“Największą radość sprawiało mi to, kiedy widziałam, jaki wpływ miał mój wolontariat na innych!”

Monika zdecydowała się podzielić historią z wolontariatu w Indiach.

Przekonała się, jak realny wpływ mają jej działania i jak wiele może zmienić taki wyjazd. Dziś jest Wiceprzewodniczącą ds. Programu Wolontariatów Wychodzących AIESEC Kraków

 

Od kiedy dołączyłam do organizacji wiedziałam, że pewnego dnia ja również wyjadę na wolontariat. Nie byłam pewna, co chcę robić ani gdzie chciałabym pracować. Myślę, że największy wpływ miała na to moja ówczesna liderka, która była na wolontariacie i przy każdej okazji opowiadała nam, jak bardzo wpłynęło to na jej życie, czego się nauczyła. Brałam również udział w wydarzeniach takich jak After Global, gdzie swoje historie opowiadały osoby, które wróciły z wymiany. Było to niesamowite doświadczenie, które tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że pewnego dnia to ja będę dzielić się moim doświadczeniem z wolontariatu.

 

Sama decyzja o wyjeździe była dość przemyślana, jednak organizowanie całego wyjazdu, czyli aplikacja na ofertę, przygotowania, kupno biletów, szczepienia itp. to zdecydowanie spontaniczne działania. Na wymianę wyjechałam w lipcu, a decyzję o tym, gdzie pojadę podjęłam dopiero na początku czerwca. Wszystkie formalności załatwiałam bardzo szybko, bałam się nawet, że może mi nie wystarczyć czasu.

 

Ludzie wokół mnie bardzo wspierali mnie w mojej decyzji. Pomagali mi w planowaniu wyjazdu albo brali na siebie część moich obowiązków, żebym tylko zdążyła załatwić wszystko czego potrzebuję przed wyjazdem. Widziałam, że cieszyli się oni co najmniej tak bardzo jak ja!

Przed wyjazdem byłam bardzo spokojna, co wydawało mi się dość dziwne, ponieważ leciałam daleko, sama, a dodatku do obcego miejsca. Ufałam ludziom, którzy mieli się mną zająć, miałam z nimi dobry kontakt, dlatego też nie musiałam się niczym denerwować. Pamiętam, że byłam ogromnie podekscytowana, bo w końcu moje marzenie o wolontariacie jest tak bardzo realne. Co więcej, wiedziałam, że w Mumbaju spotkam się z moim kolegą, który rok wcześniej był na wymianie z AIESEC w Krakowie. Pamiętam, że odliczałam dni do wyjazdu, a walizkę miałam spakowaną już kilka dni przed wylotem, co nie jest dla mnie naturalne, bo zawsze odkładam to na ostatnią chwilę.

 

W Indiach bardzo pozytywnie zaskoczyli mnie ludzie. W każdej sytuacji bardzo chętnie mi pomagali. Wiedzieli, że nie znam wszystkich zwyczajów tam panujących oraz że żyję w innym środowisku i innej kulturze, dlatego opiekowali się mną na każdym kroku. Dzięki AIESEC poznałam wielu fantastycznych ludzi, z którymi mam kontakt do tej pory i wiem, że jeśli chciałabym tam wrócić to zawsze ktoś będzie na mnie czekał.

 

Codziennym wyzwaniem dla mnie było życie pośród takiej ogromnej liczby ludzi. Przeludnienie tego kraju, a zwłaszcza miast, jest widoczne na każdym kroku. Podróż do pracy wiązała się z koniecznością przemieszczania się pociągiem, który był zatłoczony o każdej porze dnia. Trudno było mi też obojętnie patrzeć na tysiące osób, rodzin z małymi dziećmi, które mieszkały na ulicy, a ich dom to tylko kilka kartonów przykrytych folią.

 

Podczas wolontariatu pracowałam w publicznej szkole, gdzie uczyłam dzieci matematyki. Prowadziłam dla nich zajęcia wyrównawcze, aby poziom całej klasy był jednakowy. Potem, przygotowywałam testy kompetencji dla uczniów, które sprawdzały ich poziom wiedzy po każdej ukończonej klasie.  

Największą radość sprawiało mi to, kiedy widziałam, jaki wpływ miał mój wolontariat na innych. Część ludzi, których poznałam dzięki mnie wyjechała na wolontariat, inni dołączyli do AIESEC albo tak jak ja, otworzyli się na innych. Miło jest słyszeć słowo “dziękuję” za to, że po prostu z nimi rozmawiałam, odpowiedziałam im moją historię, spędzałam czas.

 

Przełamałam też wiele barier. Pierwszą, z którą musiałam się zmierzyć była walka z moją nieśmiałością. Przed wolontariatem miałam problem z otwieraniem się na ludzi, których nie znam, wstydziłam się z nimi rozmawiać, byłam dość zamknięta. Ponadto przełamałam też swój opór przed mówieniem w innym języku. Porozumiewanie się po angielsku nie sprawiało mi dużych trudności, jednak nie lubiłam rozmawiać z kimś w tym języku. Na wolontariacie musiałam “zmusić się” do komunikacji w języku angielskim, gdyż był to jedyny sposób dogadania się z innym ludźmi.


Wolontariat nauczył mnie umiejętności radzenia sobie w trudnych sytuacjach, kiedy jesteśmy zdani tylko na siebie. Otworzyłam się na innych ludzi, zwłaszcza tych nowo poznanych. Uświadomiłam sobie jak pięknym i atrakcyjnym krajem jest Polska, że żyje nam się tutaj naprawdę dobrze. Nauczyłam się również większej elastyczności i dopasowywania do nieprzewidzianych sytuacji. Po wyjeździe zauważyłam jak bardzo zmienił się mój charakter- stałam się silniejsza, wiem czego chcę i nie mam już dla mnie rzeczy niemożliwych.

 

Nie żałuję ani jednej minuty spędzonej na wymianie. Podczas wolontariatu czułam się naprawdę potrzebna, poznałam wielu wspaniałych ludzi oraz pracowałam nad sobą. Z pewnością były to najlepsze wakacje w moim życiu. Już teraz wiem, że na jednym wolontariacie się nie skończy…


Zainteresowała Cię historia Moniki?

Już teraz wejdź na Kr.aiesec.pl/GlobalVolunteer i dowiedz się więcej.