Historia Sebastiana

Mam na imię Sebastian i jestem w organizacji dosyć krótko, bo od czerwca tego roku. Nie przeszkodziło mi to jednak w szybkim przystąpieniu do działania.

22092644_1442782099169214_899176364_o

Przy wsparciu osób z toruńskiego oddziału zacząłem od projektu Global Village, w którym miałem okazje poznać nowych znajomych z całego świata. Pozwoliło mi to przełamać swoją nieśmiałość i pewniej porozumiewać się w języku obcym – bez obaw, że po skończonej wypowiedzi zostanę przez kogoś oceniony jak w szkole. Dotychczasowe rozmowy na skype ze znajomymi zamieniły się na na rozmowy międzynarodowe. Później pojawiła się szansa aplikowania na osobę będącą w zespole organizującym narodową konferencję SumCo2017. Nie mogłem jej przegapić. Przeszedłem rozmowę kwalifikacyjną i nie pozostało mi nic innego jak nastawić się na ciężką pracę. Oj była ciężka! Ale patrząc na nią z perspektywy czasu wiem, że to właśnie ona pozwoliła mi się najbardziej rozwinąć. Poznałem AIESEC Polska od kuchni. Zobaczyłem jak wygląda życie rady krajowej oraz złapałem kontakt z jej niezwykłymi członkami. Kolejnymi zaletami była nauka: pracy na dyskach Google w dwóch językach, komunikacji w zespole czy szukaniu rozwiązań na dosłownie każdy pojawiający się problem. Największym atutem AIESEC jest to, że z żadnymi trudnościami nie zostajemy sami i zawsze mamy do kogo się zwrócić o pomoc. Razem jesteśmy w stanie rozwijać się jeszcze szybciej i osiągać to co jakiś czas temu wydawało się nam niemożliwe do osiągnięcia. Wierzę, że Wasza przygoda z AIESEC rozpocznie się już teraz i potrwa jak najdłużej. Już nie mogę się doczekać naszego pierwszego spotkania!

Kobieta na krańcu Azji!

Tajlandia jest państwem położonym na południowo – wschodnim krańcu Azji, graniczy z Laosem, Kambodżą, Malezją oraz Birmą. Ten tropikalny kraj stał się celem jednej z AIESEC-erowych wolontariuszek – Klaudii.

„Wyjeżdżając do Tajlandii byłam pełna obaw, a w mojej głowie tworzyły się setki przeróżnych scenariuszy. Teraz uśmiecham się szeroko na myśl o tamtych dniach i już wiem, że nie ma czego się bać.” przyznaje dziewczyna.

Swoją przygodę rozpoczęła w Bangkoku, gdzie miała fenomenalną okazję poznać innych wolontariuszy. Bardzo ciepło wspomina chwile tak zwanego „orientation”. Za dnia uczestniczyła w przygotowanym przez AIESEC szkoleniu, a wieczorem odbywała się największa nieoficjalna integracja. Po szalonym weekendzie w Bangkoku przyszedł czas na spotkanie z host family, czyli rodziną u której miała mieszkać podczas swojego wolontariatu. Czuła zarówno ogromną tremę jak i entuzjazm. „Czy dogadam się z moją rodzinką? Czy mnie zaakceptują? Takie pytania nie dawały mi spokoju. Nie zajęło mi dużo czasu, żeby rozwiać i te wątpliwości. Okazali się cudowni! Spędzaliśmy bardzo dużo czasu razem zwiedzając, jedząc wspólnie posiłki, czy chociażby oglądając telewizję, gdy brak było już sił na zabawę.” zachwyca się Klaudia.

„Przed wyjazdem bałam się samotności. Tymczasem na palcach u jednej ręki mogłabym policzyć samotne minuty. Co lepsze, w tej samej miejscowości co ja, mieszkała również inna wolontariuszka z Polski, więc często się widywałyśmy, a poza tym w weekendy miałyśmy możliwość podróżowania oraz nawiązywania niezwykłych znajomości z innymi EP’s.” opowiada.
Wolontariat Klaudii polegał na prowadzeniu lekcji języka angielskiego dla dzieciaków w podstawówce. Szkoła w której pracowała była dość mała – liczyła niespełna 80 uczniów wraz z przedszkolem. „Jako, iż totalnie nie wychodzi mi bycie surowym nauczycielem to często śpiewaliśmy, graliśmy i oglądaliśmy filmy – oczywiście wszystko po angielsku!” śmieje się dziewczyna. Przyznaje, iż budującym i dostarczającym ogromnej satysfakcji faktem było to, że po miesiącu dostrzegała prawdziwą różnicę i aż serce się radowało, gdy dzieciaki z rana witały ją głośnym “How are you teacher?”. Szkolnictwo w Tajlandii znacznie różni się od tego w Polsce. Dzieci zaczynają lekcje o ósmej rano śpiewaniem hymnu i podsumowaniem dnia poprzedniego, a kończą o godzinie szesnastej zajęciami z tańca, bądź gry na instrumencie. Poziom znajomości języka angielskiego w tym kraju jest bardzo niski i większość nauczycieli nie umie się nim posługiwać. „Ja osobiście polecam przywyknąć do używania translatora google, gestykulacja również jak najbardziej wskazana!” radzi wolontariuszka.

„Pomimo nieznajomości języka angielskiego Tajowie wciąż są bardzo otwarci i serdeczni. Niezależnie od sytuacji dużo się uśmiechają i co najważniejsze ten uśmiech jest bardzo szczery. Uważam, że śmiało możemy brać z nich przykład. Będąc na wycieczce z innymi wolontariuszami w nadmorskim kurorcie, jedną z koleżanek oparzyła meduza. Już po chwili wokół niej stało kilka pań mieszkających w pobliżu, które sprawnie zajęły się poszkodowaną.” wspomina podróżniczka. Odmienna kultura, zwyczaje i zachowania tubylców, mogą doprowadzić do szoku kulturowego doznanego przez Europejczyka. Jednak dla Klaudii największym zdziwieniem były wszechobecne mrówki i jaszczurki, które czasami lubiły przekimać się nawet w czyimś łóżku. Oprócz tego musiała nauczyć się jeść bez noża i przywyknąć do toalet w wydaniu azjatyckim (papier toaletowy? Zapomnijcie!). „Teraz już nic nie jest mi straszne…nawet przyzwyczaiłam się do jedzenia ryżu na śniadanie, obiad i kolacje.” stwierdza.

„Ten projekt z pewnością wiele mnie nauczył. Czuję się bardziej samodzielna i otwarta. Podczas tego miesiąca poznałam również grono inspirujących ludzi z całego świata i obaliłam mnóstwo stereotypów. Na pewno jeszcze kiedyś tu wrócę!” deklaruje Klaudia. Taki wyjazd to niecodzienna szansa dla każdego młodego człowieka, nie tylko na fenomenalną przygodę, ale też na samorozwój na wielu płaszczyznach, czego nie mógłby zrealizować żyjąc codzienną rutyną.


Chcesz przeżyć taką przygodę jak Klaudia? Wejdź na Kr.aiesec.pl/GlobalVolunteer i dowiedz się więcej.

Historia Marty

Na wolontariat do Maroka

A gdyby tak rzucić wszystko i wyjechać w …, no właśnie – gdzie? Niedostatek planów na nadchodzący czas? Brak pomysłu na wakacje?

morocco-1713028_960_720Domyślam się, że większość z Was zawsze chciała być częścią czegoś wielkiego. Pewnie z ożywieniem myślisz o współtworzeniu genialnej, międzynarodowej historii.

Nie wątpię, że jesteś świadomy jak ważne jest zdobywanie doświadczenia, które będzie miało realny wpływ na Twoją karierę. Mam pewien pomysł. Co Ty na to aby odpowiedzieć na lokalne problemy społeczno-kulturowe współczesnego świata albo zwyczajnie pozbyć się bariery językowej poprzez poznawanie podobnych do Ciebie młodych ludzi?

Proponuję wstawienie w miejsce wielokropka z pierwszego zdania słowo-klucz „Maroko” (tak, to nie jest pomyłka, Bieszczady i ochronę tamtejszych endemitów pozostawiamy pracownikom parku).

Maroko uważane jest, nie bez racji, za jeden z najbardziej stabilnych i nowoczesnych krajów w Afryce. Przyjazna gospodarka i stosunkowo przejrzyste zasady sprawowania władzy, przyciągają coraz więcej inwestorów, jak i turystów.

marrakesh-999373_960_720Wobec tego, w czym tkwi problem?
Czy wiedziałeś, że wskaźnik zaniechania edukacji i powtarzanie klas to podstawowe problemy mające wpływ na poziom szkolnictwa w tym kraju? Może słyszałeś o innych wewnętrznych problemach tego państwa, jakimi są obszary biedy wokół rozwijających się miast, czy też dysproporcje majątkowe?

Jak mogę pomóc?
Proponujemy wolontariat w czterech obszarach: „Education”, „Health”, „Brand Experience”, „Cultural Understanding”. Możliwości jest wiele; poczynając od szerzenia dostępu do lepszej edukacji, kończąc na pogłębianiu zrozumienia kulturowego. Wybór ścieżki rozwoju należy do Ciebie!

Podobny obrazDlaczego właśnie Maroko?

Decydując się na uczestnictwo w projekcie, nie tylko odpowiadasz na problemy współczesnego świata, ale także zyskujesz nieocenione doświadczenie kulturowe. Czas wolontariatu sprzyja poznawaniu architektury, zwyczajów, a nawet lokalnej kuchni. Kto wie, być może staniesz się bywalcem zabytkowych marokańskich medres, bądź zakosztujesz w piciu touarega, czyli zielonej herbaty z miętą?

Przekonaj się sam! Może to już czas aby zacząć działać i budować swoją własną historię?

Jako AIESEC wspieramy Cele Zrównoważonego Rozwoju ONZ. Wybierając wyjazd na wolontariat do Maroka, wspierasz je razem z nami.

Dominika Krusz

“Każdy wyjazd to nowe wyzwania, ale także nowe szanse!”

Czy ktoś z Was jeszcze waha się, czy pojechać na wolontariat?
Przeczytajcie opowieść Ani, która była na aż dwóch wolontariatach, we Francji i w Maroko! 

 

Skąd wziął się u Ciebie pomysł na wyjazd?
Postanowiłam wyjechać, ponieważ zrezygnowałam ze studiów i chciałam wykorzystać pół roku, które miałam przed pójściem na inne studia. Uważałam, że to duża ilość czasu, którą należy spożytkować.  A wolontariaty dają szanse na ciekawe prace bez specjalnego doświadczenia.

Jakie trudności napotkałaś przed wyjazdem?
Tak naprawdę nie miałam dużych trudności przed wyjazdem. Oczywiście trzeba było przejść przez całą procedurę, która jest dosyć mozolna, czasem trzeba było czekać na odpowiedź lub nie mogłam dostać szczegółów od organizatorów, ale to nie były duże problemy.

Jak zareagowali Twoi znajomi i rodzina na wieść o tym, że wyjeżdżasz?
Moi rodzice cieszyli się, że wyszłam z własną inicjatywą i organizuję sobie aktywnie czas.

Dlaczego Twoim zdaniem młodzi ludzie powinni uczestniczyć w wymianach?
Każdy wyjazd to nowe wyzwania, ale także nowe szanse. Można „poistnieć” w innej rzeczywistości, zadać sobie ważne pytania, dojść do innych wniosków. Można popatrzeć przez chwilę z innej perspektywy i pooddychać innym powietrzem. Nie wspominając o takich oczywistościach jak ćwiczenie obcych języków, poznanie innych kultur, nowe znajomości itd. To są „profity” dla nas, jednak wyjazdy to przede wszystkim wolontariat. Należy najpierw myśleć o celu, dla którego jedziemy, a później o nas samych.

Dlaczego młodzi ludzie boją się wyjeżdżać na wymianę?
Szczerze mówiąc nie wiem. Ja nie mam bariery przed wyjazdem. Możliwe, że ludzie boją się bariery językowej lub kulturowej, tego, że będą sami lub nie podołają wyzwaniom.

Jak ludzie wyobrażają sobie pracę wolontariusza zagranicą?
Oczekiwania są różne, zależy gdzie się jedzie i po co. Na pewno nie da się niczego przewidzieć. Przed wyjazdem można tylko gdybać. To tak jak myślenie o tym, jak będzie w nowej szkole -dopóki do niej nie pójdziesz, to nigdy się nie przekonasz.

Jak ta praca wygląda naprawdę?
Wolontariat jest różny. Będąc we Francji, wszystko było w miarę dobrze zorganizowane, a w Maroku trzeba było dużo improwizować na bieżąco- taki koloryt kulturowy.

Jaką radę dałabyś osobie tuż przed wyjazdem?
Warto dużo poczytać przed wyjazdem- nie tylko przewodniki, ale także wiele stron stworzonych przez lokalne osoby, żeby przybliżyć sobie prawdziwy obraz tego miejsca. Jeśli jest się dobrze merytorycznie przygotowanym, to większość improwizacji dobrze wychodzi, nie przeoczymy ważnych rzeczy i skorzystamy w pełni z wyjazdu.


Chcesz wyjechać? Wejdź na Kr.aiesec.pl/GlobalVolunteer i dowiedz się więcej.

Chiny jakich nie znacie – historia Karoliny

17431698_1459399094101625_617346676_o (2)Azja Wschodnia to moje życie od ponad 6 lat. Dzięki wolontariatowi z AIESEC w końcu miałam szansę spełnić marzenie pojechania do miejsca, o którym tyle czytałam, a mój wybór padł na 25-milionowe miasto w Chinach – Szanghaj. Miałam szansę zanurzyć się w kulturze i mentalności Chin mieszkając z host family. Mój wolontariat polegał na pracy z ludźmi starszymi, którzy chcieli się uczyć języka angielskiego. Miałam zajęć akurat tyle, by móc jeszcze pozwiedzać i poznać wspaniałych ludzi z całego świata!

 

 

Pomimo wyzwania jakie przede mną stanęło – poradzić sobie w mieście, gdzie szansa na to, że ktoś umie angielski to 50% – dałam się porwać przygodzie. Spotkania ze starszymi osobami nauczyły mnie optymizmu i podbudowały moją pewność siebie: oni przychodzili chętnie na moje zajęcia, a ja mogłam dać coś z siebie. Wiem i wierzę, że pomimo barier przy odrobinie wolnej woli da się załatwić wszystko.  Spotkałam się z niesamowitą życzliwością ludzi i wyrozumiałością na to, że „nie jestem stąd”.

Obecnie staram się pracować nad czymś jeszcze i to w Polsce – nad tym, by obalić fałszywe wyobrażenie o Chinach, „komunie” i paru innych rzeczach 🙂

17408524_1459399934101541_1144590950_o (1)

 17430829_1459399954101539_1298643663_o (1)Karolina Zep

Włoska przygoda, czyli historia Ady

13658968_298743277137913_4447270260708056682_nMoja przygoda z AIESEC rozpoczęła się lękiem przed nieznanym. Jednak ten lęk powoli rozwiał się i ustąpił uczuciu ekscytacji w chwili, której pojawiłam się na miejscu. Zostałam ciepło przywitana i dbano o mnie niemalże na każdym kroku. Spędziłam tam parę tygodni, które na zawsze zapiszą mi się w pamięci.

 

Myślę, że najbardziej emocjonującym aspektem wyjazdu była możliwość zwiedzenia Włoszech i poznania jego kultury oraz zwyczajów. Zobaczyłam wiele znanych miejsc, do których zawsze chciałam się udać, z czego jestem niezmiernie szczęśliwa. Byłam w Wenecji, Weronie, Trieście, Udine, (od którego mieszkałam 20 minut drogi samochodem), nad jeziorem Garda, Cividale, Palmanovie, Padwie i Ligano. Dodatkową zaletą było to, że często sami Włosi pokazywali nam swój kraj i opowiadali o jego historii. Największym zaskoczeniem była dla mnie relacja, jaką nawiązałam zarówno z wolontariuszami, jaki i z pracownikami ośrodka, w którym pracowałam.

Hisilicon Balong

Już po krótkim czasie poczułam się tam jak w domu, a osoby, z którymi przebywałam były dla mnie niemalże jak rodzina i najbliżsi przyjaciele. Dobroć i otwartość ludzi, którzy się nami zajmowali jest nie do opisania.

 

Z przyjemnością wspominam mój wyjazd do Włoszech i wszystkie przygody, które mogłam tam przeżyć. Mimo, że od wolontariatu minęło trochę czasu, nadal utrzymuje kontakt z wolontariuszami. Ten wyjazd dał mi coś więcej niż możliwość zwiedzania Włoch i miłe wspomnienia. Dał mi przyjaźń, która przetrwała pomimo dzielących nas granic. Międzynarodową przyjaźń, którą bez wahania mogę nazwać wyjątkową i długotrwałą.

 

Ada Milaniak

Gloval Village Kielce 10.03.2017

W piątek 10.03.2017 AIESEC Kielce we współpracy z MOPR Kielce zorganizowało wydarzenie pt. “Global Village International Education”. Akcja ta wieńczyła projekt International Education, który odbywał się przez ostatnie 6 tygodni w świętokrzyskich szkołach. Jego celem było poprawienie jakości kształcenia języka angielskiego wśród dzieci oraz młodzieży.

Dziękujemy za wsparcie!

W dniach 10-12 marca odbyła się konferencja lokalna dla członków Naszego Oddziału. Jej głównym celem było przede wszystkim wdrożenie nowo przyjętych członków w naszą organizację.

Nowe osoby miały okazję brać udział w szeregu sesji na temat zarządzania ludźmi, pracy w zespole, podstaw sprzedaży oraz tego, czym jest AIESEC i czym się zajmujemy. Konferencja ta nie miała by miejsca gdyby nie hojność i wsparcie naszych sponsorów, m.in:

Bardzo dziękujemy za pomoc i zaufanie!

Dziękujemy również Hotelikowi Karmel za miłe przyjęcie, ogromne wsparcie podczas konferencji i profesjonalne podejście. Polecamy to miejsce każdemu, kto chciałby odwiedzić Augustów i liczymy na to, że wkrótce również tam powrócimy.