Global Host – z czym to się je?

Czy często zdarza wam się, że znajomy zaprasza was na Facebooku na wydarzenie o zagadkowej nazwie? Jeśli tak jak ja, macie znajomych, którzy nadmiernie molestują ikonkę „Zaproś”, zapewne doszliście już do punktu, w którym ignorujecie wszystkie takie zaproszenia. I być może, tak jak moją, któreś z nich w końcu przykuje waszą uwagę. W ten sposób poznałam program Global Host.

Co to jest Global Host? To projekt międzynarodowej organizacji studenckiej AIESEC, który polega na współpracy i wymianie kulturowej pomiędzy ludźmi z całego świata. Członkowie organizacji  przyjeżdżają na wolontariat do Polski na sześć tygodni, aby pracować z dziećmi w szkołach. W czasie swojego pobytu zamieszkują u polskich rodzin i właśnie tutaj pojawia się twoja szansa na bezpośrednie obcowanie z egzotyczną kulturą. Każdy może zostać hostem, czyli osobą, u której zamieszkuje wolontariusz na okres jednego tygodnia. Nie ważne, czy masz 20 czy 120 lat, studiujesz czy pracujesz, śpisz w łóżku ze swoim kotem czy hodujesz kolonię krwiożerczych motyli – jeśli tylko masz chęci i materac, możesz zgłosić się do bycia hostem.

Zapewne zastanawiacie się co w tym ciekawego. „Możliwość poznania obcej kultury”, „szansa na dotknięcie egzotyki”, „międzynarodowe znajomości” – to wszystko brzmi pięknie, ale na pewno słyszeliście to setki razy. Rozumiem, jeśli nie czujecie się przekonani, ja też nie byłam. Obcej kultury dostarcza mi świetnie HBO GO i puby upatrzone przez Erazmusów. Co więc jest wyjątkowego akurat w programie Global Host? Czy to, że obca kultura pakuje się z butami do twojego życia, a ty jesteś tym zachwycony? A może to, że rezultaty biją na głowę twoje oczekiwania? Albo to, że to, w każdym tego słowa znaczeniu, jedyna w swoim rodzaju okazja to przeżycia czegoś tak niesamowitego? Oto historie dwóch (nowo)najlepszych przyjaciółek. Po przeczytaniu jeszcze raz zapytaj siebie – czy warto?

_**

Amane

**_

Martwiłam się, że mnie nie polubi. Czułam się taka skrępowana, że będę tydzień mieszkała u obcej osoby. A jeśli bym jej przeszkadzała? Albo mnie by coś przeszkadzało? Czy wypada mi o tym powiedzieć? To był tylko jeden z całej masy moich zmartwień – że zgubię się autobusem, że zrobię coś obraźliwego. To taka zupełnie inna kultura! Bardzo chciałam zrobić dobre wrażenie, byłam podekscytowana na myśl o poznaniu kogoś z Polski.

Z miejsca polubiłam Marysię. Była bardzo miła i gościnna. Miałam nadzieję, że dobrze będzie wspominała mój pobyt, ale nie spodziewałam się, że tak się do siebie zbliżymy. Nie jestem otwartą osobą i z trudem nawiązuję nowe znajomości ale z Marysią było zupełnie inaczej. Jestem jej bardzo wdzięczna, bo dzięki niej poczułam się jak w domu. I świetnie podszkoliłam się w polskiej kinematografii! A gdy przyszło do wyjazdu, obie płakałyśmy. A ja nigdy nie płaczę!

_**

Marysia

**_

Moja pierwsza myśl, gdy obudziłam się w dniu przyjazdu Amane? „Na co mi to było. Po co zgodziłam się na bycie tym hostem.” Już tęskniłam za chodzeniem w majtkach po mieszkaniu. A co jeśli ugotuje mi ślimaki na obiad? Przecież będę musiała je zjeść, a jak tu jeść ślimaki, jeszcze w mojej kuchni. I co będzie jeśli ona chrapie? Spałam kiedyś w pokoju z cioteczną kuzynką mojej matki  i ona tak strasznie chrapała i całą noc nie mogłam spać. Co jeśli ta dziewczyna chrapie?

Z początku nie bardzo ją polubiłam. Wydawało mi się, ze jest zadufana w sobie i jakaś taka nieobecna, jakbym nie nadawała się do rozmawiania z nią. Ale dość szybko zrozumiałam, że ta powściągliwość jest elementem jej kultury.

Któregoś dnia wróciłam zmarznięta i przybita, a jeszcze bardziej się wściekłam, gdy od progu ją zobaczyłam. Przecież chciałam być teraz sama. Amane zaparzyła jakąś japońską herbatkę i przegadałyśmy nad nią prawie całą noc. Kiedyś zrobiła mi japońską zupę, która podziałała na mnie lepiej niż kawa!

Miała zostać tydzień, a została ze mną cztery. Zyskałam wspaniałą przyjaciółkę i przepis na nieziemską zupę.

**

Nie daj się prosić. Otwórz swoje drzwi na kulturę. Zostań hostem.

**

Więcej informacji pod adresem: https://aiesec.pl/dla-studentow/dzialalnosc-lokalna/aiesec-uniwersity/global-host

Formularz aplikacyjny: http://bit.ly/globalhostlodz

e-mail: globalhostlodz@gmail.com

Świąteczne last minute Asi i Adama, czyli relacja z wolontariatu na drugim końcu świata

Święta Bożego Narodzenia to najprawdopodobniej jedna z ważniejszych okazji w ciągu roku do wspólnego biesiadowania z rodziną i przyjaciółmi. W głowach każdego z nas święta te obfitują nie tylko w rodzinne ciepło, miłość, dobre jedzenie, lecz także w mroźne wieczory i poranki, gęste opady śnieżnobiałego puchu cudownie skrzącego się pod butami w słoneczny dzień. Są jednak kraje, w których ludzie śnieg widzieli tylko w telewizji, a na Sylwestra bez skrupułów kąpią się w ciepłym morzu i opalają na plaży. Jednym z takich miejsc jest Ameryka Łacińska. Dzisiaj, w relacji Joanny i Adama dowiemy się jak wygląda okres świąteczno-noworocznych w Ameryce Łacińskiej.

Joanna

_Gdzie? _Villahermosa, Meksyk

_Kiedy?   _listopad 2012-marzec 2013

Czym się zajmowała? Prowadzenie zajęć języka angielskiego dla młodzieży licealnej oraz studentów; promocja praktyk.

Adam

Gdzie?  Medellin, Kolumbia

Kiedy?   listopad 2013-czerwiec 2014

Czym się zajmował? Prowadzenie zajęć z języka angielskiego, praca w biurze relacji międzynarodowych przy organizacji praktyk zagranicznych.

AIESEC: Święta Bożego Narodzenia, to niewątpliwie bardzo rodzinna uroczystość, nierzadko spędzana w wąskim gronie rodzinnym. Jak Wasze rodziny zareagowały na decyzję spędzania Świąt z obcymi ludźmi na drugim końcu świata?

Joanna: Znajomi i rodzina próbowali mnie odwieść od pomysłu wyjazdu do Meksyku – w ogóle. Zapewniając mnie, że to niebezpieczny kraj i spotka mnie coś niemiłego. Ja natomiast uważam, że nie ma lepszego momentu na poznawanie tradycji i kultury danego kraju jak podczas tamtejszych Świąt i różnych uroczystości. Nie mówiąc o języku, bo to tam tak naprawdę nauczyłam się podstaw hiszpańskiego.

Adam: Moja rodzina, jak zawsze, nie przyjęła mojej nieobecności w domu rodzinnym w czasie Świąt. Oczywiście, brakowało mi bliskich w tym okresie, jednak Święta z moimi przyjaciółmi w Rionegro były jednymi z najwspanialszych w moim życiu i definitywnie najbardziej oryginalnymi.

AIESEC: Czy w Meksyku i Kolumbii ludzie świętują Boże Narodzenie?

Joanna: Jak najbardziej, 24 grudnia jest Wigilia, dzień później Boże Narodzenie. Na dodatek w Meksyku wszystko zaczyna się na długo przed Wigilią. Meksykanie z obchodami Bożego Narodzenia wiążą święto Matki Boskiej z Gwadelupy_ – _patronki państwa. Jest ono dla nich bardzo ważne.

Ciekawe jest to, jak tradycja aztecka przenika się tam z europejską. Przed Bożym Narodzeniem obchodzi się Posadę, to dla Meksykanów okazja do rodzinnych spotkań, praktykowanych przez 9 wieczorów na pamiątkę 9 miesięcy ciąży Maryi. Poza tym miasta przyozdabiane są w tym okresie podobnie jak u nas_ – _światełkami, szopkami i choinkami. Oraz typowymi dla tamtego obszaru kwiatami – gwiazdą betlejemską. Brakowało śniegu, ale mimo wszystko atmosfera świąteczna było odczuwalna dookoła.

Adam: Święta w Kolumbii obchodzone są z dużo większą pasją i zaangażowaniem niż w Polsce. Właściwie to trwają one miesiąc.

AIESEC: Czy przygotowania świąteczne i przebieg świąt wyglądają podobnie do tych w Polsce? Co Was najbardziej tam zdziwiło i zaskoczyło?

Joanna: Meksykanie na każdym kroku pozwalali mi czuć się jak u siebie w domu. Mimo bariery językowej nawiązywałam z nimi kontakt używając podstawowych słów i gestykulacji Wzajemnie próbowaliśmy swoich potraw tłumacząc z czego są wykonane. Meksykanie łatwo nawiązywali kontakt i chętnie pomagali w potrzebie.

Wigilia wygląda podobnie do naszej_ – wieczorem cała rodzina gromadzi się przy zastawionym stole, każdy przychodzi z przygotowaną wcześniej potrawą. Zaczyna się późnym wieczorem, na dodatek tam po prostu nikt się nie spieszy, a umówiona godzina wcale nie oznacza, że wszyscy będą na czas przy stole. Zaskoczyło mnie to, że na stole były potrawy mięsne, u nas przecież nie podaje się ich podczas Wigilii. Próbowałam tam potraw mięsnych i tych bezmięsnych na bazie fasoli i kukurydzy (szczególnie smaczne było _tamales) i piłam poncz_ – _podobny do naszego kompotu z suszonych owoców. Oni natomiast próbowali pierogów ruskich. Potraw nie było tak dużo jak u nas i wszystkie podane były w jednym czasie – każdy po prostu wybierał co chciał, było różnorodnie i równie smacznie.

Adam: Najbardziej zaskoczyło mnie jak bardzo rodzinne i radosne są te Święta. Sprzyja klimat, w tej części kraju pogoda przez cały rok właściwie jest taka sama, czyli lato; w miesiącach listopad-luty jest nieco cieplej, niż przez pozostałą część roku. Jako że praktyki rozpoczynałem w styczniu, to przez trzy tygodnie grudnia mogłem obchodzić Święta. Nie będę się tu szczegółowo zagłębiał w tradycje i zwyczaje świąteczno-noworoczne, Kolumbia jest krajem chrześcijańskim i więcej jest podobieństw niż różnic. To co mnie najbardziej urzekło to to, jak bardzo otwarci i radośni są Kolumbijczycy w czasie Świąt. Wyobraź sobie spotkanie rodzinne w średniej wielkości domu, gdzie organizowana jest impreza dla rodziny i krewnych, do tego ich znajomi, partnerzy itd. Wszyscy są mile widziani włączając sąsiadów, co daje 50-60 osób. DJ w garażu, dyskoteka, muzyka na cały regulator. Wszyscy tańczą, w ogródku pali się ognisko i w wielkich garnkach przygotowuje się tradycyjne potrawy. Kolumbijczycy przez cały grudzień się socjalizują, nie pracują za wiele, imprezy rodzinne non stop, do tego dochodzą jeszcze spotkania firmowe. Przeżyłem najbardziej niesamowity grudzień w moim życiu, a atmosfera która wtedy tam panowała sprawiła, że postanowiłem poszukać wolontariatu i zostać tam dłużej. Niesamowity, fantastyczny czas!

AIESEC: Jak Meksykanie i Kolumbijczycy spędzają Sylwestra? Jakie są wspólne elementy tej imprezy z polskim wiwatowaniem na Sylwestra, a co było dla Was niespodzianką?

Joanna: Sylwester spędzony był podobnie jak Wigilia w gronie rodziny i przyjaciół, przy uroczystej kolacji. Zupełnie nie przypominał naszej sylwestrowej zabawy do białego rana. Praktykowany był zwyczaj jedzenia 12 winogron, znany mi już z Hiszpanii_ – _o północy zegar wybijał 12 razy, za każdym uderzeniem musieliśmy zjeść jedno winogrono i pomyśleć życzenie. Nie jest to takie łatwe, bo zegar bije szybko. Ale trzeba przyznać, że przy tylu życzeniach wzrasta szansa na ich spełnienie!

Adam: Sylwester w Kolumbii jest bardzo podobny do tego polskiego. Jedną z ciekawych tradycji jest przygotowywanie kukły, która symbolizuje stary rok. Przed północą kukła zostaje w spontaniczny sposób niszczona, przy użyciu wszelkich możliwych środków. Ma to pomóc w odejściu starego roku i sprawić łatwiejszy start nowemu, coś jak polskie topienie marzanny. W Nowy Rok widać bardzo dużo zmęczonych szaleństwem ludzi śpiących w parkach i na chodnikach, temperatura powyżej 25 stopni nie grozi zamarznięciem.

AIESEC: Z perspektywy czasu, jak wspominacie Święta bez mrozu, śniegu i polskich tradycji? A może jakieś udało Wam się przemycić? 😉

Joanna: Święta ze śniegiem może mają swój urok, ale bardzo przyjemnie było zapomnieć o mrozie i grubych rękawiczkach. Poza tym, na głównym placu w Meksyku (Zocalo) można było pojeździć na łyżwach, pozjeżdżać na sankach z mini-stoku oraz pojeździć skuterem śnieżnym po sztucznym śniegu_ – _a wszystko w krótkim rękawku i trampkach. Myślę, że później bardziej docenia się czas spędzony w gronie własnej rodziny i przyjaciół. Żadna potrawa nie smakuje tak, jak w kraju, z którego pochodzi. Nasze Święta mają wiele wspólnych elementów, przede wszystkim są tak samo rodzinne i syte, a poznawanie nowych tradycji i dzielenie się swoimi zapada w pamięć na bardzo długo.

Adam: Święta, które spędziłem w Kolumbii były jednym z najwspanialszych okresów w moim życiu. Było to bardzo autentyczne doświadczenie, gdyż spędzałem je z kolumbijską rodziną, z którą to również mieszkałem przez ten cały okres i od których bardzo wiele się nauczyłem. W tym roku miałem wielką ochotę znów wybrać się tam na Święta, ale z kilku powodów zdecydowałem spędzić je z moją polską rodziną. W przyszłym roku, jeśli wszystko będzie sprzyjało, wracam. A jeśli chodzi o przemycanie tradycji, to przemyciłem dzielenie się opłatkiem.

Na przykładzie Joanny i Adama po raz kolejny przekonujemy się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują i nawet Święta bez śniegu w upalnej pogodzie mogą być świetne i nieść za sobą niesamowicie pozytywne wrażenia.

Na koniec sobie i Wam wszystkim życzę tak magicznej podróży i przygody, jaką przeżyli nasi dzisiejsi bohaterowie. 🙂

Wywiad przeprowadziła: Magdalena Grząś

Global Host – przyjmij wolontariusza pod swój dach!

Od tygodnia w naszym mieście gościmy 14 wolontariuszy z Meksyku, Brazylii, Chin i Australii. Już dzisiaj macie szansę, aby poznać ich osobiście dzięki programowi Global Host.

Global Host to inicjatywa umożliwiająca przyjęcie wolontariusza z zagranicy do własnego domu na okres od 1 do 6 tygodni. Nasi wolontariusze pracują w szkołach, przedszkolach i organizacjach pozarządowych na terenie całego województwa lubelskiego. Host to osoba przyjmująca gościa z zagranicy w swoje progi – poznając inne kultury, wpływa równocześnie na rozwój środowiska lokalnego.

Global_Host_Steps Jeżeli chcesz :

– ZA DARMO podszkolić komunikację w języku angielskim, – spędzić ciekawie i wartościowo swój wolny czas, – skonfrontować swoją wiedzę o egzotycznym kraju z osobą tam mieszkającą -planujesz podróż w ciekawe miejsca, program Global Host jest dla Ciebie! Co jest potrzebne? Jedno wolne miejsce do spania i dużo pozytywnego humoru! Swoje zgłoszenie możesz wysłać koordynatorowi projektu Hubertowi: hubertpajaczkowski@gmail.com

10 rzeczy, które musisz zobaczyć osobiście. Część 8 – Tajlandia

Tajlandia- kraj, który większości kojarzy się tylko z operacjami plastycznymi, a w szczególności ze zmianą płci. To prawda, że spojrzenie na te rzeczy jest tam całkiem inne, ale nieprawdą jest, że właśnie te operacje to, to co odróżnia ten kraj.

Rzeczą, która wyróżnia ten kraj, są zdecydowanie świątynie. Ponieważ jest krajem buddyjskim, to nic dziwnego, że jest tam niezliczona ilość tych budowli. Są tam świątynie od najzwyklejszych tradycyjnych, aż po wymyślne stworzone np. z butelek. Istnieje wiele starych, ale cały czas powstają nowe. Są to miejsca, w których ludzie mogą oddać cześć Buddzie i w których mieszkają mnisi.

DSCN4133

Jest jednak jedno miejsce, które jest niezwykle ważne dla Tajów. Mowa tu o świątyni Preah Vihear. Co prawda od 1962 roku świątynia leży na terenach Kambodży, jednak do miejsca naprzeciwko, z którego można oglądać świątynię, nadal napływają tłumy Tajów i turystów. Jak widać na powyższym zdjęciu jest to tak blisko, a tak daleko. Większość osób nie może swobodnie przekraczać granicy, przez co oglądanie z oddali, jest to jedyna możliwość by zobaczyć świątynie. Jednakże nie tylko świątynia robi wrażenie.

W miejscu tym, gdzieś pośrodku dżungli, każdy może poczuć niezwykłą aurę tego miejsca. Na szczycie góry można mieć wrażenie, że jest to miejsce, w którym faktycznie znajduje się jakaś wyższa siła. Spokojny wiatr, cisza, kilometry lasów i rzek, pozwalają w rzeczywistości znaleźć wewnętrzny pokój, który jest tak ciężki do odnalezienia w 21 wieku. W tym miejscu poznasz to czego, nie mogłeś w zgiełku miasta, a przy okazji zrozumiesz, że natura to coś o co warto dbać.

Pomimo tego, że miejsce to jest takie niezwykłe i spokojne, to jednak ludzie w okolicznych wsiach nadal pamiętają, gdy dniami i nocami słyszeli bomby, widzieli rannych żołnierzy i bali się by nikt nie przyszedł do ich domów. Gdy rozmawia się z osobą mieszkającą w pobliżu tego miejsca, widzisz na ich twarzy strach, a zarazem radość. Strach powstał przez wszystkie działania wojenne, które odbiły swoje piętno na tym miejscu, radość ponieważ się skończyły, a świątynia nie została zniszczona. Pomimo tego, że nadal w miejscu tym stoją żołnierze i fortyfikacje, teraz każdy może w spokoju kontemplować, na szczycie rozmyślając nad tym jak być dobrym człowiekiem i co zrobić by takie sytuacje się nie powtórzyły.

Jako, iż świątynia znajduje się po stronie Kambodży, to powstało specjalne muzeum  po stronie Tajlandii by każdy kto nie może przekroczyć granicy, mógł zobaczyć jak świątynia wygląda i przeczytać o niej informacje.

Każdy z nas powinien zobaczyć to miejsce. Poznać siebie i stać się lepszym człowiekiem. Zrozumieć jak wielką moc mamy i wykorzystać ją do tworzenia, pomocy, a nie niszczenia.

Autorem tekstu jest: Maciej Wolan

Patronat Honorowy – Caritas Archidiecezji Warszawskiej

AIESEC WARSZAWA SGH PODJĄŁ WSPÓŁPRACĘ Z CARITAS ARCHIDIECEZJI WARSZAWSKEIJ W RAMACH PATRONATU HONOROWEGO POD PROJEKTY SPOŁECZNO-EDUKACYJNE.

Więcej na temat działalności Caritas znajdziecie na stronie http://warszawa.caritas.pl/.

Caritas_ARCHIDIECEZJI_WARSZAWSKIEJ_logo_male_RGB

Wyjazd na wolontariat w trakcie semestru? To możliwe!

Pamiętacie Karinę i jej meksykańskie wakacje? Postanowiła powtórzyć swoją przygodę z wolontariatem i wyjechać ponownie. Tym razem do… egzotycznej Tajlandii! Jak to możliwe? Opowie Wam w drugiej części wywiadu!

1. Na wolontariacie w Meksyku byłaś ponad rok temu. Planujesz kolejne podróże?

Jasne! Najbliższa już w styczniu. Wybieram się do Tajlandii, także w ramach wolontariatu Global Citizen.

2. Dlaczego Tajlandia?

Tajlandia kusi mnie swoimi plażami. Gdybym pojechała tam czysto turystycznie to na pewno by mi się tam nudziło, bo lubię spędzać czas aktywnie, mieć jakieś dodatkowe zajęcia, dlatego Tajlandia z Global Citizen.

3. Jakie będą Twoje zadania?

Moim zadaniem będzie uczenie języka angielskiego dzieci i młodzieży w wieku od 6 do 18 lat ze środowisk wiejskich. Zajęcia będą o tyle ciekawsze, że moim zadaniem będzie również pełnienie funkcji ambasadora naszego kraju i zapoznanie uczestników z kulturą Polski.

4. Jak pogodzisz studia z wyjazdem?

Studiuję dwa kierunku, ale zgodnie z zasadą dla chcącego nic trudnego w styczniu lecę do Tajlandii. Wymaga to trochę wysiłku, bo wszystkie egzaminy i zaliczenia muszę napisać sama już do Świąt Bożego Narodzenia, ale niczym się nie zrażam, gdy mam spadki motywacji to myślę o tym ile nowych ludzi, emocji i przygód czeka na mnie już w styczniu!

5. Proszę zachęć niepewnych studentów do wyjazdu na wolontariat!

Dla mnie możliwość wyjazdu do Meksyku była przygodą życia. Dzięki temu doświadczeniu nabrałam większej pewności siebie, otworzyłam się na nowych ludzi, stałam się bardziej tolerancyjna. Czułam się dumna, że pochodzę z Polski i mogę o niej opowiadać dzieciom z odległego Meksyku. Pokonałam też barierę językową, teraz posługuję się angielskim o wiele swobodniej. Szczególnie istotne jest dla mnie to, że podczas wolontariatu poznałam mnóstwo fantastycznych ludzi, z którymi jestem w stałym kontakcie.  Przeżycia na wolontariacie były niesamowite, dlatego postanowiłam powtórzyć i wyjechać ponownie. Załatwienie tego na uczelni zajęło mi trochę czasu, jednak dla takich przygód w tak odległym miejscu – z pewnością było warto!

Karina wyjeżdża już za kilka tygodni. Jej przygody będziecie mogli śledzić na naszym blogu!

6 sposobów na zwalczenie Twoich lęków

Każdy z nas zmaga się z codziennym stresem. Często dotyczy on publicznych przemówień, nawiązania kontaktu z różnymi osobami, strach pourazowy (że coś stanie się znowu), strach przed tym, co dzieje się gdzieś niedaleko nas. Dlatego musimy nauczyć się sztuczek, które dadzą ulgę naszemu życiu, kiedy zaczniemy je w nie wprowadzać. Oto 6 sposobów na to, jak poradzić sobie ze strachem codziennym.

1.Wyluzuj się, daj sobie czas

To niemożliwe, by myśleć z otwartym umysłem, kiedy jesteśmy przepełnieni strachem. Przyspieszone tętno, bijące serce, uczucie paniki – to skutki działania adrenaliny. A więc, pierwszym krokiem będzie uspokojenie się na 15 minut. Wyjdź na spacer, wypij herbatę, weź gorącą kąpiel. Kiedy już się uspokoisz i poczujesz się lepiej, będziesz w stanie zdecydować jakie kroki podjąć.

pexels-photo

2. Postaw się strachowi

Unikanie go tylko go pogarsza. Prosty przykład. Boisz się jeździć windą? Wsiądź do niej i poczuj ten strach, trzymaj go, dopóki nie odejdzie. Cokolwiek poczujesz, jeśli staniesz z tym twarzą w twarz, to już zrobiłeś ogromny progress, a lęk przed windą powinien zacząć powoli zanikać.

photo-1445251836269-d158eaa028a6

3. Wizualizacja

Zamknij oczy, wyobraź sobie miejsce, które kojarzy Ci się z bezpieczeństwem i spokojem. To może być obraz Ciebie spacerującego plażą, może leżącego na łóżku z ulubionym pupilem albo jakieś wesołe wspomnienie z lat dzieciństwa. Pozwól pozytywnym uczuciom ogarnąć Cię całego i zobacz jaki zrelaksowany jesteś.

4. Rozmowa z bliską osobą

Mówienie o swoich obawach na głos, na forum, od razu odbiera ich „straszność”. Kiedy sami usłyszymy, czego się tak naprawdę boimy – często wyda się nam to śmieszne! Dlatego ważne jest, by mieć taką osobę, której powiemy wszystko, a ona sprowadzi nas na ziemię.

city-sunny-couple-love-large

5. Nie wybieraj z pozoru najłatwiejszej opcji

Wielu ludzi w afekcie problemów wybiera alkohol czy narkotyki, by poczuć ulgę i odsunąć się choć na trochę od tego, co się u nich dzieje, od tego, co ich dręczy. Tak naprawdę te środki nie robią nic poza pogarszaniem spraw. Pod wpływem jesteśmy bardziej podatni na nerwowość i to tak naprawdę w tym momencie wszystko się może rozsypać, wszystko, co do tej pory robiliśmy w dobrym kierunku.

6. Nagradzaj się!

Podniosłeś już tego ogromnego pająka? Wykonałeś telefon, którego się tak bardzo obawiałeś? Świetnie! Nagródź się za te małe sukcesy. Idź na masaż, do kina, kup dobrą książkę. Im szybciej zaczniesz kojarzyć przezwyciężanie lęków z nagrodami dla ciała czy umysłu, tym lepiej będzie Ci to szło i lada moment staniesz się człowiekiem, który jest nieustraszony!

Klaudia Końska – Ambasador Mars na SGH

PROGRAM AMBASADOR TO JEDNA Z INICJATYW, KTÓRĄ ORGANIZACJA OFERUJE SWOIM CZŁONKOM. PRZECZYTAJ HISTORIĘ KLAUDII I DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ.

10393744_1206554139372920_4784330600871095493_n

Bycie ambasadorem Mars Polska – partnera narodowego AIESEC, to kolejne wyzwanie, jakie podjęłam w tej organizacji. Nie jest to jednak tylko wyzwanie – to również świetna przygoda i możliwość zdobycia ciekawego doświadczenia. Jestem odpowiedzialna za promocję konkursu Mars Challenge Hunters, programu stażowego Mars Business Experience i programu managerskiego Mars Leadership Program oraz za promocję i organizację warsztatów organizowanych co roku w ramach Akademii Wiedzy Praktycznej.

Na swojej uczelni (SGH) jestem jedynym ambasadorem, więc planowanie i realizacja wszystkiego tutaj to w pełni mój obowiązek. Mimo to moja rola ambasadora nie jest rolą samotną. W Warszawie działają jeszcze trzy ambasadorki – studentki SGGW, UW oraz PW. Jesteśmy ze sobą w stałym kontakcie, wymieniamy się doświadczeniami i pomagamy sobie nawzajem. Ponadto Mars Polska ma swoich ambasadorów na różnych uczelniach w całej Polsce. Poznaliśmy się podczas spotkania wprowadzającego nas w naszą pracę i stale wymieniamy się pomysłami, a przed nami kolejne zjazdy, gdzie nie tylko będziemy opracowywać dalszy plan promocji, ale również integrować się. Ambasadorstwo to świetna możliwość nie tylko dla osób, które wiążą swoją przyszłość z marketingiem, czy employer brandingiem.

To propozycja dla każdego, kto z bliska chciałby poznać, jak funkcjonują największe firmy międzynarodowe, jaka panuje w nich atmosfera i jakimi są pracodawcami. To dostęp do praktycznej wiedzy i ludzi z ciekawym doświadczeniem. To szansa na współpracę ze studentami z całej Polski i nawiązywania nowych znajomości. To możliwość sprawdzenia się w nowej sytuacji, w nowym otoczeniu, z której warto skorzystać!

Znaczenie przyjaźni w dzisiejszym świecie

3

Przyjaźń jest jedną z najważniejszych wartości w życiu.

To dzięki niej mamy poczucie, że nie jesteśmy sami, że ktoś nas wspiera i że możemy liczyć na czyjąś pomoc. Przyjaciel może zapewnić nam niezapomniane wspomnienia. Musimy tylko pamiętać, by o niego dbać i darzyć go szacunkiem.

Dobierając przyjaciół musimy zwrócić uwagę na różne ważne aspekty, jak na przykład to, czy dobrze się czujemy w jego towarzystwie, czy swobodnie nam się ze sobą rozmawia, czy nasze poglądy nie odbiegają od siebie w radykalny sposób.

Większość ludzi chce, żeby inni ich akceptowali. Aby zaspokoić to pragnienie, zaczynamy naśladować tych, z którymi się często stykamy. Stąd też dobór przyjaciół może wpływać na to, kim się stajemy.

Musimy pamiętać o tym, że niektórzy będą mogli nienaumyślnie ściągać nas w dół i powodować brak rozwoju. Chyba każdy pamięta sytuację ze szkoły, kiedy to nauczyciele narzekali, że dany kolega, koleżanka, a może właśnie my – sprowadzamy jakąś osobę na złą drogę. Dlatego też ważną i trudną umiejętnością jest dobieranie sobie otoczenia w taki sposób, żeby dobrze na tym wyjść.

5

Prawdziwi przyjaciele są lojalni i będą cię wspierać w czynieniu tego, co dobre

Przyjaciel musi dawać nam motywację do działania, jeżeli krytykę – tylko konstruktywną, nie ośmieszającą. Powinien zawsze starać się poświęcić swój czas, pomóc z problemami. To powinna być osoba, której nie boimy się zaufać, która nigdy nie wyda naszych sekretów.

Stworzenie dobrej, wartościowej relacji wymaga od nas poświęcenia dużej ilości czasu, ponieważ nie każdemu zaufanie przychodzi tak łatwo.

2

Ponieważ.. czym byłoby życie bez przyjaciół? Bez tych wspaniałych osób, które wiedzą o nas wszystko, a mimo tego nie przestają nas kochać ani nie zaczynają osądzać? Które, choć często tak od nas różni, wykazują się zaskakującym wprost zrozumieniem dla naszych dziwactw?

12 winogron i czarownica Befana, czyli… jak i gdzie spędzić tegoroczne Święta i Sylwestra?

Zapach choinki, girlandy, świąteczne melodie i aromat piernika dookoła….To uroczy obraz jaki niesie ze sobą grudzień. Jednak jest to również moment przełomowy, kiedy wielkimi krokami witamy Nowy Rok przygotowując kolejne życiowe postanowienia. Może w tym roku rozpoczniesz nieco wcześniej, przeżywając Święta w zupełnie innym zakątku świata? Niech ta zima natchnie Cię niesamowitą energią i doda promieni słońca. Poniżej prezentujemy 5 miejsc, które na długo pozostaną w pamięci. 

Norwegia

Nie od dziś wiadomo, że św. Mikołaj stacjonuje w Laponii. Wciąż pamiętam swój pierwszy list z prośbą o prezenty adresowany właśnie tam. Jeśli nadal skrycie wierzysz w kochanego staruszka z długą białą brodą, to miejsce jest Ci pisane. Laponia składa się z kilku ośrodków miejskich umiejscowionych w: Rosji, Szwecji, Finlandii i właśnie Norwegii. Oslo i Bergen to dwa miasta, które oferują niezliczoną ilość przedświątecznych atrakcji. Już na początku grudnia rozpoczynają się tam jarmarki świąteczne, podczas których można spróbować miejscowych specjałów czy nacieszyć oko dekoracjami (w Bergen przykładem jest miasteczko wykonane z piernika).

Fani aktywnego spędzania czasu, a także miłośnicy zapierających dech w piersiach widoków z pewnością wybiorą fiordy, z których słynie Norwegia. Najlepszym rozwiązaniem będzie rejs dzięki czemu zwiedzający mogą podziwiać również wodospady i lodowce, szczególnie okazałe zimą. Ponadto, jeśli Święta kojarzysz ze śniegiem i trzaskającym mrozem możesz zdecydować się na noc w lodowym hotelu. Igloo hotels to prawdziwe dzieła sztuki – zdarza się, że corocznie zmieniają formę, wciąż jednak z pięknie ozdobionymi ścianami, a także okiennicami z widokiem na zorzę polarną. Wieczorem natomiast, aby dopełnić tej podróży warto spróbować miejscowych specjałów: klopsików rybnych (fisklerboller) i grzanego wina z dodatkami (gløgg).

 

Austria

Wiedeń to miejsce niosące ze sobą magię. Warto je odwiedzić jeszcze kilka dni przed Świętami Bożego Narodzenia, szczególnie ze względu na niesamowite jarmarki bożonarodzeniowe znajdujące się niemal w całym mieście. Oprócz stoisk pełnych smakołyków dobrze zatrzymać się przez chwilę, by zobaczyć teatrzyk kukiełkowy czy taniec aniołów.

Wiedeń pisany jest szczególnie tym, którzy cenią sobie tradycję, a jednocześnie uwielbiają powrót do historii. Przepełniony jest zabytkowymi kamienicami, ratuszami i pałacami. Wśród cudownej atmosfery, muzyki i zapachów warto zobaczyć Pałac Schönbrunn, niegdyś rezydencję cesarzowej Sisi, a także przejść ulicą Ringstraße liczącą 5,3 km umilając sobie wieczór słynną wiedeńską kawą.  Wyobrażasz sobie spacer najdłuższą ulicą Wiednia, wśród zapachu cynamonu i goździków, z jemiołą nad głową i białym śniegiem pod nogami? Brzmi cudownie!

Włochy

Słoneczna Italia obfituje w miejsca będące marzeniem wielu z nas. Podejmij spontaniczną decyzję i podziwiaj uroki Włoch w grudniu! Rzym, Mediolan, Neapol to tylko kilka miast roztaczających wspaniałą aurę. Wyobraź sobie Piazza Duomo czy Kapitol lekko przyprószone śniegiem. Jeśli szukasz nieco większego poziomu adrenaliny, nic prostszego – wybierz wędrówkę ku Wezuwiuszowi, okazałemu wulkanowi, którego ostatnia erupcja miała miejsce w 1944 roku.

Zimowa wyprawa to nie tylko świetna okazja podziwiania krajobrazów, ale również poznania miejscowych zwyczajów. Włosi to naród silnie celebrujący Święta Bożego Narodzenia – stałym punktem w każdym domu są misternie przygotowane szopki. Wigilia to także święto dla prawdziwych łasuchów – Panettone to pyszna mediolańska babka drożdżowa, zazwyczaj przygotowywana przez kobiety starszego pokolenia. Ponadto, co ciekawe, we Włoszech oprócz dobrotliwego Mikołaja, prezenty rozdaje również czarownica Befana, nie grzesząca urodą, ale za to bardzo szczodra.

Hiszpania

Hiszpanie podobnie jak Włosi, cenią sobie takie wartości jak rodzina, przyjaciele i ciepło domowego ogniska. W związku z tym, pomimo braku śniegu, uwielbiają celebrować Boże Narodzenie. To tutaj zamiast karpia możesz spróbować krewetek, kalmarów czy małży. Jeśli    tym razem chcesz spędzić Święta wśród słonecznych promieni zdecydowanie odwiedź Sewillę lub Andaluzję, które zauroczą Cię przepięknymi zamkami czy ratuszami. Istny raj na ziemi stanowią również Malaga i Granada, które ze względu na lokalizację na południu kraju długo są celem podróży ciepłolubnych.

Hiszpanie uwielbiają parady, dlatego też przed wigilijną kolacją weź udział w jednej z nich, przepełnionej kolorami, dekoracjami i strojami ludowymi. W swojej podróży nie możesz pominąć również Katalonii, enklawy Hiszpanii, z własnym językiem i      zwyczajami. Katalończycy podczas Świąt tworzą El tio, pewnego rodzaju piniatę, czyli pieniek, który po uderzeniu rozdaje prezenty.  Jednak najciekawszym i najbardziej lubianym przez wszystkich _espanioles _zwyczajem jest zjedzenie podczas Nochevieja (Nowy Rok) jednego winogrona z każdym uderzeniem dzwonu (łącznie 12) co, ich zdaniem, przynosi           szczęście i pomyślność.

Brazylia

Recife, Rio de Janeiro, Copacabana…to tylko kilka punktów na mapie, które zdecydowanie warto odwiedzić będąc w Brazylii. Wybierając Amerykę Południową możesz sprawić, że te zimowe wakacje będą bardziej egzotyczne niż kiedykolwiek. Wyobraź sobie lazurowe morze, lekką bryzę, miękki piasek…brzmi dobrze? Jeśli chcesz zobaczyć energetyczne dusze mieszkańców, ulice przepełnione tańcem, kolorami i niebywałą żywiołowością wybierz Rio de Janeiro lub Copacabanę – idealne na Sylwestra, zwłaszcza dla miłośników niezobowiązującego dress code’u – w Brazylii podczas Sylwestra stawia się na biały strój.

Recife jest natomiast przeznaczone romantykom jako tzw. brazylijska Wenecja ze względu na znajdujących się tam 50 mostów. Jednak to właśnie wodospad  Iguazu zwany inaczej Diabelską Gardzielą jest tym, który na długo zapiera dech w piersiach. Wokół wodospadu można podziwiać dziką dżunglę, a sam wodospad mieści się nie tylko w Brazylii, ale także Argentynie i Paragwaju wysoki na 82 metry. Zima w takiej scenerii z pewnością byłąby idealnym zwieńczeniem roku.

Nie zastanawiaj się dłużej! Spraw by te Święta i Nowy Rok były niezapomniane! Jeśli oprócz odpoczynku, chcesz poczuć się potrzebny, świetnym rozwiązaniem będzie wyjazd na wolontariat Global Citizen. Obok podziwiania miasta i poznawania niesamowitych zakątków, masz szansę przez 6 tygodni wpłynąć na czyjeś życie – chociażby prowadząc lekcje w szkołach podstawowych czy ucząc dzieci angielskiego. Cytując A. Robbinsa: „Twój los kształtuje się w momentach podejmowania decyzji”. Zaryzykuj i już dziś podejmij decyzję, która zmieni Twoje życie.

Autorem tekstu jest: Justyna Sawicka