AIESEC to ogromna lekcja samoświadomości | Historia Kacpra

Dlaczego posKacper Ogaza, Katowice UE1tanowiłeś dołączyć do AIESEC?

Do AIESEC postanowiłem dołączyć, ponieważ szukałem w życiu zmiany. Zależało mi na tym, żeby stać się lepszą osobą, bardziej samoświadomą, taką która ma wokół siebie ludzi, którym wzajemnie na sobie zależy, którzy mają ambicje i cel do którego dążą. Wszystkie te rzeczy zauważyłem u znajomych, którzy już byli członkami AIESEC i dlatego postanowiłem dołączyć. To była jedna z najlepszych decyzji jakie podjąłem w życiu.😉

Co Cię najbardziej urzekło w działalności podczas pierwszych tygodni pracy w AIESEC?

Najbardziej urzekło mnie to, że grupa młodych ludzi może mieć tak wiele pasji do wspólnego działania i dążenia do spełnienia ambicji. Dodatkowo praca w zespole z rówieśnikami, genialna atmosfera i wzajemne wsparcie były dla mnie czymś niesamowitym już od pierwszych dni w AIESEC.

Jakie największe umiejętności i doświadczenia dostarczyła Ci praca w AIESEC i z których z nich jesteś najbardziej dumny?

Najbardziej jestem dumny z ogromnej lekcji samoświadomości, którą dostarczył mi AIESEC, nauczyłem się, że wszystko to, czego doświadczamy na zewnątrz siebie, całe nasze otoczenie, jest kreowane przez to, co mamy w swoim sercu i umyśle.
AIESEC nauczył mnie też dużej determinacji do działania- dołączyłem do Organizacji z jasnym celem – chciałem się zmienić na lepsze, a dotarłem do chwili, kiedy nie tylko sam widzę, jak bardzo się rozwinąłem, ale też jak wielki wpływ działanie wszystkich AIESECerów miało na osoby, które doświadczyły AIESEC. Determinacja pozwoliła mi działać cały czas i się nie poddawać, zawsze kiedy popełniłem błąd, determinacja dawała mi możliwość na wyciągnięcie lekcji i pójście o krok dalej, a połączona z wiarą w to, co robię pozwoliła mi odkryć jeszcze jedną cechę, którą wypracowałem sobie w AIESEC- niezłomność. Wiem, że nic nie jest w stanie mnie powstrzymać przed realizacją marzeń!

Dzięki różnorodnemu i wartościowemu doświadczeniu w AIESEC poznałem co chciałbym robić w przyszłości i jednocześnie zdobyłem wiele umiejętności, które dały mi wysoki poziom samoświadomości. Dobrze wiem, jaką mam wartość i co mnie wyróżnia. Poza tym, jestem w stanie zmotywować siebie i innych do pracy, stworzyć środowisko pracy, w którym chce się działać i cały czas dążyć do zaplanowanych celów – z tego wszystkiego jestem dumny, bo działam w organizacji, w której się spełniam i wykorzystuję zdobyte umiejętności, a jednocześnie ciągle się rozwijam i odkrywam nowe możliwości, z których można korzystać.

Historia Justyny

Znane miejsca, nowe wyzwania | Historia Hani

Dołączyłam do AIESEC ponad dwa lata temu, w październiku 2014, gdy tylko zaczęłam studia. Po tak długim czasie w organizacji, którą znam już „od podszewki”, wydawać by się mogło, że nie ma już rzeczy, którą mogłabym w sobie rozwinąć i której mogłabym się nauczyć.

Pierwsze dwa lata zajmowałam się wymianą przychodzącą. Przeprowadzałam rozmowy z młodymi ludźmi z całego świata chcącymi wziąć udział w naszych projektach edukacyjnych, przygotowywałam ich do przyjazdu do Polski, a także pomagałam im zaaklimatyzować się w naszym kraju. Zawsze największą satysfakcję sprawiało mi pierwsze spotkanie, gdy wolontariusze byli już na miejscu w Łodzi – zobaczyć wreszcie na żywo kogoś, kogo widziało się tylko w ekranie komputera jeszcze kilka tygodni wcześniej, porozmawiać z nim, wyjść wspólnie na miasto – to naprawdę niesamowite przeżycie. Z częścią z nich do tej pory utrzymuję stały kontakt, chociaż minęło wiele miesięcy od naszego pożegnania tutaj, w Łodzi.

W końcu sama zdecydowałam się wyjechać na wolontariat zagraniczny. Tego lata zawitałam do Budapesztu, gdzie na dworcu Keleti czekał już na mnie członek tamtejszego oddziału AIESEC, by bezpiecznie odwieźć mnie do miejsca, gdzie miałam spędzić kolejne tygodnie. Dzięki temu wyjazdowi poznałam wielu cudownych ludzi, którzy bardzo pomogli mi podczas pobytu w obcym kraju.

Ostatnie kilka miesięcy w AIESEC byłam odpowiedzialna za HR – przeprowadzałam rozmowy rekrutacyjne, przygotowywałam szkolenia oraz dbałam o rozwój członków organizacji. Nie da się ukryć, że proces rekrutacji sprawiał mi dużo przyjemności. Dzięki temu odkryłam, co tak naprawdę chciałabym robić po studiach i z czym wiążę swoją przyszłość.

Teraz czekam by objąć kolejny projekt, dzięki któremu znowu będę blisko naszych zagranicznych wolontariuszy. Do pełnego sukcesu brakuje mi tylko zespołu, który zostanie utworzony już niedługo. Bardzo liczę na to, że po raz kolejny przyjmiemy do AIESEC ludzi, którzy nie tylko będą razem pracować, ale także świetnie bawić się w swoim towarzystwie.

“Gdy mama usłyszała, że lecę na drugi koniec świata, była przerażona!”

Zastanawiałeś/aś się kiedyś jak to jest pojechać jako wolontariusz na drugi koniec świata? Dzisiaj swoją historią podzieliła się Gabi, która wymarzony wolontariat spędziła w Indonezji.

 

Od kiedy poszłam na studia moim wielkim marzeniem był wolontariat za granicą w egzotycznym kraju. Zainteresowałam się tematem i w ten sposób znalazłam wolontariaty AIESEC. Byłam pewna, że to będzie wielka przygoda, poznam dużo wspaniałych ludzi, którzy mnie zainspirują do nowych działań i zrobię coś dobrego dla innych.

Mój wyjazd planowałam od około roku. Dzięki temu uniknęłam wielu trudności przed wyjazdem. Zdawałam sobie sprawę z tego, że jadąc do takiego kraju jak Indonezja, muszę się do niego wcześniej przygotować, przykładowo zaszczepić na wypadek wystąpienia chorób tropikalnych. Moją wielką pasją są podróże. Każdy wolny weekend i niemal wszystkie oszczędności przeznaczam właśnie na różnego rodzaju wyjazdy. Moja rodzina jest do tego przyzwyczajona, natomiast wyjazd do Azji był pierwszym tak dalekim wyjazdem w moim życiu. Moją rodzinę przygotowywałam do tego dłuższy czas, natomiast gdy mama usłyszała, że lecę na drugi koniec świata, była przerażona. Większość moich znajomych cieszyła się, że spełniam swoje marzenia i bardzo mnie wspierali w przygotowaniach.

Na mój wolontariat wybrałam kraj egzotyczny, różniący się kulturą, religią i klimatem. Różnica kulturowa była ogromna. Przez długi czas nie mogłam zrozumieć większości zachowań ludzi. Moja dieta była zupełnie inna, co sprawiło, że jako przyszły dietetyk bardzo zainteresował mnie temat żywienia ludzi w Azji. Poznałam wspaniałych ludzi, z którymi chciałabym mieć kontakt do końca życia. Osobiście uważam, że jeżeli moja praca jako wolontariusz przyczyniła się do szczęścia chociaż jednej osoby, to miało to duży sens. Nie jesteśmy w stanie zmienić całego świata, natomiast możemy mieć wpływ na kształtowanie i motywowanie ludzi w naszym otoczeniu. Im więcej ludzi świadomych, tym świat staje się lepszy.

Według mnie młodzi ludzie boją się czegoś, co jest obce. Duża część studentów nie robi nic poza studiowaniem licząc na to, że ktoś da im pracę prosto po studiach tylko za to, że mają dyplom uczelni wyższej. Uważam, że nauka jest bardzo ważna, ale działania poza uczelnią są kluczowe w kształtowaniu naszej przyszłości.

Uważam, że każda wymiana studencka pozwala otworzyć się na świat. Stajemy się wtedy wrażliwi na problemy świata. Zdajemy sobie sprawę z tego, jak bardzo świat jest różnorodny, przy czym wszyscy jesteśmy tacy sami i mamy te same ludzkie potrzeby. Wymiana umożliwia nam poznanie ludzi z całego świata, co pozwala na budowanie sieci kontaktów w różnych krajach. Im więcej podróżuję, tym bardziej doceniam kraj w którym mieszkam i mogę działać lokalnie na skalę globalną.

Myślę, że ludzie wyobrażają sobie pracę wolontariacką jako coś bardzo męczącego i wyczerpującego.W rzeczywistości praca wolontariacka może być przyjemna, bo dobrana tematem do naszych zainteresowań może nas wiele nauczyć. To wspaniała przygoda.


Zainteresowała Cię historia Gabi?

Już teraz wejdź na Kr.aiesec.pl/GlobalVolunteer i dowiedz się więcej.

Jaki jest Twój cel na jutro? | Historia Tomka

3 lata. Do15590415_1240505012654877_3102093439268324876_nkładnie tyle zwlekałem z decyzją o zaaplikowaniu do AIESEC. ”Chyba nie mam tyle czasu”, „Czy ja się tam w ogóle odnajdę?”, „Nie wiem czy się do tego nadaję”, „Dobra, może w następnym półroczu”. Muszę sobie to przyznać – byłem dość dobry w wymyślaniu wymówek i odwlekaniu. W pewnym momencie zacząłem nawet lubić swoje lenistwo. Bardzo mi pomagało wpasować się w środowisko w jakim się otaczałem. Do czasu…
Zacząłem trochę bardziej otwierać się na nowe znajomości. Z czasem poznawałem coraz więcej osób, które robiły coś ciekawszego niż oglądanie seriali, granie w gry i wychodzenie na piwo. Nie zrozumcie mnie źle. To też jest spoko, ale nie jako główny wypełniacz czasu. Nie jako cel na jutro.
Pewnego razu wyszliśmy z nowymi znajomymi. W pewnym momencie zaczęliśmy wspominać i dzielić się historiami osób z innych krajów i kultur, które poznaliśmy przy okazji naszych podróży. Opowiadać o tym w jaki sposób na nas wpłynęły, jak nas rozwinęły, co nowego zrozumieliśmy. Zaraz zaraz…. powiedziałem „my”? No właśnie. W pewnym momencie padło magiczne pytanie.
„-Tomek, a Ty?
-Yyyy, no tego…” – Coś mnie wtedy tknęło. To było jak budzik ze słodkiego letniego letargu, któremu się oddałem, zapomniawszy o tym, że lato nie trwa wiecznie. Poczułem, że coś tracę. Poczułem, że jestem do tyłu i że muszę nadgonić. Że chcę nadgonić. Przestałem tworzyć wymówki. Zacząłem żyć szybciej. Wyciągać z życia coraz więcej i ciągle było mi mało. Zaaplikowałem do AIESEC.
W tym momencie zdążyło się już urodzić we mnie zainteresowanie obszarem zasobów ludzkich, a w szczególności rekrutacją, co postanowiłem podkreślić podczas nadchodzącej rozmowy z moimi rekruterami.
Ok. Rozmowa rekrutacyjna. Wyniki. Dostałem się! Wciąż nie do końca przekonany, ale z optymizmem zacząłem szykować się na konferencję lokalną organizacji. Kilka dni później zbiórka rano pod Chatką Żaka. Wyjechaliśmy.
To co się tam działo przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Z godziny na godzinę coraz bardziej traciły ostrość moje wątpliwości związane z tym, czy się tutaj odnajdę i czy to słuszna decyzja. W życiu nie widziałem tylu otwartych, ambitnych i pełnych chęci do działania osób w jednym miejscu.
Rozpoczęła się Gala, na której mieliśmy się dowiedzieć do jakich projektów dołączymy. Moja kolej. Global Talent HR+. Mieliśmy zajmować się rekrutacją utalentowanych młodych ludzi, którzy chcą wyjechać za granicę na profesjonalne praktyki. Zasoby ludzkie i procesy rekrutacyjne w praktyce. No bajka – pomyślałem. Chwilę później poznałem moją liderkę i osoby z zespołu. Bardzo szybko zaczęliśmy się dogadywać. Cieszyłem się na myśl o współpracy i rwałem się do działania. No bajka – pomyślałem znowu. Po 3 intensywnych dniach pełnych nauki, inspirujących rozmów i integracji wróciliśmy z konferencji i zaczęliśmy działać.

konfa

 

W momencie, w którym to piszę jest styczeń 2017. Minęły jakieś 3 miesiące odkąd dołączyłem do AIESEC. Kilka dni temu zostałem wybrany na lidera kolejnej edycji mojego projektu. Moje ponadprzeciętne zdolności do wymyślania wymówek i odwlekania zostały zastąpione bardzo dobrą umiejętnością organizowania czasu, doświadczeniem w przeprowadzaniu rozmów rekrutacyjnych, ogromną motywacją do działania i większą otwartością umysłu. Dzięki organizacji, do mojej puli sportów, które regularnie uprawiam, dołączył squash (zaczęło się na jednym ze wspólnych wyjść integracyjnych naszego Oddziału) oraz poznałem tajniki Photoshopa, w którym hobbystycznie zacząłem pracować. Utwierdziłem się w przekonaniu, że rekrutacja to obszar z jakim chcę wiązać przyszłość. Poznałem ogrom wartościowych ludzi, także z innych krajów, którzy każdego dnia mnie inspirują i napawają optymizmem. A co jest w tym wszystkim najlepsze? Świadomość, że to dopiero początek.

Nazywam się Tomasz Banach i razem z AIESEC zmieniam siebie i lokalne środowisko.


Trwa rekrutacja do AIESEC – jeżeli też chcesz rozwijać siebie i środowisko,
które Cię otacza, wejdź na www.aiesec.pl/rekrutacja i dowiedz się więcej.

Historia Patrycji

Moja historia | Ola Szymczyk

Jak się zaczęło?

O Stowarzyszeniu dowiedziałam się od znajomego z uczelni, który cały czas mówił o swojej działalności i zamieszczał mnóstwo postów na Facebooku. Gdy zaczął przybliżać mi struktury i obowiązki w AIESEC pomyślałam, że najwyższy czas coś zmienić w swoim życiu. Jeszcze tego samego wieczoru wypełniłam formularz rekrutacyjny i już teraz wiem, że nigdy nie będę żałować tej decyzji!

 

Co dalej?

Zostałam przydzielona do struktury wymiany przychodzącej – w zespole, do którego się dostałam, zajmowaliśmy się projektami edukacyjnymi skierowanymi do szkół podstawowych.

Do naszych obowiązków należało pozyskiwanie wolontariuszy, którzy chcieliby w Polsce prowadzić warsztaty o tematyce zdrowotnej, a konkretnie o zdrowym trybie życia i prawidłowym odżywianiu. Przeprowadzaliśmy z nimi rozmowy kwalifikacyjne i na tej podstawie zaakceptowaliśmy wolontariuszy. Zaczęliśmy również współpracę ze szkołami, które chciały uczestniczyć w naszym projekcie.

Nasi wolontariusze są już w Polsce, a ja miałam okazję wreszcie poznać osoby, którym pomogłam przyjechać!

Postawiłam poprzeczkę  wyżej – o 2 miesiącach działalności w AIESEC  zaaplikowałam na pozycję lidera zespołu. Udało mi się i wiedziałam, że to kolejne obowiązki którym będę musiała stawić czoło, jednak dla satysfakcji jaką jest świadomość zmiany środowiska, w którym żyjemy wiem, że warto było podjąć ten krok!

Uświadomiłam sobie, że dołączenie do tej struktury to była bardzo dobra decyzja.

To nie koniec, a dopiero początek mojej przygody z AIESEC. A Ty jaką historię stworzysz?

AIESEC to lekarstwo na nieśmiałość, w każdej możliwej formie | Historia Bartka

Bartek Krawczyk Katowice UE Dlaczego postanowiłem dołączyć do AIESEC?
Chciałem wykorzystać swój czas na studiach w najlepszy możliwy sposób, a AIESEC w pewnym sensie pomaga w upieczeniu nie dwóch, a trzech pieczeni na jednym ogniu. Działanie w organizacji sprawia, że mogę się rozwijać i uczyć nowych rzeczy, dodatkowo daje szansę na pomoc innym ludziom i co równie ważne – to świetna zabawa! Ciężko znaleźć alternatywę, która daje tyle na raz.

Podczas pierwszych tygodni mojej działalności zdecydowanie urzekła mnie atmosfera – już na pierwszy rzut oka wiadomo, że ludzie w AIESEC są sobie bliscy. Widać to szczególnie na wspólnych spotkaniach – mimo, że jest na nich często ponad 20 osób, każdy siebie zna i traktuje jak starego znajomego. Tych ludzi nie da się nie kochać!

Co dostarczyło mi AIESEC i co w sobie rozwinąłem?
Przede wszystkim nauczyłem się pracować w zespole. Teraz ludzie mogą pomyśleć, że co w tym niezwykłego. W końcu co druga osoba w swoich mocnych stronach wymienia umiejętność pracy w grupie. Jednak jedną rzeczą jest pracować w grupie, żeby zrobić prezentację na zajęcia, a zupełnie czym innym jest złożony, kilkumiesięczny projekt – to wcale nie jest tak łatwe jak się wydaje! Ponadto AIESEC to lekarstwo na nieśmiałość, w każdej możliwej formie. Jeśli czasem trzeba wykonać kilka telefonów dziennie, przebijać się przez “mhm”, nie do końca miły ”mhm” sekretariat i jako student rozmawiać z dyrektorem 200-osobowej firmy, to z czasem każdy się przyzwyczai i zacznie czuć swobodnie w tego typu sytuacjach. Można też świetnie rozwinąć swoje umiejętności językowe. Zawsze czułem się swobodnie z językiem angielskim i nie oczekiwałem że działalność w AIESEC jakoś znacząco poprawi moje umiejętności, ale jak przyjdzie człowiekowi porozmawiać z zestresowanym Pakistańczykiem, który wymawia 200 słów na minutę przez nie najlepszej jakości połączenie via Skype, wtedy to prawdziwa szkoła języka! I to bardzo życiowa, ponieważ nie zawsze będziemy rozmawiać z native speakerem twarzą w twarz, nie raz w życiu wydarzą nam się podobne sytuacje, jak np. przerywająca rozmowa telefoniczna z Azjatą który mówi zdecydowanie za szybko – myślę że AIESEC nawet do tego potrafi przygotować!

Organizacja daje nieskończenie wiele możliwości do rozwoju. Np, networking: w naszej organizacji współpracujemy z setkami firm, mowa tutaj zarówno o małych placówkach pozarządowych, jak i międzynarodowych korporacjach. Zarówno tak naprawdę angażując się, możemy się pokazać z dobrej strony, co może wpłynąć na zawiązanie świetnych znajomości w przyszłości. No i po trzecie, kto by nie chciał mieć w swoim doświadczeniu współpracę z tą i tamtą firmą… kierowanie 10-osobowym zespołem… kierowanie kampanią marketingową… koordynowanie wymianą zagraniczną… i tak dalej.

AIESEC to doskonała okazja do tego, żeby rozwinąć zarówno siebie, ale i patrzeć na zmiany, jakie sami możemy wywoływać w środowisku. Praca w międzynarodowym towarzystwie i przełożenie tego na nasz Śląski rejon – najlepsza okazja, żeby naprawdę przekonać się, jak wielki zasięg ma ta organizacja!

 

Trwa rekrutacja do AIESEC – jeżeli też chcesz rozwijać siebie i środowisko, które Cię otacza, wejdź na www.aiesec.pl/rekrutacja i dowiedz się więcej.

Historia Nikoli

Do organizacji dołączyłam zaraz po rozpoczęciu studiów. Czy miałam jakieś obawy? Z jednej strony AIESEC był moim małym marzeniem. Wiedziałam, że to miejsce dla mnie – międzynarodowa organizacja, która daje wiele możliwości, pozwala poznać interesujących ludzi, nowe kultury, a przede wszystkim umożliwia odkrycie i rozwinięcie samego siebie. Z drugiej strony, dopiero co przeprowadziłam się do Wrocławia – nowe miasto, początek studiów i to w języku angielskim, mała liczba znajomych. Moje obawy dotyczyły głównie tego, czy dam sobie radę, czy będę umiała zorganizować sobie czas, a co jeśli się nie uda… Stwierdziłam jednak, że od tego jest się studentem by próbować nowych rzeczy! I zdecydowanie nie żałuję.

Trafiłam do projektu zajmującego się wolontariuszami przyjeżdżającymi do Polski. Mnóstwo obowiązków, duża odpowiedzialność, jednak wcale nie było strasznie! Dodatkowo miałam okazję spotkać osoby z Chorwacji, Meksyku czy Malezji. Poznać ich kulturę, zobaczyć ich reakcję na pierwszy śnieg czy pierogi. Praca w projekcie nauczyła mnie także dużej organizacji czasu, ustalania priorytetów, by pogodzić uczelnię, AIESEC i życie studenckie. Wiecie co? DA SIĘ!

AIESEC daje niesamowicie wiele. Będąc w organizacji zaledwie 3 miesiące, miałam okazję uczestniczyć w wielu szkoleniach, a także zostać liderem własnego projektu. Gdzie indziej dostałabym możliwość koordynowania pracy kilkuosobowego zespołu na pierwszym roku studiów? Najlepsze w tym wszystkim jest to, że wokół znajdują się wspaniali ludzie, którzy są ambitni i ciekawi świata, otwarci na innych, pomocni i kreatywni. Na każdym kroku widoczny jest prawdziwy TEAM SPIRIT.

AIESEC to dla mnie miejsce, w którym dostaję szansę na rozwijanie siebie i innych, a przede wszystkim na zdobywanie nowych doświadczeń. Nie zamieniłabym mojej decyzji i już nie mogę się doczekać co jeszcze przydarzy mi się w tej organizacji.

Nikola, 19 lat, studentka Bachelor in Finance

Historia Radka