desc

Wolontariat w Chinach | Rozmowa z Gosią

gosia

Co było dla Ciebie motywacją do wyjazdu?

Zawsze lubiłam działać, próbować nowych możliwości, poznawać nowych ludzi, podróżować. Decyzja o samotnym wyjeździe małej blondynki na koniec świata brzmiała może dość ekstremalnie, ale chyba o to właśnie chodzi – jest ryzyko, jest zabawa!

Jak AIESEC pomógł Ci w przygotowaniach?

Od AIESEC otrzymałam dużo wsparcia – doskonale pamiętam moje pierwsze spotkanie z Różą i Piotrkiem, którzy z pasją opowiedzieli mi o tej ogromnej szansie. Prawdę mówiąc decyzja o wyjeździe zapadła właśnie wtedy.

Jak przywitała Cię miejscowa społeczność?

Zaraz po lądowaniu przekonałam się, że wylądowałam we właściwym miejscu – telefon automatycznie zablokował mi dostęp do wszelkich aplikacji, co upewniło mnie, że jestem już w Chinach. Nieco przerażona stanęłam z walizką i właśnie wtedy poznałam pierwszego obywatela Chin, który okazał się być taki, jak oni wszyscy – pomocny, ciepły, niezwykle przyjazny. Tacy też byli local volunteers, czy host family – rodzina, u której mieszkałam, bez której ten wyjazd nie byłby taki sam.

Czym zajmowałaś się w ramach projektu?

Projekt, w którym brałam udział polegał na pracy w szkole z dzieciakami. Opowiadaliśmy im o naszych krajach, kulturze, prowadziliśmy dla nich różne zajęcia, zabawy. Wiele z nich po raz pierwszy w życiu widziało obcokrajowców, przez co może na początku był między nami jakiś dystans, ale z czasem nie chcieliśmy nawet myśleć o tym, że to wszystko kiedyś się skończy. Do dziś mam przed oczami moment, kiedy jedna z uczennic przynosi mi prezent i mówi żebym otworzyła go jak już wyjadę, a w środku list z podziękowaniami dla najlepszej nauczycielki, co więcej – list ten był po polsku.

W jaki sposób wolontariat wpłynął na Ciebie i otoczenie, w którym działałaś?

Wyjazd był dla mnie niezapomnianym przeżyciem. Miałam okazję sprawdzić sama siebie, przejść jakąś próbę – chyba dałam radę! Ludzie, których miałam okazję tam spotkać na zawsze pozostaną gdzieś głęboko w moim sercu, bo to właśnie oni sprawili, że ten wyjazd był tak niesamowity. Ja mogłam poznać ich kulturę, oni zaś moją. Byliśmy dla siebie wzajemnie takimi nauczycielami życia- niesamowite doświadczenie! Myślę, że gdybym jeszcze raz stanęła przed decyzją o takim wyjeździe nie zastanawiałabym się ani chwili!

Ty też możesz wyjechać do Chin, już w te wakacje – sprawdź Global Volunteer

Historia Sylwii

Dołączenie do AIESEC było jedną z najlepszych decyzji, jakie podjęłam podczas studiów licencjackich. Żałuję tylko, że nie zrobiłam tego wcześniej i przyszłam na rekrutację dopiero pod koniec drugiego roku studiowania.

 

katowice-sylwia-1

 

Ale od początku. Będąc jeszcze w liceum, w ramach programów wolontariackich organizowanych przez AIESEC przyjeżdżali do nas studenci zza granicy i prowadzili zajęcia w języku angielskim. Już wtedy wydawało mi się to świetną inicjatywą. Kiedy zaczęłam studia na Uniwersytecie Ekonomicznym myślałam o dołączeniu do AIESEC, jednak ciągle odkładałam tę decyzję do czasu kolejnej rekrutacji. W końcu w maju 2014, razem z koleżanką zdecydowałyśmy się aplikować, robiąc tym samym ogromny krok naprzód. Na początku pracowałam w projektach wolontariatu przychodzącego. Wyszukiwaliśmy szkoły, które byłyby zainteresowane wzięciem udziału w projekcie, a następnie przeprowadzaliśmy selekcję wolontariuszy z zagranicy tak, aby do projektu trafiły najlepsze osoby. Projekt sprawiał mi wielką radość, poznałam ludzi z całego świata, z którymi do dzisiaj utrzymuję kontakt. Po tym doświadczeniu zdecydowałam się aplikować na pozycję liderską.

 

katowice-sylwia-2

 

Będąc liderem prowadziłam zespół, złożony ze wspaniałych ludzi. To doświadczenie dało mi wiele i traktuję je jako jedno z najlepszych w moim życiu. Poprawiłam swoje umiejętności językowe, stałam się bardziej pewną siebie i otwartą osobą. Przed przystąpieniem do AIESEC nie przypuszczałabym, że mogę prowadzić po angielsku Galę kończącą projekt, na którą przyjechało prawie 200 osób! Prowadzę także szkolenia dla ludzi z całego świata, co sprawia mi ogromną przyjemność. Po zakończeniu mojego projektu, postanowiłam zmienić obszar, w którym działam i zdecydowałam dołączyć do struktury marketingowej jako koordynator. Zostałam PR managerem Oddziału Lokalnego AIESEC Katowice. Byłam odpowiedzialna za kontakty z mediami. Nawiązywałam partnerstwa z telewizją, radiami, prasą. Dbałam o ukazania medialne na nasz temat, a także o dobry wizerunek organizacji w środowisku lokalnym. Rozwinęłam się pod wieloma względami, chociaż przed objęciem tej pozycji nie wiedziałam czym tak naprawdę zajmuje się PR.

Obecnie jestem członkiem Rady Wykonawczej, obejmuję pozycję Wiceprzewodniczącej do spraw Projektów Społecznych i Edukacyjnych. Jestem odpowiedzialna za wszystkich zagranicznych wolontariuszy przyjeżdżających do Katowic na projekty społeczno-edukacyjne, które pokazują dzieciakom z naszego miasta nowe możliwości, uczą ich tolerancji i szacunku dla innych religii i kultur, a także uczą, że warto korzystać z różnorodności.

To, co najlepsze w AIESEC, to możliwość rozwoju pod wieloma aspektami. Zmieniając obszary, w których działamy – możemy rozwijać różne umiejętności i aktywnie wpływać na otoczenie, z którym współpracujemy.

AIESEC to dla mnie niesamowite doświadczenie, możliwość rozwoju osobistego, ale to przede wszystkim ludzie. Niesamowici ludzie, zawsze chętni do działania, którzy każdego dnia motywują mnie, aby dać z siebie więcej. To także wspaniałe międzynarodowe przyjaźnie, które otwierają umysł i dają możliwość poznania całego świata bez opuszczania Katowic.

Historia Asi

Ewelina poleciała do Brazylii – kraju futbolu, samby i brigadeiro. Do Florianopolis, do miasta, gdzie dzieci z biednych rodzin są tak samo spragnione miłości i uznania, jak każde inne poszkodowane dzieci na świecie. Ewelina wybrała właśnie Gira Mundo, czyli pracę z dziećmi.

 

lublin-asia

 

Co kilka dni wymieniałyśmy wiadomości – ja dorabiając wakacyjnie przez pilnowanie małej dziewczynki w Polsce, a Ewelina opiekując się grupą dzieci z tamtejszych faweli. Ponad jedenaście tysięcy kilometrów dalej, poświęcając swój wolny czas wakacyjny na wolontariat. Była w innym kraju wykonując zajęcie, które nie jest ani powszechne, ani łatwe – dzieci były nieposłuszne i oddane jednocześnie, przywiązane i rozbrykane, ale przede wszystkim mocno lgnące do wolontariuszy przez zbyt duży – jak na swój wiek – bagaż doświadczeń.

 

Ewelina była moją „podopieczną” w ramach projektu Global Volunteer, poprzez który młodzi ludzie mogą doświadczyć na własnej skórze innej kultury, poznać bliższe i dalsze kraje, ich mieszkańców i problemy, z którymi się borykają. Jako członek zespołu zajmujący się rekrutacją wolontariuszy z Lublina, przez kilka miesięcy towarzyszyłam jej w poszukiwaniu wymarzonej oferty wolontariatu i przygotowaniach do wyjazdu. Dzięki temu stałam się częścią jej niesamowitej historii.

 

Ewelina już w trakcie wyjazdu relacjonowała mi, że takie doświadczenie otwiera oczy na wiele spraw, zmienia podejście i światopogląd. Zachęcała mnie do podobnego wyjazdu: „jeśli siedzenie w domu ci odpowiada – to spoko, ale jeśli nie to pakuj plecak, jedź na taki wyjazd lub nawet na stopa i po prostu zmień perspektywę”. I tak słuchając opowieści z przygody jej życia uznałam, że ma rację i że czas na to, żebym napisała swoją historię. Poszukałam, wysłałam kilka zgłoszeń i sama wyjechałam na krótki projekt do Europy – żeby trochę poszerzyć horyzonty, poznać ludzi ze świata, ich radości i troski.

 

Dzięki temu, że w lutym zdecydowałam się aplikować do AIESEC, miałam okazję być członkiem projektu Global Volunteer i poznać Ewelinę – zrozumiałam, że być w organizacji zajmującej się wymianami to super sprawa, ale samemu wyjechać na wymianę – to sprawa jeszcze lepsza.

 

Na pewno nie zdziwi Was fakt, że zdecydowałam się kontynuować swoją historię w AIESEC – zostałam koordynatorem projektu, który zajmuje się rekrutacją studentów z zagranicy na projekty społeczno-edukacyjne, które organizujemy dla placówek z naszego województwa.

 

Już za kilka miesięcy kilkanaście osób z różnych zakątków świata, zrekrutowanych przez mój zespół, będzie – podobnie jak Ewelina w Brazylii – uczyło nasze dzieciaki i młodzież języka angielskiego, swoich tradycji, ale przede wszystkim – otwartości na inne kultury.

— — — — — — — — — — — —

To historia Asi – jaka będzie Twoja?

Historia Natalii

Zamykam oczy, myślę „AIESEC” … lawina wspomnień nie pozwala mi wrócić do rzeczywistości.

szczecin-natalia

Luty 2015

„Co oni tam, w tym AIESEC, robią? Chyba mają coś wspólnego z międzynarodowością… Tego mi trzeba po przygodzie z Erasmusem!” Rekrutacja na ostatnią chwilę, rozmowa z członkiem organizacji… Hurra, udało się! Jadę na konferencję!

Trzy dni szkoleń, śmiechu i inspiracji. Nieznani dotąd ludzie pokazują mi, że działać może każdy. Ze zniecierpliwieniem czekam na przydzielenie do projektu. Zmotywowana jak nigdy dotąd!

Maj 2015

Do Szczecina przyjeżdżają pierwsi wolontariusze. Z dumą podkreślam- MOI wolontariusze! Hong Kong, U.S.A., Singapur, Brazylia, Indie… Wspaniale jest pokazywać Szczecin tak różnorodnemu towarzystwu. Czuję, że mogę wiele. Nowa przygoda dopiero się zaczęła!

Październik 2015

„Podołam, nie podołam? Czy naprawdę jestem liderem zespołu? Czy to MNIE wybrali?” Lekko oszołomiona zaczynam pracę z nowym zespołem. MOIM WŁASNYM zespołem. Kilka niewinnych miesięcy pracy równa się milionom wyzwań. Z uśmiechem na twarzy przyglądam się rezultatom projektu. Z dumą patrzę na wolontariuszy, którzy dodają Szczecinowi kolorów. Z satysfakcją myślę, że zdałam jeden z najważniejszych egzaminów. Ten z odpowiedzialności… za drugiego człowieka.

Marzec 2016

Zaspana biegnę na dworzec. Przecież nie mogę spóźnić się na własny wolontariat! Lecę po własną przygodę. Ciekawa doświadczeń swoich wolontariuszy, pragnę poczuć, jak to jest być po tej drugiej stronie. I bardzo mi się, to doświadczenie, podoba! Do Szczecina wracam pełna inspiracji i… świadomości. Siebie oraz świata.

Kwiecień 2016

Moja codzienność to pogawędki z obywatelami różnych państw, mieszkańcami wszystkich kontynentów. Kandydatów chętnych na przyjazd do Polski nie brakuje!
Ja to mam fajne życie. Poznawać historie płynące z całego świata, bez ruszania się z domu! Rozmowa uczy mnie słuchania. Słuchanie sprawia, że jestem lepszym człowiekiem.

 

„Idziesz czy nie idziesz? Obudź się!” Otwieram oczy, chyba… pora wracać! Z sentymentem patrzę na codzienność, która dodaje życiu kolorów. Zerkam w lustro. Nos ten sam, oczy niezmienione… tylko serce i dusza jakieś szczęśliwsze.
Czy uwierzysz, że najwspanialszą historię możesz przeżywać… każdego dnia?
Możesz być bohaterem, z pozoru będąc zwyklakiem. Moja historia może być Twoją historią.
A może… stworzysz własną?

Historia Oktawii

Cześć,

Nazywam się Oktawia. Właśnie z uśmiechem szeroko wymalowanym na twarzy wspominam swoją przygodę z organizacją, zastanawiając się, w jaki sposób powinnam się Wam przedstawić. Jeszcze do niedawna zabrzmiałoby to mniej więcej tak: „Cześć! Jestem Oktawia i mam ogromną przyjemność być członkiem największej międzynarodowej organizacji AIESEC, tworząc jej Zarząd w Katowicach pośród ósemki przewspaniałych ludzi, dzielących mój entuzjazm i pasje”. Teraz, z perspektywy czasu, zmieniłabym wyłacznie część dotyczącą Zarządu – wybrano nowy, jak co roku … 🙂  AIESECerem zostaje się, jednak do końca życia, wynosząc z organizacji szereg wartości, którymi także obecnie kieruję się, podejmując jakiekolwiek decyzje.

katowice-oktawia

 

Niespelna 3 lata spędzone w AIESEC, a więc cale mnóstwo nieprzespanych nocy, długich rozmów, kilkudniowych konferencji, wyjazdów, wpłynęło w znacznym stopniu na mój charakter. Stałam się bardziej wrażliwa na potrzeby innych, otaczających mnie osób, a także zwiększyłam swoją samoświadomość oraz poczucie własnej wartości. Stało się tak nie tylko za sprawą wysiłku, jaki wkładałam w każdą podejmowaną przeze mnie czynność. Największymi porcjami motywacji karmili mnie ludzie, których spotykałam na każdym kroku swojej przygody z organizacją.

 

CIĘŻKA PRACA?

Tak, owszem. Nie ma w tym jednak nic zlego, wręcz przeciwnie. To właśnie poprzez podejmowanie działań przybliżamy się do realizacji ustalonych przez siebie celów. Ja, na przykład, zawsze marzyłam o pracy, która będzie dawała mi satysfakcję, poczucie szczęścia oraz samorealizacji.

W AIESEC odkryłam swoje zainteresowanie technikami sprzedaży oraz budowaniem relacji międzyludzkich. Możliwość sprawdzenia swoich sił w tym zakresie pojawiła się bardzo szybko. Zostałam liderem projektu mającego na celu przekonanie firm, także tych bardzo dużych i liczących się na rynku, o wartości jaką daje zaangażowanie się w Międzynarodowy Program Praktyk Zagranicznych lub udział w targach pracy – Dniach Kariery.

Bardzo mi się spodobało wszystko, co wówczas wypełniało mój czas, postanowiłam więc pójść o krok dalej.

 

katowice-oktawia-1

 

Pełna obaw i wątpliwości, zaaplikowalam do Zarządu AIESEC w Katowicach i udało się… 🙂  Miałam odpowiadać za strategię sprzedażową całego Oddziału, kontakt z największymi firmami, które zdecydowały się podjąć współpracę z AIESEC. Najistotniejsze było jednak to, ze wkrótce także miałam bliżej poznać 5 niesamowitych osób, z którymi każdego dnia chciałam walczyć o realizację zamierzonych celów, składajacych się na spójną strategię sprzedażową AIESEC Katowice.

Wykonałam przez miniony rok ponad 300 telefonów do firm, odbyłam z cześcią z nich niemalże 50 spotkań i muszę przyznać, że gra warta była świeczki. Każdego dnia dowiadywałam się czegoś na swój temat, pogłębiałam wiedzę z zakresu sprzedaży, a także przyczyniłam się do rozwoju organizacji poprzez pozyskiwanie dla niej nowych, godnych zaufania partnerów. Najważniejsze jednak, że dzięki mojej pracy nasza lokalna społeczność otworzyła się na międzynarodowość i powstała w niej przestrzeń do rozwoju dla studentów z Katowic oraz różnych zakątków świata.

Bardzo cenię sobie także szereg wartościowych kontaktów, które zdobyłam dzięki ogromnej ilości spotkań biznesowych w siedzibach firm, czy podczas spotkań networkingowych. Tym właśnie sposobem trafiłam na konferencję do sopockiego Sheratonu z grupą przyjaciół, podczas której jednym z prelegentów był mój guru motywacji i sprzedaży – Mateusz Grzesiak. Marzenia się jednak spełniają, trzeba o nie tylko troszkę zawalczyć.

 

Jak stałam się nieomylna…

Nijak. Zrozumiałam i – co istotne – pogodziłam się z faktem, że stan ten jest nieosiągalny. Ku mojemu początkowemu zaskoczeniu, popełniane błędy przestawały mi doskwierać, zmieniło się „tylko” podejście. Mogę śmiało przyznać, że każde doświadczenie zaczęłam traktować jak lekcję, nie taką podczas której biernie siedzę w ławce, a podejmuję kolejne działania i uczę się na własnych błędach. „It’s kind of fun to do the impossible”- wracałam do tej uwielbianej przez siebie sentencji zawsze, kiedy wydawało mi się, że coś staje się dla mnie niewykonalne. Zdawałam sobie wówczas sprawę, że takie rzeczy po prostu nie istnieją i to jest cudowne.

 

Co dalej?

Obecnie pracuję w dużej firmie, spełniając swoje aspiracje. Na rozmowie byłam przede wszystkim pytana o elementy CV, w których zawarłam to, co opisałam powyżej. Rozpoczęłam także studia ścisłe powiązane z finansami w języku angielskim. Nie zdobyłabym się na to, gdyby nie całe mnóstwo osób z zagranicy, które poznałam w AIESEC i dzięki którym odkryłam, że mój poziom angielskiego wcale nie jest taki zły 🙂

Dołącz do AIESEC

Trwa rekrutacja

Jesteś studentem, chcesz kształtować środowisko lokalne i mieć wpływ na otaczający Cię świat?
Dowiedz się, dlaczego warto do nas dołączyć.

Łódź oczami wolontariuszek

Jesteście zainteresowani dalszą częścią przygód Irem i Yasry? Już niedługo będziecie mogli przeczytać artykuły, jakie napisały o najciekawszych miejscach Łodzi, a tymczasem dzielą się odrobiną wrażeń z samego pobytu:

„We have to say that we can find the right tram or bus on our own now! After two weeks we understand better the spirit of Lodz visiting the city’s backstreets, parks and surrounding areas. Lodz is very calm city and it is worth lıvıng ın. We lıved amongst the people of Lodz thıs week. We watched the football match of Poland ,we went to the bbq to a small village of Lodz and it was very beautiful. You can see hundreds shades of green ın Lodz and surroundings.”

Meet people, discover other cultures and learn a new language!

Pierwsze skojarzenie wakacjami to plażą i relaks czy może miasto i praca? Jeśli wybrałeś opcję drugą to wcale nie oznacza, że tracisz szansę na poznanie nowych ludzi czy zabawę w międzynarodowym gronie. Jak to możliwe? Dzięki warsztatom językowym AIESEC University! Co więcej, tutaj połączysz przyjemne z pożytecznym, naukę z zabawą!

Warsztaty językowe ruszają już 18 lipca, a prowadzący zajęcia właśnie przyjechali do Polski!

Nadal się wahasz? Przeczytaj co mają Ci do przekazania nasi lektorzy!

Joaquin: “Hi, my name is Joaquin, I am from Chile and this summer I am coming to Poland to share a bit of my culture with you. How will look like your summer with AIESEC University? You will have fun doing something productive. Meet people, discover curiosities about other cultures and learn a new language this summer. Join this project and unlock the gates that will lead you to the place you always wanted to go.”

Allesia: “My name’s Alessia and I’m from Rome, the eternal city everyone knows and loves. I like sharing my culture and language, as these are great means to understand the differences among countries and overcome them. I’m really excited about living in Cracow and looking forward to meet new friends!”

Paloma: “Hi my name is Paloma. I am from a city right outside of Toronto, called Mississauga. I would like to tell you that by taking part in my class you would be able to learn about a new culture. Canada is a beautiful culture with a rich history and beautiful sites. I would enjoy using this information in order to teach English to my students.”

Leonisa: “Hi there! My name is Leonisa, but everybody calls me Leo. I’m 22 years old, I live in Valladolid (a really nice city near Madrid). Dear future students: I would love to share this new experience with all of you. I hope you will learn with me as much as I will learn from you! I am sure this is going to be a great experience for all of us! I am really looking forward to meeting you and start this voyage to the unexpected. Cheers!”

Zayd: “Bonjour! I’m Zayd from Morocco. I’ll be teaching French language, my main objective is to help you on developing your communication skills, learning French basics and make sure you get more familiar with this beautiful language, all in a fun constructive way. I also want to share my culture with you!”

Meng Lu: “I’m Meng Lu. I was born in China and moved to Singapore when I was little. Now I studying in New York. By taking part in my class, not only you will be able to enhance your language skills, but also get to know the culture of three different countries: USA, Singapore and China!”

Co musisz zrobić kiedy jesteś już przekonany, że warto wziąć udział w warsztatach? Wystarczy wejść na stronę: http://kr.aiesec.pl/warsztatyJezykowe, zarejestrować chęć udziału w zajęciach i przyjść na pierwsze lekcje już w przyszłym tygodniu!

Organizacja konferencji – było warto.

Przygotowanie konferencji było niesamowitym doświadczeniem, ale i ogromnym wyzwaniem. Ale po kolei. Uczestniczyłem w wielu AIESECowych konferencjach. Nigdy nie było mi jednak dane być po drugiej stronie – jako organizator. Do czasu, aż nadszedł sierpień i stanęło przede mną wyzwanie zorganizowania małej, dwudniowej konferencji. Lato było pogodne i słoneczne, a nastroje jak najbardziej pozytywne. I bardzo dobrze, bo przynajmniej nie zostałem zamordowany przez 40 minutowe opóźnienie. Tak, nie wszystko było bajką. Ale nie było tak źle. Całe doświadczenie wspominam bardzo miło. Wiele się nauczyłem. Nie ukrywam też, że głównie na swoich błędach. Dzięki temu udało mi się ich uniknąć przy organizacji konferencji marcowej – większej, dłuższej i liczniejszej. Oba doświadczenia nauczyły mnie wiele. Zorganizowanie kilkudniowego wydarzenia dla kilkunastu osób to tak naprawdę ciąg przeszkód. I uczucie ogromnej satysfakcji z ich pokonania. Ale to nie jedyna zapłata, jaką otrzymałem. I, choć muszę teraz użyć truizmu, to uśmiechy i podziękowania uczestników za dobrze spędzony czas, to coś bezcennego. Świadczy to przede wszystkim o poczuciu wykonania dobrej roboty – a to jedno z najlepszych uczuć, jakie można odczuć. Ale czego tak właściwie się nauczyłem? Jako osoba chaotyczna – porządku i zorganizowania. Jako osoba rozrzutna – nauczyłem się zarządzać budżetem. Jako ktoś, kto ceni sobie pracę samodzielną – doceniłem możliwości, jakie daje świetny zespół. Jako beznadziejny kucharz – ugotowałem coś bardziej skomplikowanego niż jajecznica. No, z tym ostatnim to przesadziłem, ale miałem swój wkład we wspólny obiad (pokroiłem cebulę!). I nie było łatwo. Tylko te kilka tygodni, spędzonych na organizowaniu konferencji, dostarczyły mi tyle emocji, doświadczeń i anegdotek do opowiadania, że mógłbym wypełnić nimi kilkadziesiąt stron. Tak, nie było łatwo,. Ale nie mam żadnych wątpliwości, że było warto.

Historia wolontariatu Karoliny

photo5

Poznaj historię Karoliny, która swój wolontariat zagraniczny odbyła na Sri Lance i sprawdź co sprawiło, że to było wyjątkowe doświadczenie.

“Jak doszło do tego, że moje życie zmieniło się o 180 stopni? Nie miałam planów na wakacje, a chciałam wypocząć i jednocześnie zrobić coś pożytecznego dla siebie i innych. Znalazłam ofertę wolontariatu Global Citizen na Sri Lance. Pomyślałam, że wolontariat to niezwykła okazja na zyskanie doświadczenia, które z pewnością przyda mi się zarówno na studiach, jak i po ich zakończeniu.

Oddział AIESEC w Kolombo oferował udział w projekcie turystycznym, który miał polegać na podróżowaniu wokół wyspy i prowadzeniu dokumentacji na temat obiektów atrakcyjnych turystycznie. Po przyjeździe, nasza grupa została podzielona na cztery oddziały: fotografię, marketing, video i website. Najbardziej spodobała mi się funkcja koordynatora grupy odpowiedzialnej za tworzenie materiału video z naszych wycieczek. Praca była bardzo przyjemna, a zbieranie nowych doświadczeń połączone z zabawą.

Co w mojej praktyce oceniam jako niezapomniane i niesamowite? Poznałam niezwykle inspirujących ludzi z całego świata, miałam okazję odpoczywać na przepięknych plażach, jeździłam na słoniu, uczyłam się surfować, wzięłam udział  w międzynarodowej reklamie tworzonej przez ekipę filmową z Nowego Jorku, pomagałam zbierać liście herbaty na plantacji Lipton, pływałam pod wodospadem, nauczyłam się jak nosić sari, spełniłam swoje dziecięce marzenie – spałam w domku na drzewie, dowiedziałam się też, jak żyją ludzie na wsi i w mieście oraz ludzie biedni, średnio zamożni i bardzo bogaci……

Lista nowych doświadczeń jest niesamowicie długa, nie sposób ich wszystkich zliczyć czy dokładnie opisać. Wolontariat dał mi wiele możliwości rozwoju. Nabrałam pewności siebie, nauczyłam się podejmowania odważnych decyzji i samodzielności. Wolontariat wzmocnił moją motywację do pracy nad sobą i wiarę w to, że marzenia mogą się spełniać. Dzięki uczestnictwu mam teraz wiele niesamowitych wspomnień i nowych wspaniałych przyjaciół.”  Karolina, studentka czwartego roku turystyki na Uniwersytecie Szczecińskim

Ty też możesz nadać cel swojej podróży! Dowiedz się więcej o wolontariatach Global Citizenkliknij tutaj.

Ewa

AIESEC miałam okazję poznać dość wcześnie, bo jeszcze przed studiami. Brałam udział w warsztatach o wielokulturowości i prowadząca poleciła nam program “Global Host”, polegający na goszczeniu wolontariusza zza granicy, zapewnianiu mu dachu nad głową i zaznajamianiu z polską kulturą. Dzięki tej inicjatywie zaprzyjaźniłam się z dziewczyną z drugiego końca świata, prosto z Auckland w Nowej Zelandii. Początkowo miałam zapewnić jej nocleg na tydzień, później się okazało, że zapraszałam ją jeszcze do siebie kilkakrotnie, gdyż udało nam się zaprzyjaźnić i znaleźć wspólny język.

Po powrocie wolontariuszki do kraju zapragnęłam w przyszłości pracować w takiej organizacji, gdzie mogę rozwijać swoje zainteresowania i ćwiczyć języki obce. Uniwersytet Ekonomiczny, który wybrałam, oferował całe multum różnorakich kół i organizacji, ale w związku z wcześniejszym doświadczeniem, zdecydowałam się na aplikację do AIESEC Wrocław UE. Udało mi się pomyślnie przejść etap rekrutacji i jednocześnie rozpocząć nowy etap w moim życiu.

Początek nie należał do łatwych, musiałam stawiać czoło zupełnie nowym sytuacjom, przystosować się do panujących warunków. Najmilej wspominam przeprowadzanie rozmów rekrutacyjnych z potencjalnymi wolontariuszami. Do dziś utrzymuję kontakty z kilkoma osobami, które dzięki mnie znalazły się w Polsce. Za każdym razem podkreślają, że są mi bardzo wdzięczni i jak wiele im pomogłam. Dla takich chwil warto działać w AIESEC 🙂

Z nami możesz więcej!

PRZYCISK

Ewa Fedyczkowska