Wolontariat we Włoszech – przygoda Weroniki

Jeśli chcesz zmienić swoje życie o 180 stopni, zmienić swój sposób patrzenia na świat i na samego siebie – wyjedź na wolontariat.

Mam na imię Weronika i studiuję stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pod koniec moich studiów licencjackich, dokładnie rok temu, zauważyłam, że stoję w miejscu, że w ogóle się nie rozwijam, dlatego postanowiłam coś z tym zrobić. Podjęłam wtedy decyzję, która zupełnie zmieniła moje życie. Muszę przyznać, że wyjazd do innego, obcego kraju na prawie dwa miesiące był dla mnie ogromnym wyzwaniem, bo jestem raczej typem introwertyka. Wiem jak banalnie brzmi stwierdzenie, że „życie zaczyna się tam, gdzie kończy się twoja strefa komfortu”, ale ja się z nim zgadzam w stu procentach.

 

Decyzji o wolontariacie nie podjęłam więc pod wpływem chwili. Dobrze wiedziałam do jakiego kraju chcę wyjechać i co chcę robić. Dlaczego wybrałam Włochy? Zainspirował mnie do tego film „Wielkie piękno”. Po obejrzeniu go zakochałam się we włoskim języku i włoskiej kulturze. Dlatego kiedy koleżanka powiedziała mi o możliwości wolontariatu w AIESEC zaczęłam przeglądać oferty związane z tym właśnie krajem. Chciałam także wyjechać na projekt powiązany w pewien sposób z moim kierunkiem studiów. Osoba zajmująca się w AIESEC wysyłaniem ludzi na wolontariaty podesłała mi dwie oferty i byłam już pewna, którą wybiorę. Pamiętam, jak się cieszyłam, kiedy dostałam sms z informacją, że zostałam przyjęta.

 

Projekt, na który się zdecydowałam, dotyczył problemu uchodźców, a konkretnie integracji uchodźców z lokalną społecznością w małym miasteczku Galatina w południowych Włoszech, w regionie Apulia. Głównym celem mojego wyjazdu była walka z dyskryminacją, nietolerancją i wykluczeniem. Przez 6 tygodni pracowałam w organizacji pozarządowej ARCI Lecce, która podejmuje działania w dziedzinie imigracji i integracji. Pomaga osobom ubiegającym się o azyl, uchodźcom i imigrantom osiedlić się, zapewnia im dostęp do pracy, edukacji, opieki zdrowotnej oraz inne formy wsparcia, w tym także psychologicznego.

Osoby, którym mówiłam o swoim wyjeździe, reagowały na mój pomysł w zrozumiały dla mnie sposób – obrazy przedstawiane w telewizji i w mediach zrobiły swoje. Wiele osób patrzyło na mnie z politowaniem i pytało, czy jestem pewna, czy się nie boję, ale to tylko mnie utwierdzało w mojej decyzji – chciałam zdobyć własne doświadczenie, poznać tych ludzi, dowiedzieć się, jacy są i czy rzeczywiście są tacy, jak widzimy ich w mediach. Właściwie tylko mój tata wspierał mnie w moich planach.

Pobyt we Włoszech a zwłaszcza projekt, w którym uczestniczyłam, otworzył mi oczy na wiele kwestii i na wiele spraw spojrzałam z innej perspektywy. To była najlepsza decyzja w moim życiu. Podczas wolontariatu pracowałam z uchodźcami, pomagałam im w nauce angielskiego, organizowałam warsztaty i wydarzenia mające na celu promocję ich kultury a także zwiększanie tolerancji i świadomości wśród lokalnej społeczności. Udało mi się także podróżować – zwiedziłam przepiękną Apulię, a także Neapol czy Rzym.

Wyjazd na wolontariat pozwolił mi zrozumieć, że nieważne skąd pochodzimy, jaki mamy kolor skóry czy w jakim mówimy języku – wszyscy jesteśmy tacy sami i wszyscy możemy być dobrymi ludźmi. W naszym społeczeństwie słowo „uchodźca” ma negatywny wydźwięk, jednak moje doświadczenie w kontakcie z nimi zupełnie różni się od tego, co widziałam w telewizji czy w mediach. Poznałam wielu wspaniałych ludzi, z wieloma z nich się zaprzyjaźniłam. Ich historie bardzo mnie poruszyły, nauczyły mnie patrzeć na ludzi, a także na sytuację w naszym kraju z innej perspektywy niż do tej pory oraz doceniać to, co mam. Dzięki temu wyjazdowi zrozumiałam, co chcę robić w życiu. Wolontariat z AIESEC zwiększył moją pewność siebie, poczucie własnej wartości a także świadomość nie tylko moich słabych, ale przede wszystkim mocnych stron.

Trudno mi opisać w kilku słowach jak wiele zyskałam dzięki temu wolontariatowi. Wiem tylko, że nie mogę się już doczekać kiedy pojadę na następny, a zwłaszcza kiedy wrócę do moich ukochanych Włoch.

Też chcesz przeżyć takie doświadczenie? Wejdź na aiesec.pl/global-volunteer i zarejestruj się. 

 

7 Reasons you should NOT join AIESEC in 2019

Reasons not to join AIESEC in 2019



We’ve made it easy for you. When someone starts talking to you about the benefits of AIESEC and how we’re enabling youth to become positive, driven, and passionate leaders, you won’t even need to waste any effort coming up with any excuses because we’ve already done that for you.

  1. You are not interested in meeting new people.

AIESEC brings youth together, from all over your city, your country, and from more than 120 countries and territories around the world. You get to meet new, passionate people that you’ll find a lot in common with while still learning from the differences. AIESEC organizes conferences that let young people come together to create more leadership experiences together.

2. You are not interested in gaining experience for your CV.

If you prefer to have a very simple, short and easy to read CV to give to potential employers then you should definitely not join AIESEC. Opportunities for internships with companies across the world, international volunteer opportunities, and opportunities locally for professional, personal and leadership development are just a few of the many experiences that AIESEC offers. That’s a lot, right? Who has the space to be able to fit all of that on a CV?

3. You think today’s world leaders are already doing a great job.

AIESEC believes that we need future leaders who are innovative and adaptable to change. We want leaders who have experienced and who encourage cross-cultural understanding and take an active part in tackling the challenges we face as humanity: creating a stable economy, saving the environment, solving the issues of poverty, and world hunger, saving the endangered animals, and creating a world filled with equality and love.

4. You have absolutely no interest in other cultures.

Who needs to become culturally aware and learn about how to communicate effectively with people who are different from you when your personal bubble is just so nice and easy? AIESEC gives you the opportunity to completely immerse yourself in another culture; working, eating, traveling and living as others do. It’s also an organization that allows you to connect and learn from people all across the world. With all of that you’re pretty much forced to step out of your cultural bubble.

5. You don’t want to step outside your comfort zone.

The experience AIESEC gives you is designed to push you beyond your limits, make you more self-aware, make you focus on your strengths over your weaknesses and at the same time give you a leadership experience which will change the way you see leadership forever. You get challenged with each new role and you get more certain about who you are and what you want to achieve.

6. You don’t care about what’s happening in the world.

World hunger, poverty, diseases, equality, climate change, human rights, wildlife conservation, sustainable energy. . . someone else will take care of all these things, right?

7. You feel you are doing enough as a young person.

It’s enough to go to graduate high school, go to university, get a degree, and get a decent job. As young people we shouldn’t be taking any more responsibility beyond our personal life.

If you’re still interested in joining AIESEC, click here.

Musisz mieć plan | Historia Judyty

judyta pngPo podstawówce człowiek idzie do gimnazjum. Później, naturalnie zmierza do liceum/technikum, bo przecież trzeba mieć maturę. Po szkole średniej kieruje się na studia – to też jest oczywiste. Ale średnio na czwartym/piątym roku okazuje się, że w życiu już nic pewnego Cię nie czeka. Dlatego MUSISZ MIEĆ PLAN. Ja go stworzyłam dzięki AIESEC.
Działanie w AIESEC zdecydowanie wpłynęło na mój charakter oraz podejście do drugiego człowieka. Z reguły jestem nerwową postacią, która lubi mieć wszystko na już i w perfekcyjnym wykonaniu. Praca z ludźmi w AIESEC udowadnia mi codziennie, że nie istnieje stan pod tytułem „perfekcja”, a każdy człowiek jest inny – i to ja, jako lider muszę dopasować się do jego toku pracy, a nie na odwrót. A do perfekcji możemy dążyć – ale wspólnie.

Projekt, w którym obecnie sprawuję funkcję koordynatora, ma realnie (moim zdaniem) największy wpływ na młodych ludzi Lublina. Dni Kariery to wyjątkowy projekt, dzięki któremu jesteśmy naocznymi świadkami spotkania świata biznesu ze światem akademickim. Mój team kreuje studentom i absolwentom platformę do spotkania potencjalnej kadry z pracodawcami, przestrzeń do wymiany przyszłościowych (!) informacji oraz rzecz jasna, w najlepszym wypadku, znalezienia pracy na bardzo wymagającym wschodnim rynku. nabloga
Jak wspomniałam na początku, wchodząc w dorosłe życie MUSISZ MIEĆ PLAN. Mój zaczął się kształtować od kiedy zajmowałam się sprzedażą w projekcie warsztatów dla studentów – Train Yourself oraz gdy zostałam wybrana na koordynatora projektu Dni Kariery 2017 Lublin. Teraz wiem, że praca z ludźmi i koordynowanie ich działań to funkcja, w której nie tylko się sprawdzam, ale również – w której czuję się pewnie. Co więcej, zależy mi na realnym oddziaływaniu na otoczenie, a przede wszystkim – na dostrzeganiu wyników mojej pracy. Ogromną satysfakcje sprawia mi, gdy moje działania mają odbicie w rzeczywistości. Dlatego zrealizuję mój plan. Wkrótce.

 


Trwa rekrutacja do AIESEC – jeżeli też chcesz rozwijać siebie i środowisko,
które Cię otacza, wejdź na www.aiesec.pl/rekrutacja i dowiedz się więcej.

Jaki jest Twój cel na jutro? | Historia Tomka

3 lata. Do15590415_1240505012654877_3102093439268324876_nkładnie tyle zwlekałem z decyzją o zaaplikowaniu do AIESEC. ”Chyba nie mam tyle czasu”, „Czy ja się tam w ogóle odnajdę?”, „Nie wiem czy się do tego nadaję”, „Dobra, może w następnym półroczu”. Muszę sobie to przyznać – byłem dość dobry w wymyślaniu wymówek i odwlekaniu. W pewnym momencie zacząłem nawet lubić swoje lenistwo. Bardzo mi pomagało wpasować się w środowisko w jakim się otaczałem. Do czasu…
Zacząłem trochę bardziej otwierać się na nowe znajomości. Z czasem poznawałem coraz więcej osób, które robiły coś ciekawszego niż oglądanie seriali, granie w gry i wychodzenie na piwo. Nie zrozumcie mnie źle. To też jest spoko, ale nie jako główny wypełniacz czasu. Nie jako cel na jutro.
Pewnego razu wyszliśmy z nowymi znajomymi. W pewnym momencie zaczęliśmy wspominać i dzielić się historiami osób z innych krajów i kultur, które poznaliśmy przy okazji naszych podróży. Opowiadać o tym w jaki sposób na nas wpłynęły, jak nas rozwinęły, co nowego zrozumieliśmy. Zaraz zaraz…. powiedziałem „my”? No właśnie. W pewnym momencie padło magiczne pytanie.
„-Tomek, a Ty?
-Yyyy, no tego…” – Coś mnie wtedy tknęło. To było jak budzik ze słodkiego letniego letargu, któremu się oddałem, zapomniawszy o tym, że lato nie trwa wiecznie. Poczułem, że coś tracę. Poczułem, że jestem do tyłu i że muszę nadgonić. Że chcę nadgonić. Przestałem tworzyć wymówki. Zacząłem żyć szybciej. Wyciągać z życia coraz więcej i ciągle było mi mało. Zaaplikowałem do AIESEC.
W tym momencie zdążyło się już urodzić we mnie zainteresowanie obszarem zasobów ludzkich, a w szczególności rekrutacją, co postanowiłem podkreślić podczas nadchodzącej rozmowy z moimi rekruterami.
Ok. Rozmowa rekrutacyjna. Wyniki. Dostałem się! Wciąż nie do końca przekonany, ale z optymizmem zacząłem szykować się na konferencję lokalną organizacji. Kilka dni później zbiórka rano pod Chatką Żaka. Wyjechaliśmy.
To co się tam działo przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Z godziny na godzinę coraz bardziej traciły ostrość moje wątpliwości związane z tym, czy się tutaj odnajdę i czy to słuszna decyzja. W życiu nie widziałem tylu otwartych, ambitnych i pełnych chęci do działania osób w jednym miejscu.
Rozpoczęła się Gala, na której mieliśmy się dowiedzieć do jakich projektów dołączymy. Moja kolej. Global Talent HR+. Mieliśmy zajmować się rekrutacją utalentowanych młodych ludzi, którzy chcą wyjechać za granicę na profesjonalne praktyki. Zasoby ludzkie i procesy rekrutacyjne w praktyce. No bajka – pomyślałem. Chwilę później poznałem moją liderkę i osoby z zespołu. Bardzo szybko zaczęliśmy się dogadywać. Cieszyłem się na myśl o współpracy i rwałem się do działania. No bajka – pomyślałem znowu. Po 3 intensywnych dniach pełnych nauki, inspirujących rozmów i integracji wróciliśmy z konferencji i zaczęliśmy działać.

konfa

 

W momencie, w którym to piszę jest styczeń 2017. Minęły jakieś 3 miesiące odkąd dołączyłem do AIESEC. Kilka dni temu zostałem wybrany na lidera kolejnej edycji mojego projektu. Moje ponadprzeciętne zdolności do wymyślania wymówek i odwlekania zostały zastąpione bardzo dobrą umiejętnością organizowania czasu, doświadczeniem w przeprowadzaniu rozmów rekrutacyjnych, ogromną motywacją do działania i większą otwartością umysłu. Dzięki organizacji, do mojej puli sportów, które regularnie uprawiam, dołączył squash (zaczęło się na jednym ze wspólnych wyjść integracyjnych naszego Oddziału) oraz poznałem tajniki Photoshopa, w którym hobbystycznie zacząłem pracować. Utwierdziłem się w przekonaniu, że rekrutacja to obszar z jakim chcę wiązać przyszłość. Poznałem ogrom wartościowych ludzi, także z innych krajów, którzy każdego dnia mnie inspirują i napawają optymizmem. A co jest w tym wszystkim najlepsze? Świadomość, że to dopiero początek.

Nazywam się Tomasz Banach i razem z AIESEC zmieniam siebie i lokalne środowisko.


Trwa rekrutacja do AIESEC – jeżeli też chcesz rozwijać siebie i środowisko,
które Cię otacza, wejdź na www.aiesec.pl/rekrutacja i dowiedz się więcej.

Tutaj mam szansę spełniać swoje ambicje | Historia Piotrka

piotrekJestem Piotrek. W AIESEC jestem działam od niedawna, ale tyle było wrażeń i wspomnień, że wydaje mi się to długim okresem w moim życiu.

Nim dołączyłem do tej organizacji, za wiele o niej nie wiedziałem: “jakieś wyjazdy w formie wolontariatu?” – myślałem. Byłem na paru prezentacjach osób, które wyjechały za granicę oraz Brazylijczyka, który przyjechał do Polski. Opowiadali o swoich doświadczeniach i szokach kulturowych.

Postanowiłem dołączyć do AIESEC, chociaż wiedziałem, że będzie to dla mnie mało komfortowe, bo angielski nie jest moją mocną stroną, a z tego, co mi się wydawało, to podstawowa umiejętność w tej organizacji. Wysłałem formularz parę godzin przed końcem rekrutacji.

Dlaczego to zrobiłem? Bo dążę do doskonalenia siebie, staram się nie unikać trudnych sytuacji i tego, czego się boję. Wręcz przeciwnie – walczę ze swoimi słabościami i choć coraz lepiej mi to wychodzi, to wiem, że tak naprawdę zawsze się znajdzie mnóstwo nowych wyzwań. Gdy poznałem innych ludzi: takich, którzy działają w AIESEC od dłuższego czasu, jak i tych, którzy dołączyli równolegle ze mną, to zafascynowałem się ich zapałem, podejściem do życia, chęcią działania i miłą atmosferą, którą tworzą. Szybko uznałem, że trafiłem we właściwe miejsce, gdzie będę miał szansę spełnienia swoich ambicji. Na konferencji, która była ciekawym połączeniem zabawy i wprowadzenia w życie oraz działalność organizacji, zostałem przydzielony do jednego z projektów.

21033568434_7bec8cc6a8_k

Nie powiem Ci, jak to jest być AIESECerem, bo dla każdego to inne doświadczenie. Jednego jestem pewien – jeśli nie spróbujesz, to się nie dowiesz.

————————————————————————-

Trwa rekrutacja do AIESEC – jeżeli też chcesz rozwijać siebie i środowisko,
które Cię otacza, wejdź na www.aiesec.pl/rekrutacja i dowiedz się więcej.

Zrozumiałam, że razem można osiągnąć sukces | Historia Karoliny

karolina-luszcz-katowiceDo AIESEC postanowiłam dołączyć za namową znajomych. Twierdzili, że to niesamowite doświadczenie, które pomoże mi się rozwinąć, a ja bardzo tego potrzebowałam. Na początku wahałam się, czy zaaplikować, ale potem zrozumiałam, że to była jedna z najlepszych decyzji, jaką kiedykolwiek podjęłam. Decyzja, która zmieniła moje myślenie o sobie i otaczającym mnie świecie, dając mi możliwość zostania liderem.

Najbardziej urzekło mnie to, jaką wspaniałą drużynę można tworzyć, pracując razem w projekcie. Z początku obawiałam się tego, że nie dam rady, ale wtedy, w trudnych chwilach, kiedy myślisz, że nie podołasz, z pomocą przychodzi zespół. Nie spodziewałam się, że razem z teamem International Kindergarten tak bardzo się zżyjemy. Dzięki temu zrozumiałam, że razem można osiągnąć sukces.

29486886156_297fe0291e_k
Ogromnie cieszy mnie fakt, że rozwinęłam swoje umiejętności liderskie: samoświadomość, umiejętność rozwiązywania problemów i współpracy z innymi. Pracy w projekcie poświęcałam sporo czasu, ale to, czego doświadczyłam, nie odbierze mi nikt. Nawiązywanie relacji z placówkami, rozmowy z wolontariuszami z całego świata to coś niesamowitego, czego nie da się opisać. Trzeba tego spróbować!

Uważam, że praca w AIESEC otwiera przed ludźmi nowe ścieżki kariery. Bo gdzie najlepiej rozwinąć swoje cechy, jeśli nie tu, gdzie nieustannie czekają na Ciebie nowe wyzwania?

————————————————————————-

Trwa rekrutacja do AIESEC – jeżeli też chcesz rozwijać siebie i środowisko, które Cię otacza wejdź na www.aiesec.pl/rekrutacja i dowiedz się więcej.

 

A Ty, jaką historię stworzysz?

1945 – nawet jeśli w szkole nie przepadałeś za historią i nie masz pamięci do liczb – z pewnością wiesz, co mam na myśli, kiedy piszę o tej dacie. II wojna światowa – oprócz trudnych do oszacowania strat materialnych i jeszcze trudniejszych – moralnych, sprawiła, że kolejne pokolenia mogły postrzegać inne narodowości w dwóch kategoriach: sojuszników lub wrogów. Był to kolejny globalny konflikt od 20 lat, przyszłość pokoju na świecie stała więc pod dużym znakiem zapytania. Wiedzieli o tym nie tylko liderzy Wielkiej Brytanii i USA, którzy w kwietniu zgromadzili 50 państw na pierwszej konferencji ONZ, ale również młodzi ludzie, zdecydowani dorastać w środowisku wolnym od powojennych stereotypów i ograniczeń.

vbn

Pod koniec 1948 roku w Sztokholmie studenci z Belgii, Danii, Szwecji, Holandii, Francji, Norwegii i Finlandii postanowili założyć organizację dla młodzieży, która pomoże zlikwidować różnice i przepaść kulturową pomiędzy osobami z różnych części świata, porónionych konfliktami. Mimo że granice państw były w tym okresie trudne do przekroczenia, ustalili, że najlepszym sposobem na zrealizowanie tego celu będzie umożliwienie faktycznego poznania i doświadczenia zarówno sąsiednich, jak i odległych kultur. W ten sposób AIESEC – z francuskiego Association Internationale des Étudiants en Sciences Économiques et Commerciales, czyli Międzynarodowe Stowarzyszenie Ekonomii i Biznesu – rozpoczął organizację międzynarodowych wymian.

Od tamtej pory umożliwiamy młodym ludziom poznawanie świata i rozwój w ramach dwóch programów: wolontariatu – Global Volunteer oraz praktyk – Global Talent. Naszą misją, do której dążymy niezmiennie od niemal 70 lat jest pokój i pełne wykorzystanie potencjału ludzkiego. Współpracując ze środowiskiem biznesowym, edukacyjnym i medialnym stwarzamy przetstrzeń do wymiany perspektyw, rozwoju siebie oraz społeczeństwa, które nas otacza.

45 lat temu Polska została członkiem AIESEC. Nasza historia rozpoczęła się od trzech studentów – założycieli, pierwszego Oddziału Lokalnego ­przy Szkole Głównej Handlowej w Warszawie oraz blisko 500 młodych osób, którym w pierwszych latach działalności pomogliśmy w zdobywaniu profesjonalnych, międzynarodowych doświadczeń w różnych zakątkach świata.

28896983364_dd10f27956_k

Dziś AIESEC to 70 000 studentów ze 122 krajów i ponad 50 partnerów, którzy wspierają nasze działania. W Polsce jesteśmy obecni w 15 największych ośrodkach akademickich gdzie – poprzez realizowane w zespołach projekty – umożliwiamy studentom dynamiczny rozwój osobisty i profesjonalny. Kształtujemy wśród nich cechę samoświadomości oraz chęć niesienia pomocy innym. Kreujemy przyszłych liderów, którzy w odpowiedzialny sposób wpłyną na swoje lokalne otoczenie. Rozbudzamy w młodych ludziach chęć poznawania świata oraz innych kultur. Kształcimy w nich poczucie odpowiedzialności za otaczające nas problemy społeczne i ekonomiczne.

Każdego roku w AIESEC rozpoczyna się historia tysięcy osób, które realizują nasze programy, wspierają je lub biorą w nich udział. Zastanawiałeś się kiedyś, jak to jest być częścią największej organizacji prowadzonej przez młodych ludzi i zdobywać wartościowe doświadczenie realizując projekty, które otwierają Twoje miasto na międzynarodowość? Dołącz do nas już dziś – dowiedz się więcej!

9 powodów, dla których warto zaangażować się w działalność organizacji pozarządowych

Zastanawiałeś się kiedyś, co sprawia, że ludzie z zaangażowaniem poświęcają wolny czas pracy, za którą nie dostają wypłaty?

1. #umiejętności

W 2015 roku Stowarzyszenie na rzecz Akademickich Biur Karier razem z Instytutem Liderów przeprowadziły ankietę wśród pracodawców i studentów. Jej tematem były atuty, jakie powinien posiadać idealny kandydat na pracownika.

59% studentów uznało doświadczenie w branży za najważniejsze, tymczasem ta sama liczba pracodawców na pierwszym miejscu postawiła… umiejętność pracy zespołowej. Kolejnymi czynnikami były: kreatywność i innowacyjność, radzenie sobie w zaskakujących i trudnych sytuacjach, samodzielność, radzenie sobie ze stresem, systematyczność, wielozadaniowość i w końcu – sposób mówienia oraz mowa ciała. Jak wielu z tych rzeczy możesz nauczyć się na uczelni? I jak często masz tam możliwość je praktykować? No właśnie, bo kolejny punkt to:

2. #praktyka

Zawsze chciałeś podszkolić języki obce, ale nie miałeś czasu/pieniędzy/okazji? Zajmij się projektem związanym z wymianą międzynarodową. Marzysz o wystąpieniach przed publicznością, a jednocześnie potwornie się ich boisz? Prowadź szkolenia wewnętrzne dla członków organizacji. Dużo czytasz o metodach negocjacji i jesteś ciekawy, jak wprowadzić je w życie? Znajdź partnerów i sponsorów konferencji, którą organizujecie.

Organizacje pozarządowe dają masę możliwości przełożenia teorii na praktykę. W końcu ich funkcjonowanie opiera się na działaniu, a nie wkuwaniu kolejnych rozdziałów grubych książek 🙂

3. #zarządzanie

a) sobą,
b) czasem,
c) ludźmi,
d) projektami

– która odpowiedź jest poprawna? Wszystkie! Zobowiązując się do zrealizowania jakiegokolwiek wydarzenia nie dasz rady pominąć żadnego z powyższych podpunktów. Dlatego – chcąc, nie chcąc – uczysz się skutecznie każdego z nich. A opanowanie ich to nie tylko duży plus w oczach pracodawcy, ale również utrzymanie porządku w każdej dziedzinie życia.

4. #doświadczenie

Podstawową wadę organizacji non profit znamy wszyscy:  0,00 zł zysków. Ale czy zysk liczy się tylko w złotówkach? Nie! Zawsze można próbować w dolarach, frankach, euro, albo… wyniesionych doświadczeniach. To te ostatnie są najcenniejsze, bo nie wydasz ich ani zbliżeniowo, ani na PIN.

Organizacje pozarządowe to inkubatory, w których mamy duże pole do popełniania błędów. I wyciągania z nich wniosków. A to, jak wiadomo, najlepsza forma nauki.

5. #ludzie

Po pierwsze – tacy jak Ty

Organizacji pozarządowych jest mnóstwo, nie bez powodu znalazłeś się akurat w tej, akurat z tymi ludźmi.

Po drugie – ambitni

Chcą mieć coś więcej, niż tylko studia, praca na weekendy i studenckie czwartki.

Po trzecie – aktywni

Uczelnia – stancja to zdecydowanie nie jedyna droga, którą codziennie pokonują. Mają do załatwienia jeszcze masę innych spraw dotyczących nowego projektu, nagrywają wywiad w związku z nadchodzącym eventem, przygotowują prezentację na kolejne wystąpienie. Oprócz tego biegają, wyjeżdżają na weekend na drugi koniec Polski, a piątkowe wieczory spędzają ze znajomymi.

Po czwarte – nieprzeciętni

Slackline, fotografia, a może pole dance? Na 99% spotkasz pasjonatów tych dziedzin w najbliższej organizacji pozarządowej.

Po piąte – otwarci

Podzielą się z Tobą wszystkim, co potrafią – bo wiedzą, że największą wartością pracy w grupie jest wymiana doświadczeń.

“Z jakim przystajesz, takim się stajesz” – stare, proste i prawdziwe. Warto otaczać się ludźmi, od których możemy uczyć się każdego dnia.

6. #wartosciowe_znajomości

Będąc członkiem organizacji, udzielasz się w lokalnym środowisku biznesowo-medialnym. Jesteś kojarzony z konkretnymi działaniami i markami, którymi się zajmujesz. Dajesz osobom decydującym w firmach dostęp do swoich danych kontaktowych. Ludzie, z którymi współpracujesz, mają plan na siebie. Kto wie, może w przyszłości założycie razem ciekawy start up, albo po prostu zyskasz darmowe wejściówki na otwartą przez nich siłownię?

7. #konferencje

Organizacje pozarządowe zazwyczaj mają swoje oddziały lokalne, ale działają w całym kraju, kontynencie, czy nawet świecie. Dlatego regularne, kilkudniowe spotkania edukacyjno-integracyjne, to norma. I przy okazji świetny pretekst do poznania ciekawych ludzi i miejsc!

8.#pasja

Nie można powiedzieć, że w organizacji non-profit robi się cokolwiek dla pieniędzy. Brak presji finansowej skutkuje pełnym, szczerym zaangażowaniem i zamiłowaniem do wykonywanych obowiązków. Dodatkowo zawsze mile widziane jest ulepszanie ich o własne pomysły i wdrażanie nowych strategii. Działalność pozarządowa to czysta, nieograniczona przyjemność!

9. #misja

Celem organizacji, która działa bezinteresownie nie jest z pewnością pękający w szwach budżet. Niezależnie od obszaru działania, każda z nich powstała w odpowiedzi na problemy, z którym boryka się środowisko, do którego kierują swoje aktywności. W związku z tym, ich członkowie mogą wpływać na otaczające ich społeczeństwo. Pokazywać innym nowe możliwości, pracować nad rozwiązaniami i je realizować – rozwijając ich i siebie jednocześnie. Stan idealny!

 

Karolina Gruszczyk

Dołącz do AIESEC

Trwa rekrutacja

Jesteś studentem, chcesz kształtować środowisko lokalne i mieć wpływ na otaczający Cię świat?
Dowiedz się, dlaczego warto do nas dołączyć.

Pralka zamiast kwiatów, czyli tradycje walentynkowe w różnych krajach

Już niedługo w kalendarzu pojawi się dzień, który zazwyczaj udekorowany jest masą serduszek lub zamazany czarnym flamastrem – budzący skrajne emocje 14 lutego! W Polsce jest to dzień pełen romantycznych wyjść do kina, kawiarni, spacerów na lekkim mrozie oraz obdarowywania się podarkami lub po prostu oglądania Bridget Jones na laptopie 😉 Oczywiście wszystko zależy od naszej kreatywności i upodobań. Czy wiesz jednak, jak Walentynki obchodzone są w innych krajach? Nie tylko szerokość geograficzna odróżnia państwa od siebie, ale również nietuzinkowe zwyczaje oraz… data!

Poznajmy zbiór często dziwnych, ale na pewno wyjątkowych zwyczajów reprezentowanych przez dane kraje:

Malezja – organizowany jest konkurs, który ma sprawdzić przywiązanie partnerów (dosłownie) o nazwie „Więźniowie miłości”. Zakochane pary biorące udział w wydarzeniu, są zakute w metalowe kajdanki (oczywiście ze sobą nawzajem!) i przez cały tydzień wykonują ze sobą wszystkie czynności. Pary są obserwowane, a ta, która wytrwa, otrzymuje nagrody pieniężne.

Japonia – nie mężczyźni obsypują kobiety prezentami, ale odwrotnie – kobiety fundują słodką niespodziankę swoim wybrankom (i nie tylko). Obdarowani są również koledzy z pracy, przyjaciele, czy przełożeni. Jednak o relacji, która łączy ich z daną osobą świadczą słodkości właśnie w postaci czekoladek. Różne rodzaje odzwierciedlają stosunek do każdego z mężczyzn. Inna sprawa ma się z ukochaną osobą – w tym przypadku panie przygotowują własnoręcznie robione czekoladki w kształcie serca oraz dorzucają drobny podarunek.  Panowie natomiast odwdzięczają się paniom równo miesiąc później, podczas tzw. „Białego Dnia”, ale zasada mówi o tym, że prezent musi być droższy od tego, jaki się otrzymało. Zatem mężczyźni do zazwyczaj białych czekoladek dołączają bieliznę lub biżuterię.

 

Słowenia – Słoweńcy wierzą, że w Walentynki lutego ptaki łączą się w pary. Ale żeby to zobaczyć, trzeba wyjść w pole, niczym Wojciech Cejrowski – boso. Nawet w szalejącym mrozie i śniegu. Ten wyjątkowy dzień obchodzony jest jednak 12 marca, 22 lutego lub 13 czerwca – dzień św. Antoniego, który jest patronem miłości.

Walia – święto miłości również w tym kraju obchodzone jest w innym terminie, bo już 25 stycznia, w dzień Św. Dwynwen – patronki kochanków. Podarunki także są wyjątkowe, bo oprócz tradycyjnych kwiatów i czekoladek, Walijczycy wręczają ukochanym… łyżki. Nie mogą to być jednak zwyczajne sztućce wzięte z zastawy obiadowej, ale drewniane, pięknie rzeźbione łyżki zazwyczaj ozdobione miłosnymi symbolami, w tym kłódką i kluczem – znaczenie oznacza po prostu „otwórz moje serce”.

USA – tradycja walentynek jest tak silnie zaznaczona, że nawet w szkołach prowadzone są w tym dniu specjalne walentynkowe lekcje. Sami Amerykanie wysyłają kartki do wszystkich, nie tylko ukochanych osób. Zatem koledzy, znajomi, szefostwo i rodzina, niezależnie od wieku i płci są obdarowani. Podstawowy prezent? Bombonierki w kształcie serca i róże (oczywiście czerwone). Amerykanie obchodzą święto z rozmachem i nie żałują pieniędzy na podarunki, co roku wydając na nie ok. 18 miliardów dolarów.

Hiszpania – zdawałoby się, temperamentni i romantyczni Hiszpanie, bardziej od kwiatów i czekoladek, wolą obdarować drugą połówkę….pralką lub mp3. Hiszpanie w Walentynki praktyczne prezenty przydatne w codziennym życiu – panie otrzymują zatem najczęściej sprzęty AGD, a panowie gadżety elektroniczne, jak tablety czy komputery.

Niemcy –  oprócz obdarowywania się marcepanowymi sercami i słodkościami, według tradycji, wszelkie wróżby i przepowiednie spełniają się w dniu Walentynek. Wobec tego, mężczyzna (nieznajomy), który przyśni się dziewczynie w noc przed Walentynkami, zostanie jej mężem. Inna wróżba mówi o tym, że pierwszy ujrzany mężczyzna w dniu zakochanych, zostanie wybrankiem serca, dlatego często można zauważyć wyglądające z okien młode panny o godzinach wczesnoporannych… Kto ma więc największe szanse na ożenek? Mleczarze, listonosze i …osoby wywożące śmieci 🙂

Chiny – Chiński Dzień Zakochanych obchodzi się siódmego dnia siódmego miesiąca, co według kalendarza księżycowego wypada w połowie sierpnia. Związana jest z nim legenda, według której śmiertelnik zakochał się w jednej z siedmiu niebiańskich sióstr. Bogini niebios postanowiła ukarać zakochanych i malując spinką do włosów linie na niebie (Drogę Mleczną), na zawsze rozdzieliła parę. W myśl legendy, Chinki udają się tego dnia nad rzekę i jeśli położą igłę na wodzie, a igła nie utonie – dziewczyna gotowa jest do zamążpójścia.

Szkocja – tutaj walentynki świętują przede wszystkim…dzieci! Tworzą w szkołach walentynkowe kartki i krótkie miłosne wierszyki. Później wysyłają je pocztą lub podrzucają rodzinie i znajomym. Organizowane są również zabawy, w których biorą udział panny i kawalerowie – piszą swoje imiona na karteczkach które wrzucają do dwóch kapeluszy – dla kobiet i mężczyzn. Uczestnicy losują imię i spędzają resztę wieczoru z wybraną osobą (nawet jeśli wybranek niekoniecznie jest ideałem lub po prostu nie przypadł do gustu).

Ile krajów, tyle zwyczajów, więc może by wypróbować jeden z nich? Nieważne jaki, byle skuteczny! 🙂

Autorem tekstu jest: Karolina Chwolek