Ale Meksyk!

Mam na imię Paweł. Zawsze interesowałem się kulturą i historią Ameryki Łacińskiej. Od wielu lat uczyłem się języka hiszpańskiego. Ciekawiły mnie kultury prekolumbijskie. Chciałem wziąć udział   w dłuższym wolontariacie. Przypomniałem sobie o organizacji AIESEC. Znalazłem fajny projekt, zaaplikowałem i po kilku tygodniach byłem w drodze do Meksyku.

Celem mojego wyjazdu była stolica kraju, olbrzymie miasto Meksyk. Obszar metropolitalny zamieszkuje ponad 22 miliony ludzi. Zabudowania są rozciągnięte na długości 100 kilometrów. Życie w wielkiej aglomeracji ma swoje blaski i cienie. Na pewno nie można się nudzić. Z łatwością można znaleźć nieznane wcześniej miejsce, a gdzieś odbywa się wydarzenie, w którym warto wziąć udział. Komunikacja miejska jest tania i umożliwia proste przemieszczanie z punktu do punktu, jednak zajmuje to mnóstwo czasu. Dojazd do pracy trwający godzinę jest stosunkowo krótki. Mieszkańcy miasta Meksyk wiecznie się spóźniają, a jako wymówkę zawsze można usłyszeć, że powodem jest natężenie ruchu. Powodów korków jest wiele. Jednym z nich są przepisy drogowe. Znaki STOP nie istnieją, gdyż kierowcy nie respektowaliby ich. Zamiast tego przed skrzyżowaniami znajdują się wielkie progi zwalniające uniemożliwiające uniknięcie zatrzymania się. Z perspektywy przechodnia jest to okazja do przejścia przez ulicę, bo pojazdy nigdy nie zatrzymują się przed pieszymi. Warto też zwrócić uwagę na kwestię prawa jazdy, a może raczej podatku od prowadzenia samochodu, ponieważ egzaminy nie mają miejsca. Wystarczy pójść do odpowiedniego urzędu, kupić uprawnienia i już można wsiadać za kierownicę.

Sporym szokiem po przyjeździe jest wszechobecny handel, szczególnie w komunikacji miejskiej. Jadąc metrem, naturalny jest widok wsiadającego sprzedawcy, który głośno prezentuje swój asortyment. Najczęściej są to słodycze, słuchawki, ładowarki lub płyty z muzyką nagraną w nieautoryzowany sposób. Ceny towarów wahają się pomiędzy 1,  a 4 PLN. Po przejechaniu stacji handlarz przesiada się do kolejnego wagonu.

Bardzo ciekawym aspektem kultury meksykańskiej jest kuchnia. Można ją opisać jednym słowem: PIKANTNA! Najważniejszym składnikiem, obecnym w każdym daniu jest papryka chili. Dodawana jest nie tylko do potraw mięsnych, ale też do słodyczy, sałatek owocowych czy lodów. Oprócz chili kuchnia opiera się na kukurydzy i roślinach strączkowych. Jednym z najpopularniejszych dań jest taco. Składa się z tortilli, płaskiego i okrągłego placka wykonanego z mąki kukurydzianej, mięsa, cebuli, czosnku i przypraw. Tacos często można spotkać jako street food   o każdej porze dnia i nocy.

Czy w mieście Meksyk jest niebezpiecznie? Według mnie nie, ale i tak pewnie nikt nie uwierzy. Miejsce jest niestety okryte złą sławą. Czasem wydaje mi się, że na wyrost. W ciągu dwóch miesięcy pobytu nie doświadczyłem żadnej niebezpiecznej sytuacji. Trzeba mieć jednak na uwadze, że kradzieże w każdym wielkim mieście są obecnym zjawiskiem. Jak się chronić? Posiadać ze sobą jak najmniej. Przemierzając przez miasto zazwyczaj miałem ze sobą jedynie kserokopię paszportu, karteczkę z numerami awaryjnymi, telefon, około 200 pesos, co odpowiada 40 PLN      i oczywiście szeroko otwarte oczy. Nie czułem zagrożenia, jednak warto zachować ostrożność. Na ulicach jest obecny monitoring oraz spora liczba funkcjonariuszy policji. Przed wejściem do baru czy klubu sprawdzana jest tożsamość oraz ma miejsce obszukanie, a ciemne zaułki lepiej omijać.

Praca wolontariacka była niesamowitym doświadczeniem. Fundacja współpracująca z AIESEC organizowała w jednej ze swoich placówek kurs letni dla okolicznej młodzieży. Od poniedziałku do czwartku miały miejsce różnorakie zajęcia, a w piątki były wyjazdy np. do planetarium lub kinoteki. Wśród codziennych zajęć były  m. in. lekcje aktorstwa, tańca, żonglerki, rękodzieła oraz ćwiczenia sportowe. Moja rola polegała na opiekowaniu się młodzieżą oraz uczestniczeniu z nimi w zajęciach. Prowadziłem także zajęcia wymiany kulturowej. Opowiadałem o historii Polski oraz uczyłem poloneza. Nie będę koloryzował, na samym początku byłem przestraszony. Przed przyjazdem nie miałem żadnej wiedzy w jaki sposób pracować z nastolatkami. Sądziłem, że będzie to ciekawe wyzwanie, aczkolwiek zaczynałem mieć wątpliwości czy sprostam. Ostatecznie wszystko skończyło się sukcesem. Podczas pierwszych dni zostałem odpowiednio przeszkolony, został też dopracowany plan. Działania na bieżąco były podsumowywane, a usprawnienia wprowadzane. Nieoceniona była dla mnie pomoc moich współpracowników. W przeciwieństwie do mnie nie byli nowicjuszami, a ich otwartość pozwoliła mi się wiele nauczyć. Ostatniego dnia bardzo żałowałem, że to już koniec. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy!

Moja lekcja życia w Budapeszcie

Nazywam się Ania, mam 19 lat. Rozpoczęłam swoją przygodę z AIESEC zupełnie wyjątkowo, jeszcze przed pójściem na studia, w czasie najdłuższych wakacji życia 😊 Mój 6-tygodniowy pobyt w Budapeszcie miał niewiele wspólnego z odpoczynkiem, raczej okazał się najdłuższą lekcją, jaką otrzymałam w życiu.

Można powiedzieć, że pojechałam do Budapesztu z czystej ciekawości, chciałam po prostu zobaczyć co się stanie. Oprócz zainteresowania Węgrami nie powodowało mną nic szczególnego. Do ostatniego momentu zastanawiałam się, co ja właściwie robię i sama się sobie dziwiłam. I wtedy poznałam Giorgię, Karima, Crystal, Marcusa, Orhuna, Rachel, Ann i Nila (dokładnie w tej kolejności), zaczęłam wspólnie z nimi pracować. Naszym zadaniem było prowadzenie półkolonii dla dzieci z Budapesztu. Projekt nazywał się Summer4Youth, a jego motyw przewodni brzmiał Leadership Development. Dzięki naszym zajęciom dzieci rozwijały świadomość siebie i świadomość problemów, z którymi borykają się ludzie w różnych częściach świata, również kreatywność, pewność siebie, pokonywały wewnętrzne blokady. Jakkolwiek dumnie by to nie brzmiało, właśnie taka jest prawda. Na przestrzeni dwóch tygodni wiele potrafiło się zmienić. Wspaniale było widzieć, jak z naszą pomocą dzieci zaczynają więcej rozumieć i zauważać rzeczy, nad którymi wcześniej się nie zastanawiały. Sama wiele nauczyłam się dzięki prezentacjom moich nowych przyjaciół z całego świata. Każdy z nas opowiadał o swoim kraju i kulturze. Zdziwiłam się, że wolontariusze AIESEC mają tak patriotyczne myślenie, do tej pory wspominam, jak Orhun wywiesił nad swoim łóżkiem turecką flagę albo Marcusa podkreślającego, że Hong-Kong w żadnym wypadku nie jest częścią Chin.

Nauczyłam się brania większej odpowiedzialności za swoje czyny. Zrozumiałam, że dzieci uczą się od nas nie tylko podczas zajęć, ale cały czas. Patrzą na nas jak na wzory do naśladowania, choćbyśmy sami nie uważali się za autorytety. Dla mnie było to o tyle trudne, że część dzieciaków była jedynie dwa lata młodsza ode mnie! Ale właśnie takie wyzwania lubię 😊

Nauczyłam się, jak wiele pokory należy mieć w stosunku do innych ludzi. Nigdy nie wiemy, jaka historia kryje się za konkretną osobą, nieważne, czy pochodzi ona z Egiptu, czy Australii. Udało mi się spotkać nieprawdopodobnych ludzi – silnych i odważnych, którzy potrafili podnieść się z najgorszego upadku i jeszcze zdobyć się na opowiedzenie swojej historii publicznie. Którzy potrafili uśmiechać się i wspierać innych. pomimo wielkich trudności w domu rodzinnym. Którzy zachowali pogodę ducha, pomimo niepełnosprawności i licznych chorób.

Nauczyłam się, jak piękny i różnorodny jest świat. Chociaż nie każdy z nas od razu doceni egipskich kierowców autobusów, którzy nigdy nie mają czasu zatrzymać się na przystanku, albo mieszkańców Singapuru kaleczących język angielski na swój własny sposób, to jednak należy przyznać, że każdy zakątek Ziemi ma swój niepowtarzalny urok i warto się na takie doświadczenie otworzyć.

Życzę każdemu z Was takich pięknych i niezapomnianych lekcji i zapraszam do AIESEC, abyście mogli przeżyć to wszystko osobiście!

Ania Głowacka

Ten jeden krok, a tyle wahań.

Sytuacja jest następująca: masz kochającą Cię rodzinę, grono przyjaciół… Nie, nie grono – grona. Dawne przyjaźnie z liceum, kilka grupek znajomych z podstawówki czy gimnazjum, potem nierozłącznych imprezowych kamratów ze studiów. Może nawet poszczęściło Ci się tak w życiu, że dzielisz je z tą jedną, wybraną drugą połówką.
I zastanawiasz się nad daleką podróżą – parę tygodni, może kilka miesięcy.
Czyż nie jest to szaleństwo?
Twój związek przecież właśnie rozkwita, nie można teraz go wstrzymać. Lub inaczej – Twój związek się właśnie rozpoczyna, więc trzeba mu dać szansę na maksymalny rozkwit i wtedy można będzie zacząć myśleć o wielkich zmianach. Kasia z Bartkiem za to, w najbliższym czasie na pewno się w końcu zaręczą, a nigdy nie wybaczyłbyś sobie, gdyby Cię to ominęło.
Do tego właśnie zmienia się rynek w Polsce i w końcu nadchodzi fala nowych miejsc pracy w Twoim zawodzie. Halo, to znaczy, że potencjalnie możesz zacząć karierę na dniach.
Ach, no i jeszcze stryjek Karol przylatuje na kilka dni z Kanady po tylu latach – chcesz wysłuchać jego historii przy wieczornej herbacie w salonie.
Chcesz wysłuchać jego historii – no właśnie. Dlaczego sam tych historii nie stworzysz?
Lista wymówek może ciągnąć się w nieskończoność, a przecież żeby ktokolwiek wrócił do Ciebie z niesamowitymi opowieściami, potrzebował odwagi i otwartej głowy by wyruszyć ze strefy komfortu i sięgnąć po nowe doświadczenia. Najpierw musiał podnieść wszystkie kotwice, które go tutaj zatrzymywały – przyjaciół, rodzinę, karierę i masę innych kotwiczek, które sami sobie tworzymy w biegu życia. Podnieść kotwice nie znaczy jednak „pozbyć się” ich – one dalej będą na Twoim pokładzie. Mając je wszystkie w sercu możemy ruszyć na poszukiwania nowych przygód, wiedzy i doświadczeń. Pozwolić sobie na postąpienie wielkiego kroku nie jest niczym złym – rodzice dalej będą Cię kochać, a przyjaciele nie przestaną być przyjaciółmi.
Na szczęście Ty to wiesz, bo zastanawiasz się czy ruszyć dalej.
Kiedy tylko zrobisz tylko ten pierwszy krok – z każdym następnym będzie łatwiej. Dla niektórych momentem przełomowym będzie wybranie kraju do którego wyjedzie, dla niektórych kupno biletu lotniczego, dla innych znalezienie noclegu w miejscu przeznaczenia.
Cokolwiek to będzie dla Ciebie – wiedz, że to dopiero początek.
Starą prawdą jest, że czasem boimy się ruszyć z miejsca, ponieważ nie chcemy by ominęło nas zbyt wiele z życia najbliższysch. Może w związku z tym, rozwiązaniem jest skupienie się na życiu tych, którzy gdzieś w świecie nas potrzebują? W końcu im cięższa droga, tym bardziej nas zmienia, tym więcej jej zawdzięczamy. Dlatego moja rekomendacja brzmi – rzuć sobie jeszcze większe wyzwanie i wyrusz tam, gdzie społeczeństwo Cię potrzebuje.
Koniec końców – kiedy już wykażemy się odwagą by podnieść kotwice – nie powinniśmy spodziewać się spokojnych wiatrów i oczekiwać spokojnego morza.
Znane są przypadki śmiałków, którzy spłoszeni przeciwnościami losu uciekają w pośpiechu na
bezpieczny ląd, ale to nie o nich śpiewane są potem pieśni ani pisane epopeje. Niejedna fabuła nauczyła nas w końcu, że to wyboje i labirynty, a nie marmury, prowadzą do najcenniejszych skarbów.
Podróżniku, skoro odważyłeś się przekroczyć próg dzielący wygodę, a przygodę – idź na całość. Jedź w miejsce, które nie przypomina Twojego podwórka, tam gdzie mało kto mówi Twoją mową, w miejsce o którego sytuacji politycznej nie miałeś bladego pojęcia. Jedź tam, gdzie możesz spojrzeć na świat ze strony o jakiej nawet wcześniej nie myślałeś. Znajdź ludzi, z którymi nie dzielisz schematów kulturowych, religii ani przekonań filozoficznych czy koloru
skóry, a potem znajdź z nimi wspólne człowieczeństwo.
Będzie to przygoda, która odmieni Cię nie do poznania, a Twoja rodzina – tak jak Ty kiedyś na stryja – będzie czekać na Twój powrót. Zniecierpliwieni nieobecnością krewnego będą wypatrywać Cię powracającego z dalekich krajów, by spędzić wieczór w salonie przy herbacie i przez całą noc słuchać Twoich niezwykłych historii.
Zamiast zdjęć i pamiątek, Ty pokażesz im za to nowego siebie, zadziwiając niewiarygodną transformacją.
Nad ranem i oni może zrozumieją, że czasem warto postąpić za próg wygody…

Wiktoria Stykowska

Poradnik dla początkujących studentów

W przedszkolu marzyłam o szkole, w szkole marzyłam o studiach, na studiach marzyłam o pracy. Co mi w tym przedszkolu nie pasowało…” – żartuje moja mama. A ja zapewniam Cię – studia nie są takie złe!

Jesteś studentem pierwszego roku? Przygotowałam dla Ciebie 7 wskazówek przydatnych w nadchodzącym roku
akademickim.

  1. Poznaj lepiej swoje (nowe) miasto.
    Studia to czas, kiedy wielu młodych ludzi decyduje się na wyprowadzkę z rodzinnego domu i rozpoczęcie samodzielnego życia. Wykorzystaj kilka pierwszych tygodni, żeby lepiej poznać środowisko lokalne, w którym zamieszkasz. Skorzystaj z darmowych spacerów Free Walking Tours (www.freewalkingtour.com), które oferują spacery m.in. śladami “Solidarności” w Gdańsku, odkrywanie wysp i mostów we Wrocławiu czy poznanie żydowskich dzielnic w Warszawie, czy Krakowie. W kolejnych miesiącach możesz zagłębić się jeszcze bardziej – zastanów się, czego potrzebuje Twoje (nowe) miasto? „Godna praca i wzrost gospodarczy”, „Odpowiedzialna konsumpcja i produkcja”, a może „Dobre zdrowie i jakość życia”? To tylko kilka z Celów Zrównoważonego  Rozwoju stworzonych przez ONZ w 2015 roku, które możesz wesprzeć swoimi codziennymi działaniami – w myśl zasady „myśl globalnie, działaj lokalnie”.
  2. Długopis to podstawa
    Może pamiętasz „wypchany po brzegi” piórnik w szkole podstawowej? – kredki ułożone kolorystycznie, gumka do gumowania, klej i nożyczki na odpowiednim miejscu. Z każdym kolejnym etapem edukacji asortyment spadał, by na studiach najczęściej pojawiającym się pytaniem zostało „Kto ma pożyczyć długopis?”. Studencie, pamiętaj, długopis to podstawa! Również, dlatego, że potrafi wrócić do nas jak boomerang, gdyż często na rozmowach rekrutacyjnych jednym z najtrudniejszych pytań okazuje się “Wymień 10 sposobów wykorzystania długopisu, innych niż pisanie”. Warto już teraz przygotować sobie kilka odpowiedzi na to pytanie, by wykazać się kreatywnością na rozmowie rekrutacyjnej do studenckiej organizacji, czy przed przyszłym pracodawcą.
  3. Zostań studenckim Masterchef’em
    Krążki cebulowe, pizza z patelni, placuszki bananowe to tylko niektóre z pomysłów studentów – i to w dodatku za mniej niż 3zł! Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę internetową hasło „studencka kuchnia”, by wyszukać smaczne, kolorowe i tanie przepisy. Eksperymentuj w codziennej kuchni studenckiej, gdyż „życie jest jak gotowanie, niby ten sam przepis, a każdemu wychodzi coś innego”! Dodatkowo możesz skorzystać z portalu Eataway (www.eataway.com). To międzynarodowa platforma dla osób, które poszukują domowego i pysznego jedzenia. Można zarejestrować się jako „gotujący” – wtedy przygotowujesz się na przyjęcie gości w twoim mieszkaniu na wspólnym obiedzie/kolacji albo jako „konsumujący” i wtedy to ty odwiedzasz kogoś w Twojej okolicy. Eataway to świetna okazja, by nawiązać nowe relacje z osobami w Twoim sąsiedztwie, a także próba rozwiązania problemu jakim jest marnowanie żywności w obecnych czasach.
  4. Wykorzystaj status studenta
    Podróż z Lublina do Wrocławia ze znajomymi ze studiów w ten weekend? Czemu nie! – w końcu jako student otrzymujesz 51% zniżki na przejazdy pociągami. Polska stoi przed Tobą otworem, cały świat stoi przed Tobą otworem! Posiadając status studenta, możesz skorzystać z wielu programów skierowanych typowo dla studentów. Jednym z nich jest 6 tygodniowy zagraniczny wolontariat Global Volunteer (http://aiesec.pl/wolontariat/). W ramach wolontariatu możesz przeprowadzać warsztaty o Polsce dla chińskiej młodzieży, zajmować się promocją organizacji pozarządowych w Meksyku czy organizować wydarzenia  kulturowe w Egipcie.
  5. Poznaj siebie zanim inni poznają Ciebie
    Słodkie kłamstewka studenta to „od jutra się uczę”, „od tego semestru chodzę na wszystkie wykłady”. Kłamstewka, za którymi nie powinieneś podążać. Studia to Twój czas, by stać się odpowiedzialnym wobec swojej przyszłości, wobec wszystkich możliwości jakie życie Ci oferuje. To moment, by rozwinąć swoje umiejętności miękkie, które dotyczą rozwoju własnej osoby oraz zarządzania swoją motywacją. Popracuj nad kreatywnością, komunikatywnością, umiejętnością pracy w zespole oraz zarządzaniem czasu. Poznaj samego siebie w trakcie studiów zanim dasz się poznać swojemu przyszłemu pracodawcy.
  6. Zaangażuj się!
    Benjamin Franklin powiedział kiedyś “Powiedz mi, to zapomnę. Naucz mnie, to może zapamiętam. Zaangażuj mnie, to się nauczę”. Dokładnie! Nie daj sobie wmówić, że po studiach nie da się znaleźć pracy – może na pierwszym roku studiów nie masz zbyt wielkiego doświadczenia, ale studia to czas, by wykazać się jako osoba – może i niedoświadczona, ale pełna zapału i gotowości do działania.
  7. Dołącz do organizacji dla młodych osób
    Organizacje studenckie skupiają młodych ludzi wraz z ich zainteresowaniami, pozytywną energią oraz ich wspólne cele i marzenia. Jedną z nich jest AIESEC, który umożliwia członkom organizacji odkrywanie ich własnego potencjału i rozwój cech liderskich. Głównymi wartościami AIESEC są m.in. czerpanie radości ze współpracy, korzystanie z różnorodności oraz dążenie do doskonałości. Jeśli:- chcesz poznać nowych ludzi – z różnych uniwersytetów w Twoim mieście, zagranicznych wolontariuszy, którzy przyjeżdżają na projekty do Polski,- chcesz nauczyć się współpracy w grupie pracując przy projektach związanych ze sprzedażą, marketingiem czy human resources,- jeśli chcesz zdobyć doświadczenie i podzielić się swoją pasją– dołącz do AIESEC!

    Klaudia Ceglarz

Zostań globalnym liderem z AIESEC!

Młodzi ludzie w dzisiejszych czasach szukają co chwilę nowych aktywności. Chcą wykorzystać swoją wewnętrzną energię i chęci, bo każdy chyba zna to uczucie, gdy chcemy po prostu „coś” zrobić. Zależnie od wieku, doświadczenia i planów na życie, ludzie wybierają różne formy zagospodarowania czasu – imprezy, pracę, sport, działalność studencką czy granie w gry komputerowe. Jednak, gdy obierze się ścieżkę prowadzącą do zrealizowania wielkich marzeń, to jednym z etapów do osiągnięcia tego jest czas na rozwinięcie samego siebie. Ambicje biorą górę i chce się poznać siebie. Jednym ze sposobów na rozwój swojej osoby jest wstąpienie do największej na świecie organizacji młodych ludzi – AIESEC, która ma na celu rozbudzenie drzemiącego w ludziach potencjału poprzez umożliwienie rozwinięcia cech liderskich. Jest to realizowane w innowacyjnych warunkach, czyli uczenie się poprzez praktykę w wymagających warunkach, co jak mówią sami członkowie, jest najlepszą metodą nauki. Wizja, jaką szerzy organizacja, jest prosta i niezmienna od samego początku istnienia. To właśnie rozwinięcie cech liderskich w osobach wchodzących w dorosłe życie jest podstawowym sposobem na rozwiązanie problemów, które mamy na świecie.

 
Jak w każdej międzynarodowej firmie czy organizacji, ustalone są pewne standardy i główne cele, jakie rozwija się poprzez swoją pracę. Tak samo działania w AIESEC są ustandaryzowane i nazwane. Jednym z głównych celów jest rozwinięcie w sobie postaw liderskich, które zdefiniowane są jako cztery obszary, które powinno się rozbudować podczas swojej przygody zarządzania zespołem.

 
Częstym problemem ludzi jest to, że pouczają innych jak powinni coś robić, choć sami tego nie robią. Uważam, że chcąc zarządzać innymi i być motywatorem dla kogoś, najpierw należy popracować nad sobą – poznać siebie, poprawić swoje słabe strony i rozwinąć mocne, a także zająć się tym, co sprawia przyjemność, najlepiej żeby było to związane z życiowymi celami. Tego można doświadczyć na samym początku swojej historii w organizacji, bo praktycznie zawsze określa się swoją osobowość i nakreśla punkty, jakie chciałoby się zrealizować. Działamy w wymagającym środowisku, które zmusza nas do radzenie sobie z nagłymi problemami, niespodziewanymi sytuacjami czy działaniem w pewnym obszarze ryzyka. Nawet sama alokacja do pierwszego zespołu uczy elastyczności, bo aplikując do organizacji nie wie się, gdzie się trafi. Taka zaradność życiowa przydaje się praktycznie w każdym aspekcie życia, nie tylko w pracy zawodowej, ale również na co dzień, w zwykłych sytuacjach domowych.

 
Jeśli przejdzie się już etap pracy nad sobą, to można zacząć myśleć nad wzięciem odpowiedzialności za zespół. Pierwszą ważna rzeczą jest to, że do każdego członka trzeba podchodzić indywidualnie, dostosować przekaz do jego osobowości i celów, jakie sobie ustalił. Gdy poznamy swoich ludzi, trzeba ich zgrać tak, aby stali się jednym, dobrze współpracującym zespołem. Najlepiej, aby czuli się dobrze w swoim towarzystwie i przychodzili do pracy nie tylko po to, żeby pracować, ale też po to, żeby zobaczyć się i móc porozmawiać. Z takim zespołem zrealizujemy każde zadanie, ponieważ będziemy się wzajemnie motywować do wytężonego wysiłku. Trzeba pamiętać również, aby przekazać wszystkie informacje i porady, jakie sami dostaliśmy na początku pracy, żeby nowi członkowie mogli równie dobrze zrozumieć całą ideę.

 
Dopiero po przezwyciężeniu wszystkich trudności podczas realizacji zaczyna się patrzeć szerzej na świat. W AIESEC działania, które podejmujemy mają globalny zasięg i jasno określony cel w postaci zmiany na świecie. Prawdziwi liderzy widzą problemy nie tylko w swoim lokalnym środowisku, ale przede wszystkim takie, które dotyczą całego świata. Organizacje non-profit same w sobie zrzeszają ludzi, którzy chcą robić coś dobrego, co będzie im się podobać. Gdy ukierunkuje się odpowiednio ludzki potencjał, to można zrobić wspaniałe rzeczy, zaczynając od lokalnego środowiska, które w konsekwencji, będą wprowadzały globalną zmianę.
Gdy już zagłębimy się we wszystkie etapy modelu rozwijania liderów, zobaczymy, że cała ta wizja jest realna. Z własnego doświadczenia wiemy, że czasem ogarnia nas taka wewnętrzna chęć zrobienia czegoś i działania, że „można przenosić góry”. Jeśli odpowiednio pokieruje się tą mocą, to wszystkie górnolotne stwierdzenia, że wystarczy wykreować liderów, którzy zmienią świat, nabierają sensu. Czasem wystarczy tylko odpowiednia osoba, która pokaże drogę i będzie motywacją do codziennego działania oraz odpowiednie środowisko. Jednym z takich środowisk jest stowarzyszenie AIESEC, które jest nastawione na kreowanie liderów. Będąc liderem możesz pogłębiać swoją wiedzę na wielu płaszczyznach i zacząć postrzegać otaczającą rzeczywistość globalnie – czuć się nie tylko jako obywatel Polski, ale przede wszystkim świata. Wiele osób zmieniło swoje życie i cele po dołączeniu do organizacji. To od Ciebie zależy, w jaki sposób wykorzystasz drzemiący w Tobie potencjał i chęci. Może następnego dnia zdecydujesz się wziąć sprawy świata w swoje ręce i go zmienić. Już teraz otwiera się przed Tobą jedna z takich możliwości, bo AIESEC Polska rozpoczęło właśnie swoją rekrutację. Nie czekaj i przekonaj się jak możesz zmienić świat.

Aleksander Dytko

Przyłączamy się do AIESEC in Poland

Jesteś fanem aktywności AIESEC? Zauważyłeś, że Poland Youth to Business Forum fanpage przestał być aktualizowany? Już wkrótce przyłączymy ten fanpage do AIESEC in Poland, abyś wciąż mógł śledzić nasze działanie. Poniżej możesz dowiedzieć się wszystkich szczegółów.

Skąd pomysł?

AIESEC prowadzi kilkanaście projektów, a jednym z nich jest Poland Youth to Business Forum. W tym i poprzednim roku Forum odbywało się bezpośrednio przy Dniach Kariery i tam przeniosły się relacje z wydarzeń, a ten fanpage został zapomniany. Otrzymując dostęp do Fanpage zdecydowaliśmy jednak, żeby przyłączyć go do AIESEC in Poland, aby mieć pewność, że nie zostawimy Was bez żadnych informacji o aktywnościach AIESEC. Dzięki jednemu, wspólnemu profilowi na facebook’u możemy pokazać, co robimy, większej liczbie osób i wpłynąć na otaczające nas środowisko w znacznie większym stopniu. Jeden fanpage pozwoli pokazać naszą spójność i zaangażowanie oraz umożliwi dalszy rozwój.

Nadal zobaczysz jakie projekty realizuje wybrany oddział, a wydarzenia organizowane lokalnie, także się odbędą i zostaniesz o nich poinformowany. Natomiast dzięki połączeniu zyskasz możliwość uczestniczenia nie tylko w akcjach lokalnych, a także będziesz na bieżąco z naszymi inicjatywami organizowanymi dla osób z całego kraju.

Więc co się zmienia?

Dla Ciebie jako obserwatora naszej strony – tylko nazwa. Wkrótce nie zobaczysz już nazwy Poland Youth to Business Forum, lecz ‘AIESEC in Poland’. Nie musisz polubić nowego fanpage’a, nie musisz zmieniać nic w ustawieniach – wystarczy poczekać do końca procesu.

No właśnie, jak będzie wyglądał cały proces?

Na początku zmieni się nazwa fanpage na AIESEC in Poland 2, a już na początku Lipca automatycznie zostaniesz fanem profilu ‘AIESEC in Poland’ i rozpoczniesz razem z nami nowy etap AIESEC w Polsce!

Masz jakieś pytania? Chcesz abyśmy wyjaśnili Ci coś jeszcze? Napisz wiadomość na fanpage AIESEC in Poland – a my odpowiemy na wszystkie Twoje pytania 😉

18 rzeczy, których nauczysz się w AIESEC | Historia Dominiki

dominiczkaCześć, jestem Dominika! Chcę Wam opowiedzieć o swojej przygodzie z AIESEC oraz jaki wpływ na mnie wywarła działalność w tej organizacji.

O samej organizacji dowiedziałam się około 2,5 roku temu, byłam wtedy na 2 roku studiów. Wówczas moja znajoma namawiała mnie, aby dołączyć do AIESEC razem z nią. Niestety, nie zdecydowałam się, nie byłam gotowa na podjęcie tej decyzji. Zadawałam sobie wtedy pytania: „Po co mi ta organizacja, przecież robię tyle innych ciekawych rzeczy? Co ze studiami? Pewnie i tak nie będę miała na to czasu. Czego ja się tam nauczę? Z moim poziomem języka?” i wiele innych. Jednak w tym roku wysłałam zgłoszenie i była to najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć.

Spytacie dlaczego tyle czasu zajęło mi, aby podjąć decyzję o aplikacji? W tym momencie już wiem. Nie myślałam na poważnie, żeby zacząć działać w organizacjach poza swoją uczelnią, pomimo, że chciałam się rozwijać.  Studia dają Ci wiedzę, ale organizacje dadzą Ci coś cenniejszego – doświadczenie i kontakty. Tak właśnie jest z AIESEC. Jako młoda osoba wiem jak ważny jest rozwój osobisty i zdobywanie doświadczenia. Tak naprawdę wiedza i umiejętności, które teraz zdobędziemy zaprocentują  w przyszłej pracy.

Czego ja nauczyłam się w AIESEC?

  1. Zmotywowałam się do działania, do tworzenia czegoś z innymi ludźmi.
  2. Wróciłam do dawnych nawyków. Nie tracę czasu na nierozwijające zajęcia.
  3. Tego, że nie ma rzeczy niemożliwych. Po prostu na niektóre trzeba więcej czasu i wytrwałości w działaniu.
  4. Pokonałam blokadę językową poprzez udział w szkoleniu z AIESEC University organizowanych przez AIESEC. Wiem, że to dobry początek,  aby zacząć dobrze mówić po angielsku i aby się dalej w tym kierunku rozwijać. Dodatkowo zaczęłam uczyć się hiszpańskiego o czym zawsze marzyłam. I to wszystko w tym samym czasie. Czy może być lepiej?
  5. Poznałam i dalej poznaję wiele wartościowych, ambitnych i życzliwych osób. W AIESEC działają młodzi ludzie, którzy mają pasję, marzenia i właściwe priorytety.
  6. Zminimalizowałam spóźnianie się, które jest moją pietą achillesową od dzieciństwa 😀
  7. Lepszego zarządzania swoim czasem, ustalania priorytetów i działania pod presją czasu.
  8. Planowania każdego dnia wieczorem.
  9. Uświadomiłam sobie co robię źle i zerwałam ze złymi nawykami typu: przesiadywanie bezczynnie na Facebook’u, siedzenie po nocach, odwlekanie priorytetowych zadań (przez co zawsze przekraczałam deadline).
  10. Brania udział w jeszcze większej niż dotychczas ilości wartościowych szkoleń, konferencji i warsztatów.
  11. Zdobyłam cenne doświadczenie w marketingu. Brałam dzięki temu udział w stoiskach promujących wyjazdy na praktyki i wolontariat na wydziałach lubelskich uczelni. Tworzyłam researche wydarzeń, wydziałów na uczelni, zajęć. Mogłam być przedstawicielem firmy na Dniach Kariery, czyli jednych z największych targów pracy i praktyk w Polsce organizowanych w marcu.
  12. Nabrałam odwagi do wyrażania swojego zdania.
  13. Nauczyłam się tworzenia grafik w Photoshopie, pisania postów oraz zamieszczania ich na grupach.
  14. Zrozumiałam to, że warto do każdej sytuacji/ osoby podejść indywidualnie, bo każdy jest inny.
  15. Nauczyłam się jeszcze lepszej pracy w grupie, tego że ważne jest wsparcie i to od wszystkich zależy efekt końcowy.
  16. Uświadomiłam sobie jeszcze bardziej dzięki historiom wolontariuszy z AIESEC, którzy byli na wolontariacie bądź praktykach, że inny człowiek może być dla nas inspiracją do rozwoju.
  17. Uświadomiłam sobie, że można się integrować w każdej sytuacji – to zależy tylko od chęci.
  18. Uzmysłowiłam sobie to, że każdy pomysł jest dobry i że warto ryzykować.

Czy nadal masz wątpliwości czy wysłać zgłoszenie? Jeżeli chcesz się rozwijać, tak jak wszyscy, którzy już są w AIESEC – nie zwlekaj tak długo jak ja, ale aplikuj już dziś! www.aiesec.pl/rekrutacja

Studia to najlepszy czas w życiu – wykorzystaj go! | Historia Anity

Cześć, anita zdjęcie z fbjestem Anita! Jestem studentką pierwszego roku pedagogiki z specjalnością doradztwa zawodowego i personalnego w Poznaniu. Swoją historię w AIESEC rozpoczęłam w grudniu 2016 roku.
Czemu dołączyłam do AIESEC? Ponieważ słyszałam, że studia to najlepszy czas w życiu człowieka i wtedy można realizować swoje pasje oraz zainteresowania. Od zawsze nie przepadałam by siedzieć w miejscu i po prostu musiałam coś zrobić z swoim życiem, ponieważ męczyło mnie siedzenie ciągle w domu po zajęciach, oglądając YouTube’a. Koszmar. Na swojej drodze spotkałam znajomą na kierunku, która była w organizacji, której nazwy wtedy nie zapamiętałam. Zaintrygowała mnie swoim działaniem, pozytywizmem i tym, że zbiera doświadczenie, które ja tak bardzo chciałam zdobywać. Pewnie zastanawiasz mnie czemu tak uparcie chciałam je zbierać. Doświadczenie to najcenniejsza waluta w dzisiejszych czasach. Edukacja jest również istotna, ale dzięki samym studiom i papierkowi nie uda Ci się zdobyć wymarzonej pracy. Jeżeli ktoś szukając pracy miał styczność z regułką „co najmniej X letnie doświadczenie” w większości ogłoszeń to zrozumie moje nastawienie.
Głowiłam się i głowiłam jak zdobyć doświadczenie i działać, godząc to ze swoimi studiami. Zdecydowałam się w końcu porozmawiać z ową znajomą na temat tego jak działa, gdzie i czy jest szczęśliwa działając w ten, a nie inny sposób. Okazało się, że była w AIESEC i zachęciła mnie bym złożyła swoje podanie i zaczęła działać.
Bez zastanowienia wysłałam jej CV. Tego samego dnia odezwała się do mnie osoba odpowiedzialna za rekrutację i myślę, że w tym momencie zaczęła się właśnie moja przygoda
Czy żałuję? W żadnym wypadku!
W AIESEC jestem już pół roku i ten czas pozwolił mi się rozwinąć na tyle, że teraz siedząc i pisząc swoją historię zastanawiam się jak to możliwe!
Mój pierwszy projekt był projektem ściśle związanym z rozmawianiem z wolontariuszami z całego świata. Był to dla mnie projekt idealny, ponieważ uwielbiam poznawać kultury innych krajów oraz mieć styczność z prawdziwymi ludźmi z każdego zakątka świata. W trakcie projektu spotkałam wiele cudownych osób i usłyszałam wiele cudownych jak i wzruszających historii. Do dzisiaj pamiętam to zdenerwowanie i stres przed pierwszą rozmową z wolontariuszem oraz to szczęście, gdy mój pierwszy wolontariusz został zaakceptowany do projektu! Cudowna sprawa, naprawdę. To są emocje, których nie doświadczysz nigdzie indziej.
Potem pojawiła się niepewność czy zostać. Nie wiedziałam za bardzo co mogłabym dalej robić, jak działać. Jednak wiele rozmów utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie mogę jeszcze odejść, że mam jeszcze wiele do zrobienia. Zdecydowałam się na kolejny projekt wymianowy, ponieważ czułam się w tym pewnie i wiedziałam jak działać.
Teraz pojawiła się okazja bym została koordynatorem projektu! Po tak krótkim czasie ktoś zaufał mi i pozwolił mi poszerzać swoje horyzonty oraz rozwijać się jako lider grupy!
Odrywając się od tego całego doświadczenia – AIESEC to cudowni ludzie, mnóstwo niesamowitych imprez i niezapomnianych chwil w naszym malutkim biurze. Czasami pojawiają się chwile zwątpienia, ale po chwili przypominam sobie jaki jest mój cel i ile osób na mnie polega. Wtedy bez żadnego „ale” zabieram się do pracy!
W AIESEC możesz wszystko. Wystarczy tylko chcieć!
Jakie mam plany na przyszłość?
Działać, rozwijać się, bawić się – to wszystko może mi zapewnić AIESEC i cudowni ludzie z którymi ma się tam styczność. Nasza organizacja ma zbyt wiele możliwości by uciec stąd po skończonym pierwszym projekcie. Chciałabym również podróżować, poznawać nowe kultury i zwiedzić jak najwięcej miejsc – co w sumie też może mi zapewnić AIESEC.
Może to brzmi dla ciebie jak słaby chwyt marketingowy, ale to jest po prostu moja historia.
A jaka będzie twoja? Stwórz ją aplikując tutaj!

Warto poświęcić czas czemuś, co Cię rozwija | Historia Moniki

13840461_1127663020628893_1577812651_o

Dołączyłam do AIESEC w lutym. Na samym początku miałam okazję uczestniczyć w konferencji lokalnej. Nigdy nie byłam lepiej przygotowana wchodząc w nowe środowisko. Taki wyjazd i poznanie członków organizacji jest niezwykle ważne, bo wdrażamy się dwa razy szybciej. Uzyskaliśmy tak duży zapał, ze rozpoczęcie projektu było przyjemnością. Minęło kilka miesięcy, a mnie udało się zdobyć niesamowite doświadczenie. Zyskałam sporą dawkę wiedzy w różnych dziedzinach i poznałam wspaniałe osoby. Ważne, żeby próbować nowych rzeczy i starać się. Możemy mieć realny wpływ na środowisko, którym się otaczamy.

Wzajemna motywacja jaką dają ludzie w AIESEC jest sporym wsparciem. Warto poświęcić czas czemuś, co Cię rozwija. Warto spędzać czas nad pracą w projektach. To, co z tego wyniesiesz zapoczątkuje Twoją karierę.