Marek Hojnacki

Kierowałem 150-osobowym oddziałem AIESEC przy Szkole Głównej Handlowej. Teraz zarządzam międzynarodowymi projektami informatycznymi w globalnej korporacji.

Kiedy rozpoczynałem studia, myślałem, że jak najwięcej semestrów chciałbym spędzić na wymianach uniwersyteckich w stylu programu Erasmus. Ostatecznie nie pojechałem na żadną. Zamiast tego trafiłem do AIESEC, dzięki czemu spędziłem niesamowitą przygodę w Peru w tamtejszym oddziale organizacji, byłem trenerem na konferencji międzynarodowej w Szwajcarii, poznałem dziesiątki ludzi z najróżniejszych stron świata, od Argentyny po Malezję. Poza tym koordynowałem projekty, byłem członkiem zarządu odpowiedzialnym za marketing, a wreszcie przewodniczącym oddziału AIESEC przy Szkole Głównej Handlowej.

Oprócz wyjazdów zagranicznych jako najbardziej rozwijające wspominam właśnie te intensywne doświadczenia pracy grupowej, kiedy jako zespół jest się odpowiedzialnym za realizację konferencji, przyjazd i pobyt zagranicznych praktykantów, a wreszcie za całą organizację z jej 150 członkami.

AIESEC nauczyl mnie pokory w pracy z ludzmi i samodyscypliny w rozwoju osobistym.

Teraz jestem kierownikiem projektu w globalnej korporacji w branzy ICT. Zarzadzam miedzynarodowymi projektami na pograniczu telekomunikacji i informatyki realizowanymi dla klientow od Belgii po Pakistan. Wielu moich rowiesnikow rozpoczynalo prace kiedy ja zajmowalem sie wciaz organizacją studencką, ale to wlasnie wartosci i umiejetnosci wyniesione z AIESEC pozwalają mi teraz na tak szybki rozwoj.

AIESEC to ogromny worek możliwości. Sam możesz zdecydować o tym ile z niego wyciągniesz i jak to wykorzystasz. Dla mnie były to: rozwój, międzynarodowe kontakty, głębokie przyjaźnie, niesamowite wspomnienia. Co Ty wyciągniesz dla siebie?

Marek Hojnacki