic nie zyskasz- większość faktów pracodawca jest w stanie z łatwością zweryfikować poprzez dokładne sprawdzanie referencji i pytania sprawdzające prawdziwość danych. Niedociągnięcia w aplikacji nie skreślą Cię automatycznie z listy kandydatów, natomiast kłamstwo, które wyjdzie na jaw, tak.

9. PEWNOŚĆ SIEBIE

Wiara w swoje umiejętności i poczucie własnej wartości są bardzo ważne podczas rozmowy o pracę. Przychodząc na spotkanie możesz czuć stres, jednak nie zapominaj, że Twoim zadaniem jest przekonanie pracodawcy do siebie! Swoją postawą udowodnij, że jesteś właściwą osobą na właściwym miejscu- pokaż rekruterowi, że wiesz, czego chcesz i że nadajesz się na swoje stanowisko, ale nie zachowuj się zbyt nonszalancko. Jeżeli masz dużą tremę, przed wejściem na rozmowę posłuchaj pozytywnej muzyki, porozmawiaj z bliskimi lub powtarzaj sobie w głowie, że jesteś najlepszym kandydatem na tę pozycję- w końcu udało Ci się pokonać setki innych aplikujących!

10. ENTUZJAZM

Ostatnia, ale na pewno nie mniej ważna wskazówka to pozytywne nastawienie. Rozpocznij spotkanie pewnym uściskiem dłoni i uśmiechem. Staraj się mówić czystym, wyraźnym głosem, utrzymuj z rekruterem kontakt wzrokowy i pamiętaj, że pozytywna energia zaraża ludzi. Pokaż pracodawcy, że zależy Ci na tej pracy i posada w jego firmie byłaby dla Ciebie przyjemnością!

 

Jak widzisz, rozmowa rekrutacyjna nie musi być przerażająca, wystarczy odpowiednie przygotowanie i dobre nastawienie! Pamiętaj o powyższych wskazówkach, a zdobycie upragnionej pracy nie powinno stanowić dla Ciebie problemu!

A nowo nabyte umiejętności możesz wykorzystać już w bliskiej przyszłości, aplikując na Global Talent (http://aiesec.pl/praktyki/)– projekt zagranicznych staży i praktyk umożliwiający podjęcie pracę w obszarach HR, marketingu, edukacji, finansów oraz IT w wybranych firmach na całym świecie!

 

 

Wolontariat w Chinach | Rozmowa z Gosią

gosia

Co było dla Ciebie motywacją do wyjazdu?

Zawsze lubiłam działać, próbować nowych możliwości, poznawać nowych ludzi, podróżować. Decyzja o samotnym wyjeździe małej blondynki na koniec świata brzmiała może dość ekstremalnie, ale chyba o to właśnie chodzi – jest ryzyko, jest zabawa!

Jak AIESEC pomógł Ci w przygotowaniach?

Od AIESEC otrzymałam dużo wsparcia – doskonale pamiętam moje pierwsze spotkanie z Różą i Piotrkiem, którzy z pasją opowiedzieli mi o tej ogromnej szansie. Prawdę mówiąc decyzja o wyjeździe zapadła właśnie wtedy.

Jak przywitała Cię miejscowa społeczność?

Zaraz po lądowaniu przekonałam się, że wylądowałam we właściwym miejscu – telefon automatycznie zablokował mi dostęp do wszelkich aplikacji, co upewniło mnie, że jestem już w Chinach. Nieco przerażona stanęłam z walizką i właśnie wtedy poznałam pierwszego obywatela Chin, który okazał się być taki, jak oni wszyscy – pomocny, ciepły, niezwykle przyjazny. Tacy też byli local volunteers, czy host family – rodzina, u której mieszkałam, bez której ten wyjazd nie byłby taki sam.

Czym zajmowałaś się w ramach projektu?

Projekt, w którym brałam udział polegał na pracy w szkole z dzieciakami. Opowiadaliśmy im o naszych krajach, kulturze, prowadziliśmy dla nich różne zajęcia, zabawy. Wiele z nich po raz pierwszy w życiu widziało obcokrajowców, przez co może na początku był między nami jakiś dystans, ale z czasem nie chcieliśmy nawet myśleć o tym, że to wszystko kiedyś się skończy. Do dziś mam przed oczami moment, kiedy jedna z uczennic przynosi mi prezent i mówi żebym otworzyła go jak już wyjadę, a w środku list z podziękowaniami dla najlepszej nauczycielki, co więcej – list ten był po polsku.

W jaki sposób wolontariat wpłynął na Ciebie i otoczenie, w którym działałaś?

Wyjazd był dla mnie niezapomnianym przeżyciem. Miałam okazję sprawdzić sama siebie, przejść jakąś próbę – chyba dałam radę! Ludzie, których miałam okazję tam spotkać na zawsze pozostaną gdzieś głęboko w moim sercu, bo to właśnie oni sprawili, że ten wyjazd był tak niesamowity. Ja mogłam poznać ich kulturę, oni zaś moją. Byliśmy dla siebie wzajemnie takimi nauczycielami życia- niesamowite doświadczenie! Myślę, że gdybym jeszcze raz stanęła przed decyzją o takim wyjeździe nie zastanawiałabym się ani chwili!

Ty też możesz wyjechać do Chin, już w te wakacje – sprawdź Global Volunteer

Dlaczego warto zostać międzynarodowym wolontariuszem?

 

Jak często spotykasz się z pojęciem wolontariatu? Ile razy w miesiącu słyszysz o przeróżnych akcjach charytatywnych na rzecz potrzebujących albo jesteś zachęcany do wsparcia tysiąca filantropijnych projektów? Kiedy ostatnio czytałeś o kolejnym celebrycie dobroczynnie angażującym się w projekty społeczne?

Wielu z nas czuje inspirację widząc Angeline Jolie zdobywającą kolejne nagrody humanitarne albo George’a Clooney’a protestującego przeciwko ludobójstwom w Sudanie, jednak wolontariat to coś więcej niż tylko trend ostatnich sezonów, a żeby działać na rzecz innych wcale nie trzeba być gwiazdą pokroju Angeliny. Zagraniczny wolontariat to opcja dla każdego, kto jest ciekawy świata oraz globalnych problemów, a także ma determinację do zmiany otaczającej go rzeczywistości!

 

A dlaczego warto podjąć takie wyzwanie i zostać globalnym wolontariuszem?

 

 

Praktyczne doświadczenie

Fajnie słucha się różnych historii na temat wolontariatu, ale tak naprawdę dopiero sam wyjazd pozwoli Ci przeżyć niesamowitą przygodę i zdobyć doświadczenie na całe życie. Mieszkając w zupełnie innym kręgu kulturowym podszkolisz nie tylko języki, ale nauczysz się również samoorganizacji, tolerancji, współpracy oraz radzenia sobie w ciężkich sytuacjach, a dodatkowo przeżyjesz niezapomniane chwile u boku młodych ludzi z całego świata. Najlepszym tego przykładem jest Ada, 20 letnia studentka SGH, która w te wakacje wyjechała jako wolontariuszka do Brazylii, a doświadczenie, jakie dostarczył jej wyjazd opisuje następująco:

„Na wolontariacie AIESEC miałam unikatową okazję obracać się w gronie ludzi z całego świata, którzy z jednej strony byli zupełnie różni, mieli inną mentalność, zwyczaje, sposób patrzenia na świat… Jednak z drugiej strony każdy z nas zdecydował się na taką przygodę, łączyła nas chęć do działania i otwartość. To było niesamowite, ludzie z tylu kontynentów, którzy nawzajem się wspierali, podróżowali, dzielili troski i niesamowite przygody. Czasami było niełatwo, każdego dnia się irytowałam na kogoś, ponieważ działał w inny sposób niż oczekiwałam. Ale wystarczyło przypomnieć sobie z jak innego środowiska pochodzi i uznawałam to za cenną lekcję tolerancji.”

 

Globalna perspektywa

Paulina; 20 lat; wolontariat w Indonezji

Paulina; 20 lat; wolontariat w Indonezji

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zagraniczny wolontariat umożliwi Ci spojrzenie na zagadnienia, o których słyszysz na co dzień z zupełnie innej strony. Prawdopodobnie odkryjesz też problemy, o których istnieniu nie miałeś pojęcia, a twoja perspektywa zmieni się o 180 stopni! Świadczyć o tym może między innymi doświadczenie Pauliny, 20 letniej studentki z Warszawy, która lipiec spędziła w stolicy Indonezji, Dżakarcie, gdzie uczyła młodzież licealną postaw liderskich. Paulina przyznaje, że ogromnym zaskoczeniem był dla niej fakt, że znajomość angielskiego albo podstawowa wiedza z geografii czy historii (czyli coś, co w Polsce posiada każdy kto uczęszczał do szkoły), dla indonezyjskich uczniów jest czymś niesamowitym. Większość Indonezyjczyków nie mówi w obcym języku, w związku z czym ze swoimi umiejętnościami Paulina, jak sama to określa, była dla dzieci kimś w rodzaju gwiazdy.

 

Paulina; 20 lat; wolontariat w Indonezji

Paulina; 20 lat; wolontariat w Indonezji

 

Wpływ na otoczenie

Bycie zagranicznym wolontariuszem pozwoli Ci realnie oddziaływać na środowisko, w którym się znajdujesz. Dzięki możliwości podjęcia wolontariatu na całym świecie, masz szansę aktywnie przeciwdziałać globalnym i lokalnym problemom. Czemu masz ograniczać się jedynie do roli obserwatora trudności, z którymi boryka się świat, skoro zagraniczny wolontariat umożliwia Ci bycie czynnym działaczem?

 

 

Poznanie samego siebie

Lepsze poznanie własnej osobowości to kolejna ważna korzyść płynąca z międzynarodowego wolontariatu. Samoświadomość, czyli umiejętność rozpoznawania swoich mocnych i słabych stron, jest jednym z kluczowych elementów rozwoju, ponieważ pozwala nam rozpoznać schematy, a także przyczyny działań, które podejmujemy. To z kolei może prowadzić do wyzbycia się negatywnych wzorców zachowań czy emocji i pozostania w zgodzie z samym sobą.

Działanie w obcym otoczeniu z ludźmi z zupełnie innej kultury niż Twoja zmusza do pracy nad sobą. Dzięki wyjazdowi możesz lepiej się poznać, rozwinąć swoje zdolności i nabyć nowe umiejętności społeczne. Wolontariat to w rzeczywistości nie tylko pomoc innym, ale również super lekcja dla siebie samego, o czym przekonały się nasze obie wolontariuszki. Paulina przyznaje, że jej słabą stroną jest cierpliwość, której musiała nauczyć się podczas wolontariatu, gdy każdego dnia stała w ogromnych korkach ciągnących się ulicami Dżakarty, natomiast Ada zapytana o samoświadomość podsumowuje:

„Na wyjeździe nauczyłam się czuć dobrze sama ze sobą, wcześniej zawsze byłam uzależniona od ludzi, bardzo zależało mi na ich opinii, nie potrafiłam po prostu pobyć chwile samotnie. Gdy jedziesz do kraju, gdzie momentami nic nie rozumiesz, musisz dojechać gdzieś sama lub znajdujesz się w grupie zupełnie obcych ludzi, niezbędne jest zacząć czerpać radość z przebywania tylko ze swoimi myślami. Teraz gdy wróciłam, niezwykle cenię sobie taki spokój ducha i niezależność.”

 

 

Realna pomoc

No i oczywiście najważniejszy punkt wolontariatu, czyli niesienie realnej pomocy innym. Czy jest coś piękniejszego niż wdzięczność, którą widzisz na twarzy drugiego człowieka, gdy coś dla niego zrobisz?

Powyższe punkty to tylko podstawowe argumenty, dla których warto zostać globalnym wolontariuszem! Pamiętaj, że każdy z nas może być superbohaterem i pomagać temu światu stać się lepszym miejscem, więc dlaczego to nie właśnie TY miałbyś podjąć się tego wyzwania? Ideę wolontariatu bardzo prosto, a zarazem  trafnie opisuje Paulina (20 lat) – studentka SGH, która w tym roku odbyła wolontariat w Indonezji:

“Jest to robienie czegoś dla siebie przez pomoc innym”

 

Paulina; 20 lat; wolontariat w Indonezji

Paulina; 20 lat; wolontariat w Indonezji

 

 

Global Volunteer to międzynarodowe projekty wolontariackie trwające od 6 do 12 tygodni. Kierujemy je do młodych osób zainteresowanych praktycznym doświadczeniem w projektach odpowiadających na problemy ekonomiczne, ekologiczne i społecznokulturowe we współczesnym świecie, ponieważ wierzymy, że globalna perspektywa pozwala o wiele bardziej zrozumieć otaczający nas świat, motywując nas do działania na rzecz lokalnego otoczenia.

Aby dowiedzieć się, jakie kroki należy podjąć, żeby wyjechać na międzynarodowy wolontariat, odwiedź stronę Global Volunteer i już teraz złóż swoją aplikację na wybraną ofertę!

Pierwsze kroki w AIESEC

artyku__4

Formularz zgłoszeniowy, rozmowa rekrutacyjna, zadanie grupowe i w końcu – konferencja. Cztery etapy dołączenia do organizacji nie tylko przybliżają uczestnikom procesu naszą misję i sposób, w jaki ją realizujemy. Są wprowadzeniem do dynamicznego środowiska AIESEC oraz przygotowaniem do zadań, które stoją przed nowymi członkami organizacji.

Podczas konferencji poznasz lokalny zarząd, koordynatorów oraz osoby, z którymi będziesz przez najbliższe miesiące realizować jeden z projektów. To właśnie na tym kilkudniowym wyjeździe masz możliwość zintegrowania się ze swoim kilku- lub kilkunastoosobowym zespołem, porozmawiania o oczekiwaniach i umówienia się na pierwsze spotkanie po powrocie.

Podstawą działalności AIESEC są programy wymianowe, dlatego projekty, do których zostaniesz zrekrutowany będą dotyczyły organizacji wolontariatu lub praktyk zagranicznych na jeden z dwóch sposobów:

  • zaangażowanie w procesy informacyjno-rekrutacyjne Global Volunteer lub Global Talent – są to nasze propozycje dla młodych ludzi, którzy chcą zdobywać międzynarodowe doświadczenie i aktywnie pracować na rozwiązanie problemów świata;
  • tworzenie możliwości rozwoju dla studentów z zagranicy i – jednocześnie – Twojego miasta poprzez realizację projektów edukacyjnych dla placówek oświatowych, które pomagają dzieciom i młodzieży poznać świat i inne kultury, a także przełamać bariery językowe.
    W niektórych miastach otwieramy również pozycje dla nowych członków w zespołach organizujących Dni Kariery – jednych z największych w Polsce targów pracy praktyk i staży. Współtworząc je, wesprzesz studentów w początkach ich kariery zawodowej, a przedsiębiorców – w znalezieniu wartościowych pracowników.

Na konferencji dowiesz się nie tylko tego, czym będzie zajmował się Twój projekt, ale również poznasz swoją rolę w jego realizacji. Promocja, poszukiwanie partnerów, czy prowadzenie procesów rekrutacyjnych? Przez kolejne miesiące będziesz mógł sprawdzić się w którymś z tych segmentów. Podczas regularnych spotkań zespołu oraz szkoleń będziemy dostarczać Ci niezbędną wiedzę i dzielić się własnymi doświadczeniami, a także – niecierpliwie czekać na Twoje spostrzeżenia i pomysły! W międzyczasie z pewnością pojawią się kolejne możliwości, z których będziesz mógł skorzystać – organizacja konferencji, wydarzenia, praca w innym projekcie – lokalnym, narodowym lub międzynarodowym – od Ciebie będzie zależało, czy zechcesz spróbować czegoś więcej.

Już po kilku miesiącach możesz zostać koordynatorem projektu, podczas kolejnej konferencji dostać swój zespół i razem z nim realizować zaplanowane wcześniej zadania, dbając o rozwój jego członków.

Każdego dnia, korzystając z możliwości, jakie daje nam AIESEC, tworzymy historie pełne różnorodności i wyzwań. Jaka będzie Twoja?

Dołącz do AIESEC

Trwa rekrutacja

Jesteś studentem, chcesz kształtować środowisko lokalne i mieć wpływ na otaczający Cię świat?
Dowiedz się, dlaczego warto do nas dołączyć.

7 osób, które zainspirują Cię do zmian

untitled-design

 

Nelson Mandela

Nelson Mandela został głową państwa RPA w 1994 roku. To jeden z najsłynniejszych prezydentów świata, który nie zgadzał się z niesprawiedliwością świata i poświęcił swoje życie walce o lepsze jutro dla swoich rodaków. Mandela wiedział, że aby dokonywać zmian trzeba mieć jasno sprecyzowany cel, a bunt dla samego buntu nie ma sensu. Dlatego też w latach 60-tych XX. w. skupił się na poznawaniu kultury i języka białych mieszkańców RPA – to oni stworzyli apartheid i to z ich światopoglądem chciał walczyć, dlatego tak ważne było poznanie przeciwnika – jego kultury, historii, przekonań i wartości. Mandela został nagrodzony ponad 600 razy, otrzymał również pokojową Nagrodę Nobla. Jego historia pokazuje prawdziwość słów, które kiedyś wypowiedział: „nie znajdziesz pasji, zadowalając się małymi rzeczami, żyjąc poniżej tego, co naprawdę jesteś w stanie osiągnąć.”

 

Bono

Jeden z największych artystów naszych czasów. Otrzymał wiele nagród za swoją działalność artystyczną oraz charytatywną. Królowa Elżbieta II nadała mu tytuł szlachecki, a w 2005 nominowano go do Pokojowej Nagrody Nobla. Bono nie skupia się jedynie na karierze swojego zespołu U2, ale przede wszystkim jest aktywnym działaczem na rzecz ludzi potrzebujących – walki z AIDS, biedą i brakiem edukacji. W 1987 roku wraz ze swoją żoną Ali pojechał do Etiopii, gdzie przez miesiąc oboje pomagali w szpitalu na rzecz organizacji World Vision. W jednym z wywiadów powiedział „nie możemy naprawić całego zła, ale możemy znaleźć ludzi, którzy pomogą nam tego dokonać.”

 

Jakub Orłowski

Mieszkaniec Poznania, absolwent filologii węgierskiej, a obecnie student na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. W 2013 roku podjął decyzję, która wpłynęła na całe jego późniejsze życie – zdecydował się na udział w wolontariacie w obozie dla uchodźców na Węgrzech. Po powrocie poczuł, że jest coś, co chciałby przekazać światu, co jest warte tego, żeby o tym mówić i pisać. Stąd narodził się pomysł, który obecnie jest realizowany na światową skalę – „Power of exchange book”. Jakub zawsze chciał wydać książkę, było to jednak mgliste marzenie, na którego realizację nie miał pomysłu. Koncepcja narodziła się na wolontariacie – wydanie zbioru opowiadań o doświadczeniach uczestników wymian międzynarodowych. Obecnie Kuyba zbiera materiały do książki, w której ukażą się historie ludzi żyjących w Indiach, Chinach, Hiszpanii, Polsce i wiele innych. Tym, co napędza Jakuba do działania i nie poddawania się w realizacji celów jest cytat z utworu Paktofoniki: „Dla pewnego swego i chcącego – nic trudnego”.

 

Alvaro Jimenez

Alvaro pochodzi z Hiszpanii, a obecnie studiuje na Uniwersytecie w Granadzie. Właśnie ukończył studia na kierunku biznes i administracja, które jednak nie były nigdy jego pasją. Tym, w czym się spełniał i co sprawiało mu przyjemność, był już od dawna marketing. Alvaro nie zdecydował się na zmianę kierunku studiów, ponieważ chciał ukończyć to, co zaczął. Jednak postanowił poświęcić każdą wolną chwilę na rozwój swojego hobby. Realizował je na zdobywając wiedzę praktyczną, ucząc się obsługi programów graficznych, czytając profesjonalne artykuły branżowe. Jego poświęcenie (o ile o realizacji pasji można mówić jako o poświęceniu), przyniosło rezultaty. W 2014 roku Alvaro spędził wakacje w jednym z czterogwiazdkowych hotelów w Polsce, jako osoba odpowiedzialna za akcję promocyjną ośrodka. Niedawno Alvaro współpracował przy realizacji akcji marketingowej obejmującej ponad 120 krajów. Tym, co inspiruje Alvaro są słowa: „żeby być kreatywnym, musisz wyzbyć się strachu, że się mylisz”.

 

Ana Saldarriaga

Ana pochodzi z Kolumbii. Na uniwersytecie ukończyła kierunek zarządzanie projektami, zrobiła też podstawowy kurs robotyki. Mówi o sobie, że jest umysłem ścisłym i lubi, kiedy wszystko ma poukładane. Ana wiele razy doznawała porażek, ale nigdy się nie poddawała. Często podejmowała decyzje, które przerosłyby nawet wielu dorosłych z kilku letnim doświadczeniem. Przykładem może być zdobycie 9 narodowych partnerstw o wartości prawie 100 tys. euro, dzięki którym finansowano lekcje nauki języka angielskiego w Kolumbii. Ana tamten okres wspomina jako bardzo nerwowy – nie zrealizowanie ustalonych umów niosło za sobą poważne konsekwencje. Mimo to nigdy nie przestała wierzyć w swój zespół i razem udało im się zrealizować o wiele więcej, niż zakładali. Ana nie przestała jednak stawiać sobie kolejnych celów. Niedawno brała udział w spotkaniu Narodów Zjednoczonych, gdzie wygłosiła przemowę na temat obecnej sytuacji na świecie. W przeciągu kilku lat z osoby, która nie widziała różnicy pomiędzy wizą a paszportem, stała się liderem, którego opinia ma znacznie na arenie międzynarodowej.

 

Mick Jagger

Czy jest tu ktoś, kto nie zna The Rolling Stones? Współzałożycielem zespołu był właśnie Mick. Wywodził się z rodziny z średniej klasy, jego ojciec był nauczycielem. Jako młody chłopiec, Mick wolał poświęcać czas muzyce – zamiast nauce, ale mimo wszystko postanowił zacząć studia ekonomiczne. Nawet gdy jego kariera muzyczna zaczęła nabierać tępa, nikt nie spodziewał się, że stanie się tak sławny. Nie zapomniał jednak nigdy o pomaganiu innym i interesowaniu problemami świata. Ponieważ muzyka zawsze była całym jego życiem również przez nią postanowił pomagać innym – wydał kilka charytatywnych singli oraz zagrał nie jeden koncert, którego celem była pomoc potrzebującym. Jego działalność doceniła Królowa Elżbieta II, od której otrzymał tytuł szlachecki. W wywiadzie w 2010 roku, powiedział: „Wszyscy kiedyś umieramy. Trzeba wciąż iść naprzód i robić to, co się lubi, do samego końca.”

 

Bill Clinton

Był prezydentem Stanów Zjednoczonych w latach 1993-2001. Obecnie zajmuje 49 miejsce wśród najbogatszych polityków świata, chociaż urodził się w biednej rodzinie mieszkającej w małym miasteczku. Był świetnym uczniem zainteresowanym wydarzeniami dziejącymi się na świecie. Słynnego przemówienia Martina Luthera Kinga nauczył się na pamięć. Z biedy, w której żył wybił się dzięki dostaniu się na prestiżowy uniwersytet i stypendiom. W sumie ukończył trzy kierunki na trzech prestiżowych uczelniach. Pomimo tego, że jego prezydentura spotykała się z dużą krytyką, nie można zlekceważyć faktu, że w 1997 został wybrany na drugą kadencję. W jego biografii zacytowano jego słowa: „Myślę, że najważniejszą rzeczą, jakiej się dowiedziałem jest to, że zawsze można się nauczyć czegoś więcej.”

 

Ty?

Tak, tak właśnie TY! Pomyśl o swoim dotychczasowym życiu, planach i marzeniach. Ile razy zrealizowałeś coś, co wydawało się niemożliwe? Ile razy podjąłeś ryzyko, zrezygnowałeś z przyjemności dla realizacji wyższego celu? Wydaje Ci się, że napisaliśmy o jakichś super bohaterach? Prawda jest taka, że każdy z nas ma w sobie siłę i potencjał, które tylko czekają, by je wykorzystać.

 

Wiesz co łączy te 7 osób? Wrażliwość na otaczające ich problemy, chęć zmieniania lokalnego środowiska i nieustannego rozwoju. Jednak to nie wszystko, Każdy z nich był lub nadal jest członkiem AIESEC.

Każdy z nas może tworzyć niesamowite historie. Jaka będzie Twoja? Zdecyduj sam.

Zosia Sidorowicz

Dołącz do AIESEC

Trwa rekrutacja

Jesteś studentem, chcesz kształtować środowisko lokalne i mieć wpływ na otaczający Cię świat?
Dowiedz się, dlaczego warto do nas dołączyć.

 

 

Dlaczego warto wyjechać na chwilę na praktyki zagranicę?

Zastanawialiście się kiedyś jakby to było mieszkać i pracować w innym kraju? Zapewne początkowo byłoby to ogromne wyzwanie. Nowe środowisko, nowi ludzie, zupełnie inna kultura i zwyczaje. Po przyjeździe każdemu z nas byłoby trudno się odnaleźć. Nie możemy jednak zapomnieć o najważniejszym – korzyściach.

pexels-photo

A więc dlaczego warto wyjechać na chwilę do pracy zagranicę? Oto nasze propozycje!

  • Języki! Praca za granicą to szansa na poprawienie znajomości języków obcych, a w szczególności angielskiego. Będą w obcojęzycznym kraju, nawet najbardziej oporny uczeń podszlifuje swoje umiejętności!
  • Nowi znajomi! Podróżując zawsze poznajemy nowych ludzi! Przyjaźnie i nowe znajomości można nawiązać także w miejscu pracy! Wyjeżdżając, poznasz mnóstwo osób, które podjęły podobną decyzję jak ty – znalazły w sobie odwagę i próbują swoich sił w całkowicie nowym środowisku. Pamiętaj, że każde spotkanie z nową osobą czegoś nas uczy, teraz pomyśl – jak wiele doświadczeń możesz zdobyć!
  • Zwiedzanie! Wyjeżdżając do pracy zagranicę na pewno uda Ci się wygospodarować trochę czasu wolnego. Będzie to świetna okazja żeby pozwiedzać! Pomyśl ile niezwykłych miejsc mógłbyś zobaczyć, ile innych kultur poznać, ile niesamowitwych chwil przeżyć.
  • Doświadczenie! Pracując w obcym kraju, w którym panują inne zasady i zwyczaje, każdego dnia kolekcjonujesz doświadczenie. Pomyśl jak wiele możesz się nauczyć i jak bardzo jesteś w stanie rozwinąć swoje umiejętności! Pamiętaj, że w dzisiejszym świecie pracodawcy bardzo doceniają jeśli potrafisz pracować z osobami z różnych zakątków świata, a różnice kulturowe nie są dla Ciebie zaskoczeniem czy przeszkodą lecz szansą na rozwój projektu.

To tylko kilka powodów dla których warto wyjechać do pracy za granicę! Każdy z nas jest odpowiedzialny za swoją przyszłość i karierę i tylko od nas zależy jak wiele osiągniemy. Czasami musisz zaryzykować i wyjść z własnej strefy komfortu, aby coś osiągnąć. Postaw na własny rozwój i nie bój się ryzykować!

Znajdź idealne dla siebie praktyki w firmach lub starupach i wyjedź już w te wakacje!

Rozdarci między literami- czyli świat nakreślany przez generacje Y i Z

Czemu nie lubimy socjologii?

Podział na generacje XYZ, jak i inne dziedziny współczesnej socjologii budzi wiele kontrowersji, rodzi pytania, na które bardzo często nie uzyskujemy odpowiedzi. Ludzie nie ufają socjologom, ponieważ nauka ta obdziera z indywidualności, generalizuje i „wrzuca do jednego worka”, co jest chyba najczęstszym wymierzanym w nią zarzutem. No bo w końcu, jak można przypisywać ludziom konkretne cechy, skłonności, wady i zalety na podstawie daty urodzenia? To na pierwszy rzut oka niewybaczalne uproszczenie, które ujmuje zarówno jednostce, jak i ogółowi.

Jednak czy te oburzenie jest uzasadnione? Aby odpowiedzieć na to pytanie, spróbujmy odnieść się do twierdzenia, które słyszy się setki razy na lekcjach wos-u już w czasie gimnazjum. „Człowiek jest istotą społeczną”. Żyjemy w społeczeństwie, które zarazem tworzymy. Wnosimy do niego wartości (lub antywartości) i wynosimy światopogląd, który bardzo często jest „mixem” naszego indywidualizmu i ogólnych nastrojów panujących w społeczności, w której dane nam było się urodzić, czy wychować. Wspomniane nastroje zależne są od wielu czynników, przede wszystkim historycznych. Burzliwe wydarzenia, jak wojny, powstania, przełomy kulturowe i religijne odciskają piętno w świadomości młodych ludzi, stających się dziećmi swoich czasów. Ludzie ci tworzą subkultury, nurty artystyczne, polityczne, które najtrafniej odzwierciedlają ich postawę względem wszystkiego, co ich otacza. Zazwyczaj dodatkowo stają też w opozycji, do pokolenia swoich rodziców, tworzą światopogląd, który z kolei odrzucą ich własne dzieci. To taka sztafeta obyczajów.

Skoro ustaliliśmy, że socjologowie mają jednak trochę racji, a kulturę i obyczajowość porównaliśmy do sztafety, to może warto mimo wszystko wiedzieć, kto teraz „biegnie”, a kto „pozostał z tyłu”. Wbrew pozorom informacje na temat generacji są niezwykle istotne, także dla gospodarki. Wchodzące na rynek pokolenia zmieniają zasady, tendencje, reguły gry. Naukowcy opisują te zmiany, a badacze rynku w pocie czoła próbują wykorzystać, by jak najlepiej na nich zarobić.

X, Y, a może Z?

Odnieśmy się teraz do konkretów, zadając sobie pytanie, gdzie tak naprawdę w dziejach ludzkości się znajdujemy i jakie ma to przełożenie na gospodarkę i na nas samych. Jakimi konsumentami jesteśmy i dlaczego? Wielu z Was pewnie nie raz zastanawiało się, czy należy do pokolenia Y, czy może Z.  Ludzie urodzeni w okolicach roku 1996, nie tylko są dziećmi przełomu wieków, ale też przełomu wspomnianych pokoleń. Prawdopodobnie jesteśmy niezdefiniowanym stadium pośrednim, rozdartym gdzieś pomiędzy wartościami pokolenia Y i pokolenia Z. Co wynika z tej przynależności i co tak naprawdę oznaczają te krańcowe litery alfabetu?

Millenialsi

Pokolenie Y (Millenialsi) definiowane jest jako generacja ludzi urodzonych po roku 1977, natomiast przed rokiem 1996. Urodzeni w tym przedziale pamiętają atak z września 2001, pierwsze hasła wpisywane w Google oraz pierwsze filmiki na YouTube. Generacja ta jako pierwsza zaczęła używać internetu jako źródła komunikacji na skalę masową. Wszechobecny, nieograniczony dostęp do informacji sprawił, iż pokolenie  dominujące dzisiejszy rynek jest niezwykle wymagającą grupą konsumentów, od których preferencji zależy przyszłość wielu marek i firm, silnie zabiegających o ich względy. Według portalu Forbes.pl Millenialsi w Stanach Zjednoczonych wydają rocznie 1,3 bln dolarów, z czego dysponują swobodnie 430 mld dolarów na własne zachcianki. Za względami Millenialsów, o które toczy się walka na rynku, kryją się pokaźne sumy. „Y” to pokolenie, które jest znacznie bogatsze od poprzedników. Wynika to przede wszystkim z tego, że rodzice pokolenia Y byli generacją, która zdążyła się wzbogacić w umacniającym się systemie gospodarki rynkowej, a tym samym mogli zapewnić swym dzieciom bardziej dostatnie i pełne atrakcji dzieciństwo, jakiego sami niegdyś pragnęli.

Autentyczni przede wszystkim

Przedstawiciele Y są zarazem mniej praktyczni w swych wydatkach niż ich rodzice. Kupując dobra rzadziej myślą o jakości, a kierują się bardzo często lojalnością wobec marki, utożsamiają się z filozofią, stylem który dana marka prezentuje. Millenialsi są zarazem bardzo odporni na reklamę. Aktywność w mediach społecznościowych i łatwość zasięgania opinii na temat produktów sprawiają, że w swych wyborach często kierują się faktami, rzeczywistym stanem rzeczy, a nie tym prezentowanym w kampaniach reklamowych. Między innymi dlatego pokolenie to ceni sobie nad wyraz autentyczność. Ma to ogromne znaczenie dla strategii marketingowych firm. Odnieśmy się do marek butów, jak Converse lub Vans, które w reklamach pokazują swoje buty znoszone, rozdarte i wysłużone. Chcą pokazać funkcjonalność, autentyczność, za którą Millenialsi są skłonni płacić. Firmy produkujące telefony komórkowe pokazują urządzenia „w akcji”, a nie za szklaną gablotą, ponieważ dobrze wiedzą, że komórka to urządzenie, które niejednokrotnie uderza ekranem o asfalt przez nieudaną próbę zrobienia idealnego „snapa”, a nie obiekt o szczególnej wartości sentymentalnej. Millenialsi nie lubią sztuczności, jedynie autentyczność budzi w nich zaufanie.

Pokoleniu Y bardzo często zarzuca się egoizm połączony z bardzo silną samoświadomością. Millenialsi zorientowani są przede wszystkim na karierę, są kreatywnymi idealistami. W pracy cenią sobie przede wszystkim niezależność finansową, będącą dla nich priorytetem. Zależność millenialsów od rodziców bardzo często tłumaczona jest nadopiekuńczością w okresie dorastania, tłumaczy to protekcjonalne usposobienie i chęć stabilizacji, dominujące wśród przedstawicieli generacji Y.

Opisane tendencje w dużej mierze odnoszą się do urodzonych w latach 90. , a co za tym idzie wielu z nas może się z nimi utożsamić. Skąd w takim razie generacja Z?

„Zzetowani” technologią

Generacja Z to pokolenie młodych ludzi urodzonych po roku 1996. Od millenialsów odróżnia ich przede wszystkim to, że urodzili się w świecie już zdominowanym przez technologię i jest to jedyny świat, jaki znają. Od dziecka mają oni dostęp do internetu, który staje się ich podstawowym kanałem komunikacji. Według badania „GEN Z: Digital in their DNA”, JWT Intelligence, 2012, należący do pokolenia Z zadeklarowali, że porozumiewanie się w sposób cyfrowy jest dla nich bardziej komfortowe niż tradycyjny kontakt międzyludzki. Podczas gdy rodzice Millenialsów wykazywali tendencję do odgradzania swoich dzieci od niebezpieczeństw świata zewnętrznego, rodzice „Zzetowanych” chętniej przygotowują ich na zetknięcie z rzeczywistością i dorosłością, według badań chętniej podejmują oni rozmowy na drażliwe tematy, są liberalni, jednak w odpowiedzialny sposób. Częściej zostawiają dzieci same w domu, tłumacząc to pracą zawodową. Taki sposób wychowania może mieć w przyszłości bardzo duży wpływ na kształt gospodarki, dlatego generacji Z poświęca się szczególną uwagę już od początku jej aktywności na rynkach. Aż 93% przedstawicieli pokolenia Z ma wpływ na wydatki w gospodarstwach domowych, zgodnie z odpowiedziami ich rodziców. Jest to bardzo ważne, ponieważ od małego uczą się rozporządzać funduszami i wybierać te dobra i usługi, które najbardziej odpowiadają ich preferencjom.

Cyfrowi w życiu i pracy

Pokolenie Z cechuje się również dużą skłonnością do wykorzystywania nowych technologii, w tym mediów społecznościowych w celach praktycznych, ułatwiając tym samym codzienne obowiązki, czy czynności. Wśród Zzetowanych bardzo duży odsetek zamawia jedzenie przez aplikacje, większość zakupów dokonuje w internecie czy korzysta z bankowości mobilnej. Zzetowani cenią wygodę i niezawodność, jaką w większości przypadków gwarantuje im technologia. Firmy zabiegające o względy pokolenia Z, muszą pokazać nastolatkom niezbędną lojalność zanim oni się o nią upomną. Aby tego dokonać należy dać młodym ludziom zdecydować czego dokładnie potrzebują, a następnie dostarczyć im tego w sposób wygodny i estetyczny. Personalizacja dla Zzetowanych ma bardzo duże znaczenie, jest wyrazem indywidualności potrzeb. Zapewniając możliwość dostosowania produktu wedle własnych preferencji, marki budują relację z zupełnie nowym klientem na rynku, który w przyszłości będzie stanowić zdecydowaną większość ich zbytu.

W życiu zawodowym przedstawiciele pokolenia Z prezentują inne wartości niż Millenialsi. Stawiają przede wszystkim na pracę w wymarzonym zawodzie, a nie finansowe bezpieczeństwo, jak w przypadku pokolenia Y. Zzetowani są z reguły bardziej zdeterminowani niż Millenialsi, przywiązują wagę do innowacyjności, wierzą we własne umiejętności i na nich polegają. Są znacznie bardziej niezależni od swoich starszych kolegów, lepiej odnajdują się w kryzysowych sytuacjach, myśląc o rozwiązaniach, są mniej emocjonalni w swym postępowaniu.

Luksusowo, bez przepychu

Ponadto pokolenie Z wykazuje niechęć do nadmiernego przepychu. Mowa tutaj nie tyle o dobrach luksusowych, ale o dobrach ociekających luksusem, pozłacanych klamkach w hotelach i drogich diamentach. Zzetowani podobnie jak pokolenie Y ceni sobie funkcjonalność i wygodę, nie mają tendencji do chwalenia się swym majątkiem. W opozycji do tych cech można przytoczyć nadmierną aktywność pokolenia Z w mediach społecznościowych.  Psychologowie tłumaczą ją głównie chęcią bycia dostrzeżonym, jest to swego rodzaju rekompensata samotności w okresie dorastania powodowanej życiem zawodowym rodziców. Świat Zzetowanych, choć funkcjonalny, praktyczny i nowoczesny, jest podszyty samotnością i niedowartościowaniem.

Szklane życie w pikselach

Mimo zalet pokolenia zzetowanych, należy jednak wspomnieć o zjawiskach negatywnych. Wspomniany rozwój technologii i mediów społecznościowych sprawił, iż kontakty międzyludzkie uległy spłyceniu, żyjemy w epoce, w której kable do iPhone’ów są trwalsze niż więzi międzyludzkie.  Właśnie dlatego nastolatkowie chętniej obserwują na portalach życie osób, których nawet nie znają. Jest to jednostronna relacja, która jest z reguły łatwiejsza, bezpieczniejsza. Możliwe, że dlatego właśnie obserwujemy boom youtuberów, vlogerów, blogerów, czy osób, które po prostu zgromadziły dużo obserwatorów na Instagramie lub Snpachacie. Zzetowani często od własnych problemów uciekają w świat innych ludzi, czemu towarzyszy mieszanka uczuć z kategorii podziwu, zazdrości, czy nadmiernej gloryfikacji niektórych ludzi internetu.

Tak różni, tak podobni

Czy Y i Z leżą faktycznie tak daleko od siebie? Nie możemy tutaj bezwzględnie polegać na proponowanej klasyfikacji wiekowej. Przedstawiciel pokolenia Y urodzony w roku 1994 ma na pewno więcej wspólnego z Zzetowanym urodzonym w roku 1999 niż z rzekomym „rówieśnikiem” pokoleniowym urodzonym przed latami 90. Urodzeni na przełomie wieków na pewno dostrzegają w sobie cechy zarówno pokolenia Y, jak i Z. Jednak nie w tym rzecz.

Zzetowani i Millenialsi stanowią przyszłość tego świata oraz gospodarki, która już teraz dostosowuje się do nowych konsumentów. Świat się zmienia, zachowania, które niegdyś budziły niedowierzanie i niechęć naszych rodziców, stają się powszechne, akceptowane przez społeczeństwo. Nasi rodzice, dziadkowie stali w kolejkach po żywność, my stoimy w kolejkach po buty Kany’ego Westa, co w żadnym stopniu nie umniejsza naszemu pokoleniu, jednak ukazuje różnice kulturowe, wynikające z zupełnie innej sytuacji społeczno-historycznej. Teraz nasza kolej. Przejmujemy stery. Sztafeta rusza na nowo.

Kto grzmi w zespole?

Metody na trudnych współpracowników

Zostałeś liderem projektu, pojechałeś na konferencję, a tam poznałeś swój zespół. Minął miesiąc, pierwsze telefony już za wami, zrekrutowaliście kilku wolontariuszy, ale pojawiły się też pierwsze problemy i nieporozumienia. To ten moment, w którym przekonujesz się, że zarządzanie jest nie lada wyzwaniem.

Ludzi o trudnym charakterze można spotkać wszędzie – w pracy, na studiach, czy nawet w organizacji non-profit. Jeżeli taka osoba znalazła się w Twoim zespole, powinieneś od razu zacząć działać. Zignorowanie takiej sytuacji, jak i podjęcie niewłaściwych kroków celem jej naprawy, odbije się negatywnie nie tylko na samopoczuciu Twoim oraz reszty team’u, a także na efekcie końcowym waszej pracy.

Jako Project Manager w AIESEC jesteś odpowiedzialny za realizację projektu oraz rozwój podległych Ci osób. Twoi podopieczni, poza umiejętnościami praktycznymi, powinni zrozumieć, w jaki sposób postawa pojedynczego członka wpływa na resztę zespołu i czerpać radość ze wspólnej działalności.

Oznacza to, że musisz wydobyć z każdego to, co najlepsze. Niestety, może się zdarzyć tak, że pod Twoją opiekę trafi osoba, która nie będzie angażowała się w projekt, a nawet wprowadzi sceptyczną atmosferę w zespole. Masz prawo do tego, by podziękować jej za dalszą współpracę, jednak zanim podejmiesz tak radykalne zabiegi, spróbuj zmotywować felernego kandydata do zmiany podejścia.

Zwróć uwagę na indywidualne cechy charakteru osób, z którymi współpracujesz, ponieważ nie ma jednej uniwersalnej metody, która sprawdzi się przy każdym typie osobowości. Kluczem do rozwiązania problemu w tych okolicznościach, jest odpowiednia komunikacja i odnalezienie jego źródła. Poniżej zamieszczamy 3 najczęściej spotykanych, trudnych współpracowników. Sprawdź jak poradzić sobie z każdym z nich:

1. Obibok

Nie wywiązuje się ze swoich zadań lub znacznie spóźnia się z deadlinami. Jeżeli już coś zrobi, to zazwyczaj niedbale i odmawia wprowadzenia poprawek. Usprawiedliwia się brakiem czasu, nadmiarem obowiązków lub zobowiązaniami poza projektem.

  • Zastanów się, czy taka osoba dostała potrzebne jej do pracy szkolenia oraz materiały – może wstydzi się przyznać, że nie potrafi wykonać zadania?
  • Spadek motywacji – jeżeli masz podstawy podejrzewać, że w przeszłości niesprawiedliwie ją oceniłeś lub za mocno skrytykowałeś jej pracę, tym razem powiedz jakie widzisz w niej zalety, na pewno znajdziesz coś pozytywnego – przecież nie rekrutujemy osób bez potencjału.
  • Możliwe też, że rzeczywiście nie ma czasu. W takim wypadku przeprowadź poważną rozmowę i wspólnie ustalcie, czy ta osoba chce dalej uczestniczyć w projekcie. Jeżeli nie, pożegnajcie się w zgodzie.

2. Despota

Poważnie traktuje swoją pracę i zazwyczaj wywiązuje się z pracy, jednak nie pozwala Ci się kontrolować, a feedback zawsze traktuje jak krytykę. Wszystko widzi w czarnych barwach, uważa, że każdy pomysł jest niewykonalny. Często narzeka i krytykuje innych. Uważa, że jedynie jego zdanie jest słuszne i manipuluje zarówno Tobą jak i zespołem. Pozostali członkowie teamu czują się przy nim skrępowani, nie chcą się z nim integrować i czują się zniechęceni.

  • Bądź spokojny – przy wymianie zdań nie podnoś głosu, bo sprowokujesz go do zaostrzenia kłótni.
  • Nie argumentuj i nie komentuj – bądź stanowczy i naciskaj na wykonanie zadania. Na każdą Twoją odpowiedź on i tak będzie miał trzy inne. Powiedz co ma wykonać i zlekceważ jego napastliwe wypowiedzi.
  • Pozwól mu oddelegować zadania innym członkom zespołu – przydziel zadanie, za które będzie odpowiedzialny i jednocześnie, które będzie wymagało współpracy z innymi osobami w zespole. On uzna, że sprawuje nad czymś kontrolę i jednocześnie poczuje się doceniony przez pozostałych. Tym samym poprawi się jego nastawienie względem zespołu.
  • Szczera rozmowa – umów się na spotkanie indywidualne, jednak nie uprzedzaj, że chciałbyś porozmawiać na temat zachowania takiej osoby. Zaproponuj luźne spotkanie przy kawie, powiedz, że ciekawi Cię jego zdanie na jakiś temat związany z projektem (despota musi czuć się bezpiecznie). Kiedy będziesz miał pewność, że jest opanowany, zacznij rozmowę o jego nastawieniu.

3. Nadgorliwy

Robi dobre pierwsze wrażenie i pochłania całą Twoją uwagę. Zawsze podejmuje się dodatkowych inicjatyw, swoje zadania wypełnia przed czasem i często wyręcza inne osoby z ich obowiązków, również bez uprzedzenia. Cały czas mówi, zadaje zbędne pytania, po to, aby został zauważony. Pozostali czują się zestresowani, niedoceniani a czasem także niepotrzebni.

  • Agenda – planuj każde spotkanie, wyznacz ramy czasowe dla każdego z podpunktów i daj znać zespołowi ile czasu zaplanowałeś na pojedynczą kwestię. Unikniesz ciągnących się w nieskończoność spotkań oraz monologów. Nadgorliwiec Cię nie zdominuje, bo odczuje, że nie jest w centrum Twojego zainteresowania.
  • Zadawaj pytania konkretnym osobom – w ten sposób inni włączą się do dyskusji, a Nadgorliwiec skonfrontuje się z innymi osobami. Feedbackuj przy tym wypowiedzi i staraj się chwalić trafne spostrzeżenia pozostałych członków. Nadgorliwiec uspokoi się, kiedy zda sobie sprawę, że nie jest najważniejszą osobą w dyskusji. Rzymu przecież nie zbudowała jedna osoba 😉

Bez względu na to, czy Twoim celem jest zostanie menadżerem, nauczycielem, czy prezydentem, niejednokrotnie będziesz musiał współpracować z osobami o zupełnie innym temperamencie, czy charakterze. Tak jak w każdej innej dziedzinie, tak i w zarządzaniu do sukcesu u się małymi krokami, dlatego nie zniechęcaj się, jeżeli nie będziesz potrafił zapanować nad każdym członkiem. Komunikacja ze zróżnicowanym zespołem z początku jest trudna, jednak każde kolejne doświadczenie liderskie wzbogaca Cię o wiedzę jak radzić sobie z trudnymi ludźmi.

Jak wiedzieć więcej? Feedback.

Od małego świat przyzwyczaja nas do rywalizacji i sekretów. Często nie dzielimy się swoją wiedzą, w obawie przed tym, że ktoś może okazać się lepszy, a gdy już ktoś wypowiada w naszym kierunku słowa krytyki – bronimy się i podnosimy gardę. Jednak działalność w jednym zespole, w jednej organizacji, lub związek między ludzki nie jest grą w Pokera. Razem pracujemy na wspólny cel, który łatwiej jest osiągnąć, gdy znamy nawzajem swoje karty. Zgrabnie przedstawia to “Okno Johari”, czyli sposób przedstawienia percepcji własnej osoby i otaczającej rzeczywistości za pomocą czterech obszarów:

Johari

  • Arena – to, co wiesz zarówno Ty, jak i inni. Na bazie tego możemy budować wzajemne porozumienie.
  • Ślepa plamka – te aspekty, których nie zauważasz, ale wiedzą o nich inni. Jak je poznać? Dostając od innych wiadomości zwrotne.
  • Obszar ukryty – Twoje sekrety. Pozostali ludzie ich nie znają, z czego mogą wynikać nieporozumienia.
  • Obszar nieznany – czyli coś, czego (jeszcze) nikt nie wie.

Dla całej grupy korzystnym jest mieć jak najszerszą otwartą Arenę – wtedy znamy nawzajem swoje mocne strony i słabości, znamy poglądy innych i możemy podejmować świadome decyzje oparte o tę wiedzę. Dwa sposoby powiększenia tego obszaru to dzielenie się z innymi osobami swoimi informacjami, oraz słuchanie wiadomości zwrotnej (feedbacku). Dzisiaj będziemy mówić o tym, jak najlepiej dawać i otrzymywać feedback dla wspólnej korzyści.

Dawanie feedbacku

Wiele osób zna klasyczną wręcz technikę feedbacku “na kanapkę”: dodanie komplementu lub miłego akcentu przed i po brutalnej prawdzie, np. “Dobrze się czuję w Twoim zespole, ostatnie spotkanie było stratą czasu i nic nie zrobiliśmy, dobrze, że przynajmniej kawę dostaliśmy dobrą”.

Czasem jest to użyteczna technika aby “zamaskować” feedback, kiedy nie wiemy, jak druga osoba zareaguje. Nie jest jednak szczególnie wyrafinowana i stać nas na więcej! Aby dać na prawdę konstruktywny feedback, potrzeba trochę więcej precyzji i informacji.

BIO (od ang. Behavior Impression Opportunity) – uwzględniamy konkretne Zachowanie, to jakie powoduje w nas osobiste Odczucie, po czym wskazujemy Okazję do poprawy. Na przykład: “Kiedy prowadziłeś spotkanie zespołu i wciąż odbiegaliśmy od tematu, miałem wrażenie, że nie panujesz nad grupą i że tracimy bez sensu czas. Proponuję, żebyś następnym razem podał na początku plan spotkania i odkładał wszystkie dyskusje na koniec.”

Co tutaj się stało? Podaliśmy konkretną sytuację, w której zauważamy problem. Podaliśmy nasze osobiste odczucia, nie twierdząc, że mamy absolutną rację (może spotkanie nie było stratą czasu dla innych, ale dla mnie osobiście nie spełniło oczekiwań). Podaliśmy w końcu naszą propozycję, jak sobie z tym problemem poradzić. Odbiorca teraz może podjąć decyzję czy i jak zmienić sposób prowadzenia spotkań.

DESC (od ang. Description Effect Solution Consequences) – bardziej zaawansowany model, którym możemy jeszcze precyzyjniej doradzić komuś najlepsze rozwiązanie. Zaczynamy od Opisu sytuacji, podajemy Efekt, jaki ma ona na nas i innych osobach, doradzamy Rozwiązanie i mówimy, jakie mogą być Konsekwencje zastosowania lub niezastosowania feedbacku. Trzymając się przykładu ze spotkaniem: “Na ostatnim spotkaniu co chwila odbiegaliśmy od tematu i nie poruszyliśmy kilku istotnych spraw. Przez to nie dowiedziałem się wystarczająco dużo na temat szczegółów naszej strategii i nie czuję się gotowy na rozmowę z klientem. Następnym razem określmy dokładny plan spotkania i trzymajmy się niego, a Ty pilnuj porządku – pozwoli nam to lepiej wykorzystać ten czas. Przy aktualnym podejściu nasza komunikacja powoduje sporo nieporozumień.”

Nie jest łatwo dać taki feedback, ale korzyści dla obu stron są ogromne. Rozmawiamy o konkretach, wspólnym dobru zespołu, ale nie zapominając, że każdy z nas jest człowiekiem i może nie być niektórych rzeczy świadomym.

Otrzymywanie feedbacku

A więc przeprowadziłem swoje pierwsze spotkanie i chyba wyszło kiepsko, bo ludzie mówią, że stracili czas i że nie dowiedzieli się tego, czego potrzebowali. Cóż zrobić? Może powiem im zgodnie z prawdą, że pierwsze spotkanie chciałem zrobić luźne, integracyjne i że konkretny plan nie był przygotowany? Albo powiedzieć, że to ich wina, że nie pokierowali go we właściwą stronę? Albo…

Tak działa typowo nasz mózg, gdy słyszymy negatywny feedback. Włączają się mechanizmy obronne, staramy się znaleźć usprawiedliwienie, czujemy, że inni nas nie rozumieją. To są naturalne odruchy, ale warto się nauczyć nad nimi panować. W końcu feedback nie jest najprawdziwszą, nieomylną wersją rzeczywistości, o którą należy się kłócić. Feedback jest osobistym odczuciem pewnej osoby – oznacza, że ta osoba w tym momencie w taki sposób zrozumiała sytuację, miała swoje oczekiwania, a rzeczywistość okazała się inna. Feedback to prezent! To coś, co pozwala nam spojrzeć na sytuację przez dodatkową parę oczu po drugiej stronie.

Jak więc przyjąć feedback? To proste! Nie broń się, ani nie tłumacz. Dopytaj się o szczegóły, poproś o radę, jak można sytuację poprawić. Podziękuj ładnie za swój feedbackowy prezent. Możliwe, że następnym razem zastosujesz się do rad. Albo i nie. Ale przynajmniej teraz już wiesz, co sądzą inni.