Bo tam trawa jest bardziej zielona

Bo tam trawa jest bardziej zielona...

Podobno tam, gdzie akurat nas nie ma jest lepiej. Trawa bardziej zielona, pensje wyższe, podatki niższe, ludzie bardziej uśmiechnięci. W takim razie jak to jest, że ludzie z tego tajemniczego ‘tam’ również podróżują i szukają swego miejsca na ziemi? Pewnie dla tego, że nie ma miejsca idealnego i dla każdego oznacza ono coś innego. Skoro tak jest, to czy warto się wysilać i go szukać? Oczywiście, ostatecznie może się okazać, że już od dawna w nim mieszkamy…

Stać się częścią społeczeństwa

Można bardzo wiele podróżować i nigdy tak naprawdę nie poznać obcej kultury. Bycie turystą tym różni się od bycia podróżnikiem, że w tym drugim przypadku staramy się jak najwięcej wchłonąć danej kultury, poznać społeczeństwo, historię, wniknąć w ten nowy, niezbadany świat. Tylko stając się częścią danej społeczności możemy ją poznać. Kiedy ludzie przestają traktować nas jak chwilowych gości, którym należy dogadzać, spełniać zachcianki, traktować w wyjątkowy sposób pozwalają nam posmakować swojej codzienności jej uroków i ciemnej strony. Jednak to co my uznamy za pozytywy czy negatywy, oni mogą odbierać wręcz na odwrót.

Miasto z autobusami, ale bez przystanków

Wyobraź sobie, że jesteś w jednym z największych miast w danym regionie, które ma ponad 800tys. mieszkańców kilka linii autobusowych i ani jednego przystanku autobusowego, ani biletów? Chaos, system zupełnie nie spełniający swojej roli, puste autobusy, które przynoszą jedynie straty. To zapewne pojawia się w głowie każdego, kto przyzwyczajony jest do polskiego (poznańskiego) systemu komunikacji miejskiej, który jakże zawodny i tak wydaje się przy takiej konkurencji super funkcjonalny. Jednak to wyobrażenie nie jest właściwe. W Padang, w największych mieście Południowej Sumatry, w Indonezji system ten świetnie się sprawdza. Bilety kupuje się u chłopaka w autobusie, który w czasie jazdy pobiera opłatę, a jego czujnemu oku nie umknie żaden pasażer na gapę. Przystanki nie są potrzebne. Żeby wsiąść należy zamachać (tak, jak w Europie robi się to w celu zatrzymania taksówki), gdy chcemy wysiąść wystarczy zaklaskać. Jeżeli ma się szczęście to można wysiąść dokładnie przed drzwiami własnego domu. Autobusy nie mają numerów, a kolory. Jeżdżą konkretnymi trasami, jednak nie są one nigdzie spisane, co dla początkującego podróżnika może się okazać bardzo kłopotliwe.

Własne zdanie… 

Czytając czyjeś relacje, wspomnienia z podróży można wyrobić sobie jakieś zdanie. Na przykład,  nigdy nie chcę mieszkać w Japonii bo… cokolwiek. Autor zawsze przedstawi swój punkt widzenia, zwróci uwagę na zupełnie inne rzeczy, które w kontekście naszych doświadczeń mogą się okazać zupełnie nieistotne. Żeby odkryć swoje miejsce na ziemi, docenić to co się ma, chociażby byłyby to   rozpisane przystanki komunikacji miejskiej, warto podjąć wyzwanie i zaryzykować podróż niewłaściwym autobusem.

Warto zaryzykować już TEJ ZIMY. Jeden z naszych programów Global Citizen (Międzynarodowy Program Wolontariatów) umożliwia Wam wyjazd m.in. do Egiptu, Indii, Brazylii, Kolumbii, Tunezji, Węgier, Rumunii i wielu innych krajów. Możesz spędzić wyjątkowo to Boże Narodzenia i Sylwestra. Już dziś zaloguj się i sprawdź oferty projektów wolontariackich na: http://bit.ly/AIESECGlobalCitizen

Zosia Sidorowicz