Posts

EPCo Chęciny, 10-12.02.2017

W piątek (10.02.2017) rozpoczęliśmy EPco, czyli konferencję przygotowaną dla naszych wolontariuszy, który przyjechali do naszego miasta w celu realizacji projektu edukacyjnego – International Education. Cała impreza miała miejsce w Młodzieżowym Schronisku w Chęcinach.  Na miejsce stawili się  wolontariusze z różnych zakątków świata m.in. z Turcji, Brazylii i Indonezji. Wolontariusze byli zdziwieni naszą pogodą, wielokrotnie zaznaczali […]

AIESEC dla psiaków

International Education

Historia Beaty

cytat-beata

      O AIESEC dowiedziałam się od kolegi (obecnie byłego członka organizacji), który ze mną studiował na pierwszym roku roku. Wahałam się, czy wstąpić, gdyż w tym momencie byłam nieśmiałą osobą, by podjąć taki krok. Po paru latach zrozumiałam, że trzeba zrobić coś z moją osobą. Mój angielski był znikomy, gdyż skupiłam się na języku niemieckim, chcę pracować z ludźmi, nauczyć się od innych, jak również przekazać im to, co potrafię. Po rozmowie ze znajomym przewodniczącym AIESEC w Kielcach zgłosiłam swoją kandydaturę w marcu tego roku, mimo, że byłam na 5. roku (!!!). Zaproszono mnie na rozmowę i przyjęli mnie do oddziału. Dla świeżo przyjętych zorganizowano konferencję, która pozwoliła przybliżyć mi i innym przyjętym, czym zajmuje się organizacja. Poznałam wiele wspaniałych osób. Nie zapomnę, jak na koniec konferencji każdy uczestnik miał napisać ciepłe słowo o każdym z nas i wsadzić „liścik” w kopertę. Tę kopertę otwierało się dopiero po powrocie do domu. Szczególnie jeden liścik utkwił mi w pamięci: „Na AIESEC nigdy nie jest za późno”. Kopertę mam do dziś.

      Trafiłam do projektu KidSpeak, którego celem było sprowadzenie wolontariuszy z obcych krajów do świętokrzyskich szkół podstawowych. Dziękuję za wyrozumiałość i cierpliwość mojej koordynatorce, która musiała znosić moje niewielkie umiejętności języka angielskiego. Po miesiącu złożyłam aplikację na koordynatora obszaru ds. zasobów ludzkich. Przedstawiłam kilka argumentów i pomysłów na zmiany, które przekonały innych członków.

      Myślę, że każdy z Was czytając moją historię, zastanawia się: „Co osiągnęłam dzięki organizacji?”. Myślę, że dodała mi ona więcej wiary w siebie i moje możliwości. Otworzyłam się na nowe innowacyjne rozwiązania i pomysły, jak również stałam się bardziej tolerancyjna na inne kultury i ludzi, którzy pochodzą z różnych stron świata. Rozwinęłam umiejętności języka angielskiego, mimo moich oporów i obaw. Od kiedy zostałam koordynatorem nauczyłam się zarządzać własnym czasem, jak również umiejętności organizatorskich, przekazywania wiedzy innym członkom oddziału poprzez m.in. szkolenia. Osiągnęłam również umiejętności negocjatorskie, które przydają się mi w codziennym życiu. W jakimś stopniu dzięki organizacji pobudziłam swoją kreatywność.

Na koniec mojej opowieści chcę przekonać Was do wstąpienia do organizacji, gdyż:

  • poznacie wiele ciekawych ludzi z całego świata,
  • nauczycie się angielskiego, który jest niezbędny do komunikacji w dzisiejszym świecie,
  • możecie wnieść coś niepowtarzalnego, innowacyjnego, dając sobie nieograniczone możliwości kulturowe, językowe i inne,
  • nic nie tracicie przychodząc do nas, tylko zyskacie sympatię ludzi, jak również wiedzę i doświadczenie.

Nigdy nie jest za późno na AIESEC. Jaką stworzysz historię? Aplikuj na: kie.aiesec.pl/rekrutacja

Historia Moniki

cytat-dino

      Moja historia? Cóż.. Może zacznę od początku.
      Cześć. Mam na imię Monika. W całym moim dwudziestodwuletnim życiu podjęłam kilka decyzji, które wpłynęły na to, kim jestem. Jedną z nich było dołączenie do AIESEC. Zanim zdecydowałam się na podjęcie tego kroku, moje życie można było opisać jednym słowem – prokrastynacja. Nigdy nie zależało mi na rozwoju, ani tym bardziej na zaangażowaniu w życie społeczne. Dlatego moja decyzja, by dołączyć do AIESEC we wrześniu 2015 zaskoczyła nawet mnie. No cóż, przynajmniej wtedy, kiedy już jako członek zrozumiałam, czym zajmuje się ta organizacja. Aplikując, moje pojęcie o działalności ograniczało się do opieki nad wolontariuszami z zagranicy, którzy przyjeżdżali na projekty. Jakoś umknęło mi, że najpierw trzeba te projekty stworzyć, znaleźć placówki, które wezmą w nich udział, czy przeprowadzić rozmowy rekrutacyjne z wolontariuszami, by sprawdzić ich przygotowanie i to czy ich profil zgadza się z tym pożądanym w projekcie. Bardzo szybko zrozumiałam swój błąd i to, o ironio, właśnie w trakcie bycia “buddym”, czyli osobą, która opiekuje się wolontariuszem. Dołączyłam z powodu chęci poprawy i praktycznego wykorzystania języka angielskiego, a potem… hmm, najlepiej powiedzieć, że wpadłam po uszy.

      Zaczęło się od poznania wizji i wartości AIESEC – czegoś, co odróżnia tę organizację od wszystkich innych instytucji studenckich. Dołączyłam także do zespołu, gdzie moim głównym zadaniem było przeprowadzanie rozmów rekrutacyjnych do projektu. Dość szybko objęłam pozycję lokalnego koordynatora badania Pracodawca Roku, a zaraz potem, około 3 miesiące po dołączeniu zostałam wybrana do Zarządu AIESEC Kielce, gdzie mianowano mnie Wiceprzewodniczącą ds. Dostarczania Projektów Edukacyjnych i Wolontariackich.

      Przez ostatnie dwanaście miesięcy wiele zmieniło się we mnie i w moim życiu dzięki AIESEC. Z osoby leniwej i niezaangażowanej stałam się pewna siebie, swoich mocnych i słabych stron, wzrosła moja samoświadomość, a przede wszystkim odnalazłam w sobie pasję i chęć do działania. Teraz staram się by każdy w moim otoczeniu mógł przeżyć to samo.

      Czy to koniec mojej historii? Wręcz przeciwnie! W dniu 24 września zostałam wybrana na pozycję Przewodniczącej AIESEC Kielce, a moja kadencja rozpocznie się z dniem 1 lutego 2017. Dlatego zachęcam Was wszystkich do aplikacji! Razem stwórzmy historię!

Jaką historię stworzysz? Aplikuj na: kie.aiesec.pl/rekrutacja

Historia Agaty

cytat-agata

      Minął już rok od kiedy siedząc kolejny dzień z rzędu przed telewizorem i nie robiąc nic, doszłam do wniosku, że powinnam w końcu zacząć coś ze sobą zrobić. Najwyższy czas na zmiany. O AIESEC dowiedziałam się z facebook’a, w czasie promocji warsztatów językowych. Postanowiłam zwrócić się do koleżanki z roku, która już od jakiegoś czasu była członkiem organizacji. Tak naprawdę nie wiedziałam na co się piszę, ale spróbować nie zaszkodzi. Nie zdawałam sobie sprawy, że jest to międzynarodowa organizacja, a gdy dowiedziałam się, że mam przeprowadzać rozmowy rekrutacyjne z wolontariuszami z zagranicy, byłam lekko w szoku. Od razu zostałam rzucona na głęboką wodę… Wraz z upływem czasu, mogę powiedzieć, że opłaciło się. Stawiając pierwsze kroki w AIESEC, byłam pewna siebie, gdyż otaczali mnie ludzie (do tej pory mnie otaczają), którzy zawsze dawali mi wsparcie i we mnie wierzyli. Motywowało mnie to do podejmowania coraz to odważniejszych decyzji.

      Co mi to dało? Dziś widzę, jak moje życie się zmieniło. Teraz nie mam czasu na nudę i angażuję się w coraz więcej przedsięwzięć, mających na celu mój rozwój osobisty. Poznałam wspaniałych ludzi, którzy tak jak ja, chcą działać i są otwarci na nowe pomysły. Co ważne, zaczęłam mówić po angielsku i teraz mam znajomych na całym świecie. Nawet jeśli czasem coś nie układa się po mojej myśli, jedno jest pewne – nie żałuję wstąpienia do AIESEC i wiem, że czeka przede mną wiele nowych możliwości i wyzwań, którym chętnie stawię czoła. Nie potrafię zmierzyć jak wielkie doświadczenie tu zdobyłam, tego po prostu nie da się opisać, to trzeba przeżyć.

Teraz Twoja kolej na wielką zmianę. Jaką historię stworzysz? Aplikuj na: kie.aiesec.pl/rekrutacja

Historia Pauliny

cytat-paulina

      Moja przygoda z AIESEC trwa już prawie rok. Jak dowiedziałam się o organizacji? Ze stoiska promocyjnego na uczelni w październiku. Był to początek roku akademickiego. Moją uwagę przykuły przede wszystkim programy wymianowe i współpraca z zagranicznymi wolontariuszami. Szczerze? Nie wiedziałam, na co się piszę. Moja wiedza o organizacji była bardzo mała, początkowo sama nie byłam pewna po co tam jestem.

Z upływem czasu wszystko się zmieniło. Poznałam wspaniałych ludzi, na których mogłam liczyć i mogę liczyć do tej pory. AIESEC pozwoliło mi przełamać swoje słabości i poznać mocne strony. To, czego do tej pory doświadczyłam trudno jest opisać słowami. Były chwile lepsze i gorsze. Zawsze jednak mogłam liczyć na pomoc osób z większym stażem, która  jest nieoceniona. Nie żałuję swojej decyzji dołączenia. Teraz wiem, jak bardzo organizacja pomogła mi się rozwinąć. Studia to nie wszystko. Ważne jest, aby robić coś więcej i mieć świadomość, że jest się częścią czegoś naprawdę ważnego. Jeżeli chcesz się rozwijać, pokonywać bariery, które Cię ograniczają, AIESEC jest dla Ciebie. Warto spróbować i doświadczyć czegoś nowego. Każde spotkanie, wymiana zdań i poglądów jest lekcją. Dlaczego więc nie zainwestować w swoją przyszłość teraz?

Czekamy na Ciebie! Jaką historię stworzysz? Aplikuj na: kie.aiesec.pl/rekrutacja

Organizacja konferencji – było warto.

Przygotowanie konferencji było niesamowitym doświadczeniem, ale i ogromnym wyzwaniem. Ale po kolei. Uczestniczyłem w wielu AIESECowych konferencjach. Nigdy nie było mi jednak dane być po drugiej stronie – jako organizator. Do czasu, aż nadszedł sierpień i stanęło przede mną wyzwanie zorganizowania małej, dwudniowej konferencji. Lato było pogodne i słoneczne, a nastroje jak najbardziej pozytywne. I bardzo dobrze, bo przynajmniej nie zostałem zamordowany przez 40 minutowe opóźnienie. Tak, nie wszystko było bajką. Ale nie było tak źle. Całe doświadczenie wspominam bardzo miło. Wiele się nauczyłem. Nie ukrywam też, że głównie na swoich błędach. Dzięki temu udało mi się ich uniknąć przy organizacji konferencji marcowej – większej, dłuższej i liczniejszej. Oba doświadczenia nauczyły mnie wiele. Zorganizowanie kilkudniowego wydarzenia dla kilkunastu osób to tak naprawdę ciąg przeszkód. I uczucie ogromnej satysfakcji z ich pokonania. Ale to nie jedyna zapłata, jaką otrzymałem. I, choć muszę teraz użyć truizmu, to uśmiechy i podziękowania uczestników za dobrze spędzony czas, to coś bezcennego. Świadczy to przede wszystkim o poczuciu wykonania dobrej roboty – a to jedno z najlepszych uczuć, jakie można odczuć. Ale czego tak właściwie się nauczyłem? Jako osoba chaotyczna – porządku i zorganizowania. Jako osoba rozrzutna – nauczyłem się zarządzać budżetem. Jako ktoś, kto ceni sobie pracę samodzielną – doceniłem możliwości, jakie daje świetny zespół. Jako beznadziejny kucharz – ugotowałem coś bardziej skomplikowanego niż jajecznica. No, z tym ostatnim to przesadziłem, ale miałem swój wkład we wspólny obiad (pokroiłem cebulę!). I nie było łatwo. Tylko te kilka tygodni, spędzonych na organizowaniu konferencji, dostarczyły mi tyle emocji, doświadczeń i anegdotek do opowiadania, że mógłbym wypełnić nimi kilkadziesiąt stron. Tak, nie było łatwo,. Ale nie mam żadnych wątpliwości, że było warto.

Rekrutacja ruszyła!

soc-ent

Rekrutacja ruszyła!

Teraz możecie dołączyć do największej studenckiej organizacji na świecie! 🙂 Aplikować możecie pod tym linkiem: kie.aiesec.pl/aplikuj A jeżeli potrzebujecie więcej informacji, zapraszamy tutaj: kie.aiesec.pl/rekrutacja lub piszcie do: Wiceprzewodnicząca ds. Zarzązania Zasobami Ludzkimi i Finansów Agnieszka Miszczak agnieszka.miszczak@aiesec.net + 48 883 146 000

Język angielski – nie taki straszny.

kinia 1

Hej! Jestem Kinga i chcę opowiedzieć o mojej przygodzie związanej z językiem angielskim 🙂

Jak pewnie wiele z was, pierwszą styczność z tym  językiem miałam w przedszkolu. Właściwie od samego początku czułam do niego niechęć. Może dlatego, że później nie mogłam trafić na kompetentnego nauczyciela, który potrafiłby wytłumaczyć mi chociaż podstawowe problemy gramatyczne. Nie podobało mi się również to, że wszyscy dookoła naciskali na mnie, bym uczyła się tego języka. Nie wiem ilu miałam korepetytorów z angielskiego, ale było ich naprawdę wielu. Ale nawet oni zawiedli.

Często miałam momenty, że bardzo chciałam zrozumieć to, co ktoś do mnie mówił po angielsku, ale było to prawie niemożliwe.

Uwierzcie, mój angielski był na poziomie gorzej niż najgorszym. Do tej pory pamiętam, jak pewnego dnia nauczyciel poprosił mnie o przetłumaczenie krótkiego fragmentu tekstu. Nawet nie mogłam sobie przypomnieć co oznacza I am (wiem – straszne!). Jednak uwierzcie – NIE MUSIMY SIĘ MĘCZYĆ Z ANGIELSKIM!

Przede wszystkim musimy sami chcieć go zrozumieć – to jest nasz klucz do sukcesu. Jeśli czegoś nie chcemy, nastawiamy się do tej rzeczy negatywnie i nie dopuszczamy do siebie informacji, które są nam przekazywane.

Mimo że złe doświadczenia prawie całkowicie oddaliły mnie od nauki języka angielskiego, to w końcu dopadła mnie ciocia, której udało się wytłumaczyć mi podstawy podstaw. Później poszłam do szkoły językowej, która całkowicie zmieniła mój pogląd na język obcy.

W szkole tej nie uczyli Polacy, ale native-speakerzy. Nie wiem czemu trafiłam do grupy, której poziom był dwa razy wyższy od mojego, przez co na początku było mi bardzo ciężko, szczególnie jeśli chodzi o przełamanie się, aby cokolwiek powiedzieć lub aby się o coś spytać. Pomimo że często nie rozumiałam co nauczyciel mówił, to z czasem mój angielski stawał się coraz lepszy. Efekty było widać także w pozytywnych ocenach ze sprawdzianów, które miałam w szkole. Od tamtego czasu naprawdę polubiłam ten język, chciałam się go uczyć.

Wtedy grałam również w grę online, gdzie większość ludzi była obcokrajowcami. To również stało się moją motywacją do nauki, chciałam się z nimi komunikować, chociażby na podstawowym poziomie.

To, co chcę wam przekazać to to, że naprawdę nie musicie bać się angielskiego – nie taki diabeł straszny, jak go malują! 🙂 Z własnego doświadczenia wiem, że rozmowy z ludźmi z zagranicy dają najwięcej, można się naprawdę wiele nauczyć. Musimy tylko wyjść ze swojej strefy komfortu i się przełamać!

Teraz jestem już na drugim roku studiów i studiuję… filologię angielską! Gdyby ktoś mi w przeszłości powiedział, że tak będzie, na pewno bym mu nie uwierzyła! Ale teraz naprawdę nie wyobrażam sobie być na innym kierunku.

Dlatego gorąco was zachęcam do nauki i kontaktu z osobą, która pochodzi zza granicy! Może to naprawdę wiele dać, a czasem nawet zmienić życie!