Posts

Co ty wiesz o liderstwie, czyli 5 zasad, które gwarantują sukces

podgór

Liderstwo 2.0

 

Zmiany w liderstwie

Świat bezustannie pędzi w nieznane. Czasy się zmieniają i rzeczywistość, która towarzyszyła nam jeszcze kilka lat temu dziś już nie istnieje. Bycie liderem w naszych czasach nie oznacza już tego samego, co kilka lat temu. Wymagania odnośnie przywódców zmieniają się, co daje jednocześnie duże pole do popisu. Nowoczesny lider powinien zadawać wiele pytań i szukać odpowiedzi na nie. Z każdą znalezioną odpowiedzią staje się lepszą osobą i jest w stanie poprawiać umiejętności swoje i innych. Czym zatem powinien cechować się dobry przywódca? Na to pytanie znajdziesz odpowiedzi poniżej.

 

  1. Słuchaj swoich ludzi

Głównym kapitałem lidera są ludzie, tworzący jego zespół. Grupa różnych indywidualności, których losy zostały w przypadkowy sposób powiązane. Należy pamiętać, że każdy członek zespołu jest inny i wymaga odpowiedniego podejścia. Nie jest dobrą metodą bycie tym samym liderem dla wszystkich. Warto zastanowić się nad osobowością każdej z osób oraz zapytać o oczekiwania, dotyczące pracy i relacji, jakie chcieliby mieć z liderem. Jedni potrzebują więcej uwagi, inni zaś nie lubią, gdy wtrącamy się w ich zadania. Trzeba być elastycznym, by nikt nie poczuł się wyobcowany. Zadaniem lidera jest stworzenie takich warunków, panujących w zespole, aby odpowiadały każdemu. Zauważenie niepokojących sygnałów, wskazujących, że coś może być nie tak, wymaga natychmiastowej reakcji. Podstawowym działaniem w tej sytuacji jest znalezienie źródła problemu i wprowadzenie ewentualnych zmian. To nic złego i Twój autorytet na tym nie straci! Wspaniałym zachowaniem jest przyznanie się do błędu i zmienienie czegoś, z czym współpracownicy nie mogą sobie poradzić. Wzmacnia to ich poczucie realnego wpływu na kształt zespołu oraz podnosi pewność siebie.

 

  1. Zintegrowany zespół, to dobry zespół

Warto pamiętać, że zespół tworzą ludzie przez cały czas trwania określonego projektu lub pracy. Oznacza to, że nie wszystko zaczyna się i kończy na sprawach służbowych. Osoby tworzące projekt to mix osobowości, które by móc efektywnie współpracować, muszą się dobrze poznać. Dobrym sposobem na budowanie przynależności do zespołu jest zabieranie jego członków na integracje. Może to być wspólny wypad na kręgle, czy zwyczajne spotkanie na mieście. Zespoły, które częściej się integrują, pracują efektywniej, gdyż ludziom łatwiej jest się ze sobą porozumieć, a atmosfera jest nieporównanie lepsza. Nie należy jednak przesadzać z częstotliwością takich spotkań – praca jest w projekcie najważniejsza, a integracja stanowi wyłącznie narzędzie, które używane rozsądnie, przyniesie pozytywne rezultaty.

 

  1. Przystosuj delegowane zadania do odpowiednich osób

Delegowanie zadań jest jedną z podstaw w projekcie, ale trzeba pamiętać, że nie każda osoba podoła każdemu zadaniu. Niektórzy nie odnajdują się w pewnych typach pracy i w żaden sposób tego nie zmienimy. Nie warto na siłę delegować czegoś, w czym ktoś się nie odnajdzie i będzie czuł się źle, robiąc to. Lepszym rozwiązaniem jest odnalezienie typu zadań, w których dana osoba się sprawdza. Z pomocą może tu przyjść test osobowości (np. ten) – wystarczy poprosić członków zespołu, aby go rozwiązali i sprawdzić, jakie podejście będzie odpowiednie do każdego z osobna. To łatwiejszy sposób. Drugim – trudniejszym, ale bardziej efektywnym – jest pomoc w rozwiązaniu jakiegoś problemu i pokazanie krok po kroku, w jaki sposób należy postępować w przypadku trudniejszych zadań. Dzięki temu współpracownik poczuje się pewniej oraz nauczy się nowych rzeczy. Mało tego, lider w ten sposób wytwarza indywidualną więź, na zasadzie mistrz-uczeń. Zabieg ten pomaga w budowaniu zaufania i autorytetu wśród członków zespołu oraz wspomaga w ich rozwoju osobistym.

 

  1. Praca też może być atrakcyjna!

Jeżeli chcesz wynieść swoje przywództwo na wyższy poziom, musisz myśleć nieszablonowo. Trzeba przełamywać utarte schematy i wychodzić poza oczekiwania swoich współpracowników, a także zaskakiwać na każdym kroku swoim podejściem do zwyczajnych spraw. Zadania powinny być przedstawione w sposób atrakcyjny, a prezentacje i przemówienia nasycone humorem. Członkowie Twojego zespołu nie spodziewają się tego, dlatego postępując według wyżej wymienionych wskazówek zyskasz nad nimi przewagę. Liderstwo nowoczesne cechuje się wykonywaniem codziennych spraw w niekonwencjonalny sposób. Warto zaprzestać długich, nudnych spotkań, przetykanych tabelkami pełnymi danych. Te dane mogą być przedstawione na infografikach, bądź historii obrazkowej i ograniczone do minimum, które jest absolutnie niezbędne dla Twoich współpracowników. Oczywiście, że całość jest ważna, ale może nie wszystko jest istotne? Pomyśl nad tym i daj upust swojej kreatywności, a zostaniesz doceniony!

 

  1. Spraw, by Twój zespół był wyjątkowy

Unikalna kultura organizacyjna wpływa na atmosferę całego zespołu. Warto wytworzyć kilka wyjątkowych elementów, z którymi Twoi współpracownicy będą się utożsamiać. Ważne jest, by rozmawiać o tych sprawach we wspólnym gronie, gdyż każdy musi czuć, że taki stan rzeczy mu odpowiada. Pewne kwestie możesz zasugerować, ale nie narzucić. Co warto wprowadzić? Pomyśl nad nazwą zespołu, elementem, który będzie towarzyszył wszystkim Twoim prezentacjom (np. „maskotka”), czy dewizą. Możliwości jest wiele i zależą one wyłącznie od Waszej inicjatywy i kreatywności. Personalizacja zespołu wpływa na poczucie przynależności jego członków. Jeżeli ciężko jest Ci dojrzeć zastosowanie tej metody, pomyśl o wszystkich drużynach sportowych, jakie znasz – każda z nich ma swoją nazwę, tradycje, wartości, historię i spójność wizualną nie bez przyczyny.

 

Jak widzisz, sposobów jest wiele, ale nie ma jednej recepty na sukces. Wszystko zależy od tego, jakim liderem chcesz być. Łącz style, przełamuj schematy i mieszaj konwencje, a Twój zespół zyska na tym bardzo dużo. Nie bój się pytać, rozmawiać i przyznawać do błędów, a zyskasz szacunek i zaufanie podopiecznych. Buduj swój autorytet nie na strachu, ale na pozytywnych odczuciach. Nie bez powodu zostałeś liderem – masz świetne predyspozycje do osiągania wielkich rzeczy, ale tylko od Ciebie zależy, kiedy po nie sięgniesz.

 

Chcesz spróbować swoich sił? Dołącz do nas i przekonaj się sam 🙂

Więcej na: www.aiesec.pl/rekrutacja

AIESEC to ogromna lekcja samoświadomości | Historia Kacpra

Dlaczego posKacper Ogaza, Katowice UE1tanowiłeś dołączyć do AIESEC?

Do AIESEC postanowiłem dołączyć, ponieważ szukałem w życiu zmiany. Zależało mi na tym, żeby stać się lepszą osobą, bardziej samoświadomą, taką która ma wokół siebie ludzi, którym wzajemnie na sobie zależy, którzy mają ambicje i cel do którego dążą. Wszystkie te rzeczy zauważyłem u znajomych, którzy już byli członkami AIESEC i dlatego postanowiłem dołączyć. To była jedna z najlepszych decyzji jakie podjąłem w życiu.😉

Co Cię najbardziej urzekło w działalności podczas pierwszych tygodni pracy w AIESEC?

Najbardziej urzekło mnie to, że grupa młodych ludzi może mieć tak wiele pasji do wspólnego działania i dążenia do spełnienia ambicji. Dodatkowo praca w zespole z rówieśnikami, genialna atmosfera i wzajemne wsparcie były dla mnie czymś niesamowitym już od pierwszych dni w AIESEC.

Jakie największe umiejętności i doświadczenia dostarczyła Ci praca w AIESEC i z których z nich jesteś najbardziej dumny?

Najbardziej jestem dumny z ogromnej lekcji samoświadomości, którą dostarczył mi AIESEC, nauczyłem się, że wszystko to, czego doświadczamy na zewnątrz siebie, całe nasze otoczenie, jest kreowane przez to, co mamy w swoim sercu i umyśle.
AIESEC nauczył mnie też dużej determinacji do działania- dołączyłem do Organizacji z jasnym celem – chciałem się zmienić na lepsze, a dotarłem do chwili, kiedy nie tylko sam widzę, jak bardzo się rozwinąłem, ale też jak wielki wpływ działanie wszystkich AIESECerów miało na osoby, które doświadczyły AIESEC. Determinacja pozwoliła mi działać cały czas i się nie poddawać, zawsze kiedy popełniłem błąd, determinacja dawała mi możliwość na wyciągnięcie lekcji i pójście o krok dalej, a połączona z wiarą w to, co robię pozwoliła mi odkryć jeszcze jedną cechę, którą wypracowałem sobie w AIESEC- niezłomność. Wiem, że nic nie jest w stanie mnie powstrzymać przed realizacją marzeń!

Dzięki różnorodnemu i wartościowemu doświadczeniu w AIESEC poznałem co chciałbym robić w przyszłości i jednocześnie zdobyłem wiele umiejętności, które dały mi wysoki poziom samoświadomości. Dobrze wiem, jaką mam wartość i co mnie wyróżnia. Poza tym, jestem w stanie zmotywować siebie i innych do pracy, stworzyć środowisko pracy, w którym chce się działać i cały czas dążyć do zaplanowanych celów – z tego wszystkiego jestem dumny, bo działam w organizacji, w której się spełniam i wykorzystuję zdobyte umiejętności, a jednocześnie ciągle się rozwijam i odkrywam nowe możliwości, z których można korzystać.

AIESEC to lekarstwo na nieśmiałość, w każdej możliwej formie | Historia Bartka

Bartek Krawczyk Katowice UE Dlaczego postanowiłem dołączyć do AIESEC?
Chciałem wykorzystać swój czas na studiach w najlepszy możliwy sposób, a AIESEC w pewnym sensie pomaga w upieczeniu nie dwóch, a trzech pieczeni na jednym ogniu. Działanie w organizacji sprawia, że mogę się rozwijać i uczyć nowych rzeczy, dodatkowo daje szansę na pomoc innym ludziom i co równie ważne – to świetna zabawa! Ciężko znaleźć alternatywę, która daje tyle na raz.

Podczas pierwszych tygodni mojej działalności zdecydowanie urzekła mnie atmosfera – już na pierwszy rzut oka wiadomo, że ludzie w AIESEC są sobie bliscy. Widać to szczególnie na wspólnych spotkaniach – mimo, że jest na nich często ponad 20 osób, każdy siebie zna i traktuje jak starego znajomego. Tych ludzi nie da się nie kochać!

Co dostarczyło mi AIESEC i co w sobie rozwinąłem?
Przede wszystkim nauczyłem się pracować w zespole. Teraz ludzie mogą pomyśleć, że co w tym niezwykłego. W końcu co druga osoba w swoich mocnych stronach wymienia umiejętność pracy w grupie. Jednak jedną rzeczą jest pracować w grupie, żeby zrobić prezentację na zajęcia, a zupełnie czym innym jest złożony, kilkumiesięczny projekt – to wcale nie jest tak łatwe jak się wydaje! Ponadto AIESEC to lekarstwo na nieśmiałość, w każdej możliwej formie. Jeśli czasem trzeba wykonać kilka telefonów dziennie, przebijać się przez “mhm”, nie do końca miły ”mhm” sekretariat i jako student rozmawiać z dyrektorem 200-osobowej firmy, to z czasem każdy się przyzwyczai i zacznie czuć swobodnie w tego typu sytuacjach. Można też świetnie rozwinąć swoje umiejętności językowe. Zawsze czułem się swobodnie z językiem angielskim i nie oczekiwałem że działalność w AIESEC jakoś znacząco poprawi moje umiejętności, ale jak przyjdzie człowiekowi porozmawiać z zestresowanym Pakistańczykiem, który wymawia 200 słów na minutę przez nie najlepszej jakości połączenie via Skype, wtedy to prawdziwa szkoła języka! I to bardzo życiowa, ponieważ nie zawsze będziemy rozmawiać z native speakerem twarzą w twarz, nie raz w życiu wydarzą nam się podobne sytuacje, jak np. przerywająca rozmowa telefoniczna z Azjatą który mówi zdecydowanie za szybko – myślę że AIESEC nawet do tego potrafi przygotować!

Organizacja daje nieskończenie wiele możliwości do rozwoju. Np, networking: w naszej organizacji współpracujemy z setkami firm, mowa tutaj zarówno o małych placówkach pozarządowych, jak i międzynarodowych korporacjach. Zarówno tak naprawdę angażując się, możemy się pokazać z dobrej strony, co może wpłynąć na zawiązanie świetnych znajomości w przyszłości. No i po trzecie, kto by nie chciał mieć w swoim doświadczeniu współpracę z tą i tamtą firmą… kierowanie 10-osobowym zespołem… kierowanie kampanią marketingową… koordynowanie wymianą zagraniczną… i tak dalej.

AIESEC to doskonała okazja do tego, żeby rozwinąć zarówno siebie, ale i patrzeć na zmiany, jakie sami możemy wywoływać w środowisku. Praca w międzynarodowym towarzystwie i przełożenie tego na nasz Śląski rejon – najlepsza okazja, żeby naprawdę przekonać się, jak wielki zasięg ma ta organizacja!

 

Trwa rekrutacja do AIESEC – jeżeli też chcesz rozwijać siebie i środowisko, które Cię otacza, wejdź na www.aiesec.pl/rekrutacja i dowiedz się więcej.

International Christmas Time!

vv

W środę 14 grudnia spotkaliśmy się w Klubie Podróżników – Namaste w Katowicach na wydarzeniu International Christmas Time. Wydarzenie zostało zorganizowane na zakończenie projektu AIESEC University, dzięki któremu uczniowie oraz studenci ze Śląska mieli możliwość uczestnictwa w profesjonalnych warsztatach językowych z naszymi lektorami. Była to dla nas niesamowita okazja, żeby poznać zagranicznych praktykantów: Silvię (Włochy), Madison (Wenezuela) i Balazsa (Węgry) oraz ich zwyczaje świąteczne.

Pierwszą prezentację dotyczącą zwyczajów świątecznych przedstawiła Madison, która w Wenezueli skończyła filologię angielską oraz informatykę. Z AIESEC miała kontakt już w 2014 roku, kiedy po raz pierwszy wyjechała na wolontariat. Jej ojczyzna zwana jest również „Little Venice” i słynie z pięknych widoków, takich jak Angel Falls, znane wszystkim z bajki “Odlot”, czy Catatumbo Lightning Phenomenon (wyładowania atmosferyczne, pojawiające się 260 dni w roku i trwające przez 10 godzin). Z czego jeszcze słynie Wenezuela? Przede wszystkim jest to miejsce z największym zasobem ropy na świecie, a dziewczyny z tego kraju najczęściej zdobywają tytuły Miss w konkursach piękności.
Cały okres świąteczny i noworoczny jest spędzany w rodzinnym gronie. Ich tradycje świąteczne zaczynają się od Bebiembre. Jest to połączenie słów Beber (to drink) oraz Diciembre (December). Podobnie jak w Polsce, Święty Mikołaj odwiedza Wenezuelę 6 grudnia, a 24 grudnia ma miejsce Wigilia. W dniu Wigilii prezenty przynosi Jezusek i najczęściej otrzymuje się pieniądze. Ważnym aspektem świąt są również tradycje związane z jedzeniem. W Wenezueli najbardziej popularne są Hallaca, czyli mięso zawinięte w liście bananowca, sałatka warzywna z kurczakiem oraz ham bread, czyli chleb zapiekany z szynką. Zaraz po świętach Bożego Narodzenia, 28 grudnia, hucznie obchodzony jest Dzień Niepodległości.
Ciekawą tradycją noworoczną jest odliczanie do północy. Zwyczaj ten wygląda podobnie jak u nas, jednak Wenezuelczycy wierzą, że zjedzenie 12 winogron (każde co sekundę) przyniesie im szczęście w Nowym Roku.
Kolejnym ważnym świętem jest Trzech Króli, które – podobnie jak u nas – obchodzone jest 6 stycznia. Jednak w Wenezueli jest to kolejna okazja do wręczania sobie prezentów. Cały okres świąteczny kończy się 2 lutego kiedy – według tradycji – Jezus nauczył się chodzić.

Jako następna swoją prezentację na temat il Natale, czyli Bożego Narodzenia przedstawiła nam Silvia. Święta we Włoszech są bogate w tradycje religijne, wywodzące się z historii. Ważną postacią jest święty Franciszek z Asyżu, który jako pierwszy w dziejach stworzył bożonarodzeniową szopkę w Greccio (włoskie miasteczko). Do dnia dzisiejszego Włosi – rozpoczynając od 8 grudnia – budują takie szopki w swoich domach, przygotowują ozdoby świąteczne oraz ubierają świąteczne drzewko. Za sprawą Jana Pawła II od 1982 szopka bożonarodzeniowa pojawia się co roku na Placu Świętego Piotra obok choinki.
W okresie świąt, głównie na południu Włoch, po marketach i kościołach podróżuje Lo Zampognaro (dudziarz). Również na południu Włoch, w Salerno, od listopada do stycznia odbywa się festiwal świateł.
Silvia przyznała, że Włosi w czasie świąt jedzą więcej niż zazwyczaj. Nawet świąteczna kolacja dostała swoją nazwę ‘il cenone’, co oznacza “duża kolacja”. Jest bardzo obfita, bogata i zmienia się z pokolenia na pokolenie. Wszystkie dania wchodzące w skład kolacji świątecznej oparte są na rybie. Posiłek ten składa się z trzech dań, a najbardziej charakterystycznymi potrawami są tortellini z rosołem i osoloną rybą. Włosi mają również swoje tradycyjne potrawy na Sylwestra. Cotechino, czyli wieprzowina z soczewicą, to danie, które ma znaczenie symboliczne. Według Włochów to danie symbolizuje pieniądze, więc trzeba go zjeść możliwie jak najwięcej. Włosi mają również swoje tradycyjne wypieki., np. pandoto i panettone, czyli rodzaj naszego polskiego keksu oraz babki.
W czasie świątecznej kolacji Włosi do północy grają w La Tombola, czyli bingo. Kiedy wybije północ odpakowują prezenty i udają się na pasterkę.
W Nowy Rok, podobnie jak w Polsce, o północy puszczane są fajerwerki oraz sztuczne ognie, które rozświetlają niebo. Tradycją jest również wyrzucanie przez okno starych rzeczy, w nadziei na odpędzenie złych wspomnień z ubiegłego roku. Toast o północy wznoszony jest winem musującym Spumante. Aby mieć szczęście w nowym roku należy na sylwestra ubrać się w czerwoną bieliznę.
Cały okres świąteczny kończy się 6 stycznia świętem Epiphany. W wigilię tego święta Befana, czyli miła, starsza kobieta przynosi cukierki dzieciom, które były grzeczne, a tym niegrzecznym – węgiel kamienny.

Pokrótce swoje świąteczne obyczaje przedstawił nam również Balazs. Pochodzi on z Węgier i mieszka w Budapeszcie.
Tradycje związane z Bożym Narodzeniem nie odbiegają znacząco od naszych. Wszystko rozpoczyna się 6 grudnia, kiedy Święty Mikołaj w nocy przynosi grzecznym dzieciom drobne upominki. Następny w kalendarzu jest dzień Świętego Tomasza, przypadający na 21 grudnia. Wtedy to zaczynają się przygotowania do Świąt oraz do Wigilii, która jak u nas odbywa się 24 grudnia. Wtedy to Jezusek lub aniołek – w zależności od regionu – przynosi pod choinkę prezenty dla wszystkich. Okres świąteczny spędzany jest w rodzinnym gronie. Węgrzy zajmują się wtedy tworzeniem szopek bożonarodzeniowych oraz wspólnym kolędowaniem. Nie można też nie wspomnieć o pięknych jarmarkach, które od końca listopada do Świąt znajdują się na placu Vörösmart.

Całość wydarzenia zakończyła się podziękowaniami dla zespołu organizującego projekt AIESEC University w Katowicach (Marcin Szewczyk, Agnieszka Jaworska, Anna Bąk) oraz dla naszych wspaniałych praktykantów. Wyróżnione zostały również osoby, bez których projekt by się nie odbył (Greta Wikiera, Damian Domagała oraz Maciej Muras). Na zakończenie należy wspomnieć o Karolinie Zep, która podzieliła się z nami swoimi doświadczeniami z wolontariatu w Chinach. Jej historia na pewno wkrótce pojawi się na naszym blogu.

Życzymy Wam zdrowych, spokojnych, spędzonych w rodzinnym gronie Świąt Bożego Narodzenia oraz samych wspaniałych chwil w nadchodzącym Nowym Roku!

AIESEC Katowice UE

Wydarzenie z cyklu KIERUNEK SUKCES!

plakat_kierunek_sukces-1
Zapraszamy na drugie wydarzenie z cyklu KIERUNEK SUKCES!

Już 29 listopada 2016 roku w Regionalnej Izbie Gospodarczej w Katowicach odbędzie się kolejne wydarzenie z cyklu „Kierunek Sukces!” – najnowszej inicjatywy Forum Młodych RIG w Katowicach pod hasłem „Jak szukać, by znaleźć? Młodzi w poszukiwaniu pracy”. Wydarzenie zgromadzi uznanych ekspertów oraz młodzież licealną, studentów
i absolwentów, którzy wspólnie poruszą zagadnienia dotyczące m. in.: sposobów poszukiwania pracy, job-coachingu oraz rozwoju osobistych kompetencji z punktu widzenia pracodawcy.

W ramach spotkania wystąpią:

• Anna Pytlik, założycielka Agencji Rekrutacyjnej SMART-HR, autorka programu
SMART-JOB COACHING, który pomaga odnaleźć swoją drogę zawodową osobom wchodzącym po praz pierwszy na rynek pracy lub dokonują zmiany.
• Magdalena Mrzyk, specjalista ds. rekrutacji w firmie VEO Worldwide Services, która działa w obszarze HR, IT, finansów, transportu, logistyki oraz handlu międzynarodowego.

Wydarzenie ma na celu przybliżenie młodym ludziom perspektyw zawodowych i sposobów kształtowania własnej kariery. Pomysłodawcy za cel przedsięwzięcia stawiają sobie przekazanie młodzieży licealnej, studentom oraz absolwentom kompleksowej wiedzy na temat aktualnej sytuacji na rynku pracy, a także rozwój kompetencji i umiejętności potrzebnych w budowaniu swojej pozycji zawodowej.

Organizatorem jest Forum Młodych Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach – Komisja Rady Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach skupiająca młodych, ambitnych ludzi, aktywnie wspierających działania Izby. Jest organizacją non-profit, działającą w oparciu
o finansowanie sponsorów i bezinteresowną współpracę ludzie ze świata kultury, nauki
i biznesu.

Udział w wydarzeniu jest bezpłatny po uprzedniej rejestracji na stronie:

Więcej informacji dostępnych jest także na:
Stronie internetowej: www.forummlodych.pl
Wydarzeniu na Facebooku: https://www.facebook.com/events/1243878809011421/
U koordynatora projektu Kierunek Sukces! Martyny Spintzyk: mspintzyk@rig.katowice.pl

Historia Agi

13

 

Co sprawiło, że kiedyś się bałam i nie robiłam, a teraz  boję się i robię? Jaki krok sprawił, że wiem czym chcę się zajmować w przyszłości? Gdzie ktoś mi powiedział, że dzięki mnie może spełniać swoje marzenia? Na te jak i wiele innych pytań odpowiedź jest jedna –  AIESEC.

W pewnym momencie mojego studenckiego życia przestałam żałować rzeczy, których nie zrobiłam i czekać na ten idealny moment aby zacząć działać. Już wiem, że on nigdy nie nadejdzie, a otaczającą mnie rzeczywistość mogę kreować sama.  Jak do tego doszło?

MYŚLISZ SOBIE, ALE PRZECIEŻ CO POWIEDZĄ INNI?  I koniec końców nie robisz NIC.

Hej, nazywam się Aga i do organizacji AIESEC dołączyłam dość spontanicznie, bez większego pojęcia o tym, czym się ona zajmuje. Chciałam po prostu zdobyć JAKIEŚ doświadczenie do CV, a informacja, że jest to największa na świecie międzynarodowa organizacja dla młodych ludzi ułatwiła zadanie. Stwierdziłam, że podziałam w jednym z trzymiesięcznych projektów, a że to taka duża organizacja, która funkcjonuje w 122 krajach –  to jeszcze lepiej, bo przynajmniej będzie rozpoznawalna w CV.  

Tylko jak to się stało, że to JAKIEŚ doświadczenie stało się najbardziej wartościowym w moim dotychczasowym życiu, a z planowanych 3 miesięcy zrobiły się ponad 3 lata?  

Będąc członkiem pierwszego projektu nawet przez myśl mi nie przeszło, że może niebawem to ja sama poprowadzę swój własny kilkuosobowy zespół. Wychodziłam z założenia, że nie no to nie dla mnie, nie nadaje się,  zawsze będzie ktoś lepszy. Po co się odzywać, przecież ktoś na pewno powie coś bardziej odpowiedniego, a lepiej nie narażać się na opinie innych.  Bo przecież jeszcze sobie ktoś coś pomyśli. A może po prostu bałam się wziąć na siebie odpowiedzialność?

SAMOŚWIADOMOŚĆ, A CO TO TAKIEGO?

AIESEC oferuje Ci odpowiednie środowisko do rozwoju, ale ile dasz od siebie, tyle tak naprawdę dostaniesz w zamian.  Przychodząc na studia często nie zdajemy sobie sprawy, że może jednak drzemie w nas jakiś ukryty talent, może jednak warto spróbować wyjść z szeregu? To właśnie podczas działania w pierwszym projekcie liderka dostrzegła we mnie potencjał na więcej, na to żebym sama doświadczyła tego, jak to jest prowadzić zespół. Dzięki temu, że w AIESEC otaczają Cię ludzie, którzy nie pozwalają Ci stać w miejscu i Cię motywują, Ty każdego dnia starasz się być lepszą wersją siebie i nieustannie się rozwijasz. To tutaj spotkałam osoby o podobnym systemie wartości i równie ambitnych celach.

Często na studiach słyszymy zadanie do wykonania: proszę zrobić SWOT danego przedsiębiorstwa. Ok, a zastanawiałeś się kiedyś jak to jest zrobić SWOT samego siebie?  

Dzięki licznym wyzwaniom w prowadzonych przeze mnie projektach poznałam swoje silne i słabe strony. Teraz już wiem, nad czym pracować w przyszłości. Zrozumiałam i poznałam siebie jak nigdy przedtem. Prowadząc swój zespół rozwinęłam umiejętności miękkie i stałam się pewniejsza siebie. Nauczyłam się, jak kierować pracą zespołu, by osiągać efektywnie wyniki i czerpać radość ze współpracy. A co najważniejsze, tym razem to ja doświadczyłam tego niesamowitego uczucia jakim jest pomoc innym w odkryciu i rozwinięciu swojego talentu. Nauczyłam się, że to wcale nie ciężka praca jednostki daje najlepsze wyniki – lecz systematyczne i dobrze zorganizowane działanie grupy ludzi, którzy razem mogą więcej.

 

JAK PRZEKONAĆ KOGOŚ DO CZEGOŚ CO JESZCZE NIE ISTNIEJE?

Jakoś tak się stało w organizacji, że zazwyczaj byłam osobą, która przeciera nowe szlaki. Przypadały mi do realizacji projekty, które były innowacją,  które trzeba było stworzyć od zera. Jednym z nich było zorganizowanie i prowadzenie konferencji biznesowej Youth&Business CoAction , która była platformą do komunikacji dla studentów i przedstawicieli firm.  Stworzenie od zera czegoś,  czego w maju jeszcze nie było, a w październiku stało się wydarzeniem, w którym wzięło udział 150 osób.  Koordynacja wszystkich działań, począwszy od promocji, przez sprzedaż, po logistykę.  Stworzenie agendy wydarzenia, praca na prawdziwym budżecie, czy wymyślenie całego brandu  – z takimi wyzwaniami mierzyłam się na co dzień.  

Konferencja okazała się sukcesem, a ja odkryłam, że jak się czegoś bardzo pragnie, wierzy w cel projektu to nic nie stoi nam na przeszkodzie, aby to zrealizować.  Dlatego, że tak bardzo wierzyłam  w potrzebę realizacji tego projektu udało mi się pozyskać wielu partnerów biznesowych i medialnych, prelegentów z czołowych śląskich, jak i warszawskich firm.  Była to dla mnie ogromna lekcja samozaparcia i determinacji, czas nawiązywania i utrzymywania relacji z firmami oraz uczestniczenia w spotkaniach sprzedażowych. Poprzez takie doświadczenie szybko dowiedziałam się, jak odpowiednio i skutecznie poruszać się w świecie biznesu. No bo przecież człowiek najlepiej uczy się poprzez działanie, a tak właśnie jest w AIESEC ; )

Organizacja tak dużego wydarzenia to także wielka lekcja zarządzania sobą w czasie, błyskawicznego reagowania na lawinę sytuacji kryzysowych. Nie ma czasu na czekanie, aż “zrobi się samo”. Przeciwnie –  trzeba samemu szukać rozwiązań!

RÓŻNORODNOŚĆ DOŚWIADCZEŃ

Po zdobyciu doświadczenia  jako organizator eventów i poznania tajników sprzedaży zdecydowałam się aplikować do Zarządu Oddziału Lokalnego. Chciałam pójść za ciosem i dalej rozwijać się w sprzedaży, lecz po raz kolejny ku mojemu zaskoczeniu mój lider dostrzegł, że bardziej będę pasowała do obszaru,  o którym nie miałam wówczas bladego pojęcia – marketingu & PR.

Działalność w zarządzie to najbardziej szalony i intensywny rok mojego życia, który określiłabym jako ‘insanity under control’ – wspólnie z ósemką wtedy jeszcze współpracowników, teraz najlepszych przyjaciół  odpowiadałam za rozwój 100-osobowego oddziału lokalnego. Z jednej strony zdobywałam nową wiedzą i rozwijałam umiejętności, z drugiej – umożliwiałam to wielu osobom wokół mnie. Spotykałam się z członkami komisji marketingowej z innych miast, podróżowałam po Polsce, działałam w zespole przy Komitecie Narodowym będąc odpowiedzialną za pozycjonowanie całego brandu AIESEC w Polsce i tworzenie nowej strategii komunikacji. Niezliczoną ilość razy występowałam publicznie, prowadziłam szkolenia w języku polskim, jak i angielskim. Mimo wcześniejszych obaw, to wcale nie było takie trudne!  

W marketingu nauczyłam się przekuwać marzenia w plany i, że przecież można się bać, ale i tak działać. Mogłam współtworzyć ogólnopolskie kampanie promocyjne oraz poznawać marketing internetowy w praktyce. Nauczyłam się, jak tworzyć i realizować strategię marketingową oraz dbać               o spójność brandu. Szalone pomysły były po to, aby podjąć się ich realizacji, a satysfakcję sprawiało mi doprowadzenie ich do końca.

No bo czemu by tak nie stworzyć wydarzenia globalnej wioski z wolontariuszami z całego świata w centrum Katowic, na Mariackiej? Czemu nie! Wystarczyło trochę determinacji, skontaktowania odpowiednich osób i za parę miesięcy promowaliśmy naszą organizację na najpopularniejszej ulicy w Katowicach!

Bycie w AIESEC to ciągła nauka i możliwość sprawdzenia siebie w różnych obszarach. Idealne miejsce, gdzie możesz popełniać błędy i się na nich uczyć. Tutaj odkryłam swoją pasję do marketingu             i wzbogaciłam się o znajomości na całym świecie. Teraz jestem pewna swojego miejsca na rynku pracywiem, że to co mam do zaoferowania to nie tylko teoria, ale przede wszystkim praktyczne umiejętności.

Dla mnie najważniejsza w tym wszystkim jest świadomość, że dzięki Tobie i  Twoim działaniom, ktoś na świecie będzie miał lepsze jutro. I o to w tym właśnie chodzi. Bo wielkie zmiany zaczyna się od małego kroku. Kto wie, może Twój będzie następny?

Chciałbyś, jak Aga, skorzystać z różnorodności doświadczeń, jaką oferujemy?
Zaaplikuj! 
kato.aiesec.pl/dolaczdonas

Przygoda życia może czekać za rogiem

8

 

Pierwszy raz swoją styczność z AIESEC miałem wtedy, gdy przypadkowo (a może i nie?) znalazłem się na auli w trakcie krótkiej prezentacji dwóch przedstawicielek organizacji. Powiedziały kilka zdań, zachęciły do aplikowania, rozdały ulotki… i postanowiłem przyjąć zaproszenie.

Rozmowę rekrutacyjną przeszedłem pomyślnie i zostałem przydzielony do zespołu sprzedażowego, co zresztą było moją preferencją. Okazało się, że nasz zespół tworzą świetni ludzie, z którymi dość szybko złapałem kontakt. Jak mi się pracowało? Na początku ciężko było mi się odnaleźć, ponieważ natłok informacji, które nowo przyjęci członkowie otrzymują podczas konferencji lokalnej jest trudny do przyswojenia. Na szczęście przychodzi to z czasem, zupełnie naturalnie, a najważniejsze rzeczy zawsze były nam podawane na bieżąco. Do moich obowiązków należało wykonywanie telefonów do firm oraz chodzenie na spotkania z zainteresowanymi przedsiębiorstwami. Praca ta stanowiła wyzwanie, gdyż do opanowania sztuki sprzedażowej potrzeba treningu, a podczas jej wykonywania liczy się każdy szczegół. Po pewnym czasie zacząłem jednak zwracać uwagę na schematyczność i powtarzalność zadań, które zwyczajnie zaczęły mi się nudzić. Wiedziałem, że stać mnie na więcej, dlatego postanowiłem zaaplikować na pozycję liderską.

I tutaj tak naprawdę zaczyna się najciekawsza część mojej przygody z AIESEC. Zostałem liderem projektu praktyk przychodzących. Przede mną postawiono wyzwanie, wymagające blisko miesiąca przygotowań, rozmów, przemyśleń, a i tak po rozpoczęciu projektu nie byłem na niego gotowy. Otrzymałem zespół, składający się z sześciu osób, wszystkie potrzebne narzędzia i zacząłem działać.

Powiedzieć, że to doświadczenie dało mi dużo, to jakby nie powiedzieć nic. Codziennie dowiadywałem się czegoś nowego i poszerzałem swoje kompetencje. Projekt nie był łatwy, dlatego dawał mi dużo miejsca na wykazanie się kreatywnością, np. przy rozwiązywaniu problemów operacyjnych. Do moich podstawowych zadań należało koordynowanie pracy zespołu, dbanie o rozwój ludzi, którzy ze mną współpracowali, działanie strategiczne w celu zwiększenia efektywności i produktywności członków zespołu, a także utrzymywanie kontaktu z firmami kooperującymi i nadzorowanie procesów rekrutacyjnych. Moje umiejętności liderskie urosły w zasadzie od zera, miałem również możliwość podszkolić się w zakresie sprzedaży. Projekty w AIESEC charakteryzuje bardzo wysoka płynność, a co zatem idzie lider musi pozostawać czujny, by móc reagować na wszelkie zmiany, zachodzące zarówno w środowisku biznesowym, jak i w jego zespole. Była to dla mnie prawdziwa próba charakteru  i cierpliwości – na efekty naszej pracy przyszło nam czekać bardzo długo, a droga, która nas do nich wiodła, była kręta i wyboista. Wiele razy znajdowałem się w sytuacji, która wydawała się być martwym punktem, jednak zawsze wtedy siadałem i analizowałem wszystkie możliwe rozwiązania, aż decydowałem się na najlepsze według mnie, które wdrażałem. Czułem, że oprócz projektu do wykonania ciąży na mnie odpowiedzialność za członków mojego zespołu, którym obiecałem naukę i możliwość samorealizacji. Był to czynnik, który najbardziej motywował mnie w trudnych sytuacjach.

Aktualnie mój projekt powoli się kończy. Owocem działań naszego zespołu są trzy praktykantki, które już od miesiąca odbywają praktyki w jednej ze śląskich firm, a także kolejni praktykanci, którzy przyjadą do nas w najbliższym czasie. Wspólnie skontaktowaliśmy kilkaset przedsiębiorstw i odbyliśmy około 20 spotkań. Sporo założeń projektu przebudowaliśmy praktycznie od nowa, sprawiając, że ta edycja była wyjątkowa. Część mojego zespołu postanowiła zaaplikować na wyższe pozycje i zostać w AIESEC dłużej.

Uważam, że osiągnęliśmy bardzo dużo jako zespół. Ja sam nauczyłem się wiele i postrzegam swoje doświadczenie liderskie jako jedno z najbardziej pozytywnych i pouczających w moim życiu. Z czystym sumieniem  mogę je polecić każdemu, kto tylko ma ochotę sprawdzić się w bojowych warunkach. To nic nie kosztuje, a satysfakcję mogę z góry zagwarantować. Warto rzucić sobie wyzwanie, bo tylko  przełamując swoje dotychczasowe bariery można się czegoś nauczyć.

Czy chciałbyś wpływać na lokalną społeczność, jak Damian?
Jeśli tak, nie czekaj dłużej, zaaplikuj!

kato.aiesec.pl/dolaczdonas

Historia Patrycji

6

 

Czwartek – skype z vice liderem, piątek – gala kończąca projekt International Kindergarten, weekend – wypad do Pragi w towarzystwie wolontariuszy, wtorek – spotkanie w sprawie rekrutacji do oddziału lokalnego, październik – pozyskiwanie placówek chętnych do wzięcia udziału w kolejnych edycjach projektów, grudzień – spotkanie z przyjaciółką z Grecji… Co dnia dopisuję nowe zadania i daty kolejnych spotkań. Chwile zarezerwowane na nudę w przeciągu najbliższych kilku miesięcy mogę policzyć na palcach jednej ręki, bo przecież zawsze znajdzie się coś do zrobienia. Przede mną jeszcze więcej wyzwań i jeszcze mniej snu. Ale wróćmy do początku.

Październik 2015. Zaczynam nowe studia – filologię angielską z hindi. Ludzie dziwią się, że wybrałam właśnie ten kierunek, bo po co w Europie uczyć się języka Indusów? Nie lepiej było wybrać niemiecki albo włoski?

Luty 2016. Zafascynowana Indiami rozpoczynam szukanie możliwości wyjazdu do tego kraju nad Gangesem i po kilku dniach trafiam na stronę AIESEC. Nie tylko znajduję tam oferty wolontariatu lub praktyk, ale również informacje o rekrutacji do samej organizacji. Kilka rozmów ze znajomymi później wysyłam więc swój formularz zgłoszeniowy.

Marzec. Trafiam do zespołu odpowiedzialnego za wysyłanie ludzi na zagraniczne praktyki. Zastanawiam się, co tak naprawdę zyskam dzięki temu doświadczeniu, lecz już po pierwszych kilku tygodniach odnotowuję pierwsze pozytywne zmiany. Przeprowadzenie rozmowy kwalifikacyjnej z kandydatem na wyjazd czy rozmowa w języku angielskim przestają być jakimkolwiek problemem. Do tego mnóstwo nowych znajomych i ciekawe wyzwania, wymagające wyjścia poza strefę komfortu.

Kwiecień. Nadal myślę o wyjeździe na wolontariat, choć wiem już, że w tym roku Indie nie są mi pisane. Jestem jednak uparta i skrupulatnie przeglądam oferty z Europy, kraj po kraju. Ostatecznie decyduję się aplikować na projekt International Kindergarten w Serbii i po kilku dniach mogę ekscytować się wizją wakacyjnego wyjazdu do Nowego Sadu.

Maj. Realizacja projektów KidSpeak i WordTalks oraz podjęcie kolejnego wyzwania – zostaję EP Buddym, czyli swoistym opiekunem dla dziewczyny z Brazylii. Dzięki tej znajomości nie tylko dowiaduję się czegoś nowego o jej ojczyźnie, ale przede wszystkim zyskuję wspaniałą przyjaciółkę.

13 lipca. W końcu nadszedł wyczekiwany dzień wyjazdu do Serbii. Ciągnę za sobą zdecydowanie zbyt ciężką walizkę i zastanawiam się, co mnie tam czeka. Czy będę w stanie zapanować nad przedszkolakami? Skąd będą pozostali wolontariusze i czy się z nimi dogadam? Gdy w końcu wysiadam na dworcu w Nowym Sadzie i wpadam w objęcia trójki aiesecerów czuję, że musi być dobrze.

29 sierpnia. I znowu jestem w tym samym miejscu, choć tym razem bogatsza o nowe doświadczenia, z głową pełną pomysłów, telefonem pękającym od nadmiaru selfików i świadomością, że od teraz mam przyjaciół w niemal każdym zakątku globu. Nie zamieniłabym tego  wyjazdu za żadne skarby świata. Kilka tygodni mieszkania w jednym domu w towarzystwie 12 ludzi z 9 różnych krajów, praca z niesamowitymi dzieciakami i mnóstwo szalonych wspomnień – to naprawdę potrafi zmienić perspektywę patrzenia na świat.

W końcu wrzesień. Za mną prowadzenie konferencji dla nowo przybyłych wolontariuszy, przede mną rola lidera pierwszej edycji projektu Show me your culture. Nowe wyzwania. Nowe znajomości. Nowsza wersja mnie. I kalendarz pękający od planów na najbliższe tygodnie.

Chciałbyś, jak Patrycja, stworzyć własną historię? 

Zaaplikuj! 

kato.aiesec.pl/dolaczdonas

M(o)aja historia AIESEC

3

 

5 lat studiów już za mną. Podjęłam w ich trakcie wiele decyzji, właściwych i tych niedorzecznych. Zapytaj mnie, jaka była najlepsza. Kurs angielskiego? Dobra. Erasmus w Irlandii? Także. Dołączenie do AIESEC? Najlepsza. To dzięki tej grupie pełnych energii, chętnych do działania ludzi, jestem dziś, kim jestem i pracuję, robiąc to, co jest moją pasją.

Kim jestem, jestem sobie

Zaczynając działalność w AIESEC w Katowicach, byłam tylko nieśmiałą dziewczyną, która niewiele wiedziała o świecie, komunikacji, różnorodności, ani o biznesie. Angielski? No way! Rozmowa z nieznajomą osobą? Uciekam w te pędy! Zrobiłam pierwszy krok w AIESEC, by wypełnić wolny czas między zajęciami. Wsiąknęłam na 3,5 roku, stając się świadomą siebie osobą, która wie, o jakie marzenia może zawalczyć, jeśli tylko zechce. Poznając sposób działania organizacji, dostrzegając wielki kawał pracy, który wykonują na co dzień młodzi, poznałam jednocześnie siebie. Znam swoje mocne strony i na nich kapitalizuję na rynku pracy. Realizując różnorodne projekty, odczułam na własnej skórze swoje ograniczenia, które mogłam przezwyciężyć jedynie w tak wyrozumiałym i wspierającym środowisku.

Jeśli chcesz iść szybko, idź sam. Jeśli chcesz iść daleko, idźmy razem

AIESEC ma wspólny mianownik z wspaniałymi, pełnymi pasji ludźmi. Jako członek zarządu organizacji w Katowicach, poznałam wiele fantastycznych osób, które do dzisiaj są moimi przyjaciółmi. Działając w zarządzie i współpracując z zespołami projektowymi, nauczyłam się działać pod presją czasu, prosić o pomoc, znosić trudne warunki pracy i korzystać z doświadczenia innych. Dzisiaj jądąc do każdego większego miasta w Polsce (i w wielu zagranicą) mam się z kim spotkać, u kogo przenocować, z kim spędzić czas. Chociaż od mojego doświadczenia minęło już kilka ładnych miesięcy, nadal wspieram działania organizacji swoją radą, wiedzą czy obecnością na lokalnych i narodowych wydarzeniach. Jak to mówią: Once AIESEC-er, always AIESEC-er! Ostatnio miałam przyjemność być moderatorem debaty dla przyszłego przewodniczącego Oddziału Lokalnego w Katowicach oraz uczestniczyć w Kongresie Światowym AIESEC. Łezka w oku się zakręciła… 🙂

Świat w zasięgu ręki

Będąc członkiem zarządu, odpowiadałam za program wymiany wychodzącej praktyk studenckich Global Talent. Zadaniem moim i dwóch zespołów, które koordynowałam, było dostarczenie najlepszego doświadczenia profesjonalnego polskim studentom w zagranicznych firmach. To nie lada wyzwanie, bo AIESEC działa w 126 krajach i terytoriach, a studenci i firmy mają wysokie oczekiwania wobec procesu rekrutacyjnego. Dzięki naszej pracy wiele osób spełniło swoje profesjonalne marzenia, pracując w wielu krajach na całym świecie m.in. w USA, Brazylii, Wietnamie czy europejskich Węgrach. My poznaliśmy wspaniałych ludzi, kooperując on-line i spotykając się na konferencjach narodowych. W AIESEC przekonałam się, że świat stoi otworem przed każdym.

Hard, hard, hard skills

W AIESEC można próbować wszystkiego. Organizacja wydarzeń, negocjacje, spotkania biznesowe, kontakty międzynarodowe, prowadzenie zespołu, umiejętności sprzedażowe… Pełno tego. To właśnie tutaj odkryłam swoją pasję do marketingu, w szczególności copywritingu. Tak bardzo byłam zaangażowana we współtworzenie bloga AIESEC Polska, że po pewnym czasie stałam się osobą odpowiedzialną za jego prowadzenie. Uwielbiam pisać, a wraz z moim zespołem stworzyliśmy -naście udanych wpisów. Blog prowadzony przez nas stał się kanałem generującym największą liczbę wejść na stronę internetową, a o to przecież chodzi każdemu marketerowi… 🙂 Dzisiaj pracuję w marketingu internetowym, tworząc treści dla wielu branż i ciesząc się, że to dzięki AIESEC odkryłam swój talent i pasję! 🙂

Nie byłabym sobą, gdybym powiedziała, że AIESEC to dla mnie “tylko” doświadczenie, wspaniali ludzie, różnorodność i wiedza. Dla mnie to niezniszczalna idea łącząca młodych ludzi, którzy chcą zrobić coś dobrego dla siebie i innych. To wartości, którymi kieruje się w codziennym życiu. Chociaż nie jestem już aktywnym członkiem organizacji, nadal działam społecznie, dlatego, że AIESEC pokazał mi, że jestem obywatelem świata, którego obowiązkiem jest dbanie o ludzi i środowisko wokół mnie. Ty też możesz się zmienić na lepsze, tak jak ja.

Jeśli chcesz zmienić się na lepsze, jak Maja, dołącz do nas!

kato.aiesec.pl/dolaczdonas

Maja Wiśniewska