Tutaj mam szansę spełniać swoje ambicje | Historia Piotrka

piotrekJestem Piotrek. W AIESEC jestem działam od niedawna, ale tyle było wrażeń i wspomnień, że wydaje mi się to długim okresem w moim życiu.

Nim dołączyłem do tej organizacji, za wiele o niej nie wiedziałem: “jakieś wyjazdy w formie wolontariatu?” – myślałem. Byłem na paru prezentacjach osób, które wyjechały za granicę oraz Brazylijczyka, który przyjechał do Polski. Opowiadali o swoich doświadczeniach i szokach kulturowych.

Postanowiłem dołączyć do AIESEC, chociaż wiedziałem, że będzie to dla mnie mało komfortowe, bo angielski nie jest moją mocną stroną, a z tego, co mi się wydawało, to podstawowa umiejętność w tej organizacji. Wysłałem formularz parę godzin przed końcem rekrutacji.

Dlaczego to zrobiłem? Bo dążę do doskonalenia siebie, staram się nie unikać trudnych sytuacji i tego, czego się boję. Wręcz przeciwnie – walczę ze swoimi słabościami i choć coraz lepiej mi to wychodzi, to wiem, że tak naprawdę zawsze się znajdzie mnóstwo nowych wyzwań. Gdy poznałem innych ludzi: takich, którzy działają w AIESEC od dłuższego czasu, jak i tych, którzy dołączyli równolegle ze mną, to zafascynowałem się ich zapałem, podejściem do życia, chęcią działania i miłą atmosferą, którą tworzą. Szybko uznałem, że trafiłem we właściwe miejsce, gdzie będę miał szansę spełnienia swoich ambicji. Na konferencji, która była ciekawym połączeniem zabawy i wprowadzenia w życie oraz działalność organizacji, zostałem przydzielony do jednego z projektów.

21033568434_7bec8cc6a8_k

Nie powiem Ci, jak to jest być AIESECerem, bo dla każdego to inne doświadczenie. Jednego jestem pewien – jeśli nie spróbujesz, to się nie dowiesz.

————————————————————————-

Trwa rekrutacja do AIESEC – jeżeli też chcesz rozwijać siebie i środowisko,
które Cię otacza, wejdź na www.aiesec.pl/rekrutacja i dowiedz się więcej.

Zrozumiałam, że razem można osiągnąć sukces | Historia Karoliny

karolina-luszcz-katowiceDo AIESEC postanowiłam dołączyć za namową znajomych. Twierdzili, że to niesamowite doświadczenie, które pomoże mi się rozwinąć, a ja bardzo tego potrzebowałam. Na początku wahałam się, czy zaaplikować, ale potem zrozumiałam, że to była jedna z najlepszych decyzji, jaką kiedykolwiek podjęłam. Decyzja, która zmieniła moje myślenie o sobie i otaczającym mnie świecie, dając mi możliwość zostania liderem.

Najbardziej urzekło mnie to, jaką wspaniałą drużynę można tworzyć, pracując razem w projekcie. Z początku obawiałam się tego, że nie dam rady, ale wtedy, w trudnych chwilach, kiedy myślisz, że nie podołasz, z pomocą przychodzi zespół. Nie spodziewałam się, że razem z teamem International Kindergarten tak bardzo się zżyjemy. Dzięki temu zrozumiałam, że razem można osiągnąć sukces.

29486886156_297fe0291e_k
Ogromnie cieszy mnie fakt, że rozwinęłam swoje umiejętności liderskie: samoświadomość, umiejętność rozwiązywania problemów i współpracy z innymi. Pracy w projekcie poświęcałam sporo czasu, ale to, czego doświadczyłam, nie odbierze mi nikt. Nawiązywanie relacji z placówkami, rozmowy z wolontariuszami z całego świata to coś niesamowitego, czego nie da się opisać. Trzeba tego spróbować!

Uważam, że praca w AIESEC otwiera przed ludźmi nowe ścieżki kariery. Bo gdzie najlepiej rozwinąć swoje cechy, jeśli nie tu, gdzie nieustannie czekają na Ciebie nowe wyzwania?

————————————————————————-

Trwa rekrutacja do AIESEC – jeżeli też chcesz rozwijać siebie i środowisko, które Cię otacza wejdź na www.aiesec.pl/rekrutacja i dowiedz się więcej.

 

A Ty, jaką historię stworzysz?

1945 – nawet jeśli w szkole nie przepadałeś za historią i nie masz pamięci do liczb – z pewnością wiesz, co mam na myśli, kiedy piszę o tej dacie. II wojna światowa – oprócz trudnych do oszacowania strat materialnych i jeszcze trudniejszych – moralnych, sprawiła, że kolejne pokolenia mogły postrzegać inne narodowości w dwóch kategoriach: sojuszników lub wrogów. Był to kolejny globalny konflikt od 20 lat, przyszłość pokoju na świecie stała więc pod dużym znakiem zapytania. Wiedzieli o tym nie tylko liderzy Wielkiej Brytanii i USA, którzy w kwietniu zgromadzili 50 państw na pierwszej konferencji ONZ, ale również młodzi ludzie, zdecydowani dorastać w środowisku wolnym od powojennych stereotypów i ograniczeń.

vbn

Pod koniec 1948 roku w Sztokholmie studenci z Belgii, Danii, Szwecji, Holandii, Francji, Norwegii i Finlandii postanowili założyć organizację dla młodzieży, która pomoże zlikwidować różnice i przepaść kulturową pomiędzy osobami z różnych części świata, porónionych konfliktami. Mimo że granice państw były w tym okresie trudne do przekroczenia, ustalili, że najlepszym sposobem na zrealizowanie tego celu będzie umożliwienie faktycznego poznania i doświadczenia zarówno sąsiednich, jak i odległych kultur. W ten sposób AIESEC – z francuskiego Association Internationale des Étudiants en Sciences Économiques et Commerciales, czyli Międzynarodowe Stowarzyszenie Ekonomii i Biznesu – rozpoczął organizację międzynarodowych wymian.

Od tamtej pory umożliwiamy młodym ludziom poznawanie świata i rozwój w ramach dwóch programów: wolontariatu – Global Volunteer oraz praktyk – Global Talent. Naszą misją, do której dążymy niezmiennie od niemal 70 lat jest pokój i pełne wykorzystanie potencjału ludzkiego. Współpracując ze środowiskiem biznesowym, edukacyjnym i medialnym stwarzamy przetstrzeń do wymiany perspektyw, rozwoju siebie oraz społeczeństwa, które nas otacza.

45 lat temu Polska została członkiem AIESEC. Nasza historia rozpoczęła się od trzech studentów – założycieli, pierwszego Oddziału Lokalnego ­przy Szkole Głównej Handlowej w Warszawie oraz blisko 500 młodych osób, którym w pierwszych latach działalności pomogliśmy w zdobywaniu profesjonalnych, międzynarodowych doświadczeń w różnych zakątkach świata.

28896983364_dd10f27956_k

Dziś AIESEC to 70 000 studentów ze 122 krajów i ponad 50 partnerów, którzy wspierają nasze działania. W Polsce jesteśmy obecni w 16 największych ośrodkach akademickich gdzie – poprzez realizowane w zespołach projekty – umożliwiamy studentom dynamiczny rozwój osobisty i profesjonalny. Kształtujemy wśród nich cechę samoświadomości oraz chęć niesienia pomocy innym. Kreujemy przyszłych liderów, którzy w odpowiedzialny sposób wpłyną na swoje lokalne otoczenie. Rozbudzamy w młodych ludziach chęć poznawania świata oraz innych kultur. Kształcimy w nich poczucie odpowiedzialności za otaczające nas problemy społeczne i ekonomiczne.

Każdego roku w AIESEC rozpoczyna się historia tysięcy osób, które realizują nasze programy, wspierają je lub biorą w nich udział. Zastanawiałeś się kiedyś, jak to jest być częścią największej organizacji prowadzonej przez młodych ludzi i zdobywać wartościowe doświadczenie realizując projekty, które otwierają Twoje miasto na międzynarodowość?

9 powodów, dla których warto zaangażować się w działalność organizacji pozarządowych

Zastanawiałeś się kiedyś, co sprawia, że ludzie z zaangażowaniem poświęcają wolny czas pracy, za którą nie dostają wypłaty?

1. #umiejętności

W 2015 roku Stowarzyszenie na rzecz Akademickich Biur Karier razem z Instytutem Liderów przeprowadziły ankietę wśród pracodawców i studentów. Jej tematem były atuty, jakie powinien posiadać idealny kandydat na pracownika.

59% studentów uznało doświadczenie w branży za najważniejsze, tymczasem ta sama liczba pracodawców na pierwszym miejscu postawiła… umiejętność pracy zespołowej. Kolejnymi czynnikami były: kreatywność i innowacyjność, radzenie sobie w zaskakujących i trudnych sytuacjach, samodzielność, radzenie sobie ze stresem, systematyczność, wielozadaniowość i w końcu – sposób mówienia oraz mowa ciała. Jak wielu z tych rzeczy możesz nauczyć się na uczelni? I jak często masz tam możliwość je praktykować? No właśnie, bo kolejny punkt to:

2. #praktyka

Zawsze chciałeś podszkolić języki obce, ale nie miałeś czasu/pieniędzy/okazji? Zajmij się projektem związanym z wymianą międzynarodową. Marzysz o wystąpieniach przed publicznością, a jednocześnie potwornie się ich boisz? Prowadź szkolenia wewnętrzne dla członków organizacji. Dużo czytasz o metodach negocjacji i jesteś ciekawy, jak wprowadzić je w życie? Znajdź partnerów i sponsorów konferencji, którą organizujecie.

Organizacje pozarządowe dają masę możliwości przełożenia teorii na praktykę. W końcu ich funkcjonowanie opiera się na działaniu, a nie wkuwaniu kolejnych rozdziałów grubych książek 🙂

3. #zarządzanie

a) sobą,
b) czasem,
c) ludźmi,
d) projektami

– która odpowiedź jest poprawna? Wszystkie! Zobowiązując się do zrealizowania jakiegokolwiek wydarzenia nie dasz rady pominąć żadnego z powyższych podpunktów. Dlatego – chcąc, nie chcąc – uczysz się skutecznie każdego z nich. A opanowanie ich to nie tylko duży plus w oczach pracodawcy, ale również utrzymanie porządku w każdej dziedzinie życia.

4. #doświadczenie

Podstawową wadę organizacji non profit znamy wszyscy:  0,00 zł zysków. Ale czy zysk liczy się tylko w złotówkach? Nie! Zawsze można próbować w dolarach, frankach, euro, albo… wyniesionych doświadczeniach. To te ostatnie są najcenniejsze, bo nie wydasz ich ani zbliżeniowo, ani na PIN.

Organizacje pozarządowe to inkubatory, w których mamy duże pole do popełniania błędów. I wyciągania z nich wniosków. A to, jak wiadomo, najlepsza forma nauki.

5. #ludzie

Po pierwsze – tacy jak Ty

Organizacji pozarządowych jest mnóstwo, nie bez powodu znalazłeś się akurat w tej, akurat z tymi ludźmi.

Po drugie – ambitni

Chcą mieć coś więcej, niż tylko studia, praca na weekendy i studenckie czwartki.

Po trzecie – aktywni

Uczelnia – stancja to zdecydowanie nie jedyna droga, którą codziennie pokonują. Mają do załatwienia jeszcze masę innych spraw dotyczących nowego projektu, nagrywają wywiad w związku z nadchodzącym eventem, przygotowują prezentację na kolejne wystąpienie. Oprócz tego biegają, wyjeżdżają na weekend na drugi koniec Polski, a piątkowe wieczory spędzają ze znajomymi.

Po czwarte – nieprzeciętni

Slackline, fotografia, a może pole dance? Na 99% spotkasz pasjonatów tych dziedzin w najbliższej organizacji pozarządowej.

Po piąte – otwarci

Podzielą się z Tobą wszystkim, co potrafią – bo wiedzą, że największą wartością pracy w grupie jest wymiana doświadczeń.

“Z jakim przystajesz, takim się stajesz” – stare, proste i prawdziwe. Warto otaczać się ludźmi, od których możemy uczyć się każdego dnia.

6. #wartosciowe_znajomości

Będąc członkiem organizacji, udzielasz się w lokalnym środowisku biznesowo-medialnym. Jesteś kojarzony z konkretnymi działaniami i markami, którymi się zajmujesz. Dajesz osobom decydującym w firmach dostęp do swoich danych kontaktowych. Ludzie, z którymi współpracujesz, mają plan na siebie. Kto wie, może w przyszłości założycie razem ciekawy start up, albo po prostu zyskasz darmowe wejściówki na otwartą przez nich siłownię?

7. #konferencje

Organizacje pozarządowe zazwyczaj mają swoje oddziały lokalne, ale działają w całym kraju, kontynencie, czy nawet świecie. Dlatego regularne, kilkudniowe spotkania edukacyjno-integracyjne, to norma. I przy okazji świetny pretekst do poznania ciekawych ludzi i miejsc!

8.#pasja

Nie można powiedzieć, że w organizacji non-profit robi się cokolwiek dla pieniędzy. Brak presji finansowej skutkuje pełnym, szczerym zaangażowaniem i zamiłowaniem do wykonywanych obowiązków. Dodatkowo zawsze mile widziane jest ulepszanie ich o własne pomysły i wdrażanie nowych strategii. Działalność pozarządowa to czysta, nieograniczona przyjemność!

9. #misja

Celem organizacji, która działa bezinteresownie nie jest z pewnością pękający w szwach budżet. Niezależnie od obszaru działania, każda z nich powstała w odpowiedzi na problemy, z którym boryka się środowisko, do którego kierują swoje aktywności. W związku z tym, ich członkowie mogą wpływać na otaczające ich społeczeństwo. Pokazywać innym nowe możliwości, pracować nad rozwiązaniami i je realizować – rozwijając ich i siebie jednocześnie. Stan idealny!

 

Karolina Gruszczyk

Dołącz do AIESEC

Trwa rekrutacja

Jesteś studentem, chcesz kształtować środowisko lokalne i mieć wpływ na otaczający Cię świat?
Dowiedz się, dlaczego warto do nas dołączyć.

Pralka zamiast kwiatów, czyli tradycje walentynkowe w różnych krajach

Już niedługo w kalendarzu pojawi się dzień, który zazwyczaj udekorowany jest masą serduszek lub zamazany czarnym flamastrem – budzący skrajne emocje 14 lutego! W Polsce jest to dzień pełen romantycznych wyjść do kina, kawiarni, spacerów na lekkim mrozie oraz obdarowywania się podarkami lub po prostu oglądania Bridget Jones na laptopie 😉 Oczywiście wszystko zależy od naszej kreatywności i upodobań. Czy wiesz jednak, jak Walentynki obchodzone są w innych krajach? Nie tylko szerokość geograficzna odróżnia państwa od siebie, ale również nietuzinkowe zwyczaje oraz… data!

Poznajmy zbiór często dziwnych, ale na pewno wyjątkowych zwyczajów reprezentowanych przez dane kraje:

Malezja – organizowany jest konkurs, który ma sprawdzić przywiązanie partnerów (dosłownie) o nazwie „Więźniowie miłości”. Zakochane pary biorące udział w wydarzeniu, są zakute w metalowe kajdanki (oczywiście ze sobą nawzajem!) i przez cały tydzień wykonują ze sobą wszystkie czynności. Pary są obserwowane, a ta, która wytrwa, otrzymuje nagrody pieniężne.

Japonia – nie mężczyźni obsypują kobiety prezentami, ale odwrotnie – kobiety fundują słodką niespodziankę swoim wybrankom (i nie tylko). Obdarowani są również koledzy z pracy, przyjaciele, czy przełożeni. Jednak o relacji, która łączy ich z daną osobą świadczą słodkości właśnie w postaci czekoladek. Różne rodzaje odzwierciedlają stosunek do każdego z mężczyzn. Inna sprawa ma się z ukochaną osobą – w tym przypadku panie przygotowują własnoręcznie robione czekoladki w kształcie serca oraz dorzucają drobny podarunek.  Panowie natomiast odwdzięczają się paniom równo miesiąc później, podczas tzw. „Białego Dnia”, ale zasada mówi o tym, że prezent musi być droższy od tego, jaki się otrzymało. Zatem mężczyźni do zazwyczaj białych czekoladek dołączają bieliznę lub biżuterię.

 

Słowenia – Słoweńcy wierzą, że w Walentynki lutego ptaki łączą się w pary. Ale żeby to zobaczyć, trzeba wyjść w pole, niczym Wojciech Cejrowski – boso. Nawet w szalejącym mrozie i śniegu. Ten wyjątkowy dzień obchodzony jest jednak 12 marca, 22 lutego lub 13 czerwca – dzień św. Antoniego, który jest patronem miłości.

Walia – święto miłości również w tym kraju obchodzone jest w innym terminie, bo już 25 stycznia, w dzień Św. Dwynwen – patronki kochanków. Podarunki także są wyjątkowe, bo oprócz tradycyjnych kwiatów i czekoladek, Walijczycy wręczają ukochanym… łyżki. Nie mogą to być jednak zwyczajne sztućce wzięte z zastawy obiadowej, ale drewniane, pięknie rzeźbione łyżki zazwyczaj ozdobione miłosnymi symbolami, w tym kłódką i kluczem – znaczenie oznacza po prostu „otwórz moje serce”.

USA – tradycja walentynek jest tak silnie zaznaczona, że nawet w szkołach prowadzone są w tym dniu specjalne walentynkowe lekcje. Sami Amerykanie wysyłają kartki do wszystkich, nie tylko ukochanych osób. Zatem koledzy, znajomi, szefostwo i rodzina, niezależnie od wieku i płci są obdarowani. Podstawowy prezent? Bombonierki w kształcie serca i róże (oczywiście czerwone). Amerykanie obchodzą święto z rozmachem i nie żałują pieniędzy na podarunki, co roku wydając na nie ok. 18 miliardów dolarów.

Hiszpania – zdawałoby się, temperamentni i romantyczni Hiszpanie, bardziej od kwiatów i czekoladek, wolą obdarować drugą połówkę….pralką lub mp3. Hiszpanie w Walentynki praktyczne prezenty przydatne w codziennym życiu – panie otrzymują zatem najczęściej sprzęty AGD, a panowie gadżety elektroniczne, jak tablety czy komputery.

Niemcy –  oprócz obdarowywania się marcepanowymi sercami i słodkościami, według tradycji, wszelkie wróżby i przepowiednie spełniają się w dniu Walentynek. Wobec tego, mężczyzna (nieznajomy), który przyśni się dziewczynie w noc przed Walentynkami, zostanie jej mężem. Inna wróżba mówi o tym, że pierwszy ujrzany mężczyzna w dniu zakochanych, zostanie wybrankiem serca, dlatego często można zauważyć wyglądające z okien młode panny o godzinach wczesnoporannych… Kto ma więc największe szanse na ożenek? Mleczarze, listonosze i …osoby wywożące śmieci 🙂

Chiny – Chiński Dzień Zakochanych obchodzi się siódmego dnia siódmego miesiąca, co według kalendarza księżycowego wypada w połowie sierpnia. Związana jest z nim legenda, według której śmiertelnik zakochał się w jednej z siedmiu niebiańskich sióstr. Bogini niebios postanowiła ukarać zakochanych i malując spinką do włosów linie na niebie (Drogę Mleczną), na zawsze rozdzieliła parę. W myśl legendy, Chinki udają się tego dnia nad rzekę i jeśli położą igłę na wodzie, a igła nie utonie – dziewczyna gotowa jest do zamążpójścia.

Szkocja – tutaj walentynki świętują przede wszystkim…dzieci! Tworzą w szkołach walentynkowe kartki i krótkie miłosne wierszyki. Później wysyłają je pocztą lub podrzucają rodzinie i znajomym. Organizowane są również zabawy, w których biorą udział panny i kawalerowie – piszą swoje imiona na karteczkach które wrzucają do dwóch kapeluszy – dla kobiet i mężczyzn. Uczestnicy losują imię i spędzają resztę wieczoru z wybraną osobą (nawet jeśli wybranek niekoniecznie jest ideałem lub po prostu nie przypadł do gustu).

Ile krajów, tyle zwyczajów, więc może by wypróbować jeden z nich? Nieważne jaki, byle skuteczny! 🙂

Autorem tekstu jest: Karolina Chwolek

Global Host – z czym to się je?

Czy często zdarza wam się, że znajomy zaprasza was na Facebooku na wydarzenie o zagadkowej nazwie? Jeśli tak jak ja, macie znajomych, którzy nadmiernie molestują ikonkę „Zaproś”, zapewne doszliście już do punktu, w którym ignorujecie wszystkie takie zaproszenia. I być może, tak jak moją, któreś z nich w końcu przykuje waszą uwagę. W ten sposób poznałam program Global Host.

Co to jest Global Host? To projekt międzynarodowej organizacji studenckiej AIESEC, który polega na współpracy i wymianie kulturowej pomiędzy ludźmi z całego świata. Członkowie organizacji  przyjeżdżają na wolontariat do Polski na sześć tygodni, aby pracować z dziećmi w szkołach. W czasie swojego pobytu zamieszkują u polskich rodzin i właśnie tutaj pojawia się twoja szansa na bezpośrednie obcowanie z egzotyczną kulturą. Każdy może zostać hostem, czyli osobą, u której zamieszkuje wolontariusz na okres jednego tygodnia. Nie ważne, czy masz 20 czy 120 lat, studiujesz czy pracujesz, śpisz w łóżku ze swoim kotem czy hodujesz kolonię krwiożerczych motyli – jeśli tylko masz chęci i materac, możesz zgłosić się do bycia hostem.

Zapewne zastanawiacie się co w tym ciekawego. „Możliwość poznania obcej kultury”, „szansa na dotknięcie egzotyki”, „międzynarodowe znajomości” – to wszystko brzmi pięknie, ale na pewno słyszeliście to setki razy. Rozumiem, jeśli nie czujecie się przekonani, ja też nie byłam. Obcej kultury dostarcza mi świetnie HBO GO i puby upatrzone przez Erazmusów. Co więc jest wyjątkowego akurat w programie Global Host? Czy to, że obca kultura pakuje się z butami do twojego życia, a ty jesteś tym zachwycony? A może to, że rezultaty biją na głowę twoje oczekiwania? Albo to, że to, w każdym tego słowa znaczeniu, jedyna w swoim rodzaju okazja to przeżycia czegoś tak niesamowitego? Oto historie dwóch (nowo)najlepszych przyjaciółek. Po przeczytaniu jeszcze raz zapytaj siebie – czy warto?

_**

Amane

**_

Martwiłam się, że mnie nie polubi. Czułam się taka skrępowana, że będę tydzień mieszkała u obcej osoby. A jeśli bym jej przeszkadzała? Albo mnie by coś przeszkadzało? Czy wypada mi o tym powiedzieć? To był tylko jeden z całej masy moich zmartwień – że zgubię się autobusem, że zrobię coś obraźliwego. To taka zupełnie inna kultura! Bardzo chciałam zrobić dobre wrażenie, byłam podekscytowana na myśl o poznaniu kogoś z Polski.

Z miejsca polubiłam Marysię. Była bardzo miła i gościnna. Miałam nadzieję, że dobrze będzie wspominała mój pobyt, ale nie spodziewałam się, że tak się do siebie zbliżymy. Nie jestem otwartą osobą i z trudem nawiązuję nowe znajomości ale z Marysią było zupełnie inaczej. Jestem jej bardzo wdzięczna, bo dzięki niej poczułam się jak w domu. I świetnie podszkoliłam się w polskiej kinematografii! A gdy przyszło do wyjazdu, obie płakałyśmy. A ja nigdy nie płaczę!

_**

Marysia

**_

Moja pierwsza myśl, gdy obudziłam się w dniu przyjazdu Amane? „Na co mi to było. Po co zgodziłam się na bycie tym hostem.” Już tęskniłam za chodzeniem w majtkach po mieszkaniu. A co jeśli ugotuje mi ślimaki na obiad? Przecież będę musiała je zjeść, a jak tu jeść ślimaki, jeszcze w mojej kuchni. I co będzie jeśli ona chrapie? Spałam kiedyś w pokoju z cioteczną kuzynką mojej matki  i ona tak strasznie chrapała i całą noc nie mogłam spać. Co jeśli ta dziewczyna chrapie?

Z początku nie bardzo ją polubiłam. Wydawało mi się, ze jest zadufana w sobie i jakaś taka nieobecna, jakbym nie nadawała się do rozmawiania z nią. Ale dość szybko zrozumiałam, że ta powściągliwość jest elementem jej kultury.

Któregoś dnia wróciłam zmarznięta i przybita, a jeszcze bardziej się wściekłam, gdy od progu ją zobaczyłam. Przecież chciałam być teraz sama. Amane zaparzyła jakąś japońską herbatkę i przegadałyśmy nad nią prawie całą noc. Kiedyś zrobiła mi japońską zupę, która podziałała na mnie lepiej niż kawa!

Miała zostać tydzień, a została ze mną cztery. Zyskałam wspaniałą przyjaciółkę i przepis na nieziemską zupę.

**

Nie daj się prosić. Otwórz swoje drzwi na kulturę. Zostań hostem.

**

Więcej informacji pod adresem: http://aiesec.pl/dla-studentow/dzialalnosc-lokalna/aiesec-uniwersity/global-host

Formularz aplikacyjny: http://bit.ly/globalhostlodz

e-mail: globalhostlodz@gmail.com

Dni Kariery – relacja z targów

Nagłówkowy na strone. png

Dni Kariery® to najlepsze targi pracy, praktyk i staży, które odbywają się już od 24 lat. To jedna z najstarszych inicjatyw AIESEC Polska – globalnej organizacji, prowadzonej przez młodych ludzi, która poprzez realizowane projekty i pracę zespołową umożliwia studentom rozwój osobisty i profesjonalny.

27 i 28 października 2015 r. miały miejsce targi pracy, praktyk i staży dla studentów i absolwentów w Auli Spadochronowej SGH. Przez te dwa dni wystawiało się ponad 50 firm, pierwszego dnia były to firmy FCMG, zaś drugi dzień był poświęcony firmom finansowym i outsourcingowym.  Podczas dni targowych uczestnicy mogli się dowiedzieć się o programach praktyk, rekrutacji w firmie oraz wymaganiach, jakie stawiają pracodawcy wobec kandydatów.

Na studentów i absolwentów oprócz  stanowisk firm czekało wiele atrakcji m.in. :

yes2 Strefa Doradztwa Zawodowego, gdzie była możliwość skonsultowania CV z wykwalifikowanym rekruterem.

yes2 Chillout Zone to miejsce relaksu dla uczestników targów. W tej strefie odbywały się liczne konkursy, w których była możliwość wygrania atrakcyjnych nagród min. zmywarki, mikrofalówki. Sprzęt elektroniczny sponsorowała firma Candy Hoover. Oprócz głównych nagród, do zdobycia były: vouchery na obiad do naleśnikarni Manekin, podwójne bilety do kina DK, selfiesticki.

yes2 Jednym z urozmaiceń , które przygotowali organizatorzy, był warsztat z naszym partnerem merytorycznym przedsiębiorstwem farmaceutycznym Lekam z o.o. na temat rekrutacji.

Targi nie mogłyby się odbyć dzięki pracy wielu młodych, zdolnych ludzi, którzy poświęcili  każdą wolną chwilę, aby dostarczyć uczestnikom i wystawcom najlepsze wspomnienia z targów.

Do sukcesu przyczyniło także wiele firmy, którym pragniemy podziękować : Candy Hoover, główny sponsor nagród (dwie zmywarki, trzy mikrofalówki),  Cupcake Corner Bakery (https://cupcakecorner.pl ),która przygotowała wyjątkowe spersonalizowane babeczki dla każdej firmy, portalowi www.praca.pl, portalowi www.dlastudenta.pl, który urozmaicił targi licznymi konkursami z nagrodami.

Wierzymy, że dzięki różnorodności firm, każdy z Was znalazł wymarzoną ofertę dla siebie.

Czekamy na Was już 22 marca 2016 r. w Pałacu Kultury i Nauki podczas wiosennej edycji Dni Kariery®.

Logotypy pdf logotypy po feedbacku

Praca szuka człowieka, czyli relacja z targów Dni Kariery

9 miast w Polsce, ponad 20  lat doświadczenia, 40 000 zapisanych uczestników, 300 firm i wystawców, miesiące przygotowań oraz intensywne 7 godzin w wiosce targowej, gdzie wszystkie ścieżki prowadzą do samorozwoju i sukcesu – tak w skrócie można opisać wydarzenie, które ma miejsce co roku na wiosnę w największych ośrodkach akademickich, a tej jesieni także w Warszawie, Katowicach i Poznaniu.

Dni Kariery, bo o nich mowa, to jedno z największych przedsięwzięć na rynku pracy i wśród społeczności studenckiej. To targi pracy, praktyk oraz staży dla studentów i absolwentów.

Dla kogo to wszystko?

To wyjątkowy dzień zarówno dla wystawców jak i uczestników. Targi dają pracodawcom szansę promocji szerokiej oferty pracy wśród studentów. Umożliwiają, na co dzień raczej niemożliwy i trudny , bezpośredni kontakt z potencjalnymi pracownikami i stażystami. Obecność na targach pozwala im zbudować pomost pomiędzy profesjonalną pracą branżową a światem akademickim. Firmy mają szansę na wymianę informacji oraz wzajemnych oczekiwań. Dzięki spotkaniom z młodymi ludźmi, mogą w oczywisty i zrozumiały sposób przekazać informację o profilu idealnego kandydata , którego z ogromną chęcią zaprosiliby do współpracy.

Studenci natomiast mają nieograniczoną możliwość w porównywaniu  interesujących ich stanowisk i możliwości rozwoju w interesujących ich branżach i firmach, aby na końcu wybrać tą najbardziej spełniającą ich oczekiwania.

Ale… co dzieje się na backstage’u?

Wszystko zaczyna się wiele tygodni wcześniej. Organizatorzy i koordynatorzy danej edycji są odpowiedzialni za całe wydarzenie. Długo by wymieniać listę zadań, które muszą zrealizować. Po pierwsze – istotna jest odpowiednia lokalizacja targów. Z tym wiąże się zaplanowanie logistyczne. Jakość i profesjonalna organizacja to jedne najważniejszych wartości, którymi kierują się osoby koordynujące Dni Kariery. Spotkania biznesowe, negocjacje, prezentacje wydarzenia, zachęcenie do wzięcia udziału są najważniejszymi elementami w pracy zespołu organizatorów. Reprezentują oni samych siebie i organizację – są wizytówką targów Dni Kariery. Od tego, jak profesjonalnie się przygotują zależy, czy dana firma przyjmie ofertę współpracy i będzie chciała wziąć udział w targach. Efektem kilkumiesięcznej pracy jest 7 godzin podczas samego wydarzeia. A rezultaty mówią same za siebie. Różnorodne branże, międzynarodowe konglomeraty, ale i także lokalne, dynamicznie rozwijające się firmy i niezmienna od lat ich obecność na targach to dowód na to jaki ogrom pracy wkładają organizatorzy, aby zestawienie dwóch liter D i K wzbudzało zaufanie, wyznaczało standardy, tworzyło profesjonalną platformę komunikacji świata biznesu z tym akademickim.

Opiekunowie firm

W dniu samego wydarzenia organizatory się mobilizują – jednak tylko kilka osób nie wystarczy, aby zapewnić najlepsze doświadczenie wystawcom i studentom.  Z pomocą przychodzą opiekunowie firm. Młodzi, ambitni, pracowici członkowie organizacji AIESEC. To oni odpowiedzialni są za utrzymanie porządku na kilkuset metrowej hali, na której to w ciągu 7 godzin zaledwie przewiną się tysiące studentów, a dziesiątki firm i wystawców będzie potrzebowało wsparcia i opieki merytorycznej. Od 6 rano są na miejscu, aby kontrolować sytuację i upewnić się, że wszystko jest gotowe. Stają się przewodnikiem dla firmy, którą będą się opiekować w ciągu dnia targowego. Są czujni, obserwują wszystko wokół i mają otwarte umysły, aby nawiązywać kontakty biznesowe i wychwytywać najciekawsze oferty. Wśród nich nie może także zabraknąć osób odpowiedzialnych za rejestrację uczestników. Z pozoru proste zadanie przeistacza się w iście dynamiczną akcję, wymagającą uwagi, precyzji i dobrej organizacji, aby poskromić tłumy studentów napływających obrotowymi drzwiami w kierunku bramek prowadzących na teren targów.

Kiedy piszę ten tekst, jest już po Dniach Kariery. Zakończyły się parę godzin temu. Zakończyły się sukcesem. Po raz kolejny. Zadowoleni studenci, usatysfakcjonowani wystawcy, dumni i niewyspani ( z naciskiem na niewyspani) organizatorzy i serwisanci.

Każdy wyniósł coś cennego z tego wydarzenia. I nie, nie mam na myśli długopisów i notesów, choć i one są miłą i nieodzowną częścią targów. Ciekawe doświadczenie, kontakty biznesowe, bogata wiedza, nowe perspektywy, interesujące osobowości, młode talenty, potencjał, możliwości rozwoju, satysfakcja. I są to wartości wtórne, które można dowolnie połączyć z każdą grupą osób biorących udział w Dniach Kariery. Bo każdy pracodawca kiedyś był studentem, student organizatorem czy uczestnikiem targów. Dlatego też jest to niezwykłe i unikatowe wydarzenie organizowane na ogromną skalę. Przez studentów dla studentów. Jedno miejsce, jeden dzień, a ogrom szans, jakie stwarza jednoczesna obecność tych trzech światów inspiruje wszystkich do działania, poszukiwania i ciągłego kształcenia.

Autorem tekstu jest: Aleksandra Gałązka 

Więcej niż 1000 słów

DSC_0005

Każda minuta, a nawet sekunda spędzona w jednej z tajskich szkół, w prowincji Lopburi była jak odkrywanie czegoś nowego, czego nie zobaczysz w filmach, czy nawet najlepszych reportażach. Każdy dzień spędzony w Tajlandii dał mi o wiele więcej niż piękne widoki, tropikalne plaże, czy egzotyczne dżungle. Największym paradoksem  jest to, że to ja przyjechałam tutaj z jakąś misją, a konkretniej z nauczaniem angielskiego dzieciaków, które nie mają szansy na większy rozwój w ubogich rejonach Tajlandii, a finalnie okazuje się, że to one wykonały wielką  misję wobec mnie. To ja nauczyłam się od nich najwięcej. Jak małe dziecko od początku, krok po kroku – uśmiechu, cierpliwości, punktualności, języka, tradycji, kultury, doceniania każdego dnia i życia w skromności.

Wielkie powitanie

Lekko zdezorientowana wchodzę do klasy, podążam za nauczycielką angielskiego, uważnie obserwując jej ruchy, nie chcąc na pierwszym kroku zrobić czegoś niezgodnego z tajską kulturą. Przed wyjazdem postanowiłam poczytać trochę o tajskich obyczajach. Pierwsza zasada – zdejmij buty przed każdym pomieszczeniem. Patrzę na nauczycielkę, ściąga klapki przed klasą, robię to samo, niezdarnie ściągając moje nowe kiczowate „sandałki”. W tle słyszę dziecięce chichoty, co nie wróży niczego dobrego. Ostrożnie wchodzę, widzę wychylające się głowy z ławek i  uśmiechnięte twarze w biało-granatowych mundurkach. Wszystkie czarne jak węgiel oczy wpatrzone są we mnie. Cała gromada zgodnie wstaje z rozkazem jednego chłopczyka, siedzącego w rogu klasy ‘Stand up kids’ i jednym, głośnym, zwartym głosem mówi : – Good Morning Teacher !

Moja fala emocji, szczególnie zawstydzenia i nerwów, została nieco ugaszona przez słodkie głosy z uroczym tajskim akcentem.

– Uhhh… pierwsze koty za płoty po cichu mówię sama do siebie.

Niezwyczajne Zwyczaje

Wszystkie dzieci są w szkole już od 7.30. Przechodzę powolnym krokiem przez korytarz, w tle słysząc tajską muzykę, która umila czas uczniom podczas gdy odbywa się poranne sprzątanie szkoły. Wszystkie dzieci ubrane są w mundurki, biegają z wielkimi miotłami i workami na śmieci. Gdy wybija  punkt ósma, zaczyna się wielkie „otwarcie dnia”.  Każdego poranka dwóch najwyższych chłopców wywiesza flagę Tajlandii, a uczniowie dumnie odśpiewują hymn. Całej kompanii towarzyszy mała orkiestra z bębnami. Następnie dyrektor lub jeden z nauczycieli wygłasza swoje przemówienie. Po apelu uczniowie przechodzą do jednego z pomieszczeń, siadają po turecku, zamykają oczy i wspólnie odmawiają modlitwę na dobry początek dnia. O 8.30 zaczynają się zajęcia. Tutaj na korytarzu nie zobaczysz dziecka bez uśmiechu, czy też ucznia, który nie zwróci  pokłonu w Twoją stronę. Wszyscy odnoszą się do siebie z ogromnym szacunkiem. Uprzejmość można wyczuć na każdym kroku.

DSC_0454

Metoda na głoda

Na holu rozbrzmiewa  głośny dzwonek. Wszystkie piszczące, małe człowieczki kierują się w stronę stołówki. Każde dziecko ustawia się jedno za drugim na korytarzu. W środku stoją dwie nauczycielki przy wielkich żelaznych garach. Zapraszają mnie do osobnego stolika z podanym obiadem. Patrzę na wielkie kolejki ustawione w kierunku ogromnego naczynia z ryżem.  Po chwili zastanowienia pytam, czy mogę nakładać dzieciom obiad. Odruchowo jedna z nauczycielek zaprzecza i mówi, że zrobi to sama, a następnie wkazuje palcem osobny stolik z przygotowanym dla mnie posiłkiem. Jeszcze nie wie, że moja upartość nie zna granic. Po chwili przekonywania podaje mi dużą łychę. Nagle dwa rzędy zamieniają się w jeden, wszystkie dzieci ustawiają się w kolejce do mnie. Patrzę na cieszące się oczy, kolejno podchodzące do mnie z talerzem. Za takie szczere, niewinne  uśmiechy mogę stać z garnkiem nawet do wieczora. Kolejka poszła całkiem szybko. Siadam do osobnego stolika z nauczycielami. Dzieci przed posiłkiem wstają i odmawiają modlitwę.

DSC_0432

Wielkie gacie w akcji

Zgodnie z kulawą tajsko- angielską rozmową z moją ” drugą mamą”, u której mam spędzić kolejne sześć tygodni wolontariatu, dzisiaj miałam iść do świątyni. Z naszej całej konwersacji zrozumiałam dwie informacje “Tomorrow temple 6.30”.  Rano byłam bardzo zdenerwowana, nie wiedziałam co mnie czeka. Dom okazał się pusty. Utumporn o mnie zapomniała ? Myślę, spanikowana. Wychylam głowę zza firanek i rozglądam się przez szybę. Zauważam  dwie osoby, odwrócone tyłem, ale żadna nie przypomina mojej host. Zauważam profil jednej – wygląda jak jedna z nauczycielek ze szkoły. Trochę się uspokajam, ale dalej nic nie rozumiem, niedługo zaczynam zajęcia, a jej wciąż nie ma… Po chwili ktoś puka do drzwi. Pierwsze o czym pomyślałam, to to, że nie dogadam się z nimi po angielsku. Instynktownie otwieram drzwi i witam je tajskim ukłonem.  Dwie kobiety wchodzą do pomieszczenia, chichocząc między sobą. Następnie jedna z nich wskazuje na drzwi, na których wiszą dosyć wielkie, pufiaste spodnie, ozdobione złotymi wzorami. Wyraźnie dają mi do zrozumienia, żebym je założyła. Nun wyciąga z torby piękną, połyskującą szatę  i zaczyna oplatać ją wokół mojego tułowia. Owinęła mnie nią dwa razy a następnie umieściła złote agrafki w okolicach bioder. Nie widzę się w lustrze, ale całość może wyglądać całkiem nieźle. Nadszedł czas na fryzjera. Jedna z nich zrobiła mi warkocz i wpięła we włosy złotą klamrę. Na koniec przypięły w talii złoty pas oraz nałożyły duży naszyjnik z kolorowymi, połyskującymi kryształami. Nigdy nie spodziewałam się, że wielkie gacie, nieuchronnie podkreślające moje szerokie biodra mogą całkiem ładnie współgrać ze złotą szatą.Wszystkie na mnie patrzą i zgodnie mówi “narra”, co oznacza piękna. Zawstydzona, przeglądam się w lustrze, wyglądam prawie lepiej niż na mojej własnej studniówce.

Rewia mody

Podjeżdżamy pod świątynie. Starsze Panie gwałtownie się odwracają i patrzą na mnie ze zdziwieniem.Stanowię niezłą atrakcję, wszyscy kierują w moim kierunku delikatne ukłony. Po chwili zbierają się wszyscy znajomi nauczycieli ze szkoły, w której uczę. Wszyscy witają mnie bardzo ciepło, zagadując po tajsku. Odpowiadam uśmiechem – tajskim sposobem na wszystkie sytuacje i próbuję wydukać z siebie pojedyncze słowa. Od razu biorą mnie na środek świątyni przed posąg złotego Buddy. Nagle zbiera się gromadka Azjatek, z których każda chce mieć ze mną zdjęcie. Kolejno prowadzą mnie do ławek, gdzie znajdują się wielkie miski. Jedna z pań demonstruje mi cały proces. W ręku trzyma miskę z ryżem i żelazną łyżkę, po kolei wrzuca do każdego kubła łyżkę ryżu. Dalej przekazuje mi abym zrobiła to samo. Następnie podążamy w stronę ołtarza. Uważnie obserwuję moją nauczycielkę, i próbuję wykonać każdy ruch. Musi wyglądać to komicznie. Jedna z kobiet cały czas poprawia moje ręce, które powinny być mocno przywarte do klatki piersiowej.  Teraz wiem co znaczy bycie modelką…Okazuje się, że  po chwili na dywanie pozostaję tylko ja. Rozpoczyna się błysk fleszy, a ja czuję się jak prawdziwa gwiazda.

Mafia atakuje

Gdy dowiedziałam się gdzie dokładnie, będę odbywać mój wolontariat, pierwszą informacją we wszystkich nagłówkach artykułów było ” Lopburi- miasto małp”. Stwierdziłam, że koniecznie muszę to zobaczyć i pewnego dnia Utumporn postanowiła spełnić moje marzenie i mnie tam zabrać. Po półtorej godziny jazdy jesteśmy na miejscu.  Tutejsze małpy osiedliły się niegdyś na terenie jednej ze świątyń kompleksu sakralnego Wat San Phra Kan. Moja host wskazuje na słupy z kablami, gdzie już z daleka dostrzegam skaczące małpy. Stare budynki, miliony rozwydrzonych, małych, figlarnych potworów. Choć makaki jawajskie są oswojone to potrafią gryźć i rzucać się na turystów. Ich niezmierna ciekawość sprawia, że bardzo chętnie zaglądają do niejednej torebki. Przed świątynią można dostrzec mnóstwo znaków ostrzegawczych z informacją o uważnym pilnowaniu swych aparatów oraz plecaków. Każdego roku w listopadzie małpy obchodzą swoje święto. Mieszkańcy obdarowują je przeróżnymi smakołykami a wielka uczta przyciąga wielu turystów. Wchodzimy do świątyni. Nagle słyszę krzyk, odwracam się i zauważam, że jedna z małpek znalazła swą ofiarę i rzuciła się na jedną z turystek. Sytuacja wygląda nieco komicznie, bo do kobiety zaczęło podbiegać więcej urwisów. Jej krzyk zmienił się w wołanie o pomoc. Przed świątynią stoi ochrona, która szybko podbiegła do turystki odganiając małpy. Cała sytuacja wygląda nierealnie, a ja nie mogę przestać się śmiać.

Kraj uśmiechu

Nie żałuję ani chwili spędzonej  na wolontariacie w Tajlandii. Nawet gdy czasem bariera językowa wydawała się nie do pokonania, to ciepły uśmiech każdego ucznia sprawiał, że zapominałam o wszelkich trudnościach. Gdy wszyscy wokół Ciebie pragną przychylić Ci nieba, czujesz, że jesteś tu naprawdę potrzebna. Teraz pisząc to znajduję się na drugim krańcu świata, a wspomnienia są tak silne, że na zawsze pozostaną w moim sercu. Każdy osobny uśmiech „włożyłam” do kieszeni i przywiozłam do Polski.

DSC_0422

Youth Speak 2.0

Youth Speak 2.0

ItsTimeToShape

Youth Speak Survey jest jedną z wielu inicjatyw AIESEC. Ankieta została przygotowana przez studentów dla studentów w celu zebranie opinii młodych ludzi na temat obecnej sytuacji na świecie oraz ich wizji na przyszłość. Jako przedstawiciele organizacji, wierzymy, że przyszłość zależy od tego, co robimy dzisiaj.

Dlatego też czekamy na odpowiedzi od każdej młodej osoby. Chcemy, wiedzieć, czym się interesują, o jakie sprawy globalne dbają oraz, w jaki sposób angażują się w sytuację otaczającego ich świata. Chcemy, aby głos młodych był słyszany. Dzięki temu jesteśmy wstanie wzbudzić świadomość, zwrócić uwagę na problemy oraz zmotywować do działania.

Wypełnij ankietę: http://bit.ly/YouthSpeakMovement_Poland.

W sierpniu, podczas spotkania w Nowym Yorku, na którym przedstawiciele AIESEC także byli obecni, Organizacja Narodów Zjednoczonych stworzyła 17 goli globalnych, które adresuje do całego społeczeństwa. Odnoszą się one do zrównoważonego wzrostu i stanowią rozszerzenie goli milenijnych Dzięki nim świat za 15 lat świat może być lepszy. Jednak bez głosu młodych ludzi, cele te nie zostaną zrealizowane. Więcej na ten temat na: www.globalgoals.org.

Bez tytułu