6 rzeczy, których nie wiesz o Rumunii

Mam wrażenie, że staje się coraz popularniejszym celem wycieczek zarówno czysto rekreacyjnych, jak i związanych z projektami biznesowymi, czy edukacyjnymi. I słusznie! Razem z Justyną i Klaudią, które są świeżo po powrocie z wolontariatu w Rumunii, znalazłam 6 powodów, dla których warto spakować walizki i wyjechać tam jak najszybciej.

1. Polskie smaki w rumuńskiej kuchni

O ile podczas obiadu w Indonezji gołąbek mógłby wam odfrunąć z talerza, o tyle te rumuńskie na sto procent nigdy nie miały skrzydeł. Sarmale, bo o nich mowa, wyglądają i smakują jak babcine gołąbki, bo składają się głównie z wieprzowiny, ryżu i kapusty. Na deser koniecznie spróbujcie puszystych, lekko chrupiących papanasi. Wyglądają jak nasze oponki, choć są nieco serowe w smaku. Palce lizać!

2. Zamki w Rumunii to nie są zwykłe zamki

Pewnie spodziewacie się, że Romowie mają dużo zamków – ale czy uwierzycie, jeśli napiszę, że jest ich niemal 300? Warto zwrócić uwagę szczególnie na dwie budowle – Zamek w Hunedoarze, który do złudzenia przypomina paryski Disneyland oraz Zamek Peles, który jako pierwszy na świecie został zaopatrzony w instalację elektryczną, a jego system kanalizacyjny działa do dziś!

3. Angielski poziom C

Rumuni świetnie znają język angielski. Jest to poniekąd zasługa kina. Tak, kina – amerykańskie produkcje są tam zawsze puszczane w oryginale i jedyną opcją do wyboru jest “film z napisami”, na wersję z lektorem nie ma szans. Chcąc nie chcąc widzowie słyszą więc tylko angielskie dialogi, a sami na pewno wiecie, że te usłyszane w filmach, najlepiej zapadają w pamięć.

4. Dracula narodził się w Siedmiogordzie!

Hrabiego Draculi nie muszę wam chyba przedstawiać. Za to pewnie jeszcze nie wiecie, że to Wlad Palownik, władca jednej z historycznych krain Rumunii, był inspiracją do stworzenia tej postaci. “Drakula” to przydomek nadany mu przez podwładnych. Swoją drogą,  Rumuni XIV wieku mieli dość mroczne pomysły na ksywy dla swoich przywódców – ojciec Wlada nazywany był przez nich “Diabłem”.

5. Najdroższy budynek administracyjny na świecie

Czyli Pałac Ceausescu, który znajduje się w samym sercu Bukaresztu.  Jego wartość to  – uwaga – 3 miliardy euro. Powstał na rozkaz dyktatora Nicolae Ceausescu w latach 80. Marmurowe komnaty, pozłacane sufity i ważące kilka ton żyrandole to efekt pracy 20 000 robotników i 400 architektów.  Budowla ma powierzchnię 65 000 metrów kwadratowych, co oznacza, że zmieściłoby się w niej 5 berlińskich sejmów. A gdybyście chcieli pobyć w każdym z jej 5 100 pomieszczeń przez minutę, zwiedzanie zajęłoby Wam 3,5 dnia! Pałac (pomimo planów amerykańskiego miliardera – Donalda Trumpa – o przeobrażeniu go w kasyno) od 1997 jest siedzibą parlamentu i trybunału konstytucyjnego.

To prawdziwa duma Rumunów – powstał w całości z materiałów zebranych na terenie państwa, no i znajduje się w Księdze Rekordów Guinessa.

6. Młodzi aktywiści

W Rumunii trudno spotkać studenta, który wychodzi z domu jedynie na uczelnię. Zazwyczaj działa też w jednej (a może i kilku, czemu nie) z wielu istniejących tam placówek NGO, rozkręca swój start-up, albo zajmuje się prowadzeniem jakiegoś eventu. Jedną z najpopularniejszych organizacji jest AIESEC Romania, 14 Oddziałów Lokalnych,  w których działa ponad 600 AIESECerów.