Filipiny

Zapraszamy do przeczytania relacji z wolontariatu GLOBAL CITIZEN. O urokach Filipin opowiada Magdalena Kaleta studentka V roku analityki medycznej na Uniwersytecie im. Piastów Śląskich we Wrocławiu.

“Jak to się stało, że wyjechałam na wolontariat? Decyzję o złożeniu aplikacji na GLOBAL CITIZEN podjęłam pod wpływem chwili, w ogóle nie zastanawiając się nad późniejszymi konsekwencjami. Tak oto w sierpniu znalazłam się na Filipinach!

Spędziłam tam niesamowite 8 tygodni jako wolontariusz w Philippine Red Cross Manila Chapter. Jak wyglądała moja praca jako wolontariusz? Na miejscu między innymi przeszłam wiele interesujących szkoleń, uczestniczyłam w dyżurach dziennych i nocnych w jednostce, przygotowywałam oraz wydawałam posiłki poszkodowanym ludziom w powodzi, prowadziłam zajęcia z udzielania pierwszej pomocy w szkołach, jak również byłam  odpowiedzialna za zapewnienie bezpieczeństwa medycznego uczestników narodowego protestu.

Czy żałowałam kiedykolwiek swojej decyzji o wyjeździe? Ależ skąd, ponieważ podczas mojego pobytu w tym egzotycznym kraju spotkałam ciekawych, wartościowych ludzi, zdobyłam cenne doświadczenia życiowe oraz miałam okazję podszkolić swój angielski.

Wspaniale wspominam czas spędzony na wolontariacie. Filipiny to kraj, gdzie czas płynie wolniej, a ludzie zawsze są radośni, uśmiechnięci i pomocni. Można się od nich bardzo dużo nauczyć.  Zazdroszczę im, że potrafią żyć z dnia na dzień oraz doceniać każdą chwilę spędzoną w rodzinnym gronie, a także cieszyć się z tego, co mają. Każdego dnia zaskakiwały mnie różne rzeczy, od bogactwa kulturowego, przez tradycje, zwyczaje i dania kuchni filipińskiej. Podczas pobytu miałam okazje przeżyć niezwykłe przygody. Doskonale pamiętam na przykład swoją pierwszą jazdę jeepney’em – to dopiero było przeżycie, oczywiście pozytywne!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Co robiłam poza pracą? W wolnych chwilach, a nie było ich tak dużo, bo jednak wolontariat był dla mnie priorytetem i głównym celem mojej podróży, miałam okazję zwiedzić nie tylko Manilę, ale i inne miejsca m.in. tarasy ryżowe w Batad, wulkan Taal i wulkan Mayon. Muszę się pochwalić, że udało mi się nawet polecieć na wyspę Palawan i Boracay, gdzie poleniuchowałam kilka dni pod palmami na pięknych, piaszczystych plażach i ponurkowałam w turkusowym morzu. Ponadto, przekonałam się jak żyją ludzie w wioskach z dala od miejskiego zgiełku oraz w różnych częściach kraju, bo przecież Filipiny to tysiące wysp i wysepek. To wszystko wywarło na mnie niezapomniane wrażenie. Całkowicie się zgadzam z mottem państwa, które brzmi: „It’s more fun in the Philippines!”.

To wszystko zawdzięczam programowi GLOBAL CITIZEN, dzięki któremu miałam możliwość zobaczyć inny, tak odległy zakątek świata. Nierealne do tej pory marzenia o dalekiej podróży, stały się rzeczywistością. To, co mogę dodać na koniec to to, że nigdy nie zapomnę tej przygody i jestem pewna, że to dopiero początek moich międzynarodowych wypraw.”