Posts

Wartości młodego pokolenia po 1995 roku

29482987546_abc54eeba5_o

Co tak naprawdę liczy się w życiu młodych ludzi? Czy aby na pewno tylko nowy iPhone, selfie na instagrama albo ćwiczenia z Chodakowską?

Mierząc się z tymi pytaniami i przede wszystkim stereotypowym myśleniem na temat „dzisiejszej młodzieży” zwłaszcza przez starsze pokolenie, pozwoliłam sobie na ciekawy eksperyment.

Krótka ankieta miała pokazać, jakimi wartościami kierują się osoby urodzone po 1995 roku oraz czy ten system wartości jest rzeczywiście tak płytki, jak się powszechnie uważa.

Puściłam zatem w obieg ankietę z paroma pytaniami, m.in. o wartości w życiu, widok siebie za 5 lat oraz zajęciami w wolnym czasie. Wypowiedzi nie były ograniczone żadnymi podpunktami, więc uczestnicy, których nazbierała się ponad setka, mogli śmiało wypowiadać się w dowolny sposób. Zasięg ankiety przekroczył moje oczekiwania, ponieważ  uzyskałam odpowiedzi aż z pięciu roczników.

Więc co tak naprawdę liczy się w życiu młodych ludzi?

Rodzina

Najczęściej padała właśnie taka odpowiedź, co jest bardzo budujące, zwłaszcza, że ankieta skierowana  była do młodych, często buntujących się, wkraczających w dorosłe, samodzielne życie ludzi. Wartość ta określona została jako miejsce, do którego można zawsze wrócić, często wymieniana jako wartość najważniejsza i fundamentalna. Zdumiewające jest natomiast to, jak wiele osób, już nawet w bardzo młodym wieku, rzeczywiście myśli o założeniu rodziny. Niezależnie od relacji, cieszy fakt, że jedną z pierwszych wymienianych wartości są właśnie bliscy.

Miłość

Na podium wśród najczęstszych odpowiedzi, znalazła się oczywiście miłość. Można by o niej wiele mówić, pisać, prześcigać się w barwnych opisach, jednak wystarczy zaznaczyć, że dla młodych osób, uczucia były, są i będą najważniejsze – uczą się dzielić swoimi dotąd mocno skoncentrowanym na sobie życiem z kimś innym i zaczynają tworzyć pierwsze poważniejsze (nie, miłość w przedszkolu nie była jakoś szczególnie perspektywiczna) związki.

Samorozwój

O czym myślą ludzie, którzy czują na horyzoncie widmo dorosłości? Rozwój osobisty, nauka, dążenie do wyznaczonych celów – oto jedne z wyborów. Skala wypowiedzi wywołała u mnie nie małe zdziwienie, niemal połowa odpowiadających postawiła na samorozwój i związane z nim zagadnienia. O czym to świadczy? A oczywiście o tym, że młodzi ludzie są ambitni, a wszystkie obejrzane szkolenia Grzesiaka nie idą na marne. Jeśli nie wiedzą, co chcą robić w życiu, to starają się rozwijać w różnych dziedzinach, by w końcu wybrać tę właściwą. Ta odpowiedź była szczególnie mocno zaznaczona przy rocznikach ’95, ’96, czyli po prostu już w większości osobach będących na studiach.

Szczęście

Bez znaczenia, które roczniki się wypowiadały, starsze, młodsze, dla wielu ludzi podstawową wartością jest po prostu szczęście. Każdy do niego dąży, każdy inaczej definiuje. I podążając za słowami Alberta Schweitzera – Szczęście to jedyna wartość, która się mnoży, jeśli się ją dzieli.

Przyjaźń

Kto wyobraża sobie spędzanie młodości przykrytym pod trzema kocami, ze słuchawkami na uszach i perspektywą nie wychodzenia z mieszkania przez pół roku? Może tylko niewielu. Dlatego z całą śmiałością mogę zaznaczyć, że elementarną, pojawiającą się w przynajmniej połowie odpowiedzi wartością jest właśnie przyjaźń. Samemu trzeba przyznać, że bez dobrych znajomych, którzy zawsze poratują ściągą, pojadą z tobą na koniec Polski (a nawet i Europy!), spędzanie studiów i młodości byłoby po prostu nudne. Zatem kolejna złota myśl:

A true friend is someone who never gets tired of listening to your pointless dramas over and over again. – Lauren Conrad

A jak osoby urodzone po 1995 roku widzą siebie za 5 lat?

Szczerze mówiąc, oczekiwałam bardzo niejednoznacznych odpowiedzi, natomiast pozytywne zaskoczenie dało dużo do myślenia. Przede wszystkim, większość „przedstawicieli” młodszych roczników ma już określone kierunki swojej przyszłej edukacji, wybrane kierunki studiów i dalsze plany na rozwój. Skąd się to bierze? Być może z coraz szerzej propagowanej świadomości wśród społeczeństwa, żeby o swoją przyszłość dbać jak najszybciej.  Ważna też jest świadomość, że tak naprawdę nasze poważne wybory nie pojawiają się raz na jakiś czas, ale codziennie podejmujemy tysiące małych kroków, by osiągnąć wymarzony cel.

Czy zatem pytanie o to, jak roczniki po ’95 roku widzą siebie za 5 lat to tylko mrzonka o przyszłości? W dużej części, nie! Starsi rocznikowo uczestnicy ankiety opisują siebie jako kończących studia, rozpoczynających pracę, zdobywających szczeble kariery, zakładających rodziny i przede wszystkim, realizujących się w swoich pasjach ambitnych ludzi. Zagraniczne wyjazdy, podróżowanie, zdobywanie doświadczenia na wolontariatach i praktykach, dorobienie się swojego mieszkania, ciągły rozwój – oto, do czego dążą młodzi ludzie. A gdzie zakupy, nowe gadżety, hasztagi na insta? Jeśli chodzi o długoterminowe cele, młodzi ludzie myślą perspektywicznie, dlatego obraz współczesnych, nieodpowiedzialnych nastolatków jest w większości na wyrost. Czy 20 lat temu współcześni czterdziestolatkowie nie myśleli o dobrze płatnej pracy, zakładaniu rodziny, podróżach, rozwoju? Pewnie, że myśleli. Czy popełniali przy tym błędy młodości, szaleli na festiwalach, podróżowali na gapę i denerwowali się na ówczesne systemy? Pewnie, że tak. Nie zostało nic innego, jak przyzwyczaić się do powtarzanego przez każde pokolenie: „Ach, ta dzisiejsza młodzież”.

Czym natomiast „dzisiejsza młodzież” zajmuje się w wolnym czasie?

Nie sposób byłoby wymienić wszystkich opcji, ponieważ ile osób, tyle sposobów spędzania wolnego czasu. Tutaj również pełna różnorodność: od czytania książek, poprzez spotykanie się ze znajomymi, chodzenie do klubów, wszelkie rodzaje shoppingów, aktywność fizyczna w postaci siłowni, tańca, biegania, po prostu sportu – czy zmieniło się to od lat przeszłych? Nie oszukujmy się – ilość spędzanego czasu przed każdym rodzajem monitora i elektroniki wzrasta, jednocześnie dbanie o rozwój fizyczny – również idzie jak najbardziej do przodu.

Wnioski?

Młodzi ludzie nie lubią stać w miejscu. Prawdziwymi wartościami w życiu nie okazały się być ćwiczenia z Ewką ani bezmyślne zakupy, jednak rozwój i dążenie do celów. Mniej lub bardziej określone plany na przyszłość wiążą się z ciągłym szukaniem ścieżek rozwoju i jak najlepszym wykorzystaniem szans, które się dostaje. Na co młodzi ludzie szczególnie zwracają uwagę? To już nie jedna praca na całe życie, 8 godzin dziennie, 5 razy w tygodniu. To przede wszystkim wyjazdy zagraniczne, poznawanie nowych kultur, możliwości, ludzi, ale przede wszystkim swoich umiejętności. Zatem podsumowując ten eksperyment, jak w rasowej rozprawce, po przeanalizowaniu ponad stu odpowiedzi – generacja po 1995 roku nie tylko stawia na fundamentalne wartości, ale również na dobre poznanie i rozwijanie swoich możliwości. Bo inwestycja w siebie i swoją przyszłość, to najlepsza inwestycja.

Jeśli chcesz kapitalizować na latach spędzonych na studiach, zaaplikuj do AIESEC. Rozwiń swoje możliwości i stwórz wlasną, niepowtarzalną historię.
Zaaplikuj: kato.aiesec.pl/dolaczdonas

 

Karolina Chwolek

5 powodów, dla których warto wyjechać na zagraniczną praktykę

Podczas praktyk nie musisz parzyć kawy i obserwować fascynującej ściany, możesz aktywnie działać i mieć wpływ na rozwój przedsiębiorstw. Umożliwi Ci to wyjazd na międzynarodowy program praktyk profesjonalnych.

gt

1. Profesjonalny rozwój w międzynarodowym środowisku

Przetestuj swoje umiejętności, pomysły i możliwości w odmiennych uwarunkowaniach kulturowych. Dzięki temu będziesz lepiej przygotowany do przyszłej kariery, niż osoby, które podczas praktyk parzyły kawę.

2. Wykorzystanie umiejętności w praktyce

Podczas praktyk w ramach naszego programu będziesz miał szansę aktywnie działać, dzięki czemu wykorzystasz swoje talenty w praktyce, a co ważniejsze – nabędziesz również nowe umiejętności.

3. Zdobycie doświadczenia

Zagraniczne praktyki pozwolą Ci na nabycie doświadczenia podczas pracy w międzynarodowym środowisku.

4. Poznanie innych kultur

Międzynarodowe praktyki to nie tylko praca w zagranicznej firmie, to również czas na poznanie innej kultury – choćby podczas wykonywania obowiązków czy weekendowych wypadów za miasto.

5. Niezapomniane przeżycie

Wyjazd do nieznanego miasta, praca w nowej firmie, codzienne życie w innej kulturze – te wszystkie czynniki składają się na niezapomniane przeżycie jakim jest wyjazd na zagraniczne praktyki.

AIESEC realizuje międzynarodowy program praktyk profesjonalnych, Global Talent, który umożliwia młodym ludziom zdobycie umiejętności przydatnych w kształtowaniu przyszłej kariery. Od Twojej podróży do kariery dzielą Cię tylko trzy kroki!

Aplikuj już dziś na aiesec.pl/praktyki!

5 powodów, dla których warto wyjechać na zagraniczny wolontariat

Zbliżają się wakacje, a to doskonała okazja do podróży, znikają bowiem wymówki o braku czasu. A gdyby by tak podróż połączyć z wolontariatem? Wyjeżdżając na wolontariat, masz okazję zrobić nie tylko coś dla siebie, ale i dla innych.

gc

1. Rozwój umiejętności językowych

Nic tak nie pomaga w doskonaleniu umiejętności językowych jak wyjazd zagraniczny. Pobyt w obcym kraju zmusza do mówienia w obcym języku, a po pierwszym stresie przychodzi pewność siebie. Po powrocie poza wspomnieniami będziesz mógł czerpać z tego same korzyści.

2. Bogate i intensywne doświadczenie

Jeśli chcesz przeżyć przygodę swojego życia, to wyjazd na wolontariat będzie idealnym rozwiązaniem. Podczas wyjazdu trwającego kilka tygodni zyskasz nowych przyjaciół, zdobędziesz bogate doświadczenie i wspomnienia na całe życie.

3. Poznanie nowych ludzi w międzynarodowym środowisku

Lubisz nawiązywać nowe znajomości? Podczas wolontariatu poznasz mnóstwo nowych ludzi, z którymi masz szansę zaprzyjaźnić się na całe życie.

4. Poznanie swoich mocnych i słabych stron

Wyjazd na wolontariat pozwoli Ci sprawdzić w praktyce wszystkie swoje zalety, które znałeś, a także pozwoli na poznanie tych nieodkrytych.

5. Zwiedzenie kraju

Podczas wyjazdu będziesz mógł poznać nowy kraj, zwyczaje ich mieszkańców, jak również rytm ich codziennego życia. Dzięki takiemu kontaktowi poznasz kraj od innej strony niż zwykli turyści.

AIESEC realizuje międzynarodowy program wolontariatów, Global Volunteer, który umożliwia młodym ludziom rozwój osobisty, dzięki wolontariatom wspierającym Cele Zrównoważonego Rozwoju ONZ.

Wejdź na Global Volunteer już w te wakacje!.

Ja liderem?

Liderem się człowiek rodzi czy może stać się nim z czasem? Co sądzi o tym Patrycja, studentka filologii angielskiej, która dołączyła do AIESEC dwa miesięce temu? Przekonajmy się.

Nie jestem typem lidera. Lubię działać, być w ruchu, lubię podejmować nowe wyzwania. Nie raz, nie dwa zdarzyło mi się wystąpić publiczne, czy stanąć na czele projektu. Potrafię słuchać, podobno całkiem niezły ze mnie doradca. Ale przecież jestem nieśmiała, prawda? A wokół mnie jest mnóstwo osób, które wiedzą więcej i są zwyczajnie lepsze. Ja się do tego nie nadaję, nie ma szans.

Mogę pracować z dzieciakami w ramach wolontariatu albo nadzorować tworzenie gazetek teatralnych; potrafię koordynować pracę zespołu i improwizować podczas przemów. Nigdy jednak nie postrzegałam siebie inaczej, niż nieśmiałej dziewczyny, która owszem, robi wiele, ale z pewnością nie jest „przebojowa”. Taki zaś powinien być lider, czyż nie? Pierwszym skojarzeniem jest przecież geniusz, który porywa tłumy.

AIESEC uświadomił mi, że byłam w błędzie. Że liderem jest każdy, kto wywiera wpływ na otoczenie, nawet jeśli składa się na nie tylko mama, najbliższa przyjaciółka i pani z warzywniaka. Bo jeśli ja wpłynę na trzy osoby, a każda z nich na kolejne trzy, które przekażą ideę dalej, to krąg ten znacząco się powiększy. Oczywiście cudownie byłoby przekonać do swoich racji tysiące osób za  jednym zamachem; poniekąd jednak właśnie to robi AIESEC. Studenci ze 127 krajów na całym świecie krok po kroku dążą do jasno wyznaczonego celu, wierząc, że wspólną pracą są w stanie osiągnąć wszystko.

Jak więc trafiłam do organizacji, skoro nie w głowie mi liderstwo? Pewnego dnia zaczęłam szukać możliwości wyjazdu za granicę na wolontariat i tak strona po stronie trafiłam na program Global Citizen. Tego samego wieczora natknęłam się także na zdjęcie znajomej w towarzystwie praktykantów z Azji oraz informację o otwartej rekrutacji i poczułam, że to nie jest tylko zbieg okoliczności. Potem jeszcze tylko spotkanie informacyjne i już wiedziałam, że ja też chcę spróbować swoich sił. Aplikacja, zadanie grupowe, rozmowa kwalifikacyjna, aż w końcu telefon –udało się! Z mieszanką ekscytacji i przerażenia pojechałam na konferencję lokalną, by wrócić z poczuciem, że to jest to.

Mój staż w AIESEC nie jest długi, lecz pewne pozytywne zmiany z nim związane nastąpiły niemal automatycznie. Wyobrażacie sobie studiować filologię angielską, a jednocześnie oblewać się zimnym potem na samą myśl o użyciu języka Wyspiarzy w towarzystwie cudzoziemców? Nadal rugam siebie za popełniane błędy, wiem jednak, że tak naprawdę nie poprawność językowa jest najważniejsza, a sam kontakt z drugim człowiekiem. Bo to właśnie od siebie nawzajem możemy nauczyć się najwięcej.

Obecnie działam w projekcie Global Talents i zajmuję się wysyłaniem ludzi na praktyki za granicę, dzięki czemu nie tylko rozwijam swoje umiejętności miękkie, ale także pomagam spełniać czyjeś marzenia. Przygotowuję się również do wyjazdu na wolontariat, podczas którego będę uczyła dzieci i młodzież języka angielskiego. Wiem, że gdyby nie AIESEC pewnie drzwi zostałyby dla mnie zamknięte jeszcze przez długi czas. Jeśli więc jesteś osobą, która lubi robić coś więcej, ale tak jak ja wcześniej, nie do końca wierzy w swoje umiejętności – aplikuj.

Być może dowiesz się, że jesteś materiałem na niezłego lidera.

Jesteś zdecydowany podjąć wyzwanie? Zaaplikuj do AIESEC na: kato.aiesec.pl/rekrutacja

Patrycja, studentka Filologii Angielskiej

IMG_8172

Projekt EEC- Liderzy przyszłości

Projekt EEC Liderzy przyszłości

Współpraca studentów podczas VIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2016

Zapraszamy studentów uczelni wyższych do współpracy w ramach II edycji projektu skierowanego do młodych ludzi, realizowanego podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego (18-20 maja 2016r.).

Projekt EEC – Liderzy przyszłości (EEC – Leaders of Tomorrow) to przedsięwzięcie mające na celu zwiększenie udziału młodych w życiu publicznym oraz promowanie aktywnej postawy obywatelskiej.

Poszukujemy osób ambitnych, które nie boją się wyzwań, chcą poznać pracę przy organizacji międzynarodowych spotkań, posługują się językami obcymi, interesują się tematyką międzynarodową oraz pragną rozwijać się zawodowo.

Współpraca przy organizacji Kongresu umożliwi:

– zdobycie cennego doświadczenia przy organizacji jednej z najważniejszych imprez gospodarczych w Europie Środkowej

– otrzymanie certyfikatu potwierdzającego zaangażowanie w prace przy Kongresie

– przebywanie w międzynarodowym środowisku wśród najważniejszych gości z całej Europy i Świata

– nawiązanie ciekawych kontaktów.

Organizator zapewnia opiekę doświadczonych pracowników.

Zakres obowiązków:

– pomoc przy organizacji Kongresu

– czuwanie nad przebiegiem spotkań w obiektach konferencyjnych

– opieka nad gośćmi Kongresu oraz zagranicznymi delegacjami

– praca w grupach zadaniowych

– realizacja zadań powierzonych przez organizatorów.

Wymagania:

– odpowiedzialność

– komunikatywność

– zaangażowanie

– zdolności organizacyjne

– wysoka kultura osobista

– umiejętność pracy w grupie

– komunikatywna znajomość j. angielskiego

– znajomość innych języków będzie dodatkowym atutem.

Warunkiem zgłoszenia jest wypełnienie formularza. Na aplikacje czekamy do 17 kwietnia 2016r.

Formularz rejestracyjny jest dostępny na stronie:

http://www.eecpoland.eu/2016/pl/liderzy-przyszlosci/25/ (EEC – Liderzy przyszłości).

Doświadczenie zmieniające życie

20160312_122641

Dzisiejszą relację zacznę od opowiedzenia co działo się u mnie przez ostatni weeekend. W piątek wraz ze znajomymi z pracy odwiedziliśmy lokalną restaurację, która słynie ze swoich steków. Mięso było wyśmienite, ale co najciekawsze przygotowaliśmy je sobie sami. Mianowicie został nam przyniesiony solidny kawał mięsa, który był pokrojony na cienkie płaty a do tego malutki grill, który był postawiony na środku stołu. Picahna, bo tak nazywała się ta partia wołowiny została moim faworytem, jeśli chodzi o brazylijskie przysmaki. Sobota to czas odwiedzin, udałem się do Sorocaby, miasta oddalonego ok. 100km od Sao Paulo żeby spotkać się z moim przyjacielem. Jak go poznałem? Również skorzystał z możliwości jakie oferuje AIESEC i przyjechał do Polski w ramach wolontariatu uczyć polskie dzieci i młodzież swojej kultury i opowiadać o Brazylii. Nie widzieliśmy się dobre 3 lata, jednak zostałem przez niego ugoszczony jak członek rodziny. Już na samym dworcu autobusowym, z którego mnie odbierał doświadczyłem niesamowitego zaskoczenia. Otóż Lucas ubrał koszulkę z biało-czerwonym orłem i napisem POLSKA. Było to niezwykle miłe. Odwiedziliśmy ogród zoologiczny, kilka pięknych parków i restauracji. Lucas zainspirował mnie swoją historią. Opowiadał mi o tym, jak to poczuł się w pewnej chwili bardzo pewnie. Miał pracę, działał w AIESEC jako wiceprzewodniczący oddziału lokalnego w Sorocabie, miał piękną dziewczynę i w ciągu miesiąca stracił wszystko co zostało wyżej wymienione. Prócz tego, że czuł się pewnie, nie udzielał się w organizacji ani w pracy, jednocześnie nie miał czasu dla swojej kobiety. I w ciągu miesiąca pożegnał się ze swoją pracą, stanowiskiem w organizacji oraz dziewczyna go zostawiła. Skłoniło go to do głębokiej reflesji nad sobą i swoim zachowaniem. Dalej pracował w AIESEC, ale przewodniczący o tym nie wiedział, więc można powiedzieć, że pracował w ukryciu.

Robił to, bo wierzył, że ten jego malutki wkład w doświadczenie innych ludzi zmienia jednocześnie jego lokalne środowisko na lepsze, gdyż ludzie poznają ludzi z całego świata, ich problemy oraz kulturę wyjeżdżając na wolontariat bądź praktykę, a jednocześnie pozwala rozwinąć to miasto, uniwersytet, uczelnię, czy firmę, której uczestnicy wolontariatu Global Citizen albo praktykanci Global Talents. Do dzisiaj czuje więź z AIESEC, bo jak mówi wyjazd na wolontariat zmienił jego życie, otworzył mu oczy na wiele problemów jak i niesamowicie go rozwinął. Następnie znalazł jeszcze lepszą pracę, a kiedy go odwiedziłem poznałem jego dziewczynę, z którą planują odwiedzić Polskę. Z pewnością zapomniałem o wielu szczegółach dotyczących tej historii, jednak główny wniosek, który wyciągnął Lucas jest taki, że czasami warto dostać lekcję od życia, aby wyciągnąć wnioski i zmienić swoje podejście oraz zachowanie na lepsze. Niedziela to czas grilla w Sao Paulo, który został zorganizowany przez jednego z pracowników firmy, w której pracuję. Czym różni się grill w Brazylii od tego w Polsce? Przede wszystkim potrawami jak i formą podania. Otóż główym mięsem jest wołowina, do której nie dodawane są żadne przyprawy oprócz soli. Początkowo duży kawał mięsa jest przypiekany w całości na grillu, a potem krojony i grillowany ponownie. Następnie płaty są krojone na drobne kawałki i podawane na środek stołu, tak aby każdy z biesiadujących mógł się poczęstować. Co ciekawe w zanadrzu mieliśmy tylko widelce. Jako dodatek była podana farofa (prażona mąka z manioku), vinegrete (czyli drobno pokrojone pomidory, cebula, papryka, które są zalane sosem winegret) oraz (tutaj uciekła mi nazwa) mieszanka świeżych ziół z dodatkiem pieprzu i soli. Dodatkowo podana była również kiełbasa wieprzowa. Polecam spróbować każdemu smakoszowi grilla w wersji brazylijskiej, bo został przeze mnie odkryty na nowo! Zostały mi już tylko dwa tygodnie w Brazylii i z pewnością postaram się je w pełni wykorzystać. 🙂

A czy Wy jesteście gotowi na doświadczenie w zupełnie nowym środowisku? Więcej o praktykach zagranicznych Global Talents znajdziecie na: kato.aiesec.pl/gtalents

20160312_141607

Bez klaksonu ani rusz!

Moja przygoda w Brazylii powoli dobiega końca, ale planuję jeszcze dużo zobaczyć, przeżyć i doświadczyć!

Na początku przybliżę Wam trochę jak wyglądają samochody i kierowcy w Brazylii. Zacznę od tego, co mnie najbardziej zaskoczyło w kilka godzin po przyjeździe. Brazylijczycy nie biorą sobie za bardzo do serca tego na ile osób jest zarejestrowany samochód. 6-7 osób w 5 osobowym samochodzie (w tym taksówce) to normalna sprawa. Ciekawą rzeczą jest to, że bardzo często można spotkać przyciemnione szyby, oczywiście oprócz tylnych szyb przyciemnione są również te od strony kierowcy i pasażera a zdarza się nawet, że i przednia szyba jest na tyle ciemna ze niemożliwym jest rozpoznanie kierowcy (ta ostatnia szyba w kwestii przepisów prawa nie może być przyciemniona ani trochę, ale znamy już luźne podejście mieszkańców tego kraju do różnego typu reguł i przepisów :). Klakson to niezbędne narzędzie na drogach zarówno w mieście jak i poza nim. Duża ilość motocykli i ich bardzo zwinnego przemieszczania się przez zatłoczone ulice Sao Paulo powoduje, że ich kierowcy sygnalizują swoją obecność i chęć wyprzedzenia samochodów używając natarczywie klaksonu. Klakson służy również do pogonienia na światłach “śpiących” kierowców. Co mnie najbardziej zaskoczyło to kwestia podziękowania (u nas światła awaryjne) za różne wydarzenia na drodze czy tez szlabanach. Otóż w Brazylii również używa się klaksonu! Są to dwa bardzo krótkie sygnały dźwiękowe, którymi dziękujemy za ustąpienie pierwszeństwa czy otwarcie szlabanu. Jeśli chodzi zaś o brazylijskich kierowców to jak wszędzie można spotkać stonowanych i spokojnych oraz szalonych i nieprzewidywalnych. Ja spotykam zdecydowanie częściej tych z grupy szalonych i nieprzewidywalnych. Zaczynając od podwózki przez znajomych, na długich wojażach kończąc. Szybkie wymijanie, hamowanie na ostatni moment, przejeżdżanie na “ciemnym pomarańczowym” to raczej norma. Co więcej jazda po “kilku piwkach” tez jest zupełnie standardową sprawą. Przepisy dotyczące pijanych kierowców są w Brazylii równie restrykcyjne co w Polsce, jednak liczba ludności w stosunku do policjantów i kontroli drogowych pozwala im  czuć się bezpiecznie. Jako ciekawostkę dodam, że mieszkańcy Brazylii używają sztućców odwrotnie niż my w Polsce! Jakież było moje zdziwienie, gdy zorientowałem się że w prawej ręce trzymają widelec a w lewej nóż. Następnie zadano mi pytanie czy jestem leworęczny, skoro jem w ten sposób. Co do zwyczajów i kultury przy stole, raczej nie czeka się na wszystkich biesiadników z rozpoczęciem jedzenia jak i wstania od stołu (ale to wynika najprawdopodobniej z szybkiego stylu życia w ogromnym Sao Paulo). Najpopularniejszymi napojami do obiadu są tutaj świeże soki, najczęściej z pomarańczy bądź limonki, jagody acai zmieszane z sokiem albo dostępny jedynie w Brazylii napój gazowany Guarana, którego smaku nie da się porównać do żadnej występującej w Polsce oranżady.

Czekajcie na więcej, Radek!

Chcecie i Wy poznać zagraniczną kulturę i zwyczaje od kuchni oraz zdobyć nowe doświadczenie zawodowe? Dowiedzcie się więcej o naszych praktykach zagranicznych na: kato.aiesec.pl/gtalents

10647753_10201376626734845_2022924776_n

Brazylijskie zwyczaje okiem Polaka

Mija kolejny tydzień mojego pobytu w Brazylii i zastanawiałem się o czym nowym, a jednocześnie interesującym mogę napisać. Wybrałem zwyczaje, obyczaje i nawyki mieszkańców Brazylii.

Sao Paulo, ogromne miasto, które nigdy nie zasypia. Po rozmowie z wieloma mieszkańcami Sao Paulo okazało się, że dosłownie nikt się tutaj nie urodził. Większość przyjechała tutaj po prostu do pracy, albo ich rodzice przyjechali tutaj do pracy, ściągając resztę rodziny. Sao Paulo to nie miejsce do życia, to miejsce do pracy. Z takim stwierdzeniem spotkałem się już kilkukrotnie i muszę się zgodzić. Jeden z weekendów (jeszcze przed karnawałem) miałem okazję spędzić w Campinas, niewielkim (w porównaniu do Sao Paulo) mieście, które ma około miliona mieszkańców. Mieszkałem w domu, który znajdował się w tzw. “Condominium” czyli zespole domków jednorodzinnych, które swoją drogą są bardzo popularne w Brazylii. Niemniej przyjechałem do Campinas na imprezę nazwaną “Pre Carnival Bloco”. Impreza miała wprowadzić w nastrój karnawałowy i zdecydowanie spełniła moje oczekiwania, mnóstwo ludzi było przebranych w kolorowe stroje, dało się zauważyć, a przede wszystkim usłyszeć, tamburyny i bębny w każdym miejscu parady, a uśmiechnięci ludzie tańczyli i rozmawiali ze sobą bardzo żywiołowo. Kilka ciekawostek na temat Brazylii i Brazylijczyków, to na przykład to, że wszędzie jest na prawdę wielu policjantów, którzy stoją prawie na każdym większym skrzyżowaniu. W brazylijskim prawie zapisane jest, że przechodzenie na czerwonym świetle jest zabronione i można za to dostać mandat. Ale ani policjanci ani reszta obywateli nie respektuje tego przepisu. WCALE. Można zostać potraktowanym klaksonem za przechodzenie na zielonym świetle jak i również przejść na czerwonym świetle, na oczach czterech policjantów i nawet nie zwrócą nam uwagi. Brazylijczycy są bardzo otwarci i kochają się przytulać, strefa przestrzeni osobistej dla nich nie istnieje. Chodzi tutaj o dotykanie, poklepywanie i całowanie na przywitanie (oczywiście w policzek), nawet nowo poznanych osób. Poza tym Brazylijczycy to naród, któremu się nie spieszy. Zarówno jeśli chodzi o kasjerów w supermarketach (w kolejce można stać nawet 30min), jak i o jedzenie lunchu albo bycie punktualnym na umówione wcześniej spotkanie. Kilkunastominutowe spóźnienia to raczej norma (powodem może być bardzo zatłoczone miasto i trudność w dotarciu na miejsce w konkretnym czasie).

Chcecie również Wy osobiście odkryć ciekawostki życia innych kultur? Wyjedźcie z nami na praktyki zagraniczne Global Talents: kato.aiesec.pl/gtalents

Wartościowe doświadczenie

michał pitek

Moja przygoda z AIESEC rozpoczęła się dość przypadkowo. Złożyłem aplikację w ciągu ostatniej godziny rekrutacji, która trwała blisko 3 tygodnie. Dlaczego? Zanim dołączyłem do tej organizacji miałem za sobą rok studiowania w innym mieście, rok poświęcony nauce i korzystaniu z życia studenckiego. Minął okres wakacyjny, podjąłem decyzję o zmianie uczelni i przeniesieniu się do Katowic, kontynuując naukę na tym samym kierunku. Doszedłem jednak do wniosku, że studiowanie samo w sobie to nie wszystko.

Każdy z nas chce zdobyć jak najlepsze wykształcenie, następnie realizować się zawodowo. Tylko jak zdobyć cenne doświadczenie, którego każdy pracodawca od nas oczekuje? W odpowiedzi na to pytanie pojawia się… AIESEC. Nie przypuszczałem, że odzwierciedlenie prawdziwego ducha przedsiębiorczości odnajdę w organizacji studenckiej, na której działania patrzyłem zawsze z przymrużeniem oka.

Otóż AIESEC to coś więcej niż kolejne koło studenckie, AIESEC to przede wszystkim ludzie! Wspaniałe osoby, które pomimo różnych pozycji, zawsze będą Cię wspierać, nauczą wszystkiego od podstaw i odpowiednio pokierują. Masa wartościowych szkoleń, spotkań czy też wyjazdów, które poza wartością merytoryczną dostarczają ogrom pozytywnych emocji. Lokalne konferencje, integracje to nieodłączna część życia tej organizacji.

Obecnie jestem w zespole realizującym projekt Dni Kariery®, a więc Targi praktyk, pracy i staży dla studentów. Mam za sobą kawał pracy, która pozwala mi na współpracę z profesjonalnymi firmami i możliwość działania w środowisku biznesowym. Dzięki osobom z którymi współpracuję jest to dla mnie czysta przyjemność. To, jak człowiek potrafi się zmienić, rozwinąć na przełomie kilku miesięcy jest nie do opisania. Po prostu trzeba to poczuć na własnej skórze.

Słowem podsumowania dodam tylko, że mam nadzieję, że w życiu spotka mnie więcej takich przypadków jak AIESEC ! 😉

Michał, student Ekonomii

Chcesz również rozwijać się w naszej organizacji? Aplikuj na: kato.aiesec.pl/rekrutacja 🙂

Więcej niż studia? Czemu nie!

dorota mkt

Zanim rozpoczęłam moją przygodę z AIESEC zajmowałam się głównie studiowaniem Dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach. W pewnym momencie uznałam, że chyba mi to nie wystarczy. Wszyscy dookoła straszą, że „same studia to za mało”, że „trzeba robić coś więcej”. I na początku faktycznie trochę się tym kierowałam. Postanowiłam zaaplikować do AIESEC, bo chyba „trzeba zrobić coś więcej”.

Mimo, że kompletnie nie wiedziałam co mam na myśli. Podczas rekrutacji, dowiedziałam się, że AIESEC to nie tylko wyjazdy za granicę, ale także praca w marketingu, sprzedaży, kontakty z wolontariuszami z całego świata, organizacja Dni Kariery i wiele wiele innych! Mój wzrok zatrzymał się na marketingu i już wtedy miałam cel. Zostałam przyjęta, pojechałam na Lokalną Konferencję i trafiłam do programu Global Citizen odpowiedzialnego za program wolontariatów wychodzących. Liderka mojego zespołu – Dominika, okazała się bardzo zaangażowaną i motywującą osobą.

Po jakimś czasie powiedziała nam o rekrutacji na dwóch wiceliderów, którzy staną się jej „prawymi rękami” w naszym zespole. Moja koleżanka postanowiła zaaplikować. Ja natomiast spanikowałam i wmówiłam sobie, że jest za wcześnie, żeby podejmować się takiego zadania. Po rekrutacji, okazało się, że moja koleżanka została wiceliderem, jednak drugie stanowisko wciąż było puste. Któregoś wieczoru zadzwoniła do mnie Dominika i zapytała czy zostanę drugim wiceliderem. Tym razem nie spanikowałam, o nie, BYŁAM PRZERAŻONA! Wiedziałam, ze stoję pod ścianą – z jednej strony jestem w AIESEC bo chce się rozwijać, z drugiej bałam się zmian, bo kompletnie nie czułam się na nie gotowa. Ale zgodziłam się.

Nie mówię, że było łatwo, ale przecież nie o to chodzi, żeby zawsze było z górki! Za to teraz wiem, że była to dobra decyzja. Dzięki pozycji wicelidera, w końcu ruszyłam z miejsca, musiałam postawić poprzeczkę wyżej i zrobić coś na co kompletnie nie byłam gotowa! Dzięki temu lepiej poznałam organizację i kolejne, bardzo zaangażowane w swoją pracę osoby. Pierwszy raz musiałam wziąć odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale także za innych i wciąż jest to dla mnie bardzo ważna lekcja. Poza tym zajęłam się częścią promocyjną organizacji, co zbliżyło mnie także do marketingu. Wreszcie mogłam go poznać od podszewki i zobaczyć, że wcale nie jest to takie proste, jak mi się zdawało. Ale już się tym nie martwię. Czuję się na siłach, żeby pójść o krok dalej. Chcę próbować, poznawać i wyciągać wnioski. Chcę się rozwijać, bo zmiany widzę gołym okiem. A wiem, że nie byłoby to możliwe, gdyby nie tamten telefon 🙂

Jeśli się zastanawiacie czy pasujecie, czy sobie poradzicie – nie zastanawiajcie się!

Aplikujcie! Powodzenia, widzimy się na Lokalnej Konferencji 😉

Dorota, studentka Dziennikarstwa i komunikacji społecznej.

Chcesz do nas dołączyć? Wypełnij formularz aplikacyjny na: kato.aiesec.pl/rekrutacja

Dorota Pałka