To miejsce na mapie.

“Początek maja spędziłam w Anconie, w której mieszkańcy majówkę łączą z obchodami święta patrona miasta – san Ciriaco. Największym wydarzeniem w tym czasie są trwające przez cztery dni targi. Główne ulice w mieście oraz aleja prowadząca do morza pełna jest straganów sprzedających dosłownie wszystko – lokalne specjały, jedzenie, ubrania, biżuterię, ozdoby, sprzęty do sprzątania i gotowania itp.

Następnego dnia wczesnym rankiem ruszamy w kierunku Florencji. Pierwsze wrażenie po wyjściu z pociągu to tłumy turystów i zatłoczone ulice. Podążając za tłumem dochodzimy do imponującej Katedry Santa Maria del Fiore. Największe wrażenie robi geometryczna, zielono- biała fasada katedry i stojącej obok dzwonnicy oraz jego wielkość – jest trzecim największym na świecie kościołem wraz z największą kopułą. Florencja to idealne miejsce dla koneserów sztuki. Spacerując po mieście zewsząd urzeka przepiękna architektura i bogactwo  sztuki. Porównując miasto z Urbino, które odwiedziłam w poprzednim tygodniu, mogłabym go nazwać miniaturką Florencji.

SONY DSC

Aby w pełni zobaczyć miasto, trzeba poświęcić kilka dni, bowiem ilość muzeów, kościołów czy pałaców jest ogromna, a w czas zwiedzania doliczyć należy stanie w kolejkach. My na zobaczenie Florencji mieliśmy niecałe półtora dnia. W każdą pierwszą niedzielę miesiąca zwiedzanie części zabytków miasta jest darmowa. Aby skorzystać z okazji postanowiliśmy wybrać się do kilku najciekawszych miejsc. Niestety pokonani przez niekończące się kolejki, które w najważniejszych punktach miasta ustawiały się parę godzin przed otwarciem. Spośród głównych zabytków miasta udało nam się wejść jedynie na teren renesansowego pałacu zwanego Palazzo Pitti  i to tylko dlatego, że wybraliśmy boczne wejście od Ogrodów Boboli.

SONY DSC

Po południu żegnamy Florencję i ruszamy w stronę zachodniego wybrzeża Włoch, a dokładnie La Spezi, gdzie mamy kolejny nocleg. Ze względu na duże opóźnienie pociągu, zmieniamy kurs i decydujemy się na zobaczenie o zachodzie słońca Pizy i jej głównego zabytku- 55-metrowej, pochylonej o niecałe 5 stopni wieży. Co ciekawe, to nie ostatnia krzywa wieża jaką zobaczymy w czasie naszej kilkudniowej wycieczki.

Wieczór spędzamy w pięknie oświetlonym porcie w La Spezi, żeby z samego rana rozpocząć zwiedzanie pobliskiego Cinque Terre – pięciu położonych obok siebie malowniczych wiosek, stanowiących najczystsze i jedno z najpiękniejszych wybrzeży Morza Śródziemnego. Riomaggiore, Manarola, Corniglia, Vernazza i Monterosso połączone są koleją, a przejazd z każdej wioski do następnej trwa zaledwie kilka minut. Udało nam się zwiedzić cztery z pięciu małych wiosek, gdzie mieliśmy okazję zrelaksować się na małych plażach i spacerować pośród kolorowych domków położonych między wzgórzami.****

SONY DSC

Ostatnim miejscem na naszej mapie była Bolonia. Wysiadając na stacji głównej widok na miasto nie wydaje się nadzwyczajny czy interesujący. Prawdziwy urok miasta można dostrzec udając się ulicą dell’Independenza w kierunku placu Maggiore. Droga prowadzi przez wysokie arkady, których łączna długość w całej Bolonii ma prawie 40 km, najwięcej na świecie. Bolonia nosi przydomek ‘czerwone miasto’ ze względu na czerwoną zabudowę. Niegdyś posiadająca prawie 200 wież (obecnie znajduje się ich kilkanaście), miasto pełne wąskich ulic, gęstej zabudowy i monumentalnych budynków robi wrażenie. W ciasnych i gwarnych uliczkach oprócz małych restauracji i kawiarni znajduje się mnóstwo sklepów, w których witrynach widnieją włoskie szynki i sery, mortadele (specjalność miasta), makarony, słodycze, warzywa i owoce. To tutaj znajdujemy dwie pochylone rywalki wieży w Pizie: Torre Garisenda i Asinelli. W mieście jest wiele niepozornie wyglądających miejsc. Na przykład z zewnątrz zwyczajnie wyglądająca bazylika okazuje się mieścić we wnętrzu siedem mniejszych kościołów oraz dwa dziedzińce. Na głównym placu mieszkańcy miasta pokazują nam ciekawą grę – stojąc pod arkadami między Palazzo del Podesta i Palazzo Re Enzo, szeptając w rogu jednego z łuków jest się słyszalnym przez osoby stojące po przeciwnej stronie. Sprawdziliśmy, to działa! 😉 Niewidoczne na pierwszy rzut oka uroki Bolonii podbiły moje serce.

Po czterech dniach długo wyczekiwanej podróży wracam wreszcie do Ancony na umówione wcześniej spotkania z grupami.  Kilkudniowa wycieczka zostawi po sobie ślad na długo, nie tylko na zmęczonych nogach po długich, pieszych trasach po miastach, wioskach i pokonywanych wzgórzach 😉 Pozostawiła wiele wspomnień, nowych wrażeń i wzbudziła chęci, by kiedyś ponownie tam wrócić, zdecydowanie na dłużej.”

Napisz swoją własną historię: http://kato.aiesec.pl/GlobalCitizen 🙂