Język angielski – nie taki straszny.

kinia 1

Hej! Jestem Kinga i chcę opowiedzieć o mojej przygodzie związanej z językiem angielskim 🙂

Jak pewnie wiele z was, pierwszą styczność z tym  językiem miałam w przedszkolu. Właściwie od samego początku czułam do niego niechęć. Może dlatego, że później nie mogłam trafić na kompetentnego nauczyciela, który potrafiłby wytłumaczyć mi chociaż podstawowe problemy gramatyczne. Nie podobało mi się również to, że wszyscy dookoła naciskali na mnie, bym uczyła się tego języka. Nie wiem ilu miałam korepetytorów z angielskiego, ale było ich naprawdę wielu. Ale nawet oni zawiedli.

Często miałam momenty, że bardzo chciałam zrozumieć to, co ktoś do mnie mówił po angielsku, ale było to prawie niemożliwe.

Uwierzcie, mój angielski był na poziomie gorzej niż najgorszym. Do tej pory pamiętam, jak pewnego dnia nauczyciel poprosił mnie o przetłumaczenie krótkiego fragmentu tekstu. Nawet nie mogłam sobie przypomnieć co oznacza I am (wiem – straszne!). Jednak uwierzcie – NIE MUSIMY SIĘ MĘCZYĆ Z ANGIELSKIM!

Przede wszystkim musimy sami chcieć go zrozumieć – to jest nasz klucz do sukcesu. Jeśli czegoś nie chcemy, nastawiamy się do tej rzeczy negatywnie i nie dopuszczamy do siebie informacji, które są nam przekazywane.

Mimo że złe doświadczenia prawie całkowicie oddaliły mnie od nauki języka angielskiego, to w końcu dopadła mnie ciocia, której udało się wytłumaczyć mi podstawy podstaw. Później poszłam do szkoły językowej, która całkowicie zmieniła mój pogląd na język obcy.

W szkole tej nie uczyli Polacy, ale native-speakerzy. Nie wiem czemu trafiłam do grupy, której poziom był dwa razy wyższy od mojego, przez co na początku było mi bardzo ciężko, szczególnie jeśli chodzi o przełamanie się, aby cokolwiek powiedzieć lub aby się o coś spytać. Pomimo że często nie rozumiałam co nauczyciel mówił, to z czasem mój angielski stawał się coraz lepszy. Efekty było widać także w pozytywnych ocenach ze sprawdzianów, które miałam w szkole. Od tamtego czasu naprawdę polubiłam ten język, chciałam się go uczyć.

Wtedy grałam również w grę online, gdzie większość ludzi była obcokrajowcami. To również stało się moją motywacją do nauki, chciałam się z nimi komunikować, chociażby na podstawowym poziomie.

To, co chcę wam przekazać to to, że naprawdę nie musicie bać się angielskiego – nie taki diabeł straszny, jak go malują! 🙂 Z własnego doświadczenia wiem, że rozmowy z ludźmi z zagranicy dają najwięcej, można się naprawdę wiele nauczyć. Musimy tylko wyjść ze swojej strefy komfortu i się przełamać!

Teraz jestem już na drugim roku studiów i studiuję… filologię angielską! Gdyby ktoś mi w przeszłości powiedział, że tak będzie, na pewno bym mu nie uwierzyła! Ale teraz naprawdę nie wyobrażam sobie być na innym kierunku.

Dlatego gorąco was zachęcam do nauki i kontaktu z osobą, która pochodzi zza granicy! Może to naprawdę wiele dać, a czasem nawet zmienić życie!