desc

Historia wolontariatu Karoliny

photo5

Poznaj historię Karoliny, która swój wolontariat zagraniczny odbyła na Sri Lance i sprawdź co sprawiło, że to było wyjątkowe doświadczenie.

“Jak doszło do tego, że moje życie zmieniło się o 180 stopni? Nie miałam planów na wakacje, a chciałam wypocząć i jednocześnie zrobić coś pożytecznego dla siebie i innych. Znalazłam ofertę wolontariatu Global Citizen na Sri Lance. Pomyślałam, że wolontariat to niezwykła okazja na zyskanie doświadczenia, które z pewnością przyda mi się zarówno na studiach, jak i po ich zakończeniu.

Oddział AIESEC w Kolombo oferował udział w projekcie turystycznym, który miał polegać na podróżowaniu wokół wyspy i prowadzeniu dokumentacji na temat obiektów atrakcyjnych turystycznie. Po przyjeździe, nasza grupa została podzielona na cztery oddziały: fotografię, marketing, video i website. Najbardziej spodobała mi się funkcja koordynatora grupy odpowiedzialnej za tworzenie materiału video z naszych wycieczek. Praca była bardzo przyjemna, a zbieranie nowych doświadczeń połączone z zabawą.

Co w mojej praktyce oceniam jako niezapomniane i niesamowite? Poznałam niezwykle inspirujących ludzi z całego świata, miałam okazję odpoczywać na przepięknych plażach, jeździłam na słoniu, uczyłam się surfować, wzięłam udział  w międzynarodowej reklamie tworzonej przez ekipę filmową z Nowego Jorku, pomagałam zbierać liście herbaty na plantacji Lipton, pływałam pod wodospadem, nauczyłam się jak nosić sari, spełniłam swoje dziecięce marzenie – spałam w domku na drzewie, dowiedziałam się też, jak żyją ludzie na wsi i w mieście oraz ludzie biedni, średnio zamożni i bardzo bogaci……

Lista nowych doświadczeń jest niesamowicie długa, nie sposób ich wszystkich zliczyć czy dokładnie opisać. Wolontariat dał mi wiele możliwości rozwoju. Nabrałam pewności siebie, nauczyłam się podejmowania odważnych decyzji i samodzielności. Wolontariat wzmocnił moją motywację do pracy nad sobą i wiarę w to, że marzenia mogą się spełniać. Dzięki uczestnictwu mam teraz wiele niesamowitych wspomnień i nowych wspaniałych przyjaciół.”  Karolina, studentka czwartego roku turystyki na Uniwersytecie Szczecińskim

Ty też możesz nadać cel swojej podróży! Dowiedz się więcej o wolontariatach Global Citizenkliknij tutaj.

Ewa

AIESEC miałam okazję poznać dość wcześnie, bo jeszcze przed studiami. Brałam udział w warsztatach o wielokulturowości i prowadząca poleciła nam program “Global Host”, polegający na goszczeniu wolontariusza zza granicy, zapewnianiu mu dachu nad głową i zaznajamianiu z polską kulturą. Dzięki tej inicjatywie zaprzyjaźniłam się z dziewczyną z drugiego końca świata, prosto z Auckland w Nowej Zelandii. Początkowo miałam zapewnić jej nocleg na tydzień, później się okazało, że zapraszałam ją jeszcze do siebie kilkakrotnie, gdyż udało nam się zaprzyjaźnić i znaleźć wspólny język.

Po powrocie wolontariuszki do kraju zapragnęłam w przyszłości pracować w takiej organizacji, gdzie mogę rozwijać swoje zainteresowania i ćwiczyć języki obce. Uniwersytet Ekonomiczny, który wybrałam, oferował całe multum różnorakich kół i organizacji, ale w związku z wcześniejszym doświadczeniem, zdecydowałam się na aplikację do AIESEC Wrocław UE. Udało mi się pomyślnie przejść etap rekrutacji i jednocześnie rozpocząć nowy etap w moim życiu.

Początek nie należał do łatwych, musiałam stawiać czoło zupełnie nowym sytuacjom, przystosować się do panujących warunków. Najmilej wspominam przeprowadzanie rozmów rekrutacyjnych z potencjalnymi wolontariuszami. Do dziś utrzymuję kontakty z kilkoma osobami, które dzięki mnie znalazły się w Polsce. Za każdym razem podkreślają, że są mi bardzo wdzięczni i jak wiele im pomogłam. Dla takich chwil warto działać w AIESEC 🙂

Z nami możesz więcej!

PRZYCISK

Ewa Fedyczkowska

Oliwia

Jestem w AIESEC Wrocław UE od kilku miesięcy, a zdobyłam więcej doświadczenia, niż przez dwa lata studiów.

Chciałam należeć do organizacji już na pierwszym roku, ale bałam się. Obawiałam się odrzucenia, braku akceptacji wśród innych członków, wyjścia ze strefy komfortu. Byłam nieśmiała i sądziłam, że nie mam nic ciekawego do zaoferowania. Postanowiłam nie aplikować  ,,bo i tak mnie nie przyjmą”.  Dopiero na czwartym semestrze studiów spytałam siebie – jak nie teraz to kiedy? Najwyższy czas zacząć spełniać swoje marzenia. Napisałam aplikację szczerze, prosto z mostu.

Udało się! Zostałam zaproszona na drugi etap rekrutacji – case grupowy. Po tym etapie, spotykając wiele pewnych siebie i błyskotliwych ludzi , całkowicie zwątpiłam w swój sukces. Myślałam już – trudno, spróbowałam, ale się nie udało. Aż do momentu, w którym zadzwonił telefon. ☺

Na początku, pełna obaw i sceptycyzmu, wzięłam udział w weekendowym wyjeździe szkoleniowo-integracyjnym dla  całego AIESEC Wrocław UE. Wtedy poczułam ducha organizacji! Już niczego się nie bałam i wiedziałam, że trafiłam we właściwe miejsce!

Dostałam się do projektu Summer International Kindergarten – zajmuję się m. in. rekrutacją wolontariuszy z całego świata, kontaktem z placówkami w których będą oni pracować oraz organizowaniem szkoleń. Zostałam też Buddy’m – opiekuję się niesamowitym wolontariuszem z Indii! Ostatnio dołączyłam do Task Force Future Leaders, gdzie promuję wakacyjną rekrutację do organizacji. Jeśli to czytasz, to znaczy, że idzie mi dobrze. ☺

Wahasz się – dołączyć, może poczekać lub poszukać czegoś innego? Nie popełniaj mojego błędu! Ja strasznie żałuję, że dołączyłam tutaj tak późno. Teraz jestem otwarta na nowych ludzi, mam znajomych z całego świata, zdobyłam konkretny wpis w CV i mam o czym rozmawiać na rozmowach o pracę. ☺

Z nami możesz więcej!

PRZYCISK

Oliwia Sawicka

Daria

O AIESEC usłyszałam po raz pierwszy gdy byłam na obozie adaptacyjnym i  już wtedy organizacja ta wywarła na mnie bardzo duże wrażenie. Przede wszystkim spodobał mi się jej międzynarodowy charakter. Nie byłam na początku przekonana czy zostanę przyjęta ze względu na mój podstawowy język angielski…Ale stało się ;-). Pewnego wieczoru odebrałam telefon i usłyszałam, że zostałam oficjalnym członkiem AIESEC Wrocław UE. Mój poziom szczęścia osiągnął apogeum!

W weekend wzięłam udział w wyjeździe szkoleniowo-integracyjnym, na którym poznałam wielu wartościowych ludzi i co najważniejsze, projekt nad którym będę pracować przez następne kilka miesięcy, a mianowicie IGIP Sales. Moim zadaniem było dzwonienie do firm, umawianie się na spotkania i zachęcanie ich do wzięcia udziału w programie Global Talents. Na początku sprawiało mi to troszeczkę trudności… Dużo się jąkałam przez telefon oraz miałam kompleks swojego dziecinnego głosu. Jednak w tej chwili wykonywanie telefonów nie stanowi już dla mnie dużego wyzwania. Jestem pewna siebie i zdecydowana.

Po zakończeniu projektu nie byłam pewna czy chcę zostać liderem, dlatego zdecydowałam się zostać członkiem zespołu Kid Speak, w którym odpowiadam za rekrutację wolontariuszy do szkół podstawowych, promuję nasz projekt na różnych grupach międzynarodowych oraz dzwonię do szkół. Zostałam również buddym Nazare z Hiszpanii,  która przyjechała do Polski na 3 miesięczną praktykę.  W międzyczasie dołączyłam do projektu Future Leaders, w którym promuję letnią rekrutację do naszej organizacji.

Co zawdzięczam AIESEC? Przede wszystkim stałam się świadoma siebie i swoich umiejętności. W życiu kieruję się zasadą „jeżeli jesteś sobą, nie masz konkurencji”. Nabrałam większej pewności siebie oraz zdobyłam doświadczenie. Gdybym nie zdecydowała się na aktywność studencką, mogłabym o tym wszystkim tylko pomarzyć…

Jednak to jeszcze nie wszystko! Wiesz co jest najlepsze? Dzisiaj odebrałam telefon i usłyszałam, że zostanę liderem projektu na wakacje.

A Ty? Na co czekasz?

PRZYCISK

Z nami możesz więcej!

Daria Maksymowicz

Daria

O AIESEC usłyszałam po raz pierwszy gdy byłam na obozie adaptacyjnym i  już wtedy organizacja ta wywarła na mnie bardzo duże wrażenie. Przede wszystkim spodobał mi się jej międzynarodowy charakter. Nie byłam na początku przekonana czy zostanę przyjęta ze względu na mój podstawowy język angielski…Ale stało się ;-). Pewnego wieczoru odebrałam telefon i usłyszałam, że zostałam oficjalnym członkiem AIESEC Wrocław UE. Mój poziom szczęścia osiągnął apogeum! W weekend wzięłam udział w wyjeździe szkoleniowo-integracyjnym, na którym poznałam wielu wartościowych ludzi i co najważniejsze, projekt nad którym będę pracować przez następne kilka miesięcy, a mianowicie IGIP Sales. Moim zadaniem było dzwonienie do firm, umawianie się na spotkania i zachęcanie ich do wzięcia udziału w programie Global Talents. Na początku sprawiało mi to troszeczkę trudności… Dużo się jąkałam przez telefon oraz miałam kompleks swojego dziecinnego głosu. Jednak w tej chwili wykonywanie telefonów nie stanowi już dla mnie dużego wyzwania. Jestem pewna siebie i zdecydowana. Po zakończeniu projektu nie byłam pewna czy chcę zostać liderem, dlatego zdecydowałam się zostać członkiem zespołu Kid Speak, w którym odpowiadam za rekrutację wolontariuszy do szkół podstawowych, promuję nasz projekt na różnych grupach międzynarodowych oraz dzwonię do szkół. Zostałam również buddym Nazare z Hiszpanii,  która przyjechała do Polski na 3 miesięczną praktykę.  W międzyczasie dołączyłam do projektu Future Leaders, w którym promuję letnią rekrutację do naszej organizacji.

Co zawdzięczam AIESEC? Przede wszystkim stałam się świadoma siebie i swoich umiejętności. W życiu kieruję się zasadą „jeżeli jesteś sobą, nie masz konkurencji”. Nabrałam większej pewności siebie oraz zdobyłam doświadczenie. Gdybym nie zdecydowała się na aktywność studencką, mogłabym o tym wszystkim tylko pomarzyć…

Jednak to jeszcze nie wszystko! Wiesz co jest najlepsze? Dzisiaj odebrałam telefon i usłyszałam, że zostanę liderem projektu na wakacje. A Ty? Na co czekasz?

PRZYCISK

Z nami możesz więcej!

Daria Maksymowicz

Monika

Moja historia o działalności w AIESEC Wrocław UE może różnić się nieco od historii moich znajomych.

Po długiej przerwie od nauki i po 2 miesięcznej pracy za granicą postanowiłam, że muszę podjąć jakąś dodatkową aktywność by móc w przyszłości zdobyć lepszą pracę.

Jak powszechnie wiadomo same studia nie wystarczą ponieważ w dzisiejszych czasach tytuł magistra nie robi na nikim wielkiego wrażenia. Postanowiłam więc przystąpić do organizacji AIESEC  ze względu na jej międzynarodowy charakter.

Na początku czułam, że kompletnie tu nie pasuje… Wiele razy chciałam już sobie dać spokój ze względu na wiele obowiązków z którymi wiąże się bycie członkiem w takowej organizacji. Nigdzie nie spotkałam tylu ambitnych ludzi ile właśnie w AIESEC, czułam się nieco przytłoczona. Jednak po rozmowie z jednym  z bardziej doświadczonych członków zdałam sobie sprawę ile poprzez ten jeden projekt się nauczyłam i jakie umiejętności zdobyłam.

Dzięki działalności w AIESEC odważyłam się dzwonić do obcych ludzi sprzedając nasz projekt, prowadziłam rozmowy rekrutacyjne po angielsku, dzięki którym poprawiłam swoje umiejętności językowe i wiele innych. Będąc członkiem przełamałam pewne bariery, stałam się bardziej samodzielna w swoim działaniu oraz zyskałam pewność siebie, której zawsze gdzieś mi brakowało. Nauczyłam się, że zawsze można rozwiązać pewne problemy. Teraz nie boję się nowych wyzwań. Wyszłam ze strefy komfortu i zdobyłam przydatne umiejętności, które będę mogła wykorzystać w przyszłej pracy.

Mimo tego iż na początku byłam bardzo sceptycznie nastawiona do AIESEC , postanowiłam że dam mu jeszcze jedną szansę i nie pożałowałam 😉 Dzięki członkostwu odkryłam czego na pewno nie chcę robić w przyszłości (sprzedaży mówię stanowcze nie!) oraz jakie są moje mocne strony. Była to dobra szkoła dla mnie i poznanie wiedzy o organizacji w praktyce, a nie tylko w suchej teorii.

Dzięki AIESEC miałam możliwość rozmowy z ludźmi z różnych zakątków świata, którzy zainspirowali mnie do dodatkowych aktywności. I wreszcie po 7 miesiącach zrozumiałam, że fajnie jest robić coś dla innych, coś więcej , a nie tylko siedzieć nad książkami, które nie przekazują w większości praktycznych informacji.

Polecam AIESEC szczególnie tym studentom, którzy czują się zagubieni i nie wiedzą co chcą robić w życiu. To jest dobre miejsce do poznania siebie i zdobycia motywacji, patrząc na tak pełnych zapału do pracy ludzi!

PRZYCISK

Z nami możesz więcej!

Monika Musiał

Marta

Do AIESEC Wrocław UE dołączyłam w październiku i właśnie jestem w trakcie współtworzenia drugiego już projektu. Dlaczego zaaplikowałam? Bo po pierwszym roku studiów wiedziałam, że samo wkuwanie teorii, dobre oceny i papierek z tytułem licencjata czy magistra niewiele mi da. Nie oszukujmy się, w tym momencie większość osób szukających pracy może się tym pochwalić.

O AIESEC od początku studiów słyszałam w kontekście międzynarodowości i rozpoznawalności wśród pracodawców. Składając swoją aplikację liczyłam jedynie na dodatkowy wpis w CV…  jednak po ponad pół roku w organizacji z pewnością mogę stwierdzić, że AIESEC to nie tylko możliwość wpisania czegoś do rubryki „doświadczenie”. To szansa dla Ciebie by sprawdzić się w najróżniejszych sytuacjach, by nauczyć się rzeczy, których nie nauczą Cię na studiach, a co najważniejsze by swoje słabe strony przekłuć w swoje zalety.

Mam 22 lata, pisanie pracy licencjackiej jeszcze przede mną a już jestem odpowiedzialna za rekrutowanie do projektu ludzi z drugiego końca świata czy szukanie im miejsca pracy w Polsce. Kilkadziesiąt telefonów dziennie do dyrektorów różnych placówek- nie ma problemu, wystąpienia publiczne czy organizacja większego wydarzenia- jasne, czemu nie!

A co jest w tym wszystkim najzabawniejsze? Że jeszcze parę miesięcy temu bałam się dzwonić do obcych ludzi, angielskiego używałam od święta, a wystąpienia publiczne wręcz mnie paraliżowały.

Więc jeśli wydaje Ci się, że coś jest dla Ciebie za trudne, albo że się do tego nie nadajesz- masz rację, wydaje Ci się 😉

Dołącz do nas, a w parę miesięcy przekonasz się ile możesz zdziałać.

W AIESEC cały świat masz na wyciągnięcie ręki, wystarczy po niego sięgnąć.

PRZYCISK

Z nami możesz więcej!

Marta Zarychta

Wolontariat Global Volunteer w Indonezji – relacja Anity

Na wolontariat zagraniczny ‘Global Volunteer’ planowałam wyjechać już dawno. Poprzez zobowiązania wakacyjne nie mogłam tego zrealizować. Na szczęście udało mi się wyjechać. Jako swoją destynację wybrałam Indonezję, dlaczego? Ponieważ nie miałam jeszcze okazji odwiedzić tego kontynentu. Zaaplikowałam, przeszłam rozmowę kwalifikacyjną i dostałam się na projekt marketingowy – social entrepreneurship w miejscowości Bandung w Indonezji. Muszę przyznać szczerzę, że długo nie przygotowywałam się do wyjazdu, bez głębokich badań, bez przewodnika, zakupiłam bilet, spakowałam się i poleciałam. Dnia 22 lipca wylądowałam w Jakarcie. Na lotnisku tłoczno, duszno, nie wiem gdzie mam się kierować, co zrobić i jedyna myśl jaka mi przebiegła przez głowę to: ‘Zawrócić się do domu’. Oczywiście nie zrobiłam tego. Wzięłam się w garść i ruszyłam na przygodę.

1

Pierwsze 4 dni spędziłam w Jakarcie. Zwiedzałam, poznawałam ludzi, kosztowałam indonezyjskich specjałów i przygotowywałam się na 7 tygodni wolontariatu w Indonezji. Przed wyjazdem jako była aiesecerka zrobiłam sobie listę moich priorytetów jakie chciałam tam zrealizować, a były one w następującej kolejności: przeżyć niezapomniane wakacje, poznać nowych ludzi, praca i doświadczenie w projekcie, polecieć na Bali, szlifowanie języka, praca nad sobą. Kolejność jest tu bardzo istotna.

Wracając do mojej przygody, po tych 4 dniach w Jakarcie w końcu dotarłam na miejsce, w którym miałam żyć i pracować przez 6 tygodni. Jako pierwszą osobę z projektu poznałam oczywiście moją EP Buddy – osobę, która została wybrana dla mnie żeby pomóc mi się ogarnąć w Indonezji. Każdy praktykant – EP- miał taką swoją osobę. Dla mnie wybrano Indonezyjkę Bunge. Dziewczyna okazała się strasznie miła, kochana, pomocna i cierpliwa dla mnie. Następnie odstawili mnie do mojej indonezyjskiej rodziny u której miałam mieszkać przez cały czas trwania mojego projektu. Ghia i jej rodzice, strasznie miła rodzinka, duży dom, swój pokój, spoko, będzie dobrze. Już w domu poznałam moje współlokatorki a były to: dziewczyna z Maroka – Firdaouss i z Chin – Megan. OMG, dziewczyny bez których moje życie tam nie byłoby tak kolorowe jakie ostatecznie było! Super, krejzi współlokatorki. Z Firdaouss podróżowałam najczęściej. Szalona dziewczyna. Bardzo się we 3 trzymałyśmy. Cały nasz projekt liczył 22 praktykantów, ludzi z całego  świata. Moim zdaniem najlepszy team. Razem pracowaliśmy, razem podróżowaliśmy, trochę imprezowaliśmy  a przede wszystkim dobrze się bawiliśmy. Ci wszyscy ludzie – ludzie tworzący dla nas ten projekt i wszyscy praktykanci okazali się świetnym zespołem i strzałem w dziesiątkę!

2

Bardzo się cieszę, że wybrałam ten projekt. Moją główną działką był marketing i PR, musiałam badać rynek małych przedsiębiorstw indonezyjskich, którymi były małe rodzinne firmy, które produkowały najróżniejsze tradycyjne produkty począwszy od pamiątek z drewna, ubrania, instrumenty muzyczne, torby ze skóry itp… Naszym zadaniem było poszukać rozwiązania dla tych rodzinnych przedsiębiorstw aby przynosiły one większe profity, zyski dla samych zainteresowanych a także wypromować je, żeby większa publiczność się o nich dowiedziała. Liczne spotkania z władzami miasta, konferencje, wizyty, demonstracje uliczne w celu promowania i wiele innych aktywności, które wspólnie robiliśmy w celu naszego projektu przyniosły rezultaty a przy tym nieźle się bawiliśmy. Najlepiej wspominam warsztaty prowadzone przez nas w jednej z indonezyjskich szkół średnich. Naszym zadaniem było prowadzić szkolenia dla młodzieży z biznesu i przedsiębiorczości. Nieraz musiałam wystąpić publicznie, czy przed klasą, czy przed całą szkołą i działać. Super przeżycie. Poza pracą w projekcie wspólnie z praktykantami spędzaliśmy wolny czas na jedzeniu oczywiście, zwiedzaniu i wyprawach w głąb Indonezji. Indonezja jest ogrooomnaaa! Jeżeli ktoś myśli, że 7 tygodni to wystarczająco dużo czasu, żeby zwiedzić całą Indonezję…nieźle się pomylił. Podczas trwania projektu miałam wyznaczone dni wolne na podróże.

5

Dużo osób pyta się mnie czy miałam tam kryzys tak wielki, że chciałam wracać do domu. Prawda jest taka, że kryzys był. Każdy z nas go miał. Inna kultura, inny klimat, inne jedzenie: ryż na śniadanie, obiad i kolację, zero polskiego pysznego chleba z wędlinką.

Jeżeli chodzi o najlepsze doświadczenie w Indonezji. Na pewno była to przygoda z typową indonezyjską wioską – Baduy. Kiedy w końcu nadeszły dni wolne dla nas (mieliśmy 5 dni wolnego ciągiem), każdy z praktykantów zakupił bilety na Bali. No oczywiście! Bali!!!! Jeden z moich prio w tej przygodzie. Wszyscy praktykanci spakowali się i polecieli na Bali. Były wyjątki co do tego. Oczywiście jednym z nich byłam ja 😉 Ja i moja współlokatorka Fi któregoś dnia usłyszałyśmy o typowej, indonezyjskiej wiosce, która znajdowała się daleko od mojego miasta zamieszkania, ale to co ją wyróżniało to to, że ludzie, mieszkańcy tej wioski żyją jak w prehistorii, bez bieżącej wody, bez prądu, bez samochodów, mieszkają w domach z drewna, które sami sobie zbudowali, mają ubrania, które sami sobie szyją, jedzą produkty, które sami wyhodują, oczywiście też korzystają z pobliskiego małego sklepu, ale chodzą tam na pieszo, czyli jakieś 1h drogi. Kąpią się w rzece, piorą w rzece, wszystko sami budują, naprawiają, tworzą. No coś niesamowitego!! I tak zamieniłam jeden z moich priorytetów-Bali na wioskę totalnie odjechaną, trochę może niebezpieczną, dziką. I nie żałuję!!! Bo dzięki tej wyprawie poznałam ‘serce Indonezji’. Coś pięknego.

4

Tak więc Indonezja okazała się dla mnie niesamowitym, magicznym krajem. Uliczne, korki, mnóstwo street foodów za którymi tęsknię, martabak-lokalny rarytas, mili i pomocni Indonezyjczycy, którzy chociaż nie mówią po angielsku to zawsze pomogą, angkot, moi ludzie z którymi pracowałam i którzy tworzyli ten projekt.

Ostatecznie poleciałam na Bali, wyspa piękna ale najlepsza była ekipa, która tę wyprawę tworzyła. Poleciałam na Bali na ostatnie dni mojego pobytu w Indonezji. Niezapomniana wyprawa. Dłuuugooo będę to wspominała!!

3

I tak jak można zauważyć z mojej opowieści, priorytety które sobie ustawiłam przed wyjazdem w trakcie trwania projektu zmieniły kompletnie swoją kolejność a była ona następująca po zmianie: poznać nowych ludzi, praca nad sobą, praca w projekcie, szlifowanie języka, przeżyć niezapomniane wakacje i polecieć na Bali.

Dlaczego tak się stało? Bo ludzie, których tam poznałam zmienili wszystko. Od każdego z nich czegoś się nauczyłam, czegoś doświadczyłam, usłyszałam dobre słowo. Nigdy ich nie zapomnę. Zawsze byłam osobą towarzyską i uważałam, że ludzie w naszym codziennym życiu to podstawa. Tak też było w Indonezji. Pomimo naszych różnic kulturowych, religijnych, pomimo różnic w poglądach, w wyglądzie i stylu życia staliśmy się sobie bardzo bliscy.

Ten wolontariat na pewno mnie zmienił. Stałam się bardziej otwarta na różnorodności, na inne kultury, pewniejsza siebie, odważniejsza. A ja wiem jedno…życie jest zbyt piękne i szkoda czasu na żałowanie tego, czego się nie spróbowało.

6

I’ve became a Global Volunteer! I jestem z tego dumna.

Coś pięknego.

Anita, Indonezja 2015.

Future Leaders | Już wiem, co chcę robić w przyszłości

Do AIESEC dołączyłam w październiku 2015 roku, jednak o organizacji usłyszałam dużo wcześniej.

W wakacje na stronie internetowej AIESEC Lublin zauważyłam aplikację do Programu Buddy, wysłałam zgłoszenie i zostałam opiekunem Marco z Włoch. Przez sześć tygodni zdążyłam poznać osoby z ponad 16 krajów całego świata. Po zakończeniu projektu zostałam członkiem zespołu zajmującego się opieką wolontariuszy i organizacją czasu wolnego dla osób uczestniczących w projekcie.

W styczniu 2016 roku zaczęłam koordynować projekt zajmujący się rekrutacją wolontariuszy z całego świata oraz poszukiwaniem placówek oświatowych, w których będą uczyć dzieci języka angielskiego. W ramach obszaru “Sales” odbywałam spotkania biznesowe, poznałam dyrektorów szkół, poprawiłam moje zdolności autoprezentacji oraz poszerzyłam sieć kontaktów. Dodatkowo przez ponad pół roku zarządzałam zespołem, który kontaktował partnerów i dbał o jakość sprzedawanych produktów.

DSC_ klzzwxh:0001155klzzwxh:0002

Podczas realizacji projektu dołączyłam również do zespołu organizującego konferencję dla nowych członków AIESEC. Zajmuję się pozyskiwaniem firm i partnerów rzeczowych wspierających przedsięwzięcie. Jest to jedno z największych wyzwań podczas mojej całej pracy w AIESEC. Projekt wymaga ode mnie pełnej mobilizacji i uczy zarządzania czasem w sytuacjach kryzysowych. Organizacja konferencji to praca nad jednym z najważniejszych wydarzeń w organizacji, która pozwala nowym członkom zapoznać się z kulturą i zasadami AIESEC. Jeśli bierzesz udział w procesie rekrutacji, być może już 20 maja będziesz mógł zobaczyć efekty naszej pracy 🙂

Pół roku działalności w AIESEC umożliwiło mi odnalezienie i rozpoczęcie mojej drogi rozwoju zawodowego. Praca w różnych zespołach pozwoliła mi zobaczyć, w jakiej działce czuję się najlepiej oraz jaką pracę chcę podjąć w przyszłości.

Jeśli nadal wahasz się, co chciałbyś robić po studiach i szukasz doświadczenia, które pomoże Ci znaleźć wymarzoną pracę – dołącz do AIESEC i zacznij pracować na swoją karierę już teraz.

Paulina Pukaluk

——————————————

Formularz rekrutacyjny oraz więcej informacji o programie Future Leaders: http://lb.aiesec.pl/aplikuj

Future Leaders | Nauczyłem się pewności siebie

Cześć! Mam na imię Radek, moja przygoda z AIESEC rozpoczęła się w październiku 2015 roku. Wtedy postanowiłem, że chcę sprawdzić, czym zajmuje się organizacja, o której tyle słyszałem.

Aplikowałem. Kiedy pojechałem na konferencję, trafiłem do zespołu organizującego największe na Lubelszczyźnie targi pracy, praktyk i staży – mowa tu oczywiście o Dniach Kariery! W zespole byłem osobą odpowiedzialną za logistykę – początkowo to stanowisko brzmiało dla mnie trochę tajemniczo, nie miałem pojęcia czym dokładnie będę się zajmował. Jak się potem okazało, do moich obowiązków należało m. in kontaktowanie i umawianie się na spotkania z firmami w celu uzyskania wszelkich materiałów promocyjnych i dogadywanie z nimi szczegółów dotyczących ich stoisk. Byłem również odpowiedzialny za tworzenie pism urzędowych. Razem z zespołem, do którego trafiłem, stworzyliśmy coś, czego nigdy nie zapomnę. Po 6 miesiącach wytrwałej pracy zorganizowaliśmy targi, na których zjawiło się ponad 4 tysiące studentów chcących spełniać się zawodowo w firmach obecnych na naszych Dniach Kariery.

Co dał mi projekt? Na pierwszym miejscu pewność siebie, której z pewnością nie nauczyłem się sam – to zasługa całego zespołu, na którego wsparcie zawsze można było liczyć. Początkowo wykonanie telefonu do jakiejkolwiek firmy stanowiło dla mnie nie lada wyzwanie, teraz – to żaden problem!

Czym zajmuję się teraz? Bo przecież nie mogłem przerwać działalności w organizacji, która tyle mi daje! Jestem koordynatorem projektu Global Talents, w ramach którego razem z moim zespołem przeprowadzamy procesy rekrutacyjne dla studentów chcących zdobyć profesjonalne doświadczenie zawodowe w różnych zakątkach świata. Stały kontakt z ludźmi otworzył mi oczy na ich potrzeby i zaangażowanie w zmienianie siebie i świata. Kiedy przeglądamy CV kandydatów, jesteśmy pod wrażeniem doświadczenia tych młodych osób, co jest naszym motywatorem do tego, by pomóc im w zdobyciu doświadczenia za granicą.

DSC_0631

Jeśli chcecie mieć wpływ na przyszłość studentów lubelskich uczelni i pomóc w kreowaniu ścieżki ich kariery, a także sami zdobywać umiejętności, które z pewnością sprawią, że będziecie konkurencyjni na rynku pracy – wybierzcie International Operations i aplikujcie do AIESEC!

Radosław Gruszczyk

——————————————

Formularz rekrutacyjny oraz więcej informacji o programie Future Leaders: http://lb.aiesec.pl/aplikuj