Ania Migut

Dlaczego zdecydowałaś się zaaplikować do zarządu?

W AIESEC działałam już ponad rok, gdy zdecydowałam się aplikować do zarządu. Miałam już doświadczenie jako koordynator projektu wysyłającego praktykantów, w wakacje organizowałam też wyjazd integracyjny dla studentów 1 roku SGH.  Stwierdziłam, że bardzo chciałabym ciągle działać w organizacji, ale już „stopień wyżej”. W moim przypadku była to decyzja bardzo przemyślana. Wiedziałam, że kadencja trwa wraz z przygotowaniami ponad rok i na pewno wiąże się to z wieloma wyrzeczeniami. Bycie w zarządzie to dużo pracy i też duża odpowiedzialność nie tylko za swoje obowiązki, ale przede wszystkim za ponad 100 osób, które angażują się w działalność w naszej organizacji. Jednak ani przez chwilę, nie żałowałam swojej decyzji. Nic tak nie motywuje mnie do pracy czy nie sprawia mi takiej satysfakcji jak zaangażowani członkowie, którzy wkładają bardzo dużo serca w to co robią.

Fajnie mieć z tego również „coś dla siebie’’. Będąc w zarządzie prowadzę przeróżne szkolenia oraz spotkania dla członków naszej organizacji. Nigdy do tej pory nie miałam tylu okazji, żeby potrenować publiczne wystąpienia. Wiem, że zdobyte tu umiejętności będę mogła wykorzystać w przyszłości poza AIESEC 😉

Jakie zdarzenie/sytuacja związana z przygotowywaniem się do objęcia kadencji wywarła na Tobie największy wpływ?

Najważniejszym momentem przed rozpoczęciem kadencji była konferencja NatCo. To ogólnopolska konferencja, na którą pojechaliśmy całym zarządem wraz z nowymi koordynatorami projektów. Dlaczego akurat ten wyjazd był dla mnie kluczowy? Po pierwsze dobrze się już znaliśmy jako zarząd i stanowiliśmy już całkiem zgrany zespół. Po drugie przekonałam się, że wszystkim Nam bardzo zależy na kierowaniu organizacją i każdy z Nas ma wysoko postawione cele. Po trzecie mogliśmy się lepiej poznać z nowymi koordynatorami projektów, co było dla nas bardzo ważne, aby wiedzieć jak wspierać ich w przyszłej pracy.

Opowiedz coś ciekawego o sobie.

Gdy miałam 6 lat wystąpiłam w programie ‘Jedyneczka’ w TVP. Pamiętam,że bardzo mi się nudziło i chciałam wracać do domu, ale do tej pory mam pluszową koalę, którą wtedy otrzymałam.