Przygoda prosto z Indii

Karolina Indie

Jak Karolina opowiada swoją przygodę na wolontariacie w Indiach? Sprawdźcie sami!

“A może wysiąść na najbliższym przystanku i powiedzieć, że nie zdążyłam na samolot?” – Takie były moje myśli, kiedy jechałam autobusem na lotnisko w Warszawie, skąd miałam udać się na program Global Citizen w Indyjskim mieście Dhanbad. W tamtym momencie położyłam na szalę moją ciekawość i wszystkie obawy. A było ich naprawdę było bardzo wiele. W końcu Indie mogą wydawać się nienajlepszym miejscem dla samotnie podróżującej dziewczyny, a ja nie będąc AIESECerem nie byłam do końca pewna na jakie wsparcie ze strony tamtejszych członków będę mogła liczyć. Dzisiaj wiem, że gdybym wysiadła z tamtego autobusu, odpuściłabym sobie najwspanialszą przygodę życia. Członkowie ISM AIESEC Dhanbad okazali się bardzo zaangażowani w swoją pracę i bardzo się jej poświęcali. Dzięki nim mój program był dobrze zorganizowany. Byliśmy zakwaterowani w dwupiętrowym mieszkaniu, przez co zawsze tylko korytarz dzielił mnie od kogoś chętnego do pomocy. Podziwiam zażyłość jaka panuje między tamtejszymi członkami AIESEC i sposób, w jaki dzielą się oni nią z przyjezdnymi. Dzięki temu ani przez moment nie poczułam się tam samotna.

carla en 2

Moją pierwszą myślą po wyjściu z samolotu było: ‘jak ja zniosę oddychanie tym powietrzem przez następne 2 miesiące?’ Mimo późnej nocy było one gorące, a podwyższona wilgotność sprawiała wrażenie ciężkości. Od razu poczułam także zapachy zatłoczonego miasta – kurzu zmieszanego z wonią ostro doprawionych dań.

Indie są krajem przeludnionym, przez co w wielu miejscach bywa tłoczno jak w trakcie dużych koncertów rockowych. Na ulicach piesi przepychają się między samochodami, tuk tukami, skuterami, a także krowami (!). Z opisu może wydawać się to straszne, ale ten rumor nadaje Indiom niepowtarzalny klimat. Dziś już wiem, że jeszcze nie raz będę tęsknić do tego rozgardiaszu, który sprawiał ze życie naprawdę nabierało tempa.

carla en 3

W trakcie pobytu miałam szczęście mieszkać z dwoma bardzo gościnnym hinduskimi rodzinami. Dzięki temu lepiej zrozumiałam tamtejsze obyczaje i wszystkie zależności w społeczeństwie. Uświadomiło mi to, jak silnie tradycja indyjska wpisana jest nawet w ich dzisiejsze nowoczesne życie. Jestem bardzo wdzięczna gospodarzom za wiele wyrozumiałości wobec mnie, gdyż dziewczynie z współczesnej Europy nie zawsze łatwo przychodzi przystosowanie się do lokalnych standardów.

AIESEC dał mi wspaniałą możliwość poznania Indii. Oprócz okazji do zwiedzenia paru świętych miejsc hinduizmu, jak Taj Mahal, Varanasi i buddyjskiej Both Gayi, mogłam przyjrzeć się życiu ludzi w miejscach, gdzie turyści nie docierają. Doskonale wiem, że dla większości mijanych w Dhambadzie ludzi byłam pierwszym człowiekiem z zachodu jakiego spotkali. Po pewnym czasie pogodziłam się z faktem, że zawsze ktoś gdzieś mnie obserwuje lub wyciąga aparat, żeby zrobić mi zdjęcie.

carla en 1

Dla mnie Indie, oprócz przygody kulturowej były wspaniałą podróżą kulinarną. W sercu zapadły mi mocno doprawione potrawy serwowane z tradycyjnym chabbati, różne odmiany mlecznych napojów jak lassi i oczywiście pełne słońca mango oraz inne egzotyczne owoce. Będąc w Indiach nauczyłam się także hinduskiego sposobu jedzenia czyli…. rękami i uwierzcie, tak naprawdę smakuje lepiej!

Moja praca w AIESEC ISM Dhanbad polegała na pomocy w zorganizowaniu wydarzenia dla dzieci z lokalnych szkół. W trakcie naszego eventu rywalizowały one między sobą w 4 konkurencjach: projekty rozwiązań dla gospodarki odpadami i kontroli zanieczyszczeń, twórcze wykorzystanie śmieci, taniec oraz rysowanie.

W trakcie 6 tygodni pracy wraz z Tran z Wietnamu oraz hinduskimi przyjaciółmi odwiedziliśmy mnóstwo szkół, namawiając ich dyrektorów do zezwolenia na promocję wydarzenia w ich placówce. Najwięcej przyjemności sprawiały mi eliminacje wstępne, kiedy dyskutowałam z dzieciakami na temat zaproponowanych przez nich systemów i tego jak ważne jest, byśmy nie byli obojętni na zanieczyszczanie naszej planety.

carla en 4

1 sierpnia kiedy miał miejsce nasz event, czułam satysfakcję, że wszystko idzie zgodnie z planem, jednak zdawałam sobie również sprawę, że oznacza to koniec mojej wielkiej hinduskiej przygody. Tydzień później, po kilku dniowym zwiedzaniu Indii ciężko było uwierzyć, że za kilka dni ludzie, którzy towarzyszyli mi przez ostatnie 2 miesiące znikną z mojego życia i być może już nigdy więcej się nie spotkamy. Powrót do Polski był dla mnie trochę nierzeczywisty. Jedyne co mi teraz pozostało to nadzieja, że któryś z moich hinduskich przyjaciół zdecyduje się kiedyś mnie odwiedzić. Gdyby ktoś zaproponował mi ten wyjazd raz jeszcze – nie zastanawiałabym się ani chwili.

Chcesz wyjechać na wolontariat zagraniczny Global Citizen? Aplikuj na: kato.aiesec.pl/gcitizen