Jaki jest Twój cel na jutro? | Historia Tomka

3 lata. Do15590415_1240505012654877_3102093439268324876_nkładnie tyle zwlekałem z decyzją o zaaplikowaniu do AIESEC. ”Chyba nie mam tyle czasu”, „Czy ja się tam w ogóle odnajdę?”, „Nie wiem czy się do tego nadaję”, „Dobra, może w następnym półroczu”. Muszę sobie to przyznać – byłem dość dobry w wymyślaniu wymówek i odwlekaniu. W pewnym momencie zacząłem nawet lubić swoje lenistwo. Bardzo mi pomagało wpasować się w środowisko w jakim się otaczałem. Do czasu…
Zacząłem trochę bardziej otwierać się na nowe znajomości. Z czasem poznawałem coraz więcej osób, które robiły coś ciekawszego niż oglądanie seriali, granie w gry i wychodzenie na piwo. Nie zrozumcie mnie źle. To też jest spoko, ale nie jako główny wypełniacz czasu. Nie jako cel na jutro.
Pewnego razu wyszliśmy z nowymi znajomymi. W pewnym momencie zaczęliśmy wspominać i dzielić się historiami osób z innych krajów i kultur, które poznaliśmy przy okazji naszych podróży. Opowiadać o tym w jaki sposób na nas wpłynęły, jak nas rozwinęły, co nowego zrozumieliśmy. Zaraz zaraz…. powiedziałem „my”? No właśnie. W pewnym momencie padło magiczne pytanie.
„-Tomek, a Ty?
-Yyyy, no tego…” – Coś mnie wtedy tknęło. To było jak budzik ze słodkiego letniego letargu, któremu się oddałem, zapomniawszy o tym, że lato nie trwa wiecznie. Poczułem, że coś tracę. Poczułem, że jestem do tyłu i że muszę nadgonić. Że chcę nadgonić. Przestałem tworzyć wymówki. Zacząłem żyć szybciej. Wyciągać z życia coraz więcej i ciągle było mi mało. Zaaplikowałem do AIESEC.
W tym momencie zdążyło się już urodzić we mnie zainteresowanie obszarem zasobów ludzkich, a w szczególności rekrutacją, co postanowiłem podkreślić podczas nadchodzącej rozmowy z moimi rekruterami.
Ok. Rozmowa rekrutacyjna. Wyniki. Dostałem się! Wciąż nie do końca przekonany, ale z optymizmem zacząłem szykować się na konferencję lokalną organizacji. Kilka dni później zbiórka rano pod Chatką Żaka. Wyjechaliśmy.
To co się tam działo przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Z godziny na godzinę coraz bardziej traciły ostrość moje wątpliwości związane z tym, czy się tutaj odnajdę i czy to słuszna decyzja. W życiu nie widziałem tylu otwartych, ambitnych i pełnych chęci do działania osób w jednym miejscu.
Rozpoczęła się Gala, na której mieliśmy się dowiedzieć do jakich projektów dołączymy. Moja kolej. Global Talent HR+. Mieliśmy zajmować się rekrutacją utalentowanych młodych ludzi, którzy chcą wyjechać za granicę na profesjonalne praktyki. Zasoby ludzkie i procesy rekrutacyjne w praktyce. No bajka – pomyślałem. Chwilę później poznałem moją liderkę i osoby z zespołu. Bardzo szybko zaczęliśmy się dogadywać. Cieszyłem się na myśl o współpracy i rwałem się do działania. No bajka – pomyślałem znowu. Po 3 intensywnych dniach pełnych nauki, inspirujących rozmów i integracji wróciliśmy z konferencji i zaczęliśmy działać.

konfa

 

W momencie, w którym to piszę jest styczeń 2017. Minęły jakieś 3 miesiące odkąd dołączyłem do AIESEC. Kilka dni temu zostałem wybrany na lidera kolejnej edycji mojego projektu. Moje ponadprzeciętne zdolności do wymyślania wymówek i odwlekania zostały zastąpione bardzo dobrą umiejętnością organizowania czasu, doświadczeniem w przeprowadzaniu rozmów rekrutacyjnych, ogromną motywacją do działania i większą otwartością umysłu. Dzięki organizacji, do mojej puli sportów, które regularnie uprawiam, dołączył squash (zaczęło się na jednym ze wspólnych wyjść integracyjnych naszego Oddziału) oraz poznałem tajniki Photoshopa, w którym hobbystycznie zacząłem pracować. Utwierdziłem się w przekonaniu, że rekrutacja to obszar z jakim chcę wiązać przyszłość. Poznałem ogrom wartościowych ludzi, także z innych krajów, którzy każdego dnia mnie inspirują i napawają optymizmem. A co jest w tym wszystkim najlepsze? Świadomość, że to dopiero początek.

Nazywam się Tomasz Banach i razem z AIESEC zmieniam siebie i lokalne środowisko.


Trwa rekrutacja do AIESEC – jeżeli też chcesz rozwijać siebie i środowisko,
które Cię otacza, wejdź na www.aiesec.pl/rekrutacja i dowiedz się więcej.