Wyjedź jak: Tomek

Wśród osób, które  już wyjechały na praktyki z Global Talents, znalazł się Tomek Jagodowski. Swoją relację przesłał nam jeszcze w trakcie swojego pobytu w Passau. Przeczytajcie koniecznie!

“Servus!

Właśnie mija 3 miesiąc mojego pobytu w Bawarii – krainy precelka, wybornego piwa i białej kiełbasy. Mieszkam w małym miasteczku – Passau, przy granicy z Austrią, które liczy zaledwie 50 tys. mieszkańców. Przed wyjazdem miałem obawy czy to miasto spełni moje oczekiwania oraz czy zaasymiluję się z ludźmi tu mieszkającymi. Bo musicie wiedzieć, że wyjeżdżając do Niemiec znałem tylko 5 słów na krzyż!

Szczęśliwie, pracując w branży informatycznej, znalazłem ofertę w firmie tworzącej strony internetowe i aplikacje na telefony, w której do porozumiewania się wystarcza język angielski.

AIESEC w Passawie liczy tutaj około 50 członków. Obecnie mam zaszczyt mieszkać w tym samym budynku co obecnie wybrana nowa Pani Prezydent Oddziału Lokalnego!

Już po 2 tygodniach spędzonych tutaj, wiedziałem że to była najlepsza decyzja podjęta w moim życiu.

Pochodzę z małej wsi, gdzie rzecz jasna brak większych atrakcji. Tu na miejscu jest za to tyle pozytywnie zakręconych ludzi, że nie można się nudzić. Poza tym odkryłem, że sami Niemcy są bezpośredni, konkretni i nie boją się podejmować wyzwań.

Co drugi student, z którym miałem okazję rozmawiać był w Australii, Brazylii, Tajlandii, Indiach czy w Afryce – na wolontariacie, na ERASMUSie, czy też właśnie z AIESEC. Zawsze czułem się tym faktem trochę onieśmielony. Bo musicie wiedzieć, że AIESEC Passau wysyła co roku około 100 studentów za granicę.

Samo Passau jest bardzo urokliwym miastem, otoczonym trzema rzekami. Centralna część znajduje się na tzw. “manhattanie”. Teren jest dość górzysty. Blisko mojego miejsca zamieszkania jest las, ruiny zamku, jezioro. Można więc biegać i pływać. 2 tygodnie po moim przyjeździe Passau dotknęła klęska żywiołowa: największa powódź od 500 lat. Po 3 tygodniach opadów, rzeki tak wezbrały, że zatopiło nam centralną cześć miasta oraz budynki przy rzece. Teraz po powodzi na szczęście już nie ma śladu na ulicach, ale jest jeszcze trochę domów, pubów i restauracji, wciąż nie odremontowanych tam, gdzie woda  je podtopiła.

Wracając do mojej pracy. Zatrudniony jestem w małej firmie Step2e, zlokalizowanej trochę poza centrum. Zazwyczaj dojeżdżam 20 minut rowerem (podziękowania dla Julianne za rower po dziadku).

Pamiętam swój pierwszy dzień w pracy. Byłem trochę zestresowany, a spotkało mnie miłe zaskoczenie. Zostałem przywitany bawarskim śniadaniem, czyli Weiswurstem (kiełbasą) i piwem!

Taki posiłek szef zapewnia swoim pracownikom co jakiś czas. Nieodpłatnie oczywiście. Bardzo praktyczne i po prostu miłe, bo rozluźnia relacje w naszej małej “korpo”. Ja pracuję głównie przy komputerze, pisząc kody. Mam ustalone zadania i staram się wykonywać je najlepiej jak potrafię. Mój szef obchodził niedawno 38 urodziny. Jest człowiekiem bardzo bystrym, świetnie posługuje się językiem angielskim i ma ogromną wiedzę na temat programowania. Jest bardzo lubiany i nawet za dużo nie krzyczy.

W ogóle w moim przypadku to zabawnie się wszystko zaczęło. Od pewnego czasu mój rozwój stanął w miejscu, szukałem zmiany w moim życiu, wyzwania, a może i przygody. A wszystko udało się dzięki mailowi, którego znalazłem w spamie na moim koncie pocztowym Wydziału Matematyki i Informatyki. Żałuję tylko, że tak późno dowiedziałem się o AIESEC. Z Oddziału Lokalnego w Toruniu poznałem dwie świetne dziewczyny, aktywnie działające w organizacji: Sylwię Pałgan i Martę Ligmanowską.

Mimo że formalnie nie jestem członkiem AIESEC to i tak czuję się jakbym należał do “aiesecowej rodziny”. I czuję, że ten wyjazd już teraz rozbudził we mnie masę pozytywnej energii! 

A tymczasem do końca praktyk zostały jeszcze 4 miesiące. Yay!

Pozdrowienia z Passawy! Tomek”

Jeśli i Ty chcesz wyjechać na praktykę zagraniczną Global Talents z AIESEC – tak jak Tomek – aplikuj już dziś na: globaltalents.pl