Brazylijskie zwyczaje okiem Polaka

Mija kolejny tydzień mojego pobytu w Brazylii i zastanawiałem się o czym nowym, a jednocześnie interesującym mogę napisać. Wybrałem zwyczaje, obyczaje i nawyki mieszkańców Brazylii.

Sao Paulo, ogromne miasto, które nigdy nie zasypia. Po rozmowie z wieloma mieszkańcami Sao Paulo okazało się, że dosłownie nikt się tutaj nie urodził. Większość przyjechała tutaj po prostu do pracy, albo ich rodzice przyjechali tutaj do pracy, ściągając resztę rodziny. Sao Paulo to nie miejsce do życia, to miejsce do pracy. Z takim stwierdzeniem spotkałem się już kilkukrotnie i muszę się zgodzić. Jeden z weekendów (jeszcze przed karnawałem) miałem okazję spędzić w Campinas, niewielkim (w porównaniu do Sao Paulo) mieście, które ma około miliona mieszkańców. Mieszkałem w domu, który znajdował się w tzw. “Condominium” czyli zespole domków jednorodzinnych, które swoją drogą są bardzo popularne w Brazylii. Niemniej przyjechałem do Campinas na imprezę nazwaną “Pre Carnival Bloco”. Impreza miała wprowadzić w nastrój karnawałowy i zdecydowanie spełniła moje oczekiwania, mnóstwo ludzi było przebranych w kolorowe stroje, dało się zauważyć, a przede wszystkim usłyszeć, tamburyny i bębny w każdym miejscu parady, a uśmiechnięci ludzie tańczyli i rozmawiali ze sobą bardzo żywiołowo. Kilka ciekawostek na temat Brazylii i Brazylijczyków, to na przykład to, że wszędzie jest na prawdę wielu policjantów, którzy stoją prawie na każdym większym skrzyżowaniu. W brazylijskim prawie zapisane jest, że przechodzenie na czerwonym świetle jest zabronione i można za to dostać mandat. Ale ani policjanci ani reszta obywateli nie respektuje tego przepisu. WCALE. Można zostać potraktowanym klaksonem za przechodzenie na zielonym świetle jak i również przejść na czerwonym świetle, na oczach czterech policjantów i nawet nie zwrócą nam uwagi. Brazylijczycy są bardzo otwarci i kochają się przytulać, strefa przestrzeni osobistej dla nich nie istnieje. Chodzi tutaj o dotykanie, poklepywanie i całowanie na przywitanie (oczywiście w policzek), nawet nowo poznanych osób. Poza tym Brazylijczycy to naród, któremu się nie spieszy. Zarówno jeśli chodzi o kasjerów w supermarketach (w kolejce można stać nawet 30min), jak i o jedzenie lunchu albo bycie punktualnym na umówione wcześniej spotkanie. Kilkunastominutowe spóźnienia to raczej norma (powodem może być bardzo zatłoczone miasto i trudność w dotarciu na miejsce w konkretnym czasie).

Chcecie również Wy osobiście odkryć ciekawostki życia innych kultur? Wyjedźcie z nami na praktyki zagraniczne Global Talents: kato.aiesec.pl/gtalents