International Christmas Time!

vv

W środę 14 grudnia spotkaliśmy się w Klubie Podróżników – Namaste w Katowicach na wydarzeniu International Christmas Time. Wydarzenie zostało zorganizowane na zakończenie projektu AIESEC University, dzięki któremu uczniowie oraz studenci ze Śląska mieli możliwość uczestnictwa w profesjonalnych warsztatach językowych z naszymi lektorami. Była to dla nas niesamowita okazja, żeby poznać zagranicznych praktykantów: Silvię (Włochy), Madison (Wenezuela) i Balazsa (Węgry) oraz ich zwyczaje świąteczne.

Pierwszą prezentację dotyczącą zwyczajów świątecznych przedstawiła Madison, która w Wenezueli skończyła filologię angielską oraz informatykę. Z AIESEC miała kontakt już w 2014 roku, kiedy po raz pierwszy wyjechała na wolontariat. Jej ojczyzna zwana jest również „Little Venice” i słynie z pięknych widoków, takich jak Angel Falls, znane wszystkim z bajki “Odlot”, czy Catatumbo Lightning Phenomenon (wyładowania atmosferyczne, pojawiające się 260 dni w roku i trwające przez 10 godzin). Z czego jeszcze słynie Wenezuela? Przede wszystkim jest to miejsce z największym zasobem ropy na świecie, a dziewczyny z tego kraju najczęściej zdobywają tytuły Miss w konkursach piękności.
Cały okres świąteczny i noworoczny jest spędzany w rodzinnym gronie. Ich tradycje świąteczne zaczynają się od Bebiembre. Jest to połączenie słów Beber (to drink) oraz Diciembre (December). Podobnie jak w Polsce, Święty Mikołaj odwiedza Wenezuelę 6 grudnia, a 24 grudnia ma miejsce Wigilia. W dniu Wigilii prezenty przynosi Jezusek i najczęściej otrzymuje się pieniądze. Ważnym aspektem świąt są również tradycje związane z jedzeniem. W Wenezueli najbardziej popularne są Hallaca, czyli mięso zawinięte w liście bananowca, sałatka warzywna z kurczakiem oraz ham bread, czyli chleb zapiekany z szynką. Zaraz po świętach Bożego Narodzenia, 28 grudnia, hucznie obchodzony jest Dzień Niepodległości.
Ciekawą tradycją noworoczną jest odliczanie do północy. Zwyczaj ten wygląda podobnie jak u nas, jednak Wenezuelczycy wierzą, że zjedzenie 12 winogron (każde co sekundę) przyniesie im szczęście w Nowym Roku.
Kolejnym ważnym świętem jest Trzech Króli, które – podobnie jak u nas – obchodzone jest 6 stycznia. Jednak w Wenezueli jest to kolejna okazja do wręczania sobie prezentów. Cały okres świąteczny kończy się 2 lutego kiedy – według tradycji – Jezus nauczył się chodzić.

Jako następna swoją prezentację na temat il Natale, czyli Bożego Narodzenia przedstawiła nam Silvia. Święta we Włoszech są bogate w tradycje religijne, wywodzące się z historii. Ważną postacią jest święty Franciszek z Asyżu, który jako pierwszy w dziejach stworzył bożonarodzeniową szopkę w Greccio (włoskie miasteczko). Do dnia dzisiejszego Włosi – rozpoczynając od 8 grudnia – budują takie szopki w swoich domach, przygotowują ozdoby świąteczne oraz ubierają świąteczne drzewko. Za sprawą Jana Pawła II od 1982 szopka bożonarodzeniowa pojawia się co roku na Placu Świętego Piotra obok choinki.
W okresie świąt, głównie na południu Włoch, po marketach i kościołach podróżuje Lo Zampognaro (dudziarz). Również na południu Włoch, w Salerno, od listopada do stycznia odbywa się festiwal świateł.
Silvia przyznała, że Włosi w czasie świąt jedzą więcej niż zazwyczaj. Nawet świąteczna kolacja dostała swoją nazwę ‘il cenone’, co oznacza “duża kolacja”. Jest bardzo obfita, bogata i zmienia się z pokolenia na pokolenie. Wszystkie dania wchodzące w skład kolacji świątecznej oparte są na rybie. Posiłek ten składa się z trzech dań, a najbardziej charakterystycznymi potrawami są tortellini z rosołem i osoloną rybą. Włosi mają również swoje tradycyjne potrawy na Sylwestra. Cotechino, czyli wieprzowina z soczewicą, to danie, które ma znaczenie symboliczne. Według Włochów to danie symbolizuje pieniądze, więc trzeba go zjeść możliwie jak najwięcej. Włosi mają również swoje tradycyjne wypieki., np. pandoto i panettone, czyli rodzaj naszego polskiego keksu oraz babki.
W czasie świątecznej kolacji Włosi do północy grają w La Tombola, czyli bingo. Kiedy wybije północ odpakowują prezenty i udają się na pasterkę.
W Nowy Rok, podobnie jak w Polsce, o północy puszczane są fajerwerki oraz sztuczne ognie, które rozświetlają niebo. Tradycją jest również wyrzucanie przez okno starych rzeczy, w nadziei na odpędzenie złych wspomnień z ubiegłego roku. Toast o północy wznoszony jest winem musującym Spumante. Aby mieć szczęście w nowym roku należy na sylwestra ubrać się w czerwoną bieliznę.
Cały okres świąteczny kończy się 6 stycznia świętem Epiphany. W wigilię tego święta Befana, czyli miła, starsza kobieta przynosi cukierki dzieciom, które były grzeczne, a tym niegrzecznym – węgiel kamienny.

Pokrótce swoje świąteczne obyczaje przedstawił nam również Balazs. Pochodzi on z Węgier i mieszka w Budapeszcie.
Tradycje związane z Bożym Narodzeniem nie odbiegają znacząco od naszych. Wszystko rozpoczyna się 6 grudnia, kiedy Święty Mikołaj w nocy przynosi grzecznym dzieciom drobne upominki. Następny w kalendarzu jest dzień Świętego Tomasza, przypadający na 21 grudnia. Wtedy to zaczynają się przygotowania do Świąt oraz do Wigilii, która jak u nas odbywa się 24 grudnia. Wtedy to Jezusek lub aniołek – w zależności od regionu – przynosi pod choinkę prezenty dla wszystkich. Okres świąteczny spędzany jest w rodzinnym gronie. Węgrzy zajmują się wtedy tworzeniem szopek bożonarodzeniowych oraz wspólnym kolędowaniem. Nie można też nie wspomnieć o pięknych jarmarkach, które od końca listopada do Świąt znajdują się na placu Vörösmart.

Całość wydarzenia zakończyła się podziękowaniami dla zespołu organizującego projekt AIESEC University w Katowicach (Marcin Szewczyk, Agnieszka Jaworska, Anna Bąk) oraz dla naszych wspaniałych praktykantów. Wyróżnione zostały również osoby, bez których projekt by się nie odbył (Greta Wikiera, Damian Domagała oraz Maciej Muras). Na zakończenie należy wspomnieć o Karolinie Zep, która podzieliła się z nami swoimi doświadczeniami z wolontariatu w Chinach. Jej historia na pewno wkrótce pojawi się na naszym blogu.

Życzymy Wam zdrowych, spokojnych, spędzonych w rodzinnym gronie Świąt Bożego Narodzenia oraz samych wspaniałych chwil w nadchodzącym Nowym Roku!

AIESEC Katowice UE

Dziękujemy za wsparcie!

W październiku odbyła się konferencja lokalna dla nowych członków Naszego Oddziału. Nowo wybrane osoby miały okazję brać udział w szeregu sesji na temat zarządzania ludźmi i pracy w zespole, podstaw sprzedaży oraz tego, czym jest AIESEC i czym się zajmujemy. Konferencja ta nie miała by miejsca gdyby nie hojność i wsparcie m.in:

Bardzo dziękujemy za pomoc i zaufanie.

Dziękujemy również Hostelowi Augustów za miłe przyjęcie, ogromne wsparcie podczas konferencji i profesjonalne podejście. Polecamy to miejsce każdemu, kto chciałby odwiedzić Augustów i liczymy na to, że wkrótce również tam powrócimy.

“Jasne, że w podróżowaniu istotne są niesamowite widoki, ale dla mnie w tym wszystkim najważniejszy jest człowiek.”

Global Volunteer czyli zagraniczny wolontariat to niezapomniana przygoda. Najlepszym potwierdzeniem na to, są osoby, które same przeżyły sześć wyjątkowych tygodni w przeróżnych zakątkach świata. Bohaterką tej historii jest Karolina, która zdecydowała się na wyjazd z Global Volunteer do Gruzji, oto jej relacja, którą postanowiła się z nami podzielić.

Wpadłam na pomysł, że pojadę na program Global Volunteer, bo nie lubię nudzić się w życiu. W kwietniu skończyłam pracować nad projektami z innych organizacji i zastanawiałam się, co dalej. O organizacji AIESEC słyszałam już dużo wcześniej, kilkoro z moich znajomych wybrało się właśnie na wolontariat w ramach Global Volunteer i stwierdziłam, że najwyższy czas na mnie. Czemu nie? Gruzja była moim wielkim marzeniem od jakiegoś czasu, więc mogę powiedzieć, że AIESEC pomógł mi spełnić jedno z nich 😉

Początki rzeczywiście nie były łatwe, trzeba być naprawdę zdeterminowanym i walczyć do końca o wymarzony projekt. Od założenia konta na portalu Global Volunteer do wyników rekrutacji minęły ponad dwa miesiące, w międzyczasie aplikowałam na wiele innych projektów i miałam kilka rozmów rekrutacyjnych, ale teraz wiem, że warto było się trochę pomęczyć.

Reakcje moich bliskich były przeróżne – od zachwytu do kompletnego zdziwienia. Niektórzy byli pełni obaw, bo jak to dziewczyna może wybrać się samotnie w rejon Bliskiego Wschodu? Ale po cichu zaczęli przyzwyczajać się do myśli, że tak czy siak spakuję plecak i wyruszę w drogę. Mocno trzymali za mnie kciuki i kibicowali przez całe sześć tygodni.

Program Global Volunteer nie był moją pierwszą wymianą zagraniczną, ale rzeczywiście różnił się od dotychczasowych. Jasne, że w podróżowaniu istotne są niesamowite widoki i niezapomniane przeżycia, ale dla mnie w tym wszystkim najważniejszy jest człowiek. I właśnie to jest w tym najpiękniejsze, że mimo otaczającego nas świata, w którym co chwilę dowiadujemy się o kolejnym zamachu, działaniach wojennych, jesteśmy w stanie razem (katolik, prawosławny, muzułmanin, żyd) usiąść przy jednym stole i rozmawiać na temat pokoju na świecie. Poza tym podróże kształcą i to nie jest mit – sprawdziłam na sobie 😉 Z jednej strony wymiana zagraniczna to świetna okazja do spotkania ludzi z przeróżnych zakątków świata, poznania ich kultury, religii i światopoglądu, ale z drugiej strony każdy wyjazd uczy nas czegoś nowego o sobie samym. Co innego siedzieć wygodnie w fotelu mając ogrzewanie, wodę i jedzenie, a co innego wylądować w tzw. middle of nowhere, gdzie do najbliższej wioski mamy kilkanaście kilometrów, jeden samochód przejeżdża raz na pół dnia i powoli robi się ciemno i zimno. To właśnie w takich sytuacjach, niekiedy bardzo ekstremalnych, człowiek uczy się o sobie najwięcej.

Drugą sprawą jest międzynarodowe środowisko i mówienie 24/7 w “nie swoim” języku i to nie tylko o standardowych tematach jak np. “co u Ciebie”, “jakie masz plany na jutro”, ale też ucząc się przy tym słownictwa, o którym człowiek by nigdy nie śnił. Właśnie tego boimy się najbardziej – wydaje nam się, że nie znamy wystarczająco dużo słów w języku obcym, a przy tym robimy mnóstwo gramatycznych błędów, dlatego pewnie nikt nas nie zrozumie. I dobrze, róbmy te błędy – 1, 2, 7 raz, ale w końcu za 10 powiemy już poprawnie. Poza tym pamiętajmy, że większość z nas nie będzie mówić na wymianie w swoim języku ojczystym, dlatego dajmy sobie przestrzeń na bycie nieidealnym 🙂 Ja też najbardziej bałam się, że bariera językowa będzie dla mnie nie do przeskoczenia, bo nie mówiłam po angielsku ponad dwa lata, ale uwierzcie mi, te ograniczenia są tylko w naszej głowie.

Zazwyczaj najtrudniejsze w całym wyjeździe są przygotowania. I rzeczywiście tak było i u mnie, kiedy aplikowałam na kolejne projekty, a wakacje zbliżały się w szalonym tempie. Miałam już chwile zwątpienia i myślałam, że nic z tego nie wyjdzie. Ale cały czas trzeba pamiętać o celu – chcę wyjechać i chcę spełniać swoje marzenia. Kiedy przebrnęłam przez wszystkie formalności związane z przygotowaniami do projektu, spakowałam plecak i wsiadłam do samolotu, wtedy tak naprawdę poczułam, że żyję i że właśnie jadę na mój kraniec świata, który z pewnością będę wspominać do końca życia 🙂   

Słowa Karoliny motywują jak nic innego, do tego  aby samemu wyruszyć w przygodę życia. Może właśnie ta historia sprawi, że odważysz się zainwestować w siebie, bo tak jak mówi bohaterka opowiadania – nic tak nie kształci jak podróże, szczególnie te skierowane ku drugiemu człowiekowi!


Zaciekawiła Cię historia Karoliny? Zastanawiasz się nad wyjazdem na wolontariat Global Volunteer?

Wejdź na stronę Kr.aiesec.pl/GlobalVolunteer i dowiedz się więcej 🙂

Strach, czyli nasz wielki wróg

International Education

Wydarzenie z cyklu KIERUNEK SUKCES!

plakat_kierunek_sukces-1
Zapraszamy na drugie wydarzenie z cyklu KIERUNEK SUKCES!

Już 29 listopada 2016 roku w Regionalnej Izbie Gospodarczej w Katowicach odbędzie się kolejne wydarzenie z cyklu „Kierunek Sukces!” – najnowszej inicjatywy Forum Młodych RIG w Katowicach pod hasłem „Jak szukać, by znaleźć? Młodzi w poszukiwaniu pracy”. Wydarzenie zgromadzi uznanych ekspertów oraz młodzież licealną, studentów
i absolwentów, którzy wspólnie poruszą zagadnienia dotyczące m. in.: sposobów poszukiwania pracy, job-coachingu oraz rozwoju osobistych kompetencji z punktu widzenia pracodawcy.

W ramach spotkania wystąpią:

• Anna Pytlik, założycielka Agencji Rekrutacyjnej SMART-HR, autorka programu
SMART-JOB COACHING, który pomaga odnaleźć swoją drogę zawodową osobom wchodzącym po praz pierwszy na rynek pracy lub dokonują zmiany.
• Magdalena Mrzyk, specjalista ds. rekrutacji w firmie VEO Worldwide Services, która działa w obszarze HR, IT, finansów, transportu, logistyki oraz handlu międzynarodowego.

Wydarzenie ma na celu przybliżenie młodym ludziom perspektyw zawodowych i sposobów kształtowania własnej kariery. Pomysłodawcy za cel przedsięwzięcia stawiają sobie przekazanie młodzieży licealnej, studentom oraz absolwentom kompleksowej wiedzy na temat aktualnej sytuacji na rynku pracy, a także rozwój kompetencji i umiejętności potrzebnych w budowaniu swojej pozycji zawodowej.

Organizatorem jest Forum Młodych Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach – Komisja Rady Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach skupiająca młodych, ambitnych ludzi, aktywnie wspierających działania Izby. Jest organizacją non-profit, działającą w oparciu
o finansowanie sponsorów i bezinteresowną współpracę ludzie ze świata kultury, nauki
i biznesu.

Udział w wydarzeniu jest bezpłatny po uprzedniej rejestracji na stronie:

Więcej informacji dostępnych jest także na:
Stronie internetowej: www.forummlodych.pl
Wydarzeniu na Facebooku: https://www.facebook.com/events/1243878809011421/
U koordynatora projektu Kierunek Sukces! Martyny Spintzyk: mspintzyk@rig.katowice.pl

Historia Kevina

Już na samym początku moich studiów postanowiłem robić coś więcej niż tylko chodzić na zajęcia. Postanowiłem dołączyć do jakiejś fajnej organizacji studenckiej i wybrałem międzynarodową organizację AIESEC, ponieważ uznałem, że może mi ona dać też możliwość rozwoju. Nie pomyliłem się! Miałem szczęście brać udział w dwóch projektach jako członek zespołu, a teraz samemu będę koordynował własny. Na początku działałem w zespole sprzedażowym Dni Kariery 2015, a później w zespole HR. Miałem możliwość rozwijać się na różnych poziomach i nie tylko w jednym kierunku. Każdy projekt nauczył mnie czegoś nowego i to jest właśnie świetne w tej organizacji… oczywiście poznałem też fantastycznych ludzi z którymi naprawdę chce się wspólnie pracować i bawić 😉

 

ue.aiesec.pl/rekrutacja

Historia Agi

13

 

Co sprawiło, że kiedyś się bałam i nie robiłam, a teraz  boję się i robię? Jaki krok sprawił, że wiem czym chcę się zajmować w przyszłości? Gdzie ktoś mi powiedział, że dzięki mnie może spełniać swoje marzenia? Na te jak i wiele innych pytań odpowiedź jest jedna –  AIESEC.

W pewnym momencie mojego studenckiego życia przestałam żałować rzeczy, których nie zrobiłam i czekać na ten idealny moment aby zacząć działać. Już wiem, że on nigdy nie nadejdzie, a otaczającą mnie rzeczywistość mogę kreować sama.  Jak do tego doszło?

MYŚLISZ SOBIE, ALE PRZECIEŻ CO POWIEDZĄ INNI?  I koniec końców nie robisz NIC.

Hej, nazywam się Aga i do organizacji AIESEC dołączyłam dość spontanicznie, bez większego pojęcia o tym, czym się ona zajmuje. Chciałam po prostu zdobyć JAKIEŚ doświadczenie do CV, a informacja, że jest to największa na świecie międzynarodowa organizacja dla młodych ludzi ułatwiła zadanie. Stwierdziłam, że podziałam w jednym z trzymiesięcznych projektów, a że to taka duża organizacja, która funkcjonuje w 122 krajach –  to jeszcze lepiej, bo przynajmniej będzie rozpoznawalna w CV.  

Tylko jak to się stało, że to JAKIEŚ doświadczenie stało się najbardziej wartościowym w moim dotychczasowym życiu, a z planowanych 3 miesięcy zrobiły się ponad 3 lata?  

Będąc członkiem pierwszego projektu nawet przez myśl mi nie przeszło, że może niebawem to ja sama poprowadzę swój własny kilkuosobowy zespół. Wychodziłam z założenia, że nie no to nie dla mnie, nie nadaje się,  zawsze będzie ktoś lepszy. Po co się odzywać, przecież ktoś na pewno powie coś bardziej odpowiedniego, a lepiej nie narażać się na opinie innych.  Bo przecież jeszcze sobie ktoś coś pomyśli. A może po prostu bałam się wziąć na siebie odpowiedzialność?

SAMOŚWIADOMOŚĆ, A CO TO TAKIEGO?

AIESEC oferuje Ci odpowiednie środowisko do rozwoju, ale ile dasz od siebie, tyle tak naprawdę dostaniesz w zamian.  Przychodząc na studia często nie zdajemy sobie sprawy, że może jednak drzemie w nas jakiś ukryty talent, może jednak warto spróbować wyjść z szeregu? To właśnie podczas działania w pierwszym projekcie liderka dostrzegła we mnie potencjał na więcej, na to żebym sama doświadczyła tego, jak to jest prowadzić zespół. Dzięki temu, że w AIESEC otaczają Cię ludzie, którzy nie pozwalają Ci stać w miejscu i Cię motywują, Ty każdego dnia starasz się być lepszą wersją siebie i nieustannie się rozwijasz. To tutaj spotkałam osoby o podobnym systemie wartości i równie ambitnych celach.

Często na studiach słyszymy zadanie do wykonania: proszę zrobić SWOT danego przedsiębiorstwa. Ok, a zastanawiałeś się kiedyś jak to jest zrobić SWOT samego siebie?  

Dzięki licznym wyzwaniom w prowadzonych przeze mnie projektach poznałam swoje silne i słabe strony. Teraz już wiem, nad czym pracować w przyszłości. Zrozumiałam i poznałam siebie jak nigdy przedtem. Prowadząc swój zespół rozwinęłam umiejętności miękkie i stałam się pewniejsza siebie. Nauczyłam się, jak kierować pracą zespołu, by osiągać efektywnie wyniki i czerpać radość ze współpracy. A co najważniejsze, tym razem to ja doświadczyłam tego niesamowitego uczucia jakim jest pomoc innym w odkryciu i rozwinięciu swojego talentu. Nauczyłam się, że to wcale nie ciężka praca jednostki daje najlepsze wyniki – lecz systematyczne i dobrze zorganizowane działanie grupy ludzi, którzy razem mogą więcej.

 

JAK PRZEKONAĆ KOGOŚ DO CZEGOŚ CO JESZCZE NIE ISTNIEJE?

Jakoś tak się stało w organizacji, że zazwyczaj byłam osobą, która przeciera nowe szlaki. Przypadały mi do realizacji projekty, które były innowacją,  które trzeba było stworzyć od zera. Jednym z nich było zorganizowanie i prowadzenie konferencji biznesowej Youth&Business CoAction , która była platformą do komunikacji dla studentów i przedstawicieli firm.  Stworzenie od zera czegoś,  czego w maju jeszcze nie było, a w październiku stało się wydarzeniem, w którym wzięło udział 150 osób.  Koordynacja wszystkich działań, począwszy od promocji, przez sprzedaż, po logistykę.  Stworzenie agendy wydarzenia, praca na prawdziwym budżecie, czy wymyślenie całego brandu  – z takimi wyzwaniami mierzyłam się na co dzień.  

Konferencja okazała się sukcesem, a ja odkryłam, że jak się czegoś bardzo pragnie, wierzy w cel projektu to nic nie stoi nam na przeszkodzie, aby to zrealizować.  Dlatego, że tak bardzo wierzyłam  w potrzebę realizacji tego projektu udało mi się pozyskać wielu partnerów biznesowych i medialnych, prelegentów z czołowych śląskich, jak i warszawskich firm.  Była to dla mnie ogromna lekcja samozaparcia i determinacji, czas nawiązywania i utrzymywania relacji z firmami oraz uczestniczenia w spotkaniach sprzedażowych. Poprzez takie doświadczenie szybko dowiedziałam się, jak odpowiednio i skutecznie poruszać się w świecie biznesu. No bo przecież człowiek najlepiej uczy się poprzez działanie, a tak właśnie jest w AIESEC ; )

Organizacja tak dużego wydarzenia to także wielka lekcja zarządzania sobą w czasie, błyskawicznego reagowania na lawinę sytuacji kryzysowych. Nie ma czasu na czekanie, aż “zrobi się samo”. Przeciwnie –  trzeba samemu szukać rozwiązań!

RÓŻNORODNOŚĆ DOŚWIADCZEŃ

Po zdobyciu doświadczenia  jako organizator eventów i poznania tajników sprzedaży zdecydowałam się aplikować do Zarządu Oddziału Lokalnego. Chciałam pójść za ciosem i dalej rozwijać się w sprzedaży, lecz po raz kolejny ku mojemu zaskoczeniu mój lider dostrzegł, że bardziej będę pasowała do obszaru,  o którym nie miałam wówczas bladego pojęcia – marketingu & PR.

Działalność w zarządzie to najbardziej szalony i intensywny rok mojego życia, który określiłabym jako ‘insanity under control’ – wspólnie z ósemką wtedy jeszcze współpracowników, teraz najlepszych przyjaciół  odpowiadałam za rozwój 100-osobowego oddziału lokalnego. Z jednej strony zdobywałam nową wiedzą i rozwijałam umiejętności, z drugiej – umożliwiałam to wielu osobom wokół mnie. Spotykałam się z członkami komisji marketingowej z innych miast, podróżowałam po Polsce, działałam w zespole przy Komitecie Narodowym będąc odpowiedzialną za pozycjonowanie całego brandu AIESEC w Polsce i tworzenie nowej strategii komunikacji. Niezliczoną ilość razy występowałam publicznie, prowadziłam szkolenia w języku polskim, jak i angielskim. Mimo wcześniejszych obaw, to wcale nie było takie trudne!  

W marketingu nauczyłam się przekuwać marzenia w plany i, że przecież można się bać, ale i tak działać. Mogłam współtworzyć ogólnopolskie kampanie promocyjne oraz poznawać marketing internetowy w praktyce. Nauczyłam się, jak tworzyć i realizować strategię marketingową oraz dbać               o spójność brandu. Szalone pomysły były po to, aby podjąć się ich realizacji, a satysfakcję sprawiało mi doprowadzenie ich do końca.

No bo czemu by tak nie stworzyć wydarzenia globalnej wioski z wolontariuszami z całego świata w centrum Katowic, na Mariackiej? Czemu nie! Wystarczyło trochę determinacji, skontaktowania odpowiednich osób i za parę miesięcy promowaliśmy naszą organizację na najpopularniejszej ulicy w Katowicach!

Bycie w AIESEC to ciągła nauka i możliwość sprawdzenia siebie w różnych obszarach. Idealne miejsce, gdzie możesz popełniać błędy i się na nich uczyć. Tutaj odkryłam swoją pasję do marketingu             i wzbogaciłam się o znajomości na całym świecie. Teraz jestem pewna swojego miejsca na rynku pracywiem, że to co mam do zaoferowania to nie tylko teoria, ale przede wszystkim praktyczne umiejętności.

Dla mnie najważniejsza w tym wszystkim jest świadomość, że dzięki Tobie i  Twoim działaniom, ktoś na świecie będzie miał lepsze jutro. I o to w tym właśnie chodzi. Bo wielkie zmiany zaczyna się od małego kroku. Kto wie, może Twój będzie następny?

Chciałbyś, jak Aga, skorzystać z różnorodności doświadczeń, jaką oferujemy?
Zaaplikuj! 
kato.aiesec.pl/dolaczdonas

Historia Darii

Jest coś niezwykłego w obserwowaniu rozwoju członków własnego zespołu. Bierzesz odpowiedzialność nie tylko za projekt, ale co więcej za osoby, które podjęły się współtworzenia go z tobą. To wyzwanie, ale wierzcie mi, końcowa satysfakcja jest warta wszystkich napotykanych trudności.

Będąc liderem zrozumiałam jak ważne jest wspólne działanie. Jako młodzi ludzie, często nie zdajemy sobie sprawy, że nasze małe z pozoru działania są podwaliną do osiągania wielkich rzeczy. Jako organizacja międzynarodowa i partner ONZ wspieramy Cele Zrównoważonego Rozwoju. Daje mi to poczucie, że jestem małą częścią czegoś znacznie większego, czegoś co jest warte starań i zaangażowania.

Myślę, że wielu z nas powinno zadać sobie pytanie:

Co zrobiłem aby świat, który mnie otacza był lepszym miejscem do życia?

Bez względu na to jak brzmi odpowiedź, rozwiązaniem jest aplikacja, bo razem możemy zrobić więcej.

ue.aiesec.pl/formularzz

 

Historia Kasi | Jaka będzie Twoja?

Nazywam się Katarzyna Śniadkowska, działam w AIESEC od dwóch lat. Aktualnie jestem koordynatorem jednego z projektów, które realizujemy. Jesteście ciekawi, jak wygląda moja historia w naszej organizacji?

Zaczynając od początku – jeden z projektów, którego byłam członkiem zajmował się kontaktowaniem szkół i sprzedażą warsztatów kulturowo-edukacyjnych prowadzonych w języku angielskim przez wolontariuszy z różnych stron świata. Wszystkie osoby, które zawitały tej zimy do Lublina były niesamowite, pełne tolerancji, otwarte na ludzi, nowe doświadczenia i wyzwania. Jeden z nich szczególnie utkwił mi w pamięci. Był to Adam z Australi, który tak zainspirował się pomaganiem innym, że sam postanowił zrobić coś więcej w swoim życiu, być aktywnym i mieć wpływ na swoje lokalne środowisko. I tak zaczęła się jego historia. Po powrocie do swojego kraju szybko dołączył do organizacji AIESEC w swoim mieście. Dzięki temu odkrył, co chce robić w życiu. Zaczął motywować, wspierać i inspirować innych do aktywnego działania, aby jego lokalne otoczenie z każdym dniem stawała się coraz lepsza. Z członka zespołu aplikował na koordynatora projektu, po czym zdecydował się na następny odważny krok w swoim życiu zgłaszając się na przewodniczącego swojego oddziału lokalnego.

 

jhbkl

 
Jedną z nauczycielek języka angielskiego w szkole, w której odbywały się warsztaty z udziałem Luisa z Meksyku i Trace z Chin była Pani Barbara. Zachwyciła się pracą naszych wolontariuszy, jak i całej organizacji – teraz sama chce mieć wpływ na rozwój wrażliwości kulturowej wśród uczniów, aby kształtować ich postawę tolerancji i wzbudzać w młodych ludziach chęć poznawania świata i języków obcych. Zaprosiła mnie na wydarzenie, które organizowała w szkole w Opolu abyśmy mogli powiedzieć kim jesteśmy, co robimy i jak ważne są inicjatywy, które podejmujemy.
Aktualnie jestem koordynatorem i jednym z wolontariuszy biorących udział w moim projekcie jest Mark z Filipin. Przed przyjazdem do Polski postanowił nie tylko zapoznać się z nasza historią i tradycjami, ale także – nauczyć się języka polskiego! Zaczął zaledwie dwa miesiące temu, a już potrafi odmieniać rzeczowniki przez przypadki i samodzielnie konstruować zdania złożone 🙂 Nikt mi teraz nie powie, że nauka języka obcego w kilka tygodni jest niemożliwa!
 
Dzięki działalności w AIESEC i ludziom, których tutaj poznałam, odkryłam swój potencjał i teraz wiem, co chcę robić w życiu. Wszystkie napotkane historie umocniły mnie w przekonaniu, że są ludzie, którzy chcą mieć wpływ na lokalne środowisko i dzięki którym świat staje się lepszy.

———————————————————————————

REKRUTACJA DO AIESEC LUBLIN TRWA DO 14 PAŹDZIERNIKA

Aplikuj na: www.lb.aiesec.pl/dolaczdonas