Startup na skróty

Tematykę startupów poruszano już w wielu miejscach niejednokrotnie (sami niedawno pisaliśmy o tym, co zrobić przed zdecydowaniem się na swój biznes). Istnieją dziesiątki, jeżeli nie setki organizacji pomagających rozpocząć własną działalność w ramach startupu, a samo określenie można spotkać praktycznie na każdym kroku. Ale czy tak naprawdę wiemy, czym ów osławiony startup jest? Jakie perspektywy stwarza dla nas, studentów? Czy warto się w taką działalność angażować? Przyjrzyjmy się dokładniej tym nietypowym, z definicji raczkującym przedsiębiorstwom.

No właśnie. Czy „raczkujące przedsiębiorstwo” to do dobre określenie? Często słyszy się przecież, że startupy to młode firmy, rozpoczynające działalność przy pomocy zewnętrznego kapitału. Jest w tym zdaniu sporo prawdy, jednak brakuje szczegółów. Startup to przede wszystkim eksperyment. Nie każde nowopowstałe przedsiębiorstwo jest nastawione na poszukiwanie rozwiązań – mało kto odważy się rozpocząć swoją działalność, idąc w kierunku który można określić jako „niewiadoma”. Przeważająca część społeczeństwa oczekuje zysku, czyli spełnienia podstawowego celu biznesowego. Dlaczego więc pakujemy się w coś co nie jest pewne? Dlaczego decydujemy się na odejście od utartych schematów? I przede wszystkim – dlaczego taka działalność miałaby być dobra dla nas, studentów?

Pod prąd

Kluczowym określeniem będą tu właśnie „utarte schematy”. Zastanówmy się, czy osoba wchodząca w dzisiejszych czasach na rynek pracy, może sobie pozwolić na powielanie wzorów i istniejących pomysłów? Oczywiście, łatwo dotrzeć do wielu sprawdzonych, i niewątpliwie skutecznych porad dotyczących przygotowania się do rekrutacji. Ale czy samo zatrudnienie możemy traktować jak sukces? Na to pytanie każdy powinien odpowiedzieć sobie indywidualnie, teraz jednak skupmy się na wersji, która mówi, że posada posadzie nie równa. Ekonomiści twierdzą, że mamy obecnie do czynienia z rynkiem pracownika, a więc znalezienie wymarzonej oferty teoretycznie powinno być dużo łatwiejsze. Tu jednak należy sobie zadać pytanie: ile osób, które dopiero wchodzą na rynek pracy, jest zadowolonych z miejsca, w którym się znaleźli? Ile posiada wystarczające doświadczenie, żeby zajmować wymarzoną pozycję?

Tutaj z pomocą przychodzi idea startupów. Masz pomysł na biznes? Przeanalizowałeś rynek, i wiesz, że to może się przyjąć? Czujesz, że możesz zrobić coś rewolucyjnego? To właśnie moment, żeby pomyśleć o założeniu własnego, eksperymentalnego przedsiębiorstwa. OK. Założyłeś startup, ale idea okazała się nie do końca trafiona? Żaden problem – to twój czas, i twoja szansa na podejmowanie prób. Nawet jeżeli ostatecznie nie uda ci się znaleźć przysłowiowej żyły złota, a pomysł nie spełni oczekiwań – cóż, jesteś bogatszy o doświadczenie, które poprawi twoją pozycję na rynku pracy. I o nowe, szersze perspektywy. To właśnie zalety działania pod prąd i podejmowania ryzyka. Tym bardziej, że istnieje szansa, że twój pomysł będzie strzałem w dziesiątkę. Wyobraź sobie możliwości, roztaczające się przed studentem, albo niedawnym absolwentem, któremu udało się znaleźć tę rynkową niszę. Który wchodzi w zawodowe życie z impetem i energią osoby, która sama znalazła swój niepowtarzalny sposób na sukces.

Droga na skróty?

Wyjaśnijmy sobie jedną rzecz – ten tekst nie ma na celu pokazania „jak założyć startup”. Na to pytanie odpowiedź znajdziesz bez problemu – liczba stron internetowych, które naprowadzą cię na właściwy trop jest naprawdę duża. Podstawową kwestia to dlaczego ty, jako student/studentka miałbyś zdecydować się na akurat taki krok. Dla pieniędzy? Sławy? Idei? Doświadczenia? Znajomości? Coż. Ile osób, tyle odpowiedzi, ponieważ startup to jedyna bezpieczna możliwość podążania swoją własną ścieżką. Podstawowymi czynnikami, decydującymi o twoich szansach na sukces w startupie są determinacja i kreatywność. Patrząc oczami studenta, który jest coraz bliższy ukończenia pięcioletniej, czasami nie aż tak dobrze wykorzystanej drogi przez mękę mury uczelni, w którym kotłuje się nadzieja na sukces i chęć działania na swoich warunkach – warto zastanowić się nad podjęciem kroków niezbędnych do rozpoczęcia własnej, niepowtarzalnej działalności.

– No dobra – zapytasz – ale co w tym całym startupie właściwie można robić? W jakich branżach to się sprawdza? Na czym warto się skupiać, a w co lepiej się nie pakować? Jak nie spalić wszystkiego już na starcie?

Odpowiedź jest dość prosta, a jednocześnie niezbyt pomocna – wszystko zależy od ciebie! Jednak trzymając się dziennikarskiej poprawności należy wspomnieć o tym, że główna branża, w której obracają się ludzie poszukujący własnej dogi, to IT – świat aplikacji mobilnych, coraz to nowszych portali i mediów społecznościowych. Jeżeli czujesz, że to nie twoja działka – żaden problem. Tak naprawdę startup ma jeden, bardzo ważny „synonim”, który definiuje całą jego działalność – innowacja. Nie masz nic wspólnego z IT? Studiujesz farmaceutykę? Finanse i rachunkowość? Dziennikarstwo? A może chciałbyś założyć piekarnię, sprzedającą bułki wytwarzane z surowców wtórnych (bez obaw, nikt raczej na taki pomysł nie wpadnie – to celowo przerysowany przykład). Tak długo, jak wierzysz w swoje szanse na odniesienie sukcesu – o ile zorientowałeś się w zapotrzebowaniu rynku – startup to rozwiązanie dla ciebie! Czy to droga na skróty? Niektórzy mogą powiedzieć, że tak. W końcu na własny, dobrze prosperujący biznes powinno się pracować latami, a zdobywanie doświadczenia to lata żmudnej pracy. Na to, czy zgadzasz się z poprzednim zdaniem odpowiedz sobie sam.

Rozwiązanie idealne?

Czy w takim razie każdy, kto nie podejmie się działania w startupie jest z góry skazany na porażkę w życiu? Nie trudno domyślić się, że nie. Istnieje wiele sposobów skutecznego wejścia na rynek pracy, a patrząc oczami studenta – najważniejszy jest pomysł na siebie i indywidualne podejście. Nikt nigdy nie poda nam stuprocentowej recepty na sukces – w końcu każdy z nas jest inny, ma inne oczekiwania i marzenia.

Nie można jednoznacznie powiedzieć, że założenie startupu będzie lepszym wyjściem niż praca w korporacji, czy podjęcie się prowadzenia tradycyjnego, rodzinnego biznesu. Najważniejsza jest próba zrozumienia siebie, i odpowiedzenia sobie na to, jacy jesteśmy i czego chcemy. Nie każdy zdecyduje się podjąć ryzyko związane z wdrażaniem w życie niesprawdzonych pomysłów – i nie ma w tym nic złego. A na pytanie, co powinniśmy w życiu robić jest tylko jedna, uniwersalna odpowiedź – to, co da nam największą satysfakcję i spełnienie.

Jakie jest wasze zdanie na temat strupów? Czy to rozwiązanie dla każdego?

Szymon Nowak