“Nie bój się nieznanego!”

Asia, studentka II roku zarządzania, spędziła 6 tygodni na wolontariacie, gdzie z ludźmi z różnych zakątków świata odkrywała uroki Gruzji. Przeczytajcie, co Asia chce powiedzieć na temat swojego wyjazdu!

 

Skąd wziął się u Ciebie pomysł na wyjazd?

Wszystko zaczęło się od tego, że poznałam Joannę Bobrowicz na lektoracie z włoskiego, która akurat miała na sobie bluzę AIESEC. Były to pierwsze zajęcia, więc nie znałam nikogo innego z grupy. Zakumplowałam się z Asią. Gdy trzeba było nauczyć się na kolokwium, spotkałyśmy się u niej w mieszkaniu, no i zamiast uczyć się, Asia opowiedziała mi o jej działalności w AIESEC i wolontariacie w Indiach. Byłam tak zachwycona i zainspirowana, że sama chciałam dołączyć do AIESEC Kraków i wyjechać na taki wolontariat.

Jakie trudności napotkałaś przed wyjazdem?

Moim problemem był fakt, że nie chciałam na swoim wolontariacie uczyć dzieci czy dorosłych angielskiego. A niestety większość wolontariatów właśnie to ma w swojej ofercie. Co więcej, moi rodzice byli trochę sceptyczni co do mojego pomysłu, a już na pewno nie chcieli słyszeć, że miałabym wyjechać do Indii czy innego azjatyckiego kraju.

Jak zareagowali Twoi znajomi i rodzina na wieść, że wyjeżdżasz?

Już w styczniu oznajmiłam rodzicom, że chciałabym wyjechać na wolontariat. Wiedziałam, że potrzebują czasu, aby przyzwyczaić się do tej możliwości. Oczywiście uspokoiłam ich, że jeśli nie znajdę niczego, co mnie zainteresuje, to nie pojadę w tym roku, ale w kolejnym. To ich uspokoiło.

Co do moich znajomych, to czasami wspominałam że chciałabym pojechać na taki wolontariat, opowiadałam o moich postępach itd. Większość z nich była w szoku i pytali: “Sama chcesz jechać do innego kraju?”. “Ale jak to jedziesz na 6 tygodni?”, “Nie boisz się?”

Dlaczego Twoim zdaniem młodzi ludzie powinni uczestniczyć w wymianach?

Taki wolontariat przede wszystkim poszerza horyzonty.

Poznaje się obce kultury, z bliska. Miałam przyjemność dzielić pokój z koleżanką z Bahrajnu. Bahrajn! Kto by pomyślał? No właśnie. To było niesamowite doświadczenie. Po nocach, gadałyśmy i wymieniałyśmy się wiedzą o naszych kulturach. Zmieniłam pogląd na Islam.

W Polsce panuje błędne przekonanie na temat muzułmanów, dowiedziałam się jak naprawdę to wszystko wygląda z pierwszej ręki! A nie to co nam udostępniają media itd. Nic podobnego. Na wolontariacie, nie spotkałam się z brakiem tolerancji.

Rozmawiałam z ludźmi, z różnych zakątków świata o problemach dzisiejszego świata, nietolerancji, stereotypach i po prostu o życiu. Od każdego można było dowiedzieć się czegoś pożytecznego. I wszyscy byliśmy dla siebie życzliwi. To było cudowne doświadczenie i każdemu tego życzę 🙂

Jak myślisz, dlaczego młodzi ludzie boją się wyjeżdżać na wymianę?

Większość jest przerażona faktem, że musieliby jechać na AŻ 6 tygodni. No cóż, jest to dość długi okres. Ale jak się już przyjedzie do tego kraju, w którym ma się odbyć wolontariat. Pierwszy tydzień bardzo się dłuży. Wszystko się poznaje, bo wszystko jest obce i nieznane. A potem ten czas bardzo szybko leci. Inni boją się jechać w nieznane, nie chcą wyjść ze swojej strefy komfortu. Cóż, niech stracą! Świat do odważnych należy.

Aha, jeszcze jedno. Młodzi ludzie są przekonani, że nie potrafią posługiwać się językiem angielskim na tyle dobrze, aby komunikować się. Bzdura!

Na wolontariat nie jeżdżą tylko orły językowe. Ludzie, których spotkałam w Gruzji byli na różnych poziomach języka angielskiego. Jedni mówili naprawdę super, płynnie,a niektórzy zacinali się na początku (tak jak ja), ale z czasem rozkręcali się 😉

Jak ludzie wyobrażają sobie pracę wolontariusza za granicą?

Myślę, że dość spora cześć jest przekonana, że praca wolontariusza może być wykańczająca i nie ma się z niej żadnego pożytku. Weźmy pod uwagę, że studenci głównie chcą wyjeżdżać w wakacje. A niektórzy nie wyobrażają sobie pracować w jakikolwiek sposób w wakacje.

Jak taka praca wygląda naprawdę?

To zależy na jaki wolontariat się zaaplikowało. Ja dostałam się do “Blogging around Georgia”. Moim zadaniem było podróżowanie po Gruzji i pisanie o niej bloga. W ten sposób miałam promować gruzińską turystykę. Owszem AIESEC w Tbilisi organizował wspólne wyjazdy do różnych miejsc, więc całą grupą ok. 20-osobową mogliśmy coś zwiedzić i przede wszystkich poznać się lepiej i spędzić wspólnie czas.

Jaką radę dałabyś osobie tuż przed wyjazdem na wymianę?

“Nie bój się nieznanego!”

 

Jeśli zainteresowała Cię historia Asi, koniecznie przeczytaj jej bloga, w którym dzieli się swoją przygodą w Gruzji: https://gloriousgeorgia.wordpress.com/


Zastanawiasz się nad wyjazdem na wolontariat Global Volunteer?

Wejdź na stronę Kr.aiesec.pl/GlobalVolunteer i dowiedz się więcej 🙂