Justyna Kozłowska

Dlaczego zdecydowałaś się zaaplikować do zarządu?

Jako bardzo emocjonalna osoba przez długi czas wahałam się, czy zarząd to jest odpowiednie miejsce dla mnie. Miałam momenty, w których wiedziałam na sto procent, że chcę się zaangażować w AIESEC jeszcze bardziej, bo wierzę w to, czym się zajmujemy. Po nich przychodziły chwile zwątpienia, związane z moją główną obawą: czy aby na pewno jestem wystarczająco dobra żeby podołać tak wielkiej odpowiedzialności? W podjęciu ostatecznej decyzji pomogli mi otaczający mnie ludzie. To oni uświadomili mi, ile zawdzięczam przynależności do organizacji. Przez te ponad dwa lata wiele się nauczyłam, ale przede wszystkim miałam okazję poznać mnóstwo wartościowych osób. Z częścią z nich mam nadzieję przyjaźnić się do końca życia. Pomyślałam sobie, że skoro aktywnie działając w AIESEC zdołałam wyciągnąć tak dużo dla siebie, to teraz pora stworzyć możliwość do rozwoju dla innych. Nie ma lepszego miejsca do obserwowania tego, w jaki sposób ludzie się zmieniają, niż zarząd.

Jakie zdarzenie/sytuacja związana z przygotowywaniem się do objęcia kadencji wywarła na Tobie największy wpływ?

Punktem zwrotnym była dla mnie konferencja dla nowych zarządów. Przede wszystkim, była to moja pierwsza konferencja narodowa, a każdy, kto miał okazję w jakiejś uczestniczyć wie, ile pozytywnej energii, znajomości i pomysłów przywozi się ze sobą z powrotem do domu. Ponadto, wyjazd ten był idealną okazją do integracji. Kilka tygodni wcześniej zostaliśmy wybrani do zarządu, ale tak naprawdę dopiero podczas konferencji zostaliśmy prawdziwym zespołem.

Opowiedz coś ciekawego o sobie.

Na trzecie imię mam Hildegarda.