desc

Meet people, discover other cultures and learn a new language!

Pierwsze skojarzenie wakacjami to plażą i relaks czy może miasto i praca? Jeśli wybrałeś opcję drugą to wcale nie oznacza, że tracisz szansę na poznanie nowych ludzi czy zabawę w międzynarodowym gronie. Jak to możliwe? Dzięki warsztatom językowym AIESEC University! Co więcej, tutaj połączysz przyjemne z pożytecznym, naukę z zabawą!

Warsztaty językowe ruszają już 18 lipca, a prowadzący zajęcia właśnie przyjechali do Polski!

Nadal się wahasz? Przeczytaj co mają Ci do przekazania nasi lektorzy!

Joaquin: “Hi, my name is Joaquin, I am from Chile and this summer I am coming to Poland to share a bit of my culture with you. How will look like your summer with AIESEC University? You will have fun doing something productive. Meet people, discover curiosities about other cultures and learn a new language this summer. Join this project and unlock the gates that will lead you to the place you always wanted to go.”

Allesia: “My name’s Alessia and I’m from Rome, the eternal city everyone knows and loves. I like sharing my culture and language, as these are great means to understand the differences among countries and overcome them. I’m really excited about living in Cracow and looking forward to meet new friends!”

Paloma: “Hi my name is Paloma. I am from a city right outside of Toronto, called Mississauga. I would like to tell you that by taking part in my class you would be able to learn about a new culture. Canada is a beautiful culture with a rich history and beautiful sites. I would enjoy using this information in order to teach English to my students.”

Leonisa: “Hi there! My name is Leonisa, but everybody calls me Leo. I’m 22 years old, I live in Valladolid (a really nice city near Madrid). Dear future students: I would love to share this new experience with all of you. I hope you will learn with me as much as I will learn from you! I am sure this is going to be a great experience for all of us! I am really looking forward to meeting you and start this voyage to the unexpected. Cheers!”

Zayd: “Bonjour! I’m Zayd from Morocco. I’ll be teaching French language, my main objective is to help you on developing your communication skills, learning French basics and make sure you get more familiar with this beautiful language, all in a fun constructive way. I also want to share my culture with you!”

Meng Lu: “I’m Meng Lu. I was born in China and moved to Singapore when I was little. Now I studying in New York. By taking part in my class, not only you will be able to enhance your language skills, but also get to know the culture of three different countries: USA, Singapore and China!”

Co musisz zrobić kiedy jesteś już przekonany, że warto wziąć udział w warsztatach? Wystarczy wejść na stronę: http://kr.aiesec.pl/warsztatyJezykowe, zarejestrować chęć udziału w zajęciach i przyjść na pierwsze lekcje już w przyszłym tygodniu!

Organizacja konferencji – było warto.

Przygotowanie konferencji było niesamowitym doświadczeniem, ale i ogromnym wyzwaniem. Ale po kolei. Uczestniczyłem w wielu AIESECowych konferencjach. Nigdy nie było mi jednak dane być po drugiej stronie – jako organizator. Do czasu, aż nadszedł sierpień i stanęło przede mną wyzwanie zorganizowania małej, dwudniowej konferencji. Lato było pogodne i słoneczne, a nastroje jak najbardziej pozytywne. I bardzo dobrze, bo przynajmniej nie zostałem zamordowany przez 40 minutowe opóźnienie. Tak, nie wszystko było bajką. Ale nie było tak źle. Całe doświadczenie wspominam bardzo miło. Wiele się nauczyłem. Nie ukrywam też, że głównie na swoich błędach. Dzięki temu udało mi się ich uniknąć przy organizacji konferencji marcowej – większej, dłuższej i liczniejszej. Oba doświadczenia nauczyły mnie wiele. Zorganizowanie kilkudniowego wydarzenia dla kilkunastu osób to tak naprawdę ciąg przeszkód. I uczucie ogromnej satysfakcji z ich pokonania. Ale to nie jedyna zapłata, jaką otrzymałem. I, choć muszę teraz użyć truizmu, to uśmiechy i podziękowania uczestników za dobrze spędzony czas, to coś bezcennego. Świadczy to przede wszystkim o poczuciu wykonania dobrej roboty – a to jedno z najlepszych uczuć, jakie można odczuć. Ale czego tak właściwie się nauczyłem? Jako osoba chaotyczna – porządku i zorganizowania. Jako osoba rozrzutna – nauczyłem się zarządzać budżetem. Jako ktoś, kto ceni sobie pracę samodzielną – doceniłem możliwości, jakie daje świetny zespół. Jako beznadziejny kucharz – ugotowałem coś bardziej skomplikowanego niż jajecznica. No, z tym ostatnim to przesadziłem, ale miałem swój wkład we wspólny obiad (pokroiłem cebulę!). I nie było łatwo. Tylko te kilka tygodni, spędzonych na organizowaniu konferencji, dostarczyły mi tyle emocji, doświadczeń i anegdotek do opowiadania, że mógłbym wypełnić nimi kilkadziesiąt stron. Tak, nie było łatwo,. Ale nie mam żadnych wątpliwości, że było warto.

Historia wolontariatu Karoliny

photo5

Poznaj historię Karoliny, która swój wolontariat zagraniczny odbyła na Sri Lance i sprawdź co sprawiło, że to było wyjątkowe doświadczenie.

“Jak doszło do tego, że moje życie zmieniło się o 180 stopni? Nie miałam planów na wakacje, a chciałam wypocząć i jednocześnie zrobić coś pożytecznego dla siebie i innych. Znalazłam ofertę wolontariatu Global Citizen na Sri Lance. Pomyślałam, że wolontariat to niezwykła okazja na zyskanie doświadczenia, które z pewnością przyda mi się zarówno na studiach, jak i po ich zakończeniu.

Oddział AIESEC w Kolombo oferował udział w projekcie turystycznym, który miał polegać na podróżowaniu wokół wyspy i prowadzeniu dokumentacji na temat obiektów atrakcyjnych turystycznie. Po przyjeździe, nasza grupa została podzielona na cztery oddziały: fotografię, marketing, video i website. Najbardziej spodobała mi się funkcja koordynatora grupy odpowiedzialnej za tworzenie materiału video z naszych wycieczek. Praca była bardzo przyjemna, a zbieranie nowych doświadczeń połączone z zabawą.

Co w mojej praktyce oceniam jako niezapomniane i niesamowite? Poznałam niezwykle inspirujących ludzi z całego świata, miałam okazję odpoczywać na przepięknych plażach, jeździłam na słoniu, uczyłam się surfować, wzięłam udział  w międzynarodowej reklamie tworzonej przez ekipę filmową z Nowego Jorku, pomagałam zbierać liście herbaty na plantacji Lipton, pływałam pod wodospadem, nauczyłam się jak nosić sari, spełniłam swoje dziecięce marzenie – spałam w domku na drzewie, dowiedziałam się też, jak żyją ludzie na wsi i w mieście oraz ludzie biedni, średnio zamożni i bardzo bogaci……

Lista nowych doświadczeń jest niesamowicie długa, nie sposób ich wszystkich zliczyć czy dokładnie opisać. Wolontariat dał mi wiele możliwości rozwoju. Nabrałam pewności siebie, nauczyłam się podejmowania odważnych decyzji i samodzielności. Wolontariat wzmocnił moją motywację do pracy nad sobą i wiarę w to, że marzenia mogą się spełniać. Dzięki uczestnictwu mam teraz wiele niesamowitych wspomnień i nowych wspaniałych przyjaciół.”  Karolina, studentka czwartego roku turystyki na Uniwersytecie Szczecińskim

Ty też możesz nadać cel swojej podróży! Dowiedz się więcej o wolontariatach Global Citizenkliknij tutaj.

Ewa

AIESEC miałam okazję poznać dość wcześnie, bo jeszcze przed studiami. Brałam udział w warsztatach o wielokulturowości i prowadząca poleciła nam program “Global Host”, polegający na goszczeniu wolontariusza zza granicy, zapewnianiu mu dachu nad głową i zaznajamianiu z polską kulturą. Dzięki tej inicjatywie zaprzyjaźniłam się z dziewczyną z drugiego końca świata, prosto z Auckland w Nowej Zelandii. Początkowo miałam zapewnić jej nocleg na tydzień, później się okazało, że zapraszałam ją jeszcze do siebie kilkakrotnie, gdyż udało nam się zaprzyjaźnić i znaleźć wspólny język.

Po powrocie wolontariuszki do kraju zapragnęłam w przyszłości pracować w takiej organizacji, gdzie mogę rozwijać swoje zainteresowania i ćwiczyć języki obce. Uniwersytet Ekonomiczny, który wybrałam, oferował całe multum różnorakich kół i organizacji, ale w związku z wcześniejszym doświadczeniem, zdecydowałam się na aplikację do AIESEC Wrocław UE. Udało mi się pomyślnie przejść etap rekrutacji i jednocześnie rozpocząć nowy etap w moim życiu.

Początek nie należał do łatwych, musiałam stawiać czoło zupełnie nowym sytuacjom, przystosować się do panujących warunków. Najmilej wspominam przeprowadzanie rozmów rekrutacyjnych z potencjalnymi wolontariuszami. Do dziś utrzymuję kontakty z kilkoma osobami, które dzięki mnie znalazły się w Polsce. Za każdym razem podkreślają, że są mi bardzo wdzięczni i jak wiele im pomogłam. Dla takich chwil warto działać w AIESEC 🙂

Z nami możesz więcej!

PRZYCISK

Ewa Fedyczkowska

Oliwia

Jestem w AIESEC Wrocław UE od kilku miesięcy, a zdobyłam więcej doświadczenia, niż przez dwa lata studiów.

Chciałam należeć do organizacji już na pierwszym roku, ale bałam się. Obawiałam się odrzucenia, braku akceptacji wśród innych członków, wyjścia ze strefy komfortu. Byłam nieśmiała i sądziłam, że nie mam nic ciekawego do zaoferowania. Postanowiłam nie aplikować  ,,bo i tak mnie nie przyjmą”.  Dopiero na czwartym semestrze studiów spytałam siebie – jak nie teraz to kiedy? Najwyższy czas zacząć spełniać swoje marzenia. Napisałam aplikację szczerze, prosto z mostu.

Udało się! Zostałam zaproszona na drugi etap rekrutacji – case grupowy. Po tym etapie, spotykając wiele pewnych siebie i błyskotliwych ludzi , całkowicie zwątpiłam w swój sukces. Myślałam już – trudno, spróbowałam, ale się nie udało. Aż do momentu, w którym zadzwonił telefon. ☺

Na początku, pełna obaw i sceptycyzmu, wzięłam udział w weekendowym wyjeździe szkoleniowo-integracyjnym dla  całego AIESEC Wrocław UE. Wtedy poczułam ducha organizacji! Już niczego się nie bałam i wiedziałam, że trafiłam we właściwe miejsce!

Dostałam się do projektu Summer International Kindergarten – zajmuję się m. in. rekrutacją wolontariuszy z całego świata, kontaktem z placówkami w których będą oni pracować oraz organizowaniem szkoleń. Zostałam też Buddy’m – opiekuję się niesamowitym wolontariuszem z Indii! Ostatnio dołączyłam do Task Force Future Leaders, gdzie promuję wakacyjną rekrutację do organizacji. Jeśli to czytasz, to znaczy, że idzie mi dobrze. ☺

Wahasz się – dołączyć, może poczekać lub poszukać czegoś innego? Nie popełniaj mojego błędu! Ja strasznie żałuję, że dołączyłam tutaj tak późno. Teraz jestem otwarta na nowych ludzi, mam znajomych z całego świata, zdobyłam konkretny wpis w CV i mam o czym rozmawiać na rozmowach o pracę. ☺

Z nami możesz więcej!

PRZYCISK

Oliwia Sawicka

Daria

O AIESEC usłyszałam po raz pierwszy gdy byłam na obozie adaptacyjnym i  już wtedy organizacja ta wywarła na mnie bardzo duże wrażenie. Przede wszystkim spodobał mi się jej międzynarodowy charakter. Nie byłam na początku przekonana czy zostanę przyjęta ze względu na mój podstawowy język angielski…Ale stało się ;-). Pewnego wieczoru odebrałam telefon i usłyszałam, że zostałam oficjalnym członkiem AIESEC Wrocław UE. Mój poziom szczęścia osiągnął apogeum!

W weekend wzięłam udział w wyjeździe szkoleniowo-integracyjnym, na którym poznałam wielu wartościowych ludzi i co najważniejsze, projekt nad którym będę pracować przez następne kilka miesięcy, a mianowicie IGIP Sales. Moim zadaniem było dzwonienie do firm, umawianie się na spotkania i zachęcanie ich do wzięcia udziału w programie Global Talents. Na początku sprawiało mi to troszeczkę trudności… Dużo się jąkałam przez telefon oraz miałam kompleks swojego dziecinnego głosu. Jednak w tej chwili wykonywanie telefonów nie stanowi już dla mnie dużego wyzwania. Jestem pewna siebie i zdecydowana.

Po zakończeniu projektu nie byłam pewna czy chcę zostać liderem, dlatego zdecydowałam się zostać członkiem zespołu Kid Speak, w którym odpowiadam za rekrutację wolontariuszy do szkół podstawowych, promuję nasz projekt na różnych grupach międzynarodowych oraz dzwonię do szkół. Zostałam również buddym Nazare z Hiszpanii,  która przyjechała do Polski na 3 miesięczną praktykę.  W międzyczasie dołączyłam do projektu Future Leaders, w którym promuję letnią rekrutację do naszej organizacji.

Co zawdzięczam AIESEC? Przede wszystkim stałam się świadoma siebie i swoich umiejętności. W życiu kieruję się zasadą „jeżeli jesteś sobą, nie masz konkurencji”. Nabrałam większej pewności siebie oraz zdobyłam doświadczenie. Gdybym nie zdecydowała się na aktywność studencką, mogłabym o tym wszystkim tylko pomarzyć…

Jednak to jeszcze nie wszystko! Wiesz co jest najlepsze? Dzisiaj odebrałam telefon i usłyszałam, że zostanę liderem projektu na wakacje.

A Ty? Na co czekasz?

PRZYCISK

Z nami możesz więcej!

Daria Maksymowicz

Daria

O AIESEC usłyszałam po raz pierwszy gdy byłam na obozie adaptacyjnym i  już wtedy organizacja ta wywarła na mnie bardzo duże wrażenie. Przede wszystkim spodobał mi się jej międzynarodowy charakter. Nie byłam na początku przekonana czy zostanę przyjęta ze względu na mój podstawowy język angielski…Ale stało się ;-). Pewnego wieczoru odebrałam telefon i usłyszałam, że zostałam oficjalnym członkiem AIESEC Wrocław UE. Mój poziom szczęścia osiągnął apogeum! W weekend wzięłam udział w wyjeździe szkoleniowo-integracyjnym, na którym poznałam wielu wartościowych ludzi i co najważniejsze, projekt nad którym będę pracować przez następne kilka miesięcy, a mianowicie IGIP Sales. Moim zadaniem było dzwonienie do firm, umawianie się na spotkania i zachęcanie ich do wzięcia udziału w programie Global Talents. Na początku sprawiało mi to troszeczkę trudności… Dużo się jąkałam przez telefon oraz miałam kompleks swojego dziecinnego głosu. Jednak w tej chwili wykonywanie telefonów nie stanowi już dla mnie dużego wyzwania. Jestem pewna siebie i zdecydowana. Po zakończeniu projektu nie byłam pewna czy chcę zostać liderem, dlatego zdecydowałam się zostać członkiem zespołu Kid Speak, w którym odpowiadam za rekrutację wolontariuszy do szkół podstawowych, promuję nasz projekt na różnych grupach międzynarodowych oraz dzwonię do szkół. Zostałam również buddym Nazare z Hiszpanii,  która przyjechała do Polski na 3 miesięczną praktykę.  W międzyczasie dołączyłam do projektu Future Leaders, w którym promuję letnią rekrutację do naszej organizacji.

Co zawdzięczam AIESEC? Przede wszystkim stałam się świadoma siebie i swoich umiejętności. W życiu kieruję się zasadą „jeżeli jesteś sobą, nie masz konkurencji”. Nabrałam większej pewności siebie oraz zdobyłam doświadczenie. Gdybym nie zdecydowała się na aktywność studencką, mogłabym o tym wszystkim tylko pomarzyć…

Jednak to jeszcze nie wszystko! Wiesz co jest najlepsze? Dzisiaj odebrałam telefon i usłyszałam, że zostanę liderem projektu na wakacje. A Ty? Na co czekasz?

PRZYCISK

Z nami możesz więcej!

Daria Maksymowicz

Monika

Moja historia o działalności w AIESEC Wrocław UE może różnić się nieco od historii moich znajomych.

Po długiej przerwie od nauki i po 2 miesięcznej pracy za granicą postanowiłam, że muszę podjąć jakąś dodatkową aktywność by móc w przyszłości zdobyć lepszą pracę.

Jak powszechnie wiadomo same studia nie wystarczą ponieważ w dzisiejszych czasach tytuł magistra nie robi na nikim wielkiego wrażenia. Postanowiłam więc przystąpić do organizacji AIESEC  ze względu na jej międzynarodowy charakter.

Na początku czułam, że kompletnie tu nie pasuje… Wiele razy chciałam już sobie dać spokój ze względu na wiele obowiązków z którymi wiąże się bycie członkiem w takowej organizacji. Nigdzie nie spotkałam tylu ambitnych ludzi ile właśnie w AIESEC, czułam się nieco przytłoczona. Jednak po rozmowie z jednym  z bardziej doświadczonych członków zdałam sobie sprawę ile poprzez ten jeden projekt się nauczyłam i jakie umiejętności zdobyłam.

Dzięki działalności w AIESEC odważyłam się dzwonić do obcych ludzi sprzedając nasz projekt, prowadziłam rozmowy rekrutacyjne po angielsku, dzięki którym poprawiłam swoje umiejętności językowe i wiele innych. Będąc członkiem przełamałam pewne bariery, stałam się bardziej samodzielna w swoim działaniu oraz zyskałam pewność siebie, której zawsze gdzieś mi brakowało. Nauczyłam się, że zawsze można rozwiązać pewne problemy. Teraz nie boję się nowych wyzwań. Wyszłam ze strefy komfortu i zdobyłam przydatne umiejętności, które będę mogła wykorzystać w przyszłej pracy.

Mimo tego iż na początku byłam bardzo sceptycznie nastawiona do AIESEC , postanowiłam że dam mu jeszcze jedną szansę i nie pożałowałam 😉 Dzięki członkostwu odkryłam czego na pewno nie chcę robić w przyszłości (sprzedaży mówię stanowcze nie!) oraz jakie są moje mocne strony. Była to dobra szkoła dla mnie i poznanie wiedzy o organizacji w praktyce, a nie tylko w suchej teorii.

Dzięki AIESEC miałam możliwość rozmowy z ludźmi z różnych zakątków świata, którzy zainspirowali mnie do dodatkowych aktywności. I wreszcie po 7 miesiącach zrozumiałam, że fajnie jest robić coś dla innych, coś więcej , a nie tylko siedzieć nad książkami, które nie przekazują w większości praktycznych informacji.

Polecam AIESEC szczególnie tym studentom, którzy czują się zagubieni i nie wiedzą co chcą robić w życiu. To jest dobre miejsce do poznania siebie i zdobycia motywacji, patrząc na tak pełnych zapału do pracy ludzi!

PRZYCISK

Z nami możesz więcej!

Monika Musiał

Marta

Do AIESEC Wrocław UE dołączyłam w październiku i właśnie jestem w trakcie współtworzenia drugiego już projektu. Dlaczego zaaplikowałam? Bo po pierwszym roku studiów wiedziałam, że samo wkuwanie teorii, dobre oceny i papierek z tytułem licencjata czy magistra niewiele mi da. Nie oszukujmy się, w tym momencie większość osób szukających pracy może się tym pochwalić.

O AIESEC od początku studiów słyszałam w kontekście międzynarodowości i rozpoznawalności wśród pracodawców. Składając swoją aplikację liczyłam jedynie na dodatkowy wpis w CV…  jednak po ponad pół roku w organizacji z pewnością mogę stwierdzić, że AIESEC to nie tylko możliwość wpisania czegoś do rubryki „doświadczenie”. To szansa dla Ciebie by sprawdzić się w najróżniejszych sytuacjach, by nauczyć się rzeczy, których nie nauczą Cię na studiach, a co najważniejsze by swoje słabe strony przekłuć w swoje zalety.

Mam 22 lata, pisanie pracy licencjackiej jeszcze przede mną a już jestem odpowiedzialna za rekrutowanie do projektu ludzi z drugiego końca świata czy szukanie im miejsca pracy w Polsce. Kilkadziesiąt telefonów dziennie do dyrektorów różnych placówek- nie ma problemu, wystąpienia publiczne czy organizacja większego wydarzenia- jasne, czemu nie!

A co jest w tym wszystkim najzabawniejsze? Że jeszcze parę miesięcy temu bałam się dzwonić do obcych ludzi, angielskiego używałam od święta, a wystąpienia publiczne wręcz mnie paraliżowały.

Więc jeśli wydaje Ci się, że coś jest dla Ciebie za trudne, albo że się do tego nie nadajesz- masz rację, wydaje Ci się 😉

Dołącz do nas, a w parę miesięcy przekonasz się ile możesz zdziałać.

W AIESEC cały świat masz na wyciągnięcie ręki, wystarczy po niego sięgnąć.

PRZYCISK

Z nami możesz więcej!

Marta Zarychta

Wolontariat Global Volunteer w Indonezji – relacja Anity

Na wolontariat zagraniczny ‘Global Volunteer’ planowałam wyjechać już dawno. Poprzez zobowiązania wakacyjne nie mogłam tego zrealizować. Na szczęście udało mi się wyjechać. Jako swoją destynację wybrałam Indonezję, dlaczego? Ponieważ nie miałam jeszcze okazji odwiedzić tego kontynentu. Zaaplikowałam, przeszłam rozmowę kwalifikacyjną i dostałam się na projekt marketingowy – social entrepreneurship w miejscowości Bandung w Indonezji. Muszę przyznać szczerzę, że długo nie przygotowywałam się do wyjazdu, bez głębokich badań, bez przewodnika, zakupiłam bilet, spakowałam się i poleciałam. Dnia 22 lipca wylądowałam w Jakarcie. Na lotnisku tłoczno, duszno, nie wiem gdzie mam się kierować, co zrobić i jedyna myśl jaka mi przebiegła przez głowę to: ‘Zawrócić się do domu’. Oczywiście nie zrobiłam tego. Wzięłam się w garść i ruszyłam na przygodę.

1

Pierwsze 4 dni spędziłam w Jakarcie. Zwiedzałam, poznawałam ludzi, kosztowałam indonezyjskich specjałów i przygotowywałam się na 7 tygodni wolontariatu w Indonezji. Przed wyjazdem jako była aiesecerka zrobiłam sobie listę moich priorytetów jakie chciałam tam zrealizować, a były one w następującej kolejności: przeżyć niezapomniane wakacje, poznać nowych ludzi, praca i doświadczenie w projekcie, polecieć na Bali, szlifowanie języka, praca nad sobą. Kolejność jest tu bardzo istotna.

Wracając do mojej przygody, po tych 4 dniach w Jakarcie w końcu dotarłam na miejsce, w którym miałam żyć i pracować przez 6 tygodni. Jako pierwszą osobę z projektu poznałam oczywiście moją EP Buddy – osobę, która została wybrana dla mnie żeby pomóc mi się ogarnąć w Indonezji. Każdy praktykant – EP- miał taką swoją osobę. Dla mnie wybrano Indonezyjkę Bunge. Dziewczyna okazała się strasznie miła, kochana, pomocna i cierpliwa dla mnie. Następnie odstawili mnie do mojej indonezyjskiej rodziny u której miałam mieszkać przez cały czas trwania mojego projektu. Ghia i jej rodzice, strasznie miła rodzinka, duży dom, swój pokój, spoko, będzie dobrze. Już w domu poznałam moje współlokatorki a były to: dziewczyna z Maroka – Firdaouss i z Chin – Megan. OMG, dziewczyny bez których moje życie tam nie byłoby tak kolorowe jakie ostatecznie było! Super, krejzi współlokatorki. Z Firdaouss podróżowałam najczęściej. Szalona dziewczyna. Bardzo się we 3 trzymałyśmy. Cały nasz projekt liczył 22 praktykantów, ludzi z całego  świata. Moim zdaniem najlepszy team. Razem pracowaliśmy, razem podróżowaliśmy, trochę imprezowaliśmy  a przede wszystkim dobrze się bawiliśmy. Ci wszyscy ludzie – ludzie tworzący dla nas ten projekt i wszyscy praktykanci okazali się świetnym zespołem i strzałem w dziesiątkę!

2

Bardzo się cieszę, że wybrałam ten projekt. Moją główną działką był marketing i PR, musiałam badać rynek małych przedsiębiorstw indonezyjskich, którymi były małe rodzinne firmy, które produkowały najróżniejsze tradycyjne produkty począwszy od pamiątek z drewna, ubrania, instrumenty muzyczne, torby ze skóry itp… Naszym zadaniem było poszukać rozwiązania dla tych rodzinnych przedsiębiorstw aby przynosiły one większe profity, zyski dla samych zainteresowanych a także wypromować je, żeby większa publiczność się o nich dowiedziała. Liczne spotkania z władzami miasta, konferencje, wizyty, demonstracje uliczne w celu promowania i wiele innych aktywności, które wspólnie robiliśmy w celu naszego projektu przyniosły rezultaty a przy tym nieźle się bawiliśmy. Najlepiej wspominam warsztaty prowadzone przez nas w jednej z indonezyjskich szkół średnich. Naszym zadaniem było prowadzić szkolenia dla młodzieży z biznesu i przedsiębiorczości. Nieraz musiałam wystąpić publicznie, czy przed klasą, czy przed całą szkołą i działać. Super przeżycie. Poza pracą w projekcie wspólnie z praktykantami spędzaliśmy wolny czas na jedzeniu oczywiście, zwiedzaniu i wyprawach w głąb Indonezji. Indonezja jest ogrooomnaaa! Jeżeli ktoś myśli, że 7 tygodni to wystarczająco dużo czasu, żeby zwiedzić całą Indonezję…nieźle się pomylił. Podczas trwania projektu miałam wyznaczone dni wolne na podróże.

5

Dużo osób pyta się mnie czy miałam tam kryzys tak wielki, że chciałam wracać do domu. Prawda jest taka, że kryzys był. Każdy z nas go miał. Inna kultura, inny klimat, inne jedzenie: ryż na śniadanie, obiad i kolację, zero polskiego pysznego chleba z wędlinką.

Jeżeli chodzi o najlepsze doświadczenie w Indonezji. Na pewno była to przygoda z typową indonezyjską wioską – Baduy. Kiedy w końcu nadeszły dni wolne dla nas (mieliśmy 5 dni wolnego ciągiem), każdy z praktykantów zakupił bilety na Bali. No oczywiście! Bali!!!! Jeden z moich prio w tej przygodzie. Wszyscy praktykanci spakowali się i polecieli na Bali. Były wyjątki co do tego. Oczywiście jednym z nich byłam ja 😉 Ja i moja współlokatorka Fi któregoś dnia usłyszałyśmy o typowej, indonezyjskiej wiosce, która znajdowała się daleko od mojego miasta zamieszkania, ale to co ją wyróżniało to to, że ludzie, mieszkańcy tej wioski żyją jak w prehistorii, bez bieżącej wody, bez prądu, bez samochodów, mieszkają w domach z drewna, które sami sobie zbudowali, mają ubrania, które sami sobie szyją, jedzą produkty, które sami wyhodują, oczywiście też korzystają z pobliskiego małego sklepu, ale chodzą tam na pieszo, czyli jakieś 1h drogi. Kąpią się w rzece, piorą w rzece, wszystko sami budują, naprawiają, tworzą. No coś niesamowitego!! I tak zamieniłam jeden z moich priorytetów-Bali na wioskę totalnie odjechaną, trochę może niebezpieczną, dziką. I nie żałuję!!! Bo dzięki tej wyprawie poznałam ‘serce Indonezji’. Coś pięknego.

4

Tak więc Indonezja okazała się dla mnie niesamowitym, magicznym krajem. Uliczne, korki, mnóstwo street foodów za którymi tęsknię, martabak-lokalny rarytas, mili i pomocni Indonezyjczycy, którzy chociaż nie mówią po angielsku to zawsze pomogą, angkot, moi ludzie z którymi pracowałam i którzy tworzyli ten projekt.

Ostatecznie poleciałam na Bali, wyspa piękna ale najlepsza była ekipa, która tę wyprawę tworzyła. Poleciałam na Bali na ostatnie dni mojego pobytu w Indonezji. Niezapomniana wyprawa. Dłuuugooo będę to wspominała!!

3

I tak jak można zauważyć z mojej opowieści, priorytety które sobie ustawiłam przed wyjazdem w trakcie trwania projektu zmieniły kompletnie swoją kolejność a była ona następująca po zmianie: poznać nowych ludzi, praca nad sobą, praca w projekcie, szlifowanie języka, przeżyć niezapomniane wakacje i polecieć na Bali.

Dlaczego tak się stało? Bo ludzie, których tam poznałam zmienili wszystko. Od każdego z nich czegoś się nauczyłam, czegoś doświadczyłam, usłyszałam dobre słowo. Nigdy ich nie zapomnę. Zawsze byłam osobą towarzyską i uważałam, że ludzie w naszym codziennym życiu to podstawa. Tak też było w Indonezji. Pomimo naszych różnic kulturowych, religijnych, pomimo różnic w poglądach, w wyglądzie i stylu życia staliśmy się sobie bardzo bliscy.

Ten wolontariat na pewno mnie zmienił. Stałam się bardziej otwarta na różnorodności, na inne kultury, pewniejsza siebie, odważniejsza. A ja wiem jedno…życie jest zbyt piękne i szkoda czasu na żałowanie tego, czego się nie spróbowało.

6

I’ve became a Global Volunteer! I jestem z tego dumna.

Coś pięknego.

Anita, Indonezja 2015.