Co, gdybym nie pojechała? Pewnie nic. Najgorsze “nic”, jakie mogłoby zagościć w moim życiu.

Napisać krótko o przygodzie w AIESEC? Może być ciężko, ale… spróbuję.
Cześć, jestem Irka i na chwilę zabiorę Was na Cypr – miejsce, do którego trafiłam w lipcu tego roku, właśnie dzięki wymianie z AIESEC. Jak to się zaczęło? Już od dzieciństwa marzyłam o podróżach, poznawaniu nowej kultury i ludzi innej narodowości.
Mimo wszystko obawiałam się, że nie będę miała wystarczających środków finansowych, a nawet jeśli, to nie będzie to wystarczająco bezpieczne… Na szczęście znalazłam wolontariat, który spełnił wszystkie moje oczekiwania. A nawet więcej! Nie tylko dostałam możliwość wyjazdu za granicę za śmiesznie małe pieniądze; organizacja AIESEC zadbała również o mój rozwój pod kontem umiejętności liderskich. 
Za każdym razem kiedy opowiadam o tym, czym się zajmowałam, ludzie dziwią się, że to w ogóle możliwe, bo coś takiego to tylko w filmach przyrodniczych… a jednak. Poleciałam na Cypr, żeby chronić żółwie morskie!
Chyba nie muszę mówić, jak ogromnym przeżyciem było wyciąganie tych małych gadów z piasku, przekładanie ich do wiader i wpuszczanie do wody. A tak naprawdę to tylko jedna z atrakcji, która mnie spotkała, zaraz obok zwiedzania najpiękniejszych zakątków Cypru, uczestniczenia w festiwalach, imprezach, relaksie na plaży… ale przede wszystkim poznania tak niesamowitych ludzi, z którymi w ciągu 6 tygodni, jakie tam spędziłam, stworzyłam niepowtarzalną, “międzynarodową rodzinę”.
Co by było, gdybym nie pojechała? Pewnie nic. Najgorsze “nic”, jakie mogłoby zagościć w moim życiu, “nic”, za którym kryłby się strach przed nieznanym, zrezygnowanie, bo skoro teraz nie miałam odwagi walczyć o swoje marzenia, to… kiedy? Nie chcę nawet myśleć, jak bardzo rozczarowałabym samą siebie.
Jeśli naprawdę chcesz stworzyć historię, która zmieni Twoje życie, działaj. Mi się udało. Czemu Ty miałbyś nie spróbować?