Subiektywny przewodnik po rzeczach, który każdy student powinien zrobić!

Studiowanie… to dostarczający największej ilości ekscytujących wspomnień okres w życiu. Czy tego chcesz, czy nie, tworzysz właśnie historię czasów swojej świetności. Z jednej strony działając jeszcze beztrosko, stąpając jedną stopą po świecie odpowiedzialności, a z drugiej eksperymentując, smakując, doświadczając wszystkiego, co staje przed Tobą. Czy to Twój pierwszy, czy piąty rok na uczelni – sprawdź czy miałeś okazję spróbować już wszystkiego, co obowiązkowe na studenckiej liście „must-have”!

Czy studia to już wszystko?

Wykład, ćwiczenia, seminarium. I tak w kółko! Czas mija w zawrotnym tempie i zanim mrugniesz, kilka semestrów będzie za Tobą. A w CV pustka! Zdobycie doświadczenia podczas studiowania jest w zasięgu Twojej ręki, wystarczy sprawdzić listę organizacji studenckich działających na uczelni. Nowi ludzie, integracja, wspólne projekty i zdobycie doświadczenia nieosiągalnego dla studenta w trybie dziennym! I nagle z przeciętnego życia studenta, przestajesz się nudzić na zawsze. Takie proste. 🙂

A jak to wygląda… za granicą?

Spędzenie pięciu lat w jednym mieście, z tymi samymi osobami i wykładowcami – nuda! Każdy student musi spróbować życia w innym kraju, wmieszany w inną kulturą, otoczonymi ludźmi z całego świata i nowymi doświadczeniami. Takie możliwości daje studentowi na przykład organizacja AIESEC, organizując wolontariaty i praktyki za granicą, czy wyjazdy studenckie w ramach programu Erasmus. Oprócz poszerzenia horyzontów myślowych, ogromnej lekcji samodzielności, nauki języków, wyjazd za granicę to po prostu dobra zabawa i znajomości na całe życie. Czy odkładanie spełniania marzeń podróżniczych na później to dobry pomysł? Studia są takie krótkie, a możliwości jest na pęczki!

Student też człowiek

Nauka – postawa! Rozwój – jeszcze ważniejszy! Nie zapominajmy jednak, że student potrzebuje po prostu dobrze się bawić, eksplorować wszystkie ciekawe miejsca w mieście, poznając setki ludzi tygodniowo, nie śpiąc do rana i po tym wszystkim jeszcze pójść na zajęcia. Młode ciało studenta jest zdolne do wszystkiego, a kto nie zaliczył kilku dobrych imprez, niech szybko to nadrobi. W dorosłym życiu może zabraknąć czasu na odrobinę spontaniczności i beztroski!

Nie zapomnij o rozwoju!

Na każdej większej uczelni w Polsce codziennie odbywa się co najmniej jedno szkolenie otwarte dla studentów. Jeszcze nie uczestniczyłeś w żadnym? A powinieneś, bo możesz w interesujący sposób nabyć wartościowe umiejętności, poznać kilka tak samo ciekawych świata osób i zapełnić czas między „nic” a „nic”. Programy graficzne, autoprezentacja, zarządzanie zespołem, motywacja i techniki trenerskie? Wystarczy poszukać!

Przygody z dziekanatem

Mówią o tych paniach, że są nocną koszmarem dla pokornego i obowiązkowego studenta, że nie chcą pomagać, że krzyczą, że są niepomocne! Nie ma większej bzdury – techniki interpersonalne studentów to klucz do rozwiązania zagadki Pani z dziekanatu. Trochę uśmiechu, „dzień dobry”, „miłego dnia” i wizja okrutnej Pani zamieni się w najmilszą kobietę pod słońcem! Kto nie spróbował – nie wie!

Chwila szaleństwa

Jedynie jako student możesz pozwolić sobie na odrobinę beztroski, spontaniczny wyjazd, planowanie i realizowanie pomysłu po kilku minutach, na zrobienie czegoś szalonego. Realizuj wszystkie swoje pomysły w czasie studiowania – flash mob na uczelni, wyjazd na weekend za granicę, podróż pociągiem po największych miastach Polski? Za kilka lat nie pozbędziesz się już wymówek – będzie za późno, za drogo, za mało czasu, itd…

Studiowanie… Czy to tylko życie w stylu YOLO, beztroska, wieczny brak snu, ciągła zabawa, z dwiema krótkimi przerwami na naukę w ciągu roku? Niekoniecznie! Możesz zrobić znacznie więcej, korzystając ze wszelkich danych Ci możliwości. Nie spóźnij się.

_Maja Wiśniewska _

Klaudia Końska

O AIESEC usłyszałam po raz pierwszy w dniu, kiedy przyjechałam na SGH złożyć papiery. Mówiąc kolokwialnie, “zajarałam” się tą organizacją. Pierwsze, co chciałam zrobić, to pojechać na Adapciak – obóz AIESEC. Chętnych było tylu, że miejsca rozeszły się w minutę i niestety nie udało mi się dostać. Nic straconego – i tak aplikowałam na członka organizacji. Wysłałam swoją aplikację dosłownie 15 minut przed deadlinem i obawiałam się, że nie wypełniłam jej tak dobrze, jak bym mogła – tym bardziej się cieszyłam, kiedy dostałam telefon z zaproszeniem na rozmowę i Assessment Center. Stresowałam się przed tym, ale nie taki diabeł straszny, jak go malują 🙂 Zostałam przyjęta i pojechałam na konferencję komitetu lokalnego, która jest podstawą poznania, czym jest AIESEC – tam zostaje się wtajemniczonym we wszystko, co robi ta organizacja i tam zaczyna się poznawać świetnych ludzi, z którymi potem spędza się naprawdę dużo czasu. Od tego wszystko się zaczęło, a potem było już tylko lepiej 🙂

AIESEC daje możliwość działania w międzynarodowym środowisku niesamowicie pozytywnych i aktywnych ludzi. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak można się rozwinąć w takim otoczeniu! AIESEC uczy jak pracować w zespole, jak radzić sobie w nieoczekiwanych sytuacjach pod presją czasu, jak skupiać się na rozwiązaniach zamiast problemach i jak być liderem z prawdziwego zdarzenia. A to wszystko przy maksymalnej dawce zabawy! Trzeba też pamiętać, że nasze działania mają pozytywny wpływ na lokalne społeczności i dają wiele możliwości innym studentom.

Wszystko to sprawiło, że postanowiłam zostać koordynatorem projektu. Chcę dalej być częścią AIESEC i czynnie tworzyć tą organizację. Mocno zaangażowałam się w mój projekt – KidSpeak, jako członek działu logistyki/relacji zewnętrznych i postanowiłam, że chcę poprowadzić następną edycję, żeby móc przekazać innym swoją energię i doświadczenie i przede wszystkim kontynuować świetną robotę, jaką zrobił mój teraźniejszy zespół. Czym zajmuje się KidSpeak? Podstawa: nawiązujemy współpracę ze szkołami podstawowymi w Warszawie i okolicach (główne zadanie działu logistyki/relacji zewnętrznych) oraz rekrutujemy wspaniałych wolontariuszy z całego świata (główne zadanie działu wymiany). Po co to robimy? Chcemy, żeby wolontariusze wprowadzili odrobinę egzotyki do szarej codzienności szkół i dali możliwość dzieciom poznać inne kultury tu na miejscu, w Polsce. Jest to szczególnie ważne dla dzieci, których rodziny nie są w stanie zapewnić im wyjazdów zagranicznych. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak z możliwości warsztatów cieszą się szkoły, które decydują się na udział! Chwile, kiedy szkoły opowiadały mi o swoim zaangażowaniu, to jedne z najbardziej satysfakcjonujących w mojej działalności. Kiedy dochodzi do realizacji projektu, upewniamy się, że wolontariusze są zadowoleni ze swojego pobytu w Polsce, a szkoły z warsztatów. Każdy ma możliwość hostowania wolontariusza. Zapewniam Was, że nie będziecie mogli doczekać się Opening Weeka – tygodnia, w którym poznajemy wolontariuszy i spędzamy całe dnie na świetnych szkoleniach, zwiedzaniu Warszawy i przede wszystkim – INTEGRACJI.

Ciężko byłoby mi wybrać jeden moment mojej przygody z AIESEC, który zapamiętałam najlepiej. Było ich zbyt wiele! Mogę Wam ogólnie zdradzić, że zawsze z niecierpliwością czekam na nasze cotygodniowe spotkania projektowe, które zazwyczaj organizujemy sobie w Zielonej Gęsi i oprócz tego, że ogarniamy projekt, to wyjątkowo miło spędzamy razem czas w swoim zespole. Ci ludzie zostają naszymi przyjaciółmi na zawsze!

Wywiad z Bogdanem Tarantą

Bogdan Taranta to specjalista w dziedzinie analizy danych, na swoim koncie posiada prace w jednych z największych polskich banków. W wywiadzie opowiada o działalności w AIESEC, swojej ścieżce kariery oraz o tym, że studia to nie tylko siedzenie z nosem w książkach.

Dlaczego dołączyłeś do AIESEC? Zaczynałem właśnie studia i trafiłem na spotkanie rekrutacyjne. Spodobała mi się pozytywna atmosfera, otwartość i zaangażowanie, jakie widziałem u osób, które to wszystko tworzyły. AIESEC wydał mi się wtedy bardzo dynamiczną organizacją, z jasną strukturą i wizją swojego działania. Międzynarodowość i długa historia organizacji dawały mi poczucie, że przyłączam się do idei, która jest uniwersalna – sprawdzona w wielu miejscach na świecie, od wielu lat.****

W jakich latach działałeś w AIESEC i co u nas robiłeś? Najwięcej w latach 2002-2004, czyli już ponad 10 lat temu. Zajmowałem się organizacją programu praktyk przychodzących, głównie kontaktem z lokalnymi firmami. Byłem też członkiem Zarządu. Sporo uwagi zajmowały konferencje, a zwłaszcza organizowanie na nich szkoleń i dzielenie się doświadczeniami.****

Jak działalność w organizacji wpłynęła na Twoją karierę i obecną pracę? AIESEC kształtuje umiejętności, które bezpośrednio przydają się w pracy zawodowej. Gdy dzwoniłem do firm i umawiałem spotkania, aby zaproponować zatrudnienie praktykanta  z zagranicy, zdobywałem kompetencje, które wykorzystałem, gdy samemu szukałem pracy. Podobnie z organizacją szkoleń, pracą w zespole, udziałem w spotkaniach. Z perspektywy czasu dużo ważniejsze od takich miękkich umiejętności było jednak to, w jaki sposób AIESEC wpłynął na mnie, jako na człowieka.

Jak AIESEC wpłynął na Twój rozwój osobisty? AIESEC posiada uniwersalne wartości, które stanowią solidny fundament do pracy nad sobą. To coś jak bezpieczne laboratorium, w którym można sprawdzać i rozwijać swój charakter, odnajdywać się w nowych rolach, eksperymentować z nowymi sytuacjami i wyciągać wnioski na kolejne lata swojego życia. Minęło już 10 lat, a ja nadal wracam myślami do niektórych z tych doświadczeń, przypominam sobie co czułem i jak reagowałem, co nadal pomaga mi to podejmować niektóre decyzje.

Jak AIESEC wpływało na Twoją edukację? Pierwsze lata studiów to był głównie AIESEC, aby jednak sprawiedliwości stała się zadość, drugą połowę poświęciłem już tylko nauce. Zainteresowałem się wtedy metodami statystycznymi i analizą danych, wybrałem specjalność ekonometria i teraz, gdy świat trochę zwariował na punkcie Big Data, okazało się to bardzo dobrym wyborem. Studiowanie ma głęboki sens, nie chodzi tylko o konkretne umiejętności i suchą wiedzę, ale szansę dogłębnego poznania idei, teorii i kontekstów, poszukiwania odpowiedzi.

Jakimi rzeczami zajmował się AIESEC podczas Twojej działalności? Najważniejszy był oczywiście międzynarodowy program wolontariatu i praktyk – kontakty z firmami i sponsorami, ale też opieka nad przyjeżdżającymi studentami. Poza tym organizowaliśmy konferencje, było naprawdę sporo wyjazdów. Dużym projektem były Dni Kariery. Czasem trzeba było też przemeblować biuro, zrobić porządek w szafie lub przywieźć kartony pełne papieru, które podarowała nam jakaś firma. Wieczory mijały na spotkaniach i długich rozmowach o tym, jak to wszystko zorganizować jeszcze lepiej.

Najlepsze wspomnienie z AIESEC? Najlepsze wspomnienia dotyczą relacji z ludźmi, których wtedy poznałem. To naprawdę unikalne doświadczenie, bo łączyła nas młodość, pewien rodzaj pasji i przyjaźń. Poza tym, do tej pory pamiętam, gdy przyjechał pierwszy student na zorganizowaną przeze mnie praktykę – właściwie nie poznaliśmy się dobrze, ale miałem wspaniałe poczucie tego, że dzięki temu jego życie będzie bogatsze.

Kilka słów dla osób, które dopiero stoją przed decyzją dołączenia do AIESEC? Czeka Was bardzo uprzywilejowany czas w życiu, pełen prawie nieograniczonych możliwości i niezbyt wielu poważnych konsekwencji. Warto na chwilę oderwać się od myślenia o średniej ocen, zdobyciu pracy, czy studenckich czwartkach, a otworzyć się na szersze perspektywy. To właśnie teraz jest okazja, aby sprawdzić się w zupełnie nowych rolach, poznać i przesuwać granice swoich umiejętności, obaw i oczekiwań. Wyjechać za granicę, otworzyć się na nowe możliwości, poznawać siebie i innych. AIESEC to najlepsze miejsce, żeby zrobić krok w tą stronę.

Z Bogdanem Tarantą rozmawiał Michał Kaczmarek

Nic na siłę

Podobno wszyscy pragniemy tego samego, być szczęśliwymi. To szczęście można znaleźć w drugiej osobie, spełnieniu ambicji zawodowych czy też w podróżach. Zdaje się jednak, że to wszystko ma wspólny mianownik – miłość. Wiosna, czyli okres kiedy wszystko budzi się do życia, a miłość czuć w powietrzu zbliża się do nas dużymi krokami. Już za miesiąc drzewa będą się zielenić, nasze koty oszaleją, a i na ulicach będzie jakby więcej trzymających się za dłonie par. Ogólna presja i szaleństwo miłości coraz bardziej można wyczuć. Więc po co zwlekać, trzeba się zakochać!

Nic na siłę

Babcie są skarbnicą wiedzy i doświadczenia. Słuchając ich historii z młodości, o wielkiej miłości do dziadka i chwilach, które bezpowrotnie minęły można też, to zależy od babci, zostać obdarzonym dobrymi radami. Jedną z rad mojej babci było, że „w życiu nic nie można robić na siłę, należy dać się ponieść prądowi, a co ma być to będzie”. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Kiedy wszystkie koleżanki już się szykują na wiosenne szalone noce, a kumple marudzą, że nie mają dokąd zabrać swojej ukochanej. W dodatku zimno, sesja i ogólne nieszczęście i samotność.

Czekać, czy działać

Wiosna, miłość, nic na siłę… Życie to nie jest film, miłość nie objawia się jak grom z jasnego nieba, jak już to nielicznym szczęściarzom, a w samotności trzeba się zmierzyć z przeszkodami dnia codziennego. Babcia mówi: daj się ponieść prądowi! Współcześni naukowcy doradzają: weź życie w swoje ręce, rób co kochasz, a miłość sama Cię znajdzie! Pytanie, co tak naprawdę kocham, i ile mam na tę miłość czekać?

Magiczny sposób

Jest jeden sposób, sprawdziłam sama, mogę polecić z doświadczenia, bo naprawdę działa. Nic tak nie pomaga na samotne lutowe i wczesnowiosenne wieczory jak myśl o przyszłości, o tym, co dopiero ma się wydarzyć. A co może się wydarzyć? W przyszłym tygodniu spadnie jeszcze więcej śniegu, albo trzech ostatnich egzaminów nie udało się zdać? Otóż nie. Łącząc mądrości amerykańskich naukowców – działaj, z mądrością babci – daj się ponieść, można zrobić tylko jedno…

Zakochaj się!

Wyjechać za granicę i przeżyć nie tyle przygodę życia, ale poznać smak miłości, tej prawdziwej i niczym nie ograniczonej. Miłość niejedno ma imię. Może to być ukochany pies, kot, przyjaciel, druga połowa, praca… ale może to też być świat. Świat jest tak wielki i nieograniczony, że jak już się w nim zakochasz to nigdy nie będziesz sam, a termin ‘samotne, lutowe wieczory’ przestanie istnieć w Twoim słowniku. Wyjeżdżając poznasz niezliczone rzesze ludzi, którzy na zawsze Cię odmienią. Będą wśród nich tacy, których pokochasz i odkryjesz, że Twój najlepszy przyjaciel nie mieszka dwa bloki dalej, ale jest z Chin czy z USA. Może się okazać, że poznasz tam miłość swojego życia. Człowieka, który był Ci przeznaczony i za kilka lat reżyserzy z Hollywood będą się zabijać o Waszą historię. Może się też okazać, że nic takiego się nie zdarzy, ale pokochasz siebie, swoje życie i zrozumiesz, że żeby móc płynąc z prądem rzeki, najpierw trzeba zrobić krok i do niej wejść.

Odważysz się zaryzykować i zakochać się w te wakacje? Jeśli tak już dziś zarejestruj się na stronie auth.aiesec.org/use… i znajdź wyjazd dla siebie!

Zofia Sidorowicz

Olga może więcej!

Pójście na studia miało być punktem kulminacyjnym w moim życiu. Momentem, ktory  wszystko zmieni, kiedy nareszcie zaczną spełniać się moje marzenia i życie w dużym mieście. Spotkało mnie niestety duże rozczarowanie. Pierwsze tygodnie na uczelni nie do końca były tym czego oczekiwałam od życia – wykład, ćwiczenia, potem powrót do domu i co? Brakowało mi czegoś, co zajmie wolny czas i sprawi, że będę mogła rozwinąć swoje kompetencje. Nie chciałam później żałować tego, w jaki sposób spędziłam swoje studenckie lata – mieć poczucie, że zmarnowałam swój najlepszy czas.

Zaaplikowałam do AIESEC, dostałam się do zespołu, który sprowadzał wolontariuszy z m.in. Brazylii, Meksyku, Australii, czy Chin do placówek edukacyjnych w obrębie Wrocławia. Bardzo mocno zaangażowałam się w realizację projektu, było to niesamowite doświadczenie. Zauważyłam jak, każda najmniejsza rzecz może wpłynąć na ludzkie życie, może sprawić, że zmienia się ich postrzeganie świata czy zachowanie. Co zdziwiło mnie najbardziej, to jak duże wsparcie otrzymałam od ludzi z innych projektów. Kolejnym krokiem było objęcie samodzielnie projektu, którego wcześniej byłam członkiem. Wyzwanie, jakim jest prowadzenie własnego zespołu to jedno z najbardziej wartościowych przeżyć  – po raz kolejny dostrzegasz, jak bardzo jesteś w stanie wpłynąć na życie innych. Co więcej – zbudowanie swojego projektu od podstaw takich jak termin, przebieg, budżet – wcześniej nie miałam możliwości, aby stworzyć tyle rzeczy. .Dzięki temu poznałam lepiej swoje słabe i mocne strony, dostrzegłam inną perspektywę na przyszłość, a przede wszystkim – zyskałam odwagę do działania i sięgania po więcej.

Teraz koordynuję pracę ponad 100 osób. Każdy dzień uczy mnie nowych umiejętności, pozwala mi planować strategicznie, tworzyć narzędzia do pracy, czy daje możliwość udziału w ogólnopolskich konferencjach. Doświadczenie jakie otrzymuję jest nieporównywalne.

Nigdy do końca nie wierzyłam w swoje możliwośći. Wydawało mi się, że coś potrafię, ale właściwie pozostawało to wielką niewiadomą. Chciałam coś osiągnąć, ale się cofałam, bo najzwyczajniej w świecie bałam się wyjść z mojej strefy komfortu. Aż nagle jak impuls do mojego życia dostał się AIESEC. I wiecie co? Nie mogło być lepiej! Nowi ludzie, znajmości na cały świat, zespół, z którym masz ochotę rozmawiać cały czas, wyjazdy na konferencję i imprezy do rana. Nagle poczułam, że mogę więcej, ale co najważniejsze CHCĘ WIĘCEJ! Od życia, od ludzi, od świata – bo przecież my go tworzymy!

Dzięki AIESEC otworzyłam drzwi do swojej przyszłości  – mogę więcej! A Ty?

Olga Leszczyńska Przewodnicząca Oddziału Lokalnego

Ty też możesz więcej! Aplikuj do nas do 22.02 na bit.ly/Moge-Wiecej

Magda: Mogę reprezentować międzynarodową firmę na swojej uczelni

Magda1

Od początku studiów brakowało mi w nich „tego czegoś”. Możliwości wyróżnienia się z setek studentów mojego kierunku, miejsca gdzie mogłabym poznać ludzi, z którymi nawiążę bliższą więź. Szukałam czegoś, co pozwoli mi rozwinąć pewne umiejętności, o których wiedziałam, że przydadzą mi się w życiu.

Póltora roku temu zaaplikowałam do AIESEC. Zainteresowałam się tą organizacją, ze względu na możliwości, które miała przede mną otworzyć. Zaczęłam bardziej skupiać się na swoim rozwoju osobistym: starałam się pracować nad tym, na czym najbardziej mi zależało. Przede wszystkim postanowiłam ćwiczyć umiejętność publicznego przemawiania, ponieważ to właśnie ją uważałam za potencjalnie najbardziej przydatną w życiu.

Co uważam za swój największy sukces?

Jedną z funkcji jakie mam okazję pełnić jest rola Ambasadora EY. Czuję się niesamowicie z tym, że mając 21 lat mogę być częścią tak ogromnego przedsiębiorstwa. Dzięki tej pozycji mogę zmierzać się z nowymi wyzwaniami i rozwijać siebie. Co to dla mnie znaczy? Wyzwanie utożsamiam z przezwyciężeniem słabości i pokonania ewentualnego strachu. Rozwój osobisty poprawia świadomość, zwiększa poziom wiedzy, rozwija silne strony a także poprawia styl i jakość życia.

Jestem Ambasadorem na Uniwersytecie Gdańskim na Wydziale Ekonomicznym i Wydziale Zarządzania. Mam bezpośredni kontakt z pracownikami z Warszawy, biorę udział w zjazdach ambasadorów EY z całej Polski. Promuję projekty i konkursy na uczelni. Mam stały kontakt z biurami karier. To ode mnie studenci z mojej uczelni mogą uzyskać informacje na temat pracy w firmie, która jest według rankingów jednym z najlepszych pracodawców w Polsce.

Podczas pracy jako ambasador nauczyłam się wielu rzeczy. Ciężko jest mi wymienić wszystkie, ale do najbardziej wartościowych zaliczyłabym zdobycie wiedzy na temat tego, jak działa międzynarodowe przedsiębiorstwo oraz większą pewność siebie. Dodatkowo bardzo cenne są dla mnie zdobyte umiejętności marketingowe.

Co jest dla mnie najważniejsze?

Jestem bardzo dumna z tego co robię ponieważ łączę dwie najważniejsze dla mnie wartości: ciągły rozwój i możliwość pomagania ludziom. Uważam, że pomagając spełniać marzenia drugiej osoby, spełniasz również swoje.

Magda, 21 lat

Możesz… reprezentować międzynarodową firmę na swojej uczelni.

Z nami możesz więcej!

Rafał Romański

1.Dlaczego zdecydowałeś się zostać koordynatorem projektu ?

Prowadzenie własnego teamu to doświadczenie jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowo rozwijające i pozwalające na pokonanie nowych. Już na etapie dołączenia do AIESEC, wiedziałem, że będę chciał spróbować swoich sił jako koordynator projektu. Dzięki temu, będę w stanie sprawdzić siebie jako lider, poznać lepiej swoje silne i słabe strony i być może odkryć zupełnie nowe rzeczy na swój temat. Prowadzenie swojego teamu to także mnóstwo zabawy i radości oraz kontaktu z wyjątkowymi ludźmi. To jedyne w swoim rodzaju doświadczenie, które nie chciałem żeby mnie ominęło.

2. Czym będzie zajmował się Twój projekt i na czym będzie polegać praca?

Global Citizen Promo Expansion to projekt zajmujący się promocją projektów wolontariackich poza SGH. Będziemy musieli stawić czoło marketingowym wyzwaniom, planując spójną i interesującą kampanie, a następnie egzekwując ją. Praca będzie wymagała dużej dozy kreatywności i myślenia poza schematami, ale także znajdzie się miejsce na bardziej typowe zajęcia – kontakt z firmą i klientem.

3. Opisz jeden moment z Twojej przygody w AIESEC, który zapamiętałeś najlepiej. Dlaczego ten?

Bardzo ciężko wybrać jeden konkretny moment, bo to tak naprawdę wiele małych rzeczy, które składają się na świetne doświadczenie. Dla mnie AIESEC to przede wszystkim wspaniali ludzie, od których można czerpać inspiracje, uczyć się i dobrze się z nimi bawić. Dzięki nim tworzą się niezapomniane przeżycia, te bardziej i mniej oficjalne 🙂

Mateusz może więcej!

Podejmując decyzję o aplikowaniu do organizacji kierowałem się słowami swojego brata – wypowiadał się bardzo pozytywnie o Ajsekach, on sam był bardzo zaangażowany w ten rodzaj działalności (choć paradoksalnie nie działał w AIESEC) i muszę przyznać, że widziałem na co dzień jak go to kręci. Był to czas, w którym będąc świeżo upieczonym studenciakiem w nowym mieście nie do końca wiedziałem co ze sobą zrobić, od czego zacząć i jaki obrać kierunek. Jakoś tak się złożyło, że psim swędem trafiłem na szkolenie organizowane przez AIESEC i muszę przyznać, że wywarło na mnie spore wrażenie. Utwierdziłem się tylko w swojej decyzji i jeszcze tego samego wieczora nie czekając dłużej odszukałem link z zapisami i wypełniłem aplikację. Ktoś miał się odezwać w kolejnych dniach, żeby przeprowadzić ze mną rozmowę i jakieś ćwiczenia. Był lekki stres, ale jakoś poszło – w dniach kolejnych miałem poznać decyzję czy jestem w grze i kolejny weekend spędzę na trzydniowej konferencji dla nowoprzyjętych członków organizacji, czy też nie. Telefon z rana – pakuj się i widzimy się o 7:15 koło Uniwersytetu Ekonomicznego – świetnie, nie pośpię…

Rzeczywiście nie pospałem, nie tylko w piątek zresztą. Nie będę nawet próbował opisać co działo się na konferencji. Słowem, które w pewnym stopniu najlepiej oddaje to co się tam dzieje jest intensywność. Pobudka rano (znowu), szkolenia do zmroku, a następnie impreza do rana. I tak przez trzy dni. Mój punkt widzenia zmienił się o 180°.

Od tego czasu minęło półtora roku. Dzisiaj prowadzę swój drugi zespół marketingowców i robimy wszystko, żeby zobaczyć się z Wami na targach pracy, praktyk i staży Dni Kariery® (To już 3 marca, wpadajcie tłumnie!) organizowanych przez zespół 20 wspaniałych osób. Zespół, którego jestem częścią i na którym zawsze mogę polegać. Dodatkowo obecnie razem ze swoimi najlepszymi znajomymi – nawiasem mówiąc poznanymi na wspomnianej konferencji – wchodzę w skład Zarządu naszego Odziału Lokalnego Wrocław UE i wspólnie dbamy o to, żeby wszystko działało jak należy. Przede mną widnieje perspektywa spędzenia tutaj najbliższego roku, a co będzie dalej? Sky’s the limit!

Mateusz Załęski Wiceprzewodniczący ds. Zasobów Ludzkich

Ty też możesz więcej! Aplikuj do nas do 22.02 na bit.ly/Moge-Wiecej

Filip Wysocki

1. Dlaczego zdecydowałeś się zostać koordynatorem projektu ?

Zdecydowałem się zostać koordynatorem, ponieważ chciałem sprawdzić się na pozycji lidera. Chciałem zobaczyć jak to jest, gdy ma się ludzi pod sobą i jest się odpowiedzialnym nie tylko za siebie, ale także za innych. Jako koordynator będę miał także możliwość prowadzenia projektu wg własnego „uznania” i przez to większą swobodę. Bycie liderem to naprawdę niepowtarzalne doświadczenie, które umożliwia największy rozwój i test swoich możliwości.

2. Czym będzie zajmował się Twój projekt i na czym będzie polegać praca ?

Mój projekt jest to jeden z programów praktyk zawodowych organizowanych przez AIESEC, skierowanych tym razem do start-upów. Praca będzie polegać na nawiązaniu współpracy ze strart-upami i zapewnieniu im wykwalikowanych praktykantów ze środowiska międzynarodowego. Będą oni musieli przejść przez wymagający proces rekrutacyjny, aby „produkt”, który oferujemy, stał zawsze na najwyższym poziomie i obie strony były zadowolne. Projekt oferuje, więc nie tylko doświadczenie w kontakcie z firami, ale także pozwala nabyć wiedzę z zakresu HR czy Marketingu.

3. Opisz jeden moment z Twojej przygody w AIESEC, który zapamiętałeś najlepiej. Dlaczego ten ?

Może nie moment, ale doświadczenie w AIESEC, które najbardziej zapadło mi w pamięć to pojechanie na konferencje narodową. Było to tuż przed sesją, w trakcie wszelkiej maści zaliczeń i kolokwiów, w jednym z najcięższych okresów na SGHu, ale nie żałuje ani trochę. Poznając ludzi nie tylko z Polski, ale z całego świata z którymi jak się potem okazuje masz tyle wspólnego, dociera do ciebie jak duża i zgrana jest ta organizacja. AIESEC łączy ludzi, pozwala wymienić się doświadczeniami i co najważniejsze – rozwija.

Bartek może więcej!

“Odważny to nie ten, kto się nie boi, lecz ten, kto wie, że są rzeczy ważniejsze niż strach.” James Neil Hollingworth 

W swoim życiu zawsze stawiałem na rozwój w różnorodnych aspektach. Dążyłem do samorealizacji, by wykorzystać w pełni swój potencjał, niemniej jednak ciągle zachowując w tym zdrowy balans. Idąc na studia, szukałem czegoś, co pomoże mi to zrealizować, czując, że sama uczelnia nie spełni moich oczekiwań. Wtedy pojawił się AIESEC. Dwójka chłopaków weszła na wykład i opowiedzieli o organizacji. Zaciekawiło mnie to, więc po zdobyciu dodatkowych informacji, zaryzykowałem. Patrząc na to teraz, wiem, że była to jedna z najlepszych decyzji, jakie mógłbym kiedykolwiek podjąć. Chciałem rozwoju, doświadczenia, motywacji. Właśnie to i wiele więcej otrzymałem od AIESEC i jego członków. Choć minęło dopiero pół roku, jestem pewny faktu, że na każdym kroku będę mógł zdobyć jeszcze więcej. Na początku byłem w zespole odpowiedzialnym za organizacje gali dla wrocławskiego środowiska biznesowego, na której mieliśmy wynagrodzić naszych teraźniejszych partnerów za dotychczasową współpracę i przedstawić naszą organizację. Chodziłem na spotkania biznesowe i pracowałem w fantastycznym zespole. Po pierwszym miesiącu działania niesamowicie się zmieniłem. Zrozumiałem swoje potrzeby i jednocześnie poprawiłem umiejętności miękkie, które okazują się niezbędne, by odnaleźć swoją prawdziwą wartość. Odwaga stała się nieodłączną częścią mnie. Zaufałem sobie i innym. AIESEC jest najlepszą platformą do rozwoju w czasie studiowania. Żadna inna organizacja czy też pracodawca nie pozwoli ci na wypróbowanie swoich sił w tak niebanalnych projektach i zmierzenie się z samym sobą. To właśnie charakteryzuje AIESEC. Rozwój i kreowanie charakteru. Ja zaryzykowałem. Teraz Twoja kolej!

Bartosz Plewa Koordynator Projektu Gala Partnerów

Ty też możesz więcej! bit.ly/Moge_Wiecej Aplikuj do nas do 22.02 na bit.ly/Moge-Wiecej