Brazylia, Meksyk…

Chęć odkrywania świata i odrobina odwagi – tyle wystarczy, aby przeżyć niesamowitą przygodę. Przedstawiamy historię Kasi Bartosiak, która na wolontariat z Global Citizen zdecydowała się dwukrotnie.

Na początek…Brazylia!

Mieszkanie z obcą rodziną, podróż w odległy zakątek świata – to brzmiało jak prawdziwe wyzwanie i skutkowało pewnymi obawami. Wspominając swój wyjazd, Kasia szybko zapewnia mnie, że nie były one słuszne, choć z perspektywy czasu trudno jej uwierzyć, że z wszystkim sobie poradziła. Do przezwyciężenia miała nie tylko rozłąkę z najbliższymi, ale również barierę językową, czy też nieistniejące rozkłady autobusów – konieczne było opracowywanie całej „strategii” dotarcia do swojego celu. Podróżowanie to jednak nie tylko trudności do zwalczenia, ale przede wszystkim przyjemności – gorący, brazylijski klimat oraz piękne wybrzeże stały się codziennością. Kluczowym elementem każdego wolontariatu jest wywieranie wpływu na lokalne środowisko. Kasia prowadziła konwersacje z zakresu problemów globalnych w szkole językowej z dziećmi i dorosłymi. Pomagała innym jednocześnie zdobywając cenne doświadczenie.

903060_10201193877995657_610429549_o

Co dalej?

Po powrocie z Brazylii Kasia zapragnęła wrócić do Ameryki Łacińskiej – tym razem wybrała Meksyk. Jej zadaniem było prowadzenie zajęć z dziećmi z potrzebujących rodzin, do których w ciągu sześciu tygodni zdążyła bardzo się przywiązać. Bliską relację udało jej się zbudować również z meksykańską rodziną, u której zamieszkiwała. „Meksykańska mama” z myślą o gościu z drugiego końca świata przygotowywała nawet mniej ostrą wersję sosu – to po kilku tygodniach nie było już konieczne, przecież do wszystkiego da się przyzwyczaić! Kasia pokochała Meksyk dzięki ludziom, którzy są tam wyjątkowo życzliwi, rodzinni oraz przywiązani do tradycji. Po zakończeniu projektu przyszedł czas na jeszcze lepsze poznanie Meksyku – wizyta na Jukatanie, zwiedzanie Chiapas oraz Mexico City. Czy było niebezpiecznie? Kasia zapewnia, że to jedynie stereotyp, a Meksykanów nazywa najbardziej pomocnymi ludźmi na świecie.

10454499_10204490303644238_8729292403329264517_o

Z jakim bagażem wraca się z takich podróży?

Przede wszystkim z pewnością siebie – zapewnia Kasia – dałam radę w Meksyku, dam radę wszędzie! Nauczyła się również samodyscypliny i lepszej organizacji. Po pracy z meksykańskimi dziećmi zmieniła swoje podejście do życia – zaczęła bardziej je doceniać. Jednak dzięki programowi Global Citizen można zyskać o wiele więcej. Daje on możliwość poznania kultury „od poszewki”, bycia kimś więcej niż tylko turystą. Można odczuć, że jest się obywatelem świata, jednocześnie pomagając jakiejś jego części. Kasia nadal pozostaje w kontakcie z obiema rodzinami, które ją gościły – otrzymała zaproszenie na ślub „brazylijskiej siostry”, święta Bożego Narodzenia spędziła z meksykańską rodziną.

Więcej informacji o Global Citizen znajdziesz na stronie: pwr.aiesec.pl/GlobalCitizen