Gosia Wójcik

Wolontariat w Indonezji

Kiedy przed moim wyjazdem znajomi pytali się mnie, czy boję się wyjechać, za każdym razem odpowiadałam, że nie. Prawda jest taka, że jedyne czego się bałam to tego, że mój nadany bagaż nie doleci. Jeżeli chodzi o samą Indonezję to ciężko było mi wyobrazić sobie jak będą wyglądać ulice, ludzie, szkoła, w której mam uczyć. Kiedy myślę o tym teraz cieszę się, że nie starałam się ułożyć sobie perfekcyjnego planu wyjazdu, gdyż dzięki temu byłam bardziej otwarta na to, co mnie spotykało.

Pierwsze dni po przyjeździe wydawały się niesamowicie długie, a perspektywa siedmiu tygodni była dla mnie jak wieczność. Jednak z biegiem czasu zauważyłam, że dni robią się coraz krótsze, a czas płynie coraz szybciej. Nie ma dwóch takich samych dni. Jeden jest lepszy, drugi gorszy, ale żaden nie jest taki sam.

Oczywiście, że tęsknię za domem, za rodziną, za przyjaciółmi, czy nawet za polskim jedzeniem (po trzech tygodniach nie mam siły myśleć o ryżu). Jednak patrząc wstecz wiem, że spakowanie trzydziestokilogramowego bagażu, lot trzema samolotami i przybycie do Indonezji było najlepszym, co mogło mnie spotkać w te wakacje.

gc gosia 2