Zmiany są proste

Cześć! Mam na imię Damian i niedawno diametralnie odmieniłem swoje życie!

Ale od początku… Jestem zarówno z wykształcenia, jak i zawodu, informatykiem. Gdy skończyłem technikum o tym profilu, postanowiłem jednak zmienić trochę kierunek moich zainteresowań, ponieważ od zawsze lubiłem poznawać „nowe” oraz podejmować różne wyzwania. Tak się złożyło, że wybrałem się na studia o profilu „stosunki międzynarodowe” na Uniwersytecie Łódzkim. Nie znałem nikogo z mojego kierunku, a pierwszego dnia poszedłem dosłownie „w ciemno”. Byłem nastawiony bardzo pozytywnie, zaplanowałem sobie, że będę się regularnie uczył, bo przecież studia to już poważny kierunek życiowy. Jak się okazało – teoretyczna nauka mi nie wystarczyła, a mój wydział nie dawał zbyt wiele możliwości rozwoju. Udałem się na parę spotkań kilku kół naukowych, ale one również nie były tym, czego bym oczekiwał. Szukając dalej, poznawałem więcej osób z mojego kierunku. I jedną z tych osób była dziewczyna, która wstąpiła do AIESEC już w październiku na samym początku studiów. Opowiedziała mi trochę o organizacji i postanowiłem, że „czemu nie – spróbuję”. Musiałem trochę odczekać, ponieważ następna rekrutacja miała miejsce w lutym, ale dotrwałem i złożyłem aplikację i jak się okazało – udało się! I właśnie tutaj zaczyna się moja przygoda…

Gdy już się dostałem po całym procesie rekrutacji, na który składało się zadanie grupowe oraz rozmowa kwalifikacyjna, oraz po otrzymaniu telefonu z tą, jakże radosną, informacją, miała miejsce konferencja lokalna dla wszystkich nowych członków. Tak naprawdę, gdy tam jechałem, nie miałem pojęcia, czego się mogę spodziewać. Jako, że zawsze byłem trochę nieśmiały, bardzo pomogła mi obecność koleżanki z kierunku, która zaaplikowała do AIESEC razem ze mną i również się dostała. Jak się okazało, wszystkie osoby, zarówno nowoprzyjęte, jak i ze stażem w organizacji, były bardzo przyjaźnie nastawione i nie było problemu z nawiązywaniem kontaktów.

Zastanawiacie się pewnie, jak wyglądała ta konferencja? Tego niestety nie mogę zdradzić, to trzeba przeżyć osobiście. Jest to mega zastrzyk pozytywnej energii oraz motywacji, a także idealny start do rozpoczęcia procesu rozwoju osobistego, który gwarantuje członkostwo w organizacji.

A propos członkostwa – drugiego dnia konferencji ma miejsce gala, na której poznajemy swoje pozycje orazzespoły, do których trafimy. Gdy siedziałem na tej gali, gdzie każdy nowy członek był zapraszany na środek przez swojego koordynatora , bałem się, że nie zostałem nigdzie przydzielony i moja przygoda z AIESEC skończy się szybciej, niż się zaczęła. Zespoły prezentowały się jeden po drugim. Jeden, drugi, trzeci, w sumie było ich chyba z osiem, albo i lepiej. Na samym końcu wyszła Dominika, wiceprzewodnicząca do sprawPublic Relations. Powiedziała, że wreszcie dołączy do jej struktury nowa osoba, którą jak się okazało, byłem ja. I tak zostałem koordynatorem „information manager”, czyli po prostu lokalnym informatykiem.  Poprzednia szkoła jednak na coś się przydała.

Tak sobie pracowaliśmy całą strukturą, tj. w 4 osoby (poza mną i Koordynatorką była jeszcze Ania – grafik, oraz Luiza), a w międzyczasie starałem się udzielać również w innych strukturach. Podjąłem się również przeprowadzenia kilka rozmów rekrutacyjnych dla potencjalnych wolontariuszy zza granicy, którzy planowali do nas przyjechać w ramach projektu wakacyjnego.

W drugiej połowie maja jednak pojawiła się aplikacja na koordynatorów, którzy mieli objąć zespoły na początku czerwca. Z początku uważałem, że jest jeszcze dla mnie za wcześnie na własny zespół, ale tak się złożyło, że jednak zostałem liderem zespołu promocyjnego międzynarodowego programu praktyk „Global Talents”.

W chwili obecnej nadal jestem członkiem struktury PR oraz koordynatorem zespołu promującego Global Talents i na tym moja przygoda z AIESEC na pewno się nie skończy. Przez ten czas nauczyłem się bardzo wiele, rozwinąłem swoje umiejętności, zdobyłem masę doświadczeń, których studia same w sobie na pewno by mi nie dostarczyły.

Członkostwo w organizacji daje ogromne szanse – od poznawania ludzi z całego świata, poprzez rozwój osobisty, aż po możliwość realnego oddziaływania na społeczność!

Zachęcam zatem wszystkich do aplikowania do AIESEC, bo na pewno tego nie pożałujecie!

Autor: Damian Antczak