Festiwal “Palio di San Floriano”

*T*ydzień pracy rozpoczęty dopiero w środę po powrocie z Bolonii był bardzo krótki i intensywny. Pracy przybywa, gdyż termin zakończenia naszych raportów zbliża się nieubłaganie. W międzyczasie w naszym mieszkaniu pojawiła się kolejna osoba, jednak tym razem jej przyjazd nie był już dla nas niespodzianką. Do projektu AIESEC University dołączyła Anchita z Kanady, wnosząc do naszego zespołu wiele pozytywnej energii.

SONY DSC

Ostatni weekend postanowiliśmy również spędzić poza miastem, a do wyboru miałam dwie możliwości – wycieczkę do Verony i Wenecji lub średniowieczny festiwal Palio di San Floriano w pobliskiej miejscowości Jesi. Po ostatniej wycieczce tym razem zdecydowałam się na niskobudżetową opcję i razem z Giuliettą i Carstenem w sobotnie popołudnie ruszyliśmy na odbywające się co roku średniowieczne wydarzenie. W Jesi czekała na nas Nikoletta i Asia, kolejna praktykantka z Polski, która wspólnie z Niki pracuje w szkole językowej. Po przyjeździe okazało się, że dziewczyny mieszkają w historycznej części miasta, w której odbywa się festiwal. Wchodząc do miasta czułam się tak, jakbyśmy wkraczali do innej epoki. Przekraczając mury Jesi powitały nas ubrane w średniowieczne stroje osoby, różnorodne kolorowe flagi i rozbrzmiewający specyficzny gwar miasta. Po zostawieniu rzeczy w mieszkaniu, w którym mieliśmy w planach zostać na noc, z powrotem przywołały nas dźwięki rozpoczynającego się na zewnątrz przedstawienia. Rozpoczęło się od średniowiecznego tańca, w trakcie którego wkroczyło obce wojsko. Porwali córkę króla i królowej i aby ją odzyskać przeciwne rody rozpoczęły walkę. Tym samym sala balowa zmieniła się w pole bitwy, wyjęto szable, a ukryci w murach miasta wojownicy strzelali z łuku. Takie atrakcje czekały na nas przez cały wieczór- przedstawienia, pokazy, tańce z flagami. Z tej okazji w mieście pojawiło się wiele tawern z posiłkami, które podobno jadano również w tamtej epoce, a na głównych placach sprzedawano różne drobiazgi, które miały przypominać średniowieczne wyroby.

SONY DSC

Wyjątkową atmosferę wydarzenia tworzył także fakt, iż znajdowaliśmy się w obrębie murów historycznego miasta, pośród tętniących życiem placów i uliczek oraz kroczących w średniowiecznych strojach pochodów z towarzyszącymi odgłosami bębnów i innych instrumentów. Rankiem natomiast obudziły nas odbywające się zawody łucznicze, które częściowo mogliśmy obserwować z okna mieszkania. Do południa miasto budziło się do życia bardzo powoli, przygotowując się do oficjalnego zakończenia czterodniowego festiwalu. Mimo, iż do tej pory nie byłam zwolenniczką podobnych wydarzeń (może dlatego, że nigdy nie brałam w nich udziału), festiwal w Jesi i jego atmosfera zdecydowanie mnie oczarował.

SONY DSC

W poniedziałkowe popołudnie w końcu zobaczyliśmy się w pełnym składzie- Jessica, Angelina, Anchita i Alberto wrócili ze swojej podróży. Veronę, którą do tej pory znałam tylko z akcji Romea i Julii, zapisałam jako miasto które muszę zobaczyć w przyszłości. Przedstawili je jako jedno z najpiękniejszych włoskich miast. Wieczorem wspólnie wybraliśmy się na grilla, na którego zaprosiła nas Greta, prezydent komitetu w Anconie. W końcu mieliśmy okazję poznać prawie wszystkich członków organizacji, których do tej pory w mniejszych lub większych grupach spotykaliśmy w biurze AIESEC, do którego wpadamy w czasie wolnym na uczelni. Impreza była dla nas także pożegnaniem Giuli, która nad ranem opuszczała Anconę, by wrócić do rodzinnego Budapesztu.

SONY DSC

Planowy wyjazd pierwszej osoby uzmysłowił mi jeszcze mocniej, iż projekt dobiega ku końcowi. Za kilka dni wyjeżdżają także Jessica, Alberto i Angelina, za którymi szczególnie stęskniłam się przez kilka dni ich nieobecności. Fakt zbliżającego się zakończenia pobytu we Włoszech jeszcze bardziej motywuje nas by spędzać razem więcej czasu i korzystać z każdej chwili, którą mamy przed sobą. Wspólnie mieszkanie przez ostatnie 6 tygodni bardzo zbliżyło nas ze sobą- długie rozmowy prowadzone do późna w nocy, gry, wspólne gotowanie, wycieczki. Mimo tego, iż bardzo liczymy na spotkanie w przyszłości wiemy, ze nie to już nie będzie to samo doświadczeniem, jakie przeżywamy teraz. Natomiast świadomość, że ma się bliskie osoby w różnych miejscach na świecie bardzo zachęca, by pewnego dnia odwiedzić nieznane dotąd miejsca i zobaczyć się ponownie.”

Napisz swoją własną historię: http://kato.aiesec.pl/GlobalCitizen 🙂