Moja lekcja życia w Budapeszcie

Nazywam się Ania, mam 19 lat. Rozpoczęłam swoją przygodę z AIESEC zupełnie wyjątkowo, jeszcze przed pójściem na studia, w czasie najdłuższych wakacji życia 😊 Mój 6-tygodniowy pobyt w Budapeszcie miał niewiele wspólnego z odpoczynkiem, raczej okazał się najdłuższą lekcją, jaką otrzymałam w życiu.

Można powiedzieć, że pojechałam do Budapesztu z czystej ciekawości, chciałam po prostu zobaczyć co się stanie. Oprócz zainteresowania Węgrami nie powodowało mną nic szczególnego. Do ostatniego momentu zastanawiałam się, co ja właściwie robię i sama się sobie dziwiłam. I wtedy poznałam Giorgię, Karima, Crystal, Marcusa, Orhuna, Rachel, Ann i Nila (dokładnie w tej kolejności), zaczęłam wspólnie z nimi pracować. Naszym zadaniem było prowadzenie półkolonii dla dzieci z Budapesztu. Projekt nazywał się Summer4Youth, a jego motyw przewodni brzmiał Leadership Development. Dzięki naszym zajęciom dzieci rozwijały świadomość siebie i świadomość problemów, z którymi borykają się ludzie w różnych częściach świata, również kreatywność, pewność siebie, pokonywały wewnętrzne blokady. Jakkolwiek dumnie by to nie brzmiało, właśnie taka jest prawda. Na przestrzeni dwóch tygodni wiele potrafiło się zmienić. Wspaniale było widzieć, jak z naszą pomocą dzieci zaczynają więcej rozumieć i zauważać rzeczy, nad którymi wcześniej się nie zastanawiały. Sama wiele nauczyłam się dzięki prezentacjom moich nowych przyjaciół z całego świata. Każdy z nas opowiadał o swoim kraju i kulturze. Zdziwiłam się, że wolontariusze AIESEC mają tak patriotyczne myślenie, do tej pory wspominam, jak Orhun wywiesił nad swoim łóżkiem turecką flagę albo Marcusa podkreślającego, że Hong-Kong w żadnym wypadku nie jest częścią Chin.

Nauczyłam się brania większej odpowiedzialności za swoje czyny. Zrozumiałam, że dzieci uczą się od nas nie tylko podczas zajęć, ale cały czas. Patrzą na nas jak na wzory do naśladowania, choćbyśmy sami nie uważali się za autorytety. Dla mnie było to o tyle trudne, że część dzieciaków była jedynie dwa lata młodsza ode mnie! Ale właśnie takie wyzwania lubię 😊

Nauczyłam się, jak wiele pokory należy mieć w stosunku do innych ludzi. Nigdy nie wiemy, jaka historia kryje się za konkretną osobą, nieważne, czy pochodzi ona z Egiptu, czy Australii. Udało mi się spotkać nieprawdopodobnych ludzi – silnych i odważnych, którzy potrafili podnieść się z najgorszego upadku i jeszcze zdobyć się na opowiedzenie swojej historii publicznie. Którzy potrafili uśmiechać się i wspierać innych. pomimo wielkich trudności w domu rodzinnym. Którzy zachowali pogodę ducha, pomimo niepełnosprawności i licznych chorób.

Nauczyłam się, jak piękny i różnorodny jest świat. Chociaż nie każdy z nas od razu doceni egipskich kierowców autobusów, którzy nigdy nie mają czasu zatrzymać się na przystanku, albo mieszkańców Singapuru kaleczących język angielski na swój własny sposób, to jednak należy przyznać, że każdy zakątek Ziemi ma swój niepowtarzalny urok i warto się na takie doświadczenie otworzyć.

Życzę każdemu z Was takich pięknych i niezapomnianych lekcji i zapraszam do AIESEC, abyście mogli przeżyć to wszystko osobiście!

Ania Głowacka