Moja przygoda z AIESEC zaczęła się na drugim semestrze moich studiów.

Postanowiłam dołączyć do tej organizacji dzięki mojej koleżance, która w niej działała i cały czas o niej opowiadała. Kiedy nadszedł czas rekrutacji, wysłała mi oczywiście aplikację. Zaaplikowałam. Zostałam zaproszona na zadanie grupowe oraz rozmowę rekrutacyjną i miałam czekać na wyniki. Kilka dni później siedząc na zajęciach dostałam telefon. Okazało się, że zostałam przyjęta!

W moim pierwszym projekcie do moich obowiązków należało zajmowanie się wolontariuszami przyjeżdżającymi do Polski, promowanie projektu Buddy, szkolenie Buddych ( czyli osób, które zajmują się naszymi wolontariuszami w Krakowie, pokazują im miasto, spędzają z nimi czas), uczestnictwo w różnego rodzaju wydarzeniach.

Później postanowiłam zaaplikować do Middle Managementu, czyli zostać liderem zespołu. Długo rozważałam tę decyzję, ale w końcu podjęłam wyzwanie. Uważam teraz, że była to jedna z moich lepszych decyzji w życiu. Zostałam liderem takiego samego projektu, w którym pracowałam wcześniej. Wydawać by się mogło, że skoro działałam w tym samym zespole, to powinnam sobie bez problemu poradzić, bo w końcu robiłam to już wcześniej. Nie do końca tak było. Lider oprócz wcześniej wspomnianych obowiązków musi również zajmować się zespołem, delegować im zadania, koordynować czy zostały one zrobione, a to dopiero początek. Na początku nie tak łatwo było mi pogodzić obowiązki lidera ze studiami i życiem osobistym, ale nauczyłam się dobrze organizować swój czas i już nie było ciężko. Bycie liderem w tym projekcie naprawdę wiele mnie nauczyło. Dzięki temu stałam się dużo bardziej pewna siebie, nauczyłam się jak efektywnie osiągnąć to do czego dążę, oraz nauczyłam się wyciągać wnioski z popełnionych błędów.

Na tym jednak moja przygoda w AIESEC się nie kończy. Gdy minął mój projekt, było mi bardzo smutno, że to już koniec. Postanowiłam więc ponownie zostać liderem. Tym razem było to coś zupełnie z innej bajki. Zaaplikowałam na projekt związany z marketingiem. Ku mojemu zdziwieniu dostałam się i to na najbardziej pasujący do mnie projekt – Marketing Business to Customer. Tutaj również miałam swój zespół. Do naszych obowiązków należało przygotowywanie postów, artykułów, grafik na naszego fanpage oraz bloga. W tym projekcie rozwinęłam swoje umiejętności graficzne, nauczyłam się działać na różnych programach oraz dbać o estetykę.

Oprócz wyżej wymienionych byłam również kilkukrotnie Buddym, czyli osobą, która opiekuje się jednym, konkretnym wolontariuszem podczas edycji. Do obowiązków Buddiego należy m.in.: kontakt z wolontariuszem przed przyjazdem, odebranie wolontariusza z lotniska, pomoc w załatwianiu formalności oraz pokazanie miasta. Byłam również członkiem zespołu przeprowadzającego Badanie na Pracodawcę Roku. Uczestniczenie w dodatkowych projektach jest super!

Wszystkie powyższe projekty naprawdę bardzo mnie rozwinęły. Przy każdym z nich bardzo dużo się nauczyłam i poznałam cudownych ludzi, nie tylko z AIESEC, ale również z całego świata. Moim zdaniem to co robimy, te wszystkie wymiany, które prowadzimy wpływają w duży sposób na ludzi uczestniczących w nich. Zarówno wolontariuszy przyjeżdżających tutaj jak i członków AIESEC, którzy się nimi zajmują, lub mają z nimi kontakt. Pomagają nam zrozumieć obcą dla nas kulturę, spojrzeć na niektóre sprawy z zupełnie innego punktu widzenia. Budzą w nas też oczywiście chęć odkrywania nowych rzeczy, podróżowania do niesamowitych, egzotycznych krajów.

Gdybym miała jeszcze raz podjąć decyzję, czy warto zaaplikować do AIESEC – nie wahałabym się ani minuty! Podjęłabym to wyzwanie i stworzyła swoją własną historię 🙂 


Chcesz bawić się tak świetnie jak Nika i stworzyć swoją własną historię?