10 rzeczy, które musisz zobaczyć osobiście. Część 5 – Kambodża

„Kambodża”, co pomyślisz, jeśli usłyszysz to słowo? U niektorych nie wywołuje żadnych skojarzeń, inni powiedzą „Ach, tak! Afryka”, inni je skojarzą z rewolucją Czerwonych Khmerow. O ile Kambodża nie leży w Afryce, ale w Azji południowo – wschodniej między Tajlandią a Wietnamem, to rewolucja czerwonych Khmerow faktycznie miała miejsce akurat w tym kraju. Warto jednak kojarzyć Kambodżę z czymś jeszcze – z Angkor Wat.

Angkor Wat jest największym na świecie kompleksem świątynnym, ktory zajmuje ponad 400 kilometrow kwadratowych. Część świątyń znajduje się w dżungli, gdzie zapuszczają się jedynie ci, ktorzy fascynują się architekturą. Innym wystarczy wycieczka po głownych zabytkach, ale i na nią należy przeznaczyć cały dzień. Opiekunowie całego kompleksu przygotowali się na rożne zainteresowania i priorytety swoich gości, dlatego też mamy do wyboru bilet dzienny, ktory ważny jest od godz. 17:00 dnia poprzedniego (daje możliwość zobaczenia zachodu słońca z terenu głownej świątyni), aż do zamknięcia obiektu dnia następnego. Dostępny jest rownież bilet 3 dniowy, ktory pozwala zwiedzić cały rozległy kompleks, a to tak jakby jeden dzień był gratis! Chcąc zwiedzić świątynie należy nie tylko kupić bilety, ale rownież pomyśleć o środku transportu. Najpopularniejsze są tuktuki, ktore bardzo przypominają indyjskie autoriksze, o ktorych był pierwszy artykuł serii, tradycyjne rowery dla tych, ktorzy nie boją się słońca i upału oraz rowery elektryczne, ktore pozwalają doświadczyć khmerskiego ruchu ulicznego, nie wymagają pedałowania i poruszają się z maksymalną prędkością 20km/h.

No dobrze, dostosowane bilety wstępu do potrzeb zwiedzającego, rożne środki transportu, ale tak naprawdę po co? Dlaczego Angkor Wat zajmuje piąte miejsce na naszej liście 10 miejsc, ktore koniecznie musisz odwiedzić osobiście? Powodow jest wiele…

Jedziesz asfaltową drogą przez las (tuktukiem, elektrycznym rowerem, albo rowerem pedałując z całych sił). W pewnym momencie dojeżdżasz do ogromnego jeziora, rzeki, fosy? Nie wiesz, ale po drugiej stronie zbiornika widzisz jakby zarośniętą lasem wyspę. Masz dwie opcje, wybierasz drogę w lewo wzdłuż „rzeki”. Gdy mijasz kolejny zakręt i stajesz oszołomiony, ponieważ Twoim oczom ukazuje się głowny cel Twojej podroży. Wznoszący się od wiekow nad kambodżańską puszczą Angkor Wat, ktorego głowne wieże odbijają się, jak już się orientujesz w fosie.

image

Wyobraź sobie miasto, zbudowane z kamieni bez użycia gwoździ, w ktorym mieszka milion ludzi, bo tylu właśnie mieszkańcow liczył Angkor w czasach swojej świetności. Będąc tam możesz przejść się jego uliczkami i poczuć się tak, jakbyś cofnął się w czasie o wieki, ponieważ głowna budowla zachowała się w bardzo dobrym stanie. Błądząc w świątynnych korytarzach co chwilę natykasz się na pięknie zachowane płaskorzeźby i posągi. Czy to możliwe, że powstały ludzką ręką, a są tak misternie wykonane? Niestety, zachowały się jedynie obiekty sakralne, wykonane z kamieni, ponieważ ludność cywilna mieszkała w drewnianych domach, ktore uległy presji czasu.

image klzzwxh:00023klzzwxh:0003

Świątynie stały się rownież tłem w filmie Tomb Raider i to właśnie tu znajduje się słynna świątynia ‘z drzewem’, na tle ktorej Angelina Jolie walczyła o życie. Jeżeli odpuścisz sobie sen i zdecydujesz się na podziwianie wschodu słońca, czy to z terenu głownej świątyni czy też ze wzgorza nieopodal, wtedy masz szansę poczuć się tak, jakby czas się zatrzymał. Znajdowałbyś się w środku dżungli, gdzie jesteś tylko ty i natura. Zachody słońca są już mniej kameralne gdyż przybywają na nie całe tłumy khmerskich rodzin, by urządzić sobie piknik w otoczeniu dzieła swoich przodkow.

image

image klzzwxh:00065klzzwxh:0007

Czas i tłumy turystow działają na niekorzyść Angkor Wat, a jest to jedno z miejsc, ktore musisz zobaczyć. Kompleks to nie tylko zbior świątyń i pięknych zabytkow, ktore trzeba zobaczyć, to miejsce, ktore przepełnione jest aurą zadumy, gdzie czas się zatrzymał. Trzeba je odwiedzić żeby to poczuć, wybrać się w podroż po świątyniach, ktora okaże się wyprawą w głąb siebie…

Autorem tekstu jest: Zofia Sidorowicz