Oliwia

Jestem w AIESEC Wrocław UE od kilku miesięcy, a zdobyłam więcej doświadczenia, niż przez dwa lata studiów.

Chciałam należeć do organizacji już na pierwszym roku, ale bałam się. Obawiałam się odrzucenia, braku akceptacji wśród innych członków, wyjścia ze strefy komfortu. Byłam nieśmiała i sądziłam, że nie mam nic ciekawego do zaoferowania. Postanowiłam nie aplikować  ,,bo i tak mnie nie przyjmą”.  Dopiero na czwartym semestrze studiów spytałam siebie – jak nie teraz to kiedy? Najwyższy czas zacząć spełniać swoje marzenia. Napisałam aplikację szczerze, prosto z mostu.

Udało się! Zostałam zaproszona na drugi etap rekrutacji – case grupowy. Po tym etapie, spotykając wiele pewnych siebie i błyskotliwych ludzi , całkowicie zwątpiłam w swój sukces. Myślałam już – trudno, spróbowałam, ale się nie udało. Aż do momentu, w którym zadzwonił telefon. ☺

Na początku, pełna obaw i sceptycyzmu, wzięłam udział w weekendowym wyjeździe szkoleniowo-integracyjnym dla  całego AIESEC Wrocław UE. Wtedy poczułam ducha organizacji! Już niczego się nie bałam i wiedziałam, że trafiłam we właściwe miejsce!

Dostałam się do projektu Summer International Kindergarten – zajmuję się m. in. rekrutacją wolontariuszy z całego świata, kontaktem z placówkami w których będą oni pracować oraz organizowaniem szkoleń. Zostałam też Buddy’m – opiekuję się niesamowitym wolontariuszem z Indii! Ostatnio dołączyłam do Task Force Future Leaders, gdzie promuję wakacyjną rekrutację do organizacji. Jeśli to czytasz, to znaczy, że idzie mi dobrze. ☺

Wahasz się – dołączyć, może poczekać lub poszukać czegoś innego? Nie popełniaj mojego błędu! Ja strasznie żałuję, że dołączyłam tutaj tak późno. Teraz jestem otwarta na nowych ludzi, mam znajomych z całego świata, zdobyłam konkretny wpis w CV i mam o czym rozmawiać na rozmowach o pracę. ☺

Z nami możesz więcej!

PRZYCISK

Oliwia Sawicka

Daria

O AIESEC usłyszałam po raz pierwszy gdy byłam na obozie adaptacyjnym i  już wtedy organizacja ta wywarła na mnie bardzo duże wrażenie. Przede wszystkim spodobał mi się jej międzynarodowy charakter. Nie byłam na początku przekonana czy zostanę przyjęta ze względu na mój podstawowy język angielski…Ale stało się ;-). Pewnego wieczoru odebrałam telefon i usłyszałam, że zostałam oficjalnym członkiem AIESEC Wrocław UE. Mój poziom szczęścia osiągnął apogeum!

W weekend wzięłam udział w wyjeździe szkoleniowo-integracyjnym, na którym poznałam wielu wartościowych ludzi i co najważniejsze, projekt nad którym będę pracować przez następne kilka miesięcy, a mianowicie IGIP Sales. Moim zadaniem było dzwonienie do firm, umawianie się na spotkania i zachęcanie ich do wzięcia udziału w programie Global Talents. Na początku sprawiało mi to troszeczkę trudności… Dużo się jąkałam przez telefon oraz miałam kompleks swojego dziecinnego głosu. Jednak w tej chwili wykonywanie telefonów nie stanowi już dla mnie dużego wyzwania. Jestem pewna siebie i zdecydowana.

Po zakończeniu projektu nie byłam pewna czy chcę zostać liderem, dlatego zdecydowałam się zostać członkiem zespołu Kid Speak, w którym odpowiadam za rekrutację wolontariuszy do szkół podstawowych, promuję nasz projekt na różnych grupach międzynarodowych oraz dzwonię do szkół. Zostałam również buddym Nazare z Hiszpanii,  która przyjechała do Polski na 3 miesięczną praktykę.  W międzyczasie dołączyłam do projektu Future Leaders, w którym promuję letnią rekrutację do naszej organizacji.

Co zawdzięczam AIESEC? Przede wszystkim stałam się świadoma siebie i swoich umiejętności. W życiu kieruję się zasadą „jeżeli jesteś sobą, nie masz konkurencji”. Nabrałam większej pewności siebie oraz zdobyłam doświadczenie. Gdybym nie zdecydowała się na aktywność studencką, mogłabym o tym wszystkim tylko pomarzyć…

Jednak to jeszcze nie wszystko! Wiesz co jest najlepsze? Dzisiaj odebrałam telefon i usłyszałam, że zostanę liderem projektu na wakacje.

A Ty? Na co czekasz?

PRZYCISK

Z nami możesz więcej!

Daria Maksymowicz

Daria

O AIESEC usłyszałam po raz pierwszy gdy byłam na obozie adaptacyjnym i  już wtedy organizacja ta wywarła na mnie bardzo duże wrażenie. Przede wszystkim spodobał mi się jej międzynarodowy charakter. Nie byłam na początku przekonana czy zostanę przyjęta ze względu na mój podstawowy język angielski…Ale stało się ;-). Pewnego wieczoru odebrałam telefon i usłyszałam, że zostałam oficjalnym członkiem AIESEC Wrocław UE. Mój poziom szczęścia osiągnął apogeum! W weekend wzięłam udział w wyjeździe szkoleniowo-integracyjnym, na którym poznałam wielu wartościowych ludzi i co najważniejsze, projekt nad którym będę pracować przez następne kilka miesięcy, a mianowicie IGIP Sales. Moim zadaniem było dzwonienie do firm, umawianie się na spotkania i zachęcanie ich do wzięcia udziału w programie Global Talents. Na początku sprawiało mi to troszeczkę trudności… Dużo się jąkałam przez telefon oraz miałam kompleks swojego dziecinnego głosu. Jednak w tej chwili wykonywanie telefonów nie stanowi już dla mnie dużego wyzwania. Jestem pewna siebie i zdecydowana. Po zakończeniu projektu nie byłam pewna czy chcę zostać liderem, dlatego zdecydowałam się zostać członkiem zespołu Kid Speak, w którym odpowiadam za rekrutację wolontariuszy do szkół podstawowych, promuję nasz projekt na różnych grupach międzynarodowych oraz dzwonię do szkół. Zostałam również buddym Nazare z Hiszpanii,  która przyjechała do Polski na 3 miesięczną praktykę.  W międzyczasie dołączyłam do projektu Future Leaders, w którym promuję letnią rekrutację do naszej organizacji.

Co zawdzięczam AIESEC? Przede wszystkim stałam się świadoma siebie i swoich umiejętności. W życiu kieruję się zasadą „jeżeli jesteś sobą, nie masz konkurencji”. Nabrałam większej pewności siebie oraz zdobyłam doświadczenie. Gdybym nie zdecydowała się na aktywność studencką, mogłabym o tym wszystkim tylko pomarzyć…

Jednak to jeszcze nie wszystko! Wiesz co jest najlepsze? Dzisiaj odebrałam telefon i usłyszałam, że zostanę liderem projektu na wakacje. A Ty? Na co czekasz?

PRZYCISK

Z nami możesz więcej!

Daria Maksymowicz

Monika

Moja historia o działalności w AIESEC Wrocław UE może różnić się nieco od historii moich znajomych.

Po długiej przerwie od nauki i po 2 miesięcznej pracy za granicą postanowiłam, że muszę podjąć jakąś dodatkową aktywność by móc w przyszłości zdobyć lepszą pracę.

Jak powszechnie wiadomo same studia nie wystarczą ponieważ w dzisiejszych czasach tytuł magistra nie robi na nikim wielkiego wrażenia. Postanowiłam więc przystąpić do organizacji AIESEC  ze względu na jej międzynarodowy charakter.

Na początku czułam, że kompletnie tu nie pasuje… Wiele razy chciałam już sobie dać spokój ze względu na wiele obowiązków z którymi wiąże się bycie członkiem w takowej organizacji. Nigdzie nie spotkałam tylu ambitnych ludzi ile właśnie w AIESEC, czułam się nieco przytłoczona. Jednak po rozmowie z jednym  z bardziej doświadczonych członków zdałam sobie sprawę ile poprzez ten jeden projekt się nauczyłam i jakie umiejętności zdobyłam.

Dzięki działalności w AIESEC odważyłam się dzwonić do obcych ludzi sprzedając nasz projekt, prowadziłam rozmowy rekrutacyjne po angielsku, dzięki którym poprawiłam swoje umiejętności językowe i wiele innych. Będąc członkiem przełamałam pewne bariery, stałam się bardziej samodzielna w swoim działaniu oraz zyskałam pewność siebie, której zawsze gdzieś mi brakowało. Nauczyłam się, że zawsze można rozwiązać pewne problemy. Teraz nie boję się nowych wyzwań. Wyszłam ze strefy komfortu i zdobyłam przydatne umiejętności, które będę mogła wykorzystać w przyszłej pracy.

Mimo tego iż na początku byłam bardzo sceptycznie nastawiona do AIESEC , postanowiłam że dam mu jeszcze jedną szansę i nie pożałowałam 😉 Dzięki członkostwu odkryłam czego na pewno nie chcę robić w przyszłości (sprzedaży mówię stanowcze nie!) oraz jakie są moje mocne strony. Była to dobra szkoła dla mnie i poznanie wiedzy o organizacji w praktyce, a nie tylko w suchej teorii.

Dzięki AIESEC miałam możliwość rozmowy z ludźmi z różnych zakątków świata, którzy zainspirowali mnie do dodatkowych aktywności. I wreszcie po 7 miesiącach zrozumiałam, że fajnie jest robić coś dla innych, coś więcej , a nie tylko siedzieć nad książkami, które nie przekazują w większości praktycznych informacji.

Polecam AIESEC szczególnie tym studentom, którzy czują się zagubieni i nie wiedzą co chcą robić w życiu. To jest dobre miejsce do poznania siebie i zdobycia motywacji, patrząc na tak pełnych zapału do pracy ludzi!

PRZYCISK

Z nami możesz więcej!

Monika Musiał

Marta

Do AIESEC Wrocław UE dołączyłam w październiku i właśnie jestem w trakcie współtworzenia drugiego już projektu. Dlaczego zaaplikowałam? Bo po pierwszym roku studiów wiedziałam, że samo wkuwanie teorii, dobre oceny i papierek z tytułem licencjata czy magistra niewiele mi da. Nie oszukujmy się, w tym momencie większość osób szukających pracy może się tym pochwalić.

O AIESEC od początku studiów słyszałam w kontekście międzynarodowości i rozpoznawalności wśród pracodawców. Składając swoją aplikację liczyłam jedynie na dodatkowy wpis w CV…  jednak po ponad pół roku w organizacji z pewnością mogę stwierdzić, że AIESEC to nie tylko możliwość wpisania czegoś do rubryki „doświadczenie”. To szansa dla Ciebie by sprawdzić się w najróżniejszych sytuacjach, by nauczyć się rzeczy, których nie nauczą Cię na studiach, a co najważniejsze by swoje słabe strony przekłuć w swoje zalety.

Mam 22 lata, pisanie pracy licencjackiej jeszcze przede mną a już jestem odpowiedzialna za rekrutowanie do projektu ludzi z drugiego końca świata czy szukanie im miejsca pracy w Polsce. Kilkadziesiąt telefonów dziennie do dyrektorów różnych placówek- nie ma problemu, wystąpienia publiczne czy organizacja większego wydarzenia- jasne, czemu nie!

A co jest w tym wszystkim najzabawniejsze? Że jeszcze parę miesięcy temu bałam się dzwonić do obcych ludzi, angielskiego używałam od święta, a wystąpienia publiczne wręcz mnie paraliżowały.

Więc jeśli wydaje Ci się, że coś jest dla Ciebie za trudne, albo że się do tego nie nadajesz- masz rację, wydaje Ci się 😉

Dołącz do nas, a w parę miesięcy przekonasz się ile możesz zdziałać.

W AIESEC cały świat masz na wyciągnięcie ręki, wystarczy po niego sięgnąć.

PRZYCISK

Z nami możesz więcej!

Marta Zarychta

Wolontariat Global Citizen w Indonezji – relacja Anity

Na wolontariat zagraniczny ‘Global Citizen’ planowałam wyjechać już dawno. Poprzez zobowiązania wakacyjne nie mogłam tego zrealizować. Na szczęście udało mi się wyjechać. Jako swoją destynację wybrałam Indonezję, dlaczego? Ponieważ nie miałam jeszcze okazji odwiedzić tego kontynentu. Zaaplikowałam, przeszłam rozmowę kwalifikacyjną i dostałam się na projekt marketingowy – social entrepreneurship w miejscowości Bandung w Indonezji. Muszę przyznać szczerzę, że długo nie przygotowywałam się do wyjazdu, bez głębokich badań, bez przewodnika, zakupiłam bilet, spakowałam się i poleciałam. Dnia 22 lipca wylądowałam w Jakarcie. Na lotnisku tłoczno, duszno, nie wiem gdzie mam się kierować, co zrobić i jedyna myśl jaka mi przebiegła przez głowę to: ‘Zawrócić się do domu’. Oczywiście nie zrobiłam tego. Wzięłam się w garść i ruszyłam na przygodę.

1

Pierwsze 4 dni spędziłam w Jakarcie. Zwiedzałam, poznawałam ludzi, kosztowałam indonezyjskich specjałów i przygotowywałam się na 7 tygodni wolontariatu w Indonezji. Przed wyjazdem jako była aiesecerka zrobiłam sobie listę moich priorytetów jakie chciałam tam zrealizować, a były one w następującej kolejności: przeżyć niezapomniane wakacje, poznać nowych ludzi, praca i doświadczenie w projekcie, polecieć na Bali, szlifowanie języka, praca nad sobą. Kolejność jest tu bardzo istotna.

Wracając do mojej przygody, po tych 4 dniach w Jakarcie w końcu dotarłam na miejsce, w którym miałam żyć i pracować przez 6 tygodni. Jako pierwszą osobę z projektu poznałam oczywiście moją EP Buddy – osobę, która została wybrana dla mnie żeby pomóc mi się ogarnąć w Indonezji. Każdy praktykant – EP- miał taką swoją osobę. Dla mnie wybrano Indonezyjkę Bunge. Dziewczyna okazała się strasznie miła, kochana, pomocna i cierpliwa dla mnie. Następnie odstawili mnie do mojej indonezyjskiej rodziny u której miałam mieszkać przez cały czas trwania mojego projektu. Ghia i jej rodzice, strasznie miła rodzinka, duży dom, swój pokój, spoko, będzie dobrze. Już w domu poznałam moje współlokatorki a były to: dziewczyna z Maroka – Firdaouss i z Chin – Megan. OMG, dziewczyny bez których moje życie tam nie byłoby tak kolorowe jakie ostatecznie było! Super, krejzi współlokatorki. Z Firdaouss podróżowałam najczęściej. Szalona dziewczyna. Bardzo się we 3 trzymałyśmy. Cały nasz projekt liczył 22 praktykantów, ludzi z całego  świata. Moim zdaniem najlepszy team. Razem pracowaliśmy, razem podróżowaliśmy, trochę imprezowaliśmy  a przede wszystkim dobrze się bawiliśmy. Ci wszyscy ludzie – ludzie tworzący dla nas ten projekt i wszyscy praktykanci okazali się świetnym zespołem i strzałem w dziesiątkę!

2

Bardzo się cieszę, że wybrałam ten projekt. Moją główną działką był marketing i PR, musiałam badać rynek małych przedsiębiorstw indonezyjskich, którymi były małe rodzinne firmy, które produkowały najróżniejsze tradycyjne produkty począwszy od pamiątek z drewna, ubrania, instrumenty muzyczne, torby ze skóry itp… Naszym zadaniem było poszukać rozwiązania dla tych rodzinnych przedsiębiorstw aby przynosiły one większe profity, zyski dla samych zainteresowanych a także wypromować je, żeby większa publiczność się o nich dowiedziała. Liczne spotkania z władzami miasta, konferencje, wizyty, demonstracje uliczne w celu promowania i wiele innych aktywności, które wspólnie robiliśmy w celu naszego projektu przyniosły rezultaty a przy tym nieźle się bawiliśmy. Najlepiej wspominam warsztaty prowadzone przez nas w jednej z indonezyjskich szkół średnich. Naszym zadaniem było prowadzić szkolenia dla młodzieży z biznesu i przedsiębiorczości. Nieraz musiałam wystąpić publicznie, czy przed klasą, czy przed całą szkołą i działać. Super przeżycie. Poza pracą w projekcie wspólnie z praktykantami spędzaliśmy wolny czas na jedzeniu oczywiście, zwiedzaniu i wyprawach w głąb Indonezji. Indonezja jest ogrooomnaaa! Jeżeli ktoś myśli, że 7 tygodni to wystarczająco dużo czasu, żeby zwiedzić całą Indonezję…nieźle się pomylił. Podczas trwania projektu miałam wyznaczone dni wolne na podróże.

5

Dużo osób pyta się mnie czy miałam tam kryzys tak wielki, że chciałam wracać do domu. Prawda jest taka, że kryzys był. Każdy z nas go miał. Inna kultura, inny klimat, inne jedzenie: ryż na śniadanie, obiad i kolację, zero polskiego pysznego chleba z wędlinką.

Jeżeli chodzi o najlepsze doświadczenie w Indonezji. Na pewno była to przygoda z typową indonezyjską wioską – Baduy. Kiedy w końcu nadeszły dni wolne dla nas (mieliśmy 5 dni wolnego ciągiem), każdy z praktykantów zakupił bilety na Bali. No oczywiście! Bali!!!! Jeden z moich prio w tej przygodzie. Wszyscy praktykanci spakowali się i polecieli na Bali. Były wyjątki co do tego. Oczywiście jednym z nich byłam ja 😉 Ja i moja współlokatorka Fi któregoś dnia usłyszałyśmy o typowej, indonezyjskiej wiosce, która znajdowała się daleko od mojego miasta zamieszkania, ale to co ją wyróżniało to to, że ludzie, mieszkańcy tej wioski żyją jak w prehistorii, bez bieżącej wody, bez prądu, bez samochodów, mieszkają w domach z drewna, które sami sobie zbudowali, mają ubrania, które sami sobie szyją, jedzą produkty, które sami wyhodują, oczywiście też korzystają z pobliskiego małego sklepu, ale chodzą tam na pieszo, czyli jakieś 1h drogi. Kąpią się w rzece, piorą w rzece, wszystko sami budują, naprawiają, tworzą. No coś niesamowitego!! I tak zamieniłam jeden z moich priorytetów-Bali na wioskę totalnie odjechaną, trochę może niebezpieczną, dziką. I nie żałuję!!! Bo dzięki tej wyprawie poznałam ‘serce Indonezji’. Coś pięknego.

4

Tak więc Indonezja okazała się dla mnie niesamowitym, magicznym krajem. Uliczne, korki, mnóstwo street foodów za którymi tęsknię, martabak-lokalny rarytas, mili i pomocni Indonezyjczycy, którzy chociaż nie mówią po angielsku to zawsze pomogą, angkot, moi ludzie z którymi pracowałam i którzy tworzyli ten projekt.

Ostatecznie poleciałam na Bali, wyspa piękna ale najlepsza była ekipa, która tę wyprawę tworzyła. Poleciałam na Bali na ostatnie dni mojego pobytu w Indonezji. Niezapomniana wyprawa. Dłuuugooo będę to wspominała!!

3

I tak jak można zauważyć z mojej opowieści, priorytety które sobie ustawiłam przed wyjazdem w trakcie trwania projektu zmieniły kompletnie swoją kolejność a była ona następująca po zmianie: poznać nowych ludzi, praca nad sobą, praca w projekcie, szlifowanie języka, przeżyć niezapomniane wakacje i polecieć na Bali.

Dlaczego tak się stało? Bo ludzie, których tam poznałam zmienili wszystko. Od każdego z nich czegoś się nauczyłam, czegoś doświadczyłam, usłyszałam dobre słowo. Nigdy ich nie zapomnę. Zawsze byłam osobą towarzyską i uważałam, że ludzie w naszym codziennym życiu to podstawa. Tak też było w Indonezji. Pomimo naszych różnic kulturowych, religijnych, pomimo różnic w poglądach, w wyglądzie i stylu życia staliśmy się sobie bardzo bliscy.

Ten wolontariat na pewno mnie zmienił. Stałam się bardziej otwarta na różnorodności, na inne kultury, pewniejsza siebie, odważniejsza. A ja wiem jedno…życie jest zbyt piękne i szkoda czasu na żałowanie tego, czego się nie spróbowało.

6

I’ve became a Global Citizen! I jestem z tego dumna.

Coś pięknego.

Anita, Indonezja 2015.

Future Leaders | Już wiem, co chcę robić w przyszłości

Do AIESEC dołączyłam w październiku 2015 roku, jednak o organizacji usłyszałam dużo wcześniej.

W wakacje na stronie internetowej AIESEC Lublin zauważyłam aplikację do Programu Buddy, wysłałam zgłoszenie i zostałam opiekunem Marco z Włoch. Przez sześć tygodni zdążyłam poznać osoby z ponad 16 krajów całego świata. Po zakończeniu projektu zostałam członkiem zespołu zajmującego się opieką wolontariuszy i organizacją czasu wolnego dla osób uczestniczących w projekcie.

W styczniu 2016 roku zaczęłam koordynować projekt zajmujący się rekrutacją wolontariuszy z całego świata oraz poszukiwaniem placówek oświatowych, w których będą uczyć dzieci języka angielskiego. W ramach obszaru “Sales” odbywałam spotkania biznesowe, poznałam dyrektorów szkół, poprawiłam moje zdolności autoprezentacji oraz poszerzyłam sieć kontaktów. Dodatkowo przez ponad pół roku zarządzałam zespołem, który kontaktował partnerów i dbał o jakość sprzedawanych produktów.

DSC_ klzzwxh:0001155klzzwxh:0002

Podczas realizacji projektu dołączyłam również do zespołu organizującego konferencję dla nowych członków AIESEC. Zajmuję się pozyskiwaniem firm i partnerów rzeczowych wspierających przedsięwzięcie. Jest to jedno z największych wyzwań podczas mojej całej pracy w AIESEC. Projekt wymaga ode mnie pełnej mobilizacji i uczy zarządzania czasem w sytuacjach kryzysowych. Organizacja konferencji to praca nad jednym z najważniejszych wydarzeń w organizacji, która pozwala nowym członkom zapoznać się z kulturą i zasadami AIESEC. Jeśli bierzesz udział w procesie rekrutacji, być może już 20 maja będziesz mógł zobaczyć efekty naszej pracy 🙂

Pół roku działalności w AIESEC umożliwiło mi odnalezienie i rozpoczęcie mojej drogi rozwoju zawodowego. Praca w różnych zespołach pozwoliła mi zobaczyć, w jakiej działce czuję się najlepiej oraz jaką pracę chcę podjąć w przyszłości.

Jeśli nadal wahasz się, co chciałbyś robić po studiach i szukasz doświadczenia, które pomoże Ci znaleźć wymarzoną pracę – dołącz do AIESEC i zacznij pracować na swoją karierę już teraz.

Paulina Pukaluk

——————————————

Formularz rekrutacyjny oraz więcej informacji o programie Future Leaders: http://lb.aiesec.pl/aplikuj

Future Leaders | Nauczyłem się pewności siebie

Cześć! Mam na imię Radek, moja przygoda z AIESEC rozpoczęła się w październiku 2015 roku. Wtedy postanowiłem, że chcę sprawdzić, czym zajmuje się organizacja, o której tyle słyszałem.

Aplikowałem. Kiedy pojechałem na konferencję, trafiłem do zespołu organizującego największe na Lubelszczyźnie targi pracy, praktyk i staży – mowa tu oczywiście o Dniach Kariery! W zespole byłem osobą odpowiedzialną za logistykę – początkowo to stanowisko brzmiało dla mnie trochę tajemniczo, nie miałem pojęcia czym dokładnie będę się zajmował. Jak się potem okazało, do moich obowiązków należało m. in kontaktowanie i umawianie się na spotkania z firmami w celu uzyskania wszelkich materiałów promocyjnych i dogadywanie z nimi szczegółów dotyczących ich stoisk. Byłem również odpowiedzialny za tworzenie pism urzędowych. Razem z zespołem, do którego trafiłem, stworzyliśmy coś, czego nigdy nie zapomnę. Po 6 miesiącach wytrwałej pracy zorganizowaliśmy targi, na których zjawiło się ponad 4 tysiące studentów chcących spełniać się zawodowo w firmach obecnych na naszych Dniach Kariery.

Co dał mi projekt? Na pierwszym miejscu pewność siebie, której z pewnością nie nauczyłem się sam – to zasługa całego zespołu, na którego wsparcie zawsze można było liczyć. Początkowo wykonanie telefonu do jakiejkolwiek firmy stanowiło dla mnie nie lada wyzwanie, teraz – to żaden problem!

Czym zajmuję się teraz? Bo przecież nie mogłem przerwać działalności w organizacji, która tyle mi daje! Jestem koordynatorem projektu Global Talents, w ramach którego razem z moim zespołem przeprowadzamy procesy rekrutacyjne dla studentów chcących zdobyć profesjonalne doświadczenie zawodowe w różnych zakątkach świata. Stały kontakt z ludźmi otworzył mi oczy na ich potrzeby i zaangażowanie w zmienianie siebie i świata. Kiedy przeglądamy CV kandydatów, jesteśmy pod wrażeniem doświadczenia tych młodych osób, co jest naszym motywatorem do tego, by pomóc im w zdobyciu doświadczenia za granicą.

DSC_0631

Jeśli chcecie mieć wpływ na przyszłość studentów lubelskich uczelni i pomóc w kreowaniu ścieżki ich kariery, a także sami zdobywać umiejętności, które z pewnością sprawią, że będziecie konkurencyjni na rynku pracy – wybierzcie International Operations i aplikujcie do AIESEC!

Radosław Gruszczyk

——————————————

Formularz rekrutacyjny oraz więcej informacji o programie Future Leaders: http://lb.aiesec.pl/aplikuj

Future Leaders | Co zyskałem dzięki AIESEC?

Cześć! Nazywam się Mateusz Olszewski. Moja historia na osi czasu AIESEC Lublin  rozpoczyna się w październiku 2015 roku. Wtedy postanowiłem, że chcę sprawdzić czym jest AIESEC – czy rzeczywiście nauczę się tam wielu przydatnych rzeczy i rozwinę się jak inni moi znajomi, którzy przystąpili do tej największej międzynarodowej organizacji studenckiej. Zostałem przyjęty jako członek zespołu organizującego Dni Kariery.

Początkowo nie miałem pojęcia, na czym będzie polegała moja rola jako sprzedawcy, co tak naprawdę będę sprzedawał ani czego się nauczę. Jednak 6 miesięcy pracy nad projektem skutecznie rozwiało moje wszelkie wątpliwości. Okazało się, że trafiłem do teamu liczącego dziesięć ambitnych, kreatywnych i ciężko pracujących osób. Razem udało nam się stworzyć niezapomniane wydarzenie. Największe tagi pracy, praktyk oraz staży na Lubelszczyźnie to nasza zasługa! Na czym polegała moja rola jako sprzedawcy? Wraz z pozostałymi osobami odpowiadającymi za sprzedaż, stanęliśmy przed nie lada wyzwaniem poszukiwania partnerów oraz wystawców Dni Kariery 2016. To, co początkowo wydawało się stresujące i nie do przejścia, po krótkim okresie przygotowań, pomocy innych AIESECerów oraz przełamaniu pierwszych lodów stało się przyjemnym wyzwaniem. Niezliczone telefony, maile i przede wszystkim spotkania biznesowe, zaowocowały wielkim sukcesem, jakim było uczestnictwo ponad 30 firm w projekcie.

1930414_1004857479585070_8220453143716962231_n

Co dzięki temu zyskałem? Pewność siebie, umiejętność negocjacji, przełamanie obaw zetknięcia się ze światem biznesu. Przede wszystkim jednak – chęć dalszej pracy nad sobą i rozwijania się dzięki możliwościom, jakie daje AIESEC. Obecnie jestem członkiem struktur sprzedażowych i odpowiadam za kontakt z lubelskimi firmami. Koordynuję również projekt Train Yourself, w ramach którego razem z moim zespołem, współpracując z licznymi firmami, organizujemy dwudniowy cykl szkoleń skierowanych dla studentów.

Jeśli chcesz poznać tajniki sprzedaży, rozwinąć sztukę negocjacji, stać się częścią świata biznesu, nie zastanawiaj się – aplikuj do obszaru Sales, aplikuj do AIESEC!

Mateusz Olszewski

——————————————

Formularz rekrutacyjny oraz więcej informacji o programie Future Leaders: http://lb.aiesec.pl/aplikuj

Z jednej strony miasta, z drugiej prawdziwa przyroda? Tutaj to możliwe!

Każdy kraj ma swoją osobliwą kulturę. Rosja to jedno z najciekawszych, ale też bardzo tajemniczych miejsc. Przed wyjazdem warto zdobyć jak najwięcej informacji, by nie dać się zaskoczyć żadnym niespodziankom. Nie wiesz jak należy przyjść w odwiedziny do drugiej osoby, czy jak można podróżować po tak ogromnym kraju? Przeczytaj poniższy artykuł! Ale na początek:

Dlaczego warto wybrać się w podróż po Rosji?

Rosja to kraj z długoletnią historią, która sięga starożytności, spotykane tu miejsca chlubią się długim rodowodem i przeszłością połączoną z książętami i carami. Kraj ten posiada wiele tajemniczych zakątków i atrakcyjnych miejsc turystycznych, które warto odkryć. Rosję można podzielić na dwie części: europejską i azjatycką. Pierwsza z nich stanowi skupisko większych miast i stosunkowo gęsto rozrzuconych wiosek, w których zachowały się liczne cerkwie, monastyry, twierdze oraz zabytkowe centra. Część azjatycka jest daleko od cywilizacji i chociaż również tutaj można znaleźć dobrze rozwinięte miasta, to panuje tu przede wszystkim przyroda w wielu odmianach. Monumentalnych rozmiarów jeziora, góry i rzeki zapierają dech w piersiach. Wiele geograficznych ciekawostek czyni Rosję naprawdę wyjątkową. To największe na świecie państwo, oblewa z każdej strony aż 13 mórz.

Największym i oczywiście najważniejszym miastem jest Moskwa, którą często nazywa się miastem mostów. W całej metropolii jest ich aż 490! Jeśli chcemy poznać kulturę „od podszewki” nie można zapominać o nadzwyczajnej kolei transsyberyjskiej, której długość dochodzi do 9 tysięcy kilometrów. Składa się z trzech linii i przebiega przez najpiękniejsze tereny Azji. Podczas podróży można nawiązać ciekawe znajomości z miejscową ludnością. Warto pamiętać o kilku utartych zwyczajach. Przedziały są koedukacyjne, dlatego też mężczyźni opuszczają przedział na 20-30 min. w następujących sytuacjach: zaraz po ruszeniu pociągu i rozpakowywaniu rzeczy, tuż przed stacją docelową, przed położeniem się spać oraz zaraz po obudzeniu się. Przed dojechaniem do stacji docelowej należy uregulować dług u konduktora, jeśli wcześniej kupowaliśmy u niego jedzenie lub napoje, pozostawienie napiwku jest tutaj normą.

Jakie są najciekawsze i najbardziej zdumiewające tradycje w Rosji?

Rosjanin zapytany „co u niego słychać”, nie odpowie lakonicznym „dziękuję ,wszystko w porządku”, lecz zgodnie z prawdą opowie, co wydarzyło się w jego życiu w ciągu ostatnich tygodni. Mimo to, uważa się ich często za pochmurnych, ponieważ nie mają w zwyczaju uśmiechać się do nieznajomych, gdyż nie jest to powszechnie akceptowane.

Bardzo zdumiewająca jest gościnność Rosjan. Osoba zaproszona w gości może oczekiwać wszystkiego co najlepsze od gospodarza i być pewna, że zrobi on wszystko, by jak najlepiej wspominała odwiedziny. Należy jednak pamiętać, że w gości nie przychodzi się z pustymi rękami. Miłym gestem będzie podarowanie gospodarzowi drobnego upominku, na przykład ciasta.

Co warto wiedzieć o Rosjanach?

Zdumiewające są typowe, rosyjskie gesty. Kiedy Rosjanin drapie się po karku oznacza to, że ma przed sobą jakieś konkretne zadanie. Ekspresyjny gest rzucania czapką o ziemię wyraża desperackie postanowienie. Nakrycie głowy miało symbolizować godność i pozycję w społeczeństwie, rzucenie czapką oznaczało gotowość do podejmowania największego ryzyka, nawet za cenę utraty praw obywatelskich. Bicie się ręką w pierś ma swoje źródło w tradycji koczowników mongolsko-tatarskich, którzy w ten sposób składali przysięgi swojemu suwerenowi, podkreślając mową ciała swoją lojalność.

Marzysz o niezapomnianej przygodzie w miejscu rzadko wybieranym przez turystów? Nie zastanawiaj się i podejmij wyzwanie, by obalić ogrom mitów i stereotypów, zachwycić się rosyjskim folklorem, zaprzyjaźnić z tradycją oraz odkryć fascynujące zakątki tego ogromnego kraju.

Możemy Ci pomóc! Dzięki AIESEC masz szansę wyjechać na międzynarodowy program praktyk Global Talents i odkryć Rosję na nowo! Dowiedź się więcej na: kr.aiesec.pl/GlobalTalents 🙂

Sabina Styrna