Ponadprzeciętny zespół – klucz do sukcesu Twojego projektu

Zespół to nie tylko grupa ludzi, którzy znajdują się w tym samym miejscu, o tej samej porze, pracując nad tym samym zadaniem. Zespół to kombinacja różnych wartości, punktów widzenia, pomysłów, cech, które razem tworzą całość dla osiągania wspólnych celów. Czym wyróżniają się ponadprzeciętne zespoły, które z łatwością zmieniają marzenia w cele, a cele w wyniki? Czego potrzeba, aby zbudować własną Drużynę Pierścienia, która mimo trudności oraz wyzwań zawsze osiąga postawiony sobie wcześniej cel? Nie istnieje idealna recepta, magiczne zaklęcie, które pozwoli stworzyć idealną kompozycję. Budowanie zespołu wymaga ewolucji, czasu, a nade wszystko osoby, która go poprowadzi w odpowiednim kierunku. Jednakże, istnieją wyróżniki zespołu idealnego, do którego każdy powinien dążyć.

1. Charyzmatyczny przywódca _If your actions inspire others to dream more, learn more, do more and become more, you are a leader. _John Quincy Adams****

Lider zawsze widzi światełko w tunelu, nadaje kierunek działaniom zespołu i przypomina o celu jego istnienia, jego obecność jest niezbędna przy tworzeniu idealnej ekipy. Dobry przywódca wyróżnia się umiejętnością aktywnego słuchania, jest pewny siebie i zna swoją rolę. Daje przykład każdemu członkowi swojego zespołu, ale także potrafi przyznać się do błędu i wyciągnąć z niego wnioski. Lider nie jest ideałem, ale wzorem do naśladowania, który odpowiada na potrzeby członków zespołu, pracuje na równi z nimi i dba o ich ciągły rozwój.

2. Wiara _One person with a belief is equal to ninety-nine who have only interests. _ John Stuart Mill****

Często zespół ma postwiony przed sobą cel, jednak nie wierzy w jego słuszność. Prędzej czy później, skutkuje to utratą zapału, niezbędnego w pokonywaniu codziennych wyzwań. Z wiary wynikają przekonania, słowa, czyny, które przekładają się na wartości członków i to, w jaki sposób osiągają swoje cele. Wyjątkowe zespoły tworzą wizję i sprawiają, że staje się ona rzeczywistością, nie rezygnują, ponieważ potrafią wyobrazić sobie rezultaty swoją pracy w przyszłości.

3. Współpraca _Alone we do so little. Together we can do so much. _Helen Keller

Lider sam nie jest w stanie osiągnąć tego, co osiąga pracując ze swoimi ludźmi. Bez znaczenia, ile ma wiedzy, doświadczenia, jak sprawnie i efektywnie pracuje – lider bez zespołu jest nikim. Pomiędzy członkami tej grupy musi powstać relacja oparta na pomocy, empatii i rozumieniu swoich potrzeb nawzajem. Zespół to zbiór różnych umiejętności i unikalnych cech, które w połączeniu z pomocną dłonią, tworzą efekt synergii, wartość dodaną niemożliwą do utworzenia podczas samodzielnej pracy.

4. Zaangażowanie *“When people are financially invested, they want a return. *When people are emotionally invested, they want to contribute.” Simon Sinek__

Nieustannie pełni energii, dzielący opinie i inicjatywni, wiecznie spragnieni odkrywania nowych możliwości, świadomi swojej obecności w projekcie – tacy są zaangażowani członkowie wybitnych zespołów. Aby jednak takimi byli, wymagana jest indywidualna praca lidera z członkami projektu, integracja, poczucie przynależności, ale i automotywacja członków. Klucz do zaangażowania gotowy.

5. Zaufanie I am a member of a team, and I rely on the team, I defer to it and sacrifice for it, because the team, not the individual, is the ultimate champion._ _Mia Hamm

Zbudowanie zaufania w zespole trwa miesiącami lub latami. Raz utracone, najczęściej prowadzi do frustracji, utraty wiary w cele, atak, niezrozumienie, a nawet rozpadu, dlatego zbudowanie ufności wśród członków jest kamieniem milowym w budowaniu idealnego zespołu. Dzięki niemu zacieśniają się relacje, umacniają się cele i bez wątpienia praca staje się przyjemniejsza. Zespół, którego praca opiera się na szacunku, otwartości i zaufaniu jest zmotywowany, zmobilizowany i gotowy do nowych wyzwań.

6. Zasady i jasna komunikacja If you obey all the roles, you miss all the fun. Katharine Hepburn

Podstawą działania każdego zespołu jest ustalenie szczegółowych oczekiwań i zasad, do których odnosić się oni będą w swoich codziennych działaniach. Bez tego, zespół szybko pogrąży się w chaosie i niezrozumieniu, a napięta atmosfera doprowadzi do frustracji i niezadowolenia. Zasady są niezbędne do zbudowania przywiązania do celów i efektywności. Przestrzegając ich i opierając pracę na wybranych wartościach, zespół ma kilkakrotnie zwiększone szanse na odniesienie sukcesu.

7. Cel _A dream is just a dream. A goal is a dream with a plan and a deadline. _Harvey Makay

Cele nadają życiu i pracy kierunek, mobilizują członków zespołu do podejmowania nowych wyzwań, strategicznego myślenia i dzięki nim zespół jest w stanie osiągać efekty w szybszym tempie, ponieważ dzięki nim pracę podzielić można na małe kroki i z każdym z nim przybliżać się do sukcesu. Wspaniałe zespoły zanim jeszcze zaczynają pracę, ustalają cele i na nich opierają swoje plany i działania.

Doradzanie w budowaniu idealnego zespołu przychodzi z łatwością, wymagana jest kombinacja kilku czynników i ot – ponadprzeciętna, zdolna osiągać wyniki grupa gotowa. W praktyce, budowanie zespołu to proces czasochłonny i wymaga zaangażowania wszystkich członków oraz lidera. Wymaga stopniowej ewolucji, starannej pielęgnacji i dbania o każde pojedyncze słowo. Przede wszystkim jednak zespół potrzebuje środowiska, w którym będzie mógł odkryć swój potencjał i go wykorzystać, potrzebuje lidera, który pokaże mu, w którym kierunku powinien zmierzać, komunikacji jako klucza do sukcesu, a także zaangażowania i wiary w słuszność swojej misji.

Do dzieła, budujmy zespoły, które będą osiągać dokładnie to, co sobie wymarzą!

Maja Wiśniewska

O ambicji, zacięciu i tworzeniu kilka słów…

Poznajcie Adama. Adam jest młodym, ciekawym świata bohaterem w swoim domu… A nie, czekajcie, to nie ta bajka. Zaczynając od nowa – Adam ma duże ambicje. I zawzięcie liderskie, dlatego postanowił postawić wszystko na jedną kartę i zostawić po sobie spuściznę na tym świecie. Tak powstał projekt SYP- Share Your Potential. Udało mi się dorwać kilka minut jego cennego czasu, żeby pomiędzy pieczeniem muffinów (tych z nutellą… niebo w gębie!) a milionem innych zajęć dowiedzieć się, jak to było naprawdę…

SYP jest realizacją idei AIESEC „peace and fulfillment of humankind potential” poprzez spotkania, na których każdy z nas będzie dosłownie mógł podzielić się swoim potencjałem. Myślisz, że nie masz w sobie nic, co mogłoby zainteresować innych ludzi? Błąd. Ale SYP pomoże Ci go naprawić. Możesz tylko słuchać, a możesz także mówić – wystarczy, że opowiesz o tym, co Cię kręci. Nawet jeśli miałaby to być hodowla jednorożców (przyjmę jednego!). Byle z sensem.

– Skąd zapał i inspiracja do stworzenia tak nietypowego projektu?

– Główną inspiracją były 5-minutowe wystąpienia na warsztatach trenerskich, w których brałem udział. Byłem pod wrażeniem tego, ile wiedzy można przekazać w ciągu tych kilku minut. Kolejnym impulsem było połączenie idei naszej organizacji i programu TED. Skoro myśl przewodnia AIESEC skupia się na ludzkim potencjale, to dlaczego się nim nie podzielić?

– Czyli każdy, kto ma trochę więcej oleju w głowie, może przyjść na spotkanie i o czymś opowiedzieć?

– Z otwartymi rękoma przywitamy każdego, kto chciałby posłuchać, rozwijać swoje umiejętności na różnych płaszczyznach czy sam zaprezentować siebie i swoje zainteresowania.

– W takim razie od kiedy ochotnicy mogą składać podania ze zdjęciem i listem motywacyjnym?

– Nasz zespół zaczął już przygotowania do wstępnych prób (żebyśmy sami dobrze się pokazali). Pierwsze spotkanie planujemy z pełną pompą w styczniu, ale chętnych zapraszamy już teraz – w końcu dobrze jest mieć jakieś siły w zanadrzu. Rekrutacji prowadzić nie będziemy, ostatecznie w kraju mamy demokrację, więc każdemu pozwolimy się wypowiedzieć. Nie trzeba należeć do AIESEC, żeby wziąć udział w naszych spotkaniach, wystarczy być studentem (lub tak wyglądać), także warto zabrać ze sobą znajomych i zobaczyć, z czym to się u nas je.

Także widzicie, że warto wybrać się na spotkanie Share Your Potential, zamiast siedzieć w domu z laptopem oglądając kolejny sezon serialu (no chyba, że na dworze jest -20 stopni, można się przykryć kocykiem i pić kakao… Ale i tak warto wyjść z domu). Może ktoś zaintryguje Cię swoją pasją? Może obudzi w Tobie potencjał? Może sam podzielisz się swoją opinią na jakiś temat? Oczywiście jeśli nie wiążę się to z polityką, bo prawdopodobnie ciężko byłoby wtedy o zgodę na sali. Może Adam w ramach wdzięczności nauczy Cię, jak piec te niesamowite muffiny z nutellą (magnes na dziewczyny, potwierdzam)? A może po prostu pomoże Ci to zastanowić się nad tym, ile ciekawych rzeczy można w swoim życiu zrobić.

I tak powstał Chocapic. Znaczy się, projekt.

Paulina Pierzyńska

unnamed klzzwxh:0010uyu2klzzwxh:0011

Bo tam trawa jest bardziej zielona

Bo tam trawa jest bardziej zielona...

Podobno tam, gdzie akurat nas nie ma jest lepiej. Trawa bardziej zielona, pensje wyższe, podatki niższe, ludzie bardziej uśmiechnięci. W takim razie jak to jest, że ludzie z tego tajemniczego ‘tam’ również podróżują i szukają swego miejsca na ziemi? Pewnie dla tego, że nie ma miejsca idealnego i dla każdego oznacza ono coś innego. Skoro tak jest, to czy warto się wysilać i go szukać? Oczywiście, ostatecznie może się okazać, że już od dawna w nim mieszkamy…

Stać się częścią społeczeństwa

Można bardzo wiele podróżować i nigdy tak naprawdę nie poznać obcej kultury. Bycie turystą tym różni się od bycia podróżnikiem, że w tym drugim przypadku staramy się jak najwięcej wchłonąć danej kultury, poznać społeczeństwo, historię, wniknąć w ten nowy, niezbadany świat. Tylko stając się częścią danej społeczności możemy ją poznać. Kiedy ludzie przestają traktować nas jak chwilowych gości, którym należy dogadzać, spełniać zachcianki, traktować w wyjątkowy sposób pozwalają nam posmakować swojej codzienności jej uroków i ciemnej strony. Jednak to co my uznamy za pozytywy czy negatywy, oni mogą odbierać wręcz na odwrót.

Miasto z autobusami, ale bez przystanków

Wyobraź sobie, że jesteś w jednym z największych miast w danym regionie, które ma ponad 800tys. mieszkańców kilka linii autobusowych i ani jednego przystanku autobusowego, ani biletów? Chaos, system zupełnie nie spełniający swojej roli, puste autobusy, które przynoszą jedynie straty. To zapewne pojawia się w głowie każdego, kto przyzwyczajony jest do polskiego (poznańskiego) systemu komunikacji miejskiej, który jakże zawodny i tak wydaje się przy takiej konkurencji super funkcjonalny. Jednak to wyobrażenie nie jest właściwe. W Padang, w największych mieście Południowej Sumatry, w Indonezji system ten świetnie się sprawdza. Bilety kupuje się u chłopaka w autobusie, który w czasie jazdy pobiera opłatę, a jego czujnemu oku nie umknie żaden pasażer na gapę. Przystanki nie są potrzebne. Żeby wsiąść należy zamachać (tak, jak w Europie robi się to w celu zatrzymania taksówki), gdy chcemy wysiąść wystarczy zaklaskać. Jeżeli ma się szczęście to można wysiąść dokładnie przed drzwiami własnego domu. Autobusy nie mają numerów, a kolory. Jeżdżą konkretnymi trasami, jednak nie są one nigdzie spisane, co dla początkującego podróżnika może się okazać bardzo kłopotliwe.

Własne zdanie… 

Czytając czyjeś relacje, wspomnienia z podróży można wyrobić sobie jakieś zdanie. Na przykład,  nigdy nie chcę mieszkać w Japonii bo… cokolwiek. Autor zawsze przedstawi swój punkt widzenia, zwróci uwagę na zupełnie inne rzeczy, które w kontekście naszych doświadczeń mogą się okazać zupełnie nieistotne. Żeby odkryć swoje miejsce na ziemi, docenić to co się ma, chociażby byłyby to   rozpisane przystanki komunikacji miejskiej, warto podjąć wyzwanie i zaryzykować podróż niewłaściwym autobusem.

Warto zaryzykować już TEJ ZIMY. Jeden z naszych programów Global Citizen (Międzynarodowy Program Wolontariatów) umożliwia Wam wyjazd m.in. do Egiptu, Indii, Brazylii, Kolumbii, Tunezji, Węgier, Rumunii i wielu innych krajów. Możesz spędzić wyjątkowo to Boże Narodzenia i Sylwestra. Już dziś zaloguj się i sprawdź oferty projektów wolontariackich na: http://bit.ly/AIESECGlobalCitizen

Zosia Sidorowicz

Nie otwieraj firmy

Czy musimy mieć działalność gospodarczą aby prowadzić startup? Współcześnie formalizacja naszego biznesu, która odbywa się poprzez rejestrację działalności gospodarczej w urzędzie miasta czy gminy jest jedną z ostatnich rzeczy jaką powinniśmy się przejmować, gdy w naszych głowach pojawia się pomysł na biznes. Mówi się, że w Polsce wciąż jest wiele barier związanych z otworzeniem własnej firmy. Sama rejestracja działalności nie przyniesie nam ani złotówki i nie zagwarantuje sukcesu w biznesie, a tylko narazi nas na pierwsze koszty. W taki sam sposób formalizacja naszego związku poprzez wzięcie ślubu nie zagwarantuje nam szczęścia w miłości, a tylko wydamy niepotrzebnie oszczędności naszego życia na przyjęcie weselne. Co zatem powinniśmy robić? Jak wygląda alternatywna ścieżka przedsiębiorczości bez rejestrowania działalności?

Gdy przychodzi moment olśnienia i wpadamy na pomysł stworzenia startupu, który zrewolucjonizuje świat, a z nas uczyni milionerów, powinniśmy w pierwszej kolejności wziąć 3 głębokie wdechy, a następnie zimny prysznic. Twój pomysł wcale nie jest jedyny i wyjątkowy, nie jesteś pierwszą osobą, która na ten pomysł wpadła, a obecnie na świecie prawdopodobnie 10 zespołów pracuje nad tym samym. Czy to oznacza, że nie powinniśmy tego pomysłu realizować? Wręcz przeciwnie! Musisz działać, jednak pamiętaj o jednym – nie możesz się zakochać. Twój pomysł jest wspaniały, cudowny, niepowtarzalny i możesz o nim myśleć godzinami. Nie daje Ci spać w nocy, a pierwszą rzeczą, o której myślisz gdy wstajesz rano jest właśnie on. Jest idealny. Warto było na niego czekać całe życie. Posłuchaj jednak rady wujka, który już widział wiele: „tego kwiatu jest pół światu”. Pomysł to tylko pomysł i na pierwszy rzut oka może wydawać się tym jedynym, jednak gdy poznasz go lepiej, może okazać się, że powiesz mu: „Jesteś taki sam jak wszyscy. Oszukałeś mnie”.

Taka sytuacja nie powinna sprawić, że zdecydujesz się na samotność do końca życia. Warto szukać innego pomysłu, który okaże się tym jedynym. Warto chodzić z pomysłami na randki, a nasze spotkania powinny być bardzo intensywne tak byśmy szybko dowiedzieli się czego tak naprawdę nasz ukochany jest wart. W ten sposób oszczędzimy sporo cennego czasu i pieniędzy.

By chodzić na randki nie potrzebujesz brać ślubu i tak samo nie potrzebujesz rejestrować działalności gospodarczej by pracować nad swoim pomysłem. Czego jednak potrzebujesz? Wiedzy i umiejętności na temat skutecznej weryfikacji pomysłu na rynku w efektywny sposób.

Gdy zaczynamy pracę musimy pamiętać, że to wszystko co znajduje się w naszej głowie to jedynie hipotezy. Gdy widzimy na ulicy piękną kobietę lub przystojnego mężczyznę, możemy sobie wyobrażać, że posiada ponadprzeciętny iloraz inteligencji, rozmowy sprawią, że zatrzyma się czas, a my odpłyniemy w wirze miłosnego uniesienia. Oczywistą sprawą jest, że po pierwszym spotkaniu czarodziejska mydlana bańka może po prostu prysnąć i z naszej miłości życia nici. Im szybciej umówimy się na randkę i przestaniemy żyć złudnymi wyobrażeniami, tym lepiej. Im szybciej zaczniemy weryfikować nasz ukochany pomysł, tym również oszczędzimy wiele czasu, nerwów i pieniędzy.

W przypadku pomysłu na biznes powinniśmy od pierwszych chwil wychodzić na rynek i weryfikować potrzeby naszych klientów, które faktycznie chcemy rozwiązać. Nie otwieramy firmy, ale weryfikujemy hipotezy. W jaki sposób? Musimy iść do naszego klienta i z nim porozmawiać. Tak, naprawdę musimy wstać z krzesła i wyjść z domu albo biura. Gdy zaczniemy rozmowę powinniśmy poprosić naszego potencjalnego klienta o wskazanie sytuacji, w której doświadczył ostatnio problemu, który próbujemy rozwiązać. Gdy opisze nam tę sytuację, powinniśmy dowiedzieć się w jaki sposób obecnie radzi sobie z tym problemem, czy problem jest uciążliwy i ile byłby w stanie zapłacić za rozwiązanie tego problemu.

Zamiast rozpoczynać pracę nad aplikacją mobilną, stroną internetową czy czymkolwiek innym co wymaga naszego czasu i pieniędzy, sprawdźmy na rynku czy nasza praca będzie miała sens. Jeśli przed wydaniem pierwszej złotówki na startup, odwiedzisz 200 dobrze dobranych potencjalnych klientów i 195 z nich powie nam, że w ogóle nie mają problemu, który chcemy rozwiązać, nie są zainteresowani naszym produktem i nie mają zamiaru płacić za rozwiązanie tego problemu… to świetnie! Udało ci się zaoszczędzić miesiące żmudnej pracy i tysiące złotych, które wydałbyś na budowę czegoś, czego nikt nie chce kupować. I uwierz mi, że tak wyglądają smutne historie rozwoju większości startupów. Brak kontaktu z klientem do momentu premiery rynkowej jest jednym z głównych czynników, które są odpowiedzialne za fakt, że 9/10 startupów upada.

Zarejestrowanie działalności gospodarczej i realizacja pomysłu na biznes, którego nikt nie będzie chciał kupować i który nie rozwiązuje żadnego konkretnego problemu może nas drogo kosztować. Taka decyzja o rejestracji firmy jest podobna do pochopnie podjętej decyzji o małżeństwie. Wskaźnik rozwodów w Belgii wynosi ponad 70%, co oznacza że ponad 70% nowo zawartych małżeństw kończy się rozwodem. Tak samo jak biorąc ślub nie planujemy rozwodu, tak samo w biznesie nie planujemy porażki. By uchronić się przed czarnym scenariuszem, naszą decyzję powinniśmy dobrze przemyśleć.

Czy muszę mieć działającą stronę lub aplikację aby wyjść do klienta? Czy muszę zainwestować jakiekolwiek środki w weryfikację pomysłu? Odpowiedź na te pytania jest krótka: nie musisz. Prowadzenie biznesu związane jest z zapotrzebowaniem na kapitał, jednak nie jest on niezbędny w pierwszej fazie realizacji pomysłu czyli rynkowej weryfikacji. Jeśli idziesz na randkę to nie organizujesz od razu wesela, prawda?

W sprawach sercowych lubimy się radzić naszych przyjaciół, a w sprawach biznesowych często jesteśmy zdani sami na siebie. Istnieje jednak możliwość by uzyskać wsparcie i wiedzę na temat skutecznego i efektywnego weryfikowania naszych pomysłów. Warsztaty Startup Academy, które cyklicznie realizowane są przez Instytut Kreowania Przedsiębiorczości dają uczestnikom okazję do zdobycia niezbędnej wiedzy z obszaru nowoczesnej przedsiębiorczości. Oczywiście uczestnictwo w warsztatach nikomu nie gwarantuje sukcesu w biznesie, jednak znacznie szanse na ten sukces zwiększa. Trenerzy dzielą się doświadczeniem zdobytym w pracy z ponad 1000 startupów, w trakcie ostatnich 7 lat swojej działalności w obszarze przedsiębiorczości. Uczestnicy w trakcie 20h warsztatów przechodzą drogę od generowania pomysłu na biznes, przez stworzenie skutecznego modelu biznesowego, aż do jego weryfikacji rynkowej. W Startup Academy wzięło udział ponad 120 osób, które wstąpiły na alternatywną ścieżkę przedsiębiorczości, bez rejestracji działalności gospodarczej czy spółki.

Nigdy nie będzie idealnego momentu do otworzenia własnej firmy. Z odpowiednią wiedzą i narzędziami możesz zacząć już dziś spełniać swoje marzenie o własnej firmie – nawet jeśli nie masz jeszcze pomysłu i kapitału.

www.startupacademy.pl

Damian Strzelczyk, Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości

Narodziny przywódcy

Istnieje powszechne przekonanie, że aby zostać „przywódcą” trzeba posiadać pewne wrodzone cechy. Oznaczałoby to tyle, że nie każdy jest predysponowany do bycia liderem w pewnych dziedzinach. Oznaczałoby to również, że dostęp do niektórych stanowisk, ale i również innych korzyści płynących z faktu „bycia przywódcą” jest elitarny i ściśle koncesjonowany. Cóż, to bzdura!

Na początek należy sobie zadać podstawowe pytanie: czym jest przywództwo? Przywództwo to nic innego jak umiejętność wykorzystywania dostępnych zasobów (materialnych i niematerialnych a także ludzkich) w celu wpływania na działalność członków określonej grupy. Pewnie wielu z was pomyślało w pierwszej chwili, że przywództwo jest synonimem słowa manipulacja. Otóż nic z tych rzeczy.

Przywództwo to inna nazwa na pewien model zarządzania zespołami ludzkimi. Model ten charakteryzuje się przedstawianiem współpracownikom coraz to nowszych, ciekawszych i coraz bardziej inspirujących wizji rozwoju, zarówno przedsiębiorstwa jak i samego siebie. Przywództwo to również umiejętność wzbudzania entuzjazmu i tworzenia poczucia zaufania i oddania względem ludzi, z którymi się pracuje. Przywództwo nie jest autonomiczne. Przywódca nie jest superjednostką. To czy lider jest liderem zależy tylko i wyłącznie od innych ludzi. Przewodzenie ma sens tylko wówczas, gdy podwładni zechcą współpracować i umożliwią przywódcy proces przewodzenia.

Tutaj należałoby wrócić do początku i zadać kolejne pytanie: czy każdy może zostać przywódcą? Odpowiedź brzmi: TAK! Skutecznym przywódcą jest osoba, która opanowała trudną sztukę komunikacji, to osoba, która zna wartość wypowiadanych słów i wszystkiego, co za nimi stoi oraz potrafi słuchać innych. Będąc nastawionym na innych, każdy jest w stanie zdobyć zaufanie. Gdy zwykła, ludzka empatia współegzystuje z determinacją i cierpliwością, wówczas wyłania nam się obraz osoby, którą śmiało można nazwać przywódcą.

Czy przywódca się nie myli? Jasne, że się myli. Jak każdy z nas, ludzie z cechami przywódczymi są tylko ludźmi i to naturalne, że popełniają błędy. Może nawet sporo błędów. To, co wyróżnia przywódców na tle innych w tej kwestii to niepoddawanie się po niepowodzeniach, umiejętność wyciągania wniosków, uczenia się i dostosowywania do aktualnej sytuacji. Przywódca nie oczekuje poklasku i aprobaty.

Activating leadership to jedna z sześciu podstawowych wartości, jakimi kieruje się AIESEC. Wierzymy, że każdy młody człowiek ma w sobie potencjał żeby stać się przywódcą swojego pokolenia. Wierzymy, że poprzez ciężką pracę, wzajemne inspirowanie się i wyznaczanie sobie coraz ambitniejszych celów możemy stawać się lepsi. Bierzemy pełną odpowiedzialność za naszą pracę, podpatrujemy siebie i motywujemy, staramy się w pełni wykorzystać potencjał przywódczy drzemiący w każdym człowieku bo wierzymy, że każdy z nas, młodych ludzi, jest liderem przyszłości, po prostu niektórzy jeszcze o tym nie wiedzą.

Piotr Trafalski

Dlaczego kochamy praktyki?

Bo czy na pewno je kochamy? Nie raz jest to zderzenie marzeń z rzeczywistością w postaci stereotypowego parzenia kawy i chodzenia na pocztę, czasami zdarzy się ambitna i rozwijająca praca okupiona nieprzespanymi nocami i siedzeniem w buirze po godzinach. A to wszystko zawyczaj za marną pensję lub nawet jej brak. A jednak, co raz więcej młodych ludzi aplikuje na praktyki, i to na coraz wcześniejszym etapie studenckiego życia. Czy na prawdę aż tak spieszy się nam do kariery naszych marzeń? A może to jednak presja otoczenia z którą ciężko nam się zmierzyć?

W dzisiejszych czasach nie ma chyba studenta uczącego się na polskiej uczelni ekonomicznej, który byłby w stu procentach zadowolony ze swoich naukowych poczynań. Większość z nas narzeka na fakt, że wykładowcy przekazują tylko wiedzę teoretyczną, niewystarczającą żeby odnaleźć się na rynku pracy. Czy zatem praktyki to jedyna możliwość, żeby nabyć praktyczne umiejętności jakich nie zapewniają nam studia? Na pewno jest to jedna z możliwości, bo jeżeli trafiamy do firmy, która widzi w nas kogoś więcej niż tylko chłopca na posyłki możemy być pewni, że rozwiniemy się dużo bardziej niż poprzez siedzenie w książkach. Pocieszające jest też zmieniające się nastawienie firm, które coraz bardziej doceniają potencjał i motywację młodych studentów, nawet jeżeli brakuje im doświadczenia. Nic więc dziwnego, że tak nas to tego ciągnie, bo czy jest coś lepszego niż poczucie spełnienia i satysfakcja z wykonywanej pracy? 🙂

Z drugiej strony, odbywanie różnorodnych praktyk i możliwość wpisania ich później w CV niewątpliwie pozwala nam spać spokojniej. W czasach, w których nie da się zapomnieć o wszechobecnym bezrobociu, rodzice zrzędzą że odetną Cię od funduszy a znajomi prześcigają się w szczurzym maratonie , nie ciężko o ciagły stres i zamartwianie się o przyszłość. Nabywanie coraz to nowszego doświadczenia zawodowego już teraz niewątpliwie może nam pomóc w przyszłości zdobyć pracę marzeń i wybić na tle innych. Przy okazji oswajamy się z kulturą pracy i mamy możliwość uczyć się od osób dużo bardziej doswiadczonych od nas. Same plusy, możnaby pomyśleć.

Ale czy nie za bardzo się z tym wszystkim śpieszymy? ‘Jeszcze się w życiu napracujesz‘ – taki komentarz słyszę często od kolegów starszych stażem i nie da się ukryć, że jest on dosyć prawdziwy. Prze dnami całe życie do przepracowania i ostatnie lata względnej beztroski – jak więc pogodzić te dwa aspekty i znaleźć odpowiednie rozwiązanie i na teraz i na przyszłość? Na pewno nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi, po prostu nie pozwólmy sobie zgubić naszego studenckiego ‚ja‘. W końcu mamy dostęp do wielu innych możliwości rozwoju, nie tylko w postaci praktyk, korzystajmy z tego!

Maria Świerblewska

Bezrobocie wśród młodych ludzi – kolejny buzz word czy faktyczny problem społeczny?

Słowo “bezrobocie” przewija się w wypowiedziach polskich prezenterów telewizyjnych, artykułach na stronach internetowych oraz w prasie niemalże nieustannie. Rozprzestrzenia się z prędkością światła i jest w obecnym kontekście coraz bardziej istotną kwestią. Bezrobocie to temat dla niektórych wrażliwy, dla niektórych niewygodny, a dla niektórych, szczególnie młodych ludzi, to temat trudny.

Problem społeczny, jakim jest niepełne zatrudnienie, musi być podejmowany w dyskursie publicznym, poprzez co mogą zostać wypracowane jego rozwiązania. Przyczyn i konsekwencji tego zjawiska doszukują się specjaliści dziedziny rynku pracy, socjolodzy, psycholodzy, politycy. Wszyscy oni podejmują próby rozwiązania problemu, przez co o bezrobociu słyszy się conajmniej raz dziennie. Przekaz medialny wylewa na nas informacje o młodych Polakach, niedawnych absolwentach z wyższym wykształceniem, którzy zmuszeni są podejmować nisko dochodowe prace, w zawodach niezgodnych z wykształceniem lub w najgorszym wypadku… wyjeżdżać za granicę, co przynosi tragiczne konsekwencje dla całego społeczeństwa i wpływa na jakość życia w Polsce.

Ale czy czytamy artykuły o młodych ludziach, którzy zapracowali na wysokie, dobrze płatne stanowiska podczas studiów? Czy słyszymy wypowiedzi, że Polacy to wykształceni, kompetentni, a co więcej, konkurencyjni gracze na polskim rynku pracy? Nie, takich artykułów nie czytamy. Na myśl przychodzi więc pytanie, czy to rzeczywiście pogłębiający się problem społeczny, czy nasza skłonność do narzekania i wykreowany w mediach obraz?

Istnienie bezrobocia, które mierzone jest liczbą osób aktywnie poszukujących, lecz nie będących w stanie znaleźć zatrudnienia, jest zjawiskiem normalnym… Dopóki nie przekroczy 3-5% społeczeństwa. Według raportu Nestlé dotyczącego sytuacji na rynku pracy w Europie, w chwili obecnej stopa bezrobocia wśród młodych ludzi wynosi 28,1%, bez wielu perspektyw na szybką poprawę wskaźnika. W praktyce oznacza to, że już co czwarty aktywny zawodowo młody Polak nie znajduje zatrudnienia, mimo szczerych prób poszukiwania. Co więcej, dane z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego pokazują, że w 2002 r. jedynie 14,4% ludzi w wieku 30-34 lata posiadało wykształcenie wyższe, natomiast w 2013 już 40,5%.

A teraz prosta matematyka – 40% młodych ludzi ma wyższe wykształcenie, a nadal 28,1% z całej grupy nie może znaleźć zatrudnienia? Jakie są więc inne przyczyny, jeśli niekompetentni, mówiący w językach obcych, aktywni młodzi ludzie? Okazuje się, że po ukończeniu studiów przed absolwentem stoją dwie ścieżki: bezpłatny staż lub zatrudnienie na tzw. umowę śmieciową. Według portalu Natemat.pl, młodzi ludzie po studiach wysyłają często ponad 200 CV, na które odpowiada średnio 1 pracodawca, a czas poszukiwania stałego zatrudnienia to średnio 2 lata. Dla porównania, Niemiec w tym samym wieku szuka stałego zatrudnienia przez średnio 2 miesiące. Dlaczego?

Wśród przyczyn rosnącego bezrobocia znajduje się m.in. rozwarstwienie pomiędzy rosnącą liczbą absolwentów uczelni wyższych, a niewspółmierną ilością powstających miejsc pracy. Obecnie zwraca się uwagę na potrzebę reformy szkolnictwa wyższego i usprawnieniu współpracy między środowiskiem uczelnianym, a pracodawcami tak, żeby kształcić osoby konkurencyjne, wyspecjalizowane w swojej dziedzinie, otwarte na wyzwania.

Tego potrzebuje dzisiejszy rynek pracy – platformy komunikacyjnej pomiędzy pracodawcą i studentem, która zaspokajałaby potrzeby obu stron, pozwoliłaby absolwentowi wkroczyć na rynek pracy z doświadczeniem zdobytym podczas nauki (tzw. dualny system nauczania). Warto zauważyć jednak, że studenci, którzy już w trakcie nauki pracowali, brali udział w stażach, działali w organizacjach studenckich, wypromowali swoją unikalną markę w oczach pracodawcy i ich szanse na sukces są dużo większe. Inni, którzy nie podjęli kroków w stronę zdobywania praktycznego doświadczenia szukają pracy dłużej niż 12 miesięcy. Dla nich z pomocą wychodzą Urzędy Pracy, oferujące zdobycie kwalifikacji, kursów, stażu czy szkolenia. Efekty? Bywają różne.

Trudno jest porównywać polski rynek z tymi zachodnimi, o bezrobociu mówi się w Polsce dopiero od transformacji gospodarczej. Wskaźniki statystyczne pokazują, że jest lepiej, chociaż nadal potrzebujemy czasu do rozwoju politycznego w kierunku reform rynku pracy, powstania instrumentów komunikacyjnych pomiędzy pracodawcą a studentem, skonkretyzowania orientacji i celu szkolnictwa wyższego. Potrzebujemy też więcej wiary… wiary w swoje możliwości. Potrzebujemy proaktywnych młodych ludzi, otwartych na wyzwania, nie uciekających od problemów, ale stawiających im czoła. Potrzebujemy osób aktywnych, które próbują sprostać wymogom pracodawcy, którzy mają cele i dążą do nich w zaparte. Sukces na rynku pracy to rezultat sumiennej pracy, inicjatywy i wsparcia administracyjnego. Co z tym zrobisz?

Maja Wiśniewska

Przygotowanie do inwestowania

“Mam zdecydowanie za mało pieniędzy, aby zacząć inwestować.”

Serio?

Bardzo często sami siebie oszukujemy, nie inaczej jest w tym przypadku. Można to w bardzo prosty sposób udowodnić. Inwestowanie to nic innego jak zdolność do rezygnacji z bieżących przyjemności i czasowego zamrożenia, zaoszczędzonego w ten sposób kapitału w celu osiągnięcia dodatkowych zysków w przyszłości. Nigdzie nie ma podanej kwoty, jaką należy posiadać, aby zacząć inwestować. Jedyną rzeczą, jaka powstrzymuje nas przed rozpoczęciem inwestowania jest nasza silna wola.

„Zacznę inwestować, gdy moje wynagrodzenie będzie miało pięć cyfr.”

Nie zaczniesz.

Prosty przykład: wcześniej zarabiałem średnią krajową, miałem samochód jak osoba zarabiająca średnią krajową, miałem mieszkanie jak osoba zarabiająca średnią krajową, restauracje też wybierałem jak taka osoba – ale teraz jestem kimś! Zarabiam 12 000zł i mam sportowy samochód, nowe mieszkanie w luksusowej dzielnicy oraz odwiedzam najlepsze restauracje w mieście.

Dalej wychodzimy na tzw. zero na koniec miesiąca i nie mamy przeznaczonej nawet najmniejszej sumy pieniędzy na inwestowanie. Wpadamy w tę pułapkę przez nasz instynkt – usilną chęć pokazania naszej pozycji społecznej innym.

“We buy things we don’t need with money we don’t have to impress people we don’t like.”

Powyższy cytat z jednego z moich ulubionych filmów świetnie obrazuje ludzką naturę.

Dalej dowiesz się, że mając już kilkaset złotych możesz rozpocząć swoją przygodę z inwestowaniem. Pytanie tylko czy odnajdziesz w sobie siłę, aby to zrobić kosztem bieżących przyjemności.

Zaczynamy inwestować!

Pierwszym sposobem na rozpoczęcie inwestowania jest wykup jednostek uczestnictwa w funduszu inwestycyjnym. Nasze środki będą inwestowane w różnego rodzaju papiery wartościowe.

Na polskim rynku wiele banków oraz instytucji finansowych ma w swojej ofercie fundusze inwestycyjne. Jak wybrać najlepszy? Pomocne w wyborze na pewno będą: sprawdzenie warunków udziału (nie wszystkie fundusze gwarantują ochronę 100% wkładu) oraz analiza wyników uzyskiwanych w przeszłości.

Bardzo ważne jest, aby instytucję, której zamierzamy powierzyć nasze pieniądze uprzednio sprawdzić, czy aby nie występuje na liście ostrzeżeń publicznych na stronie Komisji Nadzoru Finansowego (http://www.knf.gov.pl/o_nas/ostrzezenia_publiczne/lista_ostrzezenia.html).

Jeżeli jesteś osobą, która wolałaby bezpośrednio decydować o tym ile pieniędzy i w co je zainwestować – wybierz rachunki maklerskie.

Czynnikiem, na jaki należy zwrócić uwagę przy wyborze jednego z nich są prowizje maklerskie, a przy zaangażowaniu niewielkiego kapitału – minimalna prowizja maklerska. Jest to kwota, jaką będziemy musieli zapłacić w chwili dokonania transakcji, instytucji świadczącej nam usługi maklerskie.

Przykład: Na naszym rachunku maklerskim mamy 500zł, kupujemy za to 30 akcji spółki X warte 10zł za sztukę. Minimalna prowizja maklerska wynosi dajmy na to 5zł.

Stan mojego portfela po transakcji to 195zł oraz 30 akcji spółki X. Przy zakupie zapłacę maklerowi blisko 1,7% zaangażowanej kwoty, przy sprzedaży również muszę zapłacić prowizję, zatem aby wyjść na czysto z inwestycji posiadane akcje musiałyby wzrosnąć o 3,4%.

Warto o tym pamiętać planując inwestycje.

Aby minimalizować stratę powstałą na skutek prowizji maklerskiej najlepiej jest kupić taką liczbę akcji jednej spółki, aby procentowa prowizja od nich była równa lub trochę większa od prowizji minimalnej określonej przez dany dom maklerski.

Przy wyborze domu maklerskiego należy również zwrócić uwagę na minimalną inwestycję – kwotę, jaką należy minimalnie zaangażować w transakcje.

Giełda zawsze rozbudzała fantazję historiami o osobach, które dzięki niej w krótkim okresie stały się milionerami. Pamiętaj jednak, że inwestycje na rynku kapitałowym zawsze wiążą się z ryzykiem utraty części zaangażowanych środków.

Ciekawą propozycją, aby sprawdzić się w roli inwestora są konkursy inwestycyjne, w których nie ryzykuje się własnych środków pieniężnych, a przy okazji można wygrać atrakcyjne nagrody. Szczególnie gorąco polecam udział w jednym z nich, którego byłem koordynatorem –

INDEX the Investment Challenge, już wkrótce kolejna edycja, zachęcam do polubienia konkursowego profilu aby być na bieżąco (http://goo.gl/75g6IP).

Autor: Adam Przepolski

Wiceprezes ds. Relacji Zewnętrznych

Koło Naukowe Rynku Kapitałowego INDEX

Oszczędzanie i inteligencja finansowa studenta

Oszczędzanie i inteligencja finansowa studenta

Nauka podzieliła pojęcie inteligencji. Wśród wielu jej rodzajów wyodrębniona została inteligencja finansowa. Od jej poziomu zależy to jak szybko się bogacisz. Ludzie z wysokim poziomem inteligencji finansowej potrafią zauważyć szansę i okazję tam gdzie inni widzą tylko przeszkody. Jak poprowadzić swoje finansowej IQ na wyższy poziom? Oto 4 kroki rozwoju dla Ciebie:

#1 Otwórz umysł!

„Umysły są jak spadochrony- działają tylko gdy są otwarte” ~Thomas Dewar

Od tego jak bardzo jesteś otwarty na szanse finansowe zależy otwartość twojego umysłu. Czytasz ten artykuł bo być może szukasz jakiejś szansy dla siebie i bardzo dobrze! Przypomnij sobie jak byłeś na rynku i szukałeś bankomatu bo była Ci potrzebna gotówka. Wiesz co wtedy zrobiłeś? Założyłeś „filtr” na bankomaty. Na niczym innym się nie skupiałeś. Tak samo musisz założyć filtr na szanse czy biznesy – szczególnie takie, które mogą Ci dać dochód pasywny. Rozglądaj się i bądź czujny pieniądze dosłownie „leżą na ulicy”.

#2 Myśl!

„Myślenie to najcięższa praca z możliwych i pewnie dlatego tak niewielu ją podejmuje.” ~Henry Ford

Postaw sobie za zadanie by każdego dnia spróbować wymyśleć jakiś biznes. Znajdź coś czego nie lubisz jakiś problem w życiu codziennym i rozwiąż go. Jeżeli będzie to popularny problem to realizacja go może Ci przynieść fortunę. Pomysły zapisuj i regularnie do nich wracaj – dzięki temu zauważać będziesz swoje postępy w rozwoju finansowego IQ.

#3 Rozwijaj się!

„Aby mieć więcej niż masz stań się kimś większym niż jesteś teraz.” ~Jim Rohn

Jak poszerzać swoją wiedzę z zakresu inteligencji finansowej? Powiem Ci jak ja to robię korzystając z następujących sposobów:

·         Czytanie książek o tematyce finansowej i z zakresu rozwoju osobistego– jeżeli nie wiesz od czego zacząć polecam ci książkę R.Kiyosakiego „Bogaty ojciec, Biedny ojciec”.

·         Udział w szkoleniach i seminariach – szkolenia prowadzone przez praktyków są jednym z najlepszych sposobów pozyskania wartościowej wiedzy. Skoro ktoś doszedł tam gdzie ty chcesz być to najlepiej zapytać go jak to zrobił. Większość PRAWDZIWYCH ludzi sukcesu od ręki powie Ci krok po kroku jak osiągnęli sukces.

·         Otaczanie się osobami, które osiągają sukcesy – „jeśli wejdziesz między wrony musisz krakać jak one” – stare przysłowie, a jednak cały czas ma swoją moc. Czy będziesz przebywał z ludźmi bardziej doświadczonymi od Ciebie, czy będziesz pomiędzy narzekającymi nieudacznikami możesz być pewny jednego – prędzej czy później będziesz bardzo podobny do nich. Warto przeanalizować swoje otoczenie i poszukać mentorów, którzy pomogą ci w realizacji twojej kariery.

·         Granie w gry finansowe (np. Cashflow 101) – pewnie grałeś kiedyś w Eurobiznes czy Monopoly, jednak dopiero ambitniejsza wersja jest Cashflow 101. Gra świetnie symuluje codzienne życie – dostajesz wypłatę, inwestujesz, rodzą ci się dzieci, czy tracisz pracę. Podstawą gry jest karta gracza, na której na bieżąco tworzymy nasze zestawienie finansowe. Celem jest wydostanie się z “wyścigu szczurów” poprzez osiągnięcie przychodu pasywnego przekraczającego nasz poziom kosztów. Zmagamy się z naszymi nawykami, przyzwyczajeniami i fobiami związanymi z finansami. Dzięki grze dowiadujemy się też dużo o sobie.

#4 Działaj!

„Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz.” ~Arthur Asie

Jeżeli chcesz mieć przez całe życie więcej pieniędzy potrzebna jest ci nauka zarządzania pieniędzmi. Pomimo, że wydaje się to dla niektórych przerażające to jest podstawą do budowania fundamentów twoich finansów. To jak zakup łopaty przed budową domu. Zanim przejdę do opisu jak to robić, powiem Ci z jakiego narzędzia ja korzystam. Jest to aplikacja na telefon do zarządzania finansami. Jak się pewnie domyślasz na rynku jest ich cała masa – od darmowych poprzez płatne, aż do abonamentowych. Przerobiłem całą masę z nich i wybrałem AndroMoney. Dlaczego? Jest darmowa, przejrzysta, pozwala na pełną edycję zakładek, tworzy automatycznie wykresy i statystyki. Zainstaluj ją i stwórz swoje kategorie wg podstawowego schematu jaki przygotowałem:

1.      Przychody 1.1.   Kieszonkowe/wypłata/kredyt studencki (polecam nazwać po prostu „wypłata”) 1.2.   Zwroty (gdy ktoś odda ci pożyczone pieniądze) 1.3.   Znalezione (czasem coś znajdziesz, prawda? Np. na ulicy.)

2.      Wydatki 2.1.   Jedzenie 2.1.1. Spożywcze 2.1.2. Alkohol 2.2.   Dom 2.2.1. Opłaty (czynsz, rachunki, chemia, telefon, bilet MPK) 2.3.   Edukacja 2.3.1. Książki 2.3.2. Studia (opłaty za semestr, art. papiernicze) 2.4.   Inne 2.4.1. Rozrywka (kino, paintball, wyjście ze znajomymi na miasto) 2.4.2. Pożyczka (gdy pożyczysz komuś pieniądze) 2.4.3. Zgubione (tak, czasami coś Ci się nie będzie zgadzać) 2.4.4. Inne (ubrania, fryzjer, kosmetyki, prezenty itp.)

Stwórz też dwa konta:

1.      Gotówka

2.      Bank

I co dalej?

Przelicz i wpisz stan swojego konta, a potem wpisuj swoje wydatki za każdym razem gdy coś kupisz. Nauczysz się w ten sposób zarządzać swoimi finansami na poziomie podstawowym, a gwarantuję Ci jedno – każdy z listy 100 najbogatszych ludzi na świecie jest w tym ekspertem!

Ciekawostka!

Czy wiesz, że… Tic Tac’i to jedna z najdroższych rzeczy w sklepie? Po prostu nauczyli Cię patrzeć na „złe” ceny. To jaką coś ma cenę nie jest żadnym wyznacznikiem. Kupuj WSZYSTKO patrząc na cenę za kilogram. Dlaczego? Przykład: Chcesz kupić ser za 10zł cena jednego to 16zł/kg a drugiego 22zł/kg. Co to w skrócie oznacza? Za tę samą cenę kupisz go więcej, więc wystarczy Ci na dłużej. Stosując tyko tę radę potrafiłem zaoszczędzić nawet 10-20% moich miesięcznych wydatków na jedzenie! Sprawdź ceny w swoim sklepie!

P.S.

U mnie Tic Taci kosztują nawet 111zł/kg czyli dużo więcej niż najdroższa szynka 😉

Kilka faktów na koniec:

# To nie jest sposób jak stać się bogatym, ale pomoże Ci zwiększyć twoje oszczędności.

# Jeżeli wykorzystasz te 4 kroki to będziesz lepiej dbał o swoje finanse niż 80% ludzi na świecie, ale pamiętaj, że to tylko prosty wstęp.

# Jeżeli obawiasz się, że będziesz zapominał o tym ustaw w AndroMoney przypomnienia np. codziennie o 20 – to pomoże Ci w wyrabianiu nawyku.

# Nie oczekuj perfekcji! Ja sam popełniam czasem błędy i zapomnę czegoś wpisać – rób korekty, przypominaj sobie co zapomniałeś wpisać, a gdyby się nie udało, to zawsze masz kategorię „zgubione”.

Wejdź na ścieżkę szybkiego rozwoju i do zobaczenia na szczycie!

Patryk Matuła