desc

“Wiele razy musiałem wychodzić z własnej strefy komfortu, ale to właśnie w tych momentach najwięcej się nauczyłem”

Wszystko zaczęło się gdy byłem jeszcze w liceum. Wówczas do mojej szkoły przyjechali wolontariusze zagraniczni, od których po raz pierwszy usłyszałem o AIESEC. To, że dziś działam w organizacji, zawdzięczam jednak mojej koleżance. W momencie gdy się poznaliśmy, była ona aktywnym członkiem AIESEC. Opowiedziała mi o możliwościach jakie otrzymała dołączając do organizacji i zaszczepiła nadzieję, że ja również mogę wiele osiągnąć. Wtedy właśnie podjąłem decyzję, że wraz z rozpoczęciem studiów, zaaplikuję do AIESEC. Był to świetny wybór, ponieważ od zawsze zależało mi na własnym rozwoju i wpływaniu na otoczenie. Ekscytował mnie również fakt, że już jako student będę mógł nawiązywać relacje z przedstawicielami firm.

Moje początki w AIESEC były dokładnym spełnieniem moich marzeń. Podczas rekrutacji zostałem przydzielony do programu praktyk przychodzących. Projekt ten pozwala łączyć w sobie kontakt z przedstawicielami różnych branż gospodarki z niesamowitą atmosferą organizacji studenckiej. Dodatkowo fakt, że dzięki mojej pracy wpływam na rozwój nie tylko studentów, ale także lokalnych firm, dawał mi ogromną motywację do działania.

Projekt ten bardzo mi się spodobał i bardzo szybko postanowiłem zostać liderem. Dzięki pracy z innymi nauczyłem się jak prowadzić zespół, planować pracę, a kontakty z firmami nauczyły mnie otwartości oraz umiejętnego przeprowadzania spotkań biznesowych.

To jednak nie wszystko czego udało mi się dokonać podczas swojego pierwszego roku w AIESEC. Mogłem się sprawdzić także podczas organizowania konferencji jako koordynator logistyczny i zostałem ambasadorem firmy EY. AIESEC zawdzięczam więc bardzo dużo w kwestii rozwoju i długo nie zastanawiałem się nad chęcią kontynuowania swojej przygody w organizacji. Postanowiłem, że nadszedł czas by wejść na kolejny poziom – którym jest członkostwo w zarządzie krakowskiego oddziału. Duży wpływ na moją decyzję mieli ludzie, których spotkałem na swojej drodze w AIESEC. To oni zmotywowali mnie to tego, abym zawsze chciał osiągać więcej.

Mieli racje! Dziś czerpię niesamowitą satysfakcję z wyzwań stojących przede mną! W krakowskim oddziale AIESEC pełnię funkcję wiceprzewodniczącego ds. finansów. Jest to funkcja, która idealnie łączy się zarówno z moimi studiami jak i zainteresowaniami. Zarządzanie finansami w komitecie jest zajęciem wymagającym wielu kompetencji miękkich oraz analitycznego, a także syntetycznego myślenia. Niezbędne umiejętności czerpię z tego, czego nauczyłem się od samego początku pobytu w organizacji. A jest tego całkiem sporo! Już w trakcie pierwszych szkoleń dowiedziałem się jak powinny wyglądać spotkania biznesowe. Ze swoich początków w AIESEC pamiętam także, czym jest networking. W trakcie projektu wiele razy musiałem wychodzić z własnej strefy komfortu, ale to właśnie w tych momentach najwięcej się nauczyłem i dziś czerpię z tego bardzo wiele.

Członkostwo w AIESEC dało mi niezwykle dużo! Dzięki organizacji mam znacznie lepszy pogląd na sytuację na rynku pracy, jestem świadomy własnych możliwości, a także mam plan na rozwój swojej przyszłej kariery. To podczas działalności w AIESEC podjąłem decyzję, w którym kierunku chcę podążać w przyszłości. Członkostwo w komitecie sprawiło, że stałem się osobą otwartą na nowe wyzwania, wspierającą innych oraz nastawioną na rozwiązania. To właśnie dzięki organizacji wiem z jakimi wyzwaniami, będę musiał się zmierzyć na rynku pracy, lecz jestem pewny, iż dzięki chwilom w AIESEC będę gotowy, by stawić im czoła!

Łukasz – student II roku finansów i  rachunkowości. W chwili obecnej wiceprzewodniczący ds. finansów w oddziale lokalnym AIESEC Kraków.


Jeśli po przeczytaniu artykułu czujesz, że chcesz zaangażować się w działalność studencką – nic prostszego! Wejdź na stronę kr.aiesec.pl/future-leaders i dowiedz się jak dołączyć do AIESEC!

Michał

Moja historia związana z AIESEC jest trochę inna niż wszystkie. Idąc na studia, wiedziałem, że chciałbym robić coś więcej niż tylko studiować. Jestem osobą, która nie lubi marnować czasu i potrzebuje mieć wypełniony dzień, by wiedzieć, że żyje. O szerokiej ofercie organizacji działających przy Uniwersytecie Ekonomicznym, dowiedziałem się na obozie integracyjnym dla studentów pierwszego roku. Prawdę mówiąc, zastanawiałem się nad dwiema organizacjami, ale o wyborze AIESEC zdecydował trochę przypadek.

Po pierwsze, AIESEC jako pierwszy rozpoczynał i kończył rekrutację dla przyszłych członków, co zmotywowało mnie do bliższego poznania ich działalności.

Po drugie, ale to mniej oficjalne, dziewczyna, którą poznałem na wyjeździe miała zalajkowany na Facebooku fanpage AIESEC 😉

Te dwa czynniki bardzo zachęciły mnie do wysłania aplikacji. Zwłaszcza, że po zapoznaniu się z ofertą organizacji i przeczytaniu historii członków, wyglądało to bardzo obiecująco i atrakcyjnie.

Podczas pracy w grupie, która była elementem rekrutacji, nie wypadłem najlepiej. Dopiero w czasie rozmowy rekrutacyjnej otworzyłem się, co jak widać miało pozytywny skutek, ponieważ przyjęto mnie do organizacji. Poczułem się wtedy bardzo doceniony i wiedziałem, że nie chcę zawieść zaufania jakim mnie obdarzono. Dlatego też podczas pracy w projekcie starałem się dawać ze swojej strony jak najwięcej. To właśnie przez taką postawę, bardzo dużo z tego wyniosłem. Oprócz umiejętności sprzedażowych czy nawiązywania kontaktów z potencjalnymi partnerami, AIESEC pozwolił mi na obracanie się w międzynarodowym środowisku, a co za tym idzie, szlifowanie języka angielskiego. Poza tym sądzę, że jest to najlepsze miejsce do zdobywania tak cennego w dzisiejszych czasach doświadczenia.

Nie zwlekałem długo z decyzją o aplikowaniu na pozycję lidera w AIESEC. Przekonałem się, że mój wkład w działalność Oddziału Lokalnego jest naprawdę zauważalny, ponieważ po raz kolejny zaufano mi i powierzono tym razem mój własny projekt, mimo że nie jestem najbardziej przebojową osobą na świecie (tak, dla takich osób też  jest u nas miejsce;) ).

Poza tym, o czym nie można zapominać, AIESEC tworzą ludzie pełni zaangażowania i pasji. To właśnie takie osoby napędzają do działania i są wsparciem w trudnych chwilach. Mam wrażenie, że znajomości zawierane podczas wspólnej pracy, przetrwają na bardzo długie lata.

Uważam, że decyzja o przystąpieniu do AIESEC była świetną decyzją. Teraz widzę, że organizacja ta w pewnym stopniu odmieniła moje życie.

Z nami możesz więcej! http://ue.aiesec.pl/formularz

Michał Bogusławski

Każdego dnia ćwiczę angielski w praktyce

Moja przygoda w AIESEC zaczęła się zaledwie niecałe cztery miesiące temu. Na początku wszystko było nowe- nowi ludzie, nowa terminologia, nowe zadania, ale już po pierwszym tygodniu bycia w organizacji czułam, że jestem na właściwym miejscu. Ludzie których tu poznałam są otwarci, ambitni, energiczni i wciąż pełni nowych pomysłów. Dzięki nim zapomniałam co to nuda. Pierwsze kroki tutaj stawiałam w projekcie AIESEC University- jest to projekt organizujący profesjonalne kursy językowe prowadzone przez native speakerów. Jestem w dziale delivery, którego głównym zadaniem jest kontaktowanie oraz rekrutowanie wolontariuszy i praktykantów zza granicy.

Obecnie studiuję Filologię Angielską, dlatego dzięki projektowi mogłam w praktyce sprawdzić i rozwinąć swoje zdolności językowe, poznać i utrzymywać kontakt z nowymi ludźmi z całego świata, a także nauczyć się przeprowadzać rozmowy rekrutacyjne. Co więcej, nauczyłam się podstaw obsługi Photoshopa. Praca w tym projekcie tak bardzo mi się spodobała, że postanowiłam spróbować czegoś więcej. Miesiąc temu zdecydowałam się zaaplikować na pozycję Koordynatora ds. Partnerstw Międzynarodowych i… udało się! Teraz już nie muszę się martwić, że kiedy zakończy się czas realizacji projektu AIESEC University nie będę miała z kim prowadzić rozmów w języku angielskim, ponieważ przez najbliższy rok jestem odpowiedzialna między innymi za utrzymywanie stałego kontaktu z partnerskimi oddziałami na całym świecie. 🙂 Aby dobrze wywiązać się ze wszystkich swoich obowiązków jako koordynatorka muszę wykazać się odpowiedzialnością i zorganizowaniem, dzięki czemu wciąż uczę się planowania i właściwego rozporządzania swoim czasem.Najnowszym doświadczeniem jakie obecnie zdobywam w AIESEC jest praca w dziale HR, tym razem w języku polskim.  Dzięki temu mam szansę rozwinąć swoje umiejętności interpersonalne, a także dowiedzieć się więcej na temat tego na co rekruterzy zwracają największą uwagę oraz jakie cechy i zachowania kandydata wpływają na jego pozytywny wizerunek podczas rozmowy rekrutacyjnej.

AIESEC jest organizacją dającą tyle możliwości, że z pewnością każdy znajdzie tu coś dla siebie. Dzięki pracy w projektach można rozwinąć  wiele kompetencji  miękkich takich jak np. umiejętność pracy w zespole, zarządzanie czasem czy komunikatywność. Przede wszystkim jednak organizacja to Ci wszyscy niesamowici ludzie jakich tu poznałam- zaangażowani, pomocni, dający energię i motywację do podejmowania kolejnych wyzwań każdego dnia, dlatego jestem pewna, że to dopiero początek mojej przygody tutaj.

weronika IO

Dominika

Kiedy poszłam na studia wszystko było dla mnie przerażające. Znalezienie odpowiedniego budynku na kampusie Politechniki Wrocławskiej było dla  mnie jak szukanie igły w stogu siana. Przez rok przystosowywałam się do życia studenta we Wrocławiu i ta roczna bierność była wielką głupotą. No ale cóż, czasu się nie cofnie. Wreszcie stwierdziłam, że trzeba się ruszyć i zrobić coś ze swoim życiem. Postanowiłam zdobyć doświadczenie, wiec zaaplikowałam do AIESEC. Wybrałam tę organizację, ponieważ moja siostra dzięki niej zdobyła pracę.  Stwierdziłam, że skoro pracodawcy tak sobie ją cenią, to musi ona być naprawdę wartościowa.

Moją przygodę z AIESEC zaczęłam jako członek zespołu PR Dni Kariery.  Chciałabym zobaczyć swoją minę kiedy moja liderka powiedziała: „Będziemy tworzyć kampanię marketingową na cały Wrocław jednych z największych targów pracy, praktyk i staży”. Musiałam wyglądać komicznie, twarz wyrażająca połączenie przerażenia z podekscytowaniem.

Dzięki temu projektowi miałam okazję negocjować warunki współpracy na uczelniach wyższych we Wrocławiu oraz organizować patronaty medialne. Początki były bardzo stresujące. Swojego pierwszego  wykonywanego telefonu z trzęsącym się głosem nie zapomnę do końca życia. Jednak dzięki temu, że zostałam rzucana na głęboką wodę, otworzyłam się i zdobyłam pewność siebie. Podczas realizacji projektu nauczyłam się również obsługi programów graficznych oraz tego jak tworzyć kampanię marketingową od początku do końca.

Po kilku miesiącach bycia w AIESEC zdobyłam umiejętności, których z pewnością nie uzyskałabym jedynie studiując. Nadal chcę się piąć w górę i zdobywać doświadczenie, dlatego będę kontynuowała swoją karierę w AIESEC tym razem na pozycji lidera! Ty też weź życie w swoje ręce i aplikuj do nas!

Z nami możesz więcej! ue.aiesec.pl/formularz

Dominika Zienkiewicz

Patrycja Urbańska opowiada o swojej historii w AIESEC

Do AIESEC przekonała mnie współlokatorka, która działała w organizacji już od jakiegoś czasu. Długo zastanawiałam się nad podjęciem tego kroku, miałam wiele wątpliwości. Uznałam jednak, że może warto podjąć ryzyko i coś zmienić. Nie mogłam podjąć lepszej decyzji…

profile_photo

Na początku zostałam przydzielona do projektu, który zajmował się opieką nad wolontariuszami zza granicy. Razem z moim zespołem organizowaliśmy ważne wydarzenia oraz prowadziliśmy szkolenia dla zagranicznych studentów. Dzięki temu mój poziom języka angielskiego znacznie się poprawił poprzez praktyczne jego używanie oraz nauczyłam się działać w sytuacjach kryzysowych. Następnie zostałam członkiem zespołu organizującego konferencję dla nowych członków AIESEC. Miałam okazję zobaczyć, jak wygląda organizacja takich eventów od kuchni oraz kontaktowałam się z różnymi firmami, a to wszystko jednocześnie miło spędzając czas. Kolejnym etapem mojej przygody z AIESEC był projekt AIESEC University, gdzie razem z moim zespołem szukaliśmy wolontariuszy, którzy prowadzili kursy językowe dla studentów. Miałam okazję prowadzić rozmowy rekrutacyjne z ludźmi z różnych zakątków świata przez co pojęcie “bariera językowa” przestało dla mnie istnieć. Kiedy spoglądam rok wstecz nadal jestem zdumiona tym jak wiele się nauczyłam i jak bardzo się zmieniłam, a to wszystko za sprawą AIESEC.

W ciągu roku miałam okazję poznania wielu niesamowytych osób z różnych krajów, doświadczenia ich kultury i zwyczajów, bez wyjeżdżania za granicę. Musiałam zmierzyć się z nowymi wyzwaniami, ale dzięki temu tak bardzo się rozwinęłam i otworzyłam. Po roku działalności odważyłam się zostać koordynatorem projektu, gdzie to ja będę zarządzać grupą ludzi. Przed dołączeniem do AIESEC nie wyobrażałam sobie, że znajdę się w miejscu w którym jestem dziś. Jednak niesamowici ludzie, którzy motywują cię do działania i zawsze wspierają, sprawiają, że nie boję się się*gać wyżej i stawiać przed sobą n*owych wyzwania! 🙂

Teraz wiem, że KAŻDY ma w sobie potencjał i jest zdolny do niesamowitych rzeczy, jeśli tylko uwierzy w siebie i własne możliwości! I to właśnie daje mi AIESEC, bo jeśli inni we mnie wierzą, to czemu ja miałabym nie wierzyć?

Kontaktuję największe lubelskie firmy

Do AIESEC dołączyłam w marcu 2015 roku. Nawet nie zauważyłam kiedy zleciał ten rok… Tutaj dużo się dzieje 🙂 Swoją przygodę zaczęłam w projekcie Share it!, gdzie wraz z kilkoma innymi osobami kontaktowałam placówki pozarządowe chętne do zorganizowania wakacyjnych warsztatów kulturowych dla dzieci i młodzieży. Wtedy poznałam podstawy sprzedaży, negocjacji, nauczyłam się jak wiele można zdziałać uśmiechem i pozytywnym nastawieniem do ludzi. Z pewnością też nabrałam odwagi i pewności siebie. Bardzo szybko przekonałam się, że telefon nie gryzie, a osoba siedząca po drugiej stronie jest również człowiekiem.

Ledwo zakończyliśmy projekt ‘Share It’!, kiedy pojawiła się nowa możliwość rozwoju – projekt Company Days. Tym razem nie chodziło o podmiejskie biblioteki, czy domy kultury. Dostałam szansę nabycia doświadczenia w kontaktowaniu największych lubelskich firm, poszukiwania partnerów w ramach organizacji konferencji dla nowych członków Oddziału Lokalnego AIESEC Lublin. Był to projekt nowy, pilotażowy i z tego względu – dość trudny. Jednak właśnie o to chodzi – podejmij wyzwanie i wyjdź ze swojej strefy komfortu, zrób coś, co wydaje się być niemożliwe do zrobienia i pokaż, że się da! Tak też zrobiłyśmy. Projekt wyszedł świetnie. Trzydniowa konferencja dla około 100 osób się udała, a te wszystkie miłe słowa, które później usłyszałyśmy uświadomiły nam, że robimy coś bardzo ważnego i robimy to dobrze! Aktualnie jestem koordynatorem dwóch projektów – Q1 Sales, który objęłam w październiku oraz… Company Days 🙂 Razem z moim zespołem zajmuję się kontaktowaniem przedszkoli, gimnazjów oraz szkół ponadgimazjalnych w naszym województwie. Przedstawiamy im ofertę współpracy i negocjujemy jej warunki tak, by były korzystne dla obu stron. Ustalamy terminy oraz tematy warsztatów kulturalno-językowychdla dzieci i młodzieży. Już wkrótce zaczynamy realizację – co to oznacza? W ciągu najbliższych dwóch tygodni w Lublinie pojawią się 24 wspaniałe osoby z odległych krańców świata (takich jak Chiny, Wietnam, Jordania, Brazylia, Egipt i wiele innych), które poprowadzą zajęcia dla uczniów placówek, z którymi nawiązaliśmy współpracę. To szansa dla każdego! AIESEC daje możliwość poznania, a nawet hostowania naszych wolontariuszy, poznania bliżej ich kultury, obyczajów, tradycyjnych potraw (których można spróbować także podczas organizowanego przez nas wydarzenia Global Village).

Dodatkowo, aplikując do organizacji masz szansę praktycznego wykorzystania wiedzy zdobytej podczas studiów, podszkolenia się w sprzedaży, marketingu czy zarządzaniu zasobami ludzkimi, poszerzenia swojej sieci kontaktów, tworzenia niesamowitych projektów z niesamowitymi ludźmi i wiele innych 🙂

Zostań częścią największej międzynarodowej organizacji studenckiej!

mieczkowska

“AIESEC to nie tylko rozwijanie talentów, kształtowanie kariery, praca nad własnymi słabościami, ale to przede wszystkim ludzie”

Każdy, kto ma w sobie pasję i chęć rozwoju, szuka sposobu by móc gdzieś ulokować swój potencjał – tak natrafiłem na AIESEC. Wypełniłem aplikację, następnie czekała mnie rozmowa rekrutacyjna, potem pomyślnie przeszedłem zadanie grupowe i…. udało się! Zostałem członkiem organizacji i trafiłem do teamu marketingu kreatywnego B2C. Warto wspomnieć, że na koniec procesu aplikacyjnego czekała mnie wspaniała konferencja, która jest najlepszym doświadczeniem dla każdego nowego członka! Mnóstwo wspaniałych ludzi, inspiracji do działania i pozytywnej energii! Sam proces rekrutacyjny jest profesjonalnie przygotowany i już na samym początku daje niesamowite doświadczenie i sprawdzian własnych kompetencji interpersonalnych.

Team kreatywny marketingu B2C to wspaniała działka dla tych, którzy tak jak ja, kochają nie tylko marketing i w tym kierunku chcą się rozwijać, ale mają głowę pełną pomysłów, potrafią zaskakiwać, mają smykałkę do copywriting’u, potrafią odnaleźć się w programach graficznych lub bardzo chcą się tego nauczyć!

Będąc w AIESEC mam poczucie misji. To, że moja praca przynosi korzyść, zarówno dla mnie, dla organizacji  jak i całej społeczności, daje mi wielką satysfakcję. Dodatkową motywacją jest fakt, iż rezultaty mojej pracy są bezpośrednio widoczne chociażby na facebook’owym fanpage’u (zapraszam do lajkowania!) Tworząc grafiki, mogę nieustannie rozwijać moją kreatywność, poznając jednocześnie zasady branding’u. Praca w AIESEC to również cała masa dodatkowych szkoleń dotyczących zarówno praktycznej wiedzy marketingowej, jak i tzw. umiejętności miękkich.

Nie mogę zapomnieć o tym, że AIESEC to nie tylko rozwijanie talentów, kształtowanie kariery, praca nad własnymi słabościami, ale to przede wszystkim ludzie, którzy ją tworzą. Nigdzie nie znajdziecie tylu wspaniałych, zmotywowanych, chcących od życia czegoś wyjątkowego, osobowości w jednym miejscu! To wspaniałe, że będąc tutaj, mogę ich wszystkich poznać i od każdego czerpać inspirację. Pamiętaj, że i Ty możesz więcej! 😉

Damian – absolwent technikum informatycznego, obecnie student I roku marketingu. Z pasji filmowiec i amator dalekich podróży.


Jeśli po przeczytaniu artykułu czujesz, że chcesz zaangażować się w działalność studencką – nic prostszego! Wejdź na stronę kr.aiesec.pl/future-leaders i dowiedz się jak dołączyć do AIESEC!

“Teraz wiem na czym rekruterzy skupiają uwagę” – historia Justyny

justyna

Czego można nauczyć się w International Operations? Na czym polega ta działka? Sprawdź historię Justyny.

“O AIESEC dowiedziałam się na Adapciaku. Nie byłam pewna czy chce aplikować jednak postanowiłam spróbować. Wybrałam dział International Operations ze względu na możliwość poznania działu HR oraz możliwość poprawy angielskiego. Zostałam przydzielona do projektu Global Talents, czyli programu praktyk zagranicznych. Moje zadanie polegało na rekrutacji kandydatów na praktyki zagraniczne. Taki proces zaczynał się od wysyłania e-maili, przez liczne telefony, rozmowy kwalifikacyjne i motywowanie kandydata do wyszukiwania ofert. Po pomyślnej rekrutacji do moich obowiązków należało dbanie o kontakt z tą osobą podczas pobytu za granicą i pomoc w osiąganiu wcześniej wyznaczonych celów. Dzięki temu doświadczeniu nauczyłam się przeprowadzać rozmowy kwalifikacyjne zarówno po polsku jak i po angielsku. Teraz wiem, na czym rekruterzy skupiają uwagę i jakie są najczęstsze potknięcia kandydatów. Zobaczyłam jak wygląda zespołowa praca nad projektem. Poprawiłam swoją organizację pracy i nauczyłam się cierpliwości. Poza tym uczestniczyłam w konferencjach, na których nie tylko brałam udział w spotkaniach, ale również poznałam świetnych ludzi.”

Zainteresowany? Nie wahaj się i aplikuj na sgh.aiesec.pl/futureleadersblog.

To już ostatnie chwilę na aplikacje! Czas do 18 lutego, 23:59!

Brazylia w 42 dni

O 6 niezapomnianych tygodniach swojego życia opowie Mateusz Grabowski,

który latem wyjechał z nami na wolontariat Global Citizen.

Przeczytaj sam, co Mati ma Ci do opowiedzenia!

Gdzie byłeś w ramach Międzynarodowego programu wolontariatu Global Citizen?

Byłem w stolicy stanu Ceará – Fortalezie, mieście położonym w północnej części Brazylii.

Co robiłeś podczas swojego wolontariatu?

Mój projekt nazywał się Gira Mundo i był związany z szerzeniem różnorodności kulturowej wśród brazylijskich dzieci, uczeniem ich poprzez zabawę, promowaniem zrównoważonego rozwoju.

Byłeś tam sam?

Nie, w ośrodku do którego zostałem przydzielony pracowałem z dziewczyną ze Szwajcarii oraz z Meksykaninem. Pracowaliśmy z dziećmi w wieku 6-14 lat, był to rodzaj zajęć pozalekcyjnych. W ośrodku pracowali też normalnie zatrudnieni nauczyciele, większość czasu była więc już zagospodarowana. Jednak uczestniczyliśmy również w niektórych zajęciach razem z dziećmi – graliśmy w siatkówkę (gdzie byłem ich mistrzem, bo jestem wysoki),  w carimbę (coś jak dwa ognie), ćwiczyliśmy karate i braliśmy udział w zajęciach teatralnych.

Osoby w moim, a także w innych projektach, to głównie osoby z Ameryki Południowej. Mniejszość stanowiły osoby z Europy, Afryki czy Azji.

Jakie były Twoje oczekiwania, a jaka okazała się rzeczywistość?

Oczekiwania co do warunków mieszkalnych i samego miasta nie były zbyt sprecyzowane. Liczyłem na trochę lepsze warunki. Jednak dzięki temu, że znalazłem się w nieco biedniejszej (to znaczy typowej) dzielnicy miasta sprawiło, że lepiej poznałem obyczaje i kulturę Brazylijczyków. Szybko okazało się również, że człowiekowi nie są potrzebne do życia luksusy, do jakich przywykliśmy żyjąc w Europie. Miłym zaskoczeniem była dla mnie też rodzina goszcząca, gdzie traktowany byłem jak syn i brat.

W kwestii samego projektu, to oczekiwania były nieco większe, niż okazała się rzeczywistość. Problematyczne okazały się typowe dla Latynosów cechy. Kwestie organizacyjne, spóźnianie się i problemy z komunikacją – tak można to opisać, choć dla nich było to normalne. Większość czasu dzieciaków była już zorganizowana, jednak staraliśmy się zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby jak najwięcej przekazać dzieciakom, nauczyć ich trochę angielskiego i po prostu być dla nich przyjaciółmi.

Dlaczego akurat Global Citizen?

Kończyłem studia, chciałem zdobyć doświadczenie. Ponadto wolontariat jest całkiem innym przeżyciem – robi się coś dla innych, aby pomóc im w trudnej sytuacji czy też poznawać języki i kultury, których sami nie mają szansy poznać.

Brazylię wybrałem dlatego, że chciałem doświadczyć całkowicie innej kultury i klimatu. Ludność latynoamerykańska, to osoby bardzo otwarte, łatwo nawiązujące znajomości, ciepłe i uczciwe. Było to dla mnie również bardzo istotne, ponieważ wyjazd na wolontariat to nie tylko pomaganie potrzebującym, ale również zawieranie nowych znajomości czy przyjaźni.

Czego nauczyło Cię to doświadczenie?

Na pewno nauczyło mnie to wstawać wcześnie i mało spać, co przyda mi się w codziennej pracy. Często musiałem iść na kompromis, starać się łagodzić konflikty i dogadywać się z innymi osobami. Musiałem także wzmocnić w sobie cierpliwość, gdyż jak wiadomo Latynosi nigdzie się nie spieszą i nie lubią planować. Bardzo ważny był też dla mnie kontakt z biednym społeczeństwem. Można powiedzieć, że Brazylia to taki drugi świat. Mimo wszystko ludzie tutaj, szczególnie dzieci, bardziej doceniają to, co mają i nie potrzebują super warunków, aby się bawić, korzystać z życia czy uczyć się. Są szczęśliwi.

Jedno słowo, które najlepiej opisuje Twój wolontariat?

Gringo – słowo oznaczające przybysza z obcego kraju. Mnie nazywano tak ze względu na zupełnie inny wygląd niż tamtejsza ludność. Moje niebieskie oczy i blond włosy, a także fakt, że jestem wysoki powodowały, że byłem dla nich niemal aniołem. Jednak tak naprawdę, tak samo jak ja dla nich, tak samo oni dla mnie byli takimi „gringos”, od których wiele mogłem się nauczyć. Poznałem również inny klimat, inny model miasta, inne jedzenie.

Ważny był też kontakt z innymi wolontariuszami, którzy pochodzili z przeróżnych zakątków świata. Wszyscy oni byli obcymi, tak samo jak ja byli „gringos”, jednak wszyscy świetnie się dogadywaliśmy, tworzyliśmy wspaniały zespół, można powiedzieć – rodzinę.

Zupełnie odmienni ludzie poprzez wspólne spędzanie czasu tworzyli ze sobą dialog, podczas którego okazywało się, że tak naprawdę wszyscy jesteśmy do siebie podobni.

Czy powtórzyłbyś to doświadczenie?

Yes, of course, naturlich, ja wohl, absolument!

Praktyka brazylijską przygodą

Radek grafa

Radek zdecydował się na wyjazd na praktyki zagraniczne Global Talents do Brazylii, gdzie przez najbliższe tygodnie będzie zdobywał doświadczenie w tamtejszym start-upie zajmując się marketingiem międzynarodowym. Przedstawiamy Wam pierwszą relację z jego pobytu w Sao Paulo.

Moja przygoda w Brazylii zaczęła się dość niespodziewanie. Szukałem praktyki w Azji, ale kiedy dostałem odpowiedź z trzech różnych oddziałów AIESEC z Brazylii, że chcą mnie u siebie i nie potrafią się doczekać, zacząłem rozważać tę opcję. Był to prawdziwy strzał w dziesiątkę i to z kilku powodów!

Po pierwsze, ciężko wymarzyć sobie lepszą pogodę na początku stycznia niż solidne 30 stopni Celsjusza w cieniu.

Po drugie, ludzie w Brazylii są niesamowicie uprzejmi i pomocni, co można zauważyć na każdym kroku, czy to w sklepie (gdy widzą, że twój portugalski trochę kuleje), czy też w metrze, gdy nie wiesz do końca gdzie wysiąść i przeglądasz mapę.

20160107_194321

Po trzecie, Sao Paulo to największe miasto Brazylii i piąte co do wielkości miasto na świecie, które jest prawdziwym potworem, ale takim, którego da się okiełznać i dowiedzieć się mnóstwa ciekawych informacji dotyczących kultury i historii i kuchni Ameryki Południowej.

Po czwarte, firma dla której obecnie pracuję to czteroletni startup, który tworzy oprogramowanie edukacyjne na smartfony, tablety i komputery jednocześnie zachęcając młodzież do nauki a przez to poprawiając ich stopnie! Zajmuję się marketingiem międzynarodowym i uruchamiam nowe kanały komunikacji na rynki zagraniczne aby trafić do szkół niemal na całym świecie (tak, marzenia się spełniają, tylko trzeba im trochę pomóc :).

Krótko mówiąc, polecam każdemu kto chce przeżyć przygodę, o której nigdy nie zapomni.  Jestem tutaj 5 dni a już myślę, jaki będzie mój następny cel podróży z Global Talents!

Chcesz i Ty wyjechać na praktyki zagraniczne? Wejdź na: kato.aiesec.pl/gtalents