Darek Rubio Bizcaino

1. Dlaczego zdecydowałeś się zaaplikować do zarządu?

No cóż szczerze powiem, że wahałem się bardzo długo. Na tydzień przed DDL byłem przekonany, że 2 rok studiów minie mi pod zupełnie inna banderą. Zapytacie co planowałem. Odpowiem. Chciałem pocisnąć pracę sprzedażowca i zarabiać kokosy w agencji nieruchomości, w której się zatrudniłem. Myślałem że złapałem pana Boga za duży palec u nogi. Tak Rubio idealna opcja: mnóstwo pieniędzy, dobra perspektywa rozwoju i to wszystko w tak prężnie rozwijającej się firmie. Czego chcieć więcej?

By widzieć sens w tym co się robi!

Wszystko z zewnątrz wyglądało idealnie. Natomiast w trakcie pierwszego tygodnia pracy w środku kietłowało się we mnie jak w garnku z gotującym się rosołem. Ale ktoś mądry kiedyś powiedział, że jeśli przez dwa dni robisz rzecz, która nie czyni cię szczęśliwszym to skończ to robić. Moment, kiedy podjąłem ostateczną decyzję to ten kiedy tworzyłem listę za i przeciw (tuż przed koncertem Łony w Szczecinie). „Poświęcenie dużej ilości czasu” w przypadku mojej pracy dałem na minus natomiast w przypadku aplikowania do zarządu  zupełnie bezwiednie na plus.

Zdecydowałem się aplikować do zarządu bo życie jest serio za krótkie żeby nie robić rzeczy, na których nam zależy.

2.      Jakie zdarzenie/sytuacja związana z przygotowywaniem się do objęcia kadencji wywarła na Tobie największy wpływ?

Przychodzi mi do głowy jeden bardzo konkretny moment i było to tuż przed moją prezentacją na walnym zebraniu. Serce biło mi jak młotem, a ręce drżały tak, że ledwo byłem w stanie trzymać notatki. Był to jeden z największych stresów w całym moim życiu. Co jednak było najprzyjemniejsze to świadomość, że z całego wszechświata jestem dokładnie tym miejscu, w którym powinienem być.

3.  Powiedz coś ciekawego o sobie.

Chciałby kiedyś przepłynąć jachtem Noth-West Passage.