Zdecydowałam się rekrutować, kiedy po dwóch miesiącach spędzonych w Szkocji wróciłam do Polski. Chciałam znowu poczuć multikulturowe środowisko i spędzać czas wśród ludzi różnych narodowości oraz przede wszystkim DZIAŁAĆ. AIESEC wydał mi się dobrą odpowiedzią na moje potrzeby.

O AIESEC dowiedziałam się poprzez dawną  znajomą z gimnazjum, która wrzucała na Facebook’a mnóstwo postów związanych z AIESEC. Zaintrygowała mnie i zaczęłam szukać w internecie, czym AIESEC w ogóle jest.

Szczerze mówiąc, nie miałam specjalnych obaw jeśli chodzi o samą rekrutację. Podchodziłam do tego z dystansem, stwierdziłam, że osoby, które będą mnie rekrutować, po aplikacji i rozmowie, same ocenią czy się nadaję czy nie. Jeśli nie – spróbuję następnym razem.

Dopóki nie zaczniesz robić czegoś poza studiami i hobby, Twoje patrzenie na świat jest bardzo ograniczone. Myślę, że dlatego warto działać w organizacjach – żeby złapać dystans i popatrzeć z innej perspektywy.

Co prawda kariery jeszcze nie robię, ale wiem, że przez to, co przeżyłam w AIESEC, perspektywa  dwujęzycznej, godzinnej rozmowy kwalifikacyjnej nie spędzi mi snu z powiek, a moja sekcja “umiejętności” w CV wzrośnie o parę dobrych pozycji.

Poza klasycznymi skillami miękkimi, jak otwartość i zdolności interpersonalne, to posiadłam też masę konkretnych, praktycznych  umiejętności – podstawy Photoshopa, AdWordsów czy facebookowego managera reklam.

Jak to powiedział kiedyś ktoś mądry “Znajdź pracę, którą Cię uszczęśliwia, a nie przepracujesz ani jednego dnia”. Ja w AIESEC nie pracuję.

Zajmuję się digital marketingiem. Tworzę i umieszczam reklamy, analizuję kto w co klika i staram się, żebyśmy byli widoczni w internecie.

Dzięki naszym reklamom więcej ludzi dowiedziało się o możliwości wyjazdu na wolontariat lub praktyki. Jeśli tylko zdecydują się wyjechać – to na pewno zmieni ich życie!

Mimo, że moja praca polega głównie na pracy zdalnej, to wiem, że na pewno wpłynęłam na moich znajomych i ludzi wokół, poprzez opowiadanie o AIESEC, o jego założeniach, o tym co naprawdę robimy i o historiach wymianowych. Czuję, że inspiruję, a inspiracja jest mocą napędową zmian na lepsze.

AIESEC cieszy się teraz ogromnym zainteresowaniem wśród moich znajomych i słyszę tylko pozytywne głosy na temat tego, co robimy. Nie wspominając już o niezwykłych historiach ludzi, którzy wracają z wymian zagranicznych. Część z nich aż porusza do łez.

Większość organizacji zrzesza wolontariuszy po prostu dla samego zrzeszenia lub dla ‘sprzedania’ tego co oferuje. AIESEC za to zadba o Twój rozwój jak żadna inna taka organizacja ani nawet Twoje studia.

Aplikując nic nie tracisz ani do niczego Cię to jeszcze nie zobowiązuje. Po prostu zrób to, bo czemu miałbyś nie spróbować?

-Viktoria