Przygoda życia może czekać za rogiem

8

 

Pierwszy raz swoją styczność z AIESEC miałem wtedy, gdy przypadkowo (a może i nie?) znalazłem się na auli w trakcie krótkiej prezentacji dwóch przedstawicielek organizacji. Powiedziały kilka zdań, zachęciły do aplikowania, rozdały ulotki… i postanowiłem przyjąć zaproszenie.

Rozmowę rekrutacyjną przeszedłem pomyślnie i zostałem przydzielony do zespołu sprzedażowego, co zresztą było moją preferencją. Okazało się, że nasz zespół tworzą świetni ludzie, z którymi dość szybko złapałem kontakt. Jak mi się pracowało? Na początku ciężko było mi się odnaleźć, ponieważ natłok informacji, które nowo przyjęci członkowie otrzymują podczas konferencji lokalnej jest trudny do przyswojenia. Na szczęście przychodzi to z czasem, zupełnie naturalnie, a najważniejsze rzeczy zawsze były nam podawane na bieżąco. Do moich obowiązków należało wykonywanie telefonów do firm oraz chodzenie na spotkania z zainteresowanymi przedsiębiorstwami. Praca ta stanowiła wyzwanie, gdyż do opanowania sztuki sprzedażowej potrzeba treningu, a podczas jej wykonywania liczy się każdy szczegół. Po pewnym czasie zacząłem jednak zwracać uwagę na schematyczność i powtarzalność zadań, które zwyczajnie zaczęły mi się nudzić. Wiedziałem, że stać mnie na więcej, dlatego postanowiłem zaaplikować na pozycję liderską.

I tutaj tak naprawdę zaczyna się najciekawsza część mojej przygody z AIESEC. Zostałem liderem projektu praktyk przychodzących. Przede mną postawiono wyzwanie, wymagające blisko miesiąca przygotowań, rozmów, przemyśleń, a i tak po rozpoczęciu projektu nie byłem na niego gotowy. Otrzymałem zespół, składający się z sześciu osób, wszystkie potrzebne narzędzia i zacząłem działać.

Powiedzieć, że to doświadczenie dało mi dużo, to jakby nie powiedzieć nic. Codziennie dowiadywałem się czegoś nowego i poszerzałem swoje kompetencje. Projekt nie był łatwy, dlatego dawał mi dużo miejsca na wykazanie się kreatywnością, np. przy rozwiązywaniu problemów operacyjnych. Do moich podstawowych zadań należało koordynowanie pracy zespołu, dbanie o rozwój ludzi, którzy ze mną współpracowali, działanie strategiczne w celu zwiększenia efektywności i produktywności członków zespołu, a także utrzymywanie kontaktu z firmami kooperującymi i nadzorowanie procesów rekrutacyjnych. Moje umiejętności liderskie urosły w zasadzie od zera, miałem również możliwość podszkolić się w zakresie sprzedaży. Projekty w AIESEC charakteryzuje bardzo wysoka płynność, a co zatem idzie lider musi pozostawać czujny, by móc reagować na wszelkie zmiany, zachodzące zarówno w środowisku biznesowym, jak i w jego zespole. Była to dla mnie prawdziwa próba charakteru  i cierpliwości – na efekty naszej pracy przyszło nam czekać bardzo długo, a droga, która nas do nich wiodła, była kręta i wyboista. Wiele razy znajdowałem się w sytuacji, która wydawała się być martwym punktem, jednak zawsze wtedy siadałem i analizowałem wszystkie możliwe rozwiązania, aż decydowałem się na najlepsze według mnie, które wdrażałem. Czułem, że oprócz projektu do wykonania ciąży na mnie odpowiedzialność za członków mojego zespołu, którym obiecałem naukę i możliwość samorealizacji. Był to czynnik, który najbardziej motywował mnie w trudnych sytuacjach.

Aktualnie mój projekt powoli się kończy. Owocem działań naszego zespołu są trzy praktykantki, które już od miesiąca odbywają praktyki w jednej ze śląskich firm, a także kolejni praktykanci, którzy przyjadą do nas w najbliższym czasie. Wspólnie skontaktowaliśmy kilkaset przedsiębiorstw i odbyliśmy około 20 spotkań. Sporo założeń projektu przebudowaliśmy praktycznie od nowa, sprawiając, że ta edycja była wyjątkowa. Część mojego zespołu postanowiła zaaplikować na wyższe pozycje i zostać w AIESEC dłużej.

Uważam, że osiągnęliśmy bardzo dużo jako zespół. Ja sam nauczyłem się wiele i postrzegam swoje doświadczenie liderskie jako jedno z najbardziej pozytywnych i pouczających w moim życiu. Z czystym sumieniem  mogę je polecić każdemu, kto tylko ma ochotę sprawdzić się w bojowych warunkach. To nic nie kosztuje, a satysfakcję mogę z góry zagwarantować. Warto rzucić sobie wyzwanie, bo tylko  przełamując swoje dotychczasowe bariery można się czegoś nauczyć.

Czy chciałbyś wpływać na lokalną społeczność, jak Damian?
Jeśli tak, nie czekaj dłużej, zaaplikuj!

kato.aiesec.pl/dolaczdonas